Dodaj do ulubionych

Dzień Babci

21.01.11, 11:29
Strasznie mi dziś ciężko i gorzko, kiedy natykam się na te wszystkie reklamy, programy związane z dniem babci. Tak bardzo bym chciała móc iść do mojej Mamy z córeczką, by złożyć Jej życzenia, a możemy iść tylko na cmentarz zapalić świeczkę
Jutro jedziemy do mojej teściowej "obchodzić" dzień babci - moja córeczka nie ma z nią kontaktu oprócz świat lub takich okazji jak właśnie dzień babci, bo jakoś nie ma zbyt wielkiej potrzeby kontaktów z wnuczką. Mimo że mieszka zaledwie kilka kilometrów od nas wystarczy jej zdjęcie wnuczki na komodzie i sporadyczne rozmowy telefoniczne z wnuczką. Myslę sobie jak strasznie niesprawiedliwe jest to, ze mojej Mamie została odebrana szansa bycia Babcią ( a wiem jak na to czekała, cieszyła się, ten niespełna rok kiedy miała taka szansę wykorzystywała do maksimum - mimo, ze przecież nie mogła sie spodziewać ze tak szybko odejdzie. Myslę sobie jak niesprawiedliwe jest to, ze moja teściowa która ma szansę być babcią - nie chce z niej korzystać - woląc śledzić wszystkie seriale w tv niż być z wnuczką (jedyna)
wiem, jest we mnie złość i gorycz, żal, może jestem niesprawiedliwa, ale ten świat urządzony jest ogólnie do d*upy (przepraszam,a le to najłagodniejsze określenie jakie przychodzi mi do głowy)
Mamo, dlaczego, dlaczego, dlaczego...............????????????????????
tak bardzo Cię potrzebujemy
Obserwuj wątek
    • cza-ra Re: Dzień Babci 22.01.11, 04:49
      Dziś ,jak każdego dnia przez ostatni rok bez 10 dni, byłam na cmentarzu u mojego syna i u mojej babci i dziadka.Kiedy mój syn odszedł od razu wiedziałam że to miejsce obok babci będzie jego choć miała tam spocząć moja mama .Wszyscy jednak łącznie z mamą a babcią Aleksandra stwierdzili że tam będzie mu " najlepiej"o ile to właściwe słowo w obliczu śmierci.Moja Babcia,a prababcia mojego ukochanego syna odeszła w styczniu 2003r a mój pierworodny w styczniu 2010r mając jedynie 25 lat.Znał swoją prababcię bardzo dobrze gdyż często przyjeżdżałam z dziećmi do mamy i babci mimo iż dzieliło nas 625 km.Dziadka nie znał -zmarł gdy ja miałam 10 lat.Trochę długi ten wstęp ale chciałam opowiedzieć o miejscu szczególnym dla całej naszej rodziny - mimo iż niektórym to wyda się delikatnie mówiąc"dziwne".Nie chodzi tu o miejsce na cmentarzu ale o ludzi którzy tu spoczęli.Mimo iż większość tych którzy w naszej rodzinie odeszli spoczywa na cmentarzu parafialnym to Mój dziadek chciał być pochowany na cm. komunalnym /przeciwne krańce miasta/Nie będę się rozpisywać dlaczego ,powiem tylko -przekonania.Miałam wtedy tylko10 lat,a pamiętam dziadka jak dziś.Było nas 5 sióstr w domu i kiedy przychodziłyśmy do dziadków zawsze mieli dla nas czas aby nas wysłuchać,zawsze mieli dla nas uśmiech mimo różnych kolei losu.Pamiętam wspaniałe święta u babci,pamiętam jak ciężko pracowała by pomóc mamie nas wychować kiedy rodzice się rozeszli i mama musiała iść do pracy/pracowała wtedy w zmianach 12godz.na 24godz.wolne.Również w nocy.Pamiętam dziadka który nie przełknął obiadu dopóki babcia czy my nie zapewniłyśmy go że już jadłyśmy.Pamiętam że zawsze na niedzielę był jakiś placek. Mój dziadek był dla nas tak dobry że moje starsze siostry/o 5i 4lata/spierałyśmy się która z nas pobiegnie dziadkowi do kiosku po gazetę.Do dziś pamiętam jego twarz i jego miłość do nas , do babci , do mojej mamy,do ludzi-miłość i szacunek do drugiego człowieka,tak właśnie ich pamiętam.Odwiedzałyśmy naszego dziadka na cmentarzu nie tylko w rocznicę.Każda z nas dorastając przejmowała obowiązek dbania o groby ale oprócz tego odwiedzałyśmy dziadka gdy było nam żle lub odwrotnie gdy był powód do radości.Kiedy odeszła babcia złożyliśmy jej ciało razem z dziadkiem.Po 30 latach to miejsce nabrało podwójnej mocy dla nas.Spoczywały tu już dwie osoby które dały nam tyle miłości ,spokoju,mądrości życiowej,ciepła -po prostu siebie.Nie wszystkim to się podobało.To był 2 mąż mojej babci z którym babcia nie miała ślubu.Pierwszy mąż,ten ślubny,zginął na początku wojny.Mama moja trochę się sprzeciwiała ale w końcu jednogłośnie stwierdziłyśmy że grzechem byłoby ich rozdzielać ze względu na opinię osób które nie znały ich tak jak my.Babcia była dla nas jak druga matka.Zawsze liczyłyśmy się z jej zdaniem a im starsze tym bardziej dostrzegałyśmy jej poświęcenie dla rodziny.To ona nas scalała .Wszystkie wyszłyśmy za mąż i to one -babcia i mama-sprawiły że wszystkie miałyśmy komunie,wesela,święta takie jak dzieciaki z tzw.pełnych domów.Dziadek przy tych starszych siostrach też miał swój wkład w to aby siostry miały komunię i były ubrane jak inne.Mimo że miał inne poglądy niż babcia czy my wychowywane w wierze nigdy nie wpływał na nasze przekonania czy mojej mamy.Był dla nas lepszy niż ojciec.Jeszcze jedno nigdy nie przeklinał,to potwierdza również moja mama,a do babci zwracał się zdrobnieniem jej imienia.Nasi dziadkowie nigdy nas nie bili a jak babcia udawała że chce którejś z nas przyłożyć ścierką to dziadek zawsze nas bronił.Z tamtych czasów kiedy żył nasz dziadek pamiętam częsty uśmiech na ustach babci.Widzicie teraz komu powierzyłam i kogo proszę o opiekę nad moim ukochanym synem Aleksandrem.Choroba sprawiła że oddalili się od niego ludzie których kochał i którym ufał.Byłam przy moim synu kiedy cierpiał psychicznie bo nie mógł być ze swoją maleńką córeczką/miała 0,5roku kiedy umarł/,odrzucony przez żonę znieważony przez teścia który na odejście powiedział do niego cyt."...wymień sobie h... mózg"/mój syn miał glejaka mózgu od prawie 5 lat/, ,po zmianie miejsca zamieszkania,z wyrokiem śmierci w tle.....Byłam przy moim synu gdy cierpiał fizycznie i modliłam się o cud...ostatnie 3 tygodnie jego krótkiego ale jakże cennego życia spędziłam przy nim dzień i noc.Nie żalił się,nie zaprzątał swoją chorobą ,cierpieniem ,bólem ,strachem ,żalem niczyjej uwagi tak jakby nikomu nie chciał przeszkadzać....cierpiał podwójnie bo nie było przy nim jego żony,córeczki,babcia ze strony męża nigdy przez cały czas jego choroby nie zadzwoniła,nie przyjechała nawet wtedy kiedy leżał w szpitalu.On czekał na nich ,on .....ja jeszcze wtedy nie wiedziałam....nie dopuszczałam myśli...Dziś to miejsce na cmentarzu to potrójna moc miłości dla tych którzy naprawdę te osoby znały i które przebywając tam ,obojętnie ile czasu mija od ostatniego widzenia ,czują tą moc bardzo wyrażnie.Ja wnuczka,ja matka,siedziałam tam dzisiaj i zastanawiałam się czy mogę się nazywać również -ja babcia.Przepraszałam mojego ukochanego syna że nie mogę mu opowiedzieć jak smakuje całus od wnuczki,a jego córci,że nie mogę mu opowiedzieć jakie to uczucie trzymać ją w ramionach kołysząc do snu,jakie to uczucie głaskać ją po główce,stroić w śliczne ciuszki,jakie to uczucie upiec dla niej placek,czuwać nocą kiedy ząbkuje.Jakie to uczucie słyszeć słowo babcia .Mieszkam 300km od wnuczki.3,5 miesiąca po śmierci syna przeszłam poważną operację.Przez kilka a właściwie kilkanaście tygodni nie nadawałam się do podróży.Mimo iż synowa była z córeczką na grobie męża nie zadzwoniła z pytaniem czy chciałabym widzieć wnuczkę bo jest przejazdem.Jadąc do wnuczki mam widzenie w biurze .Ona ma 1,5 roczku więc sporadyczne widzenia dają tyle że jestem dla niej obca.Podczas godzinnego widzenia konkuruję z telewizorem w którym lecą bajki,telefonami od ciotecznych braciszków którzy stoją za drzwiami z weneckim lustrem.Co prawda Wnuczka tak dojrzale próbuje mówić do tego telefonu,tak dojrzale go trzyma przy uchu jakby od urodzenia to robiła.Mogę Ci synku powiedzieć że Twoja gwiazdeczka ,jak ją nazywałeś, ślicznie się uśmiecha jak już przełamiemy pierwsze" lody",jest grzecznym i cierpliwym dzieckiem nad wyraz bo wytrzymuje prawie godzinę z obcą babą co prawda w obecności mamy lub cioci.Na odchodne pocałowałam ją w rączkę ....czy jestem babcią ?!.....annubis74 masz rację w jednym to nie jest sprawiedliwe.Babciu ,Prababciu,Dziadku DZIĘKUJĘ Wam że byliście i jesteście obecni w Naszym życiu.Wieczny odpoczynek racz im dać Panie......
      • fruzelina56 Re: Dzień Babci 22.01.11, 16:37
        kochane Dziewczyny!!!!! płaczę ,płaczę i jeszcze raz płaczę.Łzy ciekną mi po policzkach i ledwo udało mi się przeczytać Wasze wspomnienia,przemyślenia i żale.Dokładnie tak samo czuję identycznie jak Ty annubis 74,mam identyczne przemyślenia i żal do całego świata,że moja Mama,która uwielbiała być Babcią odeszła a teściowa ma wnuki na wyciągnięcie ręki i ich nie odwiedza,zdarza się,że raz w miesiącu zadzwoni albo wpadnie przelotem i przyniesie jakieś prezenciki dla dzieci.A tak naprawdę czy te prezenty są potrzebne??????!!!!!!!!!!!! Dla moich dzieci prezentem był czas spędzony z Babcią,wspólne spacery po parku,wyskoki do kina,rozmowy i co najważniejsze przytulanie i DUUUUUUUUUUUŻO miłości,którą było widać i czuć.Miłości jakiej tylko można sobie wymarzyć.Ogromny żal, ogromny.
        Co do wspomnień cza-ro. Mam równie wspaniałe jak Ty.Mój dziadek nie żyje od 30 lat a ja wciąż pamiętam jak bawił się ze mną i odbierał mnie z przedszkola i robiłam z nim wszystko co chciałam.Czesałam jego włosy. Całe szczęście,że ma ukochaną Babcię a Prababcię moich dzieci i teraz Ona piastuje urząd Tej Ważnej Persony 21 stycznia.Kocham ją całym sercem i jest teraz dla mnie Mamą.Wczoraj była u Niej z dziećmi i przyjęła nas jak zawsze pełna miłości,uczucia wspaniełej energii i zrobiła dla nas ulubione placuszki z jabłuszkami. Co tu dużo mówić Babcia, tak 100% Babcia. Kocham Ją.
        z miłością ukochanym Babciom naszym i naszych dzieci
    • amberka2 Annubis 22.01.11, 23:59
      Swietnie Cie rozumiem. Moja mam tak dlugo czekala na to , aby wreszcie zostac babcia. Przez kilka lat wiercila mi "dziure w brzuchu" i wrecz domagala sie wnuka lub wnuczki. A ja ciagle twierdzilam , ze mam czas. Moja babcia dozyla 102 lat i bylam prawie pewna, ze mamie rowniez pisane jest bardzo dlugie zycie.

      Kiedy powiedzialam jej, ze wreszcie zostanie babcia, szalala ze szczescia. Wszystkim na okolo opowiadala o tym , ze zosatnie babcia i byla tak bardzo szczesliwa. Niestey nagla choroba i smierc przerwaly jej radosc.

      Mam rowniez zal do losu, ze odebral mojej coreczce tak wpsaniala babcie. Wiem ile przez to stracilila. Moja mam bylaby dla niej najlepsza babcia na swiecie.

      Wiesz, gdy tak przygladam sie relacjom mojej przyjaciolki z jej mama to przepelnia mnie wielka zlosc. Mama przyjaciolki rowniez nie ma ochoty na czesty kontakt z wnukami i ogranicza sie do bardzo sporadycznych wizyt i czasem jakis malych prezentow. W sumie dla tych dzieci babcia nie istnieje.

      A nasze wpaniale mamy-babcie, ktore obdarzylyby nasze coreczki ogromna miloscia i troska odeszly...


      Pozdrawiam cieplutko
      • gama2003 Re: Annubis 24.01.11, 14:45
        To tak jak mój Tata, dziadek najczulszy, najweselszy, najbardziej kochający.
        Szalejący z miłości do mojego syna. To strata której nie da się powetować.Mogli mieć siebie i cudowny wspolny czas jeszcze długo.Nie rozumiem czemu nie mogło to tak się potoczyć.
        Moja mama jest taką cudowną babcią i drżę aby było nam dane być razem jak najdłużej.
        Ja nie miałam szczęścia mieć takich super dziadków, dlatego tak bym chciała tego dla syna.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka