kicior99
10.11.11, 01:03
No i porobiło się. Temat SKM-ek jest na tzw. topie, SKM ma już Warszawa, Trójmiasto, organizują się systemy SKM w Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu, Szczecinie, nawet w Jeleniej Górze. Nader to chwalebne, jestem miłośnikiem komunikacji szynowej. Ale... Nazywanie kolejki miejskiej "szybką" jest obrazą szybkości. I nic to tłumaczenia Wikipedii i słowników, że chodzi o to, żeby przebyć daną trasę szybciej niż autobus. SKM-ki się wloką, niezależnie czy to DLR w Londynie czy w Gdańsku i nikt mi nie wytłumaczy, że ten pociąg jest szybki. To po prostu chamskie nadużycie. Trudno być szybkim, mając przystanki co 1200 - 1600 m. We Wrocławiu próbowano ochrzcić nowo powstający system S-bahn, ale napotkało to na masę protestów. Trochę dziwię się, w mieście, w którym obowiązuje urban card, może jeździć S-bahn, czemu nie? Tylko jak nazwać te wlokące się miejskie i podmiejskie pociągi?