To bezwzględne zero...

26.03.12, 09:28
Stefan swą uwagą o Karolu Wielkim przywołał u mnie pewne traumatyczne wspomnienie dotyczące zera. Dawno temu, w czasach kiedy VAT był nowością (taaaa, były takie...) po rozmowie bodaj z Grzegorzem Bogutą opublikowałem artykuł, w którym napisałem, że nie ma podatku VAT na książki. Zrobiła się z tego niezgorsza awantura a następnego dnia miałem na głowie ministerstwo... Od tamtego czasu uważam jak cholera.

Nie uważają natomiast "humaniści". W wielu podręcznikach gramatyki dydaktycznej jęz. angielskiego można wyczytać, że w liczbie mnogiej rzeczownik nie ma przedimka. Chyba nie trzeba udowadniać tej bzdury: to właśnie dzięki zerowemu przedimkowi wyraz w pewnych sytuacjach zyskuje tożsamość gramatyczną, np. plays. Przy czym od humanistów trudno wymagać znajomości matematyki...

Na szczęście zero da się kochać - w tenisowej angielszczyźnie nazywa się ślicznie love. Miłego dnia.
Pełna wersja