Stosunkowo łatwo jest udowodnić tezę, że języki romańskie nie powstały bezpośrednio z łaciny klasycznej, tylko z jakiegoś pokrewnego współistniejącego z nią języka. Do takiego wniosku można by dojść nawet gdyby nie istniał
Appendix Probi, ani wzmianki w klasycznych tekstach
de sermone vulgari, przez samo porównanie łaciny i współczesnych języków romańskich.
Trudniej jest jednak ustalić jaki był stosunek tej mowy ludowej do łaciny klasycznej, czy była
- A: jej siostrą, powstałą wraz z nią z jakiejś wspólnej prałaciny, czy też
- B: jej córką, powstałą z klasycznej, która sama powstała z prałaciny.
Ostatnio wyczytałem w książeczce Witolda Mańczaka ,,
Wieża Babel'', że prawie wszyscy romaniści na świecie są zwolennikami tezy A, natomiast on i jeszcze dwaj inni specjaliści uważają tezę B za słuszną.
Argumentum crucis Mańczaka ma być fakt, że w łacinie ludowej są słowa pochodzące z łaciny klasycznej, natomiast w klasycznej nie ma słów pochodzących z ludowej. Mańczak przy tym kompletnie nie wnika w chronologię ani w historię ludów mówiących tymi językami. Mnie się wydaje, że to jest zła argumentacja i ciekaw jestem Waszego zdania. Mogłoby z niej wynikać, że języki słowiańskie są dziećmi (a nie kuzynami) germańskich, bo jest w nich sporo słów pochodzenia germańskiego, a odwrotnie tyle, co kot napłakał.
- Stefan