08.06.15, 12:08
Sorka za namolność. Ale męczy mnie jeszcze jeden akordeonowy problem. Najpierw kilka słów wyjaśnienia.
Dźwięk w akordeonie generują tzw stroiki (drgające metalowe blaszki) ułożone na kilku głośnicach (takie drewniane listwy). Głośnic może być kilka - zwykle różnią się o oktawę. Czasem głosy ulokowane na poszczególnych głośnicach nazywa się chórami (stąd np. akordeon trzy-chórowy). Można załączać jeden chór lub ich kombinacje. Wówczas uzyskuje się różne barwy brzmień akordeonu. Do załączania różnych kombinacji chórów służą przyciski nad klawiszami. Dla zilustrowania jak to wygląda w praktyce pozwolę sobie przedstawić następujące wykonanie - tutaj w 2:04 wciskam jeden z przycisków w celu uzyskania zmiany barwy dźwięku:

www.youtube.com/watch?v=K4or0ftRO5c
I tu pojawia się problem z wyrazem "register".
Z mojego doświadczenia wynika że "register" kojarzony jest zarówno z przyciskiem ("na jakim registrze grasz?", "ile registrów jest w tym akordeonie"), ale także z załączonym chórem/chórami. Jest to jednak pomniejszy problem...
Główny problem to używanie w moim środowisku różnych nazw: register (moja opcja), regester, regestr, rejestr... lub przyciski rejestrowe, regestrowe itp. Wersji jest tyle ile podręczników akordeonowych, nauczycieli, Szkół i Akademii Muzycznych.
Ratujcie! Jak powinniśmy mówić?
Z mojego śledztwa wynika, że obce narody używają wyłącznie wyrazy "register", łacińskie pochodzenie (zestaw, lista - głosów) także za tym przemawia... Ale z drugiej strony śpiewaczka nadaje na wysokich rejestrach...
Skąd, do cholery, wzięły się regestry i rejestry? Może od niepiśmiennych przedwojennych konstruktorów/ budowniczych harmonii i akordeonów?
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: Magistr ? 08.06.15, 13:21
      lajkonix:
      > Ratujcie! Jak powinniśmy mówić?

      Jeśli jakiś językodawca zadekretuje, jak ma brzmieć Twój żargon zawodowy lub środowiskowy, to daj mu w pysk. Właścicielami języka są jego użytkownicy, i to oni go meblują.

      lajkonix:
      > Z mojego śledztwa wynika, że obce narody używają wyłącznie wyrazy
      >"register", łacińskie pochodzenie (zestaw, lista - głosów) także za tym
      > przemawia...

      Po łacinie regio to kierunek, albo położenie, albo granica, albo rejon. Więc to chyba nie od tego. Regis to króla, dopełniacz od rex = król. Więc to chyba też zła droga.

      Jest jeszcze regestum = przyniesione z powrotem (od regero). To już lepiej, tym bardziej, że francuski rapport też oznacza przyniesienie z powrotem. Ten słownik etymologiczny twierdzi, że w średniowieczu łac. regestum zmieniło się w registrum. Dalsze przemiany np. w rejestr to już chyba sprawka języków połacińskich. To tak jak przemiana łacińskiego magister w niemieckie Meister i polskie mistrz.

      Łacińskie -gi- łatwo zamienia się w -j-. Por. np. łac. rex, regis, hiszp. rey, fr. roi.

      - Stefan
      • lajkonix Re: Magistr ? 08.06.15, 15:25
        stefan4 napisał:

        > lajkonix:
        > > Ratujcie! Jak powinniśmy mówić?
        >
        > Jeśli jakiś językodawca zadekretuje, jak ma brzmieć Twój żargon zawodowy lub śr
        > odowiskowy, to daj mu w pysk. Właścicielami języka są jego użytkownicy, i to o
        > ni go meblują.
        ==============
        Czyli mówta jak chceta? Ale już prawie się pozabijaliśmy.

        >
        > lajkonix:
        > > Z mojego śledztwa wynika, że obce narody używają wyłącznie wyrazy
        > >"register", łacińskie pochodzenie (zestaw, lista - głosów) także za tym
        > > przemawia...
        >
        > Po łacinie regio to kierunek, albo położenie, albo gran
        > ica
        , albo rejon. Więc to chyba nie od tego. Regis to kró
        > la
        , dopełniacz od rex = król. Więc to chyba też zła droga.
        >
        > Jest jeszcze regestum = przyniesione z powrotem (od regero
        > ).
        ======================
        Ha, ha.. jak się zapędzę, to uwierzę, że "regestr" to od "Rege Str." - ul Królewska. smile

        > To już lepiej, tym bardziej, że francuski rapport też oznacza przyni
        > esienie z powrotem.
        ==========================
        Hmmmm..., ciekawe. Bo niektórzy u nas mówią o registrach transponujących - przenoszą dźwięk o oktawę w górę lub w dół.


        > Ten
        > słownik etymologiczny
        twierdzi, że w średniowieczu łac. regestum
        > zmieniło się w registrum.
        =================================
        O to mi się rozchodziło. Ale w życiu bym nie pomyślał, że tak jasne źródło nie może być powodem do wytępienia słowa "regestr"

        > Dalsze przemiany np. w rejestr to już
        > chyba sprawka języków połacińskich. To tak jak przemiana łacińskiego magist
        > er
        w niemieckie Meister i polskie mistrz.
        >
        > Łacińskie -gi- łatwo zamienia się w -j-. Por. np. łac. rex, r
        > egis
        , hiszp. rey, fr. roi.
        ==============================
        A śpiewacy takiego problemu jakoś nie mają - śpiewają w niskim lub wysokim rejestrze. I to jednym głosem!

        >
        > - Stefan
        >
        Dzięki Stefan. Chyba wyczerpałem zasób swoich wątpliwości dotyczących mojej działki.
        • cyberros Re: Magistr ? 11.06.15, 21:09
          lajkonix napisał:

          > ==============
          > Czyli mówta jak chceta? Ale już prawie się pozabijaliśmy.

          Dokładnie tak! Mowta jak chceta. Jeśli wam zależy na identyczności, to może zagłosujcie za jakaś forma w swoim środowisku i uznajcie ja za główną czyli "prawidłową", jeśli zależy wam na różnorodności, to mówta jak chceta.

          Dziwne mają ludziska problemy...

    • dar61 Magistra 08.06.15, 15:35
      ... Ratujcie! Jak powinniśmy mówić? ...
      Nie ma chyba za wielkiej potrzeby unifikacji różnojęzycznych gwar środowiskowych. Jeśli jeden z drugim majster/magister życzy sobie odrębnego w swej dziedzinie slangu, to jego czeladnicy i podwładni zwykle się do tego dostosowują. A jak migrują, sami mogą tworzyć własne szkoły
      mistrzowskie i gwarę. Nawet sekty...

      ... Skąd (...) wzięły się regestry i rejestry ...
      To jest chyba nie do odtworzenia. Ale są dwa nurty - dla jednego wyjściowego registrum. W jednym przetworzono go na właśnie rejestr - znany dla np. Kozaków rejestrowych w Rzeczpospolitej XVI wieku - to spisy, podobne znaczeniem do dzisiejszych, też 'grupa piszczałek organowych'.
      Mniemam, że akordeony i inne bandoeony są wtórne od organów, więc w nich nazwa regestr = rejestr znów wraca do pierwocin słowa - domysł o pośrednictwie naprawiaczy i ... majstrów od piszczałek nie jest chyba zły. Tacy swego czasu wędrowali na pół Europy, by naprawiać, ale zwykle nie dożywali czasów, by swój wyrób doglądać.
      Ten drugi nurt , ze słowem znów z rdzeniem na -g-, byłby więc ponownym importem.

      Zmiany regestrowego rdzenia ku -j- to w polszczyźnie chyba nic nowego, mamy od wieków rejenta czy rejon/region - zamiast pierwotnych, bez joty.
      Może nasi antenaci to miękko wymawiali: regJon, regJestr, a potem upraszczało się to z czasem, obcinając o i owo?

      Nota bene prócz rejestru w polszczyźnie swego czasu pałętał się i rejistr, też i rajistr - a są to najstarsze zapisy, nie znaczy to oczywiście, że nie stosowano innych wariantów takich słów, ale nie wszystkie takie musiały być zapisywane/ nie musiały się w zapisach dochować do dziś - płonęły nasze biblioteki i spisy w ratuszach powszechnie, żeby o zapisach ksiąg cechowych nie wspomnieć.
      Niech nam ryksztosują blendy różnym sposobem, byle się nie roztrajbowywały za często.
      • lajkonix Re: Magistra 09.06.15, 08:58
        Dar61, dzięki za piękną i jasną odpowiedź. Pewnie będę musiał zweryfikować swoje restrykcyjne podejście do "registrów". Co prawda, ostatnio tolerowałem inne nazwy, ale wyłącznie z powodu "ręce mi opadają". Zacznę tolerować innomówców z większą życzliwością.


        ... rejestr - ... - też 'grupa piszczałek organowych'.
        Mniemam, że akordeony i inne bandoeony są wtórne od organów, więc w nich nazwa regestr = rejestr znów wraca do pierwocin słowa - domysł o pośrednictwie naprawiaczy i ... majstrów od piszczałek nie jest chyba zły. Tacy swego czasu wędrowali na pół Europy, by naprawiać, ale zwykle nie dożywali czasów, by swój wyrób doglądać.
        =============================
        Myślę, że związek z nazewnictwem organowym jest bardzo wyraźny. Mam kumpla akordeonistę, który także gra na organach w kościele. Podejdę go fortelem, żeby zobaczyć, czy dla zestawu piszczałek w organach oraz dla zestawu stroików (głosów) w akordeonie używa różnych nazw - to dopiero byłby numer!

        Warto jeszcze pamiętać, że na określenie zestawu głosów w akordeonie mamy jeszcze przepiękne słowo "chór" (podobnie w niemieckim). Zawsze mówimy "sprzedam akordeon 4-chórowy", a nie "akordeon 4-registrowy" (podobnie w niemieckim) zob. Allegro lub OLX. To spostrzeżenie wskazywałoby na zawężenie (w rozumach akordeoniarzy) zakresu pojęciowego "registrów" do samych "przycisków registrowych" - np. akordeon 4-chórowy z jedenastoma registrami (przyciskami registrowymi), jak ten z załączonego wcześniej filmiku.

        Tak czy siak, dzięki za pomoc.
        • dar61 Szukając dystansu 09.06.15, 21:39
          lajkonix:
          ... pewnie będę musiał zweryfikować swoje restrykcyjne podejście ...

          Słowem: nie tworzywo a twórca?
        • arana Fortel 17.06.15, 06:51
          lajkonix napisał:

          Mam kumpla akordeonistę, który także gra na organach w kościele. Podejdę go fortelem, żeby zobaczyć, czy dla zestawu piszczałek w organach oraz dla zestawu stroików (głosów) w akordeonie używa różnych nazw - to dopiero byłby numer!

          Udał się fortel? Bo jestem ciekawa wyników.

    • bimota Re: Magistr ? 08.06.15, 19:21
      JAKIS CYMBAL COS USLYSZY PO ANGIELSKU, NIE ZNA POLSKIEGO ODPOWIEDNIKA, WIEC MALPUJE, A RESZTA MALPUJE PO NIM...

      TO NAWET W INFORMATYCE UZYWA SIE SPOLSZCZONEGO REJESTRU...
      • lajkonix Re: Magistr ? 09.06.15, 09:04
        JAKIS CYMBAL COS USLYSZY PO ANGIELSKU, NIE ZNA POLSKIEGO ODPOWIEDNIKA, WIEC MALPUJE, A RESZTA MALPUJE PO NIM...
        =================================
        Często jednak zna polski odpowiednik, ale go za Chiny nie użyje, bo wyjdzie na wiochę, siarę. Jak w informatyce. smile

        TO NAWET W INFORMATYCE UZYWA SIE SPOLSZCZONEGO REJESTRU...
        ================
        Taaa...., informatycy nawet używają spolszczonego ętera.
        Myślisz, że informatycy tworzyli swój "język" już w czasach pierwszych organmistrzów?
        • bimota Re: Magistr ? 09.06.15, 17:41
          A CZEMU MIALBYM TAK MYSLEC ?
          • lajkonix Re: Magistr ? 09.06.15, 20:59
            BO ORGANMISTRZE TEŻ UŻYWAJĄ SPOLSZCZONEGO REJESTRU.
            • bimota Re: Magistr ? 10.06.15, 10:30
              NO WIEC NAPISALEM,Z E TO SPOLSZCZONE, A TY WYSKAKUJESZ Z "ICH JEZYKIEM"...
              • lajkonix Re: Magistr ? 11.06.15, 20:22
                AAA... JAK TAK, TO TAK. smile
    • cyberros A co za różnica? 10.06.15, 17:45
      lajkonix napisał:

      > Ratujcie! Jak powinniśmy mówić?

      A co za różnica? Mow tak, by być zrozumiałym.
      • lajkonix Re: A co za różnica? 11.06.15, 20:25
        cyberros napisał:

        > lajkonix napisał:
        >
        > > Ratujcie! Jak powinniśmy mówić?
        >
        > A co za różnica? Mow tak, by być zrozumiałym.

        Chcesz mi powiedzieć, że "włanczać" i "senatorium" też można mówić, skoro wszyscy rozumieją?
        • kalllka Re: A co za różnica? 11.06.15, 21:09
          Rzeczywiście, osłów do senatorium wysłać się nie da. /Ale do resteuracji,. już tak/
        • cyberros Re: A co za różnica? 11.06.15, 21:17
          lajkonix napisał:

          > cyberros napisał:
          >
          > > lajkonix napisał:
          > >
          > > > Ratujcie! Jak powinniśmy mówić?
          > >
          > > A co za różnica? Mow tak, by być zrozumiałym.
          >
          > Chcesz mi powiedzieć, że "włanczać" i "senatorium" też można mówić, skoro wszys
          > cy rozumieją?

          Oczywiście! "Włanczać" mówi bardzo dużo ludzi, ja na to nie reaguję, tak nie reaguję na "poszłem" (to podstawowa forma w dialekcie górnośląskim zresztą - oni mówią "poszłem, poszłeś, poszeł"). W przypadku języka o jego poprawności decydują wyłącznie użytkownicy. Poprawne staje się to, co jest używane, nie ma innego kryterium. Nie słyszałem jednak nigdy, by ktoś mówił "senatorium".

          A odnośnie tego rejestru - jaka forma jest przez was najczęściej używana?

          >
          • stefan4 Re: A co za różnica? 12.06.15, 09:40
            cyberros:
            > Nie słyszałem jednak nigdy, by ktoś mówił "senatorium".

            Nie? To jest przecież miejsce, w którym leczą się senatorowie. Pod przywództwem Presedesa, bronieni widłami przez funkcjonariuszy OBORu.

            - Stefan
            • cyberros Re: A co za różnica? 12.06.15, 17:55
              stefan4 napisał:

              > cyberros:
              > > Nie słyszałem jednak nigdy, by ktoś mówił "senatorium".
              >
              > Nie? To jest przecież miejsce, w którym leczą się senatorowie. Pod przywództw
              > em Presedesa, bronieni widłami przez funkcjonariuszy OBORu.

              Acha! To już usłyszałem i wiem smile Z twojego opisu wynika, ze to ciekawe musi być miejsce wink
              > - Stefan
              >
              • kalllka Re: A co za różnica? 12.06.15, 23:49
                w senatorium, oprócz nabierania siły przez kataplazmy i puszczanie krwi, zwykli karmić skumbriami w temacie
                / uważanymi za potrawę czysto jarska/
                • arana Re: A co za różnica? 13.06.15, 07:09
                  kalllka napisała:

                  > w senatorium, oprócz nabierania siły przez kataplazmy i puszczanie krwi, zwyk
                  > li karmić skumbriami w temacie
                  > / uważanymi za potrawę czysto jarska/


                  ... i jest bez klepsydry, choć pod minogą
                  • kalllka Re: A co za różnica? 15.06.15, 20:08
                    "cafe pod minoga",
                    Niech mu temu kawę' Wiech na szynkwasie zawsze stawia, na wieczna stolnicy pamnietke.

                    /nic jednak nie przebije malowniczych filmów W.J Hasa,./
          • lajkonix Re: A co za różnica? 15.06.15, 16:27
            Rzecz w tym, że w praktyce nie ma przeważającej formy. I walka idzie o to kto przeprze. smile
            • cyberros Re: A co za różnica? 15.06.15, 18:11
              lajkonix napisał:

              > Rzecz w tym, że w praktyce nie ma przeważającej formy. I walka idzie o to kto p
              > rzeprze. smile

              A po co walczyć? Mówta jak chceta. W ogóle nie rozumiem tego problemu, to jakiś pseudoproblem.
              • lajkonix Re: A co za różnica? 15.06.15, 20:53
                No taaaa.... A ja miałem jeszcze jedno pytanie z podobnej dziedziny. Wychodzi jednak na to, że nie warto pytać, tak?
                • cyberros Re: A co za różnica? 16.06.15, 21:34
                  lajkonix napisał:

                  > No taaaa.... A ja miałem jeszcze jedno pytanie z podobnej dziedziny. Wychodzi j
                  > ednak na to, że nie warto pytać, tak?

                  Warto, dostałeś przecież mnóstwo odpowiedzi.
                • arana Re: A co za różnica? 17.06.15, 07:17
                  lajkonix napisał:

                  > No taaaa.... A ja miałem jeszcze jedno pytanie z podobnej dziedziny.

                  Śmiało!


                  > Wychodzi jednak na to, że nie warto pytać, tak?

                  Ależ skąd! Warto. Refleksja językowa jest zawsze pożądana. Choć pewnie kruszyć kopie będziemy do końca. Przecież nawet Stefan przyznał kiedyś: COŚ na pewno w tym tkwi.

            • kalllka Re: A co za różnica? 15.06.15, 19:56
              Wiec tylko harmonia może was uratować.

              / tak na marginesie, mam sentyment do krakowskiego lajkonika i sosu tatarskiego/
              • lajkonix Re: A co za różnica? 15.06.15, 20:48
                Ha, ha...! Ważne tylko, czy harmonia trzyrzędowa, czy pedałowa smile
                • kalllka Re: A co za różnica? 15.06.15, 21:25
                  No nie wiem która pierwszeństwo wymusza., Jakby piszczały w obiedwie chuchnąc, tak czy siak, należy, niech do spokojności dążą.
                  /Za to Fisharmonia,. pośmiertnej Rudeckiej, treny żałobne, cicHusko wygrywa!/
                  • arana Re: A co za różnica? 17.06.15, 06:45
                    kalllka napisała:

                    > /Za to Fisharmonia,. pośmiertnej Rudeckiej, treny żałobne, cicHusko wygrywa!/


                    ... ... treny żałobne cicHus... Że niby Stefcia jako gęś sztandarowa?

                    Gdybym była Rudecką, słuchalabym po śmierci Kilara. Nawet na akordeonie.
                    • kalllka Re: A co za różnica? 17.06.15, 13:21
                      Ano cicHusko,.. "Gra słów" ,akurat w tym przypadku, jest oczywista / hush/
                      Poza tem, czasownikiem "szarogesic" można wpuścić w buraczki niejedna kaczke; gdy idzie tylko o -szereg gęsi / siodlatych/
                      Rudeckiej na fisharmonii przygrywał amant Bodo/Strojac miny/
                      Kilar tedy najprawdopodobniej pacholeciem,. Może mu jakie walczyki,. tyle, ze walczyły na cymbałkach.,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka