Dodaj do ulubionych

język reklamy

24.10.04, 22:38
www.signs.pl/article.php?sid=2429
Co sądzicie o zjawisku opisanym w tym felietonie?
Obserwuj wątek
    • h_hornblower Re: język reklamy 24.10.04, 23:00
      > Co sądzicie o zjawisku opisanym w tym felietonie?

      Że mam ad hoc kilka pomysłów na znacznie lepsze a juz na pewno mniej sztampowe.
      Oczywiscie ich nie zdradzę. Może jakiś "prokreatywny" czy inny "cotywriter" do
      mnie napisze i kupi?


      Dwa cytaciki z tekstu:

      >pseudoprzymiotniki „mega” i „giga” - bez komentarza

      >Konia z rzędem temu, kto bez zastanowienia odpowie, co jest (w zgodzie z
      językiem, rzecz jasna) większe: „mega-promocja” czy „giga-promocja”?

      Ależ ten koń z rzędem się deprecjonuje! Może go zastapmy Belką z rządem, bo na
      takie pytanie to bez zastanowienia odpowiada dzis byle dziesięciolatek.
      A ponadto, to chyba "megapromocja" a nie "megapromocja"?

      horny
      • h_hornblower Re: język reklamy 24.10.04, 23:02
        h_hornblower miał na uwadze:

        > A ponadto, to chyba "megapromocja" a nie "mega-promocja"?

    • emka_1 Re: język reklamy 25.10.04, 00:20
      to nie język, to jest bełkot, który na miano języka nie zasługuje a takie
      "analizy" to zwykłe bicie pianysad
      • jacklosi Re: język reklamy 26.10.04, 13:59
        emka_1 napisała:

        > to nie język, to jest bełkot, który na miano języka nie zasługuje a takie
        > "analizy" to zwykłe bicie pianysad

        Pogratulować rewolucyjnego zapału, chociaż z drugą częścią się zgadzam. Ale:
        jeżeli język reklamy jest skuteczny, to znaczy że jest dobry.
        • emka_1 Re: język reklamy 26.10.04, 15:05
          słowo jest narzędziem zarówno przekazu informacyjnego jak i manipulacji.
          narzędziem precyzyjnym, bo ludzka wola i mechanizmy motywacji są skomplikowane.
          posługiwanie się młotem jest właściwe ruskim zegarmistrzomsad
          mega promocja to jest taki młot, może działa, ale na młoty. wszystko będzie
          świetnie jeśli młoty stanowia grupę celową.

          zamiast pism rewolucyjnych lepiej poczytać klasyków psychologii społecznej albo
          przynajmniej 'wielkich' reklamy.
          • stefan4 Re: język reklamy 26.10.04, 16:57
            emka_1:
            > posługiwanie się młotem jest właściwe ruskim zegarmistrzomsad

            Rewolucjonista amator napada równo na wszystkich wokół. Opuszcza łeb i szarżuje.

            Rewolucjonista profesjonalny zwalcza otoczenie po kolei a nie całe naraz. Na
            Twoim miejscu skupiłbym się na razie na reklamistach, dopiero potem na piszących
            o nich artykuły krytyczne, a jak ich wszystkich całkiem zwalczysz, to dopiero
            wtedy zaatakować ruskich zegarmistrzów.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • emka_1 Re: język reklamy 26.10.04, 19:07
              ale po co?smile ja nie mam zamiaru nikogo zwalczać, to jest wolny kraj, jest
              demokracja i wolność słowa. do tego kazdy ma prawo wyrzucać swoje pieniadze w
              błoto o ile nie niszczy przy tym biletów bankowych.
      • h_hornblower Re: język reklamy 26.10.04, 18:03
        emka_1 napisała:

        > to nie język, to jest bełkot, który na miano języka nie zasługuje a takie
        > "analizy" to zwykłe bicie pianysad

        Troche przesadziłaś, ale rozumiem, o co Ci chodzi. Oczywiscie można bełkotac, ze
        są różne grupy docelowe i przekaz musi byc dostosowany do odbiorcy, który z
        punktu widzenia "dyrektora prokreatywnego" moze byc motłochem. Ale w reklamie
        siłą rzeczy ten przekaz również schlebia, liże, nachalnie mruga oczkiem i sztamy
        szuka. Stąd te wszystkie "odjechane megapromocje" i inne potworki. Mysle jednak,
        ze większość naszych obecnych reklamiarzy to mniej lub bardziej sprawni
        rzemieslnicy a nie artysci.

        Oczywiscie łatwo tu popełnić błąd w diagnozie. Reklamę ktoś zamawia. Jesli
        będzie zbyt oryginalna moze jej nie kupić.
        Sporo, ciekawie i dla odmiany doskonałym językiem (swietne tłumaczenia z ang!)
        pisze o branzy Peter Mayle w swych ksiązkach "o Prowansji".

        A co myslicie o tym? Grupa docelowa: nasi milusińscy

        Jogobela, Jogobela!
        Kto jej nie jadł niech spierdziela!


        pzdr
        horny
        • stefan4 Re: język reklamy 26.10.04, 18:53
          h_hornblower:
          > Oczywiscie można bełkotac, ze są różne grupy docelowe i przekaz musi byc
          > dostosowany do odbiorcy, który z punktu widzenia "dyrektora prokreatywnego"
          > moze byc motłochem.

          Wyrażaj się precyzyjnie i fachowo, Horacy. Nie mówi się ,,dostosowany do''
          tylko ,,stargetowany na''.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • h_hornblower Re: język reklamy 26.10.04, 19:04
            stefan4 napisał:
            >
            > Wyrażaj się precyzyjnie i fachowo, Horacy. Nie mówi się ,,dostosowany do''
            > tylko ,,stargetowany na''.

            A "sfokusowany" to nie łaska? smile

            horny
            • stefan4 Re: język reklamy 26.10.04, 19:40
              h_hornblower:
              > A "sfokusowany" to nie łaska? smile

              Nie, akcje promocyjno-piarowe są zwykle starannie stargetowane na
              wyselekcjonowany krąg odbiorców. Nie umiem powiedzieć, kiedy takie być zaczęły.
              Na chwilkę się zamyśliłem, patrzę, a tu już żadna nie jest sfokusowana tylko
              wszystkie starannie stargetowane.

              A propos, czy akcja ,,pi-arowa'' nie powinna być z kreseczką? Gdyby była
              2-arowa albo 10-arowa, to przecież tak by się pisała. Dlaczego pi ma być gorsze?

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • h_hornblower Re: język reklamy 26.10.04, 19:58
                stefan4 napisał:

                akcje promocyjno-piarowe są zwykle starannie stargetowane na
                wyselekcjonowany krąg odbiorców. Nie umiem powiedzieć, kiedy takie być zaczęły


                Od kiedy trwa bezpardonowa walka na odjechane i dobrze zakręcone pasty do zębów...

                horny
        • emka_1 Re: język reklamy 26.10.04, 19:19
          ojnienienie, ani oni rzemieślnicy, artystów to może dwóch było, ale sie spsili
          niestetysad rzemiosło wymaga umiejętności posługiwania się warsztatem. reklama to
          akurat taka dziedzina, gdzie baaardzo dużo zostało zbadane i jest czego się
          uczyć, choć nigdy gwarancji się nie będzie miało, że wszystko zadziała tak jak
          chcemy, bo nie zmusimy ludzi do niczego siłą. wiedza i rzemiosło służy
          minimalizowaniu wpadek. artysta ma jeszcze intuicję, która mu pozwala właściwie
          interpretować to co zostało zbadanesmile
          • h_hornblower Re: język reklamy 26.10.04, 19:29
            emka_1 napisała:

            > akurat taka dziedzina, gdzie baaardzo dużo zostało zbadane i jest czego się
            > uczyć

            Ale my mówimy nie o odruchach Pawłowa tylko o języku reklamy i czy jest kreatywny...
            Moim zdaniem - nie, swiadczy o tym choćby ta podstawowa kalka - "kreatywny"

            A i tak w tym przypadku "baaardzo dużo zbadane" znaczy tylko "cos tam wiemy"...

            Ale co mnie to obchodzi smile Lepiej napisz, co sadzisz o moim haśle dla jogobeli?
            Będzie z tego kampania? Ile mi zapłacą? No nowy garniak (minumum lantier) starczy?
            • emka_1 Re: język reklamy 26.10.04, 20:18
              nieno, nie ma specyficznego języka reklamy. jest jedynie, a raczej powinien być,
              precyzyjnie używany język polski, jeśli o polskich reklamach mówimy.
              nie coś tam wiemy, lecz wbrew pozorom bardzo dużo można wiedzieć, trzeba jedynie
              chcieć i umieć się tą wiedzą posługiwać, zamiast robić kretyńskie fokusy.
              panowie ogilvy czy burnett nawet bracia saatchi w początkach działaności nie
              robili fokusów tylko dobre reklamysmile

              twoje hasło dla jogobelli jest genialne, dużą karierę zrobi w przedszkolu. ale
              jako junior kopy na dużą wypłatę nie liczsmile no chyba, że pójdziesz prosto do zottasmile
              • h_hornblower zaraz, zaraz emeczko... 26.10.04, 20:51
                emka_1 napisała:

                > nieno, nie ma specyficznego języka reklamy.

                Czyżby? A "Kup teraz Twój jeszcze lepszy nowy proszek" i takie tam?


                >jest jedynie, a raczej powinien być precyzyjnie używany język polski,

                Że powinien to zgoda lecz że jest?! no moja droga emko no!!!


                > Nie coś tam wiemy, lecz wbrew pozorom bardzo dużo można wiedzieć, trzeba
                jedynie chcieć i umieć się tą wiedzą posługiwać,

                Niewątpliwie bardzo duzo mozna wiedzieć. Chodzi mi o to, że nie tylko nasza
                wiedza jest niczym w porównaniu od naszej niewiedzy ale i spieramy się co do
                spraw nieraz zupełnie podstawowych. Mam wrażenie, że ta wiedza, o której mówisz,
                bazuje na psychologii? A w psychologii tak jest...

                Nie to, żeby robił z tego zarzut. Podobnie jest w ekonomii co nie przeszkadza
                pisac mi z niej doktoratu.


                > twoje hasło dla jogobelli jest genialne, dużą karierę zrobi w przedszkolu. ale
                > jako junior kopy na dużą wypłatę nie liczsmile no chyba, że pójdziesz prosto do
                zottasmile

                Skontaktujesz z kim trzeba? Od początku Cię lubiłem smile

                pzdr
                Twój horny
                • emka_1 Re: zaraz, zaraz emeczko... 26.10.04, 22:31
                  h_hornblower napisał:

                  > emka_1 napisała:
                  >
                  > > nieno, nie ma specyficznego języka reklamy.
                  >
                  > Czyżby? A "Kup teraz Twój jeszcze lepszy nowy proszek" i takie tam?

                  no to jest bełkot, a nie żaden języksmile
                  >
                  > >jest jedynie, a raczej powinien być precyzyjnie używany język polski,
                  >
                  > Że powinien to zgoda lecz że jest?! no moja droga emko no!!!
                  >
                  bywa, bardzo rzadko. coraz rzadziej, niestety. noale za dużo pisania dlaczego
                  tak się dzieje, a ja leniwa jestemsmile


                  > Niewątpliwie bardzo duzo mozna wiedzieć. Chodzi mi o to, że nie tylko nasza
                  > wiedza jest niczym w porównaniu od naszej niewiedzy ale i spieramy się co do
                  > spraw nieraz zupełnie podstawowych. Mam wrażenie, że ta wiedza, o której mówisz
                  > ,
                  > bazuje na psychologii? A w psychologii tak jest...

                  zgadza się. o ile mamy doczynienia z procesami motywacji, to częściej musimy się
                  zdawać na intuicję, niż to co wymierzone. szereg mechanizmów manipulacyjnych
                  działa na jednostkę a, a na jednostę b wręcz przeciwnie, ale już postrzeganie
                  jest wymierzone dokładnie, działanie dzwięku, koloru, częstotliwość rytmu,
                  fizjologia czytania i wynikająca z niej makro i mikrotypografia itd. to już
                  ściśle wymierne.
                  znajomość kodów kulturowych tyż
                  >
                  > Nie to, żeby robił z tego zarzut. Podobnie jest w ekonomii co nie przeszkadza
                  > pisac mi z niej doktoratu.
                  >
                  haha, nie mów tego głośno, bo cię balcer usłyszysmile

                  > > twoje hasło dla jogobelli jest genialne, dużą karierę zrobi w przedszkolu
                  > . ale
                  > > jako junior kopy na dużą wypłatę nie liczsmile no chyba, że pójdziesz prosto
                  > do
                  > zottasmile
                  >
                  > Skontaktujesz z kim trzeba? Od początku Cię lubiłem smile

                  podlizujesz się i do tego to zdrobnieniesad

                  no nie wiem, muszę pomyśleć, ale tak ogólnie to trzeba walizeczkę wypchaną wziąć
                  i iść na przetarg czyli picz smile
                  • h_hornblower Re: zaraz, zaraz emeczko... 26.10.04, 22:47
                    emka_1 napisała:
                    > podlizujesz się i do tego to zdrobnieniesad

                    Wolisz "emuś" albo "emiołek"? Nie ma sprawy!

                    > no nie wiem, muszę pomyśleć, ale tak ogólnie to trzeba walizeczkę wypchaną wzią
                    > ć
                    > i iść na przetarg czyli picz smile

                    Emiątko, o co Ci chodzi??? Nic nie rozumiem...

                    pzdr
                    horny
                    • emka_1 Re: zaraz, zaraz emeczko... 27.10.04, 00:06
                      żadnych zdrobnień.

                      jak to nie rozumiesz?sad
                      napisałam - walizeczka i na picz . ta walizeczka to taka metafora - wystarczy
                      powiedzieć ile odpalasz z kontraktu, jeśli z toba podpiszą, sama prezentacja już
                      mniej istotna - co widać po reklamach.

                      gdybyż liczyły się umiejętności i geniusz miał byś delegację z zotta na
                      schodach, przed drzwiami. telefon by ci się urwał, skrzynka mejlowa dowolnej
                      pojemności zapchana na amen propozycjami, no i sami by chcieli pieniadze dawaćsmile

                      • h_hornblower Aye, aye! 27.10.04, 06:42
                        emka_1 napisała:

                        > żadnych zdrobnień.

                        Jest - żadnych zdrobnień! (Jest marynist. OK)


                        >napisałam - walizeczka i na picz . ta walizeczka to taka metafora - wystarczy
                        > powiedzieć ile odpalasz z kontraktuch.

                        Walizeczki to sie może i domyślałem - ale "na picz" prawie z niczym mi się nie
                        kojarzy... Czyli?

                        > gdybyż liczyły się umiejętności i geniusz miał byś delegację z zotta na
                        > schodach, przed drzwiami. telefon by ci się urwał, skrzynka mejlowa dowolnej
                        > pojemności zapchana na amen propozycjami, no i sami by chcieli pieniadze dawaćsmile

                        No i za to Cie lubię... To grzech? smile Miłego dnia życzę i do usłyszenia po
                        przerwie komercyjnej

                        pzdr
                        horny


                        P.S. Wersalików unikasz z powodów ideolo, np. realizujac słynne hasło rewolucji
                        burżuazyjnej Liberte, Egalite, Fraternite, czy też piszesz 200 znaków/min i
                        szkoda Ci czasu na Shifty? smile
                        • emka_1 Re: Aye, aye! 27.10.04, 13:44
                          h_hornblower napisał:


                          > Jest - żadnych zdrobnień! (Jest marynist. OK)

                          to lubięsmile

                          > Walizeczki to sie może i domyślałem - ale "na picz" prawie z niczym mi się nie
                          > kojarzy... Czyli?
                          >
                          picz z ang. pitch - prezentacja (takze przetag) piczmajster lub piczmen -
                          specjalista od prezentacji.


                          > To grzech? smile

                          a nie wiemsmile na prawie kanonicznym się nie znam, nowego katechizmu nie czytałam

                          Miłego dnia życzę i do usłyszenia po
                          > przerwie komercyjnej

                          wzajemnie
                          >
                          >
                          > P.S. Wersalików unikasz z powodów ideolo, np. realizujac słynne hasło rewolucji
                          > burżuazyjnej Liberte, Egalite, Fraternite, czy też piszesz 200 znaków/min i
                          > szkoda Ci czasu na Shifty? smile

                          bez ideologii, z potrzeby wewnętrznej czyt. lenistwa smile


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka