Dodaj do ulubionych

Ilość człowieków

13.09.26, 05:34
Odkopałem* w Sieci pasek komiksu Charlesa M. Schulza z 7 lipca 1969 roku, w jakim oryginalny tekst paska komiksu:
„This sidewalk has amazing record. It's been here for for twenty years. During that time, countless little girls have fallen on their knees while roller skating. What a record... The sidewalk always wins... The knees always lose...”
tłumacz tego tomu [i pozostałych] dorobku rysownika C. M. S. przetłumaczył na:
„Ten chodnik ma wspaniała historię. Jest tutaj od dwudziestu lat. W tym czasie niezliczone ilości małych dziewczynek przewracały się na nim, jeżdżąc na wrotkach. Co za wynik. Kolana zawsze ponoszą klęskę”.
Tu oryginał do wglądu. Tłumaczenia nie odkopałem.

Zastanawia to „niezliczone ilości”.
Aż się nie chce wierzyć, by tłumaczący tekst Michał Rusinek (dziś członek Rady Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk) tłumaczenie to spaprał.
Toż to uważający na każde słowo uważny mentor.
Kilka tygodni temu w wywiadzie dla wywiadującego go w TVP Mariusza Szczygła ów M. R. mądrze Mariuszowi wyłuszczył, że ministra, acz znana skądinąd, błędem logicznym jest, bo nie istnieje - w odróżnieniu od ministerki, klasycznie się wydzielającej z żebra semantycznego.
Metroseksualnie dopytujący o to Mariusz S. dowiedział się, że wyjściem jest ministerium - osoba bezpłciowa w roli ministra...

Ilość jako taka jest niepoliczalna - ale czy można liczyć ilość małych dziewczynek?
Może rzeczywiście niezliczone są ilości (małych) dziewczynek?

Schulzowy pasek oryginalny miał i Quantity, i Quality.
Czy ma je tłumaczenie?
Czyżby Michał Rusinek żarcik językowy przemycił?

* * *

*/ Medytacje nad tym tomem z nadzieniem z 7 dżulaja roku pamiętnego to nieudana próba dośpienia snu czytaniem pasków szulcowych, jakie zwykle piszącemu te słowa sen przywracają. Tu - nieskutecznie.
Tym razem przypomniały dzień poprzedni, w jaki z radia polskojęzycznego zabrzmiały już chyba trzykrotnie w kilka godzin podobne ilości ludzi, jak u (tłumacza) nestora komiksów.
Wypowiadali je, co pewne, doktorzy i doktorki, profesorowie i profesorki, co zawsze Dara61 zaskakuje.
Obserwuj wątek
    • katriel Re: Ilość człowieków 17.09.26, 23:43
      A może po prostu Michał Rusinek, będąc człowiekiem oczytanym i kulturalnym, wie, że zakaz używania słowa ilość z rzeczownikami policzalnymi jest prywatną idiosynkrazją Wielkiego Leksykografa (Witolda Doroszewskiego), która dopiero od marnych kilkudziesięciu lat aspiruje do statusu obowiązującej normy? Przez wieki polszczyzna istniała i rozwijała się bez tego zakazu. O ilości koni, dzieci, dział, krzeseł i wypitych butelek pisali odpowiednio Kraszewski, Prus, Sienkiewicz, Reymont i Zapolska. Wolno więc i Rusinkowi pisać o ilości (ilościach) małych dziewczynek. Podobnie jak mnie wolno pisać o ilości liczb pierwszych mniejszych od 10000. I będę tego swojego prawa bronić z uporem godnym lepszej sprawy, bo liczba liczb pierwszych brzmi - moim zdaniem - niezgrabnie i głupawo.
      • stefan4 Re: Ilość człowieków 18.09.26, 11:32
        katriel:
        > liczba liczb pierwszych brzmi - moim zdaniem - niezgrabnie i głupawo.

        Zgoda.

        Zresztą styl pytania sugeruje styl odpowiedzi:
            — Ile jest liczb pierwszych mniejszych niż tysiąc?
            — Nie znam na pamięć ilości liczb pierwszych mniejszych niż
            tysiąc, ale możesz je łatwo porachować, stosując sito Eratosthenesa.
        albo
            — Jaka jest liczność zbioru liczb pierwszych mniejszych niż tysiąc?
            — Ich liczbę możesz poznać, stosując sito Eratosthenesa.
        Czyli: na pytanie ,,ile?'' odpowiada ,,ilość''; a na pytanie o ,,liczność'' odpowiada ,,liczba''.

        Ale wydaje się, że na rozróżnianie między policzalnością a niepoliczalnością nalegają raczej nauczyciele niż Radcy Języka Polskiego. Np. prof. Bańko odpowiada:
            ,,Rozróżnienie między liczbą  (dla rzeczowników policzalnych) a
            ilością  (dla niepoliczalnych) nie zawsze jest przestrzegane.''
        I wcale tej niezawszości nie potępia.

        - Stefan
      • dar61 Ogrom dziewcząt 19.09.26, 11:52
        '...jest prywatną idiosynkrazją Wielkiego Leksykografa...'

        Kiedyś może dla tego ... normatora warto postawić kilka wniosków z jego ... wiekopomnych dzieł.
        Znalazłem jedno takie na targowisku staroci za złotych polskich nowych 5.
        Już w przeszłości ktoś na jego płóciennej twardej okładce poniżej ceny złotych polskich starych 60 dołożył pięczęć Cena obniżona zł 20,- ...

        '...pisali [...] Kraszewski, Prus, Sienkiewicz, Reymont i Zapolska...'

        Do ich słowotwórstwa, czasu i miejsca kształcenia - i słownych naleciałości - też może warto wrócić. Oby życia na to starczyło [życia Forum].

        '...Wolno więc i Rusinkowi pisać o ilości (ilościach) małych dziewczynek...'

        Nieliczne wyłapane w cyklu Schulzowym językowo-dymkowe wpadki Rusinkowe mam na podorędziu. Może je tu okażę.

        '...będę tego swojego prawa bronić z uporem godnym lepszej sprawy, bo >>liczba liczb pierwszych<< brzmi - moim zdaniem - niezgrabnie i głupawo...'

        Może mieć M.Rusinek swą licentia translatorica, więc może mieć i Katriel.

        Dla zrekontrowania ścisłactwa mam na podorędziu ów nagłówkowy ogrom, też i znacznie starszy od matuzalemów polskiej literatury dosadny lik.
        Takich zastępników ilości [małych] dziewczynek miała martwiejąca już [staro]polszczyzna chyba bezlik.

        Samego Lolka B. i Charlesa M. Schulza ogrom [małych] dziewczynek jakoś jednak nie zwiódł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka