Dodaj do ulubionych

Skoczny beguine

02.10.05, 14:20
Sam jestem ciekaw, o czym będzie w tym wątku. Może:
        A) o używaniu słów, których się nie rozumie;
        B) o wypieraniu wersji poprawnej przez niepoprawną;
        C) o błędnych definicjach w słownikach;
        D) o migracji znaczeń...

Bo coś mi się nie zgadza.

"Orkiestra przygrywa skocznego begina" - tak podają Google. Dla pełnego obrazu
użyłem Google dwukrotnie, wpisując odpowiednio "orkiestra przygrywa begina"
(że może on nie skoczny), oraz "orkiestra przygrywa skocznego" (że może chodzi
jednak o inny taniec). Ale nie - zdecydowanie w statystykach króluje "skoczny
begin", choć raz znalazł się "skoczny walczyk".


Pytania brzmią:
        1. Jak napisał Młynarski? (beguine'a? walczyka?)
        2. Czy beguine może być skoczny?

Moje wątpliwości biorą się z tego, że beguine'a sam bym nie rozpoznał, ale
wg "Wielkiego słownika wyrazów obcych PWN" beguine jest "tańczony w oddaleniu
z unieruchomionymi stopami". A unieruchomione stopy to ze skocznością mi się
gryzą.
Obserwuj wątek
    • zakkahletz Re: Skoczny beguine 02.10.05, 20:02
      A więc w tym wątku powinno być głównie o B). smile
      • flyap Re: Skoczny beguine 02.10.05, 20:23
        W. Młynarski w piosence "Jesteśmy na wczasach" napisał "Orkiestra przygrywa
        skocznego beguina, to nie moja wina,że podrywam cię." W tej piosence "begin"
        stał się skoczny, bo tańczący nie znali przytaczanej w poprzednim wpisie
        definicji, wczasowa orkiestra też nie i przytupy z podskokami są wyobrażalne,
        szczególnie pod urokiem "panny Krysi".
    • ardjuna Re: Skoczny beguine 02.10.05, 20:48
      reptar napisał:

      > Sam jestem ciekaw, o czym będzie w tym wątku. Może:
      > A) o używaniu słów, których się nie rozumie;
      > B) o wypieraniu wersji poprawnej przez niepoprawną;
      > C) o błędnych definicjach w słownikach;
      > D) o migracji znaczeń...

      Chyba E) o niezrozumieniu konstrukcji danego tekstu poetyckiego. Albowiem
      cytowany begin jest elementem piosenki śpiewanej w piosence (konstrukcja niejako
      szkatułkowa), śpiewanej, dodajmy, przez typowy dla owych czasów (i nie tylko)
      zespół wokalno-instrumentalny, przygrywający wczasowiczom do kotleta i zaprawdę
      w swych kompozycjach niekoniecznie przywiązujący wagę do podkreślanych przez
      Ciebie niuansów. Ważne, że rytm i rym się zgadzają (skocz-ne-go-be-gi-na/
      to-nie-two-ja-wi-na). Poeta Młynarski kreśli w ten oto sposób niepowtarzalny
      klimat wieczorków zapoznawczych w ośrodkach FWP polskiego Podkarpacia w minionej
      epoce i tak dalej, aby za chwilę przejść do ukazania na tym tle duchowych
      rozterek lidera owego zespołu i jego (lidera) marzeń, których tamten zapewne
      nigdy nie ośmieli się urzeczywistnić z obawy przed ośmieszeniem wobec grupy
      społecznej wczasowiczów, którą uważa za lepszą od siebie i mającą większe prawa
      do panny Krysi niż on, biedny miś.
      Czy teraz przestaniesz się czepiać tego begina???
      smile)
      • reptar Re: Skoczny beguine 02.10.05, 21:25
        Ta teoria podoba mi się najbardziej. Wymyśliłeś ją czy naprawdę taki był zamysł
        autora?
        • flyap Re: Skoczny beguine 02.10.05, 23:12
          Jaki był naprawdę zamysł autora jest trawestacją pytania "Co poeta miał na
          mysli?" Może miał na mysli tylko to,jakie będzie honorarium za utwor, a w
          przypadky Młynarskiego nagroda za piosenke na festiwalu w Opolu, Grunt,że mu
          wyszło jedno i drugie. Drugie to właśnie to, o czym piszę ardjuna, a co podoba
          się najbardziej reptar'owi. Pozdrowienia dla Obu Panów!
    • mietowe_loczki Re: Skoczny beguine 03.10.05, 11:08
      Moim zdaniem, to zwyczajna licentia poetica, ale zdaję sobie sprawę, że to zbyt
      prosta odpowiedź w (prze)intelektual(izowa)nym wątku.

      smile
      • jacklosi Re: Skoczny beguine 03.10.05, 12:45
        Tekst jest w ogóle do bani nie tylko z powodu skoczności begina. W warstwie
        językowej słowo "skoczny" nigdy by basiście przez usta nie przeszło, bo skoczna
        może być tylko melodia ludowa z lat co najwyżej 50, odgrywana w audycji
        radiowej pt. Wesoły autobus. Skocznośc w języku normalnym była martwa od kiedy
        pamiętam, czyli od zawsze. W warstwie obyczajowej, bo na wczasach FWP nie
        basista podrywał pannę Krysię, ale był obiektem westchnień jej i pozostałych
        pannien i pań, bo basista to był gość.
        A co to jest beguin w dalszym ciągu nie wiem i jakoś z tym żyję.
        • millefiori Skoczny beguine- unausznienie 03.10.05, 14:09
          tcmusic.net/band1513cd95.html
          ("Begin the Beguine" z listy sample track)
          • ardjuna Re: Skoczny beguine- unausznienie 03.10.05, 22:28
            Się by zatańczyło... Ten rodzaj skoczności mi pasuje smile
            • millefiori Re: Skoczny beguine- opis 04.10.05, 07:55
              Muzyka gra; przechodzimy do pas:
              www.webref.org/dance/m/martinique_beguine.htm
              • ardjuna Re: Skoczny beguine- opis 04.10.05, 19:47
                I co? Z kompem mam ćwiczyć? On, kurde, nie ma talii!
                • millefiori Re: Skoczny beguine- opis 04.10.05, 20:47
                  Alez, Ardjuno, coz prostszegosmile ja sobie wyobraze moja przedwojenna talie, Ty
                  osobe podobna do Lady Di, tylko z mniejszym nosem, muzyka gra i cala sala tanczy
                  z namismile
                  • ardjuna Re: Skoczny beguine- opis 05.10.05, 17:28
                    Lady Di nigdy nie była w moim typie. Z nosem czy bez nosa.
        • ardjuna Re: Skoczny beguine 03.10.05, 22:26
          Ty lepiej posłuchaj, jakie słowa przechodzą przez usta już nawet nie jakimś tam
          klezmerom z podrzędnych dancingów, ale zespołom o sławie ogólnopolskiej, że
          zacytuję np.: "... a słońce w dół wciąż spadało, nie mogąc spaść..." albo: "...
          bo wtedy możesz zacząć spadać w dół - a to już nie to samo-o-o!". Spadanie w dół
          cieszy się nieustającą popularnością, przy której skoczny begin to szczyt
          wszelkiej poprawności.
          Co do warstwy obyczajowej, to chyba bywaliśmy (lub... grywaliśmy smile w różnych
          ośrodkach FWP.
          • zakkahletz Re: Skoczny beguine 05.10.05, 00:58
            Pojawia się też np. "budzi mnie ze snu" ... wink

            ardjuna napisał:

            > Ty lepiej posłuchaj, jakie słowa przechodzą przez usta już nawet nie jakimś
            tam
            > klezmerom z podrzędnych dancingów, ale zespołom o sławie ogólnopolskiej, że
            > zacytuję np.: "... a słońce w dół wciąż spadało, nie mogąc spaść..."
            albo: "...
            > bo wtedy możesz zacząć spadać w dół - a to już nie to samo-o-o!". Spadanie w

            > ł
            > cieszy się nieustającą popularnością, przy której skoczny begin to szczyt
            > wszelkiej poprawności.
            > Co do warstwy obyczajowej, to chyba bywaliśmy (lub... grywaliśmy smile w różnych
            > ośrodkach FWP.
            • millefiori Re: Skoczny beguine 05.10.05, 09:59
              Jak spiewal Grzegorz Ciechowski, "ta piosenka jest pisana dla pieniedzy".


              Wydawnictwa i ich obyczaje
    • pyckal skocznA begina 07.10.05, 00:46
      reptar napisał:
      >         1. Jak napisał Młynarski? (beguine'a? walczyka?)

      Jak Młynarski napisał, to nie wiem, ale śpiewał: "skocznego begina", bo mu to
      pasowało do rymu (dalej szło: "to nie twoja wina / że nie znamy się".
      Jednak, na moje wyczucie, beguine jest rodzaju żeńskiego, więc Młynarski,
      któren język francuski* posiada w stopniu więcej niż dobrym, najwyraźniej jaja
      sobie robi ze swojego bohatera, podobnie jak w "Bynajmniej" ("zrobiło mnie sie
      tego faceta bynajmniej żal, bynajmniej żal").
      *
      Jaja, choć już czysto werbalne a nie socjalne, robił sobie także amerykański
      autor piosenki "When we begin the beguine".
      • h_hornblower Re: skocznA begina 08.10.05, 23:20
        pyckal napisał:

        dalej szło: "to nie twoja wina / że nie znamy się".

        Kolego, ostroznie!. Dalej szło 'To nie twoja wyna, że podrywam cie"! Nie psuj
        takiego miłego wieczoru, no! smile
        • zoska11 Re: skocznA begina 14.10.05, 22:50
          A to chyba było "potryfam", bo postać, w którą chwilowo się wcielił autor i
          wykonawca miał zatkany nos...
          • zoska11 Re: skocznA begina 14.10.05, 22:53
            zoska11 napisała:

            > A to chyba było "potryfam", bo postać, w którą chwilowo się wcielił autor i
            > wykonawca miał zatkany nos...

            Uciekło mi a
            Pozdr. Z.
      • reptar Re: skocznY begin 15.10.05, 12:24
        "Wielki słownik wyrazów obcych PWN" pod red. M. Bańki podaje,
        że *beguine* (rzadziej *biguine*) jest rodzaju męskiego.
        • pyckal Re: skocznY begin 15.10.05, 13:55
          reptar napisał:
          > "Wielki słownik wyrazów obcych PWN" pod red. M. Bańki podaje,
          > że *beguine* (rzadziej *biguine*) jest rodzaju męskiego.

          Po pierwsze, dlaczego jakaś Bańka miałaby być autorytetem?
          Po drugie, jeżeli już sięgamy po słowniki, to sięgnijmy głębiej.
          Według "Petit Robert" (edycja 1972) béguine to belgijska lub holenderska
          miniszka żebrząca bez ślubów zakonnych. Słowo pochodzi od flamandzkiego
          beggaert (podobne do angielskiego beggar), czyli żebrak lub mnich żebrzący.
          To się oczywiście nijak nie ma do nazwy tańca - ot, jakiemuś kolesiowi
          kompozytorowi w pijanym widzie tak się skojarzyło, tak jak poetom młodopolskim
          pewna góra w Tatrach skojarzyła się z mnichem, i tak już zostało, choć ta góra
          ni cholery na mnicha nie wygląda.
          • ardjuna Re: skocznY begin 15.10.05, 16:24
            pyckal napisał:

            > To się oczywiście nijak nie ma do nazwy tańca

            Pewnie, że się nijak nie ma, bo, Pyckalu drogi, alboś zbyt płytko grzebał w swym
            Małym Robercie, albo Robert może za mały. Nazwa tańca nie pochodzi od 'béguine',
            lecz od 'béguin' - a co to znaczyło w kolonialnej francuszczyźnie, sam se
            poszukaj lub spytaj frankofilów na tym forum smile
            • pyckal Re: skocznY begin 15.10.05, 18:51
              ardjuna napisał:

              > pyckal napisał:
              > ... albo Robert może za mały.
              > Nazwa tańca nie pochodzi od 'béguine'
              > lecz od 'béguin' - a co to znaczyło w kolonialnej francuszczyźnie, sam se
              > poszukaj lub spytaj frankofilów na tym forum smile

              Robert mały z nazwy, ale ze trzy kilo waży, a że w ręcach jestem słaby, to po
              nic cięższego nie sięgnę.
              We wspomnianym Robercie na 'béguin' jest kilka znaczeń, z których tylko jedno -
              'passion passagère' - kojarzy mi się odlegle z tańcem w ogóle, niekoniecznie z
              beginą (czy beginem). Odlegle - bo po moskiewsku:
              "My nie dansjory, my jebcy".
              • pyckal béguin, passion passagère, uzupełnienie 15.10.05, 19:01
                u Boya ktoś "cicho nuci,
                że świat cały powstał z chuci".
                Czy ten kolonialny béguin to chuć?

                [wcześniej pisałem:]
                We wspomnianym Robercie na 'béguin' jest kilka znaczeń, z których tylko jedno -
                'passion passagère' - kojarzy mi się odlegle z tańcem w ogóle, niekoniecznie z
                beginą (czy beginem). Odlegle - bo po moskiewsku:
                "My nie dansjory, my jebcy".
              • ardjuna Re: skocznY begin 16.10.05, 20:28
                A czyż każdy taniec (no, może z wyjątkiem trząchania dyńką) nie jest takim
                właśnie przelotnym flirtem?
                • pyckal Re: skocznY begin 16.10.05, 23:07
                  ardjuna napisał:
                  > A czyż każdy taniec (no, może z wyjątkiem trząchania dyńką) nie jest takim
                  > właśnie przelotnym flirtem?

                  Właśnie to miałem na myśli.
    • egon_olsen3 Re: Skoczny beguine 06.05.16, 11:22
      Skoro beguine jest "tańczony w oddaleniu z unieruchomionymi stopami" i jest skoczny, to widać jest to żart autora smile
      • stefan4 archeolog rekordzista 06.05.16, 12:27
        egon_olsen3:
        > Skoro beguine jest [...]

        Po 11 latach! To chyba jest rekord powolnego refleksu na tym forum.

        Na innych forach widywałem dopiski do starszych wątków, ale zawsze chodziło o reklamę jakiejś firmy lub produktu mającego odległy związek z tematem wątku. A Twój wpis wygląda na całkiem bezinteresowny.

        - Stefan
        • zbyfauch Re: archeolog rekordzista 06.05.16, 13:02
          stefan4 napisał:
          > Na innych forach widywałem dopiski do starszych wątków, ale zawsze chodziło o r
          > eklamę jakiejś firmy lub produktu mającego odległy związek z tematem wątku. A
          > Twój wpis wygląda na całkiem bezinteresowny.

          Nie mów hop przed zachodem słońca.
          Kolega pisze unieruchomionych stopach. Być może ma na myśli procentowe i w następnym wpisie zaoferuje nam jakąś skoczną lokatę.
          • stefan4 Re: archeolog rekordzista 06.05.16, 13:12
            zbyfauch:
            > Kolega pisze unieruchomionych stopach. Być może ma na myśli procentowe
            > i w następnym wpisie zaoferuje nam jakąś skoczną lokatę.

            Pisze też o żarcie. Być może jest z branży spożywczej i zaoferuje nam jakieś żarcie.

            - Stefan
        • daniel_wolny Re: archeolog rekordzista 06.05.16, 15:55
          A gdzie można poskakać jak potrzeba najdzie? Jakieś weselisko na przykład?

          forum.gazeta.pl/forum/w,195,116359097,116359097,Krynica_Morska_pensjonat_Wika_bardzo_polecam.html

          Choć faktycznie refleks ma...
    • bimota Re: Skoczny beguine 09.05.16, 09:38
      MOZE TO 2 TANCE...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka