Na Puchar Świata (!?)

18.01.03, 00:36
Witam!

Chciałbym wyrazić swoją irytację sformułowaniem typu:"to było na Pucharze
Świata w Zakopanem". W innym miejscu mówi się "odbędzie się Puchar Świata w
Zakopanem". Moim zdaniem powinno się mówić o zawodach Pucharu Świata w
Zakopanem.
Przypomina mi to trochę jeszcze bardziej drażniące "załatwimy to na klubie"
albo "na Sejmie".
Jak sądzicie?

Wojtek
    • reptar Re: Na Puchar Świata (!?) 18.01.03, 01:27
      Ja akceptuję takie sformułowania. Nie rażą mnie ani nie irytują.


      Cytat ze słownika:

      synekdocha - figura stylistyczna, polegająca na określeniu

      a) całości przez część (np. "dziesięć szabel" zamiast "dziesięciu szermierzy"),
      b) części przez całość (np. "wygrała Polska" zamiast "wygrała drużyna polska"),
      c) rodzaju przez gatunek ("armia" zamiast "wojsko"),
      d) gatunku przez rodzaj ("młode stworzenie" zamiast "młoda dziewczyna"),
      e) przedmiotu przez materiał, z którego jest wykonany ("płótno historyczne")
      • miltonia Re: Na Puchar Świata (!?) 18.01.03, 11:25
        Mnie irytują. Zaczyna się już w szkole. Na stołówce, na świetlicy. Część
        nauczycieli też tak mówi.
        • kicior99 Re: Na Puchar Świata (!?) 18.01.03, 14:24
          Dopuszczam jedynie konstrukcje typu: "Na Pucharze Swiata usiadla mucha".
        • sze Re: Na Puchar Świata (!?) 18.01.03, 15:31
          miltonia napisała:

          > Mnie irytują. Zaczyna się już w szkole. Na stołówce, na świetlicy. Część
          > nauczycieli też tak mówi.

          "Na" w wymienionym przez Ciebie użyciu to trochę inne "na". Ma znaczenie "w"
          jakiejś części większej całości. Dlatego "w sklepie" ale "na magazynie" (tego
          sklepu), "na nabiale" (dziale tego sklepu) itd. Z tego samego powodu "w" idzie
          z nazwami miast, a "na" z nazwami dzielnic. Stąd też archaizm "na" z nazwami
          niektórych krajów, niegdyś pojmowanych jako części większych całości typu "na
          Węgrzech", "na Litwie" itd.

          Na koniec: zdaje się, że poprawnościowcy tego użycia nie lubią. Ale to tylko
          taka mało ważna uwaga na marginesie.
        • reptar Re: Na Puchar Świata (!?) 18.01.03, 19:54
          miltonia napisała:

          > Mnie irytują. Zaczyna się już w szkole. Na stołówce, na świetlicy. Część
          > nauczycieli też tak mówi.


          To zupełnie inna para kaloszy. Jeśli przyjąć „Puchar Świata” za potoczny synonim
          wyrażenia „zawody Pucharu Świata” albo „zawody zaliczane do Pucharu Świata”, to
          skoro „na zawodach”, to i „na Pucharze Świata”. Oczywiście zawodnicy startują
          *W* Pucharze Świata (bo startują *W* zawodach), ale kibice jadą *NA* Puchar
          Świata i byli *NA* Pucharze Świata. Nie ma żadnej analogii do stołówki i
          świetlicy.

          Z kolei powtarzanie z uporem maniaka „zawody zaliczane do Pucharu Świata” przy
          każdym nawiązaniu do zawodów zaliczanych do Pucharu Świata - zwłaszcza jeśli
          nie jest to wypowiedź oficjalna, a z kontekstu jasno wynika, o co mówiącemu czy
          piszącemu chodzi - trąci trochę hiperpoprawnością. To długie wyrażenie,
          13 sylab, i aż się prosi o jakiś strawny skrót myślowy. „Puchar Świata” w tej
          funkcji jest w sam raz.

          Co do „na klubie”: może być w znaczeniu „na spotkaniu klubowym” (tu znów
          synekdocha: „klub” zamiast „spotkanie klubowe”wink. Natomiast nie może być w
          znaczeniu „być w klubie”, gdzie „klub” jest nazwaniem miejsca.
          • miltonia Re: Na Puchar Świata (!?) 18.01.03, 20:26
            Macie rację. Niezbyt uważnie przeczytałam pierwszy post smile.
      • stefan4 Re: Na Puchar Świata (!?) 19.01.03, 15:57
        reptar:
        > Ja akceptuję takie sformułowania. Nie rażą mnie ani nie irytują.

        Mnie drażnią. I to nawet pomimo tego, że się nazywają synekdocha.

        Kojarzą mi się z angielskimi frytkami. Po angielsku frytki zawsze były
        ,,chips''. Ale ponieważ po amerykańsku ,,chips'' to całkiem inna potrawa, więc
        dla uniknięcia nieporozumień wylansowano szpanerską francuską nazwę ,,pommes de
        terre frites'', czyli smażone kartofle. Ale to jest za długie na wywieszany
        jadłospis (tym bardziej, że frytki mają być tylko dodatkiem), więc Anglicy
        skracają do ,,pommes frites'' czyli smażone jabłka. A ponieważ nie są pewni czy
        należy wymawiać ,,pomesfrits'' czy ,,pomesfrajts'' wobec tego mówią samo
        ,,pomes''.

        Więc jak się coś zamawia w Szybkimżarciu (fast food), to się zapytują
        ,,Bredorpomes?''
        • reptar Re: Na Puchar Świata (!?) 19.01.03, 16:58
          stefan4 napisał:

          > Czy to też jest ta sama skubana synekdocha?


          Nie czuję się ekspertem, o synekdosze wiem tylko tyle, co wyczytałem, i to
          niedawno. Ale skoro istnieje zależność od zakresu znaczeniowego (całość przez
          część, część przez całość, rodzaj przez gatunek, gatunek przez rodzaj, przedmiot
          przez materiał), to chyba nie da się w tej konwencji powiedzieć „jabłka”
          zamiast „ziemniaki”. Więc chyba nie.

          Ale idea stosowania synekdochy (jak wspomniałem, samo słowo dla mnie też jest
          pewną nowością) bardzo mi się podoba. I jak się tak zastanowić, wcale nie jest
          to rzadkie - znaczy się stosowanie nie jest rzadkie, bo co innego analizowanie
          tego i stosowanie fikuśnego wyrazu do nazwania zjawiska.
          • _jazzek_ Re: Na Puchar Świata (!?) 20.01.03, 14:24
            Synekdocha to sól języka... Cały czas mamy do czynienia z synekdochicznymi
            ruchami 'pars pro toto' i odwrotnie, co czasem prowadzi do dziwnych skrzywień
            semantycznych. Ja zawsze cytuję przykład bielizny, która kiedyś oznaczała biel,
            a teraz ineksprymable itp., i jeszcze ta bielizna może być kolorowa.

            Co do przejścia ziemniaki->jabłka, to synekdocha nie ma tutaj zastosowania.
            Jabłko to po angielsku 'apple' a ziemniaki - to nie 'apple of earth'...
            Wyrażenie 'pommes frites' przez użytkownika angielskiego (i niemieckiego też)
            jest odbieranie jako 'frytki' właśnie, bez żadnych jabłczanych skojarzeń, które
            tylko Francuz czy inny Roman może posiadać, a ze względu na długość (aż 2
            sylaby wink skraca się do najkrótszej rozróżnialnej formy, czyli 'pom'-'pomz'. O
            dziwo, nie ma innego (szeroko stosowanego przynajmniej) rzeczownika 'pom', więc
            skrócona forma funkcjonuje doskonale. Podobnie jak vibes (vibrations), info
            (information) i wiele innych, proszę zajrzeć choćby do New Scientist.
Pełna wersja