Jedno wielkie WARTO. Cudnowny kraj - ludzie przemili, krajobrazy zaskakujace,
architektura tez, a lemury bardzo sympatyczne

)). Fakat, ze wycieli
wszystkie drzewa, ale odslonili ladne gory. Mnostwo pol tarasowych.
Żadnych problemow z podrozowaniem - bardzo bezpiecznie. Drogi te co sa -
dobre, te co ich nie ma tez, bo twarde (ale tylko w sezonie suchym, o mokrym
nie ma co myslec). Spokojnie mozna jezdzic samemu jako kierowca (chociaz
tylko jedna wypozyczalnia daje samochody bez kierowcy). Najgorsze kawalki na
ktorych byl asfalt.
Dla korzystajacych z taxi brussow (czyli samochodow okreslanych u nas jako do
przewozu ludnosci) - na dluzszych trasach to busy, mozna nawet miec wlasne
miejsce siedzace, ale na krotszych czasach, zdaza sie, ze trzeba trzymac na
kolanach kierowce. Czesto w ciezarowkach nadmiarowy pasazer jedzie na baku
(zobaczcie gdzie ciezarowka ma bak - za przzednimi kolami...). Stop raczej
niepraktykowany, bo nie ma prywatnych samochodow za duzo, ale wiadomo, ze
biale to dziwne - i zabierze i moze stac przy drodze.
Upiorne ilosci insektow ze wskazaniem na gryzace.
Na miejscu dosyc tanio. Z praktycznych rzeczy: samolot najtaniej z Paryza
(air madagaskar ma infolinie do rezerwacji biletow, nawet Polka tam
pracuje).air france lata codziennie. Wiza na lotnisku 15 euro.
Na miejscu: supermarkety - tylko w Tanie, jest campingaz w Jumbo. Zupki
chinskie obecne, kuskus i rozne puszki tez. Woda butelkowa w kazdej wsi.
Bankomaty - w duzych miastach, biora Visa electron, daja maks 600 PLN za
jednym zamachem.
Parki narodowe - wszystkie zwiedza sie wylacznie z przewodnikiem - koszt ok
10 euro/os/dzien/wstep + maks 30 euro/przewodnik/dzien.
Spanie - sympatycznie i czysto od 15 euro, ponizej bywa mocno roznie. Super
campingi przy parkach narodowych (2 euro/namiot), zimna woda tylko. Spanie na
dziko - podobno miejscowi nie praktykuja, rzeczywiscie w kazdej wsi mozna
dostac miejsce w chacie, ale jak spalismy w namiocie przy drodze to tylko
mowili dzien dobry i szli dalej, nawet sie nie zatrzymywali pogapic.
Jedzenie we wsiach - sa takie restauracyjnki typu obiad jak u mamy (czyli gar
+ talerz czekajacy na klienta) - ale bym nie korzystala, bo mycie talerzy i
woda z rzeki. W wiekszych osrodkach juz cos na ksztalt jadlodajni i nawet
mozna zjesc (ale nie dla wegetarian).
Slowem - bardzo łatwo i przyjemnie, a zarazem egzotycznie. Spokojnie
polecane - jedyna trudnoscia bedzie jezyk - mowia wylacznie po francusku.
Aha - wbrew przewodnikom - droga na polnoc do Diego Suarez jest w standardzie
europejskim (dostali dofinansowanie i zrobili super) - poza 80 km z brakami w
asfalcie. Do Toliary rowniez. Ariary wymienia sie z powrotem na euro bez
problemu na lotnisku w kantorze.
Marzena