eela 25.04.03, 12:09 Czy jechał ktoś tą linią i może podzielic sie informacjami? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sloggi Re: Kolej transsyberyjska 25.04.03, 16:38 Jechała nią moja serdeczna przyjaciółka Bożena i powiedziała, że nigdy w życiu nie pojechałaby więcej. Chwaliła bardzo widoki, ale "komfort" jazdy ją załamał. Mogę zasięgnąć języka - jeśli się chcesz wybrać. Odpowiedz Link
eela Re: Kolej transsyberyjska 27.04.03, 08:25 Nie wybieram się na razie tylko zbieram wiadomości na przyszłośc. Jesli bedziesz mógł zamieścic troche informacji, to będe wdzięczna. Odpowiedz Link
ann.k Re: Kolej transsyberyjska 28.04.03, 13:48 Eelu, poszukaj dokladnie w sieci, gdzies kiedys mialam linka do strony opisujacej po kolei cala trase wraz z cennymi wskazowkami gdzie i co kupic, zeby bylo najtaniej i najciekawiej; jak sobie adres przypomne to podesle; strona byla po polsku Odpowiedz Link
pawdab Re: Kolej transsyberyjska 09.05.03, 11:08 jesli mogloby to w czyms pomoc to polecam: www.poloniainfo.se/artykul.php?id=499 Odpowiedz Link
gb741 Re: Kolej transsyberyjska 14.05.03, 14:38 Miałem okazję jechać tą koleją do Władywostoku, ale to było prawie 10 lat temu. Jeśli masz jednak jakieś konkretne pytania w kwestiach, które się nie dezaktualizują to proszę bardzo... pozdrawiam, grek Odpowiedz Link
agawa_k Re: Kolej transsyberyjska 20.05.03, 12:04 Jechałam kilka razy. Ostatnio we wrześniu, więc moje informacje nie są chyba bardzo "przeterminowane". Jeśli chcesz coś wiedzieć, pisz: agawa_k@gazeta.pl Postaram się odpowiedzieć. Odpowiedz Link
viranell Szerokich torow! 14.06.03, 09:07 Jechalam koleja transyberyjska trzy lata temu, do Moskwy z Zabajkalska, czyli odnoga transmandzurska. I polecam serdecznie Z moich doswiadczen z kolejami rosyjskimi w ogole wynika, iz sa one bardziej bezpieczne niz sie powszechnie sadzi. Tzn: nic zlego nie stalo sie mi ani osobom ze mna podrozujacym - na trasach: z granicy polskiej do Moskwy i z powrotem, do Petersburga, do Alma Aty, i z granicy chinskiej do Polski. Nic nam nie zginelo, nikt nas nie napastowal. Ha, zaginal tylko jeden kot, ale prawdopodobnie z powodu nadmiernej ciekawosci na ktorejs ze stacji Ponadto uwazam, ze standard jest calkiem przyzwoity, a przede wszystkim nadal jest to tani sposob podrozowania. Coz jeszcze?... prawie zawsze trafialam na milych prowadnikow, szczegolnie bardzo sympatycznych dla obcokrajowcow. Widoki fantastyczne - choc moga sie nieco opatrzec po kilku dniach Polecam zabrac interesujacych wspolpasazerow, przypomniec sobie rosyjski, by poznac nowych ludzi, nie zapomniec kart i czegos do czytania I oddac sie przygodzie)) Szerokich torow! Odpowiedz Link
vipka Klasa 2 czy 1? 16.06.03, 11:40 Jak ma sie standard obu klas k.transs. do standardu (tez przeciez kiepskiego) naszej kolei? Mozna zaryzykowac kilkudniowa podroz 2ga klasa, da sie przezyc? Odpowiedz Link
viranell Klasy 19.06.03, 09:47 Nie wiem dokladnie jak klasyfikowany jest standard w rosyjskich kolejach, ale slyszalam, ze w pierwszej klasie sa dwie lezanki w przedziale. W takim razie jezdzilam druga i trzecia klasa. W drugiej klasie sa cztery lezanki i w ogole przypomina mi polskie kuszetki, z ktorymi mialam do czynienia z pietnascie lat temu Ponadto kazdy pasazer dostaje w miare czysta posciel, mydelko i papier toaletowy Czasem, co zalezy od klasy pociagu w ogole, zdarza sie ze jest klimatyzacja. Co jest bardzo przydatne przy powszechnych trudnosciach z otwieraniem okien. Natomiast w trzeciej klasie, tzn. wagonach plackartnych, nie ma w ogole zamykanych przedzialow, tylko takie przegrodki, w sumie wychodzi po 6 osob w kazdej - cztery lezanki po jednej stronie korytarza i dwie po drugiej. Sila rzeczy zycie towarzyskie jest bogatsze Moim zdaniem lepiej sprawdza sie to na krotszych trasach. I jeszcze sprawa bezpieczenstwa: jedyne bezpieczne miejsce na badaz to pod lozkiem "na parterze" wiec jesli jest taka mozliwosc to takie polecam wybrac. Odpowiedz Link
jprus Transsib- nie ma nic lepszego!!! 20.06.03, 13:55 Wszystkim polecam podroz koleja trannsyberyjska i to wlasnie plackartem. no dobra, moze nie wszystkim, bo to nie jest standard lux, ale przezycia sa niezapomniane!!!!i choc faktycznie najbezpieczniejsza jest dolna polka, bo mozna sobie siedziec na swoim bagazu, to jednak gorne sa the best. i nie czulam sie niebezpiecznie, z calym szacunkiem, ale nie siedzialam przez cala droge jak na szpilkach, czekajac, az ktos mnie uspi gazem jakims, o co w naszych bezpiecznych PKP tak latwo. I wyspac sie mozna za cale zycie, choc zazwyczaj jest co robic. Odpowiedz Link
lacietis Dwa razy transsibem: 2001 i 2002 28.01.04, 13:32 viranell napisała: Moim zdaniem lepiej sprawdza sie to na krotszych trasach. I jeszcze sprawa bezpieczenstwa: jedyne bezpieczne miejsce > na badaz to pod lozkiem "na parterze" wiec jesli jest taka mozliwosc to takie > polecam wybrac. Byłem dwa razy na Syberii w 2001 i 2002, ale kolejami "sowieckimi" najeździłem się co nie miara {pociagi na Syberii sa takie same jak w innych częściach Rosji] - a płackart, to mój drugi dom. Prawda jest taka "francuskie pieski" nie mają czego szukać na Syberii, ani wogóle na Wschodzie - więc niech sie lepiej zajmą wyjazdami do drogich kurortów w Hiszpanii lub Norwegii. A jeśli noramlni ludzie chca się wybrać na Syberię - to proszę ich nie straszyć! Płackart sprawdza się wspaniale także na długich trasach {moja najdłuższa Irkuck-Mińsk lit.]. I nie prawda jest też, że jedynie siedzenie na swoim bagażu schowanym w skrzyni pod dolną pułką, gwarantuje bezpieczeństwo bagażu!!! Ja zazwyczaj trzymam swój bagaż na górnych pułkach bagażowych - i NIGDY MI NICZEGO NIE UKRADZIONO! A jechałem "płackartem" najmniej 25 razy [może do 35 - musiał bym policzyć], na trasach od kilku godzin do 4 dni w jedną stronę. Na większych stacjach z zasady wychodzę na peron pooddychać świeżym powietrzem [i nikt wtedy mi nie pilnuje bagażu]. Największą startę jaką poniosłem z tytułu mojej nieobecności w wagonie było wsadzenie śmieci do mojego słoika z sokiem brzozowym, który stał pod pułką nowo wsiadłych pasażerów. Kogo interesują szczególy jazdy pociągiem rosyjskim [ukraińskim, białoruskim], mogę na adres elektroniczny przesłać mój kilkustronicowy opis. Odpowiedz Link
seman2 Re: Dwa razy transsibem: 2001 i 2002 30.03.04, 00:35 ja by chciał opis.Jesli moge prosic.dziekuje Odpowiedz Link
bujacek Re: Dwa razy transsibem: 2001 i 2002 11.05.04, 21:06 czesc, wlasnie wrocilem z wyjazdu ukrainskim pociagiem na Krym. i mam jak najlepsze wrazenia. prodeslij mi prosze swoj opis. nastepnym razem chcialbym sie przejechac "troche dalej" Odpowiedz Link
kokosia Re: Klasy 13.04.04, 09:12 Opis w calości polega na prawdzie. Ja nie jechalam co prawda opisywaną tutaj trasą , a jedynie do Odessy z przesiadką w Kijowie.Do kijowa jechalam w calkiem przyzwoitym jak na rosyjskie warunki zamknietym przedziale. Były tam cztery lózka, dwa na dole i dwa na górze. Poscieli z jaszczykow nie wyjmowalam jednak - oni nieczęsto ją piorą.Generalnie spokoj i cisza. Natomiast z Kijowa do Odessy jechalam we wspolnym wagonie z przegródkami pomiędzy przedziałami. Bylo już gorąco i duszno - niestety kolej rosyjska nie uznaje otwierania okien w pociągach. Pod wieczor spotkaliśmy się z wieloma innymi mieszkańcami tego wagonu, to jest karaluchami. Były wszędzie i najwyraźniej miały ochote na nasze zapasy żywności. Dobrze że moi kumple wzieli ze sobą jakiś proszek na robale. Tak - zdecydowanie ten odcinek drogi wspominam najgorzej. Moj maż za to podróżował koleją transyberyjską i miło ją wspomina. Mówi, że trzeba zaopatrzyć się w coś dla zabicia czasu, aparat fotograficzny i kamerkę, alkohol dla utrzymania dobrych stosunków z miejscowymi podróżnikami. Złodziejstwo i jakieś niebezpieczne sytuacje nigdy nie miały miejsca w jego opowiadaniach, mówił, że boją się tylko przewoźnicy pereł ze Wschodu - oni mają czego. Generalnie przeżyl miło podroż i dotarł szczęśliwie do Pekinu, skąd przywiozł zamilowanie do chińskiej kuchni. Obiecał, że kiedyś razem pojedziemy przez Mandżurię o wschodzie słońca. Odpowiedz Link
lacietis Re: Klasy 13.04.04, 13:22 kokosia napisała: > Opis w calości polega na prawdzie. Ja nie jechalam co prawda opisywaną tutaj > trasą , a jedynie do Odessy z przesiadką w Kijowie.Do kijowa jechalam w calkiem > > przyzwoitym jak na rosyjskie warunki zamknietym przedziale. Były tam cztery > lózka, dwa na dole i dwa na górze. Poscieli z jaszczykow nie wyjmowalam jednak > - > oni nieczęsto ją piorą.Generalnie spokoj i cisza. > Natomiast z Kijowa do Odessy jechalam we wspolnym wagonie z przegródkami > pomiędzy przedziałami. Bylo już gorąco i duszno - niestety kolej rosyjska nie > uznaje otwierania okien w pociągach. Pod wieczor spotkaliśmy się z wieloma > innymi mieszkańcami tego wagonu, to jest karaluchami. Głęboko sie mylisz!!! Kraj przez który jechałaś to nie Rosja - tylko UKRAINA!!!! co prawda nie napisałas skad do tego Kijowa jechałaś - ale [być może błędnie] zakładam, ze albo ze Lwowa, albo wogóle z Polski, a potem z Kijowa do Odessy - nawet nie zachaczyłaś o Rosję. Chyba, że akurat [choc to dość wyjątkowy zbieg okoliczności] jechałaś jakimiś pociągami kolei rosyjskich, które tylko przejeżdżały przez Ukrainę... Choć bracia Ukraińcy sa mi bliżsi nią Moskale - to trzeba przyznać,ze powszechnie panuje opinia o nizszym standarcie kolei ukrainskich - zwłaszcza pod względem czystości i utrzymania stanu technicznego wagonów. Sam już kilkadziesiąt razy przemieszczałem się posowieckimi pociagami i muszę sie z tą opinia niestety zgodzic - choć nie było nigdy tak źle. Przykładowo karaluchów nie zarejestrowałem, ni w rosyjskich, ani białoruskich, ani nawet ukraińskich wagonach... A jeżdżę głównie płackartnym! Odpowiedz Link
kokosia Re: Klasy 13.04.04, 14:18 Zgadzam sie z tobą oczywiście. Jakoś nie zaznaczyłam, iz nie jestem pierwszej młodości jak wy i moja podróż odbywała sie dość dawno temu, konkretnie w początku lat dziewiecdziesiątych. Na wagonach pisano po rosyjsku ( język ukraiński w mowie i piśmie zasadniczo różni się od rosyjskiego) i wszedzie używano języka rosyjskiego, mowiono po rosyjsku, a sami Ukraińcy raczej nie odcinali się od zwyczajów typowo rosyjskich - wręcz przeciwnie. Zaznaczyłam na początku, że szlakiem transsyberyjskim nie podrożowałam, przeciez nie pisalam, ża jechalam przez Rosję i dość nieszczęśliwie użyłam gdzieś określenia " rosyjskie" i zbłądziłam . Skupiłam się głównie na warunkach panujących na kolei, stąd ta nieuwaga.Wtedy wszystko wydawało się być jeszcze nie tyle rosyjskie, ile radzieckie. .Moj mąż jechał zaś koleją transsyberyjską dwa lata później w 1994 roku i potem jeszcze chyba dwa razy. Porównywaliśmy warunki podroży i określiliśmy je jako bliżniaczo podobne.Okien podobno też się nie otwiera. Wyjechałam wtedy z Medyki, jechałam przez Lwów do Kijowa, potem wprost do Odessy i oczywiście nie podrożowałam przez Rosję- masz całkowitą racje. A karaluchy akurat były. W rosyjskich pociągach ( i nie tylko) też się zdarzają, jak twierdza moi kumple studiujący w Moskwie. Mnie się zdarzyły, to co mam nie powiedzieć. Odpowiedz Link
lacietis Re: Klasy 15.04.04, 16:57 Już się kokosiu tak nie kokoś z tym wiekiem - jechałaś nw 1992 majac zapewne nie więcej niż 25 lat - wiec jeszcze z Ciebie całkiem "młoda laska"! A swoją drogą to ciekawe co piszesz - bo co prawda nie przesadzał bym z tym że ukraiński od rosyjskiego (zwłaszcza w piśmie)różni się aż tak "zasadniczo od rosyjskiego (znam oba nie zgorzej - i jestem czuły na wszystkie różnice, które w nich wystepują - pies to sabaka - ale po ukraińsku to ON! Ale twierdzisz że nie było jeszcze wtedy na wagonach literek "Y3" [UZ] - czyli "ukrainskie zeleźnicy"? To ciekawe... A ze w Kijowie i na wschodniej Ukrainie do dziś mówia po rosyjsku - to inna brocha! Pozdrawiam! Odpowiedz Link
kokosia Re: Klasy 17.04.04, 21:00 a to juz tak z innej beczki - kiedys w Danii w Kopenhadze spotkalam sie z Rosjanka - miala na imie Waleria.Byla to dziewczyna Jespera - Dunczyka, ktorego odwiedzalam sluzbowo. Rozmawialysmy po angielsku i z poczatku w ogole nie wiedzialam, ze jest Rosjanka. Odkrylam to przypadkiem - za duzo rozumiala po polsku. I wtedy ona mowi , ze pochodzi z Kijowa. Na to ja - ze jest w takim razie Ukrainka. Ona - ze nie, wychowala sie w Rosji radzieckiej i ma takie przekonania nadal. Nie czuje sie zadna Ukrainka, jest "komsomolec".I mniej wiecej takich Ukraincow spotkalam podczas mojej pierwszej i jedynej podrozy na Ukraine. Nie znam ukrainskiego dobrze. Moja prababka byla Ukrainka, a moja babka zawsze twierdzila, ze jzyki sie roznia i nawet usilowala mnie uczyc tych roznic. Na moje nieszczescie nie bylam pojetna. Mam chwilowa przerwe w podrozach bo od czterech lat jest nas troje, ale chyba wybiore sie do Stryja , gdzie moje korzenie i poducze sie jezyka dziadow. Odpowiedz Link
lacietis Re: Klasy 27.04.04, 12:44 kokosia napisała: > a to juz tak z innej beczki - kiedys w Danii w Kopenhadze spotkalam sie z > Rosjanka - miala na imie Waleria.Byla to dziewczyna Jespera - Dunczyka, ktorego > > odwiedzalam sluzbowo. Rozmawialysmy po angielsku i z poczatku w ogole nie > wiedzialam, ze jest Rosjanka. Odkrylam to przypadkiem - za duzo rozumiala po > polsku. I wtedy ona mowi , ze pochodzi z Kijowa. Na to ja - ze jest w takim > razie Ukrainka. Ona - ze nie, wychowala sie w Rosji radzieckiej i ma takie > przekonania nadal. Nie czuje sie zadna Ukrainka, jest "komsomolec".I mniej > wiecej takich Ukraincow spotkalam podczas mojej pierwszej i jedynej podrozy na Ukraine. ++No to byłjuż przejaw niezwykle silnego szowinizmu sowiecko-rosyjskiego - a z drugiej strony nieznajomości elementarnych faktów. Bo o ile wychowała się w Kijowie - to jak najbardziej wychowała się na sowieckiej - ale Ukrainie. W ramach państwowości bolszewickiej Kijów zawsze był stolicą Ukrainy! Na mnie smiertelnie obraziłą się kiedyś jedna Rosjanka z Krymu, z ato ze twierdziłem iż jest z Ukrainy - ale ten Krym rzeczywiście dopiero Chruszczow przyłączył do USSR. A ta twoja Rosjanka z Danii - to po prostu walnięta jakaś... > Nie znam ukrainskiego dobrze. Moja prababka byla Ukrainka, a moja babka zawsze > twierdzila, ze jzyki sie roznia i nawet usilowala mnie uczyc tych roznic. Na > moje nieszczescie nie bylam pojetna. > Mam chwilowa przerwe w podrozach bo od czterech lat jest nas troje, ale chyba > wybiore sie do Stryja , gdzie moje korzenie i poducze sie jezyka dziadow. Odpowiedz Link
kokosia Re: Klasy 28.04.04, 14:59 Fakt, była walnieta trochę. Przede wszystkim wydaje mi sie że miała rodziców typowych prominentów post -radzieckich. Wychowywała się jako dziecko w Kijowie , trochę potem przebywała w Moskwie. Zaskoczyła mnie zupełnie swoją postawą , była trochę bezpaństwowcem , który wszedzie znajdzie swoje miejsce. Dobrze znała Polskę, ale wyrażala się o niej jak o republice zaleznej, nie suwerennym państwie i igral na jej ustach lekki usmieszek pochodzący zapewne z wewnetrznej ironii. Denerwowała mnie. Pamiętam, stałam pod domem Andersena i byłam zła. Czy zwiedzałes kiedyś okolice Stryja ? Moim marzeniem jest tam pojechać. Chciałabym wiedzieć jak zorganizować sobie podróż. W zasadzie to wszystko co się tam wydarzyło pół wieku temu juz było, ale nie wiem co mnie tak w tym pociąga, żeby tam koniecznie pojechać. Może udzieliłbyś paru wskazówek? Odpowiedz Link
lacietis Stryj w Stryju, nad Stryjem 28.04.04, 15:18 kokosia napisała: > Fakt, była walnieta trochę. Przede wszystkim wydaje mi sie że miała rodziców > typowych prominentów post -radzieckich.(...) Znam takich ludzi sowieckich - i ich poczucie wyższości! Nie będę rozwijał wątku, by nie psuć sobie i Tobie nastroju... > Czy zwiedzałes kiedyś okolice Stryja ? Moim marzeniem jest tam pojechać. > Chciałabym wiedzieć jak zorganizować sobie podróż. W zasadzie to wszystko co > się tam wydarzyło pół wieku temu juz było, ale nie wiem co mnie tak w tym > pociąga, żeby tam koniecznie pojechać. > Może udzieliłbyś paru wskazówek? _Jeżeli chodzi o Galicję - to byłem tylko we Lwowie. Mam natomiast niejakie doświadczenie co do Bukowiny (terza to jeden pies - Ukraina Zachodnia) i podróżowania po b.ZSSR wogóle. Mogę więc udzielić Ci rady ogólnej - jeżeli będzie Cię to interesowało. Ale wiele zależy od standardu i sposobu podróży jaki planujesz! Ja jeżdżę komunikacją publiczną i sypiam jak najtaniej - nierzadko we własnym namiocie. ANjlepiej zajżyj na forum gazety: podróże-wschód Europy - i zobacz coi tam jest. A jak nic nie ma to sama załóż wątek "Wyjazd do Stryja" - i zobacz co z tego wyniknie! W piatek zajżę tam w nadziei, że zobaczę tam twój watek. Jeżeli bedzie Cię ineresowało poradnictwo ogólne [a nie adres hotelu w Stryju] - to coś napiszę. Dopobaczenia! Odpowiedz Link
wysoki_adam Re: Klasy 02.05.04, 09:09 Jeździ autobus ukraiński Warszawa - Stryj, albo z Przemyśla jeździ polski. Cena z Warszawy okolo 100 zł. Odpowiedz Link
eela Re: Szerokich torow! 09.07.03, 13:23 A gdzie mozna znaleźć ceny biletów na tę kolej? Przynajmniej w przybliżeniu, ew. gdzie się można dowiedzieć. Odpowiedz Link
sloggi Re: Szerokich torow Eelu. 24.07.03, 15:06 Eelizabeth - w sięgarni Atlas jest świetny przewodnik po trasie BAM. Nie jest drogi - wersja kieszonkowa. Odpowiedz Link
lacietis Nie przewodnik! 15.02.04, 12:49 sloggi napisał: > Eelizabeth - w sięgarni Atlas jest świetny przewodnik po trasie BAM. Nie jest > drogi - wersja kieszonkowa. ++Nie! Nie! Nie! ceny zmieniają się dynamicznie i przewodnik wydany 2, czy 3 lata temu nie poda Ci aktualnych stawek! poza tem jest świetny. Odpowiedz Link
faraway Re: Kolej transsyberyjska 23.06.03, 17:52 jechalam kawalek w ubieglym roku. z pekinu do ulan bator i spowrotem. to byla druga albo trzecia klasa. cztery lozka w przedziale. gorne nie mialy zadnych barierek ani pasow zabezpieczajacych przed ew. wypadnieciem w nocy. mozna sie przyzwyczaic. nad oknem zainstalowali zwykly wiatrak. bo okna otworzyc sie nie dalo. przedzial mozna zamknac od wewnatrz. podobno ta trasa jezdza pociagi rosyjskie, chinskie i mongolskie (tym jechalam). mongolskie ponoc najlepsze. wagony zamykane, toaleta jedna na wagon, wrzatek w korytarzu, daja jakas posciel (za drobna oplata). calkiem w porzadku. a jakie widoki!!!! pzdr i milej podrozy! faraway Odpowiedz Link
kambodja Re: Kolej transsyberyjska 27.06.03, 14:43 Informacja z ostatniego poniedziałku o kolei rosyjskiej - jechałam wprawdzie nie "transyberyjską" ale W-wa-Brześć-Orsza-Petersburg-Moskwa-Brześć - bardzo dobre warunki w "płackartnych" - bez karaluchów i czysto (w porównaniu do zabrudzonych i "zamieszkanych" pociągów gruzińskich i ukraińskich), zawsze jest wrzątek - można wziąć kawę, herbatę, zupki. Jeśli masz wybór - w płackartnych nie wybieraj leżanek w holu - może i wygodnie się siedzi przy stoliku ale w nocy wszyscy przechodzą obok spania. Prowadnicy rzeczywiście w porządku. Tylko, że jest dość drogo - np: pociąg z Moskwy do Brześcia kosztował 20 USD ("kupe" dwa razy tyle). Odpowiedz Link
loiterer Kolej transsyberyjska 22.07.03, 20:18 Hej! A moze masz ochote i czas pojechac w przyszlym roku na przelomie kwiecien/maj. Ja chce pojechac z czterema facetami, ale ... w zwiazku z tym, ze bede nieparzysta to i klopot w 4-osobowym przedziale i problem z hotelami (jedynki kosztuja duzo wiecej). Po drodze chcielibysmy zobaczyc kilka miast, wiec trzeba nocowac gdzies. Chcemy dojechac pociagiem (w wagonie sypialnym drugiej klasy) do Wladywostoku, a stad wrocic do Moskwy samolotem. No i, rzecz jasna, Warszawa-Moskwa-Warszawa rowniez pociagiem. Prosze o info na: re007@op.pl Pozdrawiam Loiterer Odpowiedz Link
nekysz Re: Kolej transsyberyjska 24.09.03, 13:11 eela napisała: > Czy jechał ktoś tą linią i może podzielic sie informacjami? Tak jechałem zimą 2001r. nad Bajkał, tutaj jest opis naszej wyprawy dla wszystkich zainteresowanych: wschodnieszlaki.w.interia.pl/ Są trzy rodzaje pociągów: ekspresy, najwyższej klasy mają nazwy własne np."Strzała Północy", "Arctic"itp ( takie nazywane są frimiennymi, czy jakos podobnie) skoryj - pospieszne pasażerskij - osobowy Prawde mówiąc między dwoma ostatnimi nie ma wielkiej różnicy. Natomiast są cztery klasy wagonów: -sypialne - de lux - dwa łóżka, umywalka, codziennie odkurzane dywany, słowem luksus, te zdaje mi się są tylko w ekspresach i międzynarodowych -kupe - kuszetka kl.I - cztery leżanki, przedział zamykany - plackarta - najpopularniejszy - po cztery leżanki w drewnianych wnękach,nie posiadajacych dzrzwi, nastepnie po dwie na jednej ze ścian bocznych wagonu, czyli w takim "segmencie" jest po 6 lezanek. Bocznych nie polecam - długośc ok 175 cm szerokość ok 40cm, człowieka cały czas potrącają. - obszczyj - to samo co plackarta ale bez rezerwacji miejsc, na Transsyberyjskiej takich sie raczej nie spotka. W każdym wagonie jest "prowadnik" najczęsciej kobieta. Zbiera bilety, wydaje pościel, sprząta, dba o bezpieczeństwo, pali w piecu, wyłącza nocą światło (ok północy). W rosyjskich pociągach spędziłem juz ponad 500h i nie widziałem nigdy aby "prowadnik" nie wywiązał się z obowiązków. Na końcu wagonu jest "kipiatok" w którym teoretycznie całą dobe powinien być wrzątek, najczęściej termometr wskazuje 60 - 80-st C, do zaparzenia herbaty wystarczy. Najbardziej syfne są łazienki. Niektóre wprost katastrofalne, ale podczas moich wyjazdów na wschód zauważyłem że ogólnie nie przykłada się tam wagi do sanitariatów. Upierdliwe są umywalki. Aby póścić sobie wode należy przycisnąć przycisk umiejscowiony na kranie co skutecznie absorbóje nam jedną ręke. Także myć się trzeba jedną ręka. Bezpieczeństwo: ja się czuje tam o wiele bezpiecznej niż w Polsce. Jest "prowadnik", na Transsyberyjskiej pociągi regularnie były patrolowane przez milicje ( pare razy na dobe), na trasie Murmańsk - St.Petersburg przez firme ochroniarska "Special team", milicja na dworcach jest wręcz nadopiekuńcza Należy oczywiście uważać na kradzieże, i nie pić za dużo alkoholu jeśli podróżóje się samemu. Latem w wagonach jest b. gorąco, czesto nie otwierają się okna, za to zimą to rewelka. Kiedy "prowadnica" na wieczór napali w piecu to temp wzrasta do 30 - 32 st C. Na zewnątrz jest np - 35 więc różnica wynosi ponad 65 st. Aż dech zapiera. Wagony sa mięko resorowane, jedzie dosyć wygodnie, czas mija zupełnie inacej niż w pociągach w Polsce. Generalnie pociągi jeżdzą wolno - godzinny pomiar dokonany przez nas GPS-em na prostym odcinku za Nowosybirskiem wykazał, że pociąg jechał średnio 89,2 km/h. I mniej więcej z taką prędkością zwykle się poruszają Na końcu w każdym wagonie jest tablica z dokładnym czasem jazdy, podane są min. dokładny czas postoju, który jest ściśle przestrzegany. Jak pociąg ma stać 7 min to możemy być pewni że po tych siedmiu minutach ruszy. Wychodząc "na miasto" należy więc o tym bezwględnie pamiętać. W ogóle rosyjskie koleje są zaskakująco punktualne I poza tym jakie znajomości można zawrzeć! Nas dzięki małej pomocy finansowej udzielonej Taddżykom zaproszono na wesele do Taddżykistanu, z czego niestety nie skorzystaliśmy. Ale generalnie naprawde warto. Odpowiedz Link
kapitankurczak Re: Kolej transsyberyjska 03.11.03, 17:07 Czy ktos wie jakie są możliwości przejazdu z Władywostoku do Japonii? Bardzo zależy mi na tych informacjach. Z góry dzięki. Dorota Odpowiedz Link
wysoki_adam Re: Kolej transsyberyjska 01.01.04, 20:37 Jakieś sa na pewno, bo mój znajomy Rosjanin sprowadzał samochody z Japonii przez Władywostok. Ale na dokladniejsze info to musisz poczekać, ja do niego napiszę. pzdr Odpowiedz Link
lacietis Re: Kolej transsyberyjska 28.01.04, 13:38 kapitankurczak napisała: > Czy ktos wie jakie są możliwości przejazdu z Władywostoku do Japonii? Bardzo > zależy mi na tych informacjach. > > Z góry dzięki. > > Dorota Tak - ale nie pociagiem {po drodze jest woda!]. Z Władywostoku i Nachodki pływaja najrozmaitsze statki do Japonii - i czasem spowrotem... Odpowiedz Link
artlomen Re: Kolej transsyberyjska 02.04.04, 19:07 intourist.com.pl/pl/trasy.htm MASZ LINK TAM SOBIE POCZYTAJ TO POLSKA STRONA Odpowiedz Link
nobodyman Re:i niech mnie cholera 14.04.04, 20:55 ja tylko tak , chce powiedziec ze tez jechalem. Odpowiedz Link
warzywicho Re: Kolej transsyberyjska 05.05.04, 18:03 W ubiegłym roku podróżowałem na trasie Kaliningrad - Moskwa - Irkuck - Ułan Bator z przerwą na krótki pobyt nad Bajkałem. Bardzo pomocna w planowaniu przejazdu była strona www.transsib.ru Można tam znaleźć wiele niezbędnych informacji z rozkładem jazdy włącznie. Na trasie Moskwa - Irkuck mogę z czystym sumieniem polecić pociąg firmiennyj nr 9/10 o nazwie "Bajkał". Jest to najlepszy na tej trasie pociąg, posiadający specjalny wagon z prysznicem a także przedział z grami komputerowymi. Zainteresowanych odsyłam do prywatnej korespondencji zawojtek@poczta.fm Odpowiedz Link