No to opowiem Wam krótką historię wypadu do wózkowego sklepu, ŚD na Krakowskiej w W-wie. Tak się nakręciłam po przesadzeniu synka do spacerówki, że no musiałam pomacać! Mąż już dostawał kręćka od nowych nazw wózków, więc mnie zabrał na wycieczkę

I oto moje wrażenia:
- MB Swift, czerwony – kompletnie mi się nie podobał wizualnie dotąd aż go zobaczyłam na żywo! Jest po prostu bardzo ładny, prosty, ma świetną rączkę (choć ciut wąską), a do tego ależ bajecznie się prowadzi! Oczywiście tylko po tym sklepie, ale myślę, że można porównać. Zaraz obok stał Joolz i ten po prostu się nie prowadził, strasznie toporny. No i wszystko byłoby świetnie, gdyby ten cholerny MB jakoś się składał! A on jest po złożeniu taaki wielki, odpada Za to kiedyś, jak już będę mieszkała pod moim lasem i będę miała może kolejne dziecko, to jak nic pojeździmy Urbanem

- BJ Mini niestety nie było, ale mają turkusowe Micro. Hmm szczerze, rozczarowałam się. Składanie świetne, ale ta rączka fatalna! Obrzydliwa, brzydka guma, a na dodatek w niewygodne wypustki. Do tego nie wiem, czy materiał w Mini jest taki, jak w Micro? Jakiś nieprzyjemny. Dlatego pewnie ten szał na wkładki. Dużo większy jest Mini od Micro? W ogóle po co jest ten model, ktoś go w ogóle kupuje? Budka mniejsza, oparcie tylko do pozycji półleżącej. Bez sensu.
- Na Maclareny szał mi przeszedł już jakiś czas temu, oczywiście po lekturze tego forum

Jednak obmacaliśmy XT. I serio one mają taki beznadziejny system rozkładania oparcia?? To już wiem dlaczego Volo jednak cieszy się Waszym poparciem. Bo się nie rozkłada!

Nie wyobrażam sobie, że miałabym przy śpiącym dziecku, delikatnie, jednocześnie przyciskać te dwie dźwignie. Szczególnie, że jak mój mały zasypia, musi być dalej w ciągłym ruchu.
- Za to Volo świetny i dodaję do listy.
- Cybexy Onyxy zdecydowanie zainteresowały mojego męża. Stwierdził, że mają wszystko a do tego tanie. A jak dla mnie fajna, jedna!, dźwignia rozkładania oparcia. Buda świetna, a jak dopatrzyłam się rozsuwanego jeszcze kawałka, to w ogóle wymiata! Do tego czarny stelaż, miękkie siedzonko. Zdaje się brak pałąka. I jak dla mnie słabe kolory. Jednak ołówkiem do listy dopisać można

- Fajny byłby jeszcze Cybex z jedną rączką i większymi kołami. Chyba mieli starszy model, bo rączką była nie dość , że plastikowa, to jeszcze w kształcie kwadratu.
- Peg Perego, jak dla mnie klekocząca porażka, chociaż wiem z lektury, że taka ich uroda. Ale nie dla mnie.
- Stokke zaciekawił, jednak nie mam warunków do jego przechowywania. Moje spacery to chodniki+ teren jednocześnie, więc jakoś mi on nie idzie z tym w parze. Do tego mój mąż stwierdził, że za daleko do asfaltu dla wypadającego dziecka (?) Pomijam już kwestię ceny. Granat piękny.
- Bugaboo Bee brak, za to klientka jechała zdaje się Cameleonem. I o wiele lepiej prezentował się na żywo niż w Internecie. Myślę, że spełniłby moje aktualne zapotrzebowanie na lekki, składający się do małych rozmiarów wózek z przekładanym siedziskiem. Taki typowo sklepowy. Niestety na tę chwilę o tysiąc za drogi.
- Zabrakło mi też Quinny Zapp Xtra, na którego jestem aktualnie napalona. Męczy mnie jednak to, że po złożeniu są te dwie części. Jakoś słabo to przemyśleli.
Gratulejszyn dla tych, które dotarły do końca