Powiem szczerze ciężko mi je porównać, bo nie będę obiektywna. Jestem fanką MB i nic już raczej tego nie zmieni. Ale muszę przyznać, że rzeczywiście Bob jedzie leciutko, amortyzację ma elastyczną, sprężystą, taką idealną. Nie jest ani za miękki ani za twardy.
Jest też zwrotniejszy od Terraina, ma krótszą linię skrętu, zawraca praktycznie w miejscu. Ale już nie podbija się tak łatwo jak MB, podbijanie w Bobie porównałabym do Elita.
Terrain jest bardziej luźny, taki trochę rozbujany, pcha się go minimalnie ciężej. Dla mnie jednak dzięki wyprofilowanej rączce prowadzenie Terraina jest wygodniejsze. Ustawiam sobie ją raz wyżej, raz niżej w zależności od wysokości obcasów i tego mi w Bobie brakuje.
Siedzisko obszerniejsze w Bobie, buda głębsza, ale złożona leży na oparciu a tego nie lubię. W Terrainie buda układa się za oparciem. Tapicerka lepsza w MB, kosz też fajniejszy, solidniejszy, z dodatkową kieszonką i siatką zabezpieczającą.
Nie podoba mi się w Bobie podnóżek, zimowe buty zwyczajnie się w nim nie mieszczą. Latem pewnie nie było by problemu, chociaż myślę, że im starsze dziecko, tym mniej ma miejsca na swobodne ułożenie nóg.
Ciężko idzie mi w Bobie z regulacją oparcia, jakoś trudno te pasy podciągnąć do pionu z pozycji leżącej. Ale może to akurat kwestia wprawy.
Bob jest oczywiście krótszy i lżejszy po złożeniu, chociaż niezbyt płaski. Ale i tak łatwiej wrzucić go do bagażnika niż Terraina. Ten jest wyjątkowo długi i nieporęczny do transportu. No chyba, że się zdejmie koła, a to już jest na co dzień uciążliwe.
Nie ukrywam, że Bob to nie moja bajka, za dużo w nim śrub, nitów itp. MB mają taką piękną, minimalistyczną linię... Nie kupiłabym Boba w regularnej cenie, ale tyle ile kosztuje w promocji jest jak najbardziej wart wypróbowania. Chociażby ze względu na niewidzialny napęd, który na pewno gdzieś tam posiada
