m.tonder
09.03.09, 14:56
Panie Pawle,
Chciałabym zahaczyć o temat trochę odbiegający od rozwoju
motorycznego dziecka, ale prawdopodobnie z nim związany (tak to już
w ciele jest, ze wszystko ze wszystkim...), mianowicie: wrażliwość
dotykową.
Fizjoterapeutka, do której chadzam profilaktycznie(cóka jest z
długasem, co ponoć moze mieć wpływ na jakość ruchu) stwierdziła, ze
córa jest bardzo wrażliwa na dotyk. Sprawdzała jej reakcję na dotyk
pędzlami i kolcami (córka patrzyła w skupieniu), zauważyła, ze przy
pełzaniu podpiera się raczej na przedramionach niż dłoniach (a robi
to baaardzo niesymetrzynie - to mnie też martwi...), wije sie mamy
na rękach zamiast przytulać czule, a i u Pani Fizjoterapeutki na
rękach być nie bardzo chciała.
Żeby dopełnić obrazu muszę dodać, że Mała (6,5mca) jest bardzo żywym
dzieckiem ("hodowanym" na Pańskich obrotach)- obraca się już od 4go
miesiąca, w 6tym zaczęła pełzać i w ogóle jest w ciąglym ruchu
obojętnie, co się z nią dzieje i gdzie akurat przebywa. Po całym
dniu takiej gimanstyki zdaża jej się długo płakać, jakby nie mogła
sobie poradzić z iloscią bodźców, ktore sobie zaserwowała. Czasami
podobnie reaguje na inne dzieci (jak są za blisko lub w za
dużej "kupie"), wizyty nowch ludzi (dziadkowie z furą kolorowych
prezentów).
Fizjoterapeutka powiedziała, że ta wrażliwość właśnie może prowadzić
do zachować aspołecznych (strach przed dziecmi w sytuacji, kiedy ja
wracam do pracy a córka wybiera się do "klubu malucha"...), kazała
co dwie godziny masować (uciskać) i jak najczęściej pokazwać nowe
faktury (co robimy od urodzenia).
Pisze do Pana, bo nie wiem, jak bardzo się tą potencjalną
wrażliwośćią, bądź nadrważliwością martwić. A tendencje do
martwienia, jak każda Młoda Mama, oczywisćie mam... Ciekawa jestem
Pańskiego zdania...Będę wdzięczna za odpowiedź...