Gość: pułkownik Dowgird
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.08.06, 19:59
Odkąd naczelnym "Gwarka" został red. Myśliwski, obserwuję postępującą
degenerację tej, nigdy nie będącej najlepszą, gazety. "Gwarek" osiągnął
poziom roztworu nasyconego głupotą i głupotami, a wszystko to wręcz wylewa
się na zewnątrz.
Proszę zwrócić uwagę na to, o czym pisze gazeta. Są to od pewnego czasu same
relacje ze szkolnych imprez, spotkań przeróżnych dziadków i kronika życia
lokalnej władzy. Właściwie powinien powstać dział do odnotowywania tego, co
pan burmistrz (starosta) zrobił, co powiedział, czego nie powiedział, gdzie
był, a gdzie nie był itp. Władza byłaby zachwycona i dawała jeszcze więcej
ogłoszeń, a redaktor, który najwyraźniej kocha władzę, byłby w stanie
powiększyć jeszcze objętość, by więcej pisać o władzy, która dawałaby jeszcze
więcej ogłoszeń i tak w kółko.
Co do imprez szkolnych to apogeum miało miejsce podczas wiosny naukowej.
Redaktorzy pisali jak na sraczkę o budowanej w szkołach fikcji, o tym, jak
maszczono tam władzy, jak "wspaniałe" imprezy się tam odbywały. Raz tylko
jeden któryś z nich, w rubryce "telefony" ośmielił się napisać, że szkoły są
od tego, by uczyć, ale to pozostało bez echa. Fakt, że w ogóle poszło
w "Gwarku" jest kolejnym dowodem na to, że redaktor tego nie czyta.
Po wtóre mam wrażenie, że pan redaktor M. posiada poważne braki w ogólnej
wiedzy. Chodzi o to, że odkąd zmienił się redaktor naczelny, nikt chyba tej
gazety nie czyta, a jeśli czyta, to nie rozumie tekstu, albo - po prostu -
nie zna języka ojczystego. Dowód - proszę bardzo. Z tydzień temu -
tytuł: "Spustoszone Borowiany". Czytam, kto też i czemu spustoszył smętny
matecznik resztek tarnogórskich harcerzy, ale nie widzę słowa o spustoszeniu.
Chodziło bowiem o to, że Borowiany są puste. Puste nie znaczy to samo co
spustoszone, ale redaktor o tym nie wie. Bo niby skąd ma wiedzieć?
Ten artykuł pisał zresztą redaktor, którego nazwiska w tej chwili nie
potrafię sobie przypomnieć, znany doskonale z kwiecistego języka. Facet
powinen żyć kilkaset lat temu, w epoce baroku, a nawet rokoko. To jednak
detal.
Reasumując te moje przydługie refleksje: "Gwarek" pomalutku, acz
systematycznie schodzi na psy. Boję się, co będzie dalej, jak minie ogórkowy
sezon.