Dodaj do ulubionych

Pompcy oporni rodzice malucha

    • yola13 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 15:54
      mmk_as napisała:

      > Witam nie długo będę miała ślub - w sierpniu - i dwie z
      zaproszonych par chcą
      > brać swoje pociechy - niemowlęta - nie wyobrażam sobie ich na
      ślubie - nie
      > przyjmują do wiadomości, że mają być bez dzieci - co robić?

      a nie przyszło ci do głowy ze moze nie maja swoich pociech z kim
      zostawić? Jakbym ja była twoja przyjaciólka i tak bys mi powiedziała
      to raczej bym nie przyszła na twoj slub ani raczej juz w ogole
      • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 16:37
        Popieram, tak samo.
        • makarona1 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:51
          Tak, wesele jest Państwa Młodych, ale ONI mają dbać, że to GOŚCIE mają się dobrze czuć na ICH imprezie. A nie odwrotnie- na Boga, tak ciężko to pojąć?
          • nessie-jp Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:25
            makarona1 napisała:

            > Tak, wesele jest Państwa Młodych, ale ONI mają dbać, że to GOŚCIE mają się dobr
            > ze czuć na ICH imprezie.

            No to przecież dbają
          • fomica Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:34
            Na weselu może sie trafić osoba która: lubi sie bawic bez alkoholu, nie lubi sie
            bawić bez alkoholu, jest wegetarianinem, jest cukrzykiem, ma małe dzieci, jest w
            ciąży, ma chore nogi, ma słaby wzrok, nie lubi głosnej muzyki, uwielbia głośna
            muzykę, pali namiętnie papierosy, jest alergikiem na dym z papierosów, jest na
            diecie bezglutenowej itd. itp. A jeszcze lepiej jak trafia sie wszystkie te
            osoby na raz.
            Zadanie: zorganizować przyjęcie tak aby każdy gość bawił się doskonale i miał
            zaspokojone wszelkie potrzeby. No bo w końcu wesele jest dla gości, no nie?
    • joanna182-0 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:22
      Ja mam bardzo podobnie do Ciebie z tym, ze wychodzę za mąż w czerwcu. U mnie
      wesele jest organizowane z myślą o osobach dorosłych, a na poprawiny zapraszamy
      z dziećmi. Niestety część mojej rodziny chce przyjść z dziećmi nawet jeśli
      miałby całe wesele przesiedzieć u rodziców na kolanach. Więc dla tych starszych
      wiek 7-13 będę musiała wsiąść oddziele miejscówki oczywiście przy rodzicach
      (stół dla dzieci nie był przewidziany i nadal nie jest), a te mniejsze na
      kolana. Mam nadzieje, że moja siostra cioteczna nie przyjdzie z niemowlakiem, a
      brat cioteczny z zoną z noworodkiem.
    • yassna Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 17:41
      odwołaj ślub.
      albo ich odwołaj, będzie na twoje.
      • akle2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 20:59
        smile) 10/10
    • little_girl_blue Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:44
      Szczerze mowiac nie rozumiem w czym masz problem. Na moim slubie i
      weselu bylo 6 miesieczne niemowle, co prawda wesele to byla bardziej
      kolacja, ktora trwala do ok polnocy (ok 30 gosci) ale opieka nad
      dzieckiem to sprawa rodzicow i mi nic do tego. Dla mnie dziecko jest
      takim samym gosciem jak kazdy inny i jesli nawet by zaplakalo w
      kosciele to co ? nie widze problemu. Sama mam teraz 6 tygodniowa
      corke i jesli ktos zaprosil by mnie bez niej to bym nie poszla i
      nawet jesli zdecydowalabym sie nie brac dziecka ze soba to tylko i
      wylacznie moja decyzja. Ale kazdy ma oczywiscie swoje zdanie i robi
      jak uwaza. Pozdrawiam i zycze udanego wesela.
      • little_girl_blue Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:45
        sprostowanie, niemowle na moim slubie mialo 6 tyg nie miesiecy smile
    • xoc Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 18:47
      Jestem przerazona problemem autorki watku.
      To chyba normalne, ze nie wszyscy rodzice malego dziecka maja je z
      kim zostawic, zwlaszcza na dluzszy okres (typu wesele).
      Niekoniecznie babcia DA RADE maluchowi przez tyle czasu, opiekunka
      rowniez, a jesli niemowlak jeszcze nie ma opiekunki (a to
      najbardziej prawdopodobna mozliwosc, skoro niemowlak), to nie da sie
      dziecka zostawic wg mnie nawet na godzine z kims obcym. Sorry. Na
      dodatek, skoro niemowlak, to moze jeszcze jesc z piersi, wiec
      kolejna sprawa, bo moze jeszcze nie jesc z butelki, a jesli juz je,
      to mozna tak zalatwic moze z jeden posilek. Takze, droga Autorko
      watku, jesli Ci na tych gosciach zalezy, to wez pod uwage, ze moga
      nie miec z kim zostawic dziecka na dluzsyz okres czasu, a jak im
      zabronisz przyjsc z maluchem, to po prostu nie przyjda, i wg mnie
      jeszcze obraza. Po czym poczekaja na moment, az Ty bedziesz w
      podobnej sytuacji i nagle Ci sie oczy otworza, ze zostawienie z kims
      dziecka to MOZE BYC problem.
      Inna sprawa jest to, ze rzeczywiscie, jak maluch placze, krzyczy czy
      biega po kosciele, to rodzic musi z nim wyjsc, jak to juz kilka osob
      pisalo. My z mezem tak robilismy, dopoki syn byl malutki, to
      wiekszosc slubow znajomych spedzilismy przed kosciolem, ale nasi
      przyjaciele byli zadowoleni, ze bylismy.
      Swoja droga, to u nas w Polsce jest naprawde chore podejscie do
      dzieci. W mojej pracy pracuje czesto za granica, i w roznych
      miejscach ciagle sie zdarza, ze do przeroznych miejsc pracy rodzice
      zabieraja dzieci. Oczywiscie, jest to ostatecznosc, jak nie maja ich
      z kim zostawic, bo ani to wygodne dla rodzica, ani tym bardziej dla
      dziecka, ale jakos inni ludzie umieja zrozumiec, ze to nie tragedia,
      a co najlepsze, to czesto takiemu rodzicowi pomagaja. Ale
      oczywiscie, ci rodzice tez wiedza, ze jak bobas daje czadu, to
      trzeba wyjsc.
    • baglady Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:09
      powiem ci, ze dziwie sie twoim znajomym-sama mam dziecko i nie wyobrazam sobie
      zabrac je na slub czy do kosciola. nie oszukujmy sie dziecko jest nie
      przewidywalne, i mimo, ze moj syn jest ogolnie grzeczny to i tak zostalby z
      babcia w domusmile
      • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:26
        baglady napisała:

        > powiem ci, ze dziwie sie twoim znajomym-sama mam dziecko i nie wyobrazam sobie
        > zabrac je na slub czy do kosciola. nie oszukujmy sie dziecko jest nie
        > przewidywalne, i mimo, ze moj syn jest ogolnie grzeczny to i tak zostalby z
        > babcia w domusmile
        nie chodzisz z dzieckiem do kościoła? u nas są specjalne msze dla dzieci. są
        zabawne, krótkie i dzieci mogą robić co chcą. szwędają się wszędzie i kościół
        chwieje się w posadach z radości. to najpiękniejsze msze.
        • tygrysio_misio Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 08:25
          to czysta indoktrynacja... wpaja sie w dzieci przekonanie o koniecznosci
          chodzenia do kosciola.. pozniej niewielu bedzie potrafilo sie wyrwac z wiezow
          • aniuki Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 17:05
            to wychowanie w wierze.
            rodzice katoliccy ślubują, że będą tak robić.
            zresztą przyrzeczenie takie pada właśnie podczas ceremonii ślubu kościelnego..
            ale kto by na takie drobiazgi uwagę zwracał. się coś tam powtarza za księdzem i
            tyle.

            ale nie dla wszystkich są to nic nie znaczące słowa.
    • dgazeta007 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:17
      Fakt - dzieci nudzą się w kościele i na weselu, a rodzice jakby "zapominają" w tym czasie o maluchach (niech się wybiegająwink
      Wszystko zależy od kultury twojej rodziny/znajomych. Proponuje szczerą rozmowę, najwyżej okaże się, że zmniejszy ci się grono weselników.
      Może za parę lat i ty staniesz przed wyborem: brak jakiejkolwiek opiekunki, więc bierzesz dziecko na ślub i stoisz pod kościołem, itd.
    • maretina nie lepiej zorganizować coś dla dzieci? 07.05.10, 19:22
      można zagadać z księdzem o zorganizowanie małego prowizorycznego kąta zabaw. tam
      dzieci pójdą i będzie git. ja poczułabym się urażona, gdyby ktoś napisał mi na
      zaproszeniu, że nie mogę zabrać dziecka.
      dlaczego ludziom łatwiej tworzyć dzielące bariery niż razem je pokonywać? to
      niezrozumiałe.
      • akle2 Re: nie lepiej zorganizować coś dla dzieci? 08.05.10, 12:54
        Niemowlak nie będzie siedział sam w kącie zabaw - rodzice musieliby siedzieć razem z nim, a wtedy uczestnictwo w uroczystości przeszło by bokiem. A w ogóle gdzie ten kąt? W nawie bocznej? Rodzice z małymi dziećmi i tak nie wchodzą zbyt daleko lecz bujają je w przedsionku przy wejściu. Moim zdaniem ksiądz by się nie zgodził na takie miejsca zabaw stricte w kościele, bo by to uczyło dzieci że do kościoła przychodzisz się bawić a nie modlić.
        Odrobinę autorkę rozumiem, że wrzask niemowlaków jest irytujący, ale stawiać żądania, żeby rodzice nie przychodzili na ślub z dziećmi, jest dla mnie ŻENUJĄCE. No bo ile tych niemowlaków będzie? Na 100 gości - góra 5 i przez godzinę gdy trwa msza to albo będą spały albo matki będą je bujać na zewnątrz i paniusia młoda nawet ich nie usłyszy.
        Poważni ludzie i tak sami z siebie będą starali się zapewnić zastępstwo przy dziecku, dopiero jak się NIE UDA, to będą je ciągnąć ze sobą, czy to na ślub czy wesele, przy czym na weselu i tak by nie siedzieli długo, więc nie ma powodu dobijać ich takimi sygnaturkami na zaproszeniach.
        Dla mnie widok kuzynki, koleżanki z dzieckiem byłby dowodem, że jej ZALEŻAŁO aby wziąć udział w mojej uroczystości i że nie wykręcała się dzieckiem, że nie ma go z kim zostawić i tym bardziej bym doceniła taki gest.

        --------------------------
        Zwycięzca bierze wszystko.
        • jacek226315 Re: nie lepiej zorganizować coś dla dzieci? 09.05.10, 10:53
          Moze zaczniemy od tego,ze jest roznica miedzy prosba a zadaniem.
          Prawdziwi przyjaciele zrozumieja,a jak nie to do kitu z takimi
          przyjaciolmi. Czy to tak trudno rozstac sie na pare godzin z
          pociecha. Wypowiadala sie tu dr.pediatra,ale widac wielu z was jest
          madrzejszych od specjalistow.Jak jestescie takie madre/bo to w
          wiekszosci kobiety/ to czemu latacie do lekarzy po ratunek jak
          dzieciak zachoruje.
        • wrr2 Re: nie lepiej zorganizować coś dla dzieci? 10.05.10, 02:15
          No to najwyraźniej wypowiada się tu kupa osób niepoważnych, bo mnóstwo osób
          nawet nie zamierza rozważać zostawienia dziecka.Skąd wiesz, że wesele będzie na
          100 gości, a nie na np. 30? Poza tym pojawiły się już w tym wątku przykłady, że
          bynajmniej nie każdy rodzic wyjdzie z płaczącym lub przeszkadzającym dzieckiem
          na zewnątrz - ja też miałam okazję uczestniczyć we mszy (na szczęście nie
          ślubnej), w czasie której tak z połowę czasu krzyczało dziecko - nic
          przyjemnego, zapewniam. Innym razem ksiądz w czasie kazania musiał wspomnieć, że
          Kościół to miejsce skupienia i modlitwy, żeby rodzice raczyli poskromić pociechę
          latającą jak z pieprzem między ławkami.
    • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 19:53
      przeczytałam całą dyskusję i wiecie co? smutne jest to, że to raczej rynsztok
      przypomina niż forum pod nazwą savoir vivre.człowiek człowiekowi wilkiem,
      zapatrzony w czubek własnego nosa. wszystko musi być pod kontrolą, cuchnąć na
      kilometr sztucznością i co dziwne wielu osobom stąd taka impreza kojarzy się z
      "romantycznościa". dla mnie romantyczność to luz, swoboda, improwizacja,
      nieprzewidywalność.w życiu sama nie wpadłabym na taki problem jak autorka wątku,
      która za chwilę sama zostanie matką i zobaczy wtedy jak społeczeństwo spycha
      rodziny z dziećmi na drugi plan: do sklepu z wózkiem nie, wszędzie pełno
      schodów, krawężników, dziur w chodniku, zasłane psimi odchodami piaskownice
      itd... życzę szczęścia na "nowej" drodze życia.proza szybko spuści zasłonę
      rozczarowania na ten cały zaplanowany cyrk.
      • floral_dream Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:29
        Ano właśnie, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia a syty głodnego nie
        zrozumie. Smutne to, bo wydaje mi się, że można żyć po swojemu a jednocześnie
        rozumieć inność drugiego człowieka. Inny nie znaczy gorszy, głupszy...

        A odnośnie tematu, wesela nie porównywałabym do dyskoteki czy nocnego klubu.
        Jeszcze nie dawno przyjęcie weselne nie różniło się od imienin, impreza odbywała
        się w domu. A ślub i wesele raczej zdarzają się raz w życiu, więc jeśli chodzi o
        bliska osobę to naprawdę szkoda je ominąć. I rzeczywiście, o te maleńkie dzieci
        mniej bym się obawiała, bo jak nie będą spać czy spokojnie siedzieć to z
        pewnością rodzice opuszczą przyjęcie. Trudniej dopilnować te samodzielnie
        biegające. Ale myślę, że żaden z gości nie przychodzi z zamiarem popsucia
        przyjęcia PM. A i jeśli chodzi o niemowlę nie potrzeba płacić za dodatkowe
        miejsce i wyżywienie. Podejrzewam, że jeśli rodzice nie będą mieli możliwości
        przyjść z takim maleńkim dzieckiem, to albo wcale nie przyjdą, albo zaraz po
        obiedzie wyjdą.
      • wrr2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 00:40
        I kto to mówi? W sprowadzeniu tego wątku na poziom rynsztoka miałaś naprawdę
        baaaaaardzo duży udział, więc lamenty są nieco nie na miejscu.

        I jeszcze - jak nie chcesz być oceniania, to może nieco przyhamuj z ocenianiem
        innych, szczególnie że twoje wnioski są wzięte z sufitu.
      • madzioreck Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 02:34
        maretina napisała:

        > która za chwilę sama zostanie matką i zobaczy wtedy jak społeczeństwo spycha
        > rodziny z dziećmi na drugi plan: do sklepu z wózkiem nie, wszędzie pełno
        > schodów, krawężników, dziur w chodniku, zasłane psimi odchodami piaskownice
        > itd...

        Doprawdy? A uznanie, że np. urlop w lecie należy się tylko dzietnym, (a
        bezdzietni to najlepiej w październiku albo w marcu) bo nie mają co z dziećmi
        zrobić, to nie spychanie na drugi plan bezdzietnych? Jeśli już zaczynamy mnożyć
        offtopowe dyskusje...
        • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 16:10
          nie bardzo rozumiem związek z tematem, to raz. a dwa- w mojej pracy w styczniu
          robi się plany urlopowe. dogadujemy się ze sobą tak, żeby każdy w wakacje miał
          urlop. nie znam w swojej pracy takich sytuacji, o jakich mówisz.
          a tak poza tym mój wpis, do którego się odnosisz był związany z tematem: z
          izolacją i wykluczeniem pewnej części ludzi ze społeczeństwa.praca i urlopy to
          inna sprawa.
          • madzioreck Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 16:16
            maretina napisała:

            > nie bardzo rozumiem związek z tematem, to raz. a dwa- w mojej pracy w styczniu
            > robi się plany urlopowe. dogadujemy się ze sobą tak, żeby każdy w wakacje miał
            > urlop. nie znam w swojej pracy takich sytuacji, o jakich mówisz.

            Cieszę się, że nie znasz, bo to bardzo przykre, a niestety, występuje często.
            Praca i urlopy to też część życia, dla niektórych ważna, dlatego się do tego
            odniosłam - nie tylko dzietni czują się dyskryminowani.
          • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 10:55
            maretina napisała:

            > nie bardzo rozumiem związek z tematem, to raz. a dwa- w mojej
            pracy w styczniu
            > robi się plany urlopowe. dogadujemy się ze sobą tak, żeby każdy w
            wakacje miał
            > urlop. nie znam w swojej pracy takich sytuacji, o jakich mówisz.
            > a tak poza tym mój wpis, do którego się odnosisz był związany z
            tematem: z
            > izolacją i wykluczeniem pewnej części ludzi ze społeczeństwa.praca
            i urlopy to
            > inna sprawa.

            Twoja paca to nie kazda praca,a porownac zawsze mozna
    • alicja_warsaw Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 20:30
      Masz absolutną rację przyszła Panno Młoda. Byłam na kilku ślubach
      gdzie dziecko się darło w kościele a wszyscy udawali, że nic się nie
      stało. Nie było słychać słów młodych - kompletnie bez sensu. Byłam na
      takim ślubie, na którym nadaktywny dwulatek kopnął wielki, metalowy
      świecznik! Huk był taki, że ksiądz mało nie padł z wrażenia, goście
      zresztą też. Dla mnie było zabawnie, ale Młodzi byli źli jak cholera,
      co całkiem zrozumiałe. Uważam, że to bardzo rozsądna decyzja. Ja
      skupiłabym się na obecności maluchów kościele, na weselu już nie
      miałoby to dla mnie znaczenia. To już nie Twój problem tylko
      rodziców. Dziecko pośród tańczących, pijących alkohol gości, gdzie
      jest na pewno dość głośno - pozostaje pogratulować rodzicom.
      Gratuluję rozsądku.
      • ambx Bobasy zostają u babci!!! 07.05.10, 21:39
        To wasz wielki dzień, wy zapraszacie gości i wy ustalcie reguły. Np.
        wkładka do zaproszenia: "Syanowni gođcie! Pomcie nam pryez te pikne
        chwile w skupieniu i radosci. Prosimy nie zabierać do kościoła
        niemowląt i małych dzieci które jeszcze nie potrafią zachować się
        spokojnie. Fotoamatorów prosimy o nie używanie flesza i nie
        wychodzenie ze swoich miejsc. Mamy zamówioną profesjonalną ekipę.
        Tłumek pstrykaczy utrudnia ich pracę. Chętnie udostępnimy
        zainteresowanym zdjęcia z naszego ślubu."
        Znajomym powiedzcie dobitnie, że jeśli nie mają z kim zostawić
        dzieci, niech po prostu nie przychodzą. Jak przyjdą - sakramentalne
        TAK zagłuszy wrzask, pisk albo ryczenie. Jeszcze się tego
        nasłuchacie!
        • maretina Re: Bobasy zostają u babci!!! 07.05.10, 22:03
          przypomina mi sie hasło "piłeś? nie jedź!".
        • akle2 Re: Bobasy zostają u babci!!! 08.05.10, 13:05
          ambx, pod warunkiem, że babcia się łaskawie zgodzi, bo NIE MA takiego obowiązku - więc rodzice z małmi dziećmi nie przyjdą wcale i na uroczystości zostaną sami podwójnie wyselekcjonowani goście.
          • lia.13 Re: Bobasy zostają u babci!!! 09.05.10, 15:11
            istnieją jeszcze opiekunki. A jak kogoś nie stać, to dziwię się, jak go było
            stać na dziecko.
    • kloceklego Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 21:24
      czy nikt nie zauważył, że ten temat miał rozruszac dyskusję na forum, a autorka
      "mmk_as" nie napisała żadnej odpowiedzi poza tym właśnie pierwszym postem?
      • monikaaleksandra Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 21:44
        Kiedyś też rzuciłam temat dot. karmienia piersią w ciąży i o mało
        mnie ludzieska nie pozjadali, że karmię piersią czterolatkę!
        Łomatko, ile ja musiałam się tłumaczyć, tak jakbym robiła coś złego,
        jak przestępca, ciągle mi ludzie coś wyrzucali. Kobiecina pewnie
        rzuciła temat i woli nie odpowiadać, może przemyśli swoje zachowanie
        po przeczytaniu tycg wypowiedzi.
        A ja kiedyś karmiłam piersią i to w czasie ślubu w kościele!
        Oczywiście kamerzysta to "chwycił" a Państwo młodzi do tej pory
        twierdzą, że to był najsłodszy fragment ich ślubu smile

        Płeć nie jest ważna!
        • sonic84 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:00
          1) Trzeba być chamem,żeby pakować się na ślub z niemowlęciem i psuć ten
          wyjątkowy moment głośnym zachowaniem dziecka -co by nie mówic -bogu ducha
          winnego,które na hałas (śpiew ,organy) może zareagować płaczem.D.N.O (podejście
          rodzica mam tu na myśli)
          2)Podobnym dnem i szczytem nietaktu jest zabierać niemowlę na wesele.
          Trzeba sobie w swym polskim,zaściankowym egoizmie uzmysłowić,że jest to dzień
          WYJĄTKOWY i powinien wyglądać tak,jak sobie tego młoda para życzy.No chyba,że w
          miejscu ,gdzie odbywa się wesele wynajęto odpowiednio wyciszony pokój i
          wykwalifikowaną opiekunkę,która na czas wesela przejmie nad dziećmi opiekę.Ale
          to nie te progi jak na polskie realia.

          • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:10
            sonic84 napisała:

            > 1) Trzeba być chamem,żeby pakować się na ślub z niemowlęciem i psuć ten
            > wyjątkowy moment głośnym zachowaniem dziecka -co by nie mówic -bogu ducha
            > winnego,które na hałas (śpiew ,organy) może zareagować płaczem.D.N.O (podejście
            > rodzica mam tu na myśli)
            dlaczego zakładasz, że obecność dziecka jest tożsama z rabanem i psuciem? masz
            jakoś dziwnie wykrzywiony obraz rzeczywistości.
            > 2)Podobnym dnem i szczytem nietaktu jest zabierać niemowlę na wesele.
            moim zdaniem szcztem chamstwa i nietaktu jest konwencja i zawartość Twojego
            postu. nie wiem kim trzeba być, żeby obecność rodziny i przyjaciół na ślubie
            uważać za "dno" i "chamstwo" oraz "szczyt niekatktu"!
            > Trzeba sobie w swym polskim,zaściankowym egoizmie uzmysłowić,że jest to dzień
            > WYJĄTKOWY i powinien wyglądać tak,jak sobie tego młoda para życzy.No chyba,że w
            > miejscu ,gdzie odbywa się wesele wynajęto odpowiednio wyciszony pokój i
            > wykwalifikowaną opiekunkę,która na czas wesela przejmie nad dziećmi opiekę.Ale
            > to nie te progi jak na polskie realia.
            >

            nie, nie wierzęsmile)))))))
            Blue Angels 2006
            • sonic84 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:45
              To uwierz.Wymaga to tylko trochę wyobrazni i wczucia się w sytuację panny
              młodej.Ja natomiast nie wierzę,że istnieje tak wiele ograniczonych i wyzbytych z
              taktu osób,które nie są w stanie pojąc,ze ani oni ani ich potomstwo nie są
              pępkiem świata i na pewne ustępstwa dla dobra tego ''innego'' nie dzielącego z
              nimi więzów krwi należy pójść..jeśli chce się być człowiekiem przez duże C.
              smile
              • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:55
                dlaczego zakładasz, że ktos kto chce wziąć na ślub kogos z bliskiej rodziny
                swoje dziecko uważa je za pempek świata? moim zdaniem trudno po takim fakcie
                ocenić za co ktoś ma swojego potomka.
                ja moje dzieci szanuję, daje im należyte prawa i nie pozwolę, żeby ktoś
                pokazywał im, że są gorsi. jeśli ktoś tak robi, ja stoję murem z dzieckiem.
                lekko odpuszczam potańcówki i śpiewy "prawy do lewego", jeśli mam wybierać
                między tym a kulturalnym potraktowaniem mojego dziecka.wprawdzie teraz mam
                przyjęć weselnych i ślubów mniej, bo moi znajomi już mają to za sobą, ale nie
                przypominam sobie, żeby w trakcie rozmów nt przygotowań do przyjęcia ktoś w
                ogóle miał podobny problem. to było naturalne, że to czas, kiedy spotyka się
                rodzina, a rodzina nie wyklucza ze swojego grona nikogo.
                • sonic84 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 23:24
                  Po pierwsze pępek nie pempek.Nie ma takiego słowa.Po drugie to co ty napisałaś
                  nie ma nic wspólnego z moim postem.
                  Napisałam o przypadkach szczególnych takich jak niemowlę na ślubie.Tyle.Szacunek
                  do własnego dziecka nie ma nic wspólnego z dostosowaniem się do pewnych wymagań
                  pary biorącej ślub.To że ktoś pomija w zaproszeniu małe dziecko nie oznacza od
                  razu,że traktuje go jako człowieka drugiej kategorii-chce mieć tylko spokojnie
                  wesele bez krzyków,płaczu i innych niemiłych dla ucha i oczu zachować.To jest
                  jeden jedyny w swoim rodzaju dzień i powinien być idealny smile.Czasami trzeba
                  wyściubić nos z własnego podwórka i z odrobiną empatii,której wielu tutaj
                  piszącym kompletnie brakuje,przeanalizować pobudki rządzące młodą parą.Czasami
                  trzeba swoje ''ja'' schować w kieszeń i w ramach szacunku do drugiej osoby
                  dostosować się do jej pragnień (z pominięciem dziwactw oczywiście).Chodzi
                  przecież o jeden dzień..nawet nie cały.Nie jest to trudne.Poza tym zaproszenie
                  na ślub nie jest przymusem-nie podoba się,nie idz i nie psuj zabawy ludziom
                  inaczej myślącym.Proste.I tak na koniec-kultury trzeba też wymagać od siebie nie
                  tylko od innych wobec siebie z czym niestety baardzo często spotykam się w
                  Polsce. sad
          • quasi.modo Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 10:37
            sonic84 napisała:

            > Trzeba sobie w swym polskim,zaściankowym egoizmie uzmysłowić,że jest to dzień
            WYJĄTKOWY i powinien wyglądać tak,jak sobie tego młoda para życzy.

            Trzeba sobie uzmysłowić, że jak się zaprasza rodzinę na wesele, to nie po to,
            żeby robili tło na filmie, bo głupio tak jak kościół pusty, tylko dlatego, że
            się chce razem z tymi ludźmi cieszyć.
            • akle2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 13:28
              quasi.modo, ja to bym życzyła takim, żeby kościół był pusty
              Niech się żenią w samotności jak tak bardzo chcą
              a gości na zdjęciach zawsze można wstawić komputerowo,
              hę...
              • bracialwieserce Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 13:44
                No właśnie reprezentujesz podejście o którym piszę -zwrócenie kulturalnie uwagi
                w takim przypadku jest niemożliwe bo niektórzy są zaimpregnowani na odmienne
                podejście jak Ty! Zastanawiające jest to, że nie wczytałaś się w tekst, że
                dzieciaka nie wyprowadzą z Kościoła jak będzie wyło. Gratulejszyn!
                • akle2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 13:59
                  bracialwieserce napisała:

                  > Zastanawiające jest to, że nie wczytałaś się w tekst, że
                  > dzieciaka nie wyprowadzą z Kościoła jak będzie wyło. Gratulejszyn!

                  Zastanawiające jest to, że nie wczytałaś się nawet w moje poprzednie posty, tylko w ten ostatni, z którego jak widać nic nie zrozumiałaś.
                  • bracialwieserce Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 14:16
                    Niestety się wczytałam!
                    Zakładasz, że ludzie z dziećmi są kulturalni ja niestety często się spotykam z
                    postawa niech wyje przecie to dziecko. Jeśli goście PM reagują tak, że nie wyjdą
                    z Kościoła jak będzie źle to ich to stawia {postępowanie} w nieciekawym świetle.
                    Ty zaś zakładasz, że ludzie wykazują się obyciem etc. Szlachetnie to z Twojej
                    strony ale jak byś mogła zobaczyć w paru wpisach jednak takie podejście jest
                    zawodne! Czy naprawdę uważasz, że ksiądz lub ktokolwiek inny zwróciłby uwagę
                    {słowem, gestem} takim ludziom uwagę? Bo ja Ci powiem jak się najczęściej dzieje
                    nie tylko odnośnie dzieci +rodziców {którzy powinni na pewne sprawy reagować od
                    razu a nie czekać aż minie} wszyscy udają, że nie widzą i słyszą bo to obciach
                    zwrócić uwagę {nawet kulturalnie -jak pisałam wcześniej niektórzy nie zauważają
                    treści nawet obojętnej/neutralnej bez mentalnego policzka chodzi o to, że obraża
                    się poprzez samo zwrócenie uwagi! Jej zawartość to pikuś}, za to obciachem nie
                    jest zachowanie sprzeczne z regułami społecznymi {podkreślam tu, że nie chodzi
                    mi o R+Dzieci}, nieumiejętność+niechęć lub sama niechęć dostosowania
                    się/lekkiego ugięcia/zrozumienia sytuacji {goście jak można zauważyć nie wyjdą z
                    Kościoła nawet jak dziecko będzie protestowało/manifestowało swoją obecność}.
                    Gdyby ludzie wykazywali choć trochę dobrego podejścia do sytuacji potrafili by
                    zrozumieć, że ktoś może mieć całkiem uzasadnione obawy co do tego jak to będzie
                    wyglądało. Za to tu najlepiej iść w zaparte i wypisywać jeszcze, że w końcu oni
                    są gośćmi, nie musi to być sztuczne i sztywne -naprawdę aby przełamać konwencję
                    nie jest potrzebny wyjący/płaczący noworodek. Dwa ciekawa jestem czy chociaż tym
                    ludziom wpadło do głowy, że to co im odpowiada niekoniecznie musi wpadać i
                    wydawać się innym takim olśnieniem jak im i ile z tych ludzi, którzy mają
                    problematyczne dzieci zanim puściło focha próbowało zaradzić{wyszukać opiekunkę
                    czy poddać PM jakieś rozwiązanie -bo np. ona nie ma dzieci i czy można to jakoś
                    rozwiązać wespół zespół z innymi dzieciatymi zaproszonymi lub takimi co nie
                    potrafią czytać/nie mogą zostawić przychówku} sytuacji w jakiej się znaleźli.
                    Ale to pewnie wyższa szkoła jazdy dla co poniektórych.
                    • akle2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 14:57
                      Okii, jeszcze raz...
                      Zakładam, że jesteś osobą wykształconą, więc liczę, że zrozumiesz: nie chodzi o to, aby brać dzieciaki na siłę wszędzie gdzie się da, bo np wesele gdzie się chla i depcze sobie po palcach, to impreza "z definicji" nie dla nich. Chodzi o to, żeby osoby, które nie miały co z dzieckiem zrobić, były tak samo mile widziane, jak te bez dziecka. Żeby ważny był człowiek a nie konwenanse, bo nikt nie bierze ze sobą dzieci z czystej złośliwości. No... chyba że jedno z rodziców będzie się bawić a drugie zostanie w domu i będzie usypiało, to też jest jakieś rozwiązanie big_grin
                      Zresztą, na sam ślub do kościoła może wejść każdy, z dziećmi, czy bez, nawet z wózkiem inwalidzkim który też skrzypi, chyba że PM to osoby z pierwszych stron gazet i kościół jest zamknięty dla "obcych".
                      Ja w każdym razie spaliłabym się ze wstydu, gdybym miała coś takiego w ogóle sugerować, jak PM, tym bardziej że wszystkie małe dzieci i tak byłyby 50 metrów od niej. I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pierwszy wątek to zwykła, marna prowokacja.
                      Pozdrawiam
        • bracialwieserce Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:03
          Masakra.
        • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:05
          monikaaleksandra napisała:

          > Kiedyś też rzuciłam temat dot. karmienia piersią w ciąży i o mało
          > mnie ludzieska nie pozjadali, że karmię piersią czterolatkę!
          bo to perwa. czterolatek nie potrzebuje mleka z piersi. ma komplet mleczaków,
          który za chwilę zgubi!
          • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:43
            maretina napisała:

            > monikaaleksandra napisała:
            >
            > > Kiedyś też rzuciłam temat dot. karmienia piersią w ciąży i o mało
            > > mnie ludzieska nie pozjadali, że karmię piersią czterolatkę!
            > bo to perwa. czterolatek nie potrzebuje mleka z piersi. ma komplet mleczaków,
            > który za chwilę zgubi!
            >
            >
            >
            Też uważam, że karmienie piersią 4-latka jest bez sensu, aczkolwiek dziecku nie
            szkodzi. A mnie nie oburza- to sprawa karmiącej.
            • maretina Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 22:49
              szkodzi dziecku. jak każde uzależnienie. bo pierś w wieku 4 lat nie jest już
              źródłem pokarmu czy przeciwciał. układ immunologiczny 4 latka jest już
              niezależny od cyca mamy.
              • lavenders27 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 01:22
                U 4-latka to już podpada pod pedofilię.

                To na pewno nie jest normalne - a przede wszystkim nie służy dziecku. Ssaki
                odstawia się od mleka matki gdy wyrosną im zęby. Mleko po 4 latach karmienia nie
                ma już prawie żadnych wartości odżywczych, a ssanie w tym wieku powoduje
                nieodwracalne zmiany w układzie twarzoczaszki i w konsekwencji wady zgryzu
                bardzo trudne do skorygowania.

                Rozumiem, że miało to służyć jedynie przyjemności (seksualnej) matki - a to się
                leczy psychiatrycznie.
                • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 08:56
                  lavenders27 napisała:

                  > U 4-latka to już podpada pod pedofilię.
                  >
                  > To na pewno nie jest normalne - a przede wszystkim nie służy dziecku. Ssaki
                  > odstawia się od mleka matki gdy wyrosną im zęby. Mleko po 4 latach karmienia ni
                  > e
                  > ma już prawie żadnych wartości odżywczych, a ssanie w tym wieku powoduje
                  > nieodwracalne zmiany w układzie twarzoczaszki i w konsekwencji wady zgryzu
                  > bardzo trudne do skorygowania.
                  >
                  > Rozumiem, że miało to służyć jedynie przyjemności (seksualnej) matki - a to się
                  > leczy psychiatrycznie.

                  Może nie jest właściwe tak długie karmienie, ale z tą pozycją "na cycucha"
                  przesadziłeś.
      • madzioreck Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 02:32
        Nie rozruszać, tylko wątek znalazł się na głównej, zagadka wyjaśniona.
      • akle2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 22:56
        kloceklego napisał:

        > czy nikt nie zauważył, że ten temat miał rozruszac dyskusję na forum, a autorka
        > "mmk_as" nie napisała żadnej odpowiedzi poza tym właśnie pierwszym postem?

        A jakże, napisała - drugi wątek o tym samym, tak jakby jednego jej było mało
        forum.gazeta.pl/forum/w,572,110809258,110809258,Jak_wytlumaczyc_rodzicom.html
        • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 23:29
          Post z 30 kwietnia. Dziś mamy 8 maj- więc usilnie poszukuje poparcia dla swoich
          czynów. W realu musiała zostać "zbesztana" za taki pomysł.
    • uknown forum savoir vivre 07.05.10, 22:52
      a jak się to czyta, to włos się jeży od dyskusji prowadzonej na wyzwiska i
      epitety! i od razu widać, że gdzie dwóch Polaków tam pięć opinii i trzy partie
      polityczne!
      czy tak trudno napisać na zaproszeniu "bez dzieci" a jak się ktoś nie zastosuje
      albo nie umie ze swoim dzieckiem zachować - po prostu grzecznie poprosić o
      opuszczenie pomieszczenia i nie psucie zabawy innym? mnie osobiście dziwi
      zwyczaj zabierania małych dzieci na formalne imprezy i nieumiejętność oceny
      gdzie obecność dziecka jest ok a gdzie ono po prostu przeszkadza i samo się
      męczy, a już zwyczaj zanudzania wszystkich zebranych rozmową o swoim dziecku,
      interesującą tylko dla jego rodziców, uważam za brak manier i kindersztuby.
      dziecko można i trzeba brać w wiele miejsc adekwatnych do jego wieku i
      możliwości a nie oczekiwanie od otoczenia, że się dostosuje do dziecko, które
      bezmyślnie wzieli z sobą! proszę swoimi dziećmi nie terroryzować ludzkości!
      • mex1 Re: forum savoir vivre 07.05.10, 23:29
        Uważam, że jeżeli zaproszenie adresowane jest wyłącznie do rodziców, nie powinni
        zabierać ze sobą dzieci. Nie ma znaczenia, komu dzieci przeszkadzają, o komu
        nie. Uważam, że rodzice dzieci nie mają się o co obrażać.
      • kyyriad Re: forum savoir vivre 08.05.10, 00:08
        Najtrudniej jest zrozumieć rodzicom, że ktoś może nie chcieć zobaczyć ich
        dziecka, o to jest cały ten ferment na forum! Jak ktoś zostaje rodzicem, a już
        zwłaszcza matką, to kretynieje do tego stopnia, że nie widzi i nie czuje, że
        dziecko sra, brzydko pachnie, drze się, marudzi, nieestetycznie je, biega bez
        sensu, przeszkadza itp. Oczywiście - nie mam tutaj pretensji do dziecka, to jego
        prawo, każdy z nas jak był mały tak się zachowywał, ale nie każdego w takim
        wieku podstawiano pod nos gościom weselnym, pasażerom w samolocie, klientom w
        restauracji, widzom w teatrze, raczej większość dorastała w domowych pieleszach,
        a zabierana do ludzi była już po osiągnięciu pewnego wieku i stanu umysłowego!
        Ale dzisiaj, jak ktoś tu słusznie zauważył, w modzie jest "wojujące
        rodzicielstwo", które uważa za "naturalne" przewijanie dziecka na stoliku w
        knajpie albo karmienie piersią w najruchliwszym supermarkecie! I nawet już na
        własnej, organizowanej za swoje pieniądze imprezie nie można się od nich
        uwolnić, bo się przecież wszyscy obrażą! Ale proponuję mieć to gdzieś i
        zapraszać tych, którym mleko mleko z piersi nie kapie i zachowali zdolność myślenia!
        Ps. W starożytnym Izraelu małe dzieci i ich matki były dłuższy czas izolowane od
        reszty społeczeństwa aż do czasu zakończenia karmienia, w wielu plemionach
        indiańskich kobiety z malutkimi dziećmi mieszkają poza wioską, w bardzo wielu
        społecznościach dopiero po obrzedzie "postrzyżyn" dziecko było dopuszczane do
        wspólnego ogniska - jak myślicie dlaczego?
        • tangerka bo dzieci są nieestetyczne? 08.05.10, 00:22
          a może chodzi o to, że się mogą czymś zarazić od reszty? podpowiedz!
        • sikorka68 Re: forum savoir vivre 08.05.10, 11:20
          Kiedys byłeś dzieckiem i też tak z tobą było:"dziecko sra, brzydko pachnie, drze
          się, marudzi, nieestetycznie je, biega bez
          > sensu, przeszkadza".
          I dorośli jakoś to przeżyli.
        • pani_rosomak Re: forum savoir vivre 08.05.10, 19:07
          dzięki kyyriad , nareszcie ROZSĄDNY post.
    • mex1 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 23:25
      Moim zdaniem, jeśli zaproszenie adresowane jest wyłącznie do rodziców, dzieci
      na wesele zabierać się nie powinno. To, jak dzieci zachowują się na weselu i
      komu to przeszkadza, a komu nie, nie ma znaczenia. Uważam,że rodzice dzieci nie
      mają powodu, żeby się obrażać.
      • mex1 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 23:41
        Przepraszam za zdublowanie posta!
    • cafem Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 23:27
      Nie brac slubu i sie zalamac.
      Alez z ciebie glupi bufonsmile
    • akle2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 07.05.10, 23:27
      Na ślubie, czy na weselu?
      Do kościoła może wejść każdy (do urzędu chyba też), nawet nie związany z parą młodą. Uważam, że jesteś jakąś histeryczką.
      Sorry...
    • sabrilla Może... 07.05.10, 23:45
      Może oni traktują Twój ślub bardzo poważnie... Chcą być razem z Tobą w tej
      chwili. Może nie mają z kim zostawić dzieci, może nie chcą? Szczerze mówiąc
      wielu ludzi, którzy razem z Tobą chcą być w tej chwili mogłoby się śmiertelnie
      obrazić, niezależnie od tego czy mają dzieci czy nie. Bo równie dobrze, możesz
      nie zechcieć przeziębionych, kaszlących itp. Uczestnictwo w czyimś ślubie to nie
      obowiązek, to chęć przeżywania tego wydarzenia razem z ludźmi, których się lubi.
      Twoje wątpliwości stawiają to pod znakiem zapytania... Niefajnie... To jest taki
      moment, który można traktować na pokaz, a można czuć radość, ze inni są w tym
      momencie z Wami... Ja się cieszyłam, ze byli tak licznie. Niemowlaki też były,
      bawiło mnie, że jak będą dorośli będę mogła im przypomnieć...
      • bracialwieserce Re: Może... nie dorabiaj ideologii 07.05.10, 23:51
        ok?
        • maretina Re: Może... nie dorabiaj ideologii 07.05.10, 23:56
          a co jest złego lub nieprawdziwego w tym? no i jaka ideologia? to uczucia.
      • bracialwieserce Re: Może... 08.05.10, 00:06
        Właśnie po tym można poznać ludzi... Ty chcesz aby się dopasowali bo Ty jesteś
        gościem ale to chyba działa w dwie strony nie? Obrażą się? Ale brakiem kultury
        nie jest wg. Ciebie i innych to, że nawet ci ludzie powiedzieli {jak pisze
        autorka}, że nie wyjdą z Kościoła jak dziecko /dzieci zaczną wyć bo to eufemizm,
        że dzieci płaczą! Być może Państwo Młodzi sobie życzą aby nie było takich scen a
        skoro jak tu niektórzy piszą są ludzie którzy w momentach wycia nie wychodzą to
        obawy autorki postu są uzasadnione? Dorośli mimo wszystko nawet obcy {gapie}
        potrafią się zdobyć na jakieś zachowanie! Małemu dziecku nie przetłumaczysz. A
        skoro nie chcą wyjść z Kościoła - co jest zrozumiałym gestem w stronę młodych
        {nie wtedy kiedy jest wichura i gradobicie -co by zaraz ktoś tego nie przywołał}
        to to nie rokuje zbyt dobrze. Widzę tu pewną zajadłość z ich strony.
        To, że na Waszych ślubach można robić co się chce Amen ale TO WASZ wybór!
        Jednorazowy wypad na czyjeś przyjęcie/ uroczystość nie jest wbrew temu co
        poniektórzy by tu chcieli widzieć obrazą Rodziców +przychówku. Nie świadczy, że
        autorka ma atak gładzicy mózgu etc.
        Jeżeli dziecko dostanie ataku z nerwów/będzie płakało/źle się czuło na weselu
        czemu ma psuć innym zabawie i cała uwaga ma się skupiać na nim/nich? To w końcu
        dzień młodych a nie muszą na własnym ślubie bawić się w niańki! I tak mam
        dziecko i nie przyszłoby mi do głowy ciągać jej na ślub a opiekunka etc. nie
        jest doprawdy takim kłopotem! Gazeta_mi_płaci ma rację -ślub planuje się w
        wyprzedzeniem i można coś zaradzić na to! Tylko pytanie ilu tak naprawdę
        spróbowało a ile kazało innym przycinać się do swoich reguł.
      • bracialwieserce Re: Może... 08.05.10, 00:11
        Często gęsto to chęć oplotkowywania! Jeszcze nie spotkałam się z innym ślubem
        niż takim na którym obrabia się d... pannie młodej {jaka kiecka}, nie gada się o
        żarciu i oprawie a ciekawa jestem jak się integrujecie jak panna młoda zaprasza
        na swój ślub piątą wodę po kisielu i z Waszej familii są słownie cztery
        osoby/góra osiem a z jej 40?!
      • nessie-jp Re: Może... 08.05.10, 00:33
        > Bo równie dobrze, możesz
        > nie zechcieć przeziębionych, kaszlących itp. U

        No błagam, powiedz że żartujesz i nie widzisz przeszkód, żeby na wesele i do
        kościoła spraszać przeziębionych i kaszlących... Może od razu zafundować
        wszystkim gościom L-4 i tydzień w łóżku z grypą?

        Ludzie kochani, z przeziębieniem ani kaszląc się na imprezy NIE CHODZI.
        • lavenders27 Re: Może... 08.05.10, 01:32
          Jeszcze nie byłam na weselu bez dzieci - ta 5 czy 6 zawsze ginęła w tłumie 200
          dorosłych i nawet jeśli biegały, krzyczały, płakały, to nawet nie zwróciłam na
          to uwagi. Po prostu dobrze się bawiłam - nie siedziałam markotna przy stole i
          nie spisywałam listy skarg i zażaleń. Zwykle wesele nie jest w stylu balu w
          Operze Wiedeńskiej, tylko wspólnej spontanicznej zabawy rodziny i przyjaciół.

          Napijcie się wódki i wyluzujcie - wtedy wszystko będzie idealne smile

          A co do dzieci, to rodzice powinni mieć wyczucie i odrobine kultury - trzeba
          wiedzieć, kiedy dziecko można zabrać, a kiedy zdecydowanie zostawić w domu.
          Jeśli to jest bliska rodzina, to zwykle dzieci się zabiera na imprezę, bo
          zajmują się nim wszyscy krewni - w przypadku dalszej rodziny i znajomych,
          wypadałoby dziecko zostawić pod czyjąś opieką. O wyjściu z kościoła z płaczącym
          dzieckiem nie wspominam - to chyba norma...
          • bracialwieserce Re: Może... 08.05.10, 10:43
            lavenders27 napisała:

            > Jeszcze nie byłam na weselu bez dzieci - ta 5 czy 6 zawsze ginęła w tłumie 200
            > dorosłych i nawet jeśli biegały, krzyczały, płakały, to nawet nie zwróciłam na
            > to uwagi. Po prostu dobrze się bawiłam - nie siedziałam markotna przy stole i
            > nie spisywałam listy skarg i zażaleń. Zwykle wesele nie jest w stylu balu w
            > Operze Wiedeńskiej, tylko wspólnej spontanicznej zabawy rodziny i przyjaciół.
            >
            > Napijcie się wódki i wyluzujcie - wtedy wszystko będzie idealne smileJakie to
            żałosne i typowe polskie -urżnij się a wszystko przestanie ci przeszkadzać! Nie
            mówimy o dzieciach 5-6 letnich, które najczęściej pomijając szczególne przypadki
            potrafią się zachować! Chodzi o trudne do przewidzenia zachowanie niemowląt,
            które po prostu wyją. Zapewniam nie każdy lubi ten dźwięk a już na ślubie nie
            jest to powalające. Niestety jak pokazują niektóre wpisy i to co się dzieje na
            co dzień NIE każdy ROdzic potrafi okazać zrozumienie i zachować się adekwatnie
            do sytuacji!
            >
            > A co do dzieci, to rodzice powinni mieć wyczucie i odrobine kultury - trzeba
            > wiedzieć, kiedy dziecko można zabrać, a kiedy zdecydowanie zostawić w domu.
            > Jeśli to jest bliska rodzina, to zwykle dzieci się zabiera na imprezę, bo
            > zajmują się nim wszyscy krewni - w przypadku dalszej rodziny i znajomych,
            > wypadałoby dziecko zostawić pod czyjąś opieką. O wyjściu z kościoła z płaczącym
            > dzieckiem nie wspominam - to chyba norma...
            No właśnie niestety nie!
    • agajac Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 01:11
      Wszystko ma swoje zalety i wady. Nie ma spraw idealnie klarownych. Tak samo w
      tym wypadku - wiele na pewno zależy od tego, w jaki sposób przekaże się
      informacje rodzicom dziecka. Bo można sobie zrobić wrogów, a można przekazać to
      tak, że przyklasną, że to świetny pomysł, żeby nie zabierać dziecka ze sobąsmile
      • bracialwieserce Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 10:44
        Wiesz niektórzy są tak nawiedzenie, że nawet kulturalne zwrócenie uwagi jest
        traktowane jako zamach! Zauważ, że dużo osób tak ma! Nie chodzi o treść tylko
        wszyscy się jeżą bo to UWAGA!
        • agajac Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 12:28
          To prawda. Wielu ludzi nie potrafi w ogóle zdobyć się na najmniejszy dystans do
          swojej osoby. Powiesz nawet żartem coś krytycznego i już ktoś bierze sobie garb
          kompleksów na plecy. Ale ze wszystkiego można się wyleczyć, trzeba tylko chcieć smile
        • bracialwieserce Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 12:51
          nawiedzeni, sorry
    • ylli Ech, księżniczki... 08.05.10, 01:32
      Kto się z Wami żeni? Jacyś skończeni idioci...

      Ojejku, to mój najwspanialszy dzien w zyciu... Nikt nie może mi go popsuć. Trzeba poprawić kwiaty na ołtarzu. Muszą być dokładnie w 1/3
      jego szerokości. A co jak wiolonczelistka zafałszuje jeden dźwięk?
      Boże, zepsuje mi mój ślub. Klęczniki, to koniecznie przykryte taką
      białą narzutą. Absolutnie nie czerwoną, bo źle się zgrywa z moim
      błyszczykiem. Trzeba też poinformować gości jak mają się ubrać. Bo a
      nuż ktoś wybierze jakąś sukienkę, która nie będzie się komponować i
      zepsuje mi wszystkie zdjęcia. Jak to potem pokazać ludziom, skoro
      ciotka Kryska pewnie przyjdzie w jakimś bazarowym wdzianku? Taki
      wstyd i to w moim dniu!
      Oby przynajmniej obiad był ciepły, a w każdej z porcji rosołów
      znajdowało się dokładnie 14 oczek. 14 to moja ulubiona liczba i
      byłoby nie do ścierpienia gdyby ktoś dostał 15 albo co gorsza 13
      oczek... To podobno przynosi pecha.
      Koniecznie też trzeba wszystkich zakneblować w momencie naszego
      pierwszego tańca. Przecież jak to będzie wyglądać na filmie, jak ja będę prezentować cały walor moich tanecznych umiejętności, a jacyś goście będą rozmawiać w tym czasie o polityce? Zero szacunku dla
      mnie. Boże, oni wszyscy mi to zepsują... A jak po toaście kieliszek
      mojego męża się nie rozbije?! O Jezu! To ja już lepiej wyrzucę oba,
      ja to zrobię lepiej. On się na pewno zgodzi... Wie, że to MÓJ
      najwspanialszy dzień w życiu i nie może MI go zepsuć.

      Dlatego życzę Wam, Drogie Księżniczki na nowej drodze życia samych
      różowych puchatych zamków oraz książąt na rumakach. Niestety na
      zdrowy rozsądek już za późno.
      • jacek226315 Re: Ech, księżniczki... 08.05.10, 09:34
        ylli napisał:

        > Kto się z Wami żeni? Jacyś skończeni idioci...
        >
        > Ojejku, to mój najwspanialszy dzien w zyciu... Nikt nie może mi go
        popsuć. Trze
        > ba poprawić kwiaty na ołtarzu. Muszą być dokładnie w 1/3
        > jego szerokości. A co jak wiolonczelistka zafałszuje jeden dźwięk?
        > Boże, zepsuje mi mój ślub. Klęczniki, to koniecznie przykryte taką
        > białą narzutą. Absolutnie nie czerwoną, bo źle się zgrywa z moim
        > błyszczykiem. Trzeba też poinformować gości jak mają się ubrać. Bo
        a
        > nuż ktoś wybierze jakąś sukienkę, która nie będzie się komponować
        i
        > zepsuje mi wszystkie zdjęcia. Jak to potem pokazać ludziom, skoro
        > ciotka Kryska pewnie przyjdzie w jakimś bazarowym wdzianku? Taki
        > wstyd i to w moim dniu!
        > Oby przynajmniej obiad był ciepły, a w każdej z porcji rosołów
        > znajdowało się dokładnie 14 oczek. 14 to moja ulubiona liczba i
        > byłoby nie do ścierpienia gdyby ktoś dostał 15 albo co gorsza 13
        > oczek... To podobno przynosi pecha.
        > Koniecznie też trzeba wszystkich zakneblować w momencie naszego
        > pierwszego tańca. Przecież jak to będzie wyglądać na filmie, jak
        ja będę prezen
        > tować cały walor moich tanecznych umiejętności, a jacyś goście
        będą rozmawiać w
        > tym czasie o polityce? Zero szacunku dla
        > mnie. Boże, oni wszyscy mi to zepsują... A jak po toaście
        kieliszek
        > mojego męża się nie rozbije?! O Jezu! To ja już lepiej wyrzucę
        oba,
        > ja to zrobię lepiej. On się na pewno zgodzi... Wie, że to MÓJ
        > najwspanialszy dzień w życiu i nie może MI go zepsuć.
        >
        > Dlatego życzę Wam, Drogie Księżniczki na nowej drodze życia samych
        > różowych puchatych zamków oraz książąt na rumakach. Niestety na
        > zdrowy rozsądek już za późno.
        Wlasnie troche zdrowego rozsadku,ale to raczej zaapelowalas do
        siebie ylli
      • niezapominajka67 Re: Ech, księżniczki... 08.05.10, 10:15
        @ylli

        świetne podumowanie dyskusji, nic dodać, nic ująć smile)
      • sikorka68 Re: Ech, księżniczki... 08.05.10, 10:51
        Każda/y chce, aby ten dzień był wspaniały. Niestety, nie każdy rozum wie, że im
        bardziej będzie się nastawiać na tzw. doskonałość (czy modę), będzie sztucznie
        (plastikowo), nie wspaniale.
        • gazeta_mi_placi Re: Ech, księżniczki... 09.05.10, 16:13
          To,że na ślubie nie będzie niemowlaków nie oznacza od razu,że musi być plastikowo.
          Nawiasem mówiąc plastikowo może być i z 10 niemowlakami na weselu.
          • sikorka68 Re: Ech, księżniczki... 09.05.10, 16:40
            Też prawda.
      • wrr2 Re: Ech, księżniczki... 10.05.10, 02:25
        > Dlatego życzę Wam, Drogie Księżniczki na nowej drodze życia samych
        > różowych puchatych zamków oraz książąt na rumakach. Niestety na
        > zdrowy rozsądek już za późno.
        U ciebie t na pewno. Pozostają ci te różowe, plus powinnaś spróbować nadrobić
        umiejętność czytania ze zrozumieniem, bo na razie to "nieco" szzwankuje.
    • aazz91060 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 04:00
      Tego typu uroczystosci nie nadaja sie dla malych dzieciNa slub czy na wesele nie idzie sie po to zeby zajmowac sie dziecmi. Trzeba zalatwic kogos do opieki i sprawa zalatwiona.To nie powinno podlegac dyskusji.Ci ,ktorzy traktuja czyjs slub jak rodzinny sped,maja gdzies co inni o tym mysla,czyli mlodzi.To moze ,jak w domu jest pies to tez trzeba go zabrac?Przeciez to jak czlonek rodziny.Na pogrzeb tez zabieracie niemowleta?Mowie to do tych ,ktorzy oburzeni sa na autorke.Jesli ma sie troche taktu i rozumu,malutkie dzieci zostawia sie w domu.
      • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 10:53
        Jak młodzi będą mieć swoje małe dzieci- spojrzą innym okiem i wiele poglądów
        zmienią.
        • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:20
          Nie wszyscy rodzice mają kisiel zamiast mózgu.
          Nawet w tym wątku są rodzice którzy popierają autorkę wątku i którzy sami z wyboru nie braliby swoich dzieci na wesele.
          Twoja teoria została przeto obalona.

          • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 09.05.10, 16:53
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Nie wszyscy rodzice mają kisiel zamiast mózgu.
            > Nawet w tym wątku są rodzice którzy popierają autorkę wątku i którzy sami z wyb
            > oru nie braliby swoich dzieci na wesele.
            > Twoja teoria została przeto obalona.
            >

            Na tym forum są też rodzice, którzy zakaz zabierania dzieci ze sobą traktują
            jako mocno przesadzony. Wcale nie oznacza, że mają kisiel. Po prostu nie
            jesteśmy tacy sami. Mamy różne poglądy. I jedne i drugie mają swoje zalety i wady.
            Są ludzie, którzy mają zwyczaj stawiania pod murem innych, bo to ich dzień i
            liczą do tego na wspaniałą zabawę. Niestety, jeżeli zaproszonym stawia się
            warunki- nie będzie wspaniale, bo będzie uzasadniony żal. Odbije się czkawką.
            Taką osobą nie chcę być. Uważam na to z kim się zadaję, ale za to w całości z
            przyległościami. Taką selekcję uważałam, uważam i będę uważać za chamstwo i
            ludzi, którzy hołubią takim zasadom będę unikać (jeżeli spotkam).
            Na razie miałam szczęście i wpis autorki wydał mi się dziwolągiem.
            Nie na takie ustępstwa poszłam robiąc moją imprezę lat temu kilka i nie żałuję.
            Była swojska atmosfera, żadne dzieci (były) i nikt inny jej nie popsuł. No, i do
            tej pory fajnie się wspomina- i o to chodzi.
    • quasi.modo Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 09:41
      Na mój ślub wszyscy byli zaproszeni z dziećmi i na szczęście niektórzy nie dali
      się sterroryzować jakiejś modzie na izolowanie małych dzieci i ich rodziców z
      życia społecznego.

      Ba, moi dwuletni kuzyni przejechali 700km, żeby być na tym weselu. A półroczna
      córeczka starościny przyleciała samolotem z Niemiec. O dziwo, żadne dziecko nie
      wyło na ślubie ani weselu. Przeciwnie, całkiem nieźle się bawili, przynajmniej
      ci starsi. Gdyby jednak zdarzyły się płacze, to przecież jest metoda - rodzic
      bierze dziecko i idzie na dwór. A zanim dojdą do drzwi, ksiądz może się
      wstrzymać z przemową, nie?

      Chodzi o to, że według mnie ślub nie jest tylko MOIM dniem. To dzień mój, męża i
      naszych rodzin. Gdyby tak nie było, to bym nie zapraszała nikogo poza księdzem i
      świadkami. A skoro zaprasza sie rodzinę, to taką, jaką ona jest a więc z
      dziećmi. To, że ktoś chciałby raczej potańczyć, niż niańczyć niemowlę, powinno
      już być w gestii samego zainteresowanego.

      Jeśli jednak nie macie ochoty na akceptację bliskich, to zaproście sobie
      aktorów. Wszyscy będą piękni i zadowoleni, nikt się nie skompromituje. A przed
      rodziną możecie później szpanować profesjonalnym filmem. Bo czasem mam wrażenie,
      że tylko o ten szpan chodzi a nie o to, żeby się wspólnie cieszyć.
      • sonic84 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 12:54
        > Chodzi o to, że według mnie ślub nie jest tylko MOIM dniem. To dzień mój, męża
        > i
        > naszych rodzin. Gdyby tak nie było, to bym nie zapraszała nikogo poza księdzem
        > i
        > świadkami. A skoro zaprasza sie rodzinę, to taką, jaką ona jest a więc z
        > dziećmi. To, że ktoś chciałby raczej potańczyć, niż niańczyć niemowlę, powinno
        > już być w gestii samego zainteresowanego.
        >
        > Jeśli jednak nie macie ochoty na akceptację bliskich, to zaproście sobie
        > aktorów. Wszyscy będą piękni i zadowoleni, nikt się nie skompromituje. A przed
        > rodziną możecie później szpanować profesjonalnym filmem. Bo czasem mam wrażenie
        > ,
        > że tylko o ten szpan chodzi a nie o to, żeby się wspólnie cieszyć.

        Tutaj nie chodzi o szpan tylko o to,żeby ten dzień wyglądał tak jak tego sobie
        ŻYCZY panna młoda i pan młody.Tak więc jeżeli nie chcą oni mieć hałasu na ślubie
        ani też nie życzą sobie,żeby ich goście robili niepotrzebny gwar latając za
        swoimi ruchliwymi dziećmi i uciszając ich krzyki to należy taką ich wolę
        uszanować.Chodzi o pójście na ustępstwo na 1 wyjątkowy w ich życiu dzień.
        Ja natomiast nie bronię innym organizowana ślubów na modłę wiejską-tj 10 braci i
        sióstr w towarzystwie 30 dzieci big_grin.wszyscy zgromadzeni przy stole
        biesiadnym,wrzaski ,krzyki,wstrzymywanie przysięgi małżeńskiej (sic!!!!) z
        powodu sraczki czy kolki 6 miesięcznego gościa (równie poszkodowanego co państwo
        młodzi i niestety nie mogącego temu werbalnie zaprzeczyć).Jeśli kogoś taka
        impreza satysfakcjonuje i jest jego wymarzoną formą wesela to niech i też na
        taką modłę je urządza.Ale na Boga wysili trochę swój móżdżek,rozszerzy wąskie
        horyzonty myślenia i uświadomi sobie ŻE INNI MOGĄ W TEJ KWESTI MIEĆ ZDANIE
        ZUPEŁNIE INNE.
        • akle2 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 13:20
          sonic84 napisała:

          >Jeśli kogoś taka
          > impreza satysfakcjonuje i jest jego wymarzoną formą wesela to niech i też na
          > taką modłę je urządza.Ale na Boga wysili trochę swój móżdżek,rozszerzy wąskie
          > horyzonty myślenia i uświadomi sobie ŻE INNI MOGĄ W TEJ KWESTI MIEĆ ZDANIE
          > ZUPEŁNIE INNE.

          Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ilu ludzi i to tych "miastowych" chciałoby wziąć udział w takim prawdziwym wiejskim weselisku, gdzie wszyscy bawią się szczerze, nawet jeśli sąsiad czy kuzyn leży potem pół nocy pod stołem.
          A ci "inni co mają w tej kwestii zdanie zupełnie inne", po prostu nie przyjdą i już. Zostaną w domu i będą oglądać "M jak miłość".
          Po co tworzysz problemy?
          • sonic84 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 13:52
            > Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ilu ludzi i to tych "miastowych" chciałoby wzią
            > ć udział w takim prawdziwym wiejskim weselisku, gdzie wszyscy bawią się szczerz
            > e, nawet jeśli sąsiad czy kuzyn leży potem pół nocy pod stołem.

            Ok..nie znam tych statystyk.Możesz wkleić do nich link.A tak poza tym co to ma
            wspólnego z moim postem? big_grin
            • akle2 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 14:02
              Po co link? Zagadaj może szczerze z ludźmi...
              • sonic84 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 15:58
                Ja mam zupełnie inne obserwacje..po szczerych rozmowach.
        • quasi.modo Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 13:41
          sonic84 napisała:

          > Tutaj nie chodzi o szpan tylko o to,żeby ten dzień wyglądał tak jak tego sobie
          ŻYCZY panna młoda i pan młody.

          No właśnie niestety coś za często życzą sobie, żeby zaproszeni goście byli
          statystami w ich przedstawieniu. Pewnie, można mieć i taką - według mnie
          okrutnie drobnomieszczańską - wizję ślubu, tylko proszę się nie dziwić, że
          goście mogą całkiem olać sprawę i nikt nie zapełni tych pustych ławek w kościele.

          Przy tym proszę zauważyć, że mój komentarz nie dotyczył postawy gości, którzy
          nie chcą współpracować i upierają przy wzięciu dzieciaka. To, co ja zrobiłabym
          na ich miejscu w dużym stopniu zależy od tego, w jaki sposób by mi taką prośbę
          przekazano. Niestety, styl większości komantarzy opowiadających się za tym, że
          ma być tak, jak sobie państwo młodzi ŻYCZĄ, skłania mnie do wniosku, że
          prawdopodobnie machnęłabym ręką i spędziłabym z dzieckiem miły dzień w parku.
          Nie lubię ludzi, którzy nie mają dystansu do samych siebie i faktycznie
          wolałabym nie ryzykować, że coś im ZEPSUJĘ.
          • sonic84 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 14:03


            Nie widzę w mojej wizji nic drobnomieszczańskiego.Moim zdaniem sprawę mogą olać
            tylko goście posiadający odmienną wizję zespołu zachowań zwanych savoir
            vivre.Myślę natomiast,że każdy z nas obraca się w głównie w kręgu osób nam
            podobnych a ci różni stanowią niewielką grupę.Tak więc drogą naturalnej
            selekcji-a tę czasem należy wśród znajomych przeprowadzić-mogą się wykruszyć z
            listy gości.Uważam,że ślub jest zbyt cennym i niepowtarzalnym dniem aby marnować
            go na tego typu dąsy i fochy gości (oczywiście te nieuzasadnione).

            iestety, styl większości komantarzy opowiadających się za tym, że
            > ma być tak, jak sobie państwo młodzi ŻYCZĄ, skłania mnie do wniosku, że
            > prawdopodobnie machnęłabym ręką i spędziłabym z dzieckiem miły dzień w parku.
            > Nie lubię ludzi, którzy nie mają dystansu do samych siebie i faktycznie
            > wolałabym nie ryzykować, że coś im ZEPSUJĘ.

            Brak dystansu do samych siebie jest również postawą;ŻYCZĘ sobie obecności mojego
            dziecka na ślubie wbrew woli proszących gdyż uznaję ją za dowód braku szacunku
            do mojego potomka.

            Dlatego też uważam,że powinniśmy przebywać w gronie ludzi ,którzy w pewnych
            fundamentalnych kwestiach są nam podobni.
        • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 13:42
          "> Ja natomiast nie bronię innym organizowana ślubów na modłę wiejską-tj 10 braci
          > i
          > sióstr w towarzystwie 30 dzieci big_grin.wszyscy zgromadzeni przy stole
          > biesiadnym,wrzaski ,krzyki,wstrzymywanie przysięgi małżeńskiej"
          A kto ci powiedział, że ślub na którym są dzieci są w stylu wiejskim. "Miejskie"
          wyglądają podobnie. Oczywiście mówię o ludziach, a nie nadętych plastikach typu
          :ą,ę nie rusz nie dotykaj, bo ja jestem światowa. Bo co w tym światowego
          zerżnięcie modelu wesela rodem z amerykańskiego filmu fabularnego. A tam:
          dziecko sypie kwiaty przed panną młodą, a potem znika, bo jego rola w filmie się
          kończy.
          Niektórzy natomiast przyjęli to za real.
          Sorki, ale dobry gospodarz zapraszając, zaprasza całą rodzinę (temat dzieci).
          Wie kogo zaprasza, aby mieć pewność, że z tych potraw, co wjadą na stół może
          sobie każdy coś wybrać. Są osoby, które ze względów zdrowotnych mają określoną
          dietę- obowiązkiem organizatora jest to szanować.

          Pokaż wesele, na którym było 30 dzieci- jak argumenty, to tak może realnesmile

          "> Tutaj nie chodzi o szpan tylko o to,żeby ten dzień wyglądał tak jak tego
          sobie ŻYCZY panna młoda i pan młody."
          Jednak o szpan.
          • bracialwieserce Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 13:45
            Równie realne jak Wasze odnośnie dyskryminacji zakatarzonych, pomarszczonych i
            inwalidów!
          • sonic84 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 14:07
            "Miejskie
            > "
            > wyglądają podobnie. Oczywiście mówię o ludziach, a nie nadętych plastikach typu
            > :ą,ę nie rusz nie dotykaj, bo ja jestem światowa. Bo co w tym światowego
            > zerżnięcie modelu wesela rodem z amerykańskiego filmu fabularnego. A tam:
            > dziecko sypie kwiaty przed panną młodą, a potem znika, bo jego rola w filmie si
            > ę
            > kończy.

            Dla ludzi naprawdę miejskich-tych bez cudzysłowia-elegancki styl nie jest kalką
            z amerykańskiej tandety ale czymś naturalnym i wpojonym we wczesnych latach
            dzieciństwa.Nie każdy musi się z tym zgadzać.Ich ''królestwo'' nie jest dla
            wszystkich.
            • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 15:54
              sonic84 napisała:

              >
              > Dla ludzi naprawdę miejskich-tych bez cudzysłowia-elegancki styl nie jest kalką
              > z amerykańskiej tandety ale czymś naturalnym i wpojonym we wczesnych latach
              > dzieciństwa.Nie każdy musi się z tym zgadzać.Ich ''królestwo'' nie jest dla
              > wszystkich.

              Naprawdę eleganckie nie nakazuje wyeliminowania dzieci z życia rodziny. Ta
              eliminacja, to chamstwo w najczystszej postaci.
              Proszę: kto jest prawnym opiekunem dziecka- matka i ojciec (o ile sąd nie
              zdecyduje inaczej). Więc tylko i wyłącznie oni mają prawo decydować, czy biorą
              dzieci ze sobą, czy załatwiają opiekę. Każdy, kto próbuje wywierać naciski, jest
              chamem naruszającym nawet prawne aspekty rodzicielstwa- ale to trzeba chcieć
              zauważyć. Niestety, część ludzi widzi tylko swoje prawa. A za rodzicem nawet w
              tym temacie stoi prawo: on jest prawnym opiekunem, on odpowiada i on decyduje.
              Nie jestem za zabieraniem dzieci na siłę. Często sama korzystam w różnych
              sytuacjach z pomocy babci, ale jestem zdecydowanym wrogiem, aby ktoś decydował,
              czy wywierał naciski. Są wesela/ imprezy na które zabieram dzieci, a są takie,
              na które nie zabieram. Ale decyzja jest moja i ich taty, poparta realnymi
              potrzebami i możliwościami dzieci- reszcie wara od tych decyzji. Nie oni za
              dzieci odpowiadają.
              • nessie-jp Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 18:22
                > - reszcie wara od tych decyzji.

                Wiesz... bez urazy, ale nie chciałabym takich gości, którzy pannę młodą traktują
                tak jak ty.

                Każdy ma prawo zaprosić kogo zechce. I nie ma żadnego obowiązku zapraszać twoich
                dzieci. Nie powiem "i wara ci od tego", bo nie wypada.
                • akle2 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 19:00
                  nessie-jp napisała:


                  >
                  > Wiesz... bez urazy, ale nie chciałabym takich gości, którzy pannę młodą traktują tak jak ty.
                  >
                  > Każdy ma prawo zaprosić kogo zechce. I nie ma żadnego obowiązku zapraszać twoich dzieci. Nie powiem "i wara ci od tego", bo nie wypada.
                  >


                  Na wesele tak, co najwyżej nie będzie nikogo z najbliższej rodziny jeśli w tej rodzinie będą jakiekolwiek dzieci.
                  Ale do kościoła może wejść każdy nawet niezaproszony, chyba że ogrodzisz go biało-czerwoną taśmą, jak na budowie. Hehe, fajny ślub, nie ma co
                • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 19:39
                  > Wiesz... bez urazy, ale nie chciałabym takich gości, którzy pannę młodą traktuj
                  > ą
                  > tak jak ty.

                  Jakoś panny młode, na których weselach byłam, nie narzekają. Mam towarzystwo/
                  rodzinę gdzie nie robi się problemów typu bez dzieci.
                  Jak ktoś chce- zabiera i nikt nie uważa, że tym sposobem spartaczyłam komuś
                  wesele. Zresztą, czy ja, czy ktokolwiek inny w podobnej sytuacji.

                  "> Każdy ma prawo zaprosić kogo zechce. I nie ma żadnego obowiązku zapraszać twoic
                  > h
                  > dzieci. Nie powiem "i wara ci od tego", bo nie wypada."
                  Według zasady: jakie zaproszenie, taka moja obecność. Ale jakoś nie musiałam być
                  niemiła. I też nie mówię "wara" w takich sytuacjach, bo ich jak do tej pory nie
                  miałam. Nikt normalny nie robi takich problemów.
                  • bracialwieserce Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 19:46
                    Widzę, że nie tylko PiS "dzieli" naród.
                    • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 20:01
                      bracialwieserce napisała:

                      > Widzę, że nie tylko PiS "dzieli" naród.

                      Pozornie. Ile domów, tyle zwyczajów. W pewnych domach szanuje się rodziców
                      mających małe dzieci i to oni decydują, co zrobić z dzieckiem w czasie wesela.
                      Wierz mi- sposobów jest mnóstwo. Zakaz przyprowadzania małych dzieci jest zbędny
                      i drastyczny, nawet raniący uczucia ewentualnego gościa. Od kiedy to gospodarz
                      ma prawo robić przykrości swoim gościom?
                      • bracialwieserce Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 20:04
                        Ja w swoim domu trzymam czasem nogi na ławie ale nie proponuję ludziom do
                        których idę aby tolerowali moje "zachcianki".
                      • nessie-jp Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 20:44
                        > W pewnych domach szanuje się rodziców
                        > mających małe dzieci i to oni decydują,

                        Tak, decydują
                        • bracialwieserce Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 20:49
                          Amen
                        • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 21:49
                          nessie-jp napisała:


                          > Tak, decydują
                          • bracialwieserce Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 21:59
                            A Ty dalej swoje..............
                            • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 22:12
                              bracialwieserce napisała:

                              > A Ty dalej swoje..............

                              Bo nie możesz zrozumieć, że można inaczej. Wszystko zależy od otwartości na ludzi.
                              • bracialwieserce Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 22:24
                                O niby ja nie rozumiem a to ciekawe.........
                                • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 09.05.10, 17:12
                                  bracialwieserce napisała:

                                  > O niby ja nie rozumiem a to ciekawe.........
                                  Ciekawe...
                                  Oczekujesz, że mnie "oświeci" i krzyknę: łooo matko, jak ja się myliłam?
                                  To się wylegitymuj patentem na rację. Założę się, że jej nie masz. Natomiast
                                  prosta informacja, że nie wszystkie uroczystości bez dzieci nie wszędzie się
                                  przyjęła- jest dla ciebie za trudna. Dziecko w niskiej klasie szkoły podstawowej
                                  by zrozumiało.

                                  Odp. Ty nie rozumiesz, że można inaczej. Nie każdy uważa czyjeś dziecko za dopust.
                      • jacek226315 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 10.05.10, 07:16
                        sikorka68 napisała:

                        > bracialwieserce napisała:
                        >
                        > > Widzę, że nie tylko PiS "dzieli" naród.
                        >
                        > Pozornie. Ile domów, tyle zwyczajów. W pewnych domach szanuje się
                        rodziców
                        > mających małe dzieci i to oni decydują, co zrobić z dzieckiem w
                        czasie wesela.
                        > Wierz mi- sposobów jest mnóstwo. Zakaz przyprowadzania małych
                        dzieci jest zbędn
                        > y
                        > i drastyczny, nawet raniący uczucia ewentualnego gościa. Od kiedy
                        to gospodarz
                        > ma prawo robić przykrości swoim gościom?
                        W takim razie zycze Ci sikorko, abys miala na weselu swego
                        potomstwa/jesli takowe posiadasz/ z 5 niemowlakow, ktorzy na komende
                        w momencie konsumcji zrobili pod siebie.Chcialbym zobaczyc miny
                        reszty towarzystwa ,.
                        • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 10.05.10, 09:29
                          "> W takim razie zycze Ci sikorko, abys miala na weselu swego
                          > potomstwa/jesli takowe posiadasz/ z 5 niemowlakow, ktorzy na komende
                          > w momencie konsumcji zrobili pod siebie.Chcialbym zobaczyc miny
                          > reszty towarzystwa ,."

                          Gratuluję wyobraźni i dziękuję za życzeniasmile))))))))))))
                          Uwielbiam niemowlęta, które robią pod siebie na
                          komendęsmile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).......

                          I dlaczego tylko 5?
              • sonic84 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 19:13
                > Naprawdę eleganckie nie nakazuje wyeliminowania dzieci z życia rodziny. Ta
                > eliminacja, to chamstwo w najczystszej postaci.

                Ależ to byłoby okrutne.Mowa tylko o pominięciu najmłodszych dzieci (głównie
                niemowląt)na liście weselnych gości co ,powtarzam po raz 100,nie ma NIC
                WSPÓLNEGO z ich eliminacją z życia rodzinnego.

                Więc tylko i wyłącznie oni mają prawo decydować, czy biorą
                > dzieci ze sobą, czy załatwiają opiekę. Każdy, kto próbuje wywierać naciski, jes
                > t

                Tak oczywiście ale w sytuacji ,kiedy udają się do kogoś to gospodarz narzuca
                reguły gry a nie gość bo i też na swoim terenie nie jest.

                zauważyć. Niestety, część ludzi widzi tylko swoje prawa.

                Twój post jest tego doskonałym przykładem.

                > Nie jestem za zabieraniem dzieci na siłę. Często sama korzystam w różnych
                > sytuacjach z pomocy babci, ale jestem zdecydowanym wrogiem, aby ktoś decydował,
                > czy wywierał naciski. Są wesela/ imprezy na które zabieram dzieci, a są takie,
                > na które nie zabieram. Ale decyzja jest moja i ich taty, poparta realnymi
                > potrzebami i możliwościami dzieci- reszcie wara od tych decyzji. Nie oni za
                > dzieci odpowiadają.

                W takich sytuacjach decyzja należy do gospodarzy.Owszem masz prawo swoje
                dzieci zabrać ale nie zdziw się ,jeżeli na wstępie pocałujesz klamkę.
                W życiu czasami trzeba się dla swojego blizniego poświęcić,bo tego wymagia
                empatia i kultura osobista zwłaszcza,jeżeli to ''poświęcenie'' trwa kilka
                godzin i przebiega w formie wesela.

                • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 19:57
                  > W takich sytuacjach decyzja należy do gospodarzy.Owszem masz prawo swoje
                  > dzieci zabrać ale nie zdziw się ,jeżeli na wstępie pocałujesz klamkę.
                  > W życiu czasami trzeba się dla swojego blizniego poświęcić,bo tego wymagia
                  > empatia i kultura osobista zwłaszcza,jeżeli to ''poświęcenie'' trwa kilka
                  > godzin i przebiega w formie wesela."

                  Nie masz racji. Gospodarz najwyżej może nie zaprosić wcale, albo zaprosić do
                  kościoła.
                  Jeżeli dostałabym taką prośbę, pewnie nie pocałowałabym klamki. Mnie by tam nie
                  było i to dlatego, że gospodarz nie szanuje tego, że jestem matką i decyzja do
                  mnie należy. Jednak, jak wspomniałam wyżej, nie znalazłam się w takiej sytuacji.
                  To jego brak kultury, nie mój.

                  "Niestety, część ludzi widzi tylko swoje prawa.
                  >
                  > Twój post jest tego doskonałym przykładem."
                  Oświecę cię- każdy widzi swoje prawa. Dlaczego ja mam być inna.
                  • bracialwieserce Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 20:02
                    O rany nie wiedziałam, że matka to jakaś szczególna kategorii a Ty obrażasz
                    Pannę Młodą to też "szczególna" kategoria. I nauczcite się czytać nikt po
                    pierwsze nikogo nie obraża nie posponuje etc. jakaś paranoja może jeszcze obraża
                    Cię jako wegetariankę i wyznawczynię czegoś tam.... Raz na rok można się
                    naprawdę powstrzymać od ciągnięcia przychówku wszędzie ze sobą.
                    • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 20:04
                      bracialwieserce napisała:

                      > O rany nie wiedziałam, że matka to jakaś szczególna kategorii a Ty obrażasz
                      > Pannę Młodą to też "szczególna" kategoria. I nauczcite się czytać nikt po
                      > pierwsze nikogo nie obraża nie posponuje etc. jakaś paranoja może jeszcze obraż
                      > a
                      > Cię jako wegetariankę i wyznawczynię czegoś tam.... Raz na rok można się
                      > naprawdę powstrzymać od ciągnięcia przychówku wszędzie ze sobą.

                      Nie czytałaś moich innych postów.
                      • bracialwieserce Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 20:12
                        Postponuje i nauczcie nie wiem czemu mi zjadło mniejsza z tym. Czytałam Twoje
                        inne posty mam zbiorczo do całokształtu się odnosić czy mogę do poszczególnych.
                        • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 21:16
                          To zależy, czy chcesz się odnosić.
                • floral_dream Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 09.05.10, 10:19
                  Po pierwsze dzieci to pełnoprawni członkowie rodziny i obywatele społeczeństwa,
                  to nie piesek, kotek czy papużka (ktoś tu tak śmiał przyrównać).Więc w związku z
                  tym wydaje mi się nietaktowne zaproszenie bez dzieci. I to też nie znaczy, że
                  ktoś zaproszony biorąc dzieci może wziąć równie dobrze teściową i szwagierkę i
                  kogoś tam jeszcze. Podstawowa komórka rodzinna, to małżeństwo z niepełnoletnimi
                  dziećmi. Do tego czasu traktuje się rodzinę nierozłącznie. Ale z zasady, że nie
                  każde miejsce i czas jest dla dzieci (kościół dla dzieci jest, i przyjęcie
                  rodzinne też jest, chociaż niekoniecznie w środku nocy), można zapytać,czy
                  zapraszani goście przyjdą z dziećmi, czy organizują sobie jakąś opiekę...Bez
                  męża też zaprosicie, bo Wam się nie podoba? Dla mnie to samo. Ciotki, która ma
                  cukrzyce, też nie zaprosicie bo dla niej nie wskazana taka uczta, i chorego na
                  serce też nie, i z problemami kręgosłupa, i kogoś tam jeszcze, bo nie daj bóg,
                  nie będzie umiał o siebie zadbać i sobie krzywdę zrobi? Natomiast jeśli dzieci
                  zaczną zakłócać imprezę to macie prawo oczekiwać od rodziców, że się nimi zajmą,
                  szkodę naprawią, dzieci zdyscyplinują albo zabiorą. Nikt nie ma obowiązku
                  niańczyć dzieci poza rodzicami, ani ponosić konsekwencji ich zachowań poza
                  rodzicami.
                  • nessie-jp Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 09.05.10, 20:30
                    floral_dream napisała:

                    > Po pierwsze dzieci to pełnoprawni członkowie
                    > rodziny i obywatele społeczeństwa

                    Przekonałaś mnie! Masz świętą rację. Trzeba zapraszać niemowlęta do stołu,
                    poczęstować białym winem i kaczką pieczoną, poprosić dziewczęta do walczyka,
                    chłopcom wetknąć w buzię cygaro. Przecież to są pełnoprawni ludzie!

                    Myślę też, że koniecznie trzeba zabrać ze sobą niemowlęta na nadchodzące wybory.
                    Nie zapomnijcie o tym, mamy! Dzieci muszą dostać własną, ważną kartę do
                    głosowania i kredki, nie słuchajcie idiotycznych argumentów komisji wyborczych,
                    że wybory są tylko dla dorosłych. Nie wolno dać się sterroryzować bezdzietnym.

                    Pokonana siłą waszych argumentów od dziś będę walczyć o równouprawnienie dzieci
                    we wszystkich okolicznych klubach nocnych, winiarniach i kawiarniach. Nie może
                    być tak, że na przykład w eleganckiej restauracji nie ma piaskownicy i
                    zjeżdżalni! To skandal. A pornokluby? Akurat nie bywam, ale na pewno znajdą się
                    dzielne mamy gotowe walczyć o prawo wnoszenia tam niemowląt!
              • jacek226315 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 10.05.10, 07:11
                nie chamstwem jest zabieranie ,dzici na wesela mimo wyraznych prosb
                zapraszajacych. Wiekszosc tych przyprowadzanych dzieci to li tylko
                po to by sie tymi dzicmi reszta zachwycala.Czy do pracy tez
                dzieci,niemowlaki zabieracie.A jak jakas ma na boku kochanka to
                bierze swa pocieche na randke?
                • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 10.05.10, 11:16
                  Jak będziesz miał dzieci, to wiele poglądów ci się zmieni. O hierarchii ważności
                  waćpan zapomniał.
                  • jacek226315 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 10.05.10, 13:58
                    oj sikorko kiedy ja mialem dzieci to Ty jeszcze z jajka na jajko
                    skakalas
            • sikorka68 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 16:03
              Dla ludzi naprawdę miejskich-tych bez cudzysłowia-elegancki styl nie jest kalką
              > z amerykańskiej tandety ale czymś naturalnym i wpojonym we wczesnych latach
              > dzieciństwa.Nie każdy musi się z tym zgadzać.Ich ''królestwo'' nie jest dla
              > wszystkich.

              We wczesnych latach dzieciństwa obecność dzieci na weselu była obowiązkowa.
              • sonic84 Re: Straszne, dzieci nie wpisują się w konwencję! 08.05.10, 19:07
                > We wczesnych latach dzieciństwa obecność dzieci na weselu była obowiązkowa.

                O czyich latach dzieciństwa piszesz.
    • sls333 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 10:33
      To twoja impreza i masz prawo ustalać jakie chcesz reguły.
      Liczba znajomych po slubie i tak ci spadnie, więc nie przejmuj się, ze ktos
      strzeli focha i nie przyjdzie.
      Świeżymi mamuśkami w małymi dziećmi też się nie przejmuj, one odpadają z listy
      znajomych w pierwszej kolejności, coś się im przestawia w głowach i przestają
      poznawać znajomych i mieć dla nich czas.
      Asertywność to podstawa w takich kwestiach.
      Nie daj się zastraszać forumowym terrorem płaczek i mącicielek, którym pozostał
      już tylko internet, bo poza nim nikt by na nie nie spojrzał.
      Twoje święte prawo być szczęśliwą. Nikomu nic do tego.
      howgh! jestem z tobą!
      • akle2 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 15:19
        sls333 napisał:

        > To twoja impreza i masz prawo ustalać jakie chcesz reguły.
        > Liczba znajomych po slubie i tak ci spadnie, więc nie przejmuj się, ze ktos
        > strzeli focha i nie przyjdzie.
        > Świeżymi mamuśkami w małymi dziećmi też się nie przejmuj, one odpadają z listy
        > znajomych w pierwszej kolejności, coś się im przestawia w głowach i przestają
        > poznawać znajomych i mieć dla nich czas.
        > Asertywność to podstawa w takich kwestiach.
        > Nie daj się zastraszać forumowym terrorem płaczek i mącicielek, którym pozostał
        > już tylko internet, bo poza nim nikt by na nie nie spojrzał.
        > Twoje święte prawo być szczęśliwą. Nikomu nic do tego.
        > howgh! jestem z tobą!

        Wreszcie jakiś śmieszny post na tym ponurym forum wink
        sls333, napisz coś jeszcze, nie daj się prosić!
    • mysia125 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 11:47
      A wlasnie niemowle moze byc mega spokojne, to kilkulatki potrafia dac do wiwatu
      w naboznej chwili skupienia w kosciele. Tzw. ceremonie przejscia
      (chrzciny,sluby,pogrzeby) wyprawia sie zasadniczo dla spolecznosci - chcesz miec
      beze czy slub?

      Osobiscie nie wyobrazalam sobie koscielnego slubu BEZ mojego dziecka. Dlatego
      szukalam kiecki z rozpinanym gorsetem do karmienia w trakcie wesela wink


      --
      Kasia & Felix (23/01/2005) & Bruno (10/01/2009)
      www.kasiamarcin.com
    • sciana-wstydu.pl Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 16:04
      Też masz problemy... A nie możesz poprosić kogoś, żeby interweniował i wyprowadził mamę z maluchem, jakby ten zaczął piszczeć?
      • sikorka68 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 16:38
        Akurat w weselnym zgiełku zauważą, że jakaś mama ma problemy ze swoim maluchem.
    • misio.26 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 18:58
      mmk_as napisała:

      > Witam nie długo będę miała ślub - w sierpniu - i dwie z zaproszonych par chcą
      > brać swoje pociechy - niemowlęta - nie wyobrażam sobie ich na ślubie - nie
      > przyjmują do wiadomości, że mają być bez dzieci - co robić?

      A niby dlaczego bez dzieci? Bo jaśnie wielmożnych Młodych ubędzie?
      Niemowlę to nie człowiek? Pies?
      Większej durnoty już dawno nie słyszałem.
      Na miejscu tych zaproszonych osób bym przyszedł na ślub, ale za to bez prezentu.
      Debilizm powinien być piętnowany i tępiony.
      • bracialwieserce Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 19:18
        Z ostatnim zdaniem się zgodzę -w tym debilizm gości!
        • joannapt Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 21:07
          mieliśmy okazję być zaproszeni na ślub z 3 mies. niemowlakiem. W czasie mszy na
          zmianę spacerowaliśmy pod kościołem, żeby się nie obudziło, a jak się na sali
          rozdarło to od razu wychodziliśmy. Na szczęście impreza była w hotelu więc na
          tym samym piętrze mieliśmy pokój i ok. 19 mała poszła spać.... a laptopa
          mieliśmy ze sobą i wykorzystaliśmy skype do pilnowania dziecka na odległość wink a
          my bawiliśmy się świetnie. Oczywiście zaglądaliśmy co chwilę do córki, a pory
          karmienia były przewidywalne więc żadnych ryków nie było.
          To wesele wspominam najlepiej,
          bo potem byliśmy już tym razem z większymi dziećmi na weselach i to już była
          męczarnia....

          Wracając do tematu.... jeśli PARA młoda w ogóle nie zaprasza innych dzieci to
          jasna sprawa, że goście przychodzą bez przychówka a JEŚLI chcą żeby Ci konkretni
          goście przyszli bez dziecka to SORRY... dzięki za taką gościnę.
          • bracialwieserce Re: Pompcy oporni rodzice malucha 08.05.10, 21:18
            Zdecydowanie chodzi o wszystkich gości bez dzieci. Zaproszenie zapewne było
            pani/pan L a nie cała familia -dzieci tyż! Równie dobrze ludzie mogliby brać
            swoje babcie/kanarki
      • jacek226315 Re: Pompcy oporni rodzice malucha 10.05.10, 14:01
        misio.26 napisał:

        > mmk_as napisała:
        >
        > > Witam nie długo będę miała ślub - w sierpniu - i dwie z
        zaproszonych par
        > chcą
        > > brać swoje pociechy - niemowlęta - nie wyobrażam sobie ich na
        ślubie - ni
        > e
        > > przyjmują do wiadomości, że mają być bez dzieci - co robić?
        >
        > A niby dlaczego bez dzieci? Bo jaśnie wielmożnych Młodych ubędzie?
        > Niemowlę to nie człowiek? Pies?
        > Większej durnoty już dawno nie słyszałem.
        > Na miejscu tych zaproszonych osób bym przyszedł na ślub, ale za to
        bez prezentu
        > .
        > Debilizm powinien być piętnowany i tępiony.

        Wez swoje niemowle do prnoklubu
        • gazeta_mi_placi Re: Pompcy oporni rodzice malucha 11.05.10, 23:27
          I do pracy w fabryce.
    • balbina112 Proste rozwiązanie 08.05.10, 21:49
      N amoim weselu była 4 dzieci. Wszzystkie pary były zaprosozne z
      dziećmi - zazaczone na zaproszeniu. POndato każego poinfomrowałąm, zę
      jest wynajęty pokój dla dzieci do snu i to był strzałw dziesiatke.
      Dzieci jak padły a były w różnym wieku od 2 do 6 to posprotu rodzice
      położyli je spać. Dwójkę maluchów zaangazówałąm w sypanie kwitatków do
      ołtarza więc były bardoz tym przejęte że występowałąy w tak ważnej
      roli. A pzostała dwójka miaął obiecane, że będize mi pomagać zbierać
      grosiki- specjalnei przyszły z małymi koszyczkami. Tak więc żadne
      dziecko mi nie przeszkadzało ani nie zagłuszało mojej przysięgi, a co
      do neisłsyzneia słó od pray młdoej
      proponujeustalicz księdzem aby podał mikrofon lub trzymał go blisko ust
      i samaemu trochę poćwiczyć recytacje aby nie bełkotać coś pod nosem
      Kuzynka 6 mc synusia zostawiłą z opiekunką- któa specjalnie zabrała ze
      sobą bo stwerdziła że woli aby był w domu chcociaż na wszelki wypadek i
      łóżeczk odziecięce było zarezerwowane.
      tak wiec mój śłub byłtkai jak isobie wymarzyłam i opracowałam.
      ale klasy i odpoweidniego podjescia trzeba się nauczyć bo zadowoleni
      goście na weselu to też ważne niż mamusie które ciąle siedenerwuja że
      ich szkraby zostłąy z teściową i nie wiedzą co się dzieje.
      ps. ksoz twynajmu pokoju to nei taki już wydatek na tel kosztó wesela a
      poza ty mczęśto dla pary młodej są specjalne ceny za noclegi.

      Pannie Młodej życzę udaneog ślubu i weselea ale także więcej dystansu
      do siebie. NIe można mieć wszystkiego ale wszystko można zorganizować smile
      • bracialwieserce Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 21:59
        A może byś tak pisała w miarę czytelnie! Możliwe, jest, że panny młodej nie stać
        na takie rzeczy. Poza tym piszesz o dzieciach chodzących a tu się głównie
        wspomina o niemowlętach! Dwa na Twoich zaproszeniach były wliczone w gości
        dzieci tu nie.
      • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 22:15
        Takie rozwiązanie jest najlepsze. Można nawet poprosić, żeby ktoś "z rodzin
        obok", np. teściowa brata pana młodego popilnował wykończone po szaleństwach na
        parkiecie.
        Jednak nie każdego stać.
        • maestitia Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 22:33
          tak, najlepiej zrzucić na cudzą głowę.

          a jeśli "teściowa brata pana młodego" nie ma ochoty niańczyć cudzych dzieci i
          chce się bawić?

          sorry, ale jeśli ktoś chce mieć imprezę w gronie dorosłych, to ma do tego prawo.
          • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 22:48
            maestitia napisała:

            > tak, najlepiej zrzucić na cudzą głowę.
            >
            > a jeśli "teściowa brata pana młodego" nie ma ochoty niańczyć cudzych dzieci i
            > chce się bawić?
            >
            > sorry, ale jeśli ktoś chce mieć imprezę w gronie dorosłych, to ma do tego prawo
            > .
            No to innego nie ma wyjścia: dzieci zostają w domu SAMEsmile No i usłużna sąsiadka
            zadzwoni na policjęsmile))))
            Uśmiałam się, napisałam np. Ktoś zawsze zrozumie i przyjmie "zaszczytny"
            obowiązek. Jeszcze paru życzliwych chodzi po tym ziemskim padole.
            W realu nie spotkałam takiej nieżyczliwości, jak u niektórych forumowiczów.
            • quasi.modo Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:32
              sikorka68 napisała:

              > W realu nie spotkałam takiej nieżyczliwości, jak u niektórych forumowiczów.

              Ja też nie. I zastanawiam się, czy to tylko w moim "królestwie" (jak to ktoś
              napisał o swoim kręgu znajomych) tak jest, czy tu po prostu ktoś zmyśla.
              • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:37
                Albo zmyśla, albo nie potrafi żyć między ludźmi i tak ma- brak życzliwości.
                • gazeta_mi_placi Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 22:28
                  U Ciebie jest tylko jedna strona życzliwości:zaproszenie z dzieckiem.
                  Każda inna opcja to już nieżyczliwość i egoizm.
                  • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 10.05.10, 09:32
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > U Ciebie jest tylko jedna strona życzliwości:zaproszenie z dzieckiem.
                    > Każda inna opcja to już nieżyczliwość i egoizm.

                    Tak, masz rację. Nie uznaję i nie stosuję. Jak kogoś lubię, to przynajmniej
                    szanuję (jeżeli nie mogę lubić) "przyległości" tej osoby.
                    • gazeta_mi_placi Re: Proste rozwiązanie 10.05.10, 19:20
                      Brak zaproszenia dla małego dziecka które samo jest jeszcze mało świadome tego
                      co się dookoła dzieje nie jest oznaką braku szacunku.
                      Nie potrafisz zrozumieć,że można kogoś po prostu lubić i szanować ale na wesele
                      zaprosić bez dziecka? Czy to dla Ciebie niepojęte?
                      A co do szanowania "przyległości" innych osób..
                      Mało to jest przypadków gdzie lubi się daną osobę,ale już jej męża czy dziecka
                      niekoniecznie?
                      • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 07:52
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        " Brak zaproszenia dla małego dziecka które samo jest jeszcze mało świadome tego
                        > co się dookoła dzieje nie jest oznaką braku szacunku.
                        > Nie potrafisz zrozumieć,że można kogoś po prostu lubić i szanować ale na wesele
                        > zaprosić bez dziecka?"

                        Jest bardzo pojęte, ale jeżeli się kogoś lubi, nie składa się "kłopotliwych"
                        próśb. Jeżeli się kogoś lubi, a ten ktoś nie może załatwić opieki do dziecka,
                        albo opieka "nawaliła" z przyczyn niezależnych (np. choroba, szpital), to co.
                        Nie każdego stać na płatną opiekunkę i to taką, którą dziecko będzie tolerować.
                        Czy to dla Ciebie niepojęte? A może para młoda zapłaci? Skoro ma takie
                        życzenie- powinna. Jak myślisz, jak na weselu będzie się czuć matka wiedząc, że
                        w domu dzieją się dantejskie sceny. Dzieci są różne i nie da się opracować
                        "jednego słusznego modelu postępowania". Można, ale to chore. Trzeba być
                        elastycznym.
                        Małe dzieci i tak są na weselu raczej tylko do którejś godziny *-9 góra.

                        " A co do szanowania "przyległości" innych osób..
                        > Mało to jest przypadków gdzie lubi się daną osobę,ale już jej męża czy dziecka
                        niekoniecznie?"

                        Owszem, ale jeżeli tą osobę lubię, to szanuję wybór partnera. Jak można na
                        wesele zaprosić przyjaciółkę bez męża. Natomiast jak nie można lubić dziecka
                        przyjaciółki.
                        Matko, to w jakim towarzystwie się obracasz? Czy ty w ogóle kogokolwiek z jej
                        otoczenia lubisz? Nie tolerujesz męża przyjaciółki, jej dziecka, a ją tak? Co to
                        za kobieta, która wybiera "dziwnego" faceta, nie potrafi wychować dziecka tak,
                        aby innych nie denerwowało? Zastanów się nad tą przyjaźnią, skoro ona robi tobie
                        na opak. Nie musisz tolerować jej otoczenia,... ani jejwink

                        Mam dziwne wrażenie, ze na siłę szukasz poparcia na swoje poglądy. Miej je. Ja w
                        pierwszym poście napisałam tylko, że w moim otoczeniu takie praktyki, jak
                        zapraszanie bez dzieci nie mają miejsca. To nie znaczy, że wszyscy "walą"
                        tłumnie na wesele z dziećmi. Po prostu- rodzice decydują. Oni znają swoje
                        pociechy, oni są prawnymi opiekunami i oni decydują. Tak się przyjęło w mojej
                        rodzinie.
                        Zawsze to ja decydowałam, czy będziemy z dziećmi. Mnie się pytano, jaka jest
                        moja decyzja. Przecież wesele organizuje się z wyprzedzeniem i należy kilka dni
                        przedtem potwierdzić obecność i ile osób.
                        • gazeta_mi_placi Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 11:24
                          >Jest bardzo pojęte, ale jeżeli się kogoś lubi, nie składa się "kłopotliwych"
                          próśb.

                          Kłopotliwość w tym konkretnym przypadku jest raczej dość niejasna,bo z drugiej
                          strony jak bierze się małe dziecko ze sobą jest to (lub może być) kłopotliwe dla
                          samego gościa a i innych osób.
                          Natomiast nie zabranie dziecka może być niekłopotliwe-mama się wybawi i trochę
                          odetchnie od codziennego kieratu (opieka nad niemowlakiem bywa jednak
                          wykańczająca,nawet psycholodzy zalecają aby mama bądź rodzice dziecka wybrali
                          się raz na czas gdzieś sami bez dziecka dla dobra swojego własnego i związku i
                          dla własnej psychiki).
                          Widziałam niejedną Mamę niemowlaka lub małego dziecka która po imprezie
                          (niekoniecznie weselu) bez dziecka tak odetchnęła,tak jej to po
                          tygodniach/miesiącach przebywania tylko z dzieckiem dobrze zrobiło,że opowiadała
                          to długo.
                        • mariolka99 Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 17:35
                          sikorka68 napisała:

                          > Matko, to w jakim towarzystwie się obracasz? Czy ty w ogóle
                          kogokolwiek z je
                          > j
                          > otoczenia lubisz? Nie tolerujesz męża przyjaciółki, jej dziecka, a
                          ją tak? Co t
                          > o
                          > za kobieta, która wybiera "dziwnego" faceta, nie potrafi wychować
                          dziecka tak,
                          > aby innych nie denerwowało? Zastanów się nad tą przyjaźnią, skoro
                          ona robi tobi
                          > e
                          > na opak. Nie musisz tolerować jej otoczenia,... ani jejwink


                          Moja droga, chrzanisz smile
                          Dzieci mojej najlepszej przyjaciółki widziałam RAZ. Nie odczuwam
                          potrzeby oglądania ich częściej, a z Gośką widzę się 2-3 razy w tyg.
                          Ba! Tak sobie myślę że w sumie dzieci większości przyjaciół na oczy
                          nie widziałam smile Jakoś oni nie palą się do zabieranie dzieci
                          WSZĘDZIE. Ale cóż, oni mają równo pod sufitem i nie mają dzieciaków
                          uwiązanych do nogi;P
                          • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 20:30
                            > Moja droga, chrzanisz smile
                            > Dzieci mojej najlepszej przyjaciółki widziałam RAZ. Nie odczuwam
                            > potrzeby oglądania ich częściej, a z Gośką widzę się 2-3 razy w tyg.
                            > Ba! Tak sobie myślę że w sumie dzieci większości przyjaciół na oczy
                            > nie widziałam smile Jakoś oni nie palą się do zabieranie dzieci
                            > WSZĘDZIE. Ale cóż, oni mają równo pod sufitem i nie mają dzieciaków
                            > uwiązanych do nogi;P
                            >

                            Jak przychodzisz do niej, to uprzedzasz, aby swoje pociechy schowała w szafie?

                            Też nie zabieram zawsze ze sobą, ale bez przesady: znam dzieci przyjaciół, a oni
                            moje. Jakoś dzieci nie są dla nas balastem.
                            Jakbyś czytała moje posty, wiedziałabyś, że nie chodzi mi o przywiązywanie do
                            nogi, ile wolność wyboru: kiedy, jak i kto ma decydować.
                            Niczego sobie do nogi nie przywiązuję.
                            • mariolka99 Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 22:47
                              sikorka68 napisała:

                              > Jak przychodzisz do niej, to uprzedzasz, aby swoje pociechy
                              schowała w szafie?

                              Nie. Spotykam się z przyjaciółmi "na mieście" smile Jest okazja
                              spokojnie zjeść obiad,wypić kawę. W domu to żadna frajda wink
                        • mariolka99 Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 17:56
                          [Do modów: nie zauważyłam w mim poście wulgaryzm itd.]


                          sikorka68 napisała:



                          > Matko, to w jakim towarzystwie się obracasz? Czy ty w ogóle
                          kogokolwiek z je
                          > j
                          > otoczenia lubisz? Nie tolerujesz męża przyjaciółki, jej dziecka, a
                          ją tak? Co t
                          > o
                          > za kobieta, która wybiera "dziwnego" faceta, nie potrafi wychować
                          dziecka tak,
                          > aby innych nie denerwowało? Zastanów się nad tą przyjaźnią, skoro
                          ona robi tobi
                          > e
                          > na opak. Nie musisz tolerować jej otoczenia,... ani jejwink

                          E tam. Dzieci swojej najlepszej przyjaciółki widziałam RAZ. A z Gośką
                          widuję się 2-3 razy w tyg. W zasadzie nie widziałam dzieci większości
                          moich przyjaciół, o znajomych nie wspomnę- ani ja nie odczuwam
                          potrzeby ich oglądania, ani oni zabierania ich na spotkania smile
                        • agaffa Re: Proste rozwiązanie 12.05.10, 09:37
                          Może będzie lekko nie na temat za co z góry biję się w piersi. Przebrnęłam przez
                          całe dwa wątki o tej sprawie. Z tego co zrozumiałam, a mam nadzieję, że czytam
                          ze zrozumieniem, autorka nie chce jednego określonego dziecka z powodu
                          zachowania jego rodziców. Dla mnie brakiem szacunku jest na przykład
                          stwierdzenie, że nie wyjdą z kościoła jak młody/młoda będzie płakał i potem
                          nagle zdziwienie, że dostają zaproszenie bez dziecka. Jasne, że to trochę
                          działanie prewencyjne, aczkolwiek często stosowane.
                          Sikorka to, że Ty i Twoje dzieci (nie wiem czy pisać w liczbie pojedynczej czy
                          mnogiej) wiecie jak się zachować, to niestety nie znaczy, że reszta wie. Wśród
                          moich znajomych jest kilka młodych matek, a tylko z zaproszeniem jednej z
                          dzieckiem bym miała problem, bo jest roszczeniowa, marudząca, uważająca, że
                          teraz jej wszystko wolno bo "MA DZIECKO" i w ogóle nie do życia. Dlatego nie
                          dziwię się, że czasami przez jedną niekulturalną parę cierpi reszta rodziców,
                          otrzymująca zaproszenia bez dzieci. To smutne, ale często tak niestety jest i
                          potem rodzice, którzy tak jak Wy wiecie co i jak, obrażacie się na
                          zapraszających, nie znając czasami ich prawdziwych powodów i pisząc na forach
                          odsądzacie ich od czci i wiary.
          • kol.3 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 22:53
            Czy ktoś się zastanowił, jak czuje się udręczone niemowlę/małe
            dziecko zaciągnięte na nocną imprezę z głośną muzyką? Przecież to
            jest dla niego mordęga i tortura. Zawsze zastanawiało mnie jaką
            wyrodną matką trzeba być, żeby np. roczne dziecko narażać na
            wielogodzinny łomot muzyczny w nocy, kiedy ono powinno spokojnie
            spać. Gdybym nie miała dziecka z kim zostawić, w ogóle bym nie poszła
            na wesele.
            Byłam raz na nocnej balandze z głośną muzyką, na którą przyszła młoda
            mama z niemowlęciem w wózku, wózek umieściła w drugim pokoju "żeby
            sobie dziecko spało" . Do końca życia nie zapomnę widoku tego
            uryczanego, spoconego malca. Mamuśka uważała, że jej się rozrywka
            należy.
            • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:23
              Też masz rację, ale można wrócić wcześniej. Siedzenie do rana z maluchem jest
              bez sensu. Można też opiekę załatwić od którejś godziny. Jest tyle różnych
              rozwiązań... Natomiast maluch "wygania się" na imprezie i potem niania ma
              łatwiej. Niektóre małe dzieci są ciężkie, jak ktoś inny, niż mama ma je usypiać.
              Dobrze jest je wyganiać.
              • bracialwieserce Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:27
                I wesele/ślub sa ku temu najlepsze. Wiesz to jest po prostu chore. Ile razy Ty
                się musisz przebiec abyś trochę zmądrzała? To to już zakrawa na paranoję.
                • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:32
                  Poczytaj sobie:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,572,110809258,110822374,Re_Jak_wytlumaczyc_rodzicom.html
                  Kobieta usilnie szuka "poparcia" dla swojego poglądu. W realu za swój pomysł
                  dostała niezłe "baty" od bliskich. Zresztą, każdy, kto ma uczucia by tak zareagował.
                  • kol.3 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:42
                    Niestety odsyłasz nas do argumentów bardzo prymitywnych osób.
                    • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:52
                      kol.3 napisała:

                      > Niestety odsyłasz nas do argumentów bardzo prymitywnych osób.

                      Tak się zawsze pisze/mówi jak się wie, że druga osoba ma racjęsmile
                      • kol.3 Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 07:08
                        Osoby pozbawione refleksji nad swoim zachowaniem zawsze twierdzą, że
                        mają rację.
                        • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 13:17
                          kol.3 napisała:

                          > Osoby pozbawione refleksji nad swoim zachowaniem zawsze twierdzą, że
                          > mają rację.

                          No właśnie. I nie mogą zrozumieć, że nie wszędzie jest tak, jak u nich. Ja potrafię i potrafię też napisać, że może być inaczej. Nie ma jednego "modelowego" rozwiązania. No, i odbierane jest jako atak na własną osobę.
                          • kol.3 Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 15:45
                            Tak, tylko, że to Ty wpychasz się na wesela ze swoim dzieciakiem.
                            Nikt Ci w oczy nie powiedział, że niekoniecznie chciałby je widzieć,
                            bo ludzie są grzeczni i grzeczność nie pozwala im powiedzieć wprost,
                            że jesteś zbyt nachalna. A ponieważ oni są zbyt delikatni, Ty żyjesz
                            w błogim przekonaniu, że Ty i Twoje dzieciaki są największą atrakcją
                            towarzyską. Niestety, Twoje dzieci, które dla Ciebie są ukochanymi
                            jedynymi bobaskami, dla innych są uciążliwymi wrzeszczącymi
                            bachorami. I Ci ludzie mają prawo ich nie chcieć widzieć na imprezach
                            dla dorosłych.
                            • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 17:19
                              Nie znasz mnie i mojego otoczenia. Chrzanisz i tyle.
                              Podkreślam setki razy: u nas rodzice decydują. Prośba: przyjdźcie bez dzieci
                              jest źle przyjęta nawet przez tych, co dzieci małych nie mają. Mało tego, raz
                              wesele odbyło się w miejscu, z którego wcześniejszy powrót byłby (powiedzmy)
                              drogi, więc bąble zostały w domu. No i tłumaczyłam się, dlaczego nie zabieramy
                              dzieci. Były wliczane- u nas się wlicza automatycznie.

                              Może wreszcie dotrze.
              • kol.3 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:35
                Wg mnie małe dziecko nie powinno nawet godziny siedzieć w pomieszczeniu
                z głośną muzyką. Poza tym wątek dotyczy niemowląt na weselu, niemowlę
                to dziecko przed pierwszym rokiem życia, a więc niechodzące.
                • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:51
                  Moje niecały rok i z opiekunką? Dziękuję i współczuję opiekunce.
                  Jak najbardziej może być z mamą- łóżko w każdym miejscu (wózek). Takiego malucha
                  nie zostawiałam pod opieką dłużej niż 2-3h.
                  Powód: mamusia potrzebna. Moje były tak chowane: bez smoczka, butelki. Nie
                  chciały- cycuch był ważny, nie jakieś "plastiki". Skutkowało tym, że nawet tata
                  miał przechlapane- to minus, ale jedyny.
                  • bracialwieserce Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 00:17
                    Po pierwsze czy tak trudno napisać pierś. Sama rodziłam ale po porodzie nie
                    pisałam/mówiłam o pupie dupa jak co poniektóre, tak samo o piersiach. Dwa
                    opiekunki na tym zarabiają i są matki które muszą/chcą oddać dziecko z takich i
                    innych względów pod opiekę. I doświadczonej niani nie robi różnicy ile lat ma
                    dziecko.Na ślub/wesele nie jedzie się na tydzień. Rozumiem, że jak byś miała
                    operację też byś ciągnęła dziecko. Nigdy nie oddałaś dziecka pod opiekę
                    ojca/siostry/matki/babki. koleżanki. Za to nie przestrzegasz reguł i pakujesz
                    się komuś na głowę mimo, że ten ktoś w sumie jak będzie miał szczęście bierze
                    ślub raz i nie życzy sobie obecności niemowląt na nim/ w tym dniu. Oczywiście
                    inne zdanie traktujesz na zasadzie ujmy na honorze/zamachu na wszystkich
                    dzietnych etc. Przestaję się doprawdy dziwić, że bezdzietni uważają nas za
                    porąbanych. Rozumiem, że posiadanie dziecka powoduje zanik empatii i zrozumienia
                    dla totalnie odmiennych a nie zagrażających życiu i honorowi rzeczy. Byłam na
                    różnych ślubach - nie smakowało mi żarcie/ludzie byli nudni/nie podobały mi się
                    kiecki a niektórzy wychodzili/pobierali się bo tak wypadało/musieli etc. ale nie
                    przyszło mi do głowy krytykować ich wyborów/kreacji i nawet tego, że np. zamiast
                    kasy chcieli tylko kwiatów lub przekazywali kasę na schronisko - prosili o
                    dodatki. Za to Ty uważasz, że na 1 dzień wszyscy powinni dopasować się do Ciebie
                    BO masz dziecko! Wyobraź sobie nie każdemu to pasuje ma prawo to jest jeden
                    dzień nie jest to "przyjątko" i ktoś chce tak a nie inaczej i tyle bez
                    dorabiania IDEOLOGII/zamachu na matki/rodziców/dzieci /Bin Ladena i orki! Z
                    kolei wymuszanie/sugerowanie, że na ślubie/weselichu ktoś prócz rodziców winien
                    bawić ICH dzieci jest wyjątkowo egoistyczny bo nie zrobiłaś sobie dziecka ku
                    chwale ojczyzny tylko dla siebie. Ludzie po 50/60/70 to nie są truposzczaki, że
                    tylko niańczenie im w głowie - oni już wychowali. Przerzucanie
                    odpowiedzialności na nich jest śmieszne. Poza tym nie każda kobieta karmi tyle
                    co Ty/są takie co karmią butelka i dają plastiki {tak wiem spalić je} a więc
                    Twoja argumentacja zawodzi. Wystarczy zrozumienie i na jeden dzień odpuszczenie!
                    Tylko Tyle.
                    • bracialwieserce Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 00:19
                      egoistyczne miało być
                    • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 13:14
                      Tekst od rzeczy:
                      "Za to Ty uważasz, że na 1 dzień wszyscy powinni dopasować się do Ciebi
                      > e
                      > BO masz dziecko!"
                      Bredzisz, nikt się do mnie nie dopasowuje. Uszanowanie czyjegoś statusu
                      społecznego (rodzicielstwo) nie jest dopasowaniem.

                      "Nigdy nie oddałaś dziecka pod opiekę
                      > ojca/siostry/matki/babki. koleżanki."
                      Oddałam, ale są priorytety. Nie można podrzucać dziecka komuś, komu akurat nie
                      pasuje. Wyjątek- lekarz. Każdy inny przypadek- ja się muszę dopasować, kiedy
                      może. Jest jakaś hierarchia ważności.

                      "Za to nie przestrzegasz reguł i pakujesz
                      > się komuś na głowę mimo, że ten ktoś w sumie jak będzie miał szczęście bierze
                      > ślub raz i nie życzy sobie obecności niemowląt na nim/ w tym dniu."
                      Brednie, nigdy nie spotkałam się z problemem pt. niemowlę na weselu. Nikt nigdy
                      mi nie powiedział, że mam zostawić dziecko w domu. Zawsze to były moje decyzje i
                      nikomu one nie przeszkadzały. Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy nie robią z
                      tego wielkich ceregieli i dla nich dziecko na weselu nie jest problemem.

                      "> Twoja argumentacja zawodzi. Wystarczy zrozumienie i na jeden dzień odpuszczenie!"

                      Sorki, po co ta mowa. Nijak się ma do mojej sytuacji. Nikomu nie wciskam się na
                      siłę- nie mam takich zwyczajów i nigdy nie musiałam. Nie przyjmujesz tego do
                      wiadomości, bo nie możesz zrozumieć, że są ludzie, którzy mają inne poglądy i
                      dzieci (także czyjeś) nie są utrapieniem. Wiadomo, że małe dziecko jest na tak
                      dużej imprezie (jeżeli jest) tylko do którejś godziny, nie na całą noc.
                      I nie czytałaś moich postów, bo wiedziałabyś, że jeżeli zabierałam dzieci- tzn.
                      mogłam, ale zawsze była to moja decyzja, bo w moim otoczeniu raczej przyjęło
                      się, że rodzicom małych dzieci nie stawia się takich warunków. U nas tak nie
                      wypada, zwłaszcza w rodzinie.
                      Dziecko jest członkiem rodziny.
                      Po prostu: masz inne priorytety, które w moim otoczeniu nie mają racji bytu.





                      • gazeta_mi_placi Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 22:17
                        >Po prostu: masz inne priorytety, które w moim otoczeniu nie mają racji bytu.

                        I myślisz,że Twoje są lepsze wink

                        >> Bredzisz, nikt się do mnie nie dopasowuje. Uszanowanie czyjegoś statusu
                        > społecznego (rodzicielstwo) nie jest dopasowaniem.

                        A to nie można szanować kogoś jako rodzica,ale zaprosić go (na wesele czy nawet inną imprezę) bez dziecka?
                        Zaproszenie rodzica bez dziecka oznacza automatycznie brak szacunku?Ciekawe pogląd,nie powiem...


                        >Zawsze to były moje decyzje
                        > i
                        > nikomu one nie przeszkadzały.

                        Tego nie możesz być pewna.
                        Jak ktoś wyżej pisał,ludzie są grzeczni i nie powiedzą wprost,że Ty ze swoim dzieckiem jesteście trochę męczący i woleliby abyś przyszła sama.
                        Ja sama kiedyś byłam taka (grzeczna i udawałam,że jest super) w stosunku do jednej z koleżanek.
                        Pewnie też uważała,że jest super jak przychodzi z dzieckiem wink
                        Kto odważy się (zwłaszcza z bliskiego otoczenia) powiedzieć wprost matce,że jej dziecko bywa uciążliwe?
                        To raczej mało spotykane.




                        • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 10.05.10, 06:08
                          Ale jestem. I nie doprawiaj więcej teorii do ludzi, których na oczy nie widziałaś.

                          Myślisz, że tylko ja byłam na takich imprezach z dziećmi. Było nas więcej.
                          Przykro czytać, jak niektórzy nie mogą zrozumieć prostych rzeczy. Np. nie mamy
                          wszyscy jednego modelu "na życie".
                          • jacek226315 Re: Proste rozwiązanie 10.05.10, 15:53
                            sikorka odlec juz do cieplych krajow
                            • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 10.05.10, 17:21
                              Pech, jestem z tej większości osiadłejwink
                              • gazeta_mi_placi Re: Proste rozwiązanie 10.05.10, 19:21
                                Nadmiar słoniny rzucił Ci się na mózg big_grin
                                • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 08:50
                                  Ale ja go mamwink
                                  • gazeta_mi_placi Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 18:19
                                    W szczątkowym zaniku smile
                                    • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 20:44
                                      Błędna diagnoza. Lubisz szablony, dzięki którym nie trzeba myśleć. Wystarczy
                                      słuchać. Nie jesteś elastyczna- wszystko na jedną modłę- dowodem jest twój brak
                                      zrozumienia, że są ludzie, którzy mają zdanie różniące się od twojego.
                                      Choćby nie wiem jak się starała, nie sprowadzisz ludzi do "jednego słusznego
                                      szablonu". Zacznij być elastyczna, mózg ci się rozrusza. Znasz pewnie teorię:
                                      organ nieużywany zanika. Zaniknie ci cała głowawink

                                      Zaczęłaś jakąś "polkę" na epitety. Ulżyło ci?!
                                      Ja to pociągnę, tylko zastanów się nad sensem takiej "rozmowy".
                                      • gazeta_mi_placi Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 23:10
                                        W odróżnieniu od Ciebie nie mam jednego jedynego szablonu w głowie.
                                        Ktoś chce zaprosić ludzi z niemowlakami na wesele-jego sprawa,niech zaprasza,to
                                        JEGO wesele,nie moje.Swoje już miałam i też mogłam wybierać kogo chciałam
                                        zaprosić.Teraz dam wybór innym kogo mają zaprosić i z kim.
                                        Ktoś inny zaprasza tylko osoby dorosłe-tak samo.Jego sprawa,jego wesele.
                      • madzioreck Re: Proste rozwiązanie 11.05.10, 20:57
                        sikorka68 napisała:

                        > Takie rozwiązanie jest najlepsze. Można nawet poprosić, żeby ktoś "z rodzin
                        > obok", np. teściowa brata pana młodego popilnował wykończone po szaleństwach na
                        > parkiecie.

                        A to nie Ty pisałaś przypadkiem? A może ktoś z rodziny nie ma ochoty się
                        zajmować? Bo ja na przykład idę na imprezę się bawić, a nie niańczyć cudze
                        dzieci i bym odmówiła. I zapewne zostałabym nazwana egoistką, nieżyczliwą, bez
                        serca itd.
      • marooszka Re: Proste rozwiązanie 08.05.10, 23:43
        Ciekawa ta dyskusja.
        Też byłam zaproszona na ślub i wesele, kiedy moje dziecko nie miało
        2 lat. Z wielką przykrością odmówiłam udziału, bynajmniej nie przez
        wzgląd na młodych. Nie czułam się absolutnie balastem, który zepsuje
        całą imprezę. Otóż nie poszłam, bo stwierdziłam, że muszę nakarmić i
        wyspać moje dziecko, a poza tym taka impreza będzie dla niego mało
        atrakcyjna.
        Jednym słowem, istotne było dobro mojego dziecka, a nowożeńcy zeszli
        na plan dalszy smile
        • sikorka68 Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 00:06
          No, moja miała rok i osiem, jak została z babcią. Babcia miała ciężką noc.
          Jednak powrót wcześniejszy byłby ciężki i dlatego nie zdecydowaliśmy się na
          zabranie dziecka.
          Zostać w domu- nie mogliśmy. Czasem też nie wypada.
      • kol.3 Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 15:26
        Ale Balbino zaprosiłaś te małe dzieci bo miałaś dla nich zlecone
        zadania. Dzieci miały służyć za oprawę twojego ślubu, sypały kwiatki,
        zbierały grosiki żebyś sobie nie musiała niszczyć manicure, więc było
        to mocno interesowne.
        • gazeta_mi_placi Re: Proste rozwiązanie 09.05.10, 16:17
          Bu ha ha ha!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka