Dodaj do ulubionych

Odwiedziny-najścia

12.09.10, 16:02
Witam,
chciałam poprosić o ocenę mojej postawy w radzeniu sobie z konkretnym problemem. Do rzeczy. Bardzo irytują mnie niezapowiedziane wizyty. Kiedyś w niedziele rano, kiedy piliśmy z mężem poranną herbatę zadzwonił jego kuzyn i zapytał co robimy. Mój mąż (przeczuwając, chęc odwiedzenia nas) odpowiedział , że zaraz wychodzimy z domu, na co otrzymał odpowiedz"no właśnie z Agnieszka i małym stoimy u was pod blokiem". Ponieważ w domu panowal nieład, a my nie byliśmy w nastroju na odwiedziny rzeczywiście byliśmy zmuszeni opuścic mieszkanie.W/w kuzynowi powiedziałam, że zapraszamy następnym razem i żeby nas uprzedzili, to byśmy coś przygotowali. Tu moje pytanie: czy zachowałm się dobrze zgodnie z zasadami SV?
Dlaczego w dobie telefonów komurkowych i internetu nie można uprzedzić o chęci odwiedzin?
Ponadto, czy gdy odwiedza was"bliższa" rodzina typu rodzice to uprzedzają? moaj sugestia, żeby zadzwonić przed przyjściem spotkała się z niezadowoleniem, bo przecież jesteśmy bliską rodziną. Ale pewnego dnia mialą miejsce sytuacja, że odwiedzający rodzic "nakryl" nas w dosyć intymnej sytuacji. NAdmienie , że odwiedziny miały miejsce o godzinie 17. I jak podejśc do tej kwestji? Czy intymnne sytuacje nie pwoinny mieć miejsca w ciągu dnia z obawy przed odwiedzinami?? Moja postawa spotyka sie z brakiem zrozumienia.
Obserwuj wątek
    • kol.3 Re: Odwiedziny-najścia 12.09.10, 17:11
      Przychodzenie z wizytą w niedzielę rano to koszmar.
      To, że o odwiedzinach trzeba uprzedzać jest oczywiste. Kuzynostwo Was tyranizuje.
      Pamiętaj, że zawsze można nie otwierać. Nie wyobrażam sobie, co to znaczy, że rodzic nakrył Was w intymnej sytuacji? Rodzic wchodzi do waszego mieszkania kiedy chce?
      • shewerewolf Re: Odwiedziny-najścia 12.09.10, 17:39
        Mama zapukała. Ja zdążyłam się ubrać w szlafrok i otworzyłam. Ot co. Swoją drogą, tylko ta sytuacja przemawia za moim''dziwactwem'' z uprzedzaniem o wizycie. Echh. Przeklinam tę opacznie rozumianą polską gościnność;/ Jak przyjdzie gość (tradycyjnie niezapowiedziany) to rzuć wszystko i zajmuj sie tylko nim.
        • bene_gesserit Re: Odwiedziny-najścia 12.09.10, 20:29
          No to wlasnie nie zajmuj sie tylko nim. Przyjmij w szlafroku, z porannym roztargnieniem - nie to, zeby sprawic gosciowi przykrosc (w koncu intencje pewnie mieli dobre), ale zeby w subtelny sposob dotarlo do nich, ze niedzielne poranki sa tylko wasze.

          Acha - i przypadku telefonow stacjonarnych moze wam pomoc wlaczenie rano sekretarki automatycznej i nie odbieranie telefonow. Niech sie nagrywają smile
          • nm.buba011 Re: Odwiedziny-najścia 13.09.10, 07:30
            bene_gesserit napisała:

            > No to wlasnie nie zajmuj sie tylko nim. Przyjmij w szlafroku, z porannym roztar
            > gnieniem - nie to, zeby sprawic gosciowi przykrosc (w koncu intencje pewnie mie
            > li dobre), ale zeby w subtelny sposob dotarlo do nich,

            - osoba wychowana nie przyjmuje gości w... szlafroku.
            Savoir-vivre to nie... survival, choć jest mylone, jak i znaczenie słowa subtelność, nie wzięte w nawias, a w "zestawie" z proponowanym przez Ciebie ubiorem.
            Odwet jest poza konwencją s-v.
            • bene_gesserit Re: Odwiedziny-najścia 13.09.10, 15:21
              Odwet to twoj pomysl, istotnie niezgodny.
              Niezapowiedziany gosc powinien stac za drzwiami tak dlugo, jak wyrwany z niedzielnej, rozkosznej kąpieli domownik bedzie sie ubieral, czesal i doprowadzal do porządku?
              • zeus_gromowladny Re: Odwiedziny-najścia 01.11.10, 09:25
                Powinien. Może by do niego dotarło.
              • nm.buba011 Re: Odwiedziny-najścia 13.11.10, 09:06
                bene_gesserit napisała:

                > Odwet to twoj pomysl, istotnie niezgodny.

                Ty zaproponowałaś odwet, dając pomysł przyjęcia gościa w szlafroku.
                Zachowaj więc chwałę na... wyłączność. smile
            • ilonka45 Re: Odwiedziny-najścia 01.11.10, 10:24
              "- osoba wychowana nie przyjmuje gości w... szlafroku."

              Osoba dobrze wychowana nie nachodzi ludzi bez uprzedzenia, masz racje co do nieprzyjmowania gosci w szlafroku, ja po prostu nie otwieram.
              • nm.buba011 Re: Odwiedziny-najścia 13.11.10, 09:12
                lonka45 napisała:

                > ja po prostu nie otwieram.

                - o to właśnie chodzi. Podręcznikowy przykład asertywności, tak powszechnie nierozumianej.
                To nasze drzwi i my decydujemy czy je otworzyć.
                Do rzeczy elementarnych trudno jest przekonać. Lubujemy się w zawiłościach. smile
        • dominikjandomin Re: Odwiedziny-najścia 19.09.10, 22:23
          shewerewolf napisała:

          > Mama zapukała. Ja zdążyłam się ubrać w szlafrok i otworzyłam. Ot co.

          Ignoruj pukanie. W intymnej sytuacji ważniejszy Twój mąż niż pukacz do drzwi.
          • ilcuorespaccato Re: Odwiedziny-najścia 01.11.10, 08:32
            Nie ignoruj pukania! Jak się wtedy mąż poczuje?
            • pukacz80 Re: Odwiedziny-najścia 01.11.10, 10:02
              Usmialem sie big_grin
    • burza4 Re: Odwiedziny-najścia 12.09.10, 22:12
      shewerewolf napisała:

      > Dlaczego w dobie telefonów komurkowych i internetu nie można uprzedzić o chęci
      > odwiedzin?

      Widać ten ktoś jest bezmyślny - albo właśnie sprytny, bo wie, że łatwiej się komuś zwalić na głowę bez uprzedzeniasmile. Postąpiłaś słusznie, nie miej wyrzutów. SV nie oznacza że masz sobie dać wchodzić na głowę.

      > Ponadto, czy gdy odwiedza was"bliższa" rodzina typu rodzice to uprzedzają? moaj
      > sugestia, żeby zadzwonić przed przyjściem spotkała się z niezadowoleniem, bo p
      > rzecież jesteśmy bliską rodziną.

      Kuj żelazo do skutku. Nie odpowiadasz za uszczęśliwienie całego świata swoim kosztem.
      Zasady obowiązują wszystkich bez wyjątku. O wizytach się uprzedza, koniec kropka. Jeśli idzie o mamę - wyjaśnij, że niespodziewane wizyty to dla ciebie dyskomfort, chciałabyś się przygotować, mieć czas itd. Nie musi jej się to podobać, ale poproś o przestrzeganie, nawet jeśli uważa to za widzimisię - to twój dom i twoje reguły.

      Metoda radykalna, dla niereformowalnych - nie otwieranie drzwi jeśli się nikogo nie spodziewasz. Skuteczna i szybka.
      • a1ma Re: Odwiedziny-najścia 13.09.10, 14:48
        > Widać ten ktoś jest bezmyślny - albo właśnie sprytny, bo wie, że łatwiej się ko
        > muś zwalić na głowę bez uprzedzeniasmile

        Nie bardzo rozumiem - dlaczego sprytny?
        Czy on coś zyskuje na takiej wizycie? Przecież to ma być chyba przyjemność dla obu stron, jeśli którejś stronie odwiedziny nie sprawiają przyjemności, to wystarczy odmówić spotkania.
        • kol.3 Re: Odwiedziny-najścia 13.09.10, 20:46
          Różnie ludzie kombinują. Ja np. miałam znajomych z odległej dzielnicy, którzy akurat koło mojego domu uczęszczali na zajęcia sportowe, po czym w porze kolacji znajdowali się akurat pod moimi drzwiami i dzwonili na tej zasadzie jak opisuje autorka. Ponieważ weszło im to w nawyk (miałam pełnić role stołówki po treningach), to przestałam otwierać.
        • burza4 Re: Odwiedziny-najścia 14.09.10, 19:17
          a1ma napisała:

          > Nie bardzo rozumiem - dlaczego sprytny?

          Bo z zaskoczenia mało kto odmawia wpuszczenia do domu. Śmiem twierdzić, że w 8 przypadkach na 10 niespodziewani goście zostają, a gospodarze zmieniają plany.

          > Czy on coś zyskuje na takiej wizycie? Przecież to ma być chyba przyjemność dla
          > obu stron, jeśli którejś stronie odwiedziny nie sprawiają przyjemności, to wyst
          > arczy odmówić spotkania.

          Ludzie tego pokroju nie myślą o innych. Wystarczy, że oni mają cudowny pomysł zagospodarowania sobie czasu wolnego - przyjdą, posiedzą, zjedzą robione w popłochu potrawy - i mają przekonanie, że fajnie spędzili czas.
    • nm.buba011 Re: Odwiedziny-najścia 13.09.10, 07:51
      shewerewolf napisała:

      > Czy intymnne sytuacje nie pwoinny mieć miejsca w ciągu dnia z obawy
      > przed odwiedzinami??

      - zachowania Twoich gości nie warto komentować, jest czytelne.

      Będąc w sytuacjach intymnych, nie przyjmujemy gości, a także nie "lecimy" do telefonu, zwłaszcza komórkowego, mającego identyfikator(mąż inteligentnie ustalił kto dzwoni a jednak odebrał) i wyłącznik.
      Sytuacje z telefonem w roli głównej, z założenia przestają mieć charakter intymny.

      Praktyczna zastosowanie: po włączeniu telefonu (uprzednio wyłączonego), osoba próbująca się wcześniej połączyć zostaje powiadomiona sms'em o dostępności.
      • baba67 Re: Odwiedziny-najścia 13.09.10, 11:48
        Bubo chyba sie starzeje bo sie coraz czesciej z Toba zgadzam smileOczywiscie w sytuacjach intymnych nie dobieramy telefonu ani nie lecimy do drzwi. Nie ma obowiazku otwierania ani odbierania. Z mamami moze byc trudno, bo mamy starszej daty sie od razy denerwuja co sie z dziecmi stalo w niedzielny poranek. Moze czad? Moze ciezkie zatrucie?Moze wypadek poprzedniego wieczora?Kazdy chce byc asertywny ale moze nie kosztem zdrowia rodzicielek.
        Mame nalezy uswiadomic ze nie otwieracie nikomu bez wczesniejszego uzgodnienia , bo namnozylo sie domokrazcow, ankieterow Jehowitow itp. Mieszkancom bloku radze wymontowanie dzwonka(sama tak zrobilam z innych przyczyn ale to byl swietny pomysl).

        Jesli chodzi o brata mysle ze mozna byc asertywnym bez skrupulow. Chcecie przyjsc-umowmy sie-nie rozumiem w czym problem. To co zrobilas to majstersztyk dyplomacji a nie zadne faux pas. Nie masz ochoty przyjmowac nikogo zaspana , z balaganem a moze nawet i samotna bulka na sniadanie bo na zakupy sie dopiero wybieracie.
        • shih-mo babo67 10.11.10, 15:36
          niezgodne z sv i również niekulturalne jest pisanie "jehowitów" (co to w ogóle za nazwa???) zamiast Świadków Jehowy. A może się mylę? Naprawdę w XXI wieku takie błędy nie powinny być popełniane
          • baba67 Re: babo67 11.11.10, 10:32
            Pozdrow ode mnie Starszych Zboru. Moze mi to kiedys wybacza...
            • shih-mo Re: babo67 12.11.10, 18:44
              Ech, nawet nie chce mi sie ci już niczego tłumaczyć. I nie do końca wiem co mi chciałaś przekazać. Drażnią mnie ludzie którzy używają takiego nazewnictwa. Dotyczy to wszystkich grup religijnych, społecznych i jeszcze wielu innych.
              • baba67 Re: babo67 13.11.10, 08:08
                No to masz wielki problem, bo wiekszosc ludzi w Polsce uzywa slowa jehowici tak jak slowa zielonoswiatkowcy czy kwakrzy. Nazwa jak nazwa, ja w tym nic pogardliwego nie widze. Sama wiele lat pozostawalam w serdecznych stosunkach z osoba z tej wspolnoty , co nie znaczy ze lubie nachalne zabieranie mi czasu.
                • nm.buba011 Re: babo67 13.11.10, 09:00
                  baba67 napisała:

                  > No to masz wielki problem, bo wiekszosc ludzi w Polsce uzywa slowa jehowici

                  - większość niekoniecznie ma rację.
                  Jahwe, Jehowa to imiona podobnie jak Lech, Jarosław. Zwolenników, tych ostatnich nie nazywamy Lechowici czy Jarosławici.
                  • baba67 Re: babo67 13.11.10, 10:32
                    Alez ja nie twierdze ze maja racje. Uzywaja tej nazwy nieporawnie? OK, nie jestem jezykoznawca, podporzadkowuje sie opinii specjalistow. Ale uzywanie nazwy niepoprawnie w dobrej wierze nie oznacza braku szacunku a tym bardziej pogardy, tylko brak wiedzy. Naprawde nie widze powodu zeby takie zachowanie nazywac niekulturalnym i przypisywac komus zle intencje . Niekulturalne to jest przypisywanie komus zlych intencji z wysokosci swego" autorytetu". Mnie naprawde niewiele obchodzi ze jakąś purystke jezykowa cos denerwuje. To ona ma problem nie ja.
                    • shih-mo Re: babo67 13.11.10, 20:11
                      No widzisz, na szczęście to mój jedyny problem w życiu jak na razie. I niech tak zostanie. I skoro nie miałaś wiedzy że taka nazwa jest niepoprawna to już teraz masz. Ja zwróciłam uwagę i mam do tego prawo. A co z tym zrobisz to twoja sprawa.
                      • pavvka Re: babo67 15.11.10, 10:33
                        PWN też nic nie wie o tym jakoby nazwa "jehowici" była niepoprawna:
                        sjp.pwn.pl/szukaj/jehowita
                        • nm.buba011 Re: babo67 15.11.10, 11:04
                          pavvka napisał:

                          > PWN też nic nie wie o tym jakoby nazwa "jehowici" była niepoprawna:

                          - uważasz, że PWN jest nieomylne?
                          • pavvka Re: babo67 15.11.10, 11:33
                            W 100% nieomylny nikt nie jest, jednakowoż największy polski wydawca słowników jest dla mnie większym autorytetem językowym niż anonimowy savoir-vivrowy forumowicz.
                            • nm.buba011 Re: babo67 15.11.10, 11:53
                              pavvka napisał:

                              > jednakowoż największy polski wydawca słowników
                              > jest dla mnie większym autorytetem językowym niż anonimowy savoir-vivrowy forum
                              > owicz.

                              - tzw. spostrzeganie peryferyczne, uznające autorytet a negujące fakty.

                              Ul. Warszawska 14, 05-805 Nadarzyn to siedziba Świadków Jehowy (adres ogólnie dostępny).

                              Gdzie jest siedziba Jehowitów czy jehowitów (jak wolisz)?

                              buba - forowicz /fora, a nie... forumy/ savoir-vivre'owy, mający dal Ciebie ogromny szacunek.

                              _________________________
                              Podobnie znamy adresy PO i PIS, a nie odnajdziemy miejsca gdzie zdążają Donaldowici czy Jarosławici.
                              • baba67 Re: babo67 16.11.10, 16:01
                                A Lechitow gdzie masz?Tylko w poezji (Krol Duch zdaje sie).
                                Przyjmuje do wiadomosci ze forma nie jest superpoprawna, ale dalej ja bede stosowac bom sie przyzwyczaila, a od wszelkiej masci purystow trzymam sie z dala.
                                Jezyk to nie matematyka-zyje i kijem Wisly nie zawrocisz.
                                • pavvka Re: babo67 17.11.10, 15:12
                                  baba67 napisała:

                                  > Przyjmuje do wiadomosci ze forma nie jest superpoprawna

                                  Jest absolutnie w 100% poprawna, tyle, że potoczna, a nie oficjalna. Równie dobrze można by się oburzać na używanie nazwy "mormoni" zamiast "członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich".
                                  • baba67 Re: babo67 17.11.10, 16:44
                                    No to tym bardziej sie cieszesmile
    • nm.buba011 Re: Odwiedziny-najścia/ niezgodne z s-v 13.09.10, 15:13
      jw

      Kilka osób wypowiedziało się o uprzedzaniu o wizycie, a to byłaby spora gafa.
      Przychodzimy zaproszeni, czego nie trzeba uzasadniać.

      Paradoksalnie, jak wymieniła Baba, niezapraszani to mogą składać wizyty świadkowie Jehowy i inni. Wyjątek tabliczka wymieniająca ogólnie lub szczegółowo komu... dziękujemy.
      Przykład:
      Paniom i Panom z Tele 2 dziękujemy.
      • nawojek Re: Odwiedziny-najścia/ niezgodne z s-v 14.09.10, 01:36
        Rodzina zazwyczaj czuje się zaproszona, czasem ogólnie - jak będziecie przejeżdżać przez moje miasto, to wpadnijcie. Trudno, by matka czy siostra, ojciec itp czekali na specjalne zaproszenie, jeśli relacje normalnesmile Ponieważ wątek dot. rodzinnych wizyt, uprzedzanie telefoniczne ułatwia i żadną gafą nie jest.
        Nawiasem mówiąc, co się porobiło z rodzinnymi kontaktami?
        • baba67 Re: Odwiedziny-najścia/ niezgodne z s-v 14.09.10, 11:24
          No tak, bo czym innym jest czuc sie stakle zaproszonym, a czym innym wpadac bez uprzedzenia. Kuzyn mogl zadzwonic poprzedniego dnia-wybieramy sie jutro z rana do X, chcielibysmy wpasc, co Wy na to?
        • bene_gesserit Re: Odwiedziny-najścia/ niezgodne z s-v 14.09.10, 13:39
          > Nawiasem mówiąc, co się porobiło z rodzinnymi kontaktami?

          Porobilo sie to, ze nie pracujemy juz 8 godzin, ale sredni 10 (w moim miescie nikogo nie dziwi zostawanie w pracy i 12 godzin ew branie 'pracy domowej'). Po takim maratonie kazdy marzy o tym, zeby zalec na kanapie, pojsc pobiegac albo zajac sie partnerem i dziecmi ew balaganem w mieszkaniu, a nie spinac sie, bo tesciowa przyjechala.
        • pavvka Re: Odwiedziny-najścia/ niezgodne z s-v 14.09.10, 13:55
          nawojek napisała:

          > Nawiasem mówiąc, co się porobiło z rodzinnymi kontaktami?

          A dlaczego uważasz, że się coś porobiło? Uprzedzanie o wizycie, nawet w przypadku najbliższych, jest w interesie obu stron, i IMO bardzo dobrze by się stało gdyby było praktykowane powszechnie. Zresztą z moich doświadczeń wynika, że było stosowane od dawna tam gdzie były takie możliwości (a nie zawsze były, bo np. jeszcze 20 lat temu wielu ludzi nie miało telefonów).
          • nawojek co się porobiło 15.09.10, 11:34
            Nie miałam na myśli tylko i wyłącznie wpadanie "nie w porę" i mimo czasami początkowego zmieszania - w przewadze jest radość, ze się spotykamy. Jeśli rodzina jest ważna, to nie tylko mąż/żona, dzieci, może patrzę na to spod klosza, bo z mojej rodziny lubię wszystkich, a za niektórymi przepadam.
            Jeśli mbuba twierdzi, że trzeba czekać na zaproszenie rodziny, a uprzedzenie telefoniczne jest gafą, to chyba coś się z rodzinnymi kontaktami porobiło, czyż nie? Mnie wystarczy, jak mama, siostra czy dzieci uprzedzą o wizycie, nie wymagam, by czekali na zaproszenie.
            Brat wpada bez uprzedzenia, jeśli to nie w porę - mówię, albo... zmieniam plany i tyle.
            Co się porobiło z rodziną, że zamiast szczerze ze sobą porozmawiać, trzeba pytać o sv?
            Oczywiście, sv obecne winno być wszędzie, ale i tak brata nie nauczę dzwonić, bo telefonu nie używa - jest prawie głuchy. Być może inni z dalszej rodziny są głusi na zasady sv, ale i tak się cieszę, jak ich widzę, chociaż w domu bałagansmile
            • baba67 Re: co się porobiło 15.09.10, 11:55
              Od czasow ogolnej dostepnosci kontaktu telefonicznego wpadanie bez uprzedzenia jest gafa. Chyba ze w rodzinie obowiazuja inne zasady i kazdy do kazdego wpada kiedy chce i na ile chce. Ale widac w rodzinie Autorki watku tak nie jest bo inaczej nie byloby tego watku.U kuzyna pewnie tak jest zatem nie uprzedzil bo nie przyszlo mu to w ogole do glowy( niby rodzina ta sama ale zwyczaje w danej galezi moga byc rozne. Wazne, zeby miec swiadomosc zmian obyczajowych. Nie osadzamy, ylko staramy sie dostosowac.
            • nm.buba011 Re: co się porobiło 15.09.10, 11:58
              nawojek napisała:

              > Jeśli mbuba twierdzi, że trzeba czekać na zaproszenie rodziny, a uprzedzenie te
              > lefoniczne jest gafą, to chyba coś się z rodzinnymi kontaktami porobiło, czyż
              > nie?

              - nigdy w rodzinie nie było najlepiej. Kain i Abel. Gościnność pierwszych Piastów (nie tylko) a w tym operacje okulistyczne i tradycyjna ( nie chemiczna) kastracja na Mieszku II. O Iwanie Groźnym czy Piotrze Wielkim nie wspomnę. Moja rodzina aż tak mocno (ręce na szyi) mnie nie kocha.

              Wpraszanie z uzgodnieniem czy bez jest nietaktem w kontekście s-v, o tym dyskusja.

              Wyjątki dostrzegam, ba, nawet stosuję, ale w dyskusji zapomniano o tej podstawowej zasadzie.
              • baba67 Re: co się porobiło 15.09.10, 12:47
                No to notoryczniie popelniam nietakty wpraszajac sie do moich rodzicow pare razy w roku, Pytam czy moge przyjechac, a oni sie godza nawet dosc entuzjastycznie. No taka chamice wychowali, to niech maja ot, co.Z dziadkami tez to cwiczylam poki zyli.
                • nm.buba011 Re: co się porobiło 15.09.10, 13:26
                  baba67 napisała:

                  > No to notoryczniie popelniam nietakty wpraszajac sie do moich rodzicow pare raz
                  > y w roku,

                  - to właśnie wyjątkowy przywilej dziecka. Może odwiedzać rodzica bez uprzedzenia,
                  ale 70 - letni rodzic może prowadzić intensywne życie towarzyskie, a 40 - latek może potrzebować stałej opieki, choćby czasowej. Tu potrzeba wyczucia a nie znajomości reguł.
                • mel.la Re: co się porobiło 27.10.10, 12:50
                  baba67 napisała:

                  > No to notoryczniie popelniam nietakty wpraszajac sie do moich rodzicow pare raz
                  > y w roku, Pytam czy moge przyjechac, a oni sie godza nawet dosc entuzjastycznie
                  > . No taka chamice wychowali, to niech maja ot, co.Z dziadkami tez to cwiczylam
                  > poki zyli.

                  Mowa jest o wizytach bez zapowiedzi, a Ty przeciez pytasz wink
        • burza4 Re: Odwiedziny-najścia/ niezgodne z s-v 14.09.10, 19:24
          nawojek napisała:

          > Trudno, by matka czy siostra, ojciec itp
          > czekali na specjalne zaproszenie, jeśli relacje normalnesmile

          Dla mnie właśnie umawianie się - w wykonaniu każdego - jest normalniejsze niż wpadanie bez zapowiedzi. Mam jak najbardziej dobre relacje z rodziną, a do własnej matki nie jadę bez uprzedzenia, choć zazwyczaj jest w domu. Ale dopuszczam opcję, że ma katar, boli ją głowa, wyszła do sąsiadki czy do lekarza. Do mnie są zapraszani.
    • dominikjandomin Re: Odwiedziny-najścia 19.09.10, 22:27
      shewerewolf napisała:

      > Kiedyś w niedziele ra
      > no, kiedy piliśmy z mężem poranną herbatę zadzwonił jego kuzyn i zapytał co ro
      > bimy.

      Niedziela rano, to wśród ludzi kulturalnych pora domowego wypoczynku, a nie niezapowiedzianego wpadania do znajomych.

      Miałaś całkowite prawo spławić natręta.

      > Ponadto, czy gdy odwiedza was"bliższa" rodzina typu rodzice to uprzedzają? moaj
      > sugestia, żeby zadzwonić przed przyjściem spotkała się z niezadowoleniem, bo p
      > rzecież jesteśmy bliską rodziną.

      Nie otwieraj drzwi. Musisz być w domu? Zawsze też możesz brać prysznic i nie słyszeć.

      > Czy intymnne sy
      > tuacje nie pwoinny mieć miejsca w ciągu dnia z obawy przed odwiedzinami??

      Wizyta zawsze może mieć miejsce. Może nawet zapukać ktoś całkiem nie znany. Osobie nie w porę nie otwieramy i tyle.
      • kol.3 Re: Odwiedziny-najścia 19.09.10, 22:38
        Chyba, że mama ma klucze do mieszkania.
        • dominikjandomin Re: Odwiedziny-najścia 19.09.10, 22:53
          kol.3 napisała:

          > Chyba, że mama ma klucze do mieszkania.

          Ale osoba, która ma klucze, ma też chyba prawo z nich korzystać, bez dzwonienia i uprzedzania. Będąc świadomą, że zawsze może coś zastać. Tak jak np. dziecko wracające ze szkoły, też może przyłapać rodziców w sytuacji intymnej surprised

          Chyba, że dostała klucze tylko do przechowywania w razie zagubienia moich przeze mnie smile
          • baba67 Re: Odwiedziny-najścia 20.09.10, 11:57
            Moja Mama ma klucze, ale zawsze uprzedza o wizycie.
          • madzioreck Re: Odwiedziny-najścia 20.09.10, 14:32
            > Ale osoba, która ma klucze, ma też chyba prawo z nich korzystać, bez dzwonienia
            > i uprzedzania.

            No bez przesady... Ja mam klucze do mieszkania rodziców, oni do mojego i mojej siostry, ale nie korzystamy sobie z nich "bo mamy". To jest wyjście awaryjne, a nie zaproszenie do wpadania o każdej porze.
            • dominikjandomin Re: Odwiedziny-najścia 21.09.10, 20:53
              madzioreck napisała:

              > > Ale osoba, która ma klucze, ma też chyba prawo z nich korzystać, bez dzwo
              > nienia
              > > i uprzedzania.
              >
              > No bez przesady... Ja mam klucze do mieszkania rodziców, oni do mojego i mojej
              > siostry, ale nie korzystamy sobie z nich "bo mamy". To jest wyjście awaryjne, a
              > nie zaproszenie do wpadania o każdej porze.

              Przeczytaj mój tekst do końca, a nie komentuj pojedynczych zdań.
              • madzioreck Re: Odwiedziny-najścia 12.11.10, 17:27
                Przeczytałam do końca, i nie wynika z tego nic innego, niż zrozumiałam wcześniej. Kluczy do rodziców nie mam na wypadek, jak zapomną, tylko na wypadek podlania im kwiatków w czasie wyjazdów, albo jak potrzebuję cos od nich zabrać, a ich ma nie być, albo mama mówi: przyjedź, to czy tamto jest tu i tu, tylko otwórz sobie z klucza, bo mnie łeb boli i idę w kimono.
          • kol.3 Re: Odwiedziny-najścia 20.09.10, 18:31
            Niektórzy mają zwyczaj dawania kluczy rodzicom/teściom, co niekiedy skutkuje właśnie buszowaniem po domu młodszego pokolenia, powodując spięcia, bo co bardziej ciekawskie mamy/teściowe przeglądają kąty, wygłaszają uwagi na temat urządzenia, szarogęszą się w nieswoim mieszkaniu.
            Mama wpadająca bez uprzedzenia nie może być porównywana z dzieckiem powracającym ze szkoły bo pory powrotu dziecka są mniej więcej znane.
            • dominikjandomin Re: Odwiedziny-najścia 21.09.10, 20:55
              kol.3 napisała:

              > Mama wpadająca bez uprzedzenia nie może być porównywana z dzieckiem powracający
              > m ze szkoły bo pory powrotu dziecka są mniej więcej znane.

              Dobre określenie "mniej więcej", bo bywa, że dziecku odwołają jakąś lekcję czy się choćby źle poczuje. Albo na dużej przerwie wpadnie do domu po strój na WF, którego zapomniało...
              • pavvka Re: Odwiedziny-najścia 22.09.10, 11:16
                Rozróżnienie jest tu proste. Dziecko jest domownikiem, więc może wchodzić do domu kiedy chce. Teściowa domownikiem nie jest, więc nawet jeśli ma klucz, to może z niego korzystać tylko na ustalonych z właścicielami mieszkania zasadach.
                • dominikjandomin Re: Odwiedziny-najścia 22.09.10, 17:15
                  pavvka napisał:

                  > Rozróżnienie jest tu proste. Dziecko jest domownikiem, więc może wchodzić do do
                  > mu kiedy chce. Teściowa domownikiem nie jest, więc nawet jeśli ma klucz, to moż
                  > e z niego korzystać tylko na ustalonych z właścicielami mieszkania zasadach.

                  Nie zmienia to faktu, że jeśli chcę uprawiać seks na środku przedpokoju, to najpierw zablokuję zamek, aby z drugiej strony się nie otworzył smile

                  Natomiast jeśli domownikom nie pasuje sposób zachodzenia przez matkę / teściową, to mogą zawsze jej klucza ... nie dawać.

                  Znam osoby, którym to nie przeszkadza. Matka np. wracając z działki zajdzie po drodze, zostawi świeże pomidory i sobie pójdzie. Nie musi w tym czasie dzwonić do dzieci z prośbą o zgodę...

                  Tak więc dając komuś klucz, musimy pamiętać, że ON / ONA ma klucz.
                  • pavvka Re: Odwiedziny-najścia 22.09.10, 17:45
                    dominikjandomin napisał:

                    > jeśli domownikom nie pasuje sposób zachodzenia przez matkę / teściową
                    > , to mogą zawsze jej klucza ... nie dawać.

                    Mogli jej dać klucz na wszelki wypadek, do użycia w nieprzewidzianych trudnych sytuacjach. Albo precyzyjnie określić w jakich sytuacjach może z niego korzystać. Przekazanie komuś klucza od własnego mieszkania nie jest równoważne z daniem mu nieograniczonego prawa do korzystania z niego, to chyba oczywiste.

                    > Znam osoby, którym to nie przeszkadza. Matka np. wracając z działki zajdzie po
                    > drodze, zostawi świeże pomidory i sobie pójdzie. Nie musi w tym czasie dzwonić
                    > do dzieci z prośbą o zgodę...

                    Chyba nie przeczytałeś mojego postu przed odpowiedzeniem, bo nie bardzo wiem z czym próbujesz polemizować. Napisałem wyraźnie "Teściowa (...) jeśli ma klucz, to może z niego korzystać tylko na ustalonych z właścicielami mieszkania zasadach". Problemem jest wyłącznie jasne ustalenie tych zasad. Jeśli właściciele mieszkania dają teściowej prawo do nachodzenia ich bez uprzedzenia, to może ich nachodzić. Jeśli nie to nie.
    • kol.3 Re: Odwiedziny-najścia 20.09.10, 18:34
      A droga Autorko, jeszcze jedno - popieram uprawianie seksu o 17.
      • baba67 Re: Odwiedziny-najścia 20.09.10, 20:01
        Zasadniczo nie tylko o 17, o kazdej porzesmile
    • majaa Re: Odwiedziny-najścia 22.09.10, 11:43
      Moim skromnym zdaniem zachowałaś się bardzo dyplomatycznie. W dzisiejszych czasach korzystanie z telefonu nie jest najmniejszym problemem, więc niezapowiedziane wizyty są dopuszczalne w zasadzie wyłącznie w jakichś wyjątkowych sytuacjach.
    • gazetowy.mail Re: Odwiedziny-najścia 30.10.10, 19:55
      W sytuacjach intymnych lub innych (np siedzenie w wannie) nie lecimy przez dom, ubierając się w biegu w szlafrok do drzwi lub telefonu.
      Zapraszamy rodziny/znajomych na wakacje/weekendy ale po zapowiedzeniu telefonicznym a nie "dzwonek do drzwi i ich warzask - heloł przyjechaliśmy właśnie do Was na tydzien bo przecież zawsze zapraszaliście".
      Jeden z zamków w drzwiach wejściowych bez możliwości otwierania z zewnąrz. Patent na kochające mamusie i teściowe. "Tak byliśmy w domu ale bardzo zajęci"
    • kora3 Brak słow na okreslenie zachowania kuzynostwa 31.10.10, 11:52
      nie masz sobie co wyrzucać, to oni zachowali sie źle i nie było wcale powodów, zeby ich "podejmować" w niedziele rano, bez uprzedzenia

      Czytalam caly wątek i dostrzegłam, ze powstał lekki spór w temacie o wyjatkowe sytuacjesmile

      Prawda, zasadą jest, ze przychodzimy do kogos ZAPROSZENI. Zaproszenie w dziesiejszych zcasach moze miec wszelako róznych charakter - od ceremonialnego na jakąs uroczystosc, imprezę, po "jesli masz dziś zcas wpadnij do mnie po pracy, jestem w domu" np smile

      Dwa, ze co znów uparcie podniose, o tym, czy mozna jednak do kogos wpasc bez wczesniejszego zaproszenia, decyduje topień zazyłosci miedzy osobami i ich wzajemne uklady

      Moja przyjacióka czesto odwiedza sklep w okolicy mego domu i zdarza sie jej dzwonic mowiac "Hej, jesteś w domu? Jestem niedaleko, mogę wpasc?" i ZAWSZE moze smile
      Ale taki tekst ze strony np znajomego,m który jak wiem też bywa w tym sklepie nierzadko i wie gdzie mieszka, mocno by mnie zaskoczył i zniesmaczył. Po prostu nie znamy sie na tyle, by tak sobie "wpadac" do siebiesmile
      Uklad rodzice, dzieci, rodzeństwo czy przyjaciele też moze byc rózny. Ja teoretycznie moglabym wpasc do rodziców bez uprzedzeniasmile nawet klucze mam smile teiretycznie, bi to kilkaset kilometrów, odwiedziny ich planuje i informuje ich o tym, zaproszona czuje sie zawsze i wciąz. smile
      O tym, ze jade do rodziców na ogól wie tez moja siostra i ja mglabym bez uprzedzenia odwiedzićsmile ale nie robie tegosmile jesli wiem, ze nie jest sama. Szwagra lubie, ale znam stosunkowo mało i nie chcialabym postaic go w niezrecznej sytuacji, kiedy jest nieprzygoowany do wizyty osoby, którą widzial z 5 -10 razy w zyciu. Podobnie nie zabralabym z sobą mjego partnera na wizyte u siostry nie uprzedzajac jej, ze nie bee sama
    • stefanka35 Re: Odwiedziny-najścia 01.11.10, 09:42
      ja po prostu nie otwieram drzwi i nie odbieram telefonów, gdy nie mam ochoty na takie najścia...
      i przepraszam, że zwracam uwagę, ale pisze się komÓrkowych wink
    • kyyriad bardzo dyplomatycznie 01.11.10, 09:48
      ... ich spławiliście, wykazaliście się przytomnością umysłu i refleksem w zwodzeniu przeciwnika i udaremniliście mu atak na wasz wolny czas i lodówkę smile ja też nie znoszę niezapowiedzianych wizyt i nie widzę niczego złego w zbywaniu takich gości albo po prostu nieotwieraniu im drzwi i tyle. ja miałem irytujących znajomych mieszkających nieopodal, którzy też upodobali sobie niedzielę rano na niezapowiedziane wizyty i tarabanili do drzwi o 10. jak dla mnie jest to wczesna pora i zazwyczaj w niedzielę o 10 śpię albo jestem pod prysznicem, ale ich to nie zrażało, że otwieram zaspany w szlafroku albo nawet w ręczniku! na początku zmieniałem plany, gościłem czym tam miałem, starałem się widzieć w tym plusy i sposób spędzenie niedzielnego poranka, ale ostatnio ... nie byłem sam i miałem zupełnie odmienne plany na ten dzień i nie otworzyłem. obrazili się, bo po samochodzie poznali, że jednak jestem w domu i miałem telefon z aluzjami i pretensjami. powiedziałem co sądzę o ich wizytach i o tym, że nie muszę w negliżu i w towarzystwie panienki być na każde ich zawołanie. obrazili się. trochę żałuję, bo to w gruncie rzeczy fajni ludzie, ale ich rozumienie form towarzyskich nie przystaje do moich, ot co.
    • dele_mele Re: Odwiedziny-najścia 01.11.10, 09:54
      Niestety, znam to. Moja mama też nas "nakryła" w biały dzień. My w przypływie namiętności zapomnieliśmy o zamknięciu drzwi na zamek. A moja mama niestety pierwsze co robi to łapie za klamkę - otwarte to wchodzi. Irytujące jest to tym bardziej że całe życie narzekała na mieszkającą obok teściową i postępującą dokładnie w ten sam sposób. Mieszkamy osobno, w drugim końcu miasta, a jesteśmy nachodzeni częściej niż kiedy mieszkaliśmy razem z rodzicami. Szykuję się na poważną rozmowę na ten temat z mamą, ale zawsze staje coś na przeszkodzie. Kilka razy zignorowaliśmy pukanie do drzwi, to później musieliśmy odpierać serię pytań "jak to was nie było, przecież samochód stał?" Prośby o telefon przed przyjściem nie przyniosły rezultatu, więc czas na dobitniejszą rozmowę. Tym bardziej że budujemy dom blisko rodziców - dopiero wtedy może się zacząć...
    • nadia_m Re: Odwiedziny-najścia 12.11.10, 09:40
      "Wolnoć, Tomku, W swoim domku."

      Bracia, Siostry, Tesciowie, Rodzice, Znajomi etc powinni sie zapowiadac ze znosnym wyprzedzeniem, a nie w stylu "jestem u Ciebie pod domem". W przeciwnym wypadku ryzykuja, ze nie zastana wlascicieli, lub tez nie zostana wpuszczeni.

      Oczywiscie moze sie zdarzyc, ze znajdujemy sie w poblizu miejsca zamieszkania znajomych/rodziny, wtedy mozna zadzwonic i zapytac, czy bedziemy mile widziani, jesli wpadniemy na kawe.
    • madzioreck Re: Odwiedziny-najścia 12.11.10, 17:34
      Właściwie zachowaliście sie prawidłowo, tylko kosztem rozwalenia sobie poranka. Pewnie dałoby się to załatwić bez konieczności wychodzenia z domu, ale byłoby to odebrane źle, jak w większosci sytuacji, kiedy nie życzymy sobie się tłumaczyć.

      Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek wpadał do mnie niezapowiedziany, nawet tata, jak jest w pobliżu, to dzwoni i pyta czy jestem i czy mioże wpaść na kawę, a nie informuje mnie, że własnie stoi pod drzwiami... raz zadzwonił kuzyn, że wraca z roboty, jest niedaleko, i czy moze wejść, ale on by się nie obraził, jakbym powiedziała, że nie teraz, stary.
    • czu-jka Re: Odwiedziny-najścia 16.11.10, 13:59
      Uważam, że wypada zwrócić uwagę niezapowiedzianym gościom. W dobrym tonie jest uprzedzenie o wizycie z conajmniej kilku godzinnym wyprzedzeniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka