Dodaj do ulubionych

Syf w domu a nocleg

03.01.12, 11:58
Chodzi o brata mojego męża. Ani on ani jego żona nie dba o czystość w domu. Oni do nas raczej nie przyjeżdzają bo mieszkamy za granicą, dlatego my ich odwiedzamy specjalnie jadąc do ich miasta bo mieszkają daleko od reszty rodziny i znajomych.
Jak kiedyś u nich nocowaliśmy to było to dla mnie bardzo nieprzyjemne doświadczenie. W mieszkaniu było po prostu brudno. Nieumyta toaleta, brudna wanna, podłoga, a na noc dali nam stare, nieprane koce (pewnie te same dla wszystkich gości) i spaliśmy na materacach w salonie (nie przeszkadza mi spanie na materacu ale nie znoszę syfu). Na kolację nic nie zaproponowali więc mój mąż zadzwonił po pizze dla wszystkich i oczywiście zapłacił. (Jestesmy znacznie wyżej sytuowani finansowo a mój mąż jest typem nienarzekającym i zawsze tłymaczy innych, że nie mieli złych intencji).

Wiem, że to brzmi jakby byli jakimiś "burakami" ale obydwoje mają tytuł doktora (choć zarobki skromne).

Mój mąż zdaje sobie z tego sprawę, że jego brat i bratowa raczej boją się porządku bo nawet coś delikatnie wspomniał na ten temat. Przyznałam mu rację, natomiast staram się tego tematu nie ciągnąc i nie mówić mu co naprawdę sądzę o ich gościnności i syfie w domu bo pewnie mu będzie przykro, w końcu to jego brat.

Ostatnio jak byliśmy to zaproponowałam mężowi żebyśmy przenocowali w hotelu. Chyba mnie rozumie bez słów bo bez słowa zarezerwowłał noclegsmile Na dzień przynosiliśmy ze sobą swoje klapki, żeby się nie gotować w zimowych butach ani też nie pobrudzić sobie skarpet. Brat męża i jego żona nie pytali dlaczego nie nocujemy u nich, myślę że może uznali że niewygodnie nam na materacach w salonie bez drzwi.

Problem w tym, że niedawno przeprowadzili się do większego mieszkania i teraz mają dodatkowy pokój i być może nawet dodatkowe łóżko (jeszcze nie byliśmy) . Mamy do nich niedługo jechać i boję się że spytają nas dlaczego nie nocujemy u nich skoro mają dodatkowy pokój.
Jak mamy odmówić? Mamy im po prostu powiedzieć, że mają syf? Wiem, że gdyby nie ja to mój mąż, może nie z wielkim entuzjazmem, ale by u nich przenocował i nic nie mówił.
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 12:09
      Moze nie zaproponuja? Balaganiarze nie lubia gosci na ogol bo zdaja sobie sprawe, ze stanu swojego domostwa ale sprzatac nienawidza.Jeszcze na jakis posilek zaprosza (zabawna rzecz, czesto swietnie gotuja), ale nocleg to juz wiaze sie ze zbyt duza fatyga zwiazana ze sprzataniem.
    • nm.buba011 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 12:11
      torts napisała:

      > Jak mamy odmówić? Mamy im po prostu powiedzieć, że mają syf? Wiem, że gdyby nie
      > ja to mój mąż, może nie z wielkim entuzjazmem, ale by u nich przenocował i nic
      > nie mówił.

      - nocowanie u kogoś jest jedynie dobrowolną opcją, możliwą jedynie na wyraźne zaproszenie.
      W przypadku nalegań, mówimy, że nie chcemy obopólnego skrępowania i niewygody.
    • torts dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 12:23
      nam proponowali nocleg i oczywiście zawsze nas zapraszają do siebie. Ogólnie byliśmy na razie tylko dwa razy. Więc teraz jestem przekonana, że znowu nam zaproponują. Gdyby to byli znajomi albo jakaś dalsza rodzina to nie trzeba się tłumaczyć że się woli w hotelu ale to jest najbliższa rodzina i trochę głupio odrzucić ich "gościnność".
      • nm.buba011 Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 12:31
        torts napisała:

        > Gdyby to byli znajomi albo jakaś dalsza rodzina to nie trzeba się tłuma
        > czyć że się woli w hotelu ale to jest najbliższa rodzina i trochę głupio odrzuc
        > ić ich "gościnność".

        - osoby znające zasady s-v wiedzą, że każdą propozycję można złożyć jedynie raz, a podziękowanie (podziękowanie a nie odrzucenie) na ___nie___ jest ostateczne.
      • baba67 Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 13:02
        Oj ,to gorzej.Moze w tym dodatkowym pokoju bedzie jakies lozko.Posciel mozecie wziac ze soba tlumaczac ze dostalas jakiejs alergii na srodki piorace i spisz tylko we wlasnej.Mozna wzia spiwory.Wanne przed uzyciem mozna umyc samemu-wziac jakies minipudeleczko ze srodkiem czyszczacym.Reczniki ma sie wlasne.Jakos przetrwacie.
        • majaa Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 13:30
          No, niby tak,ale... wozić się kawał drogi z pościelą i środkami czystości, a potem szorować komuś wannę i kibel... jakoś tak brzmi mało atrakcyjnie. Ja chyba bym z uprzejmym uśmiechem podziękowała i wywinęła się od noclegu pod jakimkolwiek sensownym pretekstem.
          • baba67 Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 13:38
            No wlasnie z pretekstem ciezko.
            • pavvka Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 13:53
              baba67 napisała:

              > No wlasnie z pretekstem ciezko.

              Czy ja wiem? Gdybym to ja był gospodarzem, nigdy nie przyszłoby mi do głowy otwarcie kwestionować motywów gości, którzy chcą przenocować w hotelu. Osobiście też cenię prywatność, a tu jeszcze dodatkowo oszczędziliby mi nieco fatygi.
              • nabakier Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 14:34
                Przychylam się.
              • baba67 Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 14:41
                Rodziny bywaja rozne, taka odmowe moge uznac za obraze, manifestacje braku wiezi, stad kwasy, nadecia itp.To zalezy od rodziny, zalozylam wariant pesymistyczny.
                • pavvka Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 15:21
                  baba67 napisała:

                  > Rodziny bywaja rozne, taka odmowe moge uznac za obraze, manifestacje braku wiez
                  > i, stad kwasy, nadecia itp.

                  Dla mnie takie podejście jest czymś tak abstrakcyjnym, że nawet nie potrafię sobie tego typu reakcji wyobrazić.
                  • nabakier Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 15:36
                    Ja też. Dla mnie najbardzioej naturalne jest to, ze się śpi w hotelu własnie, więc namawianie do nocowania w moim domu i tym bardziej oburzanie się w razie uprzejmej odmowy jest dla mnie co najmniej dziwne.
                    Zresztą nocowanie u kogoś z takiej zasady, że akurat jestem w tym samym mieście, wydaje mi się z lekka nadużyciem. Od tego są właśnie hotele. Nocowanie powinno się wiązać z intencjonalnym spotkaniem własnie z tymi ludźmi, a nie- przy okazji.

                    • matylda1001 Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 18:01
                      nabakier napisała:

                      > Zresztą nocowanie u kogoś z takiej zasady, że akurat jestem w tym samym mieście, wydaje mi się z lekka nadużyciem. Od tego są właśnie hotele. Nocowanie powinno się wiązać z intencjonalnym spotkaniem własnie z tymi ludźmi, a nie- przy okazji.<

                      No i to własnie o intencjonalne spotkanie chodzi. Autorka napisała: ,,my ich odwiedzamy specjalnie jadąc do ich miasta bo mieszkają daleko od reszty rodziny i znajomych,, Nalezy sądzić, ze w tym miescie nie maja żadnego innego interesu, jak własnie spotkanie z rodziną.
                      • nabakier Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 20:35
                        Racja.
                    • torts Re: nie przeczytałaś mojego wątku? 03.01.12, 19:27
                      Właśnie my do tego miasta jezdzimy tylko po to aby ich odwiedzić. Pozostalą rodzinę, znajomych i swoje mieszkanie mamy w innym, odległym mieście. Często rozmawiamy przez skype i oni chcą abyśmy do nich przyjeżdzali przy okazji wizyty w Polsce. Mojemu mężowi zresztą też zależy na kontakcie.
                      • nabakier Re: nie przeczytałaś mojego wątku? 03.01.12, 20:34
                        Fakt. Zatem pozostaje powiedzieć, że wolicie w hotelu, bo będziecie swobodni, i się tego trzymać, to znaczy ucinać wszelkie namowy: tak wolimy i już. Może to im da do myślenia, dlaczego w hotelu czujecie się lepiej, niż u nich. A co do reszty wizyty- na wszelki wypadek zjeść samemu coś przed wizytą u nich, i nie oczekiwać od nich niczego specjalnego w tym względzie, albo zaproponować spotkanie w kawiarni (już po Waszym samodzielnym obiedzie).
                    • kanapony Re: dodam, że za pierwszym razem 14.01.12, 18:38
                      nabakier napisała:

                      > Zresztą nocowanie u kogoś z takiej zasady, że akurat jestem w tym samym mieście
                      > , wydaje mi się z lekka nadużyciem. Od tego są właśnie hotele.


                      szkoda tylko, że jeden-dwa noclegi pochłoną pół pensji... ;-(
                  • baba67 Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 15:46
                    Ja tez nie potrafilam dopoki nie skoligowalam sie droga mariazu z rodzina z Podlasia.
      • pavvka Re: dodam, że za pierwszym razem 03.01.12, 13:35
        torts napisała:

        > jestem przekonana, że znowu nam zapro
        > ponują. Gdyby to byli znajomi albo jakaś dalsza rodzina to nie trzeba się tłuma
        > czyć że się woli w hotelu ale to jest najbliższa rodzina i trochę głupio odrzuc
        > ić ich "gościnność".

        Nie widzę w tym nic głupiego. Tym razem chyba muszę zgodzić się z Bubą.
    • croyance Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 13:59
      O, to jak u nas w domu tongue_out Mnie nie przeszkadza balagan ani u nas, ani u innych.

      Niektorzy nie przywiazuja wagi do sprzatania i nie masz zadnego prawa napominac ich w ich wlasnym domu. Albo akceptujesz sytuacje jak jest, albo nie przyjezdzasz - naprawde, nie masz zadnego innego ruchu. Kazdy ma inne standardy czystosci, to ich mieszkanie, i jesli oni czuja sie w nim dobrze, to nie jest to Twoja sprawa. Jesli Ty zle sie u nich czujesz, nie odwiedzaj ich, i tyle. Trudno wymagac, zeby ktos zmienial swoje zwyczaje tylko dlatego, ze Tobie sie nie podoba.

      BTW dla mnie akurat to, co opisujesz, nie stanowiloby zadnego problemu i wolalabym spedzic czas z ludzmi w balaganie.
      • croyance Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 14:01
        A jak odmowic? Mowisz po prostu 'bedziemy sie swobodniej czuc w hotelu' i juz. Jak my odwiedzamy tesciow, zawsze spimy w hotelu, bo maja maly bungalow i czasem w zimie jest za zimno, jak sie spi na rozkladanym lozku. Nikt nie robi zadnych problemow.
      • matylda1001 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 17:52
        croyance napisała:

        > O, to jak u nas w domu tongue_out Mnie nie przeszkadza balagan ani u nas, ani u innych<

        Jest pewna rożnica między balaganem (ubranie na poreczy krzesła, porozrzucane ksiązki/gazety, niezasłane łózko, nawet okruszki na podłodze) a brudem (zasyfiałe urządzenia sanitarne, lepiąca sie podłoga, niedomyte filiżanki, nieświeza pościel) O ile jestem w stanie zaakceptować cudze bałaganiarstwo, o tyle brud jest dla mnie NIE DO PRZYJĘCIA. Autorka wyraźnie pisze o brudzie. Nie tylko spać bym sie brzydziła w takim domu, nie wypiłabym w takich warunkach nawet szklanki herbaty.
        • croyance Re: Syf w domu a nocleg 14.01.12, 23:42
          No ale mnie brud tez nieszczegolnie przeszkadza. Wolalabym, zeby bylo czysto, ale jak nie jest, to tez zadna tragedia. Sa rzeczy, ktore mi znacznie bardziej przeszkadzaja, niz brud. Jesli jednak autorce watku brud przeszkadza, niech faktycznie asertywnie odmawia noclegow, nic innego nie moze przeciez zrobic.
      • deszcz.ryb Re: Syf w domu a nocleg 04.01.12, 19:16
        > Niektorzy nie przywiazuja wagi do sprzatania i nie masz zadnego prawa napominac
        > ich w ich wlasnym domu. Albo akceptujesz sytuacje jak jest, albo nie przyjezdz
        > asz - naprawde, nie masz zadnego innego ruchu. Kazdy ma inne standardy czystosc
        > i, to ich mieszkanie, i jesli oni czuja sie w nim dobrze, to nie jest to Twoja
        > sprawa.

        No dobrze - gospodarze mają takie a nie inne poczucie porządku/albo jego brak. Ale powinni sobie też zdawać sprawę, że ich goście mogą lubić porządek. Poza tym: sami przecież tych gości zaprosili i powinni dołożyć wszelkich starań żeby ci goście się dobrze u nich czuli.

        Gospodarze powinni zadbać przynajmniej o niezbędne minimum dla gości: czysta pościel, czyste ręczniki, czysta łazienka, jedzenie przygotowywane w czystych warunkach. Nikt im nie każe sprzątać całego mieszkania [chociaż powinni, ale zadowólmy się małym wink ].

        >Jesli Ty zle sie u nich czujesz, nie odwiedzaj ich, i tyle. Trudno wyma
        > gac, zeby ktos zmienial swoje zwyczaje tylko dlatego, ze Tobie sie nie podoba.

        No właśnie. sad Mam przyjaciela, który żyje w strasznym syfie. Byłam u niego raz i więcej nie pojadę, bo się po prostu brzydzę. A on ciągle nas zaprasza w dobrej wierze. Przykro mi, ale go nie odwiedzę.
        • croyance Re: Syf w domu a nocleg 14.01.12, 23:44
          No ale co to jest minimum czystosci, prosze ja Ciebie?
          Ja kiedys postanowilam wypucowac mieszkanie na blysk, szorowalam, szorowalam, a gosc (znajoma z Niemiec) powiedziala: tak mi sie tu u was podoba, bo sie w ogole nie przejmujecie czystoscia, taki u was swojski balagan.
          A wedlug moich standardow mieszkanie bylo odpicowane na maksa, az sie balam czegokolwiek dotknac ... takze z tym to roznie bywa.
          Moze oni sprzataja? big_grin I to wlasnie wedlug nich jest porzadek dla gosci smile))
    • aiczka Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 14:09
      W takiej sytuacji możesz po prostu odpowiedzieć, że nie chcecie im robić kłopotu i zarezerwujecie sobie (lub już zarezerwowaliście) pokój w hotelu. Jeśli gospodarze przekonują jeszcze, że "to żaden problem", można powiedzieć coś w rodzaju "jesteście bardzo mili, ale myślę, że jednak wszystkim będzie wygodniej".
    • nabakier Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 14:33
      Ciężka sytuacja sad Bo tzw. "porządek" to rzecz względna, i kwestionować go trudno, zwracać uwagę tym bardziej.
      Ja bym na Twoim miejscu powiedziała wprost, że wolę spać w hotelu, bo zależy mi na swobodzie ruchów: nie wiem, o której wrócę spać (np. kolacja ze znajomymi, inna impreza), i nie wiem, o której wstanę.
      Gdyby mi zależało na spędzeniu czasu z nimi, na co u Ciebie nie wygląda, to bym spała u nich mimo wszystko, znosząc ów swoisty porządek (miałabym swój śpiwór, to akurat nie jest ciężar, a kąpiel wzięła stojąc na czubkach palców czy w klapkach idzie przetrzymać).
    • bo1 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 15:57
      Jeśli faktycznie padnie propozycja noclegu, oznajmisz, że nie chcecie ich krępować, ani sami czuć się skrępowani, toteż jakkolwiek doceniacie gest i jesteście bardzo wdzięczni, to wybieracie hotel. Przy czym połóżcie nacisk na fakt, że to Wy chcecie czuć się swobodnie. To zamyka dalszą dyskusję i ewentualne namowy. Nie ma żadnego powodu, by mieli poczuć się urażeni. Gdy odwiedza nas brat z żoną, też wolą spać w hotelu, choć szczerze lubimy się, w domu mam czysto wink, a i metraż w zupełności wystarczający dla zapewnienia noclegu. Całkowicie ich rozumiem i absolutnie nie mam pretensji. Chcą być swobodni. Dla mnie spanie u kogoś też byłoby krępujące i staram się unikać takich sytuacji.
    • kol.3 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 18:23
      Ja tu wielkiego problemu nie widzę. Nocowaliście u brata męża - było brudno i nie zaproponowano Wam nawet kolacji, czyli niegościnnie. Jeśli jak piszesz kuzynostwo jest słabo sytuowane (pracownicy naukowi klepią biedę, niestety), to na pewno nie będzie nalegać mocno na goszczenie Was.
      Jeśli z kolei Wy jesteście znacznie lepiej sytuowani, to dziwię się, że hotel wcześniej nie wpadł wam do głowy, zamiast spania u kogoś na materacach. Poza tym jeśli dwukrotnie nocowaliście u nich to można było ich zaprosić do knajpki na kolację.
      Ciekawe jak kuzyni Was odbierają.
      • baba67 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 18:34
        Nic nie usprawiedliwia niepodania niczego do jedzenia gosciom ktorych sie nocuje.Tak jak umiarkowany brud i balagan sa dla mnie do przyjecia, tak brak checi nakarmienia gosci to jest jakis kosmos.Moze przez brak kolacji watkodawczyni rozumie nie brak jedzenia w ogole tylko brak jakiegos wykwintnego cieplego posilku?Bo kanapki to nie jest kolacja w miejscu gdzie goscie mieszkaja? Nie wiem, spekuluje, bo niepodanie niczego do jedzenia nocujacym gosciom, ktorzy badz sa z drogi,,badz spedzili juz u kogos czas jakis wydaje mi sie niewiarygodne. A gospodarze tez nic nie jedli? Zaczekali az gosci pojda spac i w dyrdy do lodowki?
        • torts Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 19:19
          Tak siedzieliśmy wszyscy głodni (była sobota i przyjechaliśmy z mężem po obiedzie, ktory zjedliśmy w mieście a oni byli w domu) i nic nie zaproponowali na kolację więc moj mąż zapytał czy mają jakiś numer do pizzerii.
          Raz nas zaprosili na śniadanie. Wprawdzie już jedliśmy w hotelu ale przyszliśmy. Podali tylko chleb z zółtym serem, pół kubka serka wiejskiego na cztery osoby i drżem. Nie narzekam tutaj właściwie, że się za mało wysilili ale przyznaje że wtedy chciało mi się śmiać i cieszyłam się, że zjadłam śniadanie w hotelu.
      • torts Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 19:05
        Nocowaliśmy na materacach bo niezręcznie było nam odrzucić propozycję a nie dlatego że lubimy bo za darmo. Zresztą wtedy jeszcze nie miałam pojęcia że ktoś może w ogóle gościom dać brudne koce.
        Nocowaliśmy tylko raz a płaciliśmy za ich posiłki w restauracji wiele razy przy okazji roznych spotkań. Mój mąż również dał im kiedyś pieniądze na meble bo oni ciągle stękają, że nie mają kasy. A swoją drogą jak ktoś kto jezdzi co roku na wakacje, wynajmuje ładne mieszkanie w dużym mieście może tak beznadziejnie ugościć brata? Niby z biedy nie proponują nic do jedzenia? Lodówkę mają zawsze niemalże pustą. Wiem bo wkładałm do niej zakupy zrobione przez nas. Czuję się u nich bardzo niekomfortowo. Ale już wiem. Skoro oni mają swoich gości gdzieś pomimo, że ich sami zapraszają (jesteśmy w stałym kontakcie) to dlaczego my mamy się przejmować co oni pomyślą sobie że będziemy nocować w hotelu?

        Jak do nas przyjeżdzają goście to staram się jak mogę, żeby im było u nas dobrze. Mieszkanie jest na błysk (zresztą zawsze), gotujemy obiady albo zapraszamy do restauracji do tego obwozimy po mieście, zabieramy na wycieczki. Jednak gdyby mial przyjechać brat męża z żoną (raz już byli) to pewnie ich tak samo oleje, nie będę gotować a w restauracji każdy będzie płacić za siebie.
        • mitko32 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 19:42
          torts napisała:
          > Jednak gdyby mial przyjechać brat męża z żoną (raz już byli) to pewnie ich tak samo oleje,
          > nie będę gotować a w restauracji każdy będzie płacić za siebie.

          Problem coraz bardziej wygląda na taki o podłożu psychologicznym a nie savoir-vivre. Wydaje mi się, że szczerze nienawidzisz brata męża i jego żony...
          • torts Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 19:48

            > Problem coraz bardziej wygląda na taki o podłożu psychologicznym a nie savoir-v
            > ivre. Wydaje mi się, że szczerze nienawidzisz brata męża i jego żony...

            Nie pytałam w wątku czy sądzicie, że nienawidzę brata męża i wcale też tak nie jest więc proszę nie snuć żadnych niepotrzebnych wniosków nie mających nic wspólnego z tematem tylko pisać na temat albo wcale.
            • mitko32 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 20:14
              torts napisała:
              > Nie pytałam w wątku czy sądzicie, że nienawidzę brata męża i wcale też tak nie
              > jest więc proszę nie snuć żadnych niepotrzebnych wniosków nie mających nic wspó
              > lnego z tematem tylko pisać na temat albo wcale.

              Ale Ty sama snujesz co będzie, gdy oni przyjadą do Was, jak się "zemścisz" (tudzież odgryziesz) itd. smile
              Co zaś się tyczy głównego pytania, myślę, że odpowiedź zgodną z s-v dał buba.
              • torts Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 20:38

                > Ale Ty sama snujesz co będzie, gdy oni przyjadą do Was, jak się "zemścisz" (tud
                > zież odgryziesz) itd. smile

                Nie chodzi o odgryzanie się. Chodzi o to że jak są goście to zawsze jest pełno roboty, tym bardziej że oni przyjezdzają na dłużej. Po pracy trzeba zrobić zakupy dla większej ilości osób i gotować czy zaprosić do restauracji żeby ich dobrze ugościć. Ja zawsze bardzo się staram i kosztuje mnie to wiele wysiłku. Jednak w ich przypadku zamierzam sobie odpuścić i się nie wysilać. Nie oznacza to że mam zamiar być złośliwa. No chyba nie pomyślą sobie, że jestem niegościnna biorąc pod uwagę to jak oni nas przyjmują.
        • baba67 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 20:56
          Czy Twoj szwagier jest na pewni rodzonym bratem meza? bo wiesz, tylko matka jest pewna...
          • torts Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 21:04
            Przynajmniej z wyglądu są bardzo podobni. Mój mąż twierdzi, że niby oni tacy wykształceni ale im klepek brakujesmile) No ale brata się nie wybiera i chce z nim utrzymywać kontakty.
            • baba67 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 21:08
              Milosc do brata rozumiem, tyle tylko ze kontrast miedzy bracmi jest po prostu szokujacy. Chyba ze to wszystko Twoja zasluga, i bez Ciebie zylby podobnie (znam taki przypadek).
              • beata_ Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 21:15
                Mnie to patrzy na kompletnie odleciana parę "naukowców" smile
                Mogę się mylić, ale wypisz wymaluj jedni z moich znajomych... Oni są po prostu ponad to, ponad wszelkie sprawy życia cidziennego, a zwłaszcza towarzyskiego. Można ich tylko pokochać albo znienawidzieć, pod żadnym pozorem nie jeść u nich i nie nocować smile
                • baba67 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 21:24
                  A to mozliwe, tacy naukowcy jak z dowcipow, moze wymysla cos wielkopomnego i bedziecie z nich dumni?
                  Przeciez penicylina powstala bo Flemming byl niechlujem, a o Mendelejew to podobno myc sie nie lubil za bardzo.
                  Trzeba troche wyrozumialosci, ale dobra strona jest taka, ze na pewno nie obraza sie ze bedziecie nocowac w hotelu, ani tez nie masz sie co napinac na ich wizyte, bo oni przyjma wszystko bezrefleksyjnie.
                  • beata_ I tak właśnie może być :-) 03.01.12, 21:31
                    Dowcipy nie biorą się z powietrza, tak jak i dzieci smile
                    • torts Re: I tak właśnie może być :-) 03.01.12, 21:43
                      Tak, jest dokladnie jak w tych dowcipach a nawet jeszcze gorzejsmile Szkoda gadaćsmile
                      • beata_ Czyli pokochać ! :-) 03.01.12, 21:52
                        Ale z dala i sprawy bytowe podczas wizyt organizować we własnym zakresie smile
                        Oni nie są w stanie i wcale nie ze złej woli...
    • drie Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 21:22
      Ja bym starala sie omijac w rozmowach temat noclegu skupiajac sie tylko na terminie przyjazdu. Sprawdzilabym hotele w okolicy i jakby zapytali, to po prostu powiedzialabym, ze juz hotel zarezerwowalam.

      Znam ten bol, bo tez spalam (a raczej usilowalam) w otwartym salonie na starych kocach u dobrej kolezanki. Od tamtej pory biore hotel, wciaz ja lubie, ale po prostu pod tym wzgledem sie nie zgadzamy. smile
      • nm.buba011 Re: Syf w domu a nocleg 03.01.12, 21:39
        drie napisała:

        > bo tez spalam (a raczej usilowalam) w otwartym salonie na starych
        > kocach u dobrej kolezanki. Od tamtej pory biore hotel, wciaz ja lubie, ale po
        > prostu pod tym wzgledem sie nie zgadzamy. smile

        - na tym właśnie polega, żeby się dalej lubić.
        Koleżanka dobra, a wszyscy się różnimy.
        smile
    • agulha Re: Syf w domu a nocleg 04.01.12, 01:30
      Mieszkanie/nocowanie u kogoś zawsze - w 98% poza pałacami i ogromnymi domami z wieloma łazienkami - wiąże się z niewygodą dla gości i gospodarzy. Dlaczego to robimy? Czasem dlatego, żeby się nagadać do syta, do późna w nocy. Czasem dlatego, że hotelu nie ma albo jest daleko, albo jest marny. Czasami dlatego, że byłby dla nas za drogi - zwłaszcza w Polsce stosunek cen noclegów do zarobków i innych wydatków jest szokujący (1 noc w hotelu w dużym mieście może odpowiadać opłatom miesięcznym za spore mieszkanie też w dużym mieście).
      Jeżeli o kimś wiadomo, że go stać, hotel jest porządny i w miarę blisko (w sensie że nie trzeba będzie nie móc wypić lampki wina, albo że taxi kosztowałaby drugie tyle), to w czym problem? W hotelu ma się własną łazienkę, można wstać do niej w środku nocy bez strachu, że ktoś się zbudzi, można robić makijaż pół godziny. Jest TV, można oglądać do północy albo dla odmiany o 6 rano. Bywa Internet. Nie robi się problemów gospodarzom z praniem i prasowaniem pościeli, słaniem łóżka. Jak się okruchy rozsypią, to pani pokojowa rano i tak odkurza.
      • z_plus_z Re: Syf w domu a nocleg 05.01.12, 23:23
        > Mieszkanie/nocowanie u kogoś zawsze - w 98% poza pałacami i ogromnymi domami z
        > wieloma łazienkami - wiąże się z niewygodą dla gości i gospodarzy. Dlaczego to
        > robimy? Czasem dlatego, żeby (...)

        A czasem dla tzw. klimatu - nocowanie w obcych miejscach bywa przyjemne (nawet NIE na łóżku wodnym), szczególnie u bliskich przyjaciół.

        W chwili, gdy bliscy "porodzą" dziecko, staje się to niemożliwe zazwyczaj.
    • malwa51 Re: Syf w domu a nocleg 07.01.12, 13:47
      Nie wiem, do jakiego stopnia bylo brudno, ale moze rodzina meza ma po prostu inne standardy, jesli chodzi o czystosc i stopien swiezosci wink W opisanej sytaucji - nie wydaje mi sie, zeby robili to celowo (pewnie uznali, ze dobrze jest) i tez nie wydaje mi sie, ze w trakcie wizyty u was zwrociliby uwage na ewentualne niedopucowanie mieszkania.
      Hotel jest bdb pomyslem, a Wasza swoboda bdb wytlumaczeniem. Jak ktos juz wspomnial, nachalne namawianie jest niezgodne z s-v. Ewentualnie napomknijcie, ze bardzo polubiliscie hotelik, ze to takie "wasza wspolne gniazdko" w tym miescie.
      • velluto Re: Syf w domu a nocleg 09.01.12, 22:48
        malwa51 napisała:

        > Nie wiem, do jakiego stopnia bylo brudno, ale moze rodzina meza ma po prostu i
        > nne standardy, jesli chodzi o czystosc i stopien swiezosci wink

        Toaleta ze śladami ekhm... użytkowania nie mieści się w żadnych standardach czystości, zdecydowaniesmile szczerze mówiąc, nie dałabym się skłonić do bywania w takim domu, zwyczajnie brzydziłabym się nawet napić herbaty.

        W tym kontekście może i lepiej, że nie stawiają nic na stole, choć nie mieści mi się w głowie, coś takiego jak zapraszanie gości i czekanie aż oni zamówią sobie i gospodarzom posiłek.

        Aby uniknąć potencjalnych nagabywań powiedziałabym że najpierw wstąpiliśmy do hotelu żeby się odświeżyć po podróży i zostawić bagaże, i jest już opłacony.
        • malwa51 Re: Syf w domu a nocleg 10.01.12, 03:22
          Slowem wyjasnienia: velluto, mi do glowy nie przyszly "slady uzytkowania" sad Wydawalo mi sie, ze nieumyta toaleta=toaleta z osadem z kamienia po prostu i do tego sie odnioslam mowiac o standardach...
    • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 10.01.12, 08:05
      Myślę, że kluczową sprawą w tym wątku jest stwierdzenie wątkodawczyni "u mnie w domu jest na błysk".

      Są na świecie osoby przesadnie dbające o czystość i porządek. Do ich ulubionych zajęć - na przykład na wyjeździe na wczasy należy wyszukiwanie brudu w hotelowych łazienkach. W okresie pozaurlopowym - sprzątają lub pilnują pani sprzątającej (sprzątaczki).

      Być może brud i bałagan u rodziny męża nie był zbyt duży. Tolerowalny dla przeciętnego gościa (warto poznać statystyki odwiedzin u brata męża). Interesujące, czy mąż wątkodawczyni cierpiał w toalecie. Chociaż to nie musi być wskaźnikiem czystości (k"to z kim przestaje takim się staje").

      Doświadczenie życiowe uczy, że ludzie chętnie przedstawiają subiektywny, niezgodny z rzeczywistością lub niepełny obraz sytuacji. Być może koc
      • aqua48 Re: Syf w domu a nocleg 10.01.12, 12:06
        kornel-1 napisał:
        > Są na świecie osoby przesadnie dbające o czystość i porządek.

        Myślę że takie osoby źle sie czują w domu zagraconym, niesprzątanym i ze śladami brudu w kuchni oraz łazience. Więc najlepiej zamiast sie męczyć wynająć pokój w hotelu.


        > Być może brud i bałagan u rodziny męża nie był zbyt duży. Tolerowalny dla przec
        > iętnego gościa (warto poznać statystyki odwiedzin u brata męża).

        Nie chodzi o obektywną ocenę czystości tylko o dobre samopoczucie i szacunek dla ZAPRASZANYCH gości. Statystyka odwiedzin (wszak odbywają sie one na zaproszenie, a więc można by wymagać od bałaganiarzy żeby wyjątkowo ogarnęli trochę mieszkanie chcąc w nim gościć brata z bratową) ma się tu nijak do oceny stanu rzeczy.

        Interesujące, czy mąż wątkodawczyni cierpiał w toalecie.

        Masz na myśli dolegliwości żołądkowe?

        > Doświadczenie życiowe uczy, że ludzie chętnie przedstawiają subiektywny, niezgo
        > dny z rzeczywistością lub niepełny obraz sytuacji.

        Subiektywna ocena nie musi być niezgodna z rzeczywistością. A doświadczenie uczy, że obiektywna ocena w sytuacjach towarzyskich nie istnieje.
        • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 10.01.12, 14:30
          Myślę, że się zgodzisz z tym, że JEŻELI pozostali goście brata męża wątkodawczyni nie zauważali brudu i bałaganu, to na problem przedstawiony w wątku należałoby spojrzeć inaczej wink
          k.
          • velluto Re: Syf w domu a nocleg 10.01.12, 16:19
            kornel-1 napisał:

            > Myślę, że się zgodzisz z tym, że JEŻELI pozostali goście brata męża wątkodawczy
            > ni nie zauważali brudu i bałaganu, to na problem przedstawiony w wątku należało
            > by spojrzeć inaczej wink

            Wiesz, zgadzam się z jednym - ludzie ludziom nierówni. Bywałam u starszej pani, u której wszystko się lepiło, a jej najbliższym to nie przeszkadzało (tzn. nie podejmowali tematu). Ale to jeszcze nie znaczy, że to norma, a ja jestem nadpobudliwą kapryśnicą tylko dlatego, że nie mam życzenia np. pić z kubka oblepionego psią sierścią.

            Daleko mi do pedantki, ale jeśli ktoś podejmuje zaproszonych gości w totalnym bałaganie i syfie, nie fatygując się nawet żeby umyć wannę zapraszając kogoś na nocleg, to mam prawo przypuszczać że podobną nonszalancję higieniczną wykazuje np. przy przygotowywaniu posiłków. A to mocno wpływa na moją chęć biesiadowania.

            Poza tym - przerzucanie odpowiedzialności na autorkę jest nieporozumieniem. Nawet jeśli ma wygórowane standardy czystości, to i tak gospodarze nawalili na całej linii - zaproszonych gości się nie podejmuje ani w bałaganie ani tym bardziej w brudzie, nawet jeśli nam on nie przeszkadza - przez szacunek dla gości należałoby przygotować i dom a przede wszystkim posiłek, skoro już nalega się na wizytę.
        • pavvka Re: Syf w domu a nocleg 10.01.12, 17:24
          aqua48 napisała:
          > Nie chodzi o obektywną ocenę czystości tylko o dobre samopoczucie i szacunek dl
          > a ZAPRASZANYCH gości. Statystyka odwiedzin (wszak odbywają sie one na zaproszen
          > ie, a więc można by wymagać od bałaganiarzy żeby wyjątkowo ogarnęli trochę mies
          > zkanie chcąc w nim gościć brata z bratową) ma się tu nijak do oceny stanu rzecz
          > y.

          Ale jednak jest coś takiego jak społecznie akceptowalny poziom czystości. Jeśli nie wiem, że mój gość jest bakteriofobem i nie może spać jeśli nie jest pewien, że wszystkie powierzchnie w mieszkaniu zostały 10 razy przetarte domestosem, to nie można mnie winić, że źle go przyjąłem, bo posprzątałem zwyczajnie, bez dezynfekcji.

          Ja np. nie widząc mieszkania, o którym mowa, nie podejmuję się ocenić sytuacji - może gospodarze rzeczywiście są wyjątkowymi flejtuchami, a może to autorka wątku ma wyjątkowo wyśrubowane standardy czystości w porównaniu ze średnią krajową.
          • aqua48 Re: Syf w domu a nocleg 10.01.12, 18:56
            pavvka napisał
            >
            > Ja np. nie widząc mieszkania, o którym mowa, nie podejmuję się ocenić sytuacji
            > - może gospodarze rzeczywiście są wyjątkowymi flejtuchami, a może to autorka wą
            > tku ma wyjątkowo wyśrubowane standardy czystości w porównaniu ze średnią krajową.

            Nieumyta toaleta, brudna wanna i nieprane koce, którymi mieli się goście przykrywać plus kompletna beztroska o kolację choćby w postaci podania chleba z masłem i herbaty to moim zdaniem nie jest średnia krajowa podejmowania rodziny. I nie można tu w ogóle wspominać o wyśrubowanych standardach czystości a przede wszystkim szacunku dla ZAPROSZONYCH, podkreślam, do domu na nocleg gości. Bo nie chodzi tu o niezapowiedzianą wizytę.
            • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 07:38
              > Nieumyta toaleta, brudna wanna i nieprane koce, którymi mieli się goście przykr
              > ywać plus kompletna beztroska o kolację choćby w postaci podania chleba z masłe
              > m i herbaty to moim zdaniem nie jest średnia krajowa podejmowania rodziny.

              No, zrozum, że może być tak, iż dla 90% gości w tym domu jest czysto.

              Co do posiłku - to powtórnie zwrócę uwagę: nie wiadomo, o której godzinie jedzono poprzedni posiłek: o której godzinie jedli gospodarze a o której - goście. Nie wiemy, o której godzinie zamówiono pizzę, nie znamy zwyczajów jedzeniowych zainteresowanych osób. Są osoby/rodziny, w których nie jada się po 18.00. Wątkodawczyni mówi, że nie proponowano kolacji, ale doświadczenie życiowe mówi, że ludzie mają tendencję do przedstawiania siebie w lepszym a innych w gorszym świetle.

              Kornel
              • deszcz.ryb Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 09:01
                > No, zrozum, że może być tak, iż dla 90% gości w tym domu jest czysto.

                W takim razie pewnie jesteś jednym z takich syfiarzy, co nie widzą brudu.

                Powtórzę jeszcze raz za współdyskutantką wyżej: NIEUMYTA TOALETA, BRUDNA WANNA, NIEPRANE KOCE - gdzie ty tu widzisz troskę gospodarzy o gości? Gdzie ty tu widzisz choćby kiwnięcie palcem w kierunku tego, żeby gościom było przyjemnie przebywać pod dachem gospodarzy.

                Kiedy ty sam przyjmujesz gości, to też dajesz im do spania używaną pościel po innych twoich gościach? Mam nadzieję, że nie.

                Powtórzę za sobą: gospodarze wcale nie muszą sprzątać całego mieszkania [chociaż z szacunku dla gości powinni], ale powinni zadbać przynajmniej o minimum - czysta łazienka i czysta pościel dla gości, jedzenie podabe na czystych talerzach itp.

                > Co do posiłku - to powtórnie zwrócę uwagę: nie wiadomo, o której godzinie jedzo
                > no poprzedni posiłek: o której godzinie jedli gospodarze a o której - goście.
                > Nie wiemy, o której godzinie zamówiono pizzę, nie znamy zwyczajów jedzeniowych
                > zainteresowanych osób. Są osoby/rodziny, w których nie jada się po 18.00.

                Nie wiem, czy zauważyłeś, ale fakt przyjazdu gości łamie większość utartych w danym domu zwyczajów. [Bo np. ktoś się przyzwyczaił np. jadać o 18 i chodzić spać o 21, ale przyjechał zaproszony gość i wszyscy jedli wielką kolację o 22 a położyli się o 1.] Poza tym nieważne są zwyczaje gospodarzy - dobrzy gospodarze jak zapraszają gości, to DBAJĄ o tych gości - i podają im posiłek, nawet o 23. Goście mogą być głodni po podróży, a gospodarze poza tym wcale nie muszą z nimi jeść.

                Mam wrażenie, że nazbyt łatwo usprawiedliwiasz tych gospodarzy z wątku. Tymczasem nie ma usprawiedliwienia dla brudnej pościeli czy toalety. uncertain
                • aqua48 Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 10:10
                  Obojętne o której godzinie jadł ktoś kto przyjeżdża do mnie na nocleg i czy ja już jestem po kolacji proponuję mu kawę/herbatę i przygotowanie posiłku. Najwyżej spotkam się z odmową, bo gość już jadł/w ogóle nie jada kolacji.
                  I proszę nie pisać, że brudna wanna i toaleta na co dzień to standard dla 90% ludzi w tym kraju, bo to nieprawda.
                • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 11:53
                  Z przykrością stwierdzam, że nie rozumiesz tego, o czym mówię (a co w mig zrozumiał pavvka).
                  To wątkodawczyni mówi o syfie. Ocena czystości jest subiektywna, ale istnieje w każdym społeczeństwie norma: jeśli, powiedzmy, 90% gości uzna, że brudu nie ma, to wątkodawczyni należy do osób przesadnie dbających o czystość. Jeśli, powiedzmy, tylko 10 osób nie zauważy brudu, to spokojnie możemy przyjąć, że dom do czystych nie należy (przynajmniej wtedy, gdy odwiedzają go goście).
                  Czy masz jakąś wiedzę na ten temat, poza oceną wątkodawczyni?

                  Napisałem o rzeczach elementarnych, zgodnych z logiką. W związku z tym nie widzę potrzeby powtarzanie argumentów do mojego sceptycznego stanowiska.

                  Kornel
                  PS. Twoja wypowiedź dotycząca mnie ("W takim razie pewnie jesteś jednym z takich syfiarzy, co nie widzą brudu.") jednoznacznie klasyfikuje ciebie do grupy osób nie uprawiających w sposób logiczny dyskusji.
                  ciao,
                  k.
                  • aqua48 Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 15:04
                    kornel-1 napisał:

                    > Ocena czystości jest subiektywna, ale istnieje w
                    > każdym społeczeństwie norma: jeśli, powiedzmy, 90% gości uzna, że brudu nie ma
                    > , to wątkodawczyni należy do osób przesadnie dbających o czystość. Jeśli, powie
                    > dzmy, tylko 10 osób nie zauważy brudu, to spokojnie możemy przyjąć, że dom do c
                    > zystych nie należy (przynajmniej wtedy, gdy odwiedzają go goście).
                    > Czy masz jakąś wiedzę na ten temat, poza oceną wątkodawczyni?

                    A Ty masz? Poza Twoim sceptycznym stanowiskiem? Poza tym to nie forum dotyczące sanepidu, tylko s-v, a do reguł tegoż należy przyjmowanie gości tak aby nie czuli w trakcie wizyty dyskomfortu. Z żadnego powodu. Tu autorka najwyraźniej czuje i wymieniła tych powodów kilka, konkretnych. A podane przez Ciebie "normy" czystości to chyba wyssałeś z palca?


                    • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 18:10
                      > A Ty masz? Poza Twoim sceptycznym stanowiskiem?

                      Nie gniewaj się, ale twoje pytanie jest mało sensowne w świetle tego, co napisałem wcześniej. Logicznie myślący czytelnik wie, że nie mam takiej wiedzy o tym konkretnym mieszkaniu. Po co więc zadajesz takie pytanie?

                      > Poza tym to nie forum dotyczące sanepidu, tylko s-v,

                      Znów mało sensu. Kto uważa, że to forum poświęcone sanepidowi?

                      > a do reguł tegoż należy przyjmowanie gości tak aby nie cz
                      > uli w trakcie wizyty dyskomfortu. Z żadnego powodu. Tu autorka najwyraźniej czu
                      > je i wymieniła tych powodów kilka, konkretnych.

                      Spora przesada z tym "z żadnego powodu". Co prawda "gość w dom, bóg w dom", ale przyjmowanie gości w każdej kulturze wiąże się z obustronnym kompromisem. Nie wyobrażam sobie, by w ramach savoir-vivre'u gospodarze pozwalali gościom na dowolne zachowanie, aby tylko nie odczuwali dyskomfortu. Przykładem takiego zachowania może być nie/zgadzanie się na palenie papierosów u niepalących gospodarzy lub przy niepalących gościach. Innym przykładem może być - podczas wizyty połączonej z noclegiem - chęć jednej lub drugiej strony do wyjątkowo wczesnego lub późnego wstawania lub kładzenia się do spania. Musi być ustalony kompromis.

                      > A podane przez Ciebie "normy" czystości to chyba wyssałeś z palca?

                      Niestety, również i ty nie rozumiesz, co to znaczy norma społeczna. W tym wypadku nie chodzi o liczenie bakterii na desce w toalecie, lecz o ogólne odczucie czystości/brudu i porządku/bałaganu. Wyraża się ono ułamkiem liczby gości, którzy wizytowali feralny dom i odnotowali pozytywne lub negatywne odczucia. Jeśli zdecydowana większość (dla przykładu podałem 90%) ocenia jakieś miejsce jako zadbane/czyste/posprzątane (np. dworzec kolejowy, pokój hotelowy, czy biurko w pracy) to znaczy, że poziom tego zadbania mieści się normie dla danej grupy społecznej (lub społeczeństwa).
                      Dla Chińczyków normą jest zrzucanie śmieci ze stołu na podłogę oraz odpluwanie i odsmarkiwanie przy pomocy palca na ulicy. Większość z nich akceptuje takie zachowanie i je stosuje.

                      Czy teraz już rozumiesz, że to nie ja ustalam normę czystości w tym domu?

                      Kornel
                      • majaa Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 21:46
                        kornel-1 napisał:

                        > Spora przesada z tym "z żadnego powodu". Co prawda "gość w dom, bóg w dom", al
                        > e przyjmowanie gości w każdej kulturze wiąże się z obustronnym kompromisem. Nie
                        > wyobrażam sobie, by w ramach savoir-vivre'u gospodarze pozwalali gościom na do
                        > wolne zachowanie, aby tylko nie odczuwali dyskomfortu.


                        Tu się z Tobą zgodzę. Żadna ze stron nie powinna z niczym przesadzać. Niemniej jednak zaproponowanie zaproszonym na nocleg gościom czegoś do jedzenia, nawet jeśli samemu nie jest się głodnym, to chyba nic nadzwyczajnego, prawda?


                        > Niestety, również i ty nie rozumiesz, co to znaczy norma społeczna. W tym wypad
                        > ku nie chodzi o liczenie bakterii na desce w toalecie, lecz o ogólne odczucie c
                        > zystości/brudu i porządku/bałaganu. Wyraża się ono ułamkiem liczby gości, którz
                        > y wizytowali feralny dom i odnotowali pozytywne lub negatywne odczucia. Jeśli z
                        > decydowana większość (dla przykładu podałem 90%) ocenia jakieś miejsce jako zad
                        > bane/czyste/posprzątane (np. dworzec kolejowy, pokój hotelowy, czy biurko w pra
                        > cy) to znaczy, że poziom tego zadbania mieści się normie dla danej grupy społec
                        > znej (lub społeczeństwa).

                        Wydaje mi się, że ten spór jest trochę bezsensowny. Rzeczywiście nie chodzi o liczenie bakterii i doprawdy nie sądzę, żeby autorka i jej mąż oceniali sytuację na podstawie badań mikroskopowych. Wątpię też, żeby brud widoczny na wannie, podłodze czy kocu stanowił normę dla większości ludzi, zwłaszcza gdy zapraszają gości.
                  • deszcz.ryb Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 20:12
                    > Z przykrością stwierdzam, że nie rozumiesz tego, o czym mówię (a co w mig zrozu
                    > miał pavvka).
                    > To wątkodawczyni mówi o syfie. Ocena czystości jest subiektywna, ale istnieje w
                    > każdym społeczeństwie norma: jeśli, powiedzmy, 90% gości uzna, że brudu nie ma
                    > , to wątkodawczyni należy do osób przesadnie dbających o czystość. Jeśli, powie
                    > dzmy, tylko 10 osób nie zauważy brudu, to spokojnie możemy przyjąć, że dom do c
                    > zystych nie należy (przynajmniej wtedy, gdy odwiedzają go goście).
                    > Czy masz jakąś wiedzę na ten temat, poza oceną wątkodawczyni?

                    A jak ci się wydaje - ile % osób uzna za "normę" nieprane koce? Bo mnie się wydaje, że nikt. I o to tu chodzi.
                    • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 21:02
                      deszcz.ryb napisała:
                      > A jak ci się wydaje - ile % osób uzna za "normę" nieprane koce? Bo mnie się wyd
                      > aje, że nikt. I o to tu chodzi.

                      Przykro mi, ale masz problem ze zrozumieniem elementarnej sprawy.

                      Nie dyskutujemy w tym miejscu, czy brudny koc jest normą, tylko czy dany koc zostanie uznany za brudny czy nie.
                      Capito?

                      Ciao,

                      Kornel
                      • deszcz.ryb Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 21:13
                        > Nie dyskutujemy w tym miejscu, czy brudny koc jest normą, tylko czy dany koc zo
                        > stanie uznany za brudny czy nie.

                        Przez większość ludzi brudny koc zostanie uznany za brudny. smile

                        Owszem, przez internet nie stwierdzę, czy koc był rzeczywiście brudny oraz czy autorka nie koloryzuje nadmiernie. Jednak łatwo stwierdzić, czy koc, pod którym się śpi, jest brudny, czy nie - bo śmierdzi albo jest poplamiony.

                        I śmiem twierdzić, że większość osób śpiących pod takim kocem uzna, że koc jest brudny. [już nie mówiąc o wymaganiach elementarnej higieny, która każe prać pościel po każdym użyciu, nieważne, czy poprzedni gość spał w niej tydzień, czy tylko osiem godzin. w tym drugim przypadku nawet nie będzie śladów użycia, jednak koc już będzie "brudny"].
                        • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 22:05
                          Ty piszesz, że brudny koc jest brudny a ja - że nie wiadomo jak by jego stan oceniła większość gości.

                          Uznaję, że nie jesteś w stanie zrozumieć tej różnicy.

                          Bywa.
                          k.
                          • bo1 Re: Syf w domu a nocleg 11.01.12, 23:33
                            Przyznam, że nie pojmuję celu wszczętej przez Ciebie dyskusji. Napisałeś wyżej: >>Myślę, że kluczową sprawą w tym wątku jest stwierdzenie wątkodawczyni "u mnie w domu jest na błysk".<< Otóż nie, to nie jest kluczową sprawą w tym wątku. Kluczową sprawą nie jest nawet przyczyna, dla której autorka wątku nie chce nocować u rodziny brata, a jedynie to, że nie chce. Równie dobrze mogłaby nie chcieć, bo np. gospodarze głośno chrapią albo mają nieznośne dziecko, albo kopcą papierosy, albo w mieszkaniu jest za gorąco lub za zimno, albo jeszcze cokolwiek innego. Zapytała, jak się wykręcić od niechcianego noclegu, podając przy okazji dodatkowe okoliczności. Stosowne odpowiedzi otrzymała. Ty zaś te dodatkowe okoliczności, które są w sprawie zupełnie drugorzędne, postanowiłeś wziąć pod lupę i wykazać, nie wiem po co, że wątkodawczyni być może niesłusznie odmawia skorzystania z noclegu i ciągniesz już dłuższy czas dziwną dyskusję. Autorka nie chce tam spać i tyle.
                            • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 12.01.12, 00:11
                              Wypracowane w naszym życiu cechy - te, które uważamy za pozytywne - chcemy powielać u dzieci i oczekujemy ich u innych.

                              Jeśli dewizą czyjąś jest "u mnie wszystko jest zapięte na ostatni guzik", to wszelkiego rodzaju niezorganizowanie i luz będzie odbierane jako totalny chaos i prowizorka. Jeśli ktoś "nigdy się nie spóźnia", to minutowe oczekiwanie w knajpie będzie odczytywane za afront i lekceważenie ze strony spóźnialskiego.

                              Tak to w życiu naszym jest smile

                              Tytułowy "syf" nie jest, wbrew temu, co piszesz, drugorzędną okolicznością, lecz główną osią dyskusji. Gdyby tak nie było, wątkodawczyni nie wspominałaby o tym, ani nie nawiązywała do brudu w dalszych postach.

                              Jeśli zaakcentowałem jej wypowiedź o "błysku w domu", to dlatego, że staram się szerzej patrzyć na problem wychodząc z założenia, że świat nie jest czarno-biały. Problem rezygnacji z zaproszenia do noclegu może być rozwiązany w prosty sposób i tak też się stało: wątkodawczyni dostała trywialne rady. Rady, które (w moim przekonaniu) były jej doskonale znane. Moim zdaniem, wątek był raczej wyrazem dezaprobaty dla gospodarzy tego domu, a w jakiejś części protestem przeciwko niewłaściwemu potraktowaniu osoby wątkodawczyni.

                              Kornel
                              • bo1 Re: Syf w domu a nocleg 12.01.12, 09:19
                                No to nasze stanowiska pozostaną rozbieżne, albowiem nadal uważam, że to nie syf jest tu najważniejszy, ale to jak uniknąć w nim nocowania. Może dlatego, że nie mam skłonności do szukania drugiego dna, zwłaszcza tam, gdzie nie warto. Wątek założono na forum s-v, a nie na forum poświęconym porządkom domowym, więc pytanie założycielki odbieram wprost. Ale dzięki, że wyjaśniłeś mi, czemu ciągniesz tę dyskusję.

                                A tak na marginesie z tym też się nie zgadzam wink: > Jeśli dewizą czyjąś jest "u mnie wszystko jest zapięte na ostatni guzik", to wszelkiego rodzaju niezorganizowanie i luz będzie odbierane jako totalny chaos i prowizorka. Jeśli ktoś "nigdy się nie spóźnia", to minutowe oczekiwanie w knajpie będzie odczytywane za afront i lekceważenie ze strony spóźnialskiego. <
                                Bez przesady. Na szczęście istnieje coś takiego jak tolerancja i nawet jest całkiem rozpowszechniona. Życie byłoby nie do zniesienia, gdybyśmy przykładali do wszystkich wokół własne w stu procentach standardy i skrupulatnie piętnowali za każde zachowanie inne niż nasze.
                                • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 12.01.12, 12:45
                                  > Bez przesady. Na szczęście istnieje coś takiego jak tolerancja i nawet jest cał
                                  > kiem rozpowszechniona. Życie byłoby nie do zniesienia, gdybyśmy przykładali do
                                  > wszystkich wokół własne w stu procentach standardy i skrupulatnie piętnowali z
                                  > a każde zachowanie inne niż nasze.

                                  Oczywiście.
                                  Z tym, że ja opisuję grupę ludzi "sztywnych", rygorystycznych w zachowaniu. Wiele wymagają od siebie, ale też podobne oczekiwania mają w stosunku do innych.
                                  k.
                                  • aqua48 Re: Syf w domu a nocleg 12.01.12, 14:15
                                    kornel-1 napisał:

                                    > ja opisuję grupę ludzi "sztywnych", rygorystycznych w zachowaniu. Wie
                                    > le wymagają od siebie, ale też podobne oczekiwania mają w stosunku do innych.

                                    Ciekawe, bo ja odebrałam to tak, że z niewiadomych powodów imputujesz autorce wątku bycie taką osobą.
                                    A savoir-vivre poza tym, w pewnym sensie jest właśnie zbiorem dość szytwnych reguł.
                                    • bo1 Re: Syf w domu a nocleg 12.01.12, 16:01
                                      aqua48 napisała:


                                      > Ciekawe, bo ja odebrałam to tak, że z niewiadomych powodów imputujesz autorce w
                                      > ątku bycie taką osobą.

                                      No właśnie.
                                    • kornel-1 Re: Syf w domu a nocleg 12.01.12, 18:32
                                      aqua48 napisała:
                                      > Ciekawe, bo ja odebrałam to tak, że z niewiadomych powodów imputujesz autorce w
                                      > ątku bycie taką osobą.

                                      W oczywisty sposób mylisz się.
                                      Napisałem jedynie w trybie warunkowym:
                                      "Być może brud i bałagan u rodziny męża nie był zbyt duży."
                                      oraz:
                                      "JEŻELI pozostali goście brata męża wątkodawczyni nie zauważali brudu i bałaganu, to na problem przedstawiony w wątku należałoby spojrzeć inaczej"

                                      k.
    • alka_xx Precz syfowi:) 14.01.12, 11:57
      Jest w słowniku polskim takie słowo " asertywność", więc je po prostu wykorzystaj!

      Skoro nie są " burakami" powinni zrozumieć to co im powiesz. Rozumiem że możesz stracić szwagrostwo na zawsze , ale może to i lepiej??!wink)

      Rozumiem Cię doskonale, tez mam uczulenie na "syf"!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka