Chodzi o brata mojego męża. Ani on ani jego żona nie dba o czystość w domu. Oni do nas raczej nie przyjeżdzają bo mieszkamy za granicą, dlatego my ich odwiedzamy specjalnie jadąc do ich miasta bo mieszkają daleko od reszty rodziny i znajomych.
Jak kiedyś u nich nocowaliśmy to było to dla mnie bardzo nieprzyjemne doświadczenie. W mieszkaniu było po prostu brudno. Nieumyta toaleta, brudna wanna, podłoga, a na noc dali nam stare, nieprane koce (pewnie te same dla wszystkich gości) i spaliśmy na materacach w salonie (nie przeszkadza mi spanie na materacu ale nie znoszę syfu). Na kolację nic nie zaproponowali więc mój mąż zadzwonił po pizze dla wszystkich i oczywiście zapłacił. (Jestesmy znacznie wyżej sytuowani finansowo a mój mąż jest typem nienarzekającym i zawsze tłymaczy innych, że nie mieli złych intencji).
Wiem, że to brzmi jakby byli jakimiś "burakami" ale obydwoje mają tytuł doktora (choć zarobki skromne).
Mój mąż zdaje sobie z tego sprawę, że jego brat i bratowa raczej boją się porządku bo nawet coś delikatnie wspomniał na ten temat. Przyznałam mu rację, natomiast staram się tego tematu nie ciągnąc i nie mówić mu co naprawdę sądzę o ich gościnności i syfie w domu bo pewnie mu będzie przykro, w końcu to jego brat.
Ostatnio jak byliśmy to zaproponowałam mężowi żebyśmy przenocowali w hotelu. Chyba mnie rozumie bez słów bo bez słowa zarezerwowłał nocleg

Na dzień przynosiliśmy ze sobą swoje klapki, żeby się nie gotować w zimowych butach ani też nie pobrudzić sobie skarpet. Brat męża i jego żona nie pytali dlaczego nie nocujemy u nich, myślę że może uznali że niewygodnie nam na materacach w salonie bez drzwi.
Problem w tym, że niedawno przeprowadzili się do większego mieszkania i teraz mają dodatkowy pokój i być może nawet dodatkowe łóżko (jeszcze nie byliśmy) . Mamy do nich niedługo jechać i boję się że spytają nas dlaczego nie nocujemy u nich skoro mają dodatkowy pokój.
Jak mamy odmówić? Mamy im po prostu powiedzieć, że mają syf? Wiem, że gdyby nie ja to mój mąż, może nie z wielkim entuzjazmem, ale by u nich przenocował i nic nie mówił.