W niedlugim czasie odbedzie sie nasz slub, na ktory zaprosilismy ok.25 najblizszych nam osob. Nasze rodziny nigdy nie mialy okazji sie poznac. Bedzie to slub cywilny, nastepnie uroczysty obiad i pensjonat zarezerwowany dla wszystkich gosci na wylacznosc na kilka kolejnych dni. Wreczylismy osobiscie wiekszosc zaproszen, i rozeslalismy tym, z ktorymi dzieli nas ocean. Po wreczeniu zaproszen prosilismy o zrozumienie naszego podejscia do tego uroczystego spotkania a co za tym idzie o nieprzynoszenie prezentow, ani podarunkow w gotowce, ani zadnych kwiatow. Zalezy nam na tym abysmy sie spotkali, porozmawiali i pobawili z naszymi najblizszymi. Tym, ktorzy czują się w obowiazku aby wreczyc nam prezent i trudno im zrozumiec nasza prosbe zaproponowalismy symboliczne wplaty na cel charytatywny przez nas wybrany. Podziekowaliśmy z gory za dostosowanie sie do naszej prosby.
Wszyscy goscie wiedza, ze niczego nam nie brakuje i zyjemy w dobrobycie i tym takze motywowalismy nasza prosbe. Poniewaz slub i nasze ubrania beda w stylu jednej z dekad XX wieku zasugerowalismy checi podarunkowe zamienic na kreatywnosc jesli chodzi o dobor stroju na ten dzien. Wiekszosc gosci przyjela te propozycje entuzjastycznie

Nie spotkalismy sie z zadna dezaprobatą.
Jednak dochodza nas sluchy, ze czesc gosci zamierza nam wreczyc prezenty mimo wszystko, mimo iz wyraznie powiedzielismy, ze w razie przyniesienia prezentu bedzie on spieniezony i przekazany na cel przez nas wybrany.
Jak sie zachowac w sytuacji gdy otrzymamy prezent? Nie mamy watpliwosci co do jego ewentualnego spieniezenia, ale jak wyjsc z tego z twarza nie wychodząc na bufona?