Dodaj do ulubionych

Matka chrzestna i dylemat

02.07.13, 21:29
Mniej więcej 10 lat temu kuzynka i jej mąż poprosili bym zostala matką chrzestną ich synka. Ich prośba była dla mnie zaskoczeniem, ponieważ nie mieliśmy w ogóle kontaktu. Zgodziłam się, za namową rodziców, którzy mówili, że "dziecku się nie odmawia". Dlaczego wybrali mnie- nie wiem. Pamiętam, że 10 lat temu z resztą kuzynostwa mieli znacznie częstsze kontakty. (Ja nie byłam zaproszona nawet na ich wesele). Przez ostatnie lata zwykle dzwonilam i umawialam się na urodziny chłopca, które przypadają w sierpniu (to ja wykazywałam inicjatywę). Zawsze jechalam z prezentem, chłopiec się przywitał, próbowalam zagadywać, nawiązywać kontakt, a on zwykle znikał- bawil się u siebie, grał na komputerze itp. Oczywiście podczas kawy przy stole siedział i parę zdań ze mną zamieniał.

Podczas tych spotkań rozmowa z kuzynostwem średnio się nam klei. Na komunię byłam zaproszona. Oprócz tego sierpniowego kontaktu zawsze składaliśmy sobie smsowo życzenia wielkanocne i bożonarodzeniowe. Jednak podczas ostatniej wielkanocy od rodziców dziecka nie dostalam życzeń. Wyslalam smsy do kuzynki i jej męża. Zastanawiam się jak mam sie teraz w sierpniu zachować???? Czy jest sens utrzymywania kontaktu na siłę? Te wizyty są dla mnie utrapieniem. Czuję się też trochę wykorzystywana..... Kiedy poprosili mnie o bycie chrzestną, dobrze mi się powodziło (teraz gorzej), więc może liczyli na to, że będę dziecku kupować drogie prezenty????? Nie mam z tym dzieckiem żadnych więzi. Mam ochotę ochłodzić kontakty, szczególnie od wielkanocy.

Rozmawialam na ten temat z moją siostrą,która jest chrzestną u 7-latka, którego widziała raz podczas chrztu. Zarówno siostra jak i rodzice tego dziecka mieszkają w jednym mieście. Siostra nie widzi żadnego problemu w ich relacjach, nie uważa, że powinna odwiedzać to dziecko raz w roku na urodziny, tlumaczy sytuację brakiem kontaktu z rodzicami dziecka i patrząc na moją sytuację z moim chrześniakiem dziwi się, że ja raz do roku wyskakuję z prezentem i się wpraszam na urodziny. Doradza mi, bym ich "olała".

W tym roku w sierpniu zamierzam się nie odzywać, nie umawiać i nie składać życzeń. Jeśli rodzice dziecka się odezwą z zaproszeniem na urodziny, chciałabym odmówić udziału, ale nie wiem jaki powód podać. Proszę o radę, gdyż chciałabym zachować się zgodnie z SV. Mówienie prawdy chyba sensu nie ma. Być może skoro ja się nie odezwę, oni się również nie odezwą... Gdzie w tym wszystkim jest chłopiec?? Jestem dla niego obcą osobą, przez którą jest zmuszany do siedzenia przy stole z rodzicami.....
Obserwuj wątek
    • deszcz.ryb Re: Matka chrzestna i dylemat 02.07.13, 23:36
      Dorobili i rodzice dziecka, i ty. Rodzice - wybierając cię na chrzestną, mimo, że nie utrzymywali z tobą kontaktu. Ale i TY jesteś winna całej sytuacji. Po pierwsze - skoro ZGODZIŁAŚ się zostać chrzestną, to równocześnie zgodziłaś się na pełnienie różnych obowiązków. Po drugie - nie wywiązywałaś się z tych obowiązków. To TWOJA wina, że nie masz z dzieckiem kontaktu. Jako chrzestna, sama powinnaś o ten kontakt zabiegać.

      A teraz musisz pić piwo, które SAMA sobie nawarzyłaś. Dziecko nie jest winne, że ma niewychowanych rodziców. Weź się porządnie za obowiązki chrzestnej - nie chodzi mi tu o prezenty, ale o nawiązanie kontaktu z dzieckiem, może jeszcze nie jest za późno.

      > W tym roku w sierpniu zamierzam się nie odzywać, nie umawiać i nie składać życz
      > eń. Jeśli rodzice dziecka się odezwą z zaproszeniem na urodziny, chciałabym odm
      > ówić udziału, ale nie wiem jaki powód podać. Proszę o radę, gdyż chciałabym zac
      > hować się zgodnie z SV.

      Jak się tak zachowasz, to będziesz takim samym burakiem jak oni. Powinnaś odwiedzać to dziecko, interesować się, co się u niego dzieje, rozmawiać, wyciągać na lody czy do kawiarni, pomagać rodzicom w jego religijnym wychowaniu - weź się do roboty!
      • koronka2012 Re: Matka chrzestna i dylemat 02.07.13, 23:43
        deszcz.ryb napisała:

        > Dorobili i rodzice dziecka, i ty. Rodzice - wybierając cię na chrzestną, mimo,
        > że nie utrzymywali z tobą kontaktu. Ale i TY jesteś winna całej sytuacji. Po pi
        > erwsze - skoro ZGODZIŁAŚ się zostać chrzestną, to równocześnie zgodziłaś się na
        > pełnienie różnych obowiązków. Po drugie - nie wywiązywałaś się z tych obowiązk
        > ów. To TWOJA wina, że nie masz z dzieckiem kontaktu. Jako chrzestna, sama powin
        > naś o ten kontakt zabiegać.

        chyba ci się coś pomieszało.... i to zdrowo. Nic dziwnego, że bycie chrzestną jawi się wielu osobom jako niezasłużona katorga.

        > Jak się tak zachowasz, to będziesz takim samym burakiem jak oni. Powinnaś odwie
        > dzać to dziecko, interesować się, co się u niego dzieje, rozmawiać, wyciągać na
        > lody czy do kawiarni, pomagać rodzicom w jego religijnym wychowaniu - weź się
        > do roboty!

        Najlepiej zgłosić do MOPSu że rodzice są niewydolni wychowawczo, bo dziecka nie nauczyli stosownych manier, należałoby odebrać im prawa rodzicielskie, a autorka powinna przejąć opiekę nad nim, żeby jakoś wyszło na czlowieka.
        • deszcz.ryb Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 07:19
          > chyba ci się coś pomieszało.... i to zdrowo. Nic dziwnego, że bycie chrzestną j
          > awi się wielu osobom jako niezasłużona katorga.

          To ty masz jakieś dziwne podejście. Jak zostaje się chrzestnym, to człowiek ZOBOWIĄZUJE się, że będzie dbał o to dziecko, interesował się jego losem i dbał o jego religijne wychowanie. Jeżeli wie się, że nie da się rady tego zrobić, to TRZEBA ZREZYGNOWAĆ! A jeżeli ktoś się już zdecydował, bo nie pomyślał, to niech robi chociaż to, do czego się zobowiązał!

          > Najlepiej zgłosić do MOPSu że rodzice są niewydolni wychowawczo, bo dziecka nie
          > nauczyli stosownych manier, należałoby odebrać im prawa rodzicielskie, a autor
          > ka powinna przejąć opiekę nad nim, żeby jakoś wyszło na czlowieka.

          Nie przesadzaj, nic takiego nie napisałam. Ale wypada chociaż utrzymywać dobre kontakty ze swoim chrześniakiem.
          • m3ggi Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 08:21
            10 lat temu zostając chrzestną tego dziecka wiedziałam, że nie będę rodziców nawracać i przypuszczałam, że oni poślą dziecko do komunii (w przyszłości zapewne do bierzmowania) ale że również i dziecko nie będzie wychowywane w duchu religijnym.
            Powinnam była wówczas odmówić, wyjaśniając, że nie mogę podjąć się zobowiązań wynikających z obowiązku matki chrzestnej, znając ich (rodziców) podejście do wiary i wypełniania obowiązków katolika.

            Chłopiec mógłby poświęcić mi więcej czasu, kiedy go dotychczas odwiedzałam. Rodzice są OK bo pozwalali mu szybko znikać od stołu i iść grać na komputerze. Ja się dostosowywałam do sytuacji, tak aby nikomu nie wchodzić w paradę. To ich dom ich twierdza.
            Jestem winna tego, że nie potrafiłam odmówić 10 lat temu, ale teraz nie czuję się winna tego, jak wygląda ta relacja, dlatego bez żalu i wyrzutów sumienia nie odezwę się w tym roku z życzeniami do chłopca.
            • angazetka Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 09:34
              > Chłopiec mógłby poświęcić mi więcej czasu,

              Traktujesz go jak dorosłego. Bardzo duży błąd. Wasza relacja jest z założenia niesymetryczna, bo to ty jesteś dorosłą ciotką, a on dzieckiem. To ty masz się starać i nie strzelać focha na dziecko. Moi dziadkowie od strony ojca też mieli takie oczekiwania - że to JA (w wieku wczesnoszkolnym) będę inicjowała kontakty. No sorry, tak się nie da.
            • koronka2012 Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 19:11
              Zyczenia złożyć możesz - ale bez napraszania się z wizytą, stąd lepiej zrobić to wysyłając kartkę, albo w ostateczności sms-em. Pozwoli to gospodarzom uniknąć męczeńskiej zdaje się konieczności zaproszenia cięsmile a ty wyjdziesz z twarzą.
          • koronka2012 Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 19:17
            deszcz.ryb napisała:

            > > chyba ci się coś pomieszało.... i to zdrowo. Nic dziwnego, że bycie chrze
            > stną j
            > > awi się wielu osobom jako niezasłużona katorga.
            >
            > To ty masz jakieś dziwne podejście. Jak zostaje się chrzestnym, to człowiek ZOB
            > OWIĄZUJE się, że będzie dbał o to dziecko, interesował się jego losem i dbał o
            > jego religijne wychowanie.

            Chyba coś ci się pomyliło. Na siłę ma dbać?

            Bo zdaje się, że ci rodzice nie oczekują ani wsparcia, ani kontaktu, ani zainteresowania. Dziecko również. Dla wszystkich to jedynie męczący układ.
            • deszcz.ryb Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 22:25
              > Chyba coś ci się pomyliło. Na siłę ma dbać?
              >
              > Bo zdaje się, że ci rodzice nie oczekują ani wsparcia, ani kontaktu, ani zainte
              > resowania. Dziecko również. Dla wszystkich to jedynie męczący układ.

              Wiesz co, rodzice tu są akurat najmniej ważni, więc się nimi w ogóle zajmować nie będę. A to, że dziecko nie oczekuje kontaktu, to wina głównie samej chrzestnej - bo to ona powinna zadbać o podtrzymanie więzi - bo to ona jest dorosła, więc powinna wiedzieć, co zrobić. Szkoda mi dziecka po prostu.
      • m3ggi Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 08:14
        deszcz.ryb napisała:
        >
        > Jak się tak zachowasz, to będziesz takim samym burakiem jak oni. Powinnaś odwie
        > dzać to dziecko, interesować się, co się u niego dzieje, rozmawiać, wyciągać na
        > lody czy do kawiarni, pomagać rodzicom w jego religijnym wychowaniu - weź się
        > do roboty!

        Z tego co wiem od ciotki, która ma częstszy kontakt z nimi młody był ostatnio w kościele na uroczystościach komunijnych. Rodzice chodzą do koscioła dwa razy w roku - na wielkanoc i w bożenarodzenie. Myślisz, że rodzice byliby zachwyceni gdybym zaczęła im dziecko do kościoła prowadzić i "pomagać rodzicom w religjnym wychowaniu" ???????
        Ja akurat uczęszczam na msze niedzielne co tydzień, ale uważam, że nie wolno ingerować w wychowywanie religjne (lub jego brak) rodziców dziecka. Nawet chrzestnej czy chrzestnemu.

        Popełniłam błąd 10 lat temu zgadzając się. Czasu już nie cofnę. Rodzice dziecka powinni byli poprosić kogoś ze swojej najbliższej rodziny, z kim mieli częsty kontakt. Popełnili błąd. Może poprosili wcześniej inne osoby, które odmówiły? Nie wiem.
        Wtedy byłam młodsza o 10 lat, teraz czuję się mądrzejsza o te 10 lat. W międzyczasie zostałam chrzestną innego dziecka, z którym mam fantastyczny kontakt. Jestem cudowną ciocią = "kumpelką", towarzyszką zabaw i w ogóle nie pamiętam o tym, że jestem jego chrzestną. Z przyjemnością zabieram to dziecko na spacery, na plac zabaw itp. a także wchodzę z nim do kościoła, jeśli koło niego przechodzimy.
    • koronka2012 Re: Matka chrzestna i dylemat 02.07.13, 23:38
      Zdaje się, że za bardzo wzięłaś sobie do serca "zakres obowiązków". Nie utrzymywaliście kontaktów, niewiele was łączy - cała ta sytuacja jest trochę na siłę. Ja bym sobie darowała już dawno.

      > W tym roku w sierpniu zamierzam się nie odzywać, nie umawiać i nie składać życz
      > eń. Jeśli rodzice dziecka się odezwą z zaproszeniem na urodziny, chciałabym odm
      > ówić udziału, ale nie wiem jaki powód podać.

      No naprawdę - jaki? zwyczajny, dziękuję za zaproszenie, ale mam już inne plany. Nawiasem mówiąc - dotąd oni cię zapraszali, czy było to zaproszenie w odpowiedzi niejako na twój telefon?

      > Gdzie w tym wszystkim jest chłopiec?? Jestem dla niego obcą osobą, przez którą jest zmuszany do siedzenia przy stole z rodzicami.....

      Chyba wszyscy tu padli ofiarą konwenansu, zdaje się, że wszyscy też odetchną z ulgą, kiedy dadzą sobie spokój z udawaniem relacji, która nigdy nie istniała.
    • matylda1001 Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 00:26
      Rozumiem, bo tez mam takiego przypadkowego chrześniaka. Dziecko brata mojej koleżanki. To ona miała być matką chrzestną ale była w ciąży, a chłopiec zachorował i nie chcieli czekać z chrztem do czasu jej rozwiązania. Padło na mnie i w ogóle nie wiem dlaczego, bo ani koleżanka nie taka znowu bliska, ani tego brata za dobrze nie znałam. Zgodziłam się z tego samego powodu co Ty - dziecku się nie odmawia. Do czasu komunii odwiedzałam dziecko z okazji urodzin, Dnia Dziecka, Mikołajek - z obowiązku. To wszystko bo bliższych kontaktów nigdy nie utrzymywaliśmy. Rodzice chrześniaka są ode mnie dużo starsi, nic nas nie łączyło. Byłam na komunii, a potem może jeszcze ze dwa razy i kontakty się urwały. Teraz to już nawet nie pamiętam dlaczego, ale chyba właśnie żadna ze stron nie czuła potrzeby utrzymywać ich na siłę. Teraz chrześniak ma już ze 25 lat i zupełnie nie wiem, co się z nim dzieje bo i z koleżanką już dawno temu kontakt sie urwał. Może odezwie się jak będzie się żenił, bo mu powiedzą, że nie wypada nie zaprosić chrzestnej na ślub wink Twój i mój przykład dowodzi, że chrzestnych powinno sie wybierać spośród najbliższej rodziny, bo nawet z aktualnymi przyjaciółmi różnie bywa. Poza tym ile razy słyszę, że chrzestni powinni pomagać rodzicom w wychowaniu dziecka, że powinni czuwać nad jego życiem religijnym, to zastanawiam sie niby jak miałoby się to odbywać. Jeśli sami sie zwrócą o jakąś pomoc, wsparcie, to tak, ale wtrącac się, ingerować? to chyba nawet nie wypada.
      • m3ggi Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 14:41
        >> Rozumiem, bo tez mam takiego przypadkowego chrześniaka.

        Już myślałam, że jedyną matką chrzestną- niewypałem.
        cieszę się, że ktoś mnie rozumie. Nie czuję się wcale dobrze w tej sytuacji. Nie chodzi mi o to, by im (rodzicom) cokolwiek pokazywać, demonstrować... Chcę po prostu uzdrowić niezręczne kontakty.
        Pewnie zaproszą mnie na 18-stkę, wtedy jakoś to przeżyję.
        W 100% zgadzam się z Twoimi slowami, że chrzestnych powinno wybierać się spośród najbliższej rodziny, bo nawet z aktualnymi przyjaciółmi róznie bywa.
        Mam takich przykladów dookoła siebie wiele. Dzieci nie są winne, dzieci nie decydują. To rodzice muszą dokonać mądrego wyboru, powinni go dobrze przedyskutować. Niedawno ktoś mi opowiadał o przypadku gdzie na chrzestnego wzięto 90-letniego dziadka... bo rodzice nie mieli kogo poprosić. Wszyscy męzczyzni w rodzinie po rozwodzie lub żyjący w konkubinacie, ktoś tam im odmówił.. i padło na pradziadka tego dziecka. To chyba też powinno być zakazane, bo nie sądzę, żeby ten pan miał jeszcze jakieś 30 lat życia przed sobą...

        >>Poza tym ile razy słyszę, że chrzestni powinni pomagać rodzicom w wychowa
        >> niu dziecka, że powinni czuwać nad jego życiem religijnym, to zastanawiam sie n
        >> iby jak miałoby się to odbywać. Jeśli sami sie zwrócą o jakąś pomoc, wsparcie,
        >> to tak, ale wtrącac się, ingerować? to chyba nawet nie wypada.

        Też się nad tym zastanawiałam po wypowiedzi kogoś wyżej w tym wątku. Przecież gdybym zaczęła ingerować, dopytywać, czy mały chodzi do kościoła, na pewno nie spodobałoby się to rodzicom.

    • claratrueba Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 09:50
      Mam bardzo podobną sytuację, tzn. rodzice mojej chrześnicy (dalecy kuzyni męża) uznają, że matka chrzestna to jest od prezentów i koniec jej roli.
      Przy czym mi to uświadomili wprost, nazywając moje zainteresowanie dzieckiem (było duże, bo taki był model bycia chrzestnym w mojej rodzinie)" wtrącaniem się w nieswoje sprawy". Tak nazwano moje rady dot. problemów zdrowotnych dziecka, przy czym były to rady osoby skutecznie radzącej sobie z takimi samymi problemami swoimi i swojego dziecka. Tak nazwano moje sugestie dot. problemów ze szkołą, mając gdzieś fakt, że uczenie jest moim zawodem i spore pojęcie o problemach ucznia mam.
      Po prostu- nie tak ci ludzie wyobrażają sobie relacje chrześnica- matka chrzestna, nie tak wyobraża sobie sama chrześnica obecnie 18 letnia panna, do której regularnie dzwoniłam, nie tylko przy okazji imienin i urodzin, a której rozmowa ze mną wyraźnie nie była miła. O moich imieninach (urodzin nie obchodzę) nigdy nie pamiętali ani rodzice, ani moja chrześnica. Życzenia świąteczne- jednostronne- ode mnie (fakt, funkcja "wyślij wszystkim")
      Ot, taka "obca", do wysłania zaproszenia na komunię i bierzmowanie to prezent da. Przy czym kwestia komunijnego prezentu została załatwiona w nast. sposób: "Postanowiliśmy, że kupimy komputer więc chyba się dołożysz?"
      W 18 urodziny chrześnicy (2 miesiące temu) dzwoniłam kilkakrotnie (ta rodzina obecnie mieszka daleko), nie odebrała, nie oddzwoniła. Nie odezwała się gdy była w naszym mieście niedawno- odwiedziła kuzynkę- rówieśnicę, parę dawnych koleżanek.
      To bardzo dla mnie jasne sygnały, kim dla niej i jej rodziców jestem.
      Pasuje, mam spokój do ślubu panny.
      • kornel-1 Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 17:04
        claratrueba napisała:

        > Mam bardzo podobną sytuację, tzn. rodzice mojej chrześnicy (dalecy kuzyni męża)
        > uznają, że matka chrzestna to jest od prezentów i koniec jej roli.
        > Przy czym mi to uświadomili wprost, nazywając moje zainteresowanie dzieckiem (b
        > yło duże, bo taki był model bycia chrzestnym w mojej rodzinie)" wtrącaniem się
        > w nieswoje sprawy". Tak nazwano moje rady dot. problemów zdrowotnych dziecka, p
        > rzy czym były to rady osoby skutecznie radzącej sobie z takimi samymi problemam
        > i swoimi i swojego dziecka. Tak nazwano moje sugestie dot. problemów ze szkołą,
        > mając gdzieś fakt, że uczenie jest moim zawodem i spore pojęcie o problemach u
        > cznia mam.

        Kościół, akceptując wybór matki lub ojca chrzestnego, stawia im bardzo wysokie wymagania: aktywna przynależność do Kościoła katolickiego, przyjęte wcześniej sakramenty inicjacji chrześcijańskiej (chrzest, Eucharystia i bierzmowanie), nienaganna postawa moralna i dojrzałość ludzka. Zobowiązuje ich zarazem do wspierania rodziców naturalnych w procesie wychowania dziecka i przekazywania mu najcenniejszego daru – wiary, a w sytuacji, gdy zabraknie rodziców, do przejęcia w pełni ich obowiązków rodzicielskich. A zatem nie dom dziecka, nie rodziny zastępcze, lecz rodzice chrzestni mają obowiązek zatroszczyć się o chrześniaka.
        Podobnie, gdy chrzestni widzą, że rodzice nie wypełniają swoich obowiązków wychowawczych, że dzieje się coś niedobrego z przekazywaniem dziecku wiary, mają oni wówczas prawo i obowiązek zareagować, zwrócić uwagę, napomnieć. Obojętność jest tutaj sprzeniewierzeniem się zobowiązaniom podjętym podczas chrztu.
        źródło

        Ja bym naskarżył księdzu proboszczowi.

        Alternatywą dla rodzica chrzestnego jest sponsor. Umowa między rodzicami chrzczonego dziecka a sponsorem powinna wskazywać okres sponsoringu i przybliżoną wartość przekazanych prezentów i pieniędzy w okresie umowy. Parę sponsorów należy dobierać starannie, zwracając szczególnie uwagę na to, by sponsor nie był jednocześnie sponsorem innego dziecka. W umowie można zawrzeć klauzulę wyłączności na sponsorowanie.

        Kornel
    • baba67 Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 10:19
      Jesli zaprosza,to jednak idz.Ale nie sadze zeby zaprosili.Moze sie co najwyzej delikatnie zdziwia ze nie zadzwonilas.Nie zadzwonienie nie jest faux pas, ale odmowienie niewymuszonemu sytuacja (Twoim telefonem)zaproszeniu troche tak.
    • erdbeere40 Re: Matka chrzestna i dylemat 03.07.13, 15:29
      Z chrzestnymi często tak bywa. Powinni być z najblizszej rodziny, jeśli w ogóle. Ja z mężem podczas wyboru chrzestnej mieliśmy problem, gdyż ja nie mam żadnej rodziny, mąż w tamtym czasie żadnej dziewczyny/ kobiety na tę funkcję. W owym czasie miałam 4 przyjaciółki. A każda z nich kilkoro ( od 5 w górę) chrześniaków. Nie chciałam ich obciążać jeszcze jednym. Wybralismy bliską, mieszkającą w okolicy koleżankę. Koleżanka po kilku latach zmieniła miejsce zamieszkania, kontakt się rozluźnił. Ostatni raz przyjechała na I Komunię, dała prezent, z dzieckiem nawet nie zagadała. W naszej miejscowości jest II Komunia. Zapraszaliśmy serdecznie ( najpierw telefonicznie, potem mailowo, na końcu wysłaliśmy zaproszenie), nie przyjechała. Potem jeszcze kilkakrotnie próbowaliśmy nawiązać kontakt, nic z tego, telefonnie był odbierany. W końcu wyrzuciłam z komórki wszystkie namiary na nią, by mnie nie kusiło. Adresu ne znam. I koniec. Na szczęście moja córka jest rozsądna i ma to 4 literach, tylko raz stwierdziła, że chrzestni jej się nie udali. Taki life. A chrzestny z najblizszej rodziny i też bez rewelacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka