Dodaj do ulubionych

Słuchajcie

26.10.13, 15:11
Sprawa z panem z posta "maniery kochanka" zakończona.
Tak czytałam Wasze wpisy i naprawdę tylko kilka osób zrozumiało o co chodzi.
Bardzo trafnie ujęła to Kora. Ja sama miałam ochotę na taką znajomość i absolutnie nie czułam się wykorzystywana sexualnie (to prędzej on mógłby się tak czuć). Po pewnym czasie zaczęło mi przeszkadzać jego zachowanie i tyle.
Po prostu trafiłam na kogoś takiego, co nie oznacza,że żaden facet w takiej "luźnej" relacji nie szanuje kobiety.
Przedstawiłam mu sprawę i tak jak myślałam - nie widział w tym żadnej swojej "winy".
Ktoś w poprzednim poście napisał,że jeśli on jest takim typem to widocznie traktuje tak każdego i myślę,że to prawda.
Gdyby zareagował inaczej np. przepraszam, nie zdawałem sobie sprawy,że sprawiam ci kłopot swoim zachowaniem itp. a on idzie w zaparte.. Dobrze,że to już nie mój problem.
The End smile

naina
Obserwuj wątek
    • dakotaf Re: Słuchajcie 26.10.13, 19:23
      naina napisała:

      > Po prostu trafiłam na kogoś takiego, co nie oznacza,że żaden facet w takiej "lu
      > źnej" relacji nie szanuje kobiety.

      Zazwyczaj szanuje (a raczej udaje szacunek) tak długo, dopóki mu zależy, czyli najczęściej dopóki nie ma lepszej alternatywy wink

      Pozdrawiam,
      D.
      • kora3 Myslę,z e to kolejny stereotyp Dakotaf :) nt 26.10.13, 19:44


        • dakotaf Re: Myslę,z e to kolejny stereotyp Dakotaf :) nt 26.10.13, 20:17
          Na końcu zdania była emotikonka "uśmiech z przymrużeniem oka", co oznacza, że napisałam komentarz, do którego się odnosisz w tonie żartobliwym. D.
    • kora3 Madra decyzja Naino 26.10.13, 19:50
      a to, że ktoś kojarzył zachowanie pana z tym, ze byliście w niezobowiązującym układzie seksualnym, a sam układ z wykorzystywaniem seksualnym Ciebie ... Cóż - w naszym społeczeństwie nadal pokutuje stereotyp, ze kobieta seksem się brzydzi, a jeśli się nań godzi to albo z wielkiej miłości, albo za jakieś korzyści, albo żeby mieć dziecismile
      I seks ze strony kobiety to rodzaj poswieceniasmile Takie poglądy moja drogasmile
      Nie przejmuj się tym smile
      • kwiat_w_kratke Re: Madra decyzja Naino 26.10.13, 21:10
        Cóż -
        > w naszym społeczeństwie nadal pokutuje stereotyp, ze kobieta seksem się brzydzi
        > , a jeśli się nań godzi to albo z wielkiej miłości, albo za jakieś korzyści, al
        > bo żeby mieć dziecismile

        Ale jest też całkiem spora grupka kobiet, dla których seks w ogóle nie musi mieć nic wspólnego z jakimkolwiek uczuciem, miłością - nie mówiąc już o małżeństwie.
        • kora3 Miły Kwiecie :) 26.10.13, 21:20
          kwiat_w_kratke napisał(a):
          >
          > Ale jest też całkiem spora grupka kobiet, dla których seks w ogóle nie musi mie
          > ć nic wspólnego z jakimkolwiek uczuciem, miłością - nie mówiąc już o małżeństwi
          > e.


          Oczywiście, przecież ja pisze, ze pokutuje taki stereotyp, w niektórych środowiskach, a nie ze tak jest.
          Na tym forum miałam okazje przeczytać, ze istnieją jakieś naukowe dowody, jakoby kobiety potrzebowały mniej seksu niż faceci smile Ale nijakiego linku do tychże nie byłosmile

          To są stereotypy patriarchalne w myśl których kobieta nie potrzebuje seksu jako takiego, a jedynie czułości, a czynnościom seksualnym czynionym przez faceta jedynie się poddaje z uwagi na swe uczucia do faceta, albo na oczekiwane korzyści.
          wbrew temu co zdaje się głosicielom takich hmmm teorii jest to ponizanie kobiet!
          Jeśli kobieta nie czuje przyjemności z seksu, nie odczuwa chęci nań to jest albo oziebła, albo ma kiepskiego kochanka ( w sensie - partnera w łóżku status takowego nie ma znaczenia).
          Kompletna bzdurą jest pogląd, ze kobieta aby isc do łozka potrzebuje wielkiej miłości, czy stabilizacji związkowej. Nie! Potrzebuje pożadania, dokładnie tak samo, jak męzczyzna. Oczywiście zakładając, ze robi to z ochotą.
          Oczywioscie, podobnie jak facet, kobieta nie musi wcale z różnych przyczyn realizować się seksualnie z każdym, kogo pożąda. Ale to nie znaczy wcale, że się realizować nie może.
      • baba67 Re: Madra decyzja Naino 27.10.13, 15:38
        Ktory to stereotyp ochoczo przypisujesz tym co go podzielaja i nie podzielaja.
        • matylda1001 Re: Madra decyzja Naino 28.10.13, 22:31
          baba67 napisała:

          > Ktory to stereotyp ochoczo przypisujesz tym co go podzielaja i nie podzielaja.<

          Znaczy się nam wink
          • baba67 Z ust mi to wyjelas :-)nt 29.10.13, 11:15

    • elle-joan Re: Słuchajcie 26.10.13, 20:21
      Nie wypowiadałam się w tamtym wątku, no i nie mam doświadczenia w takich związkach. Ale jednak na początku pisalaś, że chodzi o seks. Może on to rozumiał własnie dokładnie tak, a Ty jednak oczekiwałaś trochę uczucia, troski itp stąd zaglądanie za czekoladkami. Oczywiście posprzątać w łazience po sobie powinien, bo to żadna łaska, tylko normalny odruch i obowiążek każdego.
      • kora3 Ło matko ludzie 26.10.13, 20:38
        z tymi czekoladkami chodziło jej nie o jakieś okazywanie uczuć, tylko o REWANZOWANIE się za to, ze ONA go gości!! Nie za seks, tylko za kawki, herbatki, ciasteczka i drinki, którymi ONA jego RACZYŁA.
        Czy to tak trudno pojąć? Przecież to normalne, że jeśli ktoś stale jest podejmowany w czyims domu, a sam zaproszeniem do siebie (kawiarni, restauracji) się nie rewanzuje, to WYPADA jakoś się zrewanzowac i nie chodzi nawet o materialny wymiar rewanżu, tylko o miły gest "dziękuję za gościnę".

        Ostatnio na wyjeździe nocowaliśmy z kolegą u naszej wspólnej koleżanki. Dosyc z zaskoczenia, organizator wyjazdu miał zapewnić spanie. No i zapewnił, ale w hostelu, w warunkach, które dla nas były nie do przyjęcia. Nim spotkaliśmy się z ta kolezanką oblecieliśmy prawie całe centrum miasta w poszukiwaniu jakichś pokoi/ jakiegoś pokoju. Wszystko pozajmowane. Zapytaliśmy na spotkaniu ja, czy nie wie o czyms jeszcze (jest miejscowa). Zaproponowała nocleg u siebie. Ponieważ na jakiś czas musieliśmy się roztać z nia, bo ona miała sprawę zawodową i my też swoje, to wykorzystaliśmy ten czas na zakup dobrych słodyczy (lubi), dobrej kawy (b. lubi) i jej ulubionego wina i serów.
        Z kolezanką widujemy się sporadycznie, pierwszy raz korzystaliśmy z jej goscinnosci, biedna nie jest na pewno i bynajmniej to, co kupiliśmy nie miało stanowic "zapłaty" za nocleg, czy zużytą wodesmile Zwyczajnie - zaprosiła nas w trudnej dla nas sytuacji "noclegowej", poswieciła nam czas i swe miłe towarzystwo i wypadało uczynić taki gest. z kolezanka nie ł.acza nas ani nie łączyły żadne seksualne podteksty, ale wiemy co lubi zjeść i wypić i naturalne było, ze ja tym obdarowujemy.
        Nie wiem dlaczego stale kojarzycie te czekoladki z czyms romantycznym - serio smile
        • elle-joan Re: Ło matko ludzie 26.10.13, 20:47
          kora3 napisała:

          > z tymi czekoladkami chodziło jej nie o jakieś okazywanie uczuć, tylko o REWANZO
          > WANIE się za to, ze ONA go gości!! Nie za seks, tylko za kawki, herbatki, ciast
          > eczka i drinki, którymi ONA jego RACZYŁA.

          Ale on nie przychodził na raczenie się ciastkami (chociaż fak, że je zjadał) tylko w innym -uzgodnionym-celu.
          • kora3 Ale to nie ma znaczenia w jakim celu 26.10.13, 21:04
            elle-joan napisała:
            >
            > Ale on nie przychodził na raczenie się ciastkami (chociaż fak, że je zjadał) ty
            > lko w innym -uzgodnionym-celu.


            Pojmijze to Elle. Przecież większość spotkań czysto np. towarzyskich jest pozbawiona konkretnego celu. Umawianie się ludzi na kawę czy drinka nie ma na celu literalnie wypicia kawy czy drinka, tylko na ogół pogadanie, nie?
            Czy fakt, ze gośc kawę czy trunek wypija, czy też zjada obiad PRZY OKAZJI rozmowy powoduje, ze ta kawa/trunek/ posiłek nie zostaje skonsumowany? Niesmile
            Cel wizyt jest zupełnie bez znaczenia - za goscine, szczególnie już systematyczną jak w tym przypadku, wypada się zrewanżować i tyle.
            Wyobraź sobie, ze nie gadamy na forum, tylko przychodzę do Ciebie pogadać o SV zamiast klikac. Założe się, że mnie zechcesz czyms poczęstować, bodaj do picia. wyobraź sobie, ze przychodzę np. co 2 dzień... Nie będziemy się kochac, tylko gadać. Uwazasz, że ładnie byłoby z mej strony przynieść coś co lubisz do picia?
            • annthonka Re: Ale to nie ma znaczenia w jakim celu 26.10.13, 21:45
              Gościu w żaden sposób nie poczuwał się ani do rewanżu za regularną gościnę, ani nawet do ogarnięcia łazienki po sobie, co jednak daje wrażenie, że siebie stawiał w pozycji klienta, a dziewczynę w pozycji bezpłatnego, ekhm, usługodawcy.
              Sytuacja w żaden sposób nie uprawniała go do takiego zachowania, więc dziewczyna jak najbardziej może się czuć wykorzystana - bynajmniej nie seksualnie.
              • kora3 Wiesz Anthonko 26.10.13, 21:58
                kolezanka mojej mamy opisana w poprzednim wątku TEŻ nie poczuwała się do rewanżu za regularna (regularniejszą niż u tego pana) gościnę, co mogłoby sugerować, że stawia się w pozycji "klienta" restauracji pt. domowa kuchnia, nie? Tylko z racji faktu, ze nie pozostawała ona z moja matką w relacji seksualnej nie brzmi to tak pejoratywnie, nieprawdaż?
                Nadmieniam tez, ze słowo "klient" oznacza na ogół człowieka w takiej relacji, kiedy ten za cos ...płaci.
                Gdyby zatem pan dawał autorce watku drogie prezenty, albo gotówkę np. i pozostawiał po sobie chlew oraz nie kupił nawet pudełka czekoladek, moznaby uznac, ze naprawdę stawia się na pozycji klienta - zapłacił tak, czy owak za usługę i reszta go nie interesuje. Tu jednak niczym nie "zapłacił" wiec taki z niego klient jak z koziej de trąba smile

                sądze, ze ten gośc to po prostu taka osoba w dowolnej relacji, czy to ze znajomymi, czy z kobietą z którą niezobowiązująco sypia. Nie poczuwa się do rewanżu i już.

                Osobiscie widziałam układ seksualny, w którym pan nie partycypował w kosztach przebywania u pani, bo na to zwyczajnie wówczas nie miał. Tylko, ze ten pan przygotowywał posiłki, sprzątał i panią generalnie rozpieszczał. smile Nie był to sponsoring, bo pani mu kasy nie dawała zadnej, po prostu kupowała jedzenie, picie, z którego on korzystał. Nawiasem mówiąc akurat ten układ przerodził się w stały związek (sformalizowany) i to wówczas, gdy kondycja finansowa pana się znacznie poprawiła. Do tej pory sprzątaniem i gotowaniem zajmuje się głownie on (i nadal rozpieszcza, tyle, ze teraz także prezentamismile).
                PS. Nie chodzi o mnie, uprzedzając smile
                • annthonka Re: Wiesz Anthonko 27.10.13, 11:50
                  Koro miła, ależ oczywiście, że koleżanka Twojej mamy też stawiała się w pozycji klienta przychodzącego na wyżerkę.

                  Takie zachowanie, podobnie jak zachowanie tego pana, jest podwójnie paskudne, bo klient przynajmniej za usługę płaci, a nie szuka frajera, który mu zrobi za darmo.

                  Abstrahując od tego, czy relacja jest seksualna czy kulinarna, osoba, która udziela takiemu typowi gościny, ma prawo czuć się wykorzystana.
                  • kora3 Owszem, ma prawo 27.10.13, 11:53
                    czuć się wykorzystywana i autorka watku czuła się, tyle, ze nie jak jej sygerowano seksualnie, a mniej więcej tak, jak moja matka
                    • annthonka Re: Owszem, ma prawo 27.10.13, 13:32
                      Ale ja się z Tobą, Koro, zgadzam smile.
                      Charakter relacji jest tu sprawą poboczną, chodzi o to, że jedna osoba wykorzystuje brak asertywności drugiej osoby i na dodatek nie widzi w tym nic złego.
                      • kora3 O to to 27.10.13, 13:38
                        Osobiscie znam takie małżeństwo - oboje opracują, dom utrzymują na połowę, ale sprzątaniem, gotowaniem, opieką nad dziećmi zajmuje się tylko żona. Mąż wypije podaną mu kawę, zje obiad i nawet kubka, czy talerza nie odniesie do zmywarki. Nie wie chyba, jak się uruchamia pralkę, nigdy nie odebrał dziecka z przedszkola. o ile wiem wspomniana para z sobą sypia.

                        Jak dla mnie to korzystniej dla kobiety byłoby, gdyby pół mieszkania podnajęła jakiemuś facetowi, z którym też mogłaby sypiać, przynajmniej jako współlokator sprzatałby po sobie, przygowywał sobie żarcie, albo każde co drugi dzień dla wszystkich. smile
                        • kobieta_z_saturnem Re: O to to 27.10.13, 15:12
                          Obawiem się, że tak funkcjonuje większość polskich małżeństw. Zastanawiałabym się, czy pod względem komfortu życia i finansów nie ma lepiej kochanka niż żona.
                        • matylda1001 Re: O to to 28.10.13, 22:39
                          kora3 napisała:

                          > Osobiscie znam takie małżeństwo - oboje opracują, dom utrzymują na połowę, ale
                          > sprzątaniem, gotowaniem, opieką nad dziećmi zajmuje się tylko żona. Mąż wypije
                          > podaną mu kawę, zje obiad i nawet kubka, czy talerza nie odniesie do zmywarki.
                          > Nie wie chyba, jak się uruchamia pralkę, nigdy nie odebrał dziecka z przedszkol
                          > a. o ile wiem wspomniana para z sobą sypia.

                          Czyli jednak "wykorzystywaczem" może byc ślubny małżonek? smile I wcale nie musi chodzic o seks?
            • salsadura Re: Ale to nie ma znaczenia w jakim celu 26.10.13, 22:43
              Ok, załóżmy, że nie ma znaczenia.
              Jak zmieniłaby się wobec tego sytuacja bohaterki i gościa, gdyby ów gość nie korzystał z łazienki (w żaden sposób), nie jadł ciasteczek i nie pił? Przychodzi, idą do łóżka, pan się ubiera i wychodzi.
              Miałby się wtedy odwdzięczać za amortyzację łóżka, stołu, czy innego używanego sprzętu, koszt ogrzewania, czynszu i tym podobne koszty ponoszone przez właścicielkę mieszkania, czy wtedy ich układ byłby równoważny i nie musiałby się rewanżować w żaden sposób?

              Dla mnie ta dyskusja i wyjściowy wątek dążyły cały czas do absurdu, ale całkiem poważnie proszę o odpowiedzi smile.
              • elle-joan Re: Ale to nie ma znaczenia w jakim celu 26.10.13, 22:54
                No właśnie, autorka nie pisała, że chodzi o rewanż w celu zwrotu kosztów, tylko, że ona się stara, pamięta o mleczku do kawy dla niego, a on nie pomysli, o tym, co ona lubi (czekoladki). Więc jednak nie jest chyba takim będem dopatrywani się w tym oczekiwania przez autorkę odrobiny romantyzmu. A umowa była, że bez zobowiązań. Kiedy ludzie spotykają się na pogawędkę, to chyba jednak inaczej działa, bo nie umawiają się, że bez zobowiązań, tzn. że się nie zaprzyjaźnią, nie polubią itd, a w przypadku relacji, jaka jest jest przedmiotem dyskusji w tym wątku, to zaznaczenie, że bez zobowiązań jest chyba znaczące.
                • kora3 Relacja seksualna pt. bez zobowiazań 27.10.13, 08:59
                  nie wyklucza wcale polubienia się, rzekłabym, ze raczej wręcz przeciwnie.
                  Nie pojmuję dlaczego Wam kojarzy się to z relacją klient - prostytutka.
                  Widziałąm w życiu kilka takich relacji i to tak nie wyglądało. "Bez zobowiazań" znaczyło tyle, że bez związku jakiegoś, a nie, ze nie rozmawiają z sobą takie osoby, na ulicy się nie pzonają, nie szanują
              • kora3 Widzisz absurd jest tylko pozorny 27.10.13, 08:55
                oczywiście to co piszesz o amortyzacji łozka, to czysty absurd.
                ale postaraj się wyłączyć sprawę seksu z tej historii. Dla ułatwienia - inny przykład z zycia.
                Znam osobę, która ma rodzeństwo za granicą. W okresach okołoświątecznych rodzeństwo przyjeżdża do niej z rodzinami: brat z bratową oraz siostra z mezem i dorosłym synem.
                Brat z bratową sa u niej i jej meza od 3 do 7 dni. Uczestniczą w zakupach i przygotowaniach świątecznych, przywozą prezenty. Siostra z mężem i synem przyjeżdża tak ok. 3 tygodnie przed swietami i zostaje na czas bliżej nieokreślony, ostatnio bawili u tych państwa 2,5 miecha.

                Gospodarze nie sa ludźmi ubogimi - żeby jasność była. Niemniej żywienie 3 dorosłych ludzi, woda zużyta przez 2,5 miecha na nawet tylko dwukrotne mycie w ciągu dnia, energia i ogrzewanie pomieszczeń, które oni zajmują (a które normalnie gospodarze ogrzewają minimalnie, bo w nich nie przebywają) KOSZTUJE!!!
                I o ile goszczenie przez 3-7 dni brata i bratowej nawet gdyby nie dokładali się do zakupów, czy nie dali żadnego prezentu NIE jest uciążliwe dla budżetu gospodarzy, to goszczenie rej trójki przez ponad 2 miechy JEST!

                Być może tym ludziom wydaje się, ze w PL jest tanio jak barszcz i nie przychodzi im do głowy, że siostra i szwagier mają przez nich dziure w budżecie, ale faktem jest, ze mają. Zużycie wody na 5 dorosłych osób jest inne niż na 2, tak samo koszty wyżywienia, energii itd.

                Tu mamy do czynienia z regularnym mieszkaniem i zywieniem się przez długi czas, ale przełożenie jest takie samo, jak u autorki watku, bo najprawdopodobniej dla niej koszty tych poczęstunków i zwiększonego zużycia wody sa porównywalne do tych, jakie znajome mi małzoeństwo ponosi w związku z długotrwałymi wizytami pani siostry z rodziną.

                Wszystko bowiem zależy od tego, jakim budżetem się dysponuje, prawda? Dla tych ludzi dopiero tak długa hmmm wizyta połączona z pełnym wyżywieniem i full serwisem domowym jest kosztowo uciążliwa, dla innej osoby może być już coś znacznie mniejszego.
                • salsadura Re: Widzisz absurd jest tylko pozorny 27.10.13, 09:42
                  Koro, ja rozumiem o co Ci chodzi i doskonale potrafię wyłączyć kwestię seksu z tej historii.
                  Powiem więcej: sama byłam przez jakiś czas w takiej relacji i nie widzę w niej nic nagannego ani dziwnego. Ja po prostu nie bardzo rozumiem, jakie są oczekiwania bohaterki i czego tak naprawdę chce. Obydwoje weszli w konkretny układ i zapewne na początku nie ustalili, jak spotkania będą wyglądały. Całkiem możliwe, że gość nie spodziewał się poczęstunku i wcale go nie oczekiwał, a pani nie myślała, że pan będzie chciał się kąpać wink. Może dla pana sprzątanie po sobie było następnym krokiem znajomości, a tego nie chciał? Miał się rewanżować i panią gdzieś zabierać, a w ogóle nie brał tego pod uwagę, bo nie o taki związek mu chodziło?
                  • kora3 Wiesz, no ja przepraszam 27.10.13, 12:29
                    ale uznawanie uprzątnięcia po sobie po np. kapieli za jakieś wchodzenie w zażyłośc jest dla mnie absurdalne. Nawet w hotelu, gdzie z założenia płaci się za pokój i jest ekipa go sprzątająca nie wypada zostawiać po sobie np. w łazience totalnego chlewu.
                    Wybacz, ale równie dobrze moznaby napisac, że pan uznał spłukanie po sobie wody w muszli za etap znajomości, na który nie chciał wchodzi, wiec zostawiał po uzyciu muszlę nie spłukaną.

                    Co do reszty - pani nie oczekiwała zaproszenia gdzieś, a np. przyniesienia z sobą pudełka czekoladek. jak dla mnie - jest róznica, także w aspekcie statusu relacji.
                    • salsadura Re: Wiesz, no ja przepraszam 27.10.13, 12:41
                      Facet wziął prysznic i zostawił w łazience "totalny chlew"? Nieźle wink.

                      Dla mnie od samego początku wątek był absurdalny i śmieszny, sorry. Myślałam nawet, że autorka trolluje i dalej nie jestem przekonana, że tak nie jest, mimo wielkiego odzewu i zaangażowania forumowiczów smile.
                      Ja po prostu "nie kupuję" jej problemu i tłumaczenia. Tyle. Pana nie bronię, staram się tylko spojrzeć na sprawę z innej strony.
                      • kora3 No dobra Salsaduro 27.10.13, 13:23
                        To może odnieś się do sytuacji, którą opisałam - tej z siostrą z rodzina goszczącej u moich znajomych.

                        Też wydaje ci się absurdalne, że znajoma uważa, iż siostra ją wykorzystuje? przecież to najbliższa rodzina jest! Jakze siostry z mezem i synem nie ugościć? Nie przenocować?
                        No właśnie! Tylko trochę nie halo jest wg mnie, gdy goscina jest 2,5 miesieczna i koszty jej spadają wyłącznie na moja znajomą i jej meza. Nie tylko zresztą koszty materialne - wspaniali goście nie sprzątają po sobie, nie zmieniają sobie pościeli, nie piorą, nie pomagają bodaj w przygotowaniu posiłków - ONI SĄ "W GOSCIACH" .
                        Moim zdaniem skoro tak się chcą goscic, to niech to robia na swój koszt - idą sobie do hotelu (stać ich), a koleżankę i jej meza ODWIEDZAJĄ, a nie z przeproszeniem byczą się na ich koszt
                        • salsadura Koro, 27.10.13, 23:10
                          dla mnie są to kompletnie nieprzystające do siebie sytuacje.

                          Oczywiście, że rodzina żeruje na znajomej i dziwię się, że owa znajoma jeszcze to znosi. Wyjaśniła Ci to w jakiś sposób, czy tylko się skarżyła? Coś jej poradziłaś?
                      • matylda1001 Re: Wiesz, no ja przepraszam 28.10.13, 23:05
                        salsadura napisała:

                        > Dla mnie od samego początku wątek był absurdalny i śmieszny, sorry. Myślałam na
                        > wet, że autorka trolluje i dalej nie jestem przekonana, że tak nie jest, mimo w
                        > ielkiego odzewu i zaangażowania forumowiczów smile.
                        > Ja po prostu "nie kupuję" jej problemu i tłumaczenia. Tyle. Pana nie bronię, st
                        > aram się tylko spojrzeć na sprawę z innej strony.

                        Od początku myślę, że ktoś zabawia się naszym (emocjonalnym) kosztem smile No dobrze, przyjmijmy to za prawdę. Nie wyobrażam sobie kobiety, która w takiej sytuacji nie wepchnęłaby faceta pod prysznic, nawet, gdyby się mocno uchwycił futryny wink Chociażby po to, żeby (symbolicznie) zmył z siebie ślady obcowania z inną kobietą. Troll, czy fleja?
                        Mam inną teorię na ten temat, i już czuję pazurki Kory na własnym nosie wink Może to miało wyglądać zupełnie inaczej? Najpierw bez zobowiązań (cokolwiek miałoby to znaczyć). Potem kolacyjki przy świecach, czekoladki i własny ręcznik, następnie sprzątanie łazienki i wypady do restauracji, wspólne wyjazdy "w delegację". Wreszcie przeprowadzka. No, ale pan okazał się mało pojętny wink
                        • salsadura Re: Wiesz, no ja przepraszam 29.10.13, 00:10
                          Odniosłam takie samo wrażenie i w którymś wcześniejszym poście je wyraziłam.
                          Wygląda na to, że frustrację autorki tak naprawdę wzbudziły zupełnie inne rzeczy wink.
                • baba67 Re: Widzisz absurd jest tylko pozorny 27.10.13, 16:04
                  Gospodarze tak sa traktowani jak daja sie traktowac.Na ich miejscu wprosilabym sie na 2 miesiace do wygodnych panstwa i konsekwentnuie domagala sie takiej samej obslugi.
                  Gwarantuje ze dlugie wizyty by sie skonczyly.
                  Gospodarze widac wola wydawac kase niz dzialac,kazdy wydaje swoja kase jak chce i nikomu nic do tego.
              • naina właśnie.. 27.10.13, 15:21
                ..gdyby robił tak jak opisałaś - nie kąpał się bo przychodziłby już przygotowany i czasem coś po prostu przyniósł np.do kawy to byśmy się nadal spotykali bo darzyliśmy się sympatią, po prostu lubiliśmy spędzać razem te krótkie chwile.
                On swoim zachowaniem zniechęcił mnie a jeśli taka relacja nie ma przyszłości to wolę z niej zrezygnować bo nie bedę podejmować kogoś kto nawet nie zdaje sobie sprawy jak się zachować.
                • naina to było do Salsadura :) n/t 27.10.13, 15:26

                • salsadura Re: właśnie.. 27.10.13, 23:02
                  No, nie wiem, jak dla mnie dalej kosmos, ale przecież nie musimy się zgadzać smile.
                  Mnie nie przekonuje zrywanie relacji opartej tylko na seksie z powodu braku ciastka do kawy. Jeśli miał to być seks i nic więcej, i pod tym względem było świetnie (?), to do mnie nie przemawiają podawane przez Ciebie powody zerwania.
                  • baba67 Re: właśnie.. 28.10.13, 07:17
                    Oprocz seksu mialo byc milo i wygodnie.Jednak strona sie starala druga nie widziala w tym zadnego sensu.
                    Widac koles nie byl AZ TAK dobry w te klocki zeby zrownowazyc trudy sprzatania, koszty wody i poczucie rozczarowania kiedy znow przyszedl z niczym.
                    Zwlaszcza ze mozna sobie milszego pana na podobny uklad prztgruchac bez problemu.
        • baba67 Re: Ło matko ludzie 27.10.13, 15:41
          Ja mysle ze gdyby jej przyniosl swieze buleczki i kawalek naprawde dobrej kielbaski toby sie bardziej ucieszyla od tych czekoladeksmile
    • kol.3 Re: Słuchajcie 26.10.13, 21:41
      W poprzednim wątku w pewnym momencie miałam wrażenie że chodzi Ci o zakończenie dyskusji, to po co następny wątek?
      • naina wątek 27.10.13, 15:08
        Wątek założyłam po to, ponieważ kilka osób pytało co dalej i jak zakończyła się historia, więc uznałam,że skoro problem już rozwiązany to przedstawię "happy end" wink

        naina
        • kol.3 Re: wątek 27.10.13, 15:41
          W tamtym wątku napisałaś że zakończyłaś znajomość z panem, to zamykało sprawę.
          • naina Re: wątek 27.10.13, 16:38
            chciałam podsumować bo tamten wątek już się przeciągał. Jeśli naruszyłam nietykietę to przepraszam.
            • matylda1001 Re: wątek 28.10.13, 23:12
              Netykiety nie naruszyłaś, ale wygodniej chyba, jak temat mieści się w jednym wątku.
    • claratrueba Re: Słuchajcie 27.10.13, 04:43
      Wszystkich wpisów nie czytałam bo jak się zaczyna moralizowanie w stylu XIX wiecznym to ja wymiękam.
      Natomiast myślę, że chodziło Ci nie o REWANŻ a o fakt nieprzywiązywania przez Pana-czyściocha żadnej wagi do "oprawy spotkania". Ot, taki prostaczek, choć domyty- to już coś.
      Nie widzę nic niewłaściwego w relacji "uprawiamy seks bo nam to fajnie wychodzi" jeśli obie dorosłe osoby tylko tego oczekują i nikt nikogo nie oszukuje, że chodzi o coś więcej. Taka relacja wcale nie jest pozbawiona szacunku- obie strony dbają o swoje dobre samopoczucie poprzez właśnie "oprawę"- dobre wino, czekoladki, itp. Natomiast w twojej konkretnej syt. pan okazywał Ci brak szacunku bo Twoje samopoczucie nie interesowało go, co demonstrował zostawiając po sobie bałagan w łazience, korzystając z Twojego poczęstunku bez poczuwania się do przyniesienia czegoś, co Tobie sprawiłoby przyjemność.
      Myślę, że to typ, który uważa, że sam fakt, że zaszczycił swoją osobą jakąś panią powinno być powodem do jej zachwytu. Lub też człowiek przywiązany do moralności czasów pani Dulskiej, przy czym owa moralność tylko kobiet ma dotyczyć.
      • naina Re: Słuchajcie 27.10.13, 15:35
        właśnie, on nie potrafił się odnazleźć w takim układzie big_grin bo wcześniej z nikim się tak nie spotykał.
        Zwróciłam mu uwagę żeby mógł czasem coś przynieść słodkiego to zadziałało 2 razy a potem znowu nic. Ja nie będę nikogo wychowywać bo zwyczajnie nie mam na to ochoty.
      • baba67 Re: Słuchajcie 27.10.13, 16:00
        No wlasnie-o to mi chodzilo, ze facet traktowal ja bez szacunku bo uwazal ze dziewczyna ktora daje bez zobowiazan na taki szacunek nie zasluguje. Byc moze do zadnej kobiety lacznie z zona nigdy szacunku nie czul, niemniuej nie zmienia to ogolnego wrazenia.
        • claratrueba Re: Słuchajcie 28.10.13, 03:24
          A może o szacunek w ogóle nie chodzi, tylko pan w ogóle nie nauczony, że i kwiatek można kupić czy czekoladki, komplement powiedzieć. Mnóstwo ludzi płci obojga tak funkcjonuje, mnóstwo zupełnie poprawnych związków przez całe lata kontakt słowny sprowadza do "znowu mała nie ma" i "znowu skarpety zostawiłeś na podłodze" a prezenty to na święta bo 'trzeba" i najlepiej jakaś patelnia.
      • matylda1001 Re: Słuchajcie 28.10.13, 23:33
        claratrueba napisała:

        >Myślę, że to typ, który uważa, że sam fakt, że zaszczycił swoją osobą jakąś panią powinno być powodem do jej zachwytu. Lub też człowiek przywiązany do moralności czasów pani Dulskiej, przy czym owa moralność tylko kobiet ma dotyczyć.<

        Myślę że ani pierwsze, ani drugie. W pierwszym przypadku mogłoby tak być, gdyby pan zauważył, że Autorka widzi w nim nie tylko obiekt seksualny, a w czasach pani Dulskiej mężczyźni korzystali z domów publicznych (płacili) albo mieli utrzymanki (płacili w inny sposób). W ostateczności płacili "za honor", jak Zbyszko Hance. W tym przypadku pewnie trafiło się, jak ślepej kurze ziarno. Jak zorientował się, że z tym "bez zobowiązań" coś nie tak, to się zreflektował.
        • baba67 Re: Słuchajcie 29.10.13, 11:18
          To bylo raczej jak Clara pisze.Laskawca krol zloty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka