Tak a propos troski o np. finanse innych.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której przy okazji luźnych wag na temat gdzie i jak kto spędzi tegoroczny Sylwester, jedna z par informuje, że gdzieś tam. Wy wiecie, ze bal sylwestrowy w tym miejscu, to wydatek kilku tysięcy złotych. Wiecie też, ze para owa to nie sa biedacy, ale też nie osoby, które mogą ot tak wydać kilka tysięcy na zabawę. Najpewniej wiec wydają ciężko zaoszczędzone pieniądze, albo wzieli na to pozyczke.
Ja osobiście nie brałabym pozyczki na zabawę sylwestrową, a i zaoszczędzoną kasę z pewnoscią wolalabym wydać na coś innego. I ok, tylko czy ja powinnam w związku z tym wyrazić zaraz opinię, że tyle kasy na bal to głupota/brak rozsądku delikatniej mówiąc?
Ja tak serio uważam

- nawet w przypadku ludzi, których na taki bal stać bez wyrzeczeń. ale CO Z TEGO? czy ponieważ ja tak uważam, powinnam to wygłosić, czy też wystarczy, gdy sobie pomysle i zgodnie ze swoimi zasadami na taki bal sama się nie wybiorę?
ok, może jeszcze zaistnieć sytuacja, w której wspomniana para proponuje nam dołączenie się do niej na takim balu. Wówczas dopuszczam powiedzenie wprost "Nie, dzięki, uważam taki wydatek na bal sylwestrowy
z naszej strony za nierosądny". Ale bez dalszych komentarzy dotyczących tamtej pary: MY ZE SWEJ strony uważamy, ze kilka tysiaków za zabawe sylwestrową do za dużo i dziękujemy.
No,a co na to zwolennicy empatii (hmmm) i troski (hmmm) o bliźnich? Wstawiacie gadkę o głupocie przyszłych balowiczów, komentujecie, czy nie?