perkisa
07.01.14, 15:52
Mam dobrego kolegę, poznanego jeszcze na początku studiów. Dzisiaj jesteśmy już ludźmi po 30-stce. Dobry kolega, czyli ktoś z kim przynajmniej raz w miesiącu się widuję na kilkugodzinną rozmowę o wszystkim, wymieniamy co jakiś czas maile i sms'y, spotykamy się także przy okazji kontaktów z innymi wspólnymi znajomymi - a mamy ich liczną grupę, kiedyś on mi pomógł (pożyczył większą sumę na kilka miesięcy), ja mu pomogłam (przenocowałam jego siostrę przez 3 dni) itp. Po prostu jest dobrym, serdecznym kolegą. W tym czasie ja byłam parę razy w związkach, on był, zawsze on i ja mieliśmy dobry kontakt z partnerami tej drugiej strony.
Do tej pory uważałam go osobe bardzo taktowną i kulturalną. Zarówno przy mnie, jak i innych naszych znajomych (mieszane towarzystwo: kobiety i mężczyźni) zachowywał się nad wyraz grzecznie, nie przeklinał, był pomocny i po prostu można było o nim powiedzieć, że jest osobą dobrze wychowaną. Niedawno jednak, zupełnie przypadkiem, spotkałam go w pewnym lokalu z grupą swoich męskich znajomych, z których część ja również znam. Wyglądało to w ten sposób, że ja umówiłam się w tym lokalu z przyjaciółką, która jednak zadzwoniła wcześniej i przeprosiła, że spóźni się pół godziny więc postanowiłam na nią poczekać. Zamówiłam piwo, usiadłam przy stoliku za filarem a przy kolejnym stoliku usłyszałam znajomy głos i zobaczyłam tego swojego kolegą razem z 4 innymi, których też znam. Zdaję sobie sprawę, że powinnam w tym momencie wstać, pokazać im się i przywitać się, ponieważ oni mnie nie widzieli, ale coś mnie podkusiła i stałam się mimowolnym świadkiem ich rozmowy.
W ciągu następnych 15 minut przeżyłam szok. Okazało się, że mój kolega oraz inni znajomi, których miałam za naprawdę wyjątkowo kulturalnych mężczyzn, rozmawiają wyjątkowo obrzydliwie. Nawet nie przeklinali specjalnie, ale wypowiadali się o kobietach wyjątkowo wulgarnie. Np. opowiadali sobie o dziewczynach, które zaliczyli wychodząc do klubów (zazwyczaj wychodzą w piątki i soboty w swoim gronie), pokazywali sobie nawet zdjęcia i filmy robione telefonami komórkowymi, chwaląc się kolejnymi "podbojami". W ich rozmowie kobiety traktowane były jak przedmioty, jak mięso, jak obiekt do zaliczenia. Nie mówili o nich inaczej jak "sucz", "szmata", "świnia", "dupa", "dziura" i temu podobne. Poza tym umawiali się na kolejne podrywy i wymieniali numerami telefonów niektórych z dziewczyn, mówiąc, że skoro jeden już zaliczył i się zabawił, to może przekazać ją drugiemu, może ten ten będzie miał szczęście itp. Po prostu w głowie mi się nie mieściło, co słyszałam. Na ich usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że nie mówili nic takiego o znajomych wartościowych kobietach a dotyczyło to, jak zrozumiałam "kosmetyczek, fryzjerek" i tego typu dziewczyn, które można spotkać w klubach. Niemniej jednak byłam zszokowana jak ktoś może być tak inny w towarzystwie jednych osób oraz w towarzystwie innych.
Co powinnam teraz zrobić? Po 15 minutach ich rozmowy wyszłam dyskretnie i poprosiłam przyjaciółkę o spotkaniu w innym miejscu. Czy powinnam powiedzieć temu koledze, że ich widziałam i słyszałam? Czy powinnam udawać, że nic się nie stało? Wczoraj widzieliśmy się na imieninach znajomego i on jak zwykle był uroczy i kulturalny, ale ja nie mogę przestać myśleć o tym co widziałam i słyszałam.
Jak uważacie?