czajniczek_russella
03.02.14, 02:03
Problem może jest głupi, ale źle się z tym czuję, a dzisiaj znowu to przerabiałam... Zaczęłam pisac doktorat. Ponieważ mieszkam w innym miescie, spotykamy się u niego w mieszkaniu, a nie na uczelni. Promotor jest człowiekiem nieco ekscentrycznym i raczej budującym dystans. Mnie natomiast po trzygodzinnej podróży pociągiem i jeszcze półgodzinnej tramwajem chce się sikać. Czy wypada mi zacząć wizytę u promotora od skorzystania z jego toalety? Myślałam, że znajdę jakąś knajpke w okolicy, na szybką kawę, toaletę i uporządkowanie myśli, ale nie ma knajpki. Ale może jednak niepotrzebnie mam te obiekcje?