Dodaj do ulubionych

Trudna sprawa - przyjęcie i gość

07.02.14, 15:41
Nie wiedziałam w sumie, jak zatytułować wątek, bo sprawa jest dość nietypowa.
Otóż - zbliżają się moje urodziny. Teraz, z racji załoby nie będą huczne, ale jakies - będą. Już zarezerwowałam salkę w lokalu, wybrałam menu, dałam zaliczkę.
Tymczasem zadzwoniła moja kolezanka z mojego rodzinnego miasta, ze wybiera się do tego, w którym mieszkam teraz z zapytaniem, czy będzie mogła się zatrzymać u mnie.
Przyjeżdża w ważnej dla siebie bardzo, prywatnej sprawie.

Powiedziałam, ze oczywiście może się zatrzymać u mnie, obiecałam, że jej pomogę w jej sprawie. I wszystko byłoby "cacy", gdyby nie to, że owa kolezanka jest strasznym wrogiem alkoholu. Jej eksmąż był nałogowym alkoholikiem, przeszła z nim piekło, kilka lat po ich rozwodzie zapił się na smierć.

Oczywiscie powiedziałam koleżance o moim przyjęciu urodzinowym, które wypadnie w czasie jej pobytu u mnie. No i pojawił się problem, bo ona stwierdziła, ze o ile będzie alkohol, to ona nie pójdzie na nie. Dodała, ze ona zwyczajnie zostanie w domu.

Niby jest to rozwiązanie, ale mnie jest zwyczajnie głupio zostawić na cały wieczór i pewnie kawał nocy koleżankę samą w domusad Nie zna poza mną tu nikogo, żeby mogła ten czas spędzić z kimś innym, nie zna miasta, zresztą co miałaby sama robić "na mieście" do póżnych godzin nocnych.

Z drugiej strony odwołać imprezy już nie mogę, a zrobienie jej w formie bezalkoholowej nie wchodzi w grę.

Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 15:46
      - jakie pytanie?

      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 15:49
        co zrobiłbyś w takiej sytuacji?
        • aka10 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 16:04
          Ja bym zrobila tak, jak kolezanka sugeruje. A tak w ogole, to uwazam, ze jest niepowazna. Przeciez na Twoja impreze moze isc i sama nie pic. Co ja obchodzi, ze Twoi goscie pija? Wg. mnie, stawia Cie w ten sposob w niezrecznej sytuacji, jak to wlasnie opisalas.
          • chris1970 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 16:09
            Poważna czy nie, koleżanka powód ma - eks męża pijaka, związane z tym przeżycia i tutaj bym jej nie oceniał.
            Sprawa dotyczy tego, jak ma się zachować Kora w tej sytuacji.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 00:31
            aka10 napisała:
            A tak w ogole, to uwazam, ze jest niepowazna. Przeciez na Twoja impreze moze isc i sama nie pic.
            Co ja obchodzi, ze Twoi goscie pija?


            Moze dlatego ja obchodzi bo ludzie pod wplywem alkoholu roznie sie zachowuja,
            i jej to przypomina zachowanie jej ex-meza.

            Ktos kto nie przezyl zycia z alkoholikiem (ja nie) moze nie umiec sobie wyobrazic
            (ja moge) jakie to moze byc okropne, i jaka potem ma sie uraze na zapach alkoholu
            szczegolnie te wyziewy z ust (raz zostalam zartobliwie zlapana "w kanapke"
            pomiedzy dwoch rozweselonych znajomych alkoholikow, uggghh)
            i zachowanie podpitych gosci.

            Mozna nie chciec narazac sie na to.

            Minnie
            • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 09.02.14, 10:31
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:
              >
              > Moze dlatego ja obchodzi bo ludzie pod wplywem alkoholu roznie sie zachowuja,
              > i jej to przypomina zachowanie jej ex-meza.


              nie, to nie o to chodzi, pomijajac fakt, ze nie mam znajomych upijających się do nieprzytomności. Kolezanka nie bywa na żadnych spotkaniach, gdzie jest jakikolwiek alkohol - także np. symboliczna lampka szampana, czy kieliszek wina do kolacji. Np. nie była na weselu swego brata- poszła na slub do kościoła, a z sali weselnej zmyła się, gdy podano właśnie wspomniany kieliszek szampana na początku.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 11.02.14, 02:14
                kora3 napisała:
                nie, to nie o to chodzi, pomijajac fakt, ze nie mam znajomych upijających się do nieprzytomności. Kolezanka nie bywa na żadnych spotkaniach, gdzie jest jakikolwiek alkohol - także np. symboliczna lampka szampana, czy kieliszek wina do kolacji.

                Ja nie sugerowalam ze koniecznie trzeba upijac sie do nieprzytomnosci
                abys komus zachowaniem przypominac meza ex -pijaka,
                wystarczy rozluznic sie i poweselec, na przyklad smile

                no wiesz, zachowanie kolezanki w kazdym razie jakies przyczyny ma.
                jesli nie takie to inne.
                moze po prostu stala sie zacieklym wrogiem alkoholu, nie wiem.
                ja w kazdym razie nie staram sie wylumaczyc konkretnie twojej znajomej,
                co w ogole zachowanie takiej osoby,
                w odpowiedzi na zarzuty ze rzeczona osoba jest 'niepowazna
                i nie powinno ja obchodzic czy ktos inny pije czy nie' - bo nie wiemy czym sie
                powoduje, nie znamy jej historii z ex-alkoholikiem.

                Minnie
                • nchyb Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 11.02.14, 06:25
                  > no wiesz, zachowanie kolezanki w kazdym razie jakies przyczyny ma.
                  > jesli nie takie to inne.
                  to się nazywa współuzależnienie, choroba taka...
                  leczy się również, tak jak alkoholizm i równie trudna do wyleczenia, bo chory swojej choroby nie dostrzega zazwyczaj...
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 11.02.14, 06:55
                    nchyb napisała:
                    to się nazywa współuzależnienie, choroba taka...
                    leczy się również, tak jak alkoholizm i równie trudna do wyleczenia, bo chory swojej choroby nie dostrzega zazwyczaj..
                    .

                    moze i nazywa, i jest choroba,

                    ja, wyjasniam jeszcze raz, tylko odnioslam sie do zarzutu ze kolezanka
                    "jest niepowazna" i "co ja to obchodzi" : ).

                    Minnie
                    • nchyb Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 11.02.14, 07:01
                      osoby zdrowe również często nie wiedzą, ze to choroba i zachowania związane z nią mogą odbierać właśnie jako niepoważne wyskoki...
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 11.02.14, 07:09
                        nchyb napisała:
                        osoby zdrowe również często nie wiedzą, ze to choroba i zachowania związane z nią mogą odbierać właśnie jako niepoważne wyskoki...

                        o to chodzi,

                        a mnie chodzilo nawet o to ze gdy nie wie sie tego to mozna chociaz wyobrazic sobie
                        iz ktos kto przeszedl gehenne z alkoholikiem moze miec wiele powodow
                        do znienawidzenia alkoholu do tego stopnia,
                        ze nie chce juz widziec ani jednej jego kropelki. wspoluzaleznienie, czy nie.

                        Minnie
                        • vilez Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 11.02.14, 08:53
                          Ta nienawiść to jest chora postawa- rozsiewanie współuzależnienie dalej. Dlatego nie powinno się jej poddawać.
                          Fobie owej koleżanki dotykają w skutkach inne osoby (tu: Korę i jej partnera). Ale także z punktu widzenia elementarnej grzeczności (nocowanie u kogoś) - tym bardziej powinna je zachować dla siebie. Sprawia sobą dużo kłopotu, a nie musiałaby (w tym względzie), gdyby wzięła na wstrzymanie. Współuzależnienie i niestety brak kultury.
                          Nie rozumiem, jak można prosić o nocleg i jednocześnie stawiać warunki.
                          • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 11.02.14, 09:45
                            Ja kolei nie pojmuje jak mozna zgadzac sie przenocowac kolezanke ktora nie przyjechala w celach towarzysko-rozrywkowych tylko w smutniej i nieprzyjemnej sprawie , a nastepnie oswiadczac ze sie ma przyjecie i oczywiscie jesli kolezanka chce skorzystac z gosciny to MUSI ISC. Inaczej fora ze dwora.To jest dopiero wyzsza kultura.Cienia zamordyzmu w tym nie ma naturalnie.Sama empatia i bezinteresownosc.
                            Pomijajac juz wspoluzaleznienie, przyczyna niecheci do imprez moze byc wszystko-klopoty zdrowotne, kiepski stan psychiczny itd.W sumie nie ma znaczenia przyczyna tylko postawienie sprawy-nie mozesz u mnie spac,MUSISZ ISC sama Cie nie zostawie(bo a nuz cos mi zniknie lub chalupe podpalisz).Po takim dictum mila gospodyni bylaby u mnie skreslona na zawsze.
                            Co innego gdyby kolezanka w skowronkowym nastroju przyjechala w odwiedziny a nastepnie stwierdzila ze ona na imoreze nie idzie bo jej sie jakis gosc z buzi nie podoba.
                            • kora3 Dokładnie Babo 11.02.14, 10:11
                              choć wiem o co Vilez ogólnie chodzi, uważam, ze racja w tej dyskusji jest po Twojej stronie. Kolezanka nie wymaga, bym odwołała imprę, ani, zebym ją w związku z nią zrobiła bezalkoholową. Sama zaproponowała, że w tej sytuacji zostanie w domu i zrobiła to odpowiednio wcześnie, nie stawiając mnie "pod scianą", że oto ja oczekuje, ze ona z nami pójdzie, a tu okazuje się, ze nie.
                              Nie widzę tu też zadnego "poddawania się" współuzależnieniu kolezanki z mojej strony: nie odwołuję imprezy, ani nie robię bezalkoholowej.
                              Trudno, zebym zmusiła mego gościa do pójścia na imprezę, na którą z dowolnej przyczyny iśc nie chce, albo stwierdziła, ze skoro nie chce, to nie ma nocowania.
                              Nie znajduję w jej propozycji pozostania w domu niczego dziwnego - równie dobrze moglaby nie chcieć iśc na impreze z dowolnej przyczyny innej, niż jej alkoholowa fobia.

                              Nie mam też oporów przed zostawieniem jej samej w mieszkaniu - prosto mówiąc: nie sądze, ze mi coś ukradnie, albo będzie przeglądać półkismile Jedyne co, to poinstruuję ją, ze u nas się nie otwiera okien na oścież ze względu na koty, a otwierając drzwi należy uważać, by nie zwiały. Tyle jest nietypowości w obsłudze ze tak powiem naszego mieszkania.

                              Oczywiście, fobia koleżanki powoduje, że na czas jej pobytu, jakieś 4-5 dni w naszym domu nie będzie się piło alkoholu, a koleżankę zaproszę zapewne do kawiarni, a nie do pubu.
                              Nie będę też w tym czasie podejmować innych gości, a pracować będę w domu (na szczęście mam taką możliwość), żeby z nią pobyć.
                              Ale w związku z zadną z tych spraw nie czuję się ani "stawiana pod scianą" ani zainfekowana współuzależnieniem koleżanki. Mam możliwość pracować w domu - to tak zrobię, gdybym nie miała to musiałabym wyjść do pracy i kolezanka by to zrozumiała na pewno (ba, ona nie wie jeszcze, że przez te kilka dni zostanę z nią w domu smile). Nie musze się napić alkoholu bez okazji, wiec spokojnie mogę z tego zrezygnować na kilka dni. Nie mam w tym czasie konieczności zapraszania innych gości i częstowania ich alkoholem, to nie zaproszę.

                              Rację przyznaję Vilez w tym, że kolezanka ma problem ze współuzależnieniem, którego najprawdopodobniej nie dostrzega, tym bardziej, ze od dłuższego już czasu nie jest z osobą uzalezniona, ba ta osoba konkretna nie zyje. Sądze, że pomówię o tym z kolezanką, ale po pierwsze sprawa, z którą przyjeżdża jest pilniejsza moim zdaniem, a po drugie nie chciałabym, by odniosła wrazenie, ze mówię jej o tym, bo w jakiś sposób jej fobia mnie/nas ogranicza.
                              • vilez Re: Dokładnie Babo 11.02.14, 11:01
                                Ależ Cię ogranicza, co właśnie opisałaś. Poczułaś się niezręcznie ze względu na jej komentarz. Komentarz był zresztą nie tylko pochodną fobii, był także niekulturalny. Koleżanka po prostu nie miała prawa do takiego komentarza.
                                Nie twierdzę, że JESTES zainfekowana, twierdzę tylko, że należy dawać takim rzeczom stosowny odpór.
                                • kora3 Miła Vilez 11.02.14, 11:50
                                  vilez napisała:

                                  > Ależ Cię ogranicza, co właśnie opisałaś. Poczułaś się niezręcznie ze względu na
                                  > jej komentarz. Komentarz był zresztą nie tylko pochodną fobii, był także nieku
                                  > lturalny. Koleżanka po prostu nie miała prawa do takiego komentarza.


                                  Kolezanka nie strzelała żadnego komentarza. Przepraszam, ale ja jestem za precyzyjnym wyrażaniem się, a komentarz dla mnie to komentarz, zaś informacja, to informacja.
                                  Powiedziałam, ze w czasie jej planowanego pobytu wypadają moje urodziny, które urządzam w lokalu, na które ją także oczywiście zapraszam. Ona na to, że b. dziekuje, ale o ile na imprezie będzie alkohol, to niestety nie będzie obecna. Ja na to, że owszem, będzie alkohol. Na co ona, że w takim razie o ile to nie problem chętnie zostanie w domu na ten czas.

                                  Sorry, ale GDZIE tu jest komentarz? Komentarz to byłby, gdyby kolezanka powiedziała o szkodliwości spożywania alkoholu, zagrożeniu w związku z tym choroba alkoholową oraz ze ja siebie i swoich gości na to narażam itd.
                                  Nic takiego nie miało miejsca.
                                  Czy jeśli mnie ktoś zapraszałby na strzelnicę, a ja bym odpowiedziała "a nie, dziękuję, nie kreci mnie strzelanie" to ja coś SKOMENTOWAŁAM? No moim zdaniem - nie. Odmówiłam podając przyczynę - nie kreci MNIE. Nie mówie, ze to złe, głupie, strata czasu, kasy, niefajne, tylko, ze nie chcę, bo nie lubię i tyle.


                                  > Nie twierdzę, że JESTES zainfekowana, twierdzę tylko, że należy dawać takim rze
                                  > czom stosowny odpór.


                                  Co do tego, że kolezanka mnie ogranicza Vilez. No niby tak, ale nie w kwestii imprezy, tylko bardziej pobytu u mnie. Tylko, ze niemal KAZDY gość jakos tam ogranicza. Gdtby do mnie miała przyjechać moja np. siostra z dzieckiem to TAKZE zostałabym w domu (mam takie możliwości w pracy), TAKZE nie paliła w mieszkaniu przy dziecku, TAKŻE nie zapraszała siostry z dzieckiem do pubu, i TAKZE przy dziecku nie piła alkoholu, ani w domu, ani w lokalu.
                                  Gdybym ja gościła u mojej siostry, to ja także ograniczałabym tym, że jestem wege i nie można mi podać na obiad schabowego z kapustą, ani klopsików w sosie.

                                  Powiedz mi teraz, jak miałabym dać "takim rzeczom stosowny odpór".? Owszem, gdyby kolezanka wywierała na mnie presję w stylu: odwołaj imprezę, skróc do minimum, zrób bezalkoholową, to pójde - to dawałabym odpór -nie odwołam, nie skrócę, nie zrobię bezalkoholowej. Ale dziewczyna zwyczajnie NIE CHCE iść na imprezę, w sumie - wszystko jedno dlaczego. Równie dobrze moglaby nie chcieć iśc, bo jest zmęczona po kilkugodzinnej podróży, nie ma nastroju, źle się czuje.

                                  Jak wspomniałam - wiem o co ci chodzi ze współuzależnieniem, ale ja jej przecież nie potakuję, ani nie zmieniam swoich planów imprezowych "pod nią" pokazując, ze jej fobia jest dobra.
                                  • vilez Re: Miła Vilez 11.02.14, 12:14
                                    > urządzam w lokalu, na które ją także oczywiście zapraszam. Ona na to, że b. dzi
                                    > ekuje, ale o ile na imprezie będzie alkohol, to niestety nie będzie obecna.

                                    To jest własnie komentarz. Ale ok, można nazwać go informacją., Nie zmienia to sedna. Że się poczułaś w tej sytuacji nieswojo.
                                    Tutaj powodem tego poczucia jest nie sam gość jako gość, tylko jego chory stosunek do alkoholu wyrażony nietaktownie. I tyle.
                                    • baba67 Re: Miła Vilez 11.02.14, 12:29
                                      Tylko ze ona poczula sie nieswojo bo jest niewykle empatyczna i poniewaz gosc ma klopoty wolalaby jej nie opuszczac.Nie dlatego ze poczula sie zaatakowana z powodu spozywania alkoholu.ja bym wogole nie poczula sie nieswojo bo taka empatyczna nie jestem.Poglady kolezanki nt alkoholu nie maja nic do rzeczy.
                                      Gdyby powiedziala ze isc nie chce bo skrecila noge i cierpi to Korcia tez by sie poczula nieswojo.
                                      • kora3 Re: Miła Vilez 11.02.14, 13:02
                                        baba67 napisała:

                                        .Poglady kolezanki nt alkoholu nie maja nic do rzeczy.
                                        > Gdyby powiedziala ze isc nie chce bo skrecila noge i cierpi to Korcia tez by si
                                        > e poczula nieswojo.


                                        prawda smile Tylko ja nie mam wcale przekonania, ze Tobie tak gładko przeszłoby zostawienie na wieczór i pół nocy gościa, który jest u Ciebie pierwszy raz, przyjechał z daleka i jeszcze ma kłopoty ...
                                    • kora3 Re: Miła Vilez 11.02.14, 12:59
                                      vilez napisała:

                                      > To jest własnie komentarz. Ale ok, można nazwać go informacją

                                      Nie, no to nie jest komentarz. Wykazałam ci na INNYM przykładzie, że tak nie jest.
                                      Zgadzam się - nie wypada komentować organizacji imprezy przez inna osobę, ale ma się prawo odmówić uczestnictwa w niej ze swoich powodów, podając przyczynę, albo nie.


                                      ., Nie zmienia to
                                      > sedna. Że się poczułaś w tej sytuacji nieswojo.



                                      Ale ja się poczułam nieswojo NIE dlatego, ze kolezanka ma taki stosunek do alkoholu, ale dlatego, ze w dniu kiedy przyjedzie tyle co, z kłopotem, pierwszy raz do mnie będę zmuszona zostawić ją samą. Dokładnie tak samo poczułabym się, gdyby jej niechęć do uczestnictwa w imprze wynikała z: załoby, depresji, złego samopoczucia.

                                      > Tutaj powodem tego poczucia jest nie sam gość jako gość, tylko jego chory stosu
                                      > nek do alkoholu wyrażony nietaktownie. I tyle.


                                      Moim zdaniem b. taktownie- bez KOMENTARZA nt. organizowania imprez alkoholowych, a jedynie z INFORMACJĄ, ze się w takowych nie uczestniczy.
                                      Twoim zdaniem kolezanka powinna złamać swe zasady wszystko jedno z czego wynikające, bo inaczej będzie nietaktowna? To znaczy, ze ja powinnam jesć na przyjęciu golonkę, która we mnie budzi odruch wymiotny?

                                      Wiesz, ja mam takiego kolegę, u którego na imprezach ludzie często palą ziołosmile ja nie palę i nie zamierzam uczestniczyć, choćby z racji zawodu w czymś nielegalnym. Odmawiam uczestnictwa w imprezie na której się pali wspomniane zioło i nie widzę w tym nic nietaktownego.
                                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Miła Vilez 13.02.14, 04:07
                                        kora3 napisała:
                                        choćby z racji zawodu w czymś nielegalnym.

                                        bardzo mnie zaintrygowalas Koro.. zdradz gdzie pracujesz, chocby grypsera,
                                        juz ja to sobie rozszyfruje ...

                                        Minnie
                                        • kora3 Re: Miła Vilez 13.02.14, 08:30
                                          ale nic nie robię nadzwyczajnego, tylko, ze mój zawód jest zawodem tzw. zaufania publicznegosmile
                                          • urko70 Re: Miła Vilez 13.02.14, 11:14
                                            kora3 napisała:

                                            > ale nic nie robię nadzwyczajnego, tylko, ze mój zawód jest zawodem tzw. zaufani
                                            > a publicznegosmile

                                            smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile
                                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Miła Vilez 13.02.14, 11:43
                                            kora3 napisała:
                                            ale nic nie robię nadzwyczajnego, tylko, ze mój zawód jest zawodem tzw. zaufania publiczneg

                                            zabilas mi klina Koro - ide spac, to teraz bede miala o czym myslec wink

                                            Minnie
                                            • kora3 Re: Miła Vilez 13.02.14, 12:15
                                              ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                                              >
                                              > zabilas mi klina Koro - ide spac, to teraz bede miala o czym myslec wink

                                              alez skad - nie zamierzam Cie na to narażać smile jestem dziennikarzem (nie z GW - od razu wyjaśniam) smile
        • chris1970 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 16:06
          Zgodnie z życzeniem koleżanki.
          Nie chce iść na przyjęcie, to niech nie idzie.
          Koleżanka może zająć się oglądaniem tv, może poczyta książkę, albo postuka w klawisze laptopa.
          Pytanie, czy nie boisz się jej zostawić samej w domu?
          • kora3 Masz na mysli, czy mam do niej zaufanie? 07.02.14, 16:36
            Jeśli o to pytasz, to tak. Nie obawiam się niczego, tylko zwyczajnie mi niezręcznie.
    • pavvka Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 16:35
      kora3 napisała:

      > mnie jest zwyczajnie głupio zostawić na cały wiec
      > zór i pewnie kawał nocy koleżankę samą w domusad Nie zna poza mną tu nikogo, żeb
      > y mogła ten czas spędzić z kimś innym, nie zna miasta, zresztą co miałaby sama
      > robić "na mieście" do póżnych godzin nocnych.

      Mówisz tak jakby koleżance nie zdarzyło się nigdy w życiu spędzić wieczoru samej w domu... Dorosła jest, poradzi sobie. Tzn. oczywiście miło by było gdyby dało się jej czas zorganizować, ale w końcu celem jej wizyty jest załatwienie konkretnej sprawy, a nie imprezowanie. I tak wyświadczasz jej sporą przysługę pomagając w sprawie i zapewniając nocleg. Uczciwie przedstawiłaś jej sytuację dotyczącą imprezy, ona sama zaproponowała rozwiązanie, nie da się zadowolić jej bardziej nie stawiając w niezręcznej sytuacji dużo większej liczby osób zaproszonych na urodziny. Tak szczerze, to w ogóle nie rozumiem dylematu.
    • claratrueba Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 16:36
      No i pojawił się problem, bo ona stwierdziła, ze o
      > ile będzie alkohol, to ona nie pójdzie na nie. Dodała, ze ona zwyczajnie zostan
      > ie w domu.

      Więc dokonała wyboru, proste.
      Koro, masz zobowiązania, rozumiem, że wcześniejsze w stos. do swoich zaproszonych gości.
      Jednocześnie wyświadczasz przysługę koleżance goszcząc ją w swoim domu. Co więcej, oferujesz pomoc w załatwieniu ważnej sprawy.
      Koleżanka wie o Twoim wcześniejszym zobowiązaniu i podaje Ci rozwiązanie problemu, które uważa za rozsądne.
      Twoje rozterki są więc chyba nadmiarem troski. Niejednej dorosłej osobie przychodzi spędzać wieczór i noc w mieście, gdzie nikogo nie znają, a jedynym miejscem, które znają jest hotel, w którym się zatrzymali.
      Przygotuj koleżance jakieś dobre jedzenie, podsuń książkę, która pozwoli jej miło spędzić wieczór lub film, poproś o telefon gdyby coś było nie tak, zadzwoń z imprezy by zapytać czy wszystko w porządku i nie rób sobie wyrzutów, że służysz komuś swoją gościnnością a swoją osobą nie możesz bo masz inne zobowiązania·
    • annthonka Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 16:47
      Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem problem. Koleżanka dokonała wyboru, woli zostać w domu. Rozumiem, że nie strzeliła focha z tego powodu, tylko grzecznie Ci to powiedziała.

      Impreza zarezerwowana i zapłacona, goście zaproszeni, nikt przecież nie oczekuje od Ciebie, że będziesz wszystko odwoływać. Idź i baw się dobrze, a koleżanka po prostu spędzi w tym czasie spokojny wieczór w Twoim domu.

      Co innego, gdybyś najpierw wiedziała o wizycie koleżanki i mimo to postanowiła zorganizować przyjęcie w czasie jej pobytu, ale rozumiem, że tutaj kolejność wydarzeń była inna.
    • kora3 Wiecie ... 07.02.14, 17:04
      Ja sobie zdaję sprawę, że dla dorosłej osoby spędzenie samotnego wieczoru w obcym mieszkaniu nie jest na ogół problemem. Dla mnie np. w podobnej sytuacji nie byłoby żadnym.

      Tu jednak zachodzi jeszcze parę spraw. Mianowicie - kolezanka jest ogólnie bardzo delikatnej konstrukcji psychicznej, a przez ostatnie lata życie jej nie oszczędzałosad Nie chodzi tylko o te przeżycia z eksmężem, ale także o inne, dodam b. poważne problemy, które się na nią ze tak powiem zwaliły ze wszystkich możliwych stron. Ta sprawa, z którą przyjedzie tu, także jest niełatwa i bardzo ją stresuje.
      Ona ma przyjechać w dniu przyjęcia, tylko wczesnym popołudniem, więc praktycznie wyjdzie to tak, ze ja ją odbiorę z pociągu, zakwateruję i będę musiała sposobić się do przyjęcia i wychodzićsad
      Znacznie lepiej byłoby, gdyby pobyła już dzień, dwa, pogadałybyśmy i dopiero zostawiam jaą na ten wieczór, ale z racji jej zobowiazań wcześniejszy przyjazd nie jest możliwy.

      Rozmawiałam z moim partnerem i ustaliliśmy, że zobaczymy w jakiej będzie kondycji jak przyjedzie. Jeśli w kiepskiej, to on wcześniej opuści przyjecie i wróci do domu, żeby sama nie była. Ja nie mogę z oczywistych przyczyn wyjść wcześniej
      • annthonka Re: Wiecie ... 07.02.14, 18:05
        Koro, ale czy koleżanka oczekuje od Ciebie tego, że rzucisz wszystko, zlekceważysz przyjaciół i stracisz zaliczkę z racji jej alkoholofobii i "delikatnej konstrukcji psychicznej", czy to są po prostu Twoje przemyślenia?
        Jeżeli to pierwsze, to koleżanka stosuje szantaż emocjonalny, któremu zdecydowanie nie należy się poddawać. Jeżeli to drugie to Ty kreujesz problem tam, gdzie go nie ma.
        • kora3 Nie, kolezankanka na mnie nie naciska 07.02.14, 18:10
          to mnie jest głupio, ze ją zostawię samą, a tyle co przyjedzie i jeszcze zestresowana
          • annthonka Re: Nie, kolezankanka na mnie nie naciska 07.02.14, 18:28
            Nie masz powodu czuć się głupio. Odbierasz koleżankę z dworca, udzielasz jej gościny, starasz się, żeby jej pobyt przebiegł jak najlepiej i pomagasz w załatwieniu spraw, więc jesteś naprawdę perfekcyjną gospodynią.

            Jeżeli już, to raczej koleżanka powinna czuć się głupio, bo przez swoją fobię stawia Cię w niezręcznej sytuacji.

            Idź i baw się dobrze i niczym się nie martw. A z koleżanką zdążycie się jeszcze przecież nagadać następnego dnia.
        • claratrueba Re: Wiecie ... 07.02.14, 18:15
          Myślę, że to nie tyle kreowanie problemu co, skądinąd bardzo szlachetna, chęć wsparcia, towarzyszenia osobie pokrzywdzonej przez los w trudnej dla niej sytuacji.
          Rozwiązanie, które Kora i jej partner znaleźli wydaje mi się bardzo dobre.
    • kol.3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 17:07
      Koleżanka niech zostanie w domu. Uważam że takie stawianie sprawy jest z jej strony niepotrzebne. Jeśli nie chciała iść na przyjęcie z alkoholem z racji swoich doświadczeń życiowych, mogła powiedzieć że nie pójdzie, wynajdując inną obiektywną przyczynę (brak nastroju), a tak dała wyraz swojemu negatywnemu nastawieniu dla alkoholowego charakteru Twojej imprezy. To że jej mąż miał problem alkoholowy nie świadczy o tym, że alkohol spożywany umiarkowanie jest czymś nagannym.
      • chris1970 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 09.02.14, 16:32
        Koleżanka powiedziała szczerze i uczciwie w czym problem.
        Sztuczny powód, który podajesz np. brak sukienki może spowodować, że możesz jej chcieć pożyczyć coś swojego.
        Skoro dziewczyna przeżyła życie z pijakiem, ma trudne sprawy i jakoś je załatwia, a nie popada w depresję, to na pewno wieczór w domu koleżanki nie będzie niczym gorszym, czego w życiu doświadczyła.
        Partner również nie musi wychodzić wcześniej. Poczują się źle goście na przyjęciu.
        Naprawdę, spokojnie idź na imprezę, koleżanka się sobą zajmie.
        Jedynie co, to dobrze by było powiedzieć dziewczynie kiedy mniej więcej planujecie zakończyć imprezę. To wszystko co możecie zrobić.
    • lady-z-gaga Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 19:30

      Zaproponowanie komuś, że może się u mnie zatrzymać nie znaczy wcale, że jestem gotowa oddać tej osobie mieszkanie do wyłącznej dyspozycji. Do tego potrzeba o wiele więcej zaufania, niż do wspólnej kolacji i zapewnienia miejsca do spania.
      Koleżanka stawia Cię pod ścianą, bo ciężko komuś powiedzieć wprost "nie mam ochoty/zwyczaju zostawiac gości samych". Narzucanie takiej formy wizyty ze strony gościa jest grubym nietaktem.
      • kol.3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 07:48
        Bardzo istotna uwaga.
    • nick_ze_hej Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 20:41
      Korciu, mam nieodparte wrażenie, że te Twoje liczne problemy są jak listy czytelniczek do redakcji - zmyślone i coraz bardziej od czapywink
      • ines.de Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 22:35
        zgadzam sie w 100%. Kolejny wydumany problem.
        sensowne komentarze i odpowedz na pytanie, ktore w koncu w 2 poscie zostalo zadane zostaly udzielone.
        znajac wczesniejsze posty, to zaraz bedzie szczegolowe omawianie, dodawanie watkow pobocznych etc.
        • ines.de Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 22:36
          mialo byc znajac wczesniejsze posty autorki.
    • znana.jako.ggigus aby oszczędzić koleżankę 07.02.14, 22:33
      nie idź na imprezy, przestań chodzić w ogóle i wszyj sobie jeszcze esperal (czy to się jeszcze robi?) i pokaż koleżance. Jak również przed jej przyjazdem zorganizuj krucjatę antyalkoholową w mieście, żeby się jej delikatna kostrukcja nie załamała. Dalszy krok to byłaby ogólnopolska krucjata antyalkoholowa, żeby isę koelżanka nie załamała, wspieranie trzeźwości. Nie wiem, co ze spotkaniami AA, czy to nie załamuje koleżanki.
      I zawsze ktoś powienien być przy niej, ktoś trzeźwy, prawy i uczciwy.
      Nie żartuję, dostosowuję się do Twojego tonu, bo co post, to nowe niuanse, więc uprzedzam.
    • vilez Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 22:46
      Nie rozumiem, dlaczego dajesz się szantażować kobiecie, która powinna leczyć swój problem?
      • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 22:57
        Gdzie ten szantaz?Ja widze kobiete ktora jest wdzieczna za uprzejmosc i jak najdalsza od robienia problemow gospodarzom.Pomysl zeby ktos jej troche potowarzyszyl jest dobry bo nie wydaje sie wymuszony.
        • vilez Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 08:13
          Szantaż w tym, że koleżanka swój niewyleczony problem z alkoholem (współóuzależnienie) czyni osią pobytu u Kory.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 09:00
            vilez napisała:
            Szantaż w tym, że koleżanka swój niewyleczony problem z alkoholem (współóuzależnienie) czyni osią pobytu u Kory.

            Nie, nie czyni.

            Minnie
            • nchyb Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 15:40
              szantaż to może za dużo powiedziane, nie jest on chamski i bezpośredni, ale coś na rzeczy jest i osoby przewrażliwionej może zadziałać właśnie jak forma wymuszenia...
              • chris1970 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 09.02.14, 16:34
                Wymuszenia czego?
                Nie widzę tu żadnego wymuszenia.
    • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 07.02.14, 22:52
      Zrobic dokladnie tak jak sugeruje kolezanka i swietnie sie bawic na wlasnej imprezie.
      Kolezanka ma fobie, ale to jej sprawa opoki nie zamecza nia otoczenia. A ona nie zamecza, zdaje sobie sprawe i z tego ze wyswiadczasz jej przysluge i z tego ze jest nietypowa.
      Problem z lekka wydumany bo coz mozesz zrobic-poslac na terapie za pozno, odwolac impreze absurdalne.
      • madzioreck Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 00:02
        No trochę zamęcza, wyraźnie podkreślając, ze to alkohol jest powodem, z którego nie zjawi się na imprezie. Stawia Korę w głupiej sytuacji.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 00:38
          Koro, mysle ze tobie jest bardziej glupio zostawic ja sama niz swiadomosc czy zasadom sv
          cos grozi (nic) gdy zostanie sama.

          Mysle, ze tak jak ktos wczesniej napisal - dobra ksiazka, dobry film lub dwa
          (masz pewnie DVD? BluRay?), zapewnienie jedzenia i picia w pelni ja ustatysfakcjonuje.
          W koncu wiadomo ze okazja do wyjscia -wazna, wszystko dawno zarezerwowane,
          cofnac sie nie da,
          a kolezanka na pewno zadowolona ze w ogole moze liczyc na ciebie.

          jedynie co ja bym sie obawiala, to chuchac jej mocno alkoholem po powrocie.
          z tego tytulu uwazalabym ile i co pije,
          i w czasie powrotu do domu zula jakas mocna gume albo co.

          Minnie
          • beata_ Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 09.02.14, 12:17
            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

            > [...]
            > jedynie co ja bym sie obawiala, to chuchac jej mocno alkoholem po powrocie.
            > z tego tytulu uwazalabym ile i co pije, i w czasie powrotu do domu zula jakas mocna gume
            > albo co.

            No bez przesady... Ilość i jakość alkoholu akurat nie ma znaczenia - ktoś przerwrażliwony (i nie tylko) wyczuje każdy alkohol i każdą ilość, nawet jedną lampkę szampana. smile
            Żucie gumy, igieł sosnowych czy innych wynalazków dobre jest (i nieskuteczne zresztą) w przypadku nastolatków wracających do domu po imprezie - żeby rodzice nie poczuli. smile
            • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 09.02.14, 12:29
              No to juz bylalaby przesada.
              Domyslam sie ze partner Korci nie jest wielkim fanem wysiadywania na imprezach do konca,zatem moze z radoscia wyjdzie wczesniej zeby z gosciem pobyc.
              • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 09.02.14, 12:35
                baba67 napisała:

                > No to juz bylalaby przesada.
                > Domyslam sie ze partner Korci nie jest wielkim fanem wysiadywania na imprezach
                > do konca,


                To zależy na jakich smile na moich, czy organizowanych wspólnie zawsze się dobrze bawił. W tym roku rzeczywiście będzie siedział, bo żałoba (ja też), ale zwykle to nie siedzi, bo lubi i umie tańczyć smile

                zatem moze z radoscia wyjdzie wczesniej zeby z gosciem pobyc.

                z radością to nie, ale ze zrozumieniem - na pewno
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 11.02.14, 02:31
              beata_ napisała:
              No bez przesady... Ilość i jakość alkoholu akurat nie ma znaczenia - ktoś pzerwrażliwony (i nie tylko) wyczuje każdy alkohol i każdą ilość, nawet jedną lampkę szampana
              Żucie gumy, igieł sosnowych czy innych wynalazków dobre jest (i nieskuteczne zresztą)


              nie przesadzam - jako ze w BC sa niezwykle ostre przepisy dotyczace
              prowadzenia pod wplywem alkoholu,
              kierowcy probuja wszelkich chwytow co pic, ile i jak i czym maskowac zapach alkoholu.

              Wiec jednak jest roznica czy sie wypije wodke czy np taka whisky ktora dojrzewala
              w debowych beczkach,
              czy piwo, czy wino, itd itp - i ile.

              I o ile kazdy alkohol ma jakis zapach, o tyle np
              rozne gatunki wodki pachna mniej lub bardziej. jakie, to juz nie wiem, ale slyszlam ze jest roznica.

              Gumy do zucia - maskowanie zapachu wodki - popularny blad, okazuje sie to mietowa guma.
              aby jak najlepiej zabic zapach wodki nalezy uzyc gumy wieloowocowej.
              poza tym, alkohol nalezy 'przegryzac' czyms co samo z siebie ma mocny zapach,
              np serowe czipsy..

              No i zlota zasada, im mniej pijesz tym szybciej alkohol sie asymiluje.
              szansa na brak zapaszku sie zwieksza..

              Minnie
        • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 08:00
          Ale Kora wie o jej fobii.Cokolwiek by innego nie powiedziala to i tak wiadomo ze nieprawda.Dalej szantazu nie widze.Jesli mam klastrofobie, z wind nie korzystam, chodze po schodach, to odmowa pojechania winda z gospodarzem jest szantazem? No prosze Cie.
          • vilez Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 08:17
            No i co z tego, że wie? To nie znosi problemu. Koleżanka powinna się udać na solidną terapię. A Kora się jej (koleżance) i stosowanemu przez nia szantażowi, nie poddawać. Inaczej sama włącza się w krąg zainfekowanych problemem. W sumie- już się włączyła "przyjmowaniem" problemu na siebie. Tak się właśnie poszerza krąg współuzależnionych- elementarny błąd. Trzeba odmawiać uczestnictwa w tej grze.
            • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 08:51
              Zadnego szantazu NIE MA. po prostu.
              Szantaz jest wtedy gdy sie od kogos czegos chce a jesli sie nie dostaje grozi albo sie foszy i nabzycza.Tu nie ma ani jednego ani drugiego.jest wylacznie Kora ze swoja empatia.
              • lady-z-gaga Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 09:14
                >No i pojawił się problem, bo ona stwierdziła, ze o ile będzie alkohol, to ona nie pójdzie na nie. Dodała, ze ona zwyczajnie zostanie w domu.

                A cóż to jest, jak nie szantaż? big_grin
                Nie ma focha, jest "zostanę sobie sama w Twoim domu". Toż to gorsze, niż foch, bo chamska manipulacja i stawianie gospodarzy w niezręcznej sytuacji. Dom to nie hotel.
                • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 09:28
                  To jest propozycja rozwiazania problemu. Sensowna zreszta.
                  jesli uwazasz ze kolezanka chciala wymusic na Korze niepodawanie na wlasnym przyjeciu alkoholu to ja Ci serdecznie wspolczuje, bo podejrzewanie ludzi o manipulacje na kazdym kroku jest smutne i uciazliwe. Wspolczuje Ci tez przyjaciol ktorych nie mozesz zostawic samych w swoim domu ze wzgledu zapewnie na lepkie raczki.
                  • vilez Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 10:00
                    Babo, poczytaj sobie w współuzależnieniu. Ta koleżanka jest współuzależniona. I sieje tym współuzależnieniem. Zatraciła normalny (nie- chorobliwy) stosunek do alkoholu.
                    • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 10:07
                      No JEST wspoluzalezniona przeciez nikt tego nie neguje.Rozmawiamy o tym czy Kora jest obiektem szantazu czy nie.Zadnego szantazu nie widze.Kolezanka prawdopodobnie zdaje sobie sprawe z wlasnego problemu ale ma jak czytamy inne wazne sprawy i swoim zdrowiem psychicznym zajac sie na razie nie moze.
                      Nie czytamy natomiast o jakichkolwiek probach sklonienia jubilatki do wycofania alkoholu z menu, pretensjach i minach. Gdzie szantaz ?
                      • vilez Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 11:25
                        W stwarzaniu takiej sytuacji, że Kora czuje się źle będąc "na własnych warunkach"- czyli w swoim domu i na swojej imprezie.
                        • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 11:55
                          To zaden szantaz. Mozesz byc sobie tworcza osoba i wymyslac niczym Tolkien wlasne jezyki ale nie nazywaj szantazem tego co szantazem nie jest.
                          Ja jestem pieprznieta na punkcie urazania cudzych uczuc przez wlasna niezawiniona niewiedze. Jak mawial moj leciwy krewny kazdy ma swojego pierdolca.Kolezanka ma takiego, Korcia cierpi na przesadna empatie- spotkaly sie dwa .
                          Kolezanka nie przyjechala bo miala ulanska fantazje zatruwac ludziom zycie tylko w terminie narzuconym.Sprawa jest niewesola zatem nastroj nie na impreze.jej obecnosc w tym terminie jest PRZYPADKOWA.Rownie dobrze mogla sie zjawic schorowana ciocia ktora nagle dostala termin na specjalistyczne testy.
                          I co ciocia nie idaca na impreze to szantazystka emocjonalna? Bo smiala poprosic siostrzennice o goscine bezczelnie w jej urodziny?Bo postawila przesadnie empatyczna Korcie w niezrecznej (?) sytuacji?
                          Moze kolezanka nie wiedziala ze sa urodziny, moze znala date ale ludzie w stresie koncentruja sie na wlasnym cierpieniu.Moze gdyby wiedziala zamowilaby hotel?
                      • annthonka Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 11:58
                        Przyjęcie będzie ciche i stonowane ze względu na żałobę w rodzinie, więc zapewne mówimy tu o paru lampkach wina do kolacji, a nie o bibie na której alkohol leje się strumieniami i pijani osobnicy zieją oparami wódy w twarz.

                        Koleżanka ma ewidentnie duży problem, ale od kilku lat nie próbuje nic z tym zrobić, a w sytuacji podbramkowej przerzuca problem na innych (jak będzie alkohol to ja nie idę, nieważne że stawiam gospodynię w niezręcznej sytuacji). Gdyby chciała być naprawdę w porządku to, dowiedziawszy się o imprezie, na którą nie chce iść, przełożyłaby przyjazd na następny dzień i tyle.
                        • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 12:07
                          Moze nie mogla przyjechac w nastepny dzien bo sprawa wymaga obecnosci od rana. Zrozumialam ze dowiedziala sie o przyjeciu kiedy zadzwonila z prosba. I co ?
                          Miala powiedziec -to ja dziekuje hotel zamawiam?Wtedy to Korcie by dobila dopiero.
                          Robicie z dziewczyny nie wiadomo kogo.Jnaprawe nie bylyscie w stresujacej sytuacji nigdy? Bylyscie wtedy takie pamietajace o urodzinach i mialyscie szalona ochote na zabawe ?
                          Jesli ktos sobie robi klopoty to sama gospodyni przejmujac sie za bardzo swoja rola.
                          Tak naprawde to Kora stawia swojego goscia w klopotliwej sytuacji wmawiajac w nia oczekiwania i pretensje ktorych nie ma.I doklada jeszcze gosciowi ktory chcialby sie zawinac w kaciku by klopotu nie sprawiac dodatkowego stresu.
                          • annthonka Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 13:39
                            Nie, wystarczyło po prostu powiedzieć "nie będę Ci robić kłopotu w dzień uroczystości, przyjadę następnego dnia" i przełożyć sprawę (o ile ta sprawa w ogóle wymaga uprzedniego umówienia się).

                            A Kora swoją drogą zbytnio się tą sytuacją przejmuje.
                            • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 13:52
                              A jesli nie mozna przyjechac nastepnego dnia, bo sprawe trzeba zalatwic rano. I nie da sie w zaden sposob tego przelozyc? Nic nie wiemy o szczegolach. Cos mi sie nie wydaje ze majac cos nieprzyjemnego do zalatwienia zaklepuje sie pobyt u przyjaciolki na kilka dni wczesniej.raczej przyjezdza sie jak najpozniej mozna. To nie wesele.
                              • nchyb Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 15:34
                                ja akurat z frakcji, która uważa, ze koleżanka swój problem alkoholowy przenosi jednak na innych.
                                Pewnie, że dużo nie wiemy. Nie wiemy, czy może przyjechać później, czy musi być o bladym świcie. Czy stać ją na hotel, lub hostel, by nie robić kłopotu gospodyni. Czy sprawa musi być konkretnie tego dnia załatwiona.

                                Ale wiemy na pewno, że jednak swoim zachowaniem i swoim uzależnieniem od problemu alkoholowego - wprawia autorkę wątku w zakłopotanie i sprawia jej problem.
                                Być może ona sama o tym nie wie, osoby ekstremalnie abstynencko mające problem z alkoholem często nie widzą problemu w swojej chorobie i tym, jak ich zachowanie wpływa na otoczenie.
                                Nie wiemy, czy to najbliższa przyjaciółka, której powierzy się wszystko, łącznie z numerem od sejfu i ukochaną poduszką, czy też dobra znajoma, którą przenocujemy i ugościmy, ale niekoniecznie chcemy zostawić całkiem samą w domu. Ja nie wszystkie dobre koleżanki z rodzinnej miejscowości bym zostawiła i nie czuję się z tego powodu egoistką.
                                Podobnie jak nie prosiłabym męża/partnera, by zrezygnował ze świętowania moich urodzin itp by opiekować się znajomą i jej fobiami.

                                I dlatego myślę, że jednak najlepszym rozwiązaniem, jeżeli koleżanka nie chce uczestniczyć z gospodynią w imprezie - byłaby propozycja przełożenia załatwiania spraw, bądź nocleg w innym miejscu...
                                • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 16:04
                                  Tu nie chodzi o egoizm tylko zaufanie.Oczywiscie nie zostawiamy w domu samych osob do ktorych nie mamy pelnego zaufania.Tu nawet nie chodzi o lepkie raczki bo ze zlodziejstwem to jak mniemam sie nie zadajemy ale osoby nie znane bardzo dobrze albo nieprzewidywalne lub zwyczajnie bemyslne potrafiace np uzywajac naszego komputera zainfekowac system,zostawic czajnik na kuchni itp kwiatki.
                                  Jednak takiej osoby jak mniemam nie oferuje sie tak daleko idacej pomocy w ogole.
                                  I wydaje mi sie ze Twoje podejscie jest wrecz faszystowskie-nawet bez problemu alkoholowego kolezanka moglaby nie miec ochoty teoretycznie na zadne imprezy, mogla jechac na pogrzeb albo miec wazny egzamin.
                                  Dzwoniac z prosba o nocleg zostaje podstawiona pod sciana-idziesz na impreze albo won-nie nie jestem przekonana co do takiego stawiania sprawy.
                                  • nchyb Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 16:14
                                    > I wydaje mi sie ze Twoje podejscie jest wrecz faszystowskie-nawet bez problemu
                                    > alkoholowego kolezanka moglaby nie miec ochoty teoretycznie na zadne imprezy, m
                                    > ogla jechac na pogrzeb albo miec wazny egzamin.

                                    a mnie się wydaje, ze przesadzasz i wręcz mnie obrażasz
                                    a w dodatku tu wiemy konkretnie z postu założycielskiego, ze nie chodzi o pogrzeb i że powodem odmowy pójścia na imprezę jest alkohol i choroba koleżanki...
                                    i nie widzę nic faszystowskiego w uważaniu, ze w tym przypadku koleżanka traktuje Korę jak właścicielkę darmowego hotelu, w którym udzieli jej noclegu na zasadach jej odpowiadających...
                                    • baba67 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 16:30
                                      Podejscie-przenocuje Cie jesli pojdziesz ze mna na impreze a jak nie to szukaj sobie hotelu jest faszystowskie i jesli uwazasz ze jest obrazliwe to trudno, na pewno Cie nie bede przepraszac za moje poglady.
                                      Jesli ktos do nas dzwoni z prosba o nocleg to znaczy ze jest to osoba zaprzyjazniona, taka do ktorej tez bysmy sie zwrocily o podobna przysluge. Nie przyszloby mi do glowy ze traktuje moje mieszkanie jak darmowy hotel .
                                      • nchyb Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 16:40
                                        nie będę brnęła w kłótnie z tobą, bo zarówno tematjak i twoje poglądy tu przedstawione nie są moim zdaniem tego warte
                                        jednak faszyzm z całkiem czym innym mi się kojarzy a także cieszy mnie, że umiem nie dać się współuzależnić osobom z problemami alkoholowymi, Kora natomiast moim zdaniem (o ile to prawdziwy problem) nie potrafi...
                                        dla mnie z tobą eot...
                                        • baba67 No mnie z Toba tez zupelnie nie nt 08.02.14, 16:50

                                    • chris1970 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 09.02.14, 16:39
                                      Nie, tu problemem nie jest alkohol i choroba koleżanki, a nieswoje poczucie Kory z tym, że idzie na swoją imprezę, a koleżankę zostawia samą w mieszkaniu.
                                      • nchyb Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 09.02.14, 16:51
                                        dla mnie jedno jest ściśle powiązane z drugim, ale w sumie problem rozwiązany, Kora znalazła rozwiązanie, które ją satysfakcjonuje...
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 22:59
                  lady-z-gaga napisała:
                  No i pojawił się problem, bo ona stwierdziła, ze o ile będzie alkohol, to ona nie pójdzie na nie. Dodała, ze ona zwyczajnie zostanie w domu.

                  A cóż to jest, jak nie szantaż? big_grin
                  Nie ma focha, jest "zostanę sobie sama w Twoim domu". Toż to gorsze, niż foch, bo chamska manipulacja i stawianie gospodarzy w niezręcznej sytuacji.


                  Niekoniecznie. zostala poinformowana o- i zaproszona na impreze,
                  spytala czy bedzie na niej alkohol,
                  bo jak bedzie to ona nie idzie, zostanie w domu - z kolei tak ona oswiadczyla.
                  dla mnie to nie szantaz, dla mnie to informacja w odpowiedzi na zaproszenie/informacje
                  o imprezie.

                  Zreszta, nie o tym jest dyskusja. pytanie bylo co ma robic Kora.
                  spokojnie isc na impreze, bez poczucia winy,
                  bo czy szantaz byl czy nie, kolezanka nie ma prawa oczekiwac
                  ze dla niej jednej nagle odwola sie cala impreze.

                  Minnie
            • kora3 No chwila Vilze, jak na się "poddaję" ? 11.02.14, 09:51
              Bo nie rozumiem - "poddawałabym się", gdybym
              a) odwołała impreze z powodu koleżanki
              b) zrobiła ja, ale w wersji bezalkoholowej z jej powodu

              Ani jednego, ani drugiego - nie zrobię. Nie wiem jak jeszcze miałabym się "nie podawac" ? Przecie nie zmuszę dziewczyny, żeby poszła na impreze, na którą iśc nie chce...

              Dodam, że mnie byłoby tak samo niezręcznie pozostawić gościa w tym stanie ducha samego tuż po przyjeździe do mnie, gdyby powód niechęci do pójścia na me urodziny był inny niż alkoholowa fobia koleżanku: złe samopoczucie fizyczne, albo psychiczne, żałoba w takim stadium, ze się w żadnych rozrywkach uczestniczyć nie chce, czy też coś podobnego.
              • baba67 Re: No chwila Vilze, jak na się "poddaję" ? 11.02.14, 09:55
                Powinnas Korciu wyrzucic podla manipulatorke z domu .sa hotele-co Cie bedzie swoim coalkoholizmerm szantazowac.Samej przeciez nie zostawisz bo Ci wszystkie szafki przeszuka smile
                • kora3 Wiesz Babo 11.02.14, 10:23
                  Jak piszę powyżej - rozumiem o co chodzi Vilez z tym współuzależnieniem. Jej chodzi o to, że w tej chorobie najgorsze co dla chorego nieświadomego swego stanu może robić otoczenie, to przytakiwać mu i poddawać się jego fobii/fobiom. To jest Babo prawda z psychologicznego punktu widzenia.
                  Tyle, ze takim postępowaniem byłoby zrobienie tej imprezy w wersji bezalkoholowej ze względu na koleżankę. Ani ona tego nie oczekuje, ani ja nie mam zamiaru tak robić.

                  Natomiast jak wspomniałam, nie wiem jak miałabym się jeszcze "nie poddawać"?
                  Wspomniałam, ze na czas pobytu koleżanki w domu zadnego alkoholu nie będzie, ani podczas wspólnych wyjść, ale to dlatego, że chcę, aby się u mnie dobrze czula.
                  Tak samo zrezygnowałabym z palenia w domu, gdybym wiedziała, ze gosciowi to przeszkadza, nawet w takiej wersji, jak moje palenie w porywach do kilku papierosów dziennie i nie codziennie.

                  Wiem, zaraz będzie, ze jestem za bardzo empatyczna smile ale ja tego tak nie odbieram. Przypuszczam, ze problemem dla mnie byłoby, gdybym miała z taką osoba zamieszkać, albo gościć ją np. przez miesiąc. Wówczas owszem - niekoniecznie chciałabym zrezygnować z wyjść do pubu na piwko, albo z paru papierosów na tydzień, ale kilka dni to naprawdę nie jest problem i nie odbieram też tego jako szantaż, ani ze strony koleżanki, ani jakiś mój wewnętrzny.
    • czoklitka Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 08.02.14, 23:15
      Myślę, że trudniejszą sytuację miałabyś, gdyby to właśnie koleżanka miała ciągotki do alkoholu. Będąc dorosłą osobą powinna zrozumieć sytuację, tym bardziej, że wiedziała o Twoich planach. Może nie będzie tak źle. Mając następnego dnia jakieś swoje sprawy do załatwienia być może zechce wyjść wcześniej z imprezy (wtedy można zafundować jej taksówkę do domu), zanim ta zdąży się rozkręcić. wink

      Niby zostawienie gościa samego w domu niezbyt, hmmm, wydaje się być właściwe, ale np. ja osobiście nie widziałabym nic złego i nie czułabym się urażona tym, że znajoma idzie się bawić pozostawiając mnie samą na kilka godzin.
    • kora3 Moi mili 09.02.14, 10:25
      odpowiem zbiorowo: nie czuję się szantażowana przez koleżankę. Czułabym się tak, gdyby stwierdzila, ze w takim razie nie zatrzyma się u mnie, albo gdyby żądala odwołania imprezy. Nie ma takiej sytuacji.
      Ja zwyczajnie chciałabym, by dobrze się u mnie czuła, jako gość, a przyznacie, ze w dowolnej sytuacji pozostawianie gościa samego jest niezręczne, tym bardziej takiego, który tyle co przyjechał i jest w nienajlepszej formie.

      Przekonaliście mnie jednak, że w tej sytuacji mogę tak zrobić, tym bardziej, że propozycja, że kolezanka w tej sytuacji zostanie w domu, wyszła od niej smile
      Jak wspomniałam - zobaczymy, jak będzie z nia, jeśli będzie w kiepskiej formie psychicznej mój partner skróci swa obecnośc na imprezie do niezbędnego minimum i wróci do domu.
      • nchyb Re: Moi mili 09.02.14, 11:42
        jedno tylko pytanie, no może dwa
        a twój partner nie ma ochoty uczestniczyć w obchodach twojego święta? nie będziesz czuła się niezręcznie, pozbawiając go tej możliwości? nie chcesz, żeby partner również czuł się dobrze?
        bi przyznaję, ze dla mnie to jednak również byłby problem...
        • kora3 Re: Moi mili 09.02.14, 11:59
          no przecie napisałam, ze USTALILIŚMY, a nie, ze ja mu kazałam tak zrobić smile
          nie sądzę, żeby to był dlań wielki problem, ani to moje z nim pierwsze urodziny, ani ostatnie.
          sadze natomiast, ze jako współgospodarz domu rozumie sytuację, także to, ze ja nie mogę jako gospodyni przyjęcia opuścić do wcześniej
          • nchyb Re: Moi mili 09.02.14, 12:16
            ja rozumie, ze tak ustaliliście wspólnie, ale czy nie jest ci nieswojo z tego powodu?
            bo mnie by było...
            zdecydowanie bardziej w tym przypadku, osoby mi najbliższej, niż w przypadku koleżanki z problemem alkoholowym...
            no ale każdy ma swoje priorytety smile
            nie ukrywam, ze dla mnie sprawia to wrażenie, ze dla ciebie ważniejsze uczucia koleżanki, SV wobec niej, niż wobec osoby tobie najbliższej.

            no chyba, ze jest jakieś drugie dno, o którym jeszcze nie wiemy, że koleżance należą się jakieś szczególne względy. I tyle,niezależnie od ustaleń... smile
            • nchyb Re: Moi mili 09.02.14, 12:16
              rozumieM, nie rozumiE oczywiście...
            • kora3 Re: Moi mili 09.02.14, 12:28
              nchyb napisała:

              > ja rozumie, ze tak ustaliliście wspólnie, ale czy nie jest ci nieswojo z tego p
              > owodu?
              > bo mnie by było...


              a mnie nie jest smile
              gdyby mój partner miał adekwatną sytuację, jako gospodarz domu i imprezy, to na pewno mógłby liczyć na to, że zachowam się tak, jak on w tej chwili

              > zdecydowanie bardziej w tym przypadku, osoby mi najbliższej, niż w przypadku ko
              > leżanki z problemem alkoholowym...


              ale mojej najbliższej osobie to nie przeszkadza - jesteśmy z sobą długo i przedorosli smile


              > nie ukrywam, ze dla mnie sprawia to wrażenie, ze dla ciebie ważniejsze uczucia
              > koleżanki, SV wobec niej, niż wobec osoby tobie najbliższej.


              fantazjujesz smile wg mnie najbliższa osoba rozumie taką sytuację, ale ... no może nie kazda smile

              >
              > no chyba, ze jest jakieś drugie dno, o którym jeszcze nie wiemy, że koleżance n
              > ależą się jakieś szczególne względy. I tyle,niezależnie od ustaleń... smile


              nie, normalne - jak każdemu gosciowu, który gości u nas pierwszy raz, przyjedzie z daleka i ma kłopoty.

              Wiesz, dla mnie szukanie jakiegoś podtekstu w związku z naszym umówieniem się tak, jak to uczyniliśmy, to jakiś kosmos. Jesteśmy parą wspólnie mieszkająca dobrych kilka lat, a także dojrzałymi ludźmi. Nierzadko zdarza się, że imprezujemy całkiem osobno - częściej ja - przyznajęsmile i nie ma problemu smile
              gdyby to były Walentynki np., to co innegowink
              • nchyb Re: Moi mili 09.02.14, 12:39
                Kora, nie wściekaj się
                pytałaś o opinie i moja jest jedną z nich, związana z moimi priorytetami, które mówią, że bliższa koszula ciału, no chyba, ze koleżanka w super żałobie, ciężko chora (jedzie o świcie na chemię) itp i dlatego należą się jej względy, które przeważyłyby nad dobrem partnera...

                i tyle, widzisz, ze każde rozwiązanie przez część osób będzie właściwe, a część zrobiłaby dokładnie na odwrót... przy okazji, Walentynki chyba też co roku można wspólnie świętować i w czym są lepsze, ważniejsze od urodzin?

                i tak na koniec, ja naprawdę rozumiem, że ty uważasz to za dobre rozwiązanie, ale pytałaś o opinię i już wiesz, ze nie dla wszystkich to tak samo dobre rozwiązanie. Co oczywiście nie zmienia nic i zrób jak Ty uważasz za najlepsze. Tylko po co pytałaś w takim razie?
                Pozdrawiam, miłej zabawy i potem goszczenia koleżanki...
                piszę to bez podtekstów - szczerze smile
                • kora3 Re: Moi mili 09.02.14, 12:54
                  nchyb napisała:

                  > Kora, nie wściekaj się


                  Ja, a broń mnie Bóg, o co?

                  > pytałaś o opinie i moja jest jedną z nich, związana z moimi priorytetami, które
                  > mówią, że bliższa koszula ciału,


                  Ale ja rozumiem Twoje priorytety, tylko nie rozumiem dlaczego transponujesz je na innych.

                  no chyba, ze koleżanka w super żałobie, ciężk
                  > o chora (jedzie o świcie na chemię) itp i dlatego należą się jej względy, które
                  > przeważyłyby nad dobrem partnera...


                  No widzisz, a dla mnie taki dylemat byłby, gdyby mój partner miał w tym momencie jakąś imprezę bardzo prestiżową, albo dlań ważną - np. wesele swego syna, sparowaną imprezę związaną z JEGO awansem. Wówczas byłoby mi niezręcznie czy to prosić go, byśmy wyszli wcześniej, czy też o to, by poszedł sam.
                  >
                  > i tyle, widzisz, ze każde rozwiązanie przez część osób będzie właściwe, a część
                  > zrobiłaby dokładnie na odwrót...


                  Zapewne, ale akurat NASZE ustalenia są poza dyskusja, bo po pierwsze sa nasze, a poza tym NIE SĄ niezgodne z SV. To nie znaczy, ze nie można wyrazić opinii na TEN temat - można, ale na zasadzie powiedzenie o SWOIM podejściu do takich ustaleń, a nie na zasadzie mowienia, ze sa nieok w ogóle.


                  przy okazji, Walentynki chyba też co roku moż
                  > na wspólnie świętować i w czym są lepsze, ważniejsze od urodzin?


                  Są inne smile - zwyczajnie - idziemy na Walentynki ze znajomymi, ale RAZEM i z racji tego, ze to Święto Zakochanych, to nie wchodzi w gre, ze ja/on zostaje, a druga połowa idzie. Tym bardziej, ze żadne z nas nie byłoby gospodarzem spotkania, a jedynie uczestnikami, którzy mogą sobie OBOJE wcześniej wyjść. Tu sytuacja jest taka, że oboje jesteśmy gospodarzami w domu, ale gospodynią imprezy jestem ja, ergo mnie nie wypada wyjść u pozostawić MOICH gości, ale jemu wypada wyjść i zając się NASZYM gosciem

                  >
                  Co oczywiście nie zmienia nic i zrób jak Ty uważasz za najlepsze. Tylko
                  > po co pytałaś w takim razie?


                  woesz, ale ja nie pytałam w sumie, czy To rozwiązanie uważacie za dobre. Pytalam początkowo jak postąpilibyście Wy w takiej sytuacji, a pomysł, by tak zrobić, jak ustaliliśmy pojawił się nam już po zapodaniu watku na forum.

                  > Pozdrawiam, miłej zabawy i potem goszczenia koleżanki...
                  > piszę to bez podtekstów - szczerze smile


                  Dzięki smile
    • urko70 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 12.02.14, 15:44
      kora3 napisała:

      > Nie wiedziałam w sumie, jak zatytułować wątek, bo sprawa jest dość nietypowa.
      > Otóż - zbliżają się moje urodziny. Teraz, z racji załoby nie będą huczne, ale j
      > akies - będą. Już zarezerwowałam salkę w lokalu, wybrałam menu, dałam zaliczkę.

      To rzeczywiście nietypowe organizować w czasie żałoby urodziny w lokalu.

      Zamknę to w kilku słowach:
      W czasie żałoby organizujesz urodziny w lokalu.
      Twoja koleżanka mająca problem z alkoholem nie umie przebywać z ludźmi,
      zakładam, że normalnie, pijącymi alkohol.
      Ty nie umiesz / nie chcesz zorganizować w czasie żałoby impreze bez alkoholu.

      Masz dylemat czy zostawić w domu koleżankę czy odwoływać wcześniej umówioną
      imprezę w lokalu.

      Moim zdnaniem to jest sprawa dla właściwych specjalistów od zdrowia.

      A Ty musisz wybrać czy będziesz siedzieć w domu z koleżanką która ma problem i odwołasz imprezę, czy idziesz na imprezę zostawiając koleżankę samą w domu.

      Ja, gdyby to była bliska mi osoba spróbowałbym przede wszystkim namówić
      koleżankę na terapię ale to oczywiście temat na dłuższą metę, natomiast w
      tej sytuacji proponuję życzliwie spróbować namówić koleżankę na imprezę
      (o ile oczywiście Twoi znajomi normalnie piją alkohol) a jeśli stanowczo by
      odmawiała to zaproponowałbym jej kino i mieszkanie do dyspozycji z
      równoczesnym poinformowaniem że wcześniej umówiłaś się na imprezkę.
      • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 08:45
        urko70 napisał:
        >
        > To rzeczywiście nietypowe organizować w czasie żałoby urodziny w lokalu.


        Dlaczego? Urodziny nie musza być przecież wcale huczne ( i te takie nie będą). Zawsze urządzamy tego rodzaju imprezy w lokalu, bo jakoś nie widzę możliwości podjęcia 20-25 osób w mieszkaniu 70 m. kw. Co prawda wypowiadał się tu kiedyś ekhmm "ekspert", który twierdził, ze można podjąć i to za kasę pt. od 5 zeta wzwyż, ale to tzw. fikcja literacka smile

        > W czasie żałoby organizujesz urodziny w lokalu.

        ZAWSZE organizuje w lokalu. A co do żałoby, to raz, ze nie będą takie jak zawsze pod względem huczności, a dwa, ze mój sp. tato wcale nie chciałby, bym w dniu urodzin była sama, bez przyjaciół i znajomych, tym bardziej, że z rodziną nie mogę być.

        > Twoja koleżanka mająca problem z alkoholem nie umie przebywać z ludźmi,
        > zakładam, że normalnie, pijącymi alkohol.


        Może zwyczajnie nie chce.

        > Ty nie umiesz / nie chcesz zorganizować w czasie żałoby impreze bez alkoholu.

        Nie chcę. Nie mam powodu organizować takiej imprezy z okazji urodzin bez alkoholu, czy to w załobie, czy to nie w załobie. Osobiscie uznaje tylko bezalkoholowe imprezy z okazji dziecięcych świat.
        >
        > Masz dylemat czy zostawić w domu koleżankę czy odwoływać wcześniej umówioną
        > imprezę w lokalu.


        nie, nie mam - już znaleźliśmy rozwiązanie smile
        >
        > Moim zdnaniem to jest sprawa dla właściwych specjalistów od zdrowia.

        To się zwróć smile
        >
        > A Ty musisz wybrać czy będziesz siedzieć w domu z koleżanką która ma problem i
        > odwołasz imprezę, czy idziesz na imprezę zostawiając koleżankę samą w domu.


        jak pisałam, już znaleźliśmy optymalne rozwiązanie smile

        >
        > Ja, gdyby to była bliska mi osoba spróbowałbym przede wszystkim namówić
        > koleżankę na terapię ale to oczywiście temat na dłuższą metę,


        Wiesz, ja także uważam, ze ma problem, ale jestem przekonana, ze rozwijanie tego tematu przez telefon, tuz po prośbie o możliwość zatrzymania się u nas, w sytuacji, gdy nie widujemy się na co dzień nie zabrzmiałoby dobrze. O takim czymś można pogadać w 4 oczy, na spokojnie...

        natomiast w
        > tej sytuacji proponuję życzliwie spróbować namówić koleżankę na imprezę
        > (o ile oczywiście Twoi znajomi normalnie piją alkohol) a jeśli stanowczo by
        > odmawiała to zaproponowałbym jej kino i mieszkanie do dyspozycji z
        > równoczesnym poinformowaniem że wcześniej umówiłaś się na imprezkę.


        Kolezanka została poinformowana o imprezie zaraz, gdy prosiła o możliwość zatrzymania się. Namawiać jej nie mam zamiaru, bo ma takie zasady i nie chcę, by była postawiona w sytuacji, w której my, jako gospodarze naciskamy na nią.
        Co do kina - jeśli będzie chciała do kona , nie ma sprawy, aczkolwiek sporo ludzi nie lubi chodzić tam samemu, wiec proponować tego moim zdaniem nie wypada, tym bardziej, ze koleżanka sama zaproponowała pozostanie w domu.
        • urko70 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 11:46
          kora3 napisała:

          > > To rzeczywiście nietypowe organizować w czasie żałoby urodziny w lokalu.[
          > /i]
          >
          > Dlaczego? Urodziny nie musza być przecież wcale huczne ( i te takie nie będą).
          > Zawsze urządzamy

          Dlatego, ze typowe jest nie organizowanie urodzin w czasie żałoby.
          No rzeczywiście, skoro zawsze urządzacie to nie ma co się przejmować żałobą.
          Zdrówko!


          > > W czasie żałoby organizujesz urodziny w lokalu.
          >
          > ZAWSZE organizuje w lokalu.

          Kilka wersów "wcześniej" pisałaś już o tym. Powtarzasz się.


          > > Twoja koleżanka mająca problem z alkoholem nie umie przebywać z ludźmi
          > ,
          > > zakładam, że normalnie, pijącymi alkohol.

          >
          > Może zwyczajnie nie chce.

          Przyznam, że nie przyszło mi do głowy takie "zwyczajnie nie chce".
          Czyli mamy jej "nie chce" wobec Twoich dylematów z wcześniej umówioną imprezą.
          Mówiąc łopatologicznie: koleżanka stawia Cię w całkiem niezręcznej sytuacji mimo
          iż nie ma ku temu podstaw.


          > > Ty nie umiesz / nie chcesz zorganizować w czasie żałoby impreze bez al
          > koholu.

          >
          > Nie chcę.

          Taka właśnie alternatywę napisałem.

          > > Masz dylemat czy zostawić w domu koleżankę czy odwoływać wcześniej umó
          > wioną
          > > imprezę w lokalu.

          >
          > nie, nie mam - już znaleźliśmy rozwiązanie smile

          Odnosiłem się do Twojego stanu w czasie rozpoczynania wątku.


          > [i]> Moim zdnaniem to jest sprawa dla właściwych specjalistów od zdrowia.[/
          > i]
          >
          > To się zwróć smile

          Ja mam Wam zamawiać specjalistów? No chyba oszalałaś.


          > > Ja, gdyby to była bliska mi osoba spróbowałbym przede wszystkim namówi
          > ć
          > > koleżankę na terapię ale to oczywiście temat na dłuższą metę,

          >
          > Wiesz, ja także uważam, ze ma problem, ale jestem przekonana, ze rozwijanie teg
          > o tematu przez telefon, tuz po prośbie o możliwość zatrzymania się u nas, w syt
          > uacji, gdy nie widujemy się na co dzień nie zabrzmiałoby dobrze. O takim czymś
          > można pogadać w 4 oczy, na spokojnie...

          Nie umiesz inaczej, że tylko telefon przyszedł Ci do głowy?


          > natomiast w
          > > tej sytuacji proponuję życzliwie spróbować namówić koleżankę na imprezę
          > > (o ile oczywiście Twoi znajomi normalnie piją alkohol) a jeśli stanowczo
          > by
          > > odmawiała to zaproponowałbym jej kino i mieszkanie do dyspozycji z
          > > równoczesnym poinformowaniem że wcześniej umówiłaś się na imprezkę.

          >
          > Kolezanka została poinformowana o imprezie zaraz, gdy prosiła o możliwość zatrz
          > ymania się. Namawiać jej nie mam zamiaru, bo ma takie zasady i nie chcę, by był
          > a postawiona w sytuacji, w której my, jako gospodarze naciskamy na nią.
          > Co do kina - jeśli będzie chciała do kona , nie ma sprawy, aczkolwiek sporo lud
          > zi nie lubi chodzić tam samemu, wiec proponować tego moim zdaniem nie wypada, t
          > ym bardziej, ze koleżanka sama zaproponowała pozostanie w domu.

          Napisałem co ja bym zrobił, o tym, że ona sama zaproponowała że zostanie
          w domu pisałaś już w starterze wątku.
          • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 12:30
            urko70 napisał:
            >
            > Dlatego, ze typowe jest nie organizowanie urodzin w czasie żałoby.


            Niekoniecznie, zależy od czasu jaki upłynał od śmierci i rodzaju przyjęcia.

            > No rzeczywiście, skoro zawsze urządzacie to nie ma co się przejmować żałobą.
            > Zdrówko!


            Nie ośmieszaj się - napisałam, ze zawsze organizujemy W LOKALACH, bo tak jest lepiej wygodniej. Nie mieliśmy okazji dotychczas organizować w załobie. Niemniej - gdyby mój sp. Tato zmarł tydzień, czy miesiąc temu, to pewnie wcale nie organizowałabym. Ponieważ jednak miało to miejsce pół roku temu, a zmarły nie życzyłby sobie bym w tym dniu NIE obchodziła świeta (a wierz mi znałam Go na pewno lepiej niż Ty), to organizujemy w formie, jaka uważamy za stosowną do sytuacji - spotkania znajomych i przyjaciół, okazji do pogadania itd.

            >
            >
            >
            > Przyznam, że nie przyszło mi do głowy takie "zwyczajnie nie chce".
            > Czyli mamy jej "nie chce" wobec Twoich dylematów z wcześniej umówioną imprezą.
            > Mówiąc łopatologicznie: koleżanka stawia Cię w całkiem niezręcznej sytuacji mim
            > o
            > iż nie ma ku temu podstaw.


            Ma podstawy - SWOJE zasady. To jest tak, jakbyś stwierdził, że ja stawiam mojego kolegę myśliwego w niezręcznej sytuacji będąc wege. NIE STAWIAM - ja nie jadam mięsa, ani zwierzat hodowlanych, ani dzikich. On o tym wie, wiec jeśli mnie zaprasza to organizuje także jedzenie wege (zwykle i tak są przewidziane jakieś sałatki i tego typu rzeczy). Mogłabym tez odmówić wzięcia udziału w imprezie myśliwskiej i nie byłoby to zadnym nietaktem.
            >
            > Taka właśnie alternatywę napisałem.
            >
            > Odnosiłem się do Twojego stanu w czasie rozpoczynania wątku.

            Wiesz, zasadniczo w tamtym stadium też nie miałam wyboru poza tym, żeby skłonić się ku propozycji koleżanki smile
            >
            >
            > Ja mam Wam zamawiać specjalistów? No chyba oszalałaś.


            A "nam"? Po co? Myslałam, ze Tobie trza smile
            >
            > Nie umiesz inaczej, że tylko telefon przyszedł Ci do głowy?


            ????? Teraz to kompletnie Cię nie pojmuję. Z kolezanką mam kontakt telefoniczny (sporadycznie mailowy). Zadzwoniła z zapytaniem czy może się zatrzymać.... Miałam pojechać 350 km do niej, żeby porozmawiać o jej fobii alkoholowej?

            >
            > Napisałem co ja bym zrobił, o tym, że ona sama zaproponowała że zostanie
            > w domu pisałaś już w starterze wątku.


            No wiec skoro tak zaproponowała, to nie za bardzo wiem po co miałabym proponować jej kino, szczególnie we wspomnianej rozmowie telefonicznej.
            Owszem, gdyby przyjechawszy wyraziła chec pójścia do kina to miałoby jakiś sens. Na razie jeszcze jej nie ma i nie wyrazała takiej checi. Uwazam, ze taka propozycja nie powinna wyjść ode mnie, bo to wyglądałoby tak, że "wypraszam" ja z mojego domu na czas/czesc czasu, gdy nas nie będzie. Co innego, gdyby sama tego chciała. Mogę jej zaproponować obejrzenie flimu w domu, skoro w domu chce pozostać.
            • urko70 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 13:15
              kora3 napisała:

              > > Dlatego, ze typowe jest nie organizowanie urodzin w czasie żałoby.[/i]
              >
              > Niekoniecznie, zależy od czasu jaki upłynał od śmierci i rodzaju przyjęcia.

              Stypy nie brałem pod uwagę, a urodziny młodej osoby, z alkoholem,
              na 20osób ... widocznie mamy inne standardy.


              > > No rzeczywiście, skoro zawsze urządzacie to nie ma co się przejmować
              > żałobą.
              > > Zdrówko!

              >
              > Nie ośmieszaj się - napisałam, ze zawsze organizujemy W LOKALACH, bo tak jest l
              > epiej wygodniej. Nie mieliśmy okazji dotychczas organizować w załobie.

              Szanowna osobo zaufania społecznego, a nie przyszło Ci do głowy,
              że w żałobie po ojcu to w ogóle nie robi się imprezy?

              Organizuj sobie co tylko chcesz ale nie dziw się, że jest to oceniane
              jako zachowanie nietypowe.


              > > Przyznam, że nie przyszło mi do głowy takie "zwyczajnie nie chce".
              > > Czyli mamy jej "nie chce" wobec Twoich dylematów z wcześniej umówioną imp
              > rezą.
              > > Mówiąc łopatologicznie: koleżanka stawia Cię w całkiem niezręcznej sytuac
              > ji mim
              > > o
              > > iż nie ma ku temu podstaw.

              >
              > Ma podstawy - SWOJE zasady.

              "zwyczajnie nie chce" to nie jest zasada.


              > > Taka właśnie alternatywę napisałem.
              > >
              > > Odnosiłem się do Twojego stanu w czasie rozpoczynania wątku.
              >
              > Wiesz, zasadniczo w tamtym stadium też nie miałam wyboru poza tym, żeby skłonić
              > się ku propozycji koleżanki smile

              Skoro nie miałaś wyboru to na czym polegała trudność sytuacji?
              I po co ten cały wątek skoro wyboru nie miałaś?


              > > Ja mam Wam zamawiać specjalistów? No chyba oszalałaś.
              >
              > A "nam"? Po co?

              Po to aby jedna oswoiła problem alkoholu w swoim życiu i ani sama siebie nie męczyła ani nie robiła kłopotu innym,
              a druga nauczyła się właściwej oceny problemów (umówiona impreza w lokalu wobec nagłej wizyty koleżanki).


              > >Nie umiesz inaczej, że tylko telefon przyszedł Ci do głowy?
              >
              > ????? Teraz to kompletnie Cię nie pojmuję.

              Ja: "gdyby to była bliska mi osoba spróbowałbym przede wszystkim namówić
              koleżankę na terapię ale to oczywiście temat na dłuższą metę,"
              Ty: "rozwijanie tego tematu przez telefon,"

              Mimo iż macie się spotkać osobiście to zaczęłaś o telefonie.


              > > Napisałem co ja bym zrobił, o tym, że ona sama zaproponowała że zostan
              > ie
              > > w domu pisałaś już w starterze wątku.

              >
              > No wiec skoro tak zaproponowała, to nie za bardzo wiem po co miałabym proponowa
              > ć jej kino, szczególnie we wspomnianej rozmowie telefonicznej.

              Skoro to było takie oczywiste to po co rozpoczynałaś wątek?
              • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 13:26
                urko70 napisał:

                a urodziny młodej osoby, z alkoholem,
                > na 20osób ... widocznie mamy inne standardy.


                Po pierwsze - co rozumiesz pod pojęciem "młoda osoba"? I dlaczego urodziny osoby wg Ciebie uznawanej za młodą różnią się od urodzin wg Ciebie uznawanej za "niemłodą"?
                Po drugie - dlaczego Twoim zdaniem urodziny osoby dorosłej miałyby być z założenia bezalkoholowe?
                Po trzecie - jakie są standardowe ograniczenia wynikające z SV dla liczby zaproszonych na urodziny osób?
                Proszę o konkretne odpowiedzismile
                >
                > Szanowna osobo zaufania społecznego, a nie przyszło Ci do głowy,
                > że w żałobie po ojcu to w ogóle nie robi się imprezy?


                Nie, ponieważ wiem, ze mój śp. ojciec nie życzyłby sobie, bym w tym dniu nie świętowała.
                >

                >
                > "zwyczajnie nie chce" to nie jest zasada.


                Owszem - jest. Ja zwyczajnie nie chcę jesć miesa i nie jem - taka mam zasadę smile
                >
                > Skoro nie miałaś wyboru to na czym polegała trudność sytuacji?
                > I po co ten cały wątek skoro wyboru nie miałaś?


                Nie było alternatywy, że odmówię koleżance zatrzymania się,. ani ze odwołam imprezę, czy zrobie bezalkoholową. Na wszystkie inne pomysły byłam jak najbardziej otwartasmile

                >
                > Mimo iż macie się spotkać osobiście to zaczęłaś o telefonie.


                No bo GDYBYM MIAŁA TERAZ rozmawiać o tym z nia, to musiałoby być to przez tel. ewnetualnie komunikator. Toz napisałam, ze to rozmowa na 4 oczy i widzac się osobiście smile
                • urko70 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 13:56
                  kora3 napisała:

                  > a urodziny młodej osoby, z alkoholem,
                  > > na 20osób ... widocznie mamy inne standardy.

                  >
                  > Po pierwsze - co rozumiesz pod pojęciem "młoda osoba"? I dlaczego urodziny oso
                  > by wg Ciebie uznawanej za młodą różnią się od urodzin wg Ciebie uznawanej za "n
                  > iemłodą"?
                  > Po drugie - dlaczego Twoim zdaniem urodziny osoby dorosłej miałyby być z założe
                  > nia bezalkoholowe?
                  > Po trzecie - jakie są standardowe ograniczenia wynikające z SV dla liczby zapr
                  > oszonych na urodziny osób?
                  > Proszę o konkretne odpowiedzismile

                  Mam odpowiadać na Twoje pytania (rozbijające problem na cząstki
                  atomów) mimo iż Ty mnóstwo razy unikałaś odpowiedzi na moje pytania.
                  Skąd przekonanie, że zgodzę się na taką asymetrię?



                  > > Szanowna osobo zaufania społecznego, a nie przyszło Ci do głowy,
                  > > że w żałobie po ojcu to w ogóle nie robi się imprezy?

                  >
                  > Nie,

                  Czyli tu też mamy różne standardy.


                  > "zwyczajnie nie chce" to nie jest zasada.
                  >
                  > Owszem - jest. Ja zwyczajnie nie chcę jesć miesa i nie jem - taka mam zasadę smile

                  A pewnie uważasz, że jest tu jakaś analogia do zachowania koleżanki?
                  A może zapraszana na spotkania gdzie inni będą jeść mięso odmawiasz z
                  powodu tego mięsa?



                  > > Skoro nie miałaś wyboru to na czym polegała trudność sytuacji?
                  > > I po co ten cały wątek skoro wyboru nie miałaś?[/i]
                  >
                  > Nie było alternatywy, że odmówię koleżance zatrzymania się,. ani ze odwołam imp
                  > rezę, czy zrobie bezalkoholową. Na wszystkie inne pomysły byłam jak najbardziej
                  > otwartasmile

                  Jakie znalazłaś rozwiązanie?


                  > > Mimo iż macie się spotkać osobiście to zaczęłaś o telefonie.
                  >
                  > No bo GDYBYM MIAŁA TERAZ rozmawiać o tym z nia, to musiałoby być to przez tel.

                  A kto poza Tobą napisał, ze TERAZ ?
                  • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 14:13
                    urko70 napisał:
                    >
                    > Mam odpowiadać na Twoje pytania (rozbijające problem na cząstki
                    > atomów) mimo iż Ty mnóstwo razy unikałaś odpowiedzi na moje pytania.
                    > Skąd przekonanie, że zgodzę się na taką asymetrię?


                    Zwyczajnie nie chcesz odpowiedzieć , bo masz świadomość, ze sam się wkręciłeś z "młodą osoba" np. smile
                    >
                    > Czyli tu też mamy różne standardy.

                    Owszem, dla mnie przekonania mego ojca sa ważniejsze niż innych szczególnie, gdy sprawa Go jakoś dotyczy smile

                    >
                    > A pewnie uważasz, że jest tu jakaś analogia do zachowania koleżanki?


                    Niekoniecznie - podałam ci tylko przykład MOJEJ zasady smile

                    > A może zapraszana na spotkania gdzie inni będą jeść mięso odmawiasz z
                    > powodu tego mięsa?


                    Nie, ale mogłabym, gdyby mi przeszkadzało, że INNI jedzą, mnie nie przeszkadza.
                    >
                    >
                    > Jakie znalazłaś rozwiązanie?

                    Napisałam jakie w tym wątku - jeśli kolezanka będzie w kiepskiej formie mój partner skróci swą obecnośc na imprezie do minimum i przyjdzie do domu.

                    >
                    > A kto poza Tobą napisał, ze TERAZ ?


                    No toz ci napisałam - uważam, ze kolezanka ma problem, z którym powinna powalczyć, wiec pewnie z nią o tym pomówię, jak będzie okazja, czyli jak przyjedzie, a TERAZ byłoby to niegrzeczne
                    • urko70 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 15:09
                      kora3 napisała:

                      > urko70 napisał:
                      > >
                      > > Mam odpowiadać na Twoje pytania (rozbijające problem na cząstki
                      > > atomów) mimo iż Ty mnóstwo razy unikałaś odpowiedzi na moje pytania.
                      > > Skąd przekonanie, że zgodzę się na taką asymetrię?

                      >
                      > Zwyczajnie nie chcesz odpowiedzieć , bo masz świadomość,

                      Mam świadomość, że sama migasz się od odpowiedzi na mnóstwo pytań
                      kierowanych do Ciebie ale oczekujesz odpowiedzi na swoje i nie
                      pozwalam Ci na taka asymetrię.


                      > A pewnie uważasz, że jest tu jakaś analogia do zachowania koleżanki?
                      >
                      > Niekoniecznie -

                      Czyli pisałaś w oderwaniu od tego o czym pisaliśmy.


                      > > A może zapraszana na spotkania gdzie inni będą jeść mięso odma
                      > wiasz z
                      > > powodu tego mięsa?

                      >
                      > Nie, ale mogłabym, gdyby mi przeszkadzało, że INNI jedzą, mnie nie przeszkadza.

                      Mogłabyś również kogoś kopnąć. Mogłabyś mieć taką zasadę.
                      Tyle tylko, że TAKIE zasady NICZEGO nie usprawiedliwiają.



                      > > Jakie znalazłaś rozwiązanie?
                      >
                      > Napisałam jakie w tym wątku - jeśli kolezanka będzie w kiepskiej formie mój par
                      > tner skróci swą obecnośc na imprezie do minimum i przyjdzie do domu.

                      Partner z którym mieszkasz?

                      Rewelacja, angażować / pozbawiać części imprezy, zakładam bliską osobę, bo
                      dorosła kobieta nie może sama usnąć...

                      A może zaraz wyjdą na jaw nowe okoliczności i okaże się, że owa
                      koleżanka idzie na zabieg usunięcia ..... - dodałoby to grozy tej sytuacji
                      i miało by odniesienie do "kiepskiej formy" ...


                      > > A kto poza Tobą napisał, ze TERAZ ?
                      >
                      > No toz ci napisałam - uważam, ze kolezanka ma problem, z którym powinna powalcz
                      > yć, wiec pewnie z nią o tym pomówię, jak będzie okazja, czyli jak przyjedzie, a
                      > TERAZ byłoby to niegrzeczne

                      To kolejny przykład na to że nie odpowiadasz na pytania.

                      " to NIE JEST odpowiedź na moje pytanie, a unikanie odpowiedzi z
                      jednoczesnymi (lichymi, fakt) próbami zdyskredytowania rozmówcy,
                      nie swaidcza o przywiązaniu do zasad SV. "
                      • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 15:32
                        urko70 napisał:

                        > Mam świadomość, że sama migasz się od odpowiedzi na mnóstwo pytań
                        > kierowanych do Ciebie ale oczekujesz odpowiedzi na swoje i nie
                        > pozwalam Ci na taka asymetrię.


                        Nie "migam" się od żadnych odpowiedzi. Jeśli nie odpowiadam Ci na coś, to zapewne nie zauwazylam pytania i tyle.
                        >
                        > Czyli pisałaś w oderwaniu od tego o czym pisaliśmy.

                        Nie - ja mam taką zasadę, ze nie jem miesa, a ona ma taką, ze nie chodzi na spotkania, na których pije się alkohol.

                        >
                        > Mogłabyś również kogoś kopnąć. Mogłabyś mieć taką zasadę.
                        > Tyle tylko, że TAKIE zasady NICZEGO nie usprawiedliwiają.


                        Czy Ty w ogóle zastanawiasz się co piszesz? Kopanie kogoś jest robieniem mu krzywdy, niechęc do uczestnictwa w dowolnej zabawie porównujesz z naruszaniem czyjeś nietykalności?

                        >
                        > Partner z którym mieszkasz?


                        No naturalnie
                        >
                        > Rewelacja, angażować / pozbawiać części imprezy, zakładam bliską osobę, bo
                        > dorosła kobieta nie może sama usnąć...


                        A nie przyszło Ci do głowy, ze osoba mi bliska jest dorosła i nie stanowi dla niej problemu, ze nie będzie na części imprezy?
                        Nie zauważyłeś też chyba, ze w domu oboje jesteśmy GOSPODARZAMi, zaś na imprezie JA jestem gospodynią. W związku z tym nie mogę opuścić SWOICH gości, a mój partner może, by zająć się NASZYM gościem (o ile będzie potrzeba).

                        >
                        > A może zaraz wyjdą na jaw nowe okoliczności i okaże się, że owa
                        > koleżanka idzie na zabieg usunięcia ..... - dodałoby to grozy tej sytuacji
                        > i miało by odniesienie do "kiepskiej formy" ...


                        Nie, zupełnie nie o taki problem chodzi.
                        >
                        > To kolejny przykład na to że nie odpowiadasz na pytania.
                        a
                        Jakie znów pytania? O tym, ze kolezanka ma problem i przydałaby się terapia pisało tu przed Tobą parę osób i ja się z tym zgadzam. póki co nie miałam okazji porozmawiać z nia o tym, bo nasze kontakty od dawna są głownie telefoniczne, albo via net. A rozmowe na ten temat przez telefon, czy mail uważam za nie do przyjęcia, wiec dotychczas nic nie mogłam zrobić w tej sprawie.
                        • urko70 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 15:47
                          kora3 napisała:

                          > urko70 napisał:
                          >
                          > > Mam świadomość, że sama migasz się od odpowiedzi na mnóstwo pytań
                          > > kierowanych do Ciebie ale oczekujesz odpowiedzi na swoje i nie
                          > > pozwalam Ci na taka asymetrię.

                          >
                          > Nie "migam" się od żadnych odpowiedzi. Jeśli nie odpowiadam Ci na coś, to zapew
                          > ne nie zauwazylam pytania i tyle.

                          Nie mam zamiaru wchodzić w roztrząsanie słowa "migać" jednak tak jak
                          widzę, że ludzie mają przeróżne poziomy świadomości/percepcji tak
                          nie wierzę w to że tak często nie zauważasz w pewnych zdań
                          w formie pytań zakończonych _pytajnikiem_.


                          > Nie - ja mam taką zasadę, ze nie jem miesa, a ona ma taką, ze nie chodzi na spo
                          > tkania, na których pije się alkohol.

                          I to jest właśnie w oderwaniu od tego o czym pisaliśmy.


                          > >
                          > > Mogłabyś również kogoś kopnąć. Mogłabyś mieć taką zasadę.
                          > > Tyle tylko, że TAKIE zasady NICZEGO nie usprawiedliwiają.

                          >
                          > Czy Ty w ogóle zastanawiasz się co piszesz? Kopanie kogoś jest robieniem mu krz
                          > ywdy, niechęc do uczestnictwa w dowolnej zabawie porównujesz z naruszaniem czyj
                          > eś nietykalności?

                          Co więcej, dość często próbuję zrozumieć osobę z którą rozmawiam.
                          Nie, nie porównuję.


                          > > Rewelacja, angażować / pozbawiać części imprezy, zakładam bliską osobę
                          > , bo
                          > > dorosła kobieta nie może sama usnąć...

                          >
                          > A nie przyszło Ci do głowy, ze osoba mi bliska jest dorosła i nie stanowi dla n
                          > iej problemu, ze nie będzie na części imprezy?
                          > Nie zauważyłeś też chyba, ze w domu oboje jesteśmy GOSPODARZAMi, zaś na imprezi
                          > e JA jestem gospodynią. W związku z tym nie mogę opuścić SWOICH gości, a mój pa
                          > rtner może, by zająć się NASZYM gościem (o ile będzie potrzeba).

                          Nie przyszło mi do głowy, że będziesz prosiła swojego konkubenta o rezygnację
                          z części imprezy urodzinowej aby potowarzyszył koleżance bo ta samotna w domu...


                          > > A może zaraz wyjdą na jaw nowe okoliczności i okaże się, że owa
                          > > koleżanka idzie na zabieg usunięcia ..... - dodałoby to grozy tej sytuacj
                          > i
                          > > i miało by odniesienie do "kiepskiej formy" ...

                          >
                          > Nie, zupełnie nie o taki problem chodzi.
                          > >
                          > > To kolejny przykład na to że nie odpowiadasz na pytania.
                          > a
                          > Jakie znów pytania?

                          W poprzednim poście postawiłem pytanie:
                          "A kto poza Tobą napisał, ze TERAZ ? "

                          Znów nie zauważyłaś?
                          • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 15:59
                            urko70 napisał:
                            > I to jest właśnie w oderwaniu od tego o czym pisaliśmy.

                            Chwila, pisaliśmy o ZASADACH, które różne osoby, różne mogą mieć i stosować do SIEBIE. Czyż nie?
                            No i moja kolezanka ma zasade, ze nie pije alkoholu i nie uczestniczy w spotkaniach, na których pije się alkohol, a ja mam taką, że nie jem miesa. Nie można ich literalnie przyrównać, bo ja rezygnuje ze spotkań na których inni jedzą mieso.
                            Ale ważne jest, że obie mamy swoje zasady i stosujemy je do SIEBIE, czyż nie?
                            >
                            >
                            > Co więcej, dość często próbuję zrozumieć osobę z którą rozmawiam.
                            > Nie, nie porównuję.


                            No to cóz to miało być to pisanie, że równie dobrze mogę mieć zasade, ze kogoś kopię?
                            >
                            > Nie przyszło mi do głowy, że będziesz prosiła swojego konkubenta o rezygnację
                            > z części imprezy urodzinowej aby potowarzyszył koleżance bo ta samotna w domu..


                            Kohabitanta gwoli naukowej ścisłości, ZASADĘ mam bowiem taką, ze nie wchodziłabym w związek z mężczyzną zajętym, także jeśli owa "zajętośc" byłaby tylko formalna.

                            Tobie nie przyszło do głowy, że gospodarze domu, w którym mają gościa mogą ustalić sobie coś, by gośc ten czuł się bardziej komfortowo, a żadne z gospodarzy nie zaniedbało imprezowych gości, a nam przyszło. No i?
                            >
                            >
                            > Znów nie zauważyłaś?

                            Wyjasniłam Ci - nie tylko Ty o tym wspominałeś i nie nie pisałeś, że TERAZ, ale nie pisałeś też "gdy koleżanka będzie u Ciebie" - zatem można było Twoja słuszną uwagę o terapii rozumieć dwojako: że powinnam pogadać z koelzanką, jak przyjedzie, albo że powinnam powiedzieć jej o tym od razu, gdy problem się ujawnił.

                            >
                            • kora3 Poprawka 13.02.14, 16:00

                              > No i moja kolezanka ma zasade, ze nie pije alkoholu i nie uczestniczy w spotka
                              > niach, na których pije się alkohol, a ja mam taką, że nie jem miesa. Nie można
                              > ich literalnie przyrównać, bo ja NIE rezygnuje ze spotkań na których inni jedzą mie
                              > so.
                            • urko70 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 16:15
                              kora3 napisała:

                              > urko70 napisał:
                              > > I to jest właśnie w oderwaniu od tego o czym pisaliśmy.
                              >
                              > Chwila, pisaliśmy o ZASADACH, które różne osoby, różne mogą mieć i stosować do
                              > SIEBIE. Czyż nie?
                              > No i moja kolezanka ma zasade, ze nie pije alkoholu i nie uczestniczy w spotka
                              > niach, na których pije się alkohol, a ja mam taką, że nie jem miesa. Nie można
                              > ich literalnie przyrównać, bo ja rezygnuje ze spotkań na których inni jedzą mie
                              > so.
                              > Ale ważne jest, że obie mamy swoje zasady i stosujemy je do SIEBIE, czyż nie?

                              Nie. Pisaliśmy o istotności powodu z jakiego ona nie chce iść na imprezę.
                              jak ktoiś ma fobię to należy ją leczyć ale jest ona pewnym usprawiedliwieniem,
                              ale zasad ot taka sobie nie bo nie to żadna zasada.
                              Szczególnie nie jest to powodem aby pozbawiać Twojego konkubenta części
                              imprezy urodzinowej.
                              Stosujecie do siebie ale tracą na tym inni.


                              > > Nie przyszło mi do głowy, że będziesz prosiła swojego konkubenta o rez
                              > ygnację
                              > > z części imprezy urodzinowej aby potowarzyszył koleżance bo ta samotna w
                              > domu..

                              >
                              > Kohabitanta gwoli naukowej ścisłości,

                              Tworzycie związek, mieszkacie razem, nie macie potwierdzonego tego związku
                              więc spełniona jest definicja konkubenta. Ale jeśli się mylę to daj proszę jasne info
                              w jakim zakresie nie wypełniacie definicji konkubinatu.


                              > Tobie nie przyszło do głowy, że gospodarze domu, w którym mają gościa mogą usta
                              > lić sobie coś, by gośc ten czuł się bardziej komfortowo, a żadne z gospodarzy n
                              > ie zaniedbało imprezowych gości, a nam przyszło. No i?

                              Z Twoich zachowań to wiele spraw nie przychodzi do głowy.


                              > > Znów nie zauważyłaś?
                              >
                              > Wyjasniłam Ci

                              Nie odpowiedziałaś na to pytanie.
                              • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 16:41
                                urko70 napisał:
                                >
                                > Nie. Pisaliśmy o istotności powodu z jakiego ona nie chce iść na imprezę.
                                > jak ktoiś ma fobię to należy ją leczyć ale jest ona pewnym usprawiedliwieniem,
                                > ale zasad ot taka sobie nie bo nie to żadna zasada.


                                Tu zatem występuje istotna rozbieżność pomiędzy moim i Twoim poglądem na tę sprawę.
                                Bo ja mianowicie uważam, ze w swoim życiu człowiek może kierowac swię swoimi zasadami, które nie muszą być nijak usprawiedliwiane, może to być równie dobrze "widzimisię
                                "
                                > Szczególnie nie jest to powodem aby pozbawiać Twojego konkubenta części
                                > imprezy urodzinowej.


                                Ale pojmij wreszcie, ze to nie ONA pozbawia go kawałka imprezy, a MY tak zdecydowaliśmy.

                                > Stosujecie do siebie ale tracą na tym inni.

                                ???

                                >
                                > Tworzycie związek, mieszkacie razem, nie macie potwierdzonego tego związku
                                > więc spełniona jest definicja konkubenta. Ale jeśli się mylę to daj proszę jasn
                                > e info
                                > w jakim zakresie nie wypełniacie definicji konkubinatu.


                                Nie musisz się zaraz zaperzać Urkosmile Mnie nie przeszkadza, ze ktoś nazwie mego partnera konkubentem, ani nie odczuwam tego jako przykre.
                                Tak Ci napisałam, dla informacji. W naukowym ujęciu funkcjonują dwa pojęcia określające wolny związek dwojga ludzi mieszkających razem. Konkubinatem określany jest związek, w którym jedno, albo oboje z partnerów mają przeszkody prawne by zawrzeć zw. małżeński. Najczęściej taką przeszkodą jest trwanie przez jedno/oboje w innym zw. małżeńskim, który nie został rozwiązany. Pod pojęciem kohabitacja rozumie się taki związek nieformalny, w którym oboje partnerzy są stanu wolnego i nie ma przeszkód prawnych do zawarcia przez nich zw. małżeńskiego./
                                >
                                > Z Twoich zachowań to wiele spraw nie przychodzi do głowy.

                                Ok, nie przychodzi ci i ... co z tego?
                                >
                                >
                                > Nie odpowiedziałaś na to pytanie.


                                Odpowiedziałam, nie nikt nie mówił/pisał, ze TERAZ, ale także nikt nie mówił/nie pisał, ze nie teraz >
                                • urko70 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 14.02.14, 10:01
                                  kora3 napisała:

                                  > urko70 napisał:
                                  > >
                                  > > Nie. Pisaliśmy o istotności powodu z jakiego ona nie chce iść na impre
                                  > zę.
                                  > > jak ktoiś ma fobię to należy ją leczyć ale jest ona pewnym usprawiedliwie
                                  > niem,
                                  > > ale zasad ot taka sobie nie bo nie to żadna zasada.

                                  >
                                  > Tu zatem występuje istotna rozbieżność pomiędzy moim i Twoim poglądem na tę spr
                                  > awę.
                                  > Bo ja mianowicie uważam, ze w swoim życiu człowiek może kierowac swię swoimi za
                                  > sadami, które nie muszą być nijak usprawiedliwiane, może to być równie dobrze "
                                  > widzimisię
                                  > "

                                  Ależ ja nikomu nie zabraniam, nie odbieram prawa do keirowania się w swoim życiu czymkolwiek, czyli tu niczym się nie różnimy.
                                  Ja wskazuję, że zupełnie czymś innym jest:
                                  a. nie jem mięsa bo uważam że .... (zwierzęta cierpią, jest niezdrowe etc)
                                  b. nie chodzę na imprezy gdzie ludzie piją alkohol (bo mam złe doświadczenia)

                                  a

                                  c. nie chodzę na imprezy gdzie inni piją alkohol i nie ma tu żadnego wyjaśnienia
                                  czyli nie bo nie.

                                  Każdy ma prawo stosować a, b czy też c.
                                  Jednak a i b mające swoje uzasadnienie mogą być usprawiedliwione w stawianiu
                                  gospodarza w niezręcznej sytuacji, natomiast c (nie bo nie) to przedkładanie swojej
                                  niczym nie uzasadnionej "zasady" nad komfort psychiczny gospodarza.


                                  > > Szczególnie nie jest to powodem aby pozbawiać Twojego konkubenta częśc
                                  > i
                                  > > imprezy urodzinowej.

                                  >
                                  > Ale pojmij wreszcie, ze to nie ONA pozbawia go kawałka imprezy, a MY tak zdecyd
                                  > owaliśmy.

                                  Pojmuję, że stworzyłaś ten wątek z jakiegoś powodu, że byłaś postawiona w
                                  kłopotliwej sytuacji.


                                  > > Stosujecie do siebie ale tracą na tym inni.
                                  >
                                  > ???

                                  Pisałaś, że Twoja koleżanka ma zasady i stosuje je do siebie,
                                  "obie mamy swoje zasady i stosujemy je do SIEBIE"
                                  a ja wskazałem Ci, że jej stosowanie do siebie spowodowało to, że Twój
                                  konkubent straci część imprezy.


                                  > >
                                  > > Tworzycie związek, mieszkacie razem, nie macie potwierdzonego tego związk
                                  > u
                                  > > więc spełniona jest definicja konkubenta. Ale jeśli się mylę to daj prosz
                                  > ę jasn
                                  > > e info
                                  > > w jakim zakresie nie wypełniacie definicji konkubinatu.

                                  >
                                  > Nie musisz się zaraz zaperzać Urkosmile

                                  Dlaczego sugerujesz mi nieprawdziwe zachowania?
                                  Chciałabyś abym pisałą do Ciebie podobnie czyli na zwykłe odpisanie pisał Ci:
                                  "ale po co się wściekasz, naprawdę nie ma powodów aby Ci piana ciekła"
                                  ?


                                  > Konkubinatem określan
                                  > y jest związek, w którym jedno, albo oboje z partnerów mają przeszkody prawne
                                  > by zawrzeć zw. małżeński.

                                  Poniżej kilka definicji konkubinatu, wg pwn, wg sjp, wg SN. W żadnej z nich nie ma
                                  mowy o przeszkodach. Wskaż proszę definicję wraz z linkiem gdzie jest mowa o
                                  przeszkodach.

                                  konkubinat «trwały związek mężczyzny i kobiety niepotwierdzony zawarciem związku małżeńskiego»

                                  konkubinat - stan wspólnego życia bez zawarcia formalnego związku małżeńskiego

                                  Konkubinat - wspólne pożycie analogiczne do małżeńskiego, tyle, że pozbawione legalnego węzła.


                                  > > Nie odpowiedziałaś na to pytanie.[/i]
                                  >
                                  > Odpowiedziałam, nie nikt nie mówił/pisał, ze TERAZ, [...]

                                  Więc skoro nikt tego nie mówił to czemu zaczęłaś tłumaczyć, że tak "teraz" jak i
                                  "telefonicznie" to nie za bardzo..... NIKT tego nie sugerował ale Ty uznałaś za
                                  potrzebne pisanie o tym... jakby to nie było oczywiste.
                                  • kora3 Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 15.02.14, 09:53
                                    urko70 napisał:
                                    >
                                    > Każdy ma prawo stosować a, b czy też c.
                                    > Jednak a i b mające swoje uzasadnienie mogą być usprawiedliwione w stawianiu
                                    > gospodarza w niezręcznej sytuacji, natomiast c (nie bo nie) to przedkładanie sw
                                    > ojej
                                    > niczym nie uzasadnionej "zasady" nad komfort psychiczny gospodarza.


                                    Kompletnie nietrafione, bo wszak kolezanka wyjaśniła powody, dla których nie chce uczestniczyć w imprezie. I Ty je nawet uważasz, za usprawiedliwiające taką decyzjęsmile
                                    Tak czy owak - można, czasem wypada wyjaśnić powody, ale nie zawsze TRZEBA.
                                    Lub też nie zawsze owo wyjaśnienie musi być oparte na jakichś obiektywnych przesłankach.
                                    Przykład: "upiekłam ciasto, proszę skosztować"
                                    Odp.. 1 "dziękuję, jestem na diecie, nie jadam słodyczy"
                                    Odp. 2 "dziękuję, mam cukrzycę, nie jadam słodyczy"
                                    Odp. 3 "dziękuję, nie lubię słodyczy i nie jadam ich"

                                    Jak pewnie zwróciłeś uwagę odp. 1 i 2 są jakoś obiektywnie uzasadnione: dieta, choroba, to odp. nr 3 jest poparta argumentem wyłącznie subiektywnym "nie lubię". I ta odp. także jest do przyjęcia przecież smile

                                    >
                                    >
                                    >
                                    > Pojmuję, że stworzyłaś ten wątek z jakiegoś powodu, że byłaś postawiona w
                                    > kłopotliwej sytuacji.


                                    Owszem, bo mimo wszystko nie czuję się mkomforyowo, gdy mam zostawić gościa samego w domu. I nie chodzi o brak zaufania do gościa bynajmniej, a o to, ze gości u nas 1 raz, tyle co przejedzie i jest w nienajlepszej kondycji psychicznej.
                                    >
                                    > Pisałaś, że Twoja koleżanka ma zasady i stosuje je do siebie,
                                    > "obie mamy swoje zasady i stosujemy je do SIEBIE"
                                    > a ja wskazałem Ci, że jej stosowanie do siebie spowodowało to, że Twój
                                    > konkubent straci część imprezy.


                                    ależ straci jak to ująłeś, bo tak CHCE. Nikt go do tego nie zmusza! Różnie dobrze mogłabym mieszkac sama i nie byłoby nikogo, kto "traciłby" czesc imprezy, albo mogłoby go w ogóle w tym czasie nie być (taka praca, ze to jest możliwe) i wówczas wcale by na tej imprze nie był.
                                    >
                                    > Dlaczego sugerujesz mi nieprawdziwe zachowania?
                                    > Chciałabyś abym pisałą do Ciebie podobnie czyli na zwykłe odpisanie pisał Ci:
                                    > "ale po co się wściekasz, naprawdę nie ma powodów aby Ci piana ciekła"


                                    spokojniesmile
                                    >
                                    >
                                    > Więc skoro nikt tego nie mówił to czemu zaczęłaś tłumaczyć, że tak "teraz" jak
                                    > i
                                    > "telefonicznie" to nie za bardzo..... NIKT tego nie sugerował ale Ty uznałaś za
                                    >
                                    > potrzebne pisanie o tym... jakby to nie było oczywiste.


                                    Skoro nikt nie sprecyzował, ze powinnam z kolezanką pomówić o terapii w 4 oczy u na miejscu, to miałam podstawę do tego, żeby sądzić, ze być może ktoś oczekuje, iż powinnam pomówic o tym "z mety"
    • totorotot Re: Trudna sprawa - przyjęcie i gość 13.02.14, 14:43
      Ale boisz się ja zostawić, żeby Chi nie zajumala sreber czy żeby się nie nudziła? Jeśli to drugie, to duża dziewczynka z niej i może sobie pooglądać telewizję. Proste.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka