Dodaj do ulubionych

przewijanie dziecka na korytarzu

15.06.14, 23:24
W osrodku terapeutycznym do ktorego uczeszcza moja corcia nie ma przystosowanej do przewijania dzieci toalety. Toaleta wielkosci chyba 1.5 metra na 1.5 zaopatrzona w przewijak oparty o sciane, ale nie ma go gdzie polozyc. Biore zatem zwykle przewijak i na korytarzu w kaciku przewijam dziecko. Niezbyt komfortowo sie czuje, ale coz. Jakis czas temu zauwazyla to pewna pani terapeutka. Weszla za mna do ubikacji gdy probowalam wyrzucic zuzyta pieluszke i wyciagnela worek foliowy ze smietnika wraz z pieluszka informujac, ze za chwile bedzie smierdziec caly osrodek. Powiedzialam, ze pieluszka zawinieta jest w papier gazetowy i taki sposob niweluje zapachy dosc skutecznie. Pani nie zareagowala, odwrocila sie i tyle ja widzialam. W kazdym razie ostatnie slowa "dosc skutecznie" mowila juz do jej plecow. Dosc to bezceremonialnie wygladalo.
Nie wiedzialam jak powinnam zareagowac. Poczulam sie niezrecznie. Nie wiem co powinnam byla w tej sytuacji zrobic.
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 01:37
      no to jest ten przewijak czy nie?
      nawet jesli jest niefunkcjonalny, to smierdzace pieluchy zostawic nalezy w smietniku do tego przeznaczonym, czyli toaletowym, nie korytarzowym

      cos masz pecha do tych nieszczesnych terapeutek, badz one do ciebie
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 04:14
        roseanne napisała:
        Pani nie zareagowala, odwrocila sie i tyle ja widzialam. W kazdym razie ostatnie slowa "dosc skutecznie" mowila juz do jej plecow. Dosc to bezceremonialnie wygladalo.
        Nie wiedzialam jak powinnam zareagowac. Poczulam sie niezrecznie. Nie wiem co powinnam byla w tej sytuacji zrobic.


        Pani zachowala sie bardzo nieladnie, powinna byla zaczekac az skonczysz mowic,
        przynajmniej.
        ale zamiast sie tlumaczyc ja bym raczej spytala "to gdzie mam to wyrzucic?"

        roseanne napisala:
        to smierdzace pieluchy zostawic nalezy w smietniku do tego przeznaczonym, czyli toaletowym, nie korytarzowym

        no tak, ale z tego co Kingusia napisala wynika ze tak wlasnie zrobila:

        Weszla za mna do ubikacji gdy probowalam wyrzucic zuzyta pieluszke i wyciagnela worek foliowy ze smietnika wraz z pieluszka informujac, ze za chwile bedzie smierdziec caly osrodek.


        Moim zdaniem, w/g prawa, w osrodku dla dzieci absolutnie powinna byc toaleta z mozliwoscia higienicznego przewiniecia dziecka, a tam juz tego nie ma, przewijak oparty o sciane i co dalej? na brudna podloge go ? ble..
        nie wiem wiec czy przypadkiem nie jest lamane prawo - nieprzystosowana toaleta,

        no i do licha czy to tak trudno jeszcze kupic i postawic specjalny kubel na pieluchy?
        skoro juz jest przewijak?
        na pewno nie ty jedna masz tam dziecko w pieluchach.

        moze porusz te sprawe z kim trzeba?

        Minnie
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 11:02
          poprawka, przepraszam

          pierwszy cytat to Kingusia, nie Roseanne, oczywscie.


          M
        • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 11:25
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          "> ale zamiast sie tlumaczyc ja bym raczej spytala "to gdzie mam to wyrzucic?"

          Kurcze faktycznie, takie proste a ja zamiast tego poczulam sie niezrecznie i w sumie zaczelam sie tlumaczyc.

          "> Moim zdaniem, w/g prawa, w osrodku dla dzieci absolutnie powinna byc toaleta z
          > mozliwoscia higienicznego przewiniecia dziecka, a tam juz tego nie ma, przewij
          > ak oparty o sciane i co dalej? na brudna podloge go ? ble.."
          generalnie to dobry osrodek, tylko przystosowany z czegos co bylo kiedys przeznaczone dla doroslych (biuro architektoniczne) i z tym kibelkiem troche niewypal.
          Zeby bylo mozna na podloge to jeszcze by jakos to wygladalo, choc dla mnie podloga w toalecie to ochyda, nawet jak z pozoru czysta w miare. Ale tam nawet nie ma gdzie na tej podlodze polozyc. Ta toaleta jest paciupenka.

          > moze porusz te sprawe z kim trzeba?
          To bardzo dobry pomysl. Porusze ja z moja terapeutka. Obawiam sie jednak, ze niewiele sie da zrobic, bo pewnie remont nie wchodzi w gre i generalnie to nikomu to chyba nie przeszkadza. Zareagowala ta jedna terapeutka znana z poprzedniego watku, wiec mysle, ze chyba niewiele zrobia. Ale w sumie mogliby pomyslec o jakims odrebnym miejscu nawet nie w toalecie do przewijania.
          • mtree Re: przewijanie dziecka na korytarzu 13.07.14, 07:49
            A ja bym napisala list skarge do managera tego budynku.Ciekawe co by zrobili lub nie....heheh
      • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 11:16


        roseanne napisała:

        > no to jest ten przewijak czy nie?
        > nawet jesli jest niefunkcjonalny, to smierdzace pieluchy zostawic nalezy w smi
        > etniku do tego przeznaczonym, czyli toaletowym, nie korytarzowym
        >
        > cos masz pecha do tych nieszczesnych terapeutek, badz one do ciebie










        Ad by Happy2Save. More Info | Hide These Ads






        Ustawienia Wyloguj

        kingusia1974

        Ulubione fora
        Wątki
        . .


        Twoje: Posty Zdjęcia .
        .





















        roseanne napisała:
        " > no to jest ten przewijak czy nie?
        > nawet jesli jest niefunkcjonalny, to smierdzace pieluchy zostawic nalezy w smi
        > etniku do tego przeznaczonym, czyli toaletowym, nie korytarzowym"

        Proponuje przeczytac moj watek zalozycielski z nieco wieksza koncentracja.

        "> cos masz pecha do tych nieszczesnych terapeutek, badz one do ciebie"
        ciagle do jednej i tej samej




    • claratrueba Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 06:05
      no i do licha czy to tak trudno jeszcze kupic i postawic specjalny kubel na pieluchy?
      skoro juz jest przewijak?
      na pewno nie ty jedna masz tam dziecko w pieluchach.

      moze porusz te sprawe z kim trzeba?

      Dokładnie tak. To nie jest kwestia s-v, które nic nie poradzi na wypróżnianie się dziecka w pieluszkę. To kwestia niedociągnięć w wyposażeniu ośrodka.
      To mi przypomina podobną syt. z odchodami psa, gdy pan strażnik miejski chciał mnie ukarać mandatem za wrzucanie psiej kupy w torebce do zwykłej śmietniczki bo specjalnej nie było. Powiedziałam, że mandatu nie przyjmuję, "proszę wnieść sprawę do sądu grodzkiego, a tu proszę- ma pan dowód rzeczowy mojej winy".
      • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 11:29
        claratrueba napisała:

        > moze porusz te sprawe z kim trzeba?

        No wlasnie, to dobry pomysl.

        "> To mi przypomina podobną syt. z odchodami psa, gdy pan strażnik miejski chciał
        > mnie ukarać mandatem za wrzucanie psiej kupy w torebce do zwykłej śmietniczki b
        > o specjalnej nie było. Powiedziałam, że mandatu nie przyjmuję, "proszę wnieść s
        > prawę do sądu grodzkiego, a tu proszę- ma pan dowód rzeczowy mojej winy". '
        Wycofal sie jak rozumie. Podobna absurdalna sytuacja. Co mialas sobie kupke do domu wziac?
    • aqua48 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 09:16
      kingusia1974 napisała:

      > Toaleta wielkosci chyba 1.5 metra na 1.5 pewna pani terapeutka weszla za
      > mna do ubikacji
      > Nie wiedzialam jak powinnam zareagowac. Nie wiem co p
      > owinnam byla w tej sytuacji zrobic.

      Powinnaś była powiedzieć wchodzącej - przepraszam, zajęte, proszę poczekać na korytarzu.
      • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 11:31
        aqua48 napisała:


        > Powinnaś była powiedzieć wchodzącej - przepraszam, zajęte, proszę poczekać na k
        > orytarzu.

        Masz swieta racje. Ta kobieta weszla do toalety za mnajak gdyby nigdy nic, jakby to bylo zupelnie normalne, ze sie za kims do toalety wchodzi.

    • annthonka Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 09:40
      Skoro jest przewijak to powinien być również kosz na pieluchy. Jeżeli go nie ma to trudno, zużytą pieluchę trzeba wyrzucić do normalnego kosza w łazience.

      A tak off topic to może zmień ten ośrodek skoro tam takie kiepskie warunki i do tego terapeuci tacy dla Ciebie nieuprzejmi...
      • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 11:37
        annthonka napisała:

        > Skoro jest przewijak to powinien być również kosz na pieluchy. Jeżeli go nie ma
        > to trudno, zużytą pieluchę trzeba wyrzucić do normalnego kosza w łazience.

        Tak tez i ja myslalam. I nigdy z tym problemow nie bylo.

        > A tak off topic to może zmień ten ośrodek skoro tam takie kiepskie warunki i do
        > tego terapeuci tacy dla Ciebie nieuprzejmi...
        Osrodek jest bardzo dobry (ponoc najlepszy w miescie) nie mam zadnych zastrzezen. Do tych warunkow toaletowych z lekka przykroscia, ale przywyklam. Dopiero dziwnie sie poczulam po tym zdarzeniu, rece mi opadly, poczulam sie dziwnie, bo nei dosc, ze juz w ogole dziwnie sie czuje przebierajac dziecko an korytarzu to i to jeszcze zle, bo powinnam pieluchy utylizowac wzrokiem chyba. Po prostu lekko absurdalne.
        A co do terapeutow, to sa bardzo dobrzy, za wyjatkiem tej jednej, ciagle tej samej. Zdarzenie mialo miejsce pare tygodni przed owym "bieganiem po korytarzu" i wtedy jakos zdecydowalam o tym zapomniec. Ale teraz polaczylam oba fakty odnosnie pani terapuetki.

        • aqua48 Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 17.06.14, 08:40
          kingusia1974 napisała:

          >Dopiero dziwnie sie poczulam po tym zdarzeniu, poczulam sie dziwnie, bo n
          > ei dosc, ze juz w ogole dziwnie sie czuje

          Nie za często dziwnie się czujesz? Ktoś Cię o czymś informuje, zwraca na coś uwagę, a Ty od razu dziwnie się czujesz i roztrząsasz. Jeśli cudza uwaga Ci z jakieś powodu nie odpowiada to reaguj spokojnie, ale stanowczo od razu. Przepraszam, ale nie ma pani racji/myli się pani, bo...
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 20.06.14, 02:22
            aqua48 napisała:
            Nie za często dziwnie się czujesz? Ktoś Cię o czymś informuje, zwraca na coś uwagę, a Ty od razu dziwnie się czujesz i roztrząsasz. Jeśli cudza uwaga Ci z jakieś powodu nie odpowiada to reaguj spokojnie, ale stanowczo od razu. Przepraszam, ale nie ma pani racji/myli się pani, bo...

            W tej sytuacji ja tez bym sie dziwnie poczula.
            Poza ty, do kogo miala zareagowac spokojnie i stanowczo, do plecow? wink

            Uwaga ogolna -nalezy tez wziac pod uwage taka mozliwosc,
            ze z jakiegos powodu akurat ta pani terapeutka nie zachowuje sie nazbyt profesjonalnie,
            lub wrecz 'cos ma' Kingusi. tak tez moze byc..

            Minnie
            • annthonka Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 20.06.14, 12:40
              Oczywiście, że mogła się akurat trafić nieprofesjonalna terapeutka.
              Ale również może być tak, że autorka wątku ma tendencję do nadreagowania i błędnej interpretacji zachowania innych, co bardzo ładnie pokazała zresztą w wątku o bieganiu.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 21.06.14, 23:03
                annthonka napisała:
                Ale również może być tak, że autorka wątku ma tendencję do nadreagowania i błędnej interpretacji zachowania innych, co bardzo ładnie pokazała zresztą w wątku o bieganiu

                O ile za pierwszym razem mozna bylo sie zastanawiac jak bylo,
                to za drugim fatalne zachowanie terapeutki raczej nie zostawia zadnych watpliwosci -
                wepchniecie sie za kims do toalety, i zmuszanie do mowienia do plecow -
                to zachowanie niegrzecznie i niezyczliwe, Antonko, nie uwazasz?

                Ja zreszta i za tym pierwszym razem mam watpliwosci, a to ze wzgledu na fakt
                iz tak dlugo dziecko biegalo bez zadnych przeszkod,
                jak rowniez na brak tabliczek "nie biegac" oraz slownych instrukcji przy przyjmowaniu
                ze dzieciom nie wolno biegac po korytarzu.

                Przeciez to podstawowy instruktaz "szkolny" przy przyjmowaniu? smile

                Minnie
                • znana.jako.ggigus instruktaż w ośrodku terpauetycznym? 21.06.14, 23:50
                  ciekawe. Mnie nikt nie insturował np. w czytelni, że mam być cicho. To chyba oczywiste śe jeśli za drzwiami odbywa się terapia/spotkanie, to w pomieszczeniu na korytarzu panuje cisza. Względna.
                  A zachowanie terapeutki oznacza, że jest wkurzona sytuacją. Pisałam już, że warto zapytać samą siebie, dlaczego ta terapeutka reaguje alergicznie na kingusię1974.
                • annthonka Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 22.06.14, 18:04
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > O ile za pierwszym razem mozna bylo sie zastanawiac jak bylo,
                  > to za drugim fatalne zachowanie terapeutki raczej nie zostawia zadnych watpliw
                  > osci -
                  > wepchniecie sie za kims do toalety, i zmuszanie do mowienia do plecow -
                  > to zachowanie niegrzecznie i niezyczliwe, Antonko, nie uwazasz?

                  Minnie, wepchnięcie się za kimś do toalety i odwrócenie w pół słowa jest oczywiście niegrzeczne i nieżyczliwe. Ja usiłuję jedynie powiedzieć, że opis zachowania znamy tylko z relacji Kingusi, a nie wiemy jak było naprawdę.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 22.06.14, 21:32
                    annthonka napisała:
                    Ja usiłuję jedynie powiedzieć, że opis zachowania znamy tylko z relacji Kingusi, a nie wiemy jak było naprawdę.

                    I z gory zakladamy wszyscy (no, prawie) ze na pewno kreci i przesadza, bo .... ? wink

                    Minnie
                    • annthonka Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 22.06.14, 22:04
                      Nie z góry, nie z góry, tylko na podstawie jej wcześniejszych postów chociażby z wątku o bieganiu smile

                      Zresztą ja nie uważam, że Kingusia kręci, tylko że reaguje niewspółmiernie do sytuacji, a zachowanie/opinię odmienną od swojej interpretuje jako atak na siebie.

                      Sytuacja równie dobrze mogła wyglądać tak:
                      Terapeutka weszła do łazienki, nie zdając sobie sprawy, że ktoś w niej już jest. Przeprosiła, wycofała się, a wychodząc poprosiła tylko o niewyrzucanie pieluchy do kosza ze względu na brzydki zapach.

                      Ta sama sytuacja, prawda? Tylko zupełnie inaczej opisana smile
                      • robeenek Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 22.06.14, 22:12
                        annthonka napisała:


                        > Sytuacja równie dobrze mogła wyglądać tak:
                        > Terapeutka weszła do łazienki, nie zdając sobie sprawy, że ktoś w niej już jest
                        > . Przeprosiła, wycofała się, a wychodząc poprosiła tylko o niewyrzucanie pieluc
                        > hy do kosza ze względu na brzydki zapach.

                        Wybacz, ale Twoja interpretacja sytuacji opisanej przez Kingusię kupy sie nie trzymasmile Po pierwsze, w toalecie w której jest przewijak nie znajdował się specjalny kosz na pieluchy (chyba że czegoś nie zrozumiałam). Po drugie, terapeutka wyjęła z kosza worek z ową pieluchą. Tylko Kingusia nie wyjaśniła co następnie terapeutka uczyniła z tym workiem. Włożyła z powrotem do kosza? Rzuciła Kingusi pod nogi? A może z nim wyszła? To ostatnie by oznaczało, że chyba w pobliżu ten specjalny kosz się jednak mieści... smile
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 22.06.14, 22:31
                        annthonka napisała:
                        Sytuacja równie dobrze mogła wyglądać tak:
                        Terapeutka weszła do łazienki, nie zdając sobie sprawy, że ktoś w niej już jest. Przeprosiła, wycofała się, a wychodząc poprosiła tylko o niewyrzucanie pieluchy do kosza ze względu na brzydki zapach.


                        hm, no moglo tak byc, moim zdaniem jednak to malo prawdopodobne, bo wtedy nie ma po co pisac na forum, zwlaszcza ze wzburzeniem : )
                        druga rzecz, pozostaje kwestia co robic z pielucha - jak nie wyrzucac do kosza,
                        to gdzie?

                        Nie z góry, nie z góry, tylko na podstawie jej wcześniejszych postów chociażby
                        z wątku o bieganiu


                        rozumiem ze dziecko z ADHD trzeba przystosowywac do zycia w calym spoleczenstwie,
                        i z tym sie zgadzam, jasne.
                        ale biore tez pod uwage ze to jest placowka terapeutyczna ,
                        czas - po zajeciach, mala musi miec chwile wytchnienia po 'pracy',
                        i ta chwila jest dla niej zabawa w kaciku i pobieganie. to w koncu dziecko z nadruchliwoscia.
                        niektorzy argumentuja - to niech idzie pobiegac na plac zabaw, na boisko - owszem,
                        mozna i tak, ale jak dziecko lubi kacik z zabawkami - ktory jest dla dzieci do zabawy-
                        - to czemu jej tego odmawiac?
                        moze to dla niej forma nagrody za 'dobra robote' : )

                        matka z corka byly same w korytarzu gdzie przez ponad pol roku nikomu nie przeszkadzalo
                        gdy mala chwile bawila sie biegala.
                        dopytuje i dopytuje, czemu wiec wczesniej ktos nie reagowal, nie objasnil przy przyjmowaniu
                        jakie sa zasady i zwyczaje w tym osrodku?
                        dlatego mam wiec mocne watpliwosci co do postawy terapeutki.

                        Ta sama sytuacja, prawda? Tylko zupełnie inaczej opisana

                        ja wierze Kingusi.
                        nie moge zrozumiec skad sie bierze ta pewnosc ze wlasnie ona nie ma racji.
                        bo obie przynajmniej zgadzamy sie co do jednego - nie bylismy tam, nie wiemy jak bylo smile
                        a Kinga byla : )

                        Minnie
                        • annthonka Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 22.06.14, 22:53
                          Minnie, ja się zgadzam, że w placówce terapeutycznej powinien być kosz na pieluchy, a terapeuci powinni być cierpliwi i uprzejmi smile.

                          Mi chodzi o to, że Kingusia na wszystkie posty nie będące po jej myśli reaguje wzburzeniem, a niewinne uwagi dyskutantów traktuje jak zamach na swoją i swojej córki godność osobistą. Stąd moje wątpliwości co do tego, na ile obiektywnie opisuje sytuację. A, jak wiadomo, jedno zajście można przedstawić na różne sposoby, w zależności od punktu widzenia opowiadającego smile


                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Popracuj nad swoimi reakcjami na cudze uwagi 22.06.14, 23:31
                            annthonka napisała:
                            Mi chodzi o to, że Kingusia na wszystkie posty nie będące po jej myśli reaguje wzburzeniem, a niewinne uwagi dyskutantów traktuje jak zamach na swoją i swojej córki godność osobistą.

                            no tak, oczywscie, rozumiem twoj tok myslenia.
                            z drugiej strony zauwaz jednak, jak od poczatku - pierwsza odpowiedz- nikt nie wykazal zrozumienia matce ktora sie zdenerwowala tym co sie stalo.
                            malo tego, zaczeto jej zarzucac iz nie umie swojego dziecka wychowywac, a wrecz mu krzywde robi. zarzucano jej tez ze naklamala drugiej terapeutce.

                            doszlo do tego ze Kinga praktycznie musiala sie wciaz bronic i wyjasniac rozne zarzuty.
                            czy to wiec takie dziwne ze reagowala jak reagowala, bo dla mnie nie.

                            Minnie
                          • znana.jako.ggigus mam to samo wrażenie 23.06.14, 16:49
                            córka wbiega do sali gimnastycznej. Matka -wg mnie bezradna - a jeśli córka sobie
                            nabije guza, albo poważnie się zrani? Bo na opisy zranień przy pomocy otwoeranych drzwi, czy zderzenia z kimś w korytrzu kingusia 21974 nie reaguje.
      • ika04 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 26.06.14, 10:27
        Wiesz, to nie takie proste. Np. lekarza rodzinny to cudowna osoba, a rejestratorka wręcz przeciwnie. Serio byś radziła zmienić lekarza? Takie jest życie, wszędzie ktoś może być niesympatyczny.

        Sklepy poobrażane aż do Śródmieścia to było dobre w "Misiu", od tego czasu trochę lat minęło i może to nie ja powinnam zmieniać i uciekać, a w system powinien być wpisany tryb wyrażania przez zainteresowanych opinii tak, by z czasem tych najbardziej antypatycznych pracowników jakoś ustawiać do pionu? Aż do podziękowania za pracę włączniesmile Albo "głosowanie nogami". Opinie negatywne na portalach. Ja tak sprawdzam niektórych profesjonalistów, zanim z ich usług skorzystam. Naiwne? Ale mnie już parę razy własna opinia zgodziła się z później przeczytaną opinią innych...
    • mamcia2014 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 10:33
      Nie dałaś rady połozyc tego przwijaka na sedes ( zamknięty oczywiscie) ?
      • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 11:47
        mamcia2014 napisał(a):

        > Nie dałaś rady połozyc tego przwijaka na sedes ( zamknięty oczywiscie) ?

        Wiedzialam, ze na niektorych milosnikow kultury zawsze mozna liczyc. Bardziej co prawda obstawialam propozycje szukania miejsa do przewijania gdzies "kulturalnie" w piwnicy, albo jeszcze bardziej szykownie np. na dachu, deski klozetowej nie przewidzialam.

        Przewijanie 3 latki na desce klozetowej? Hm ... jakby Ci to powiedziec, to jest toaleta dla czlowieka a nie dla slonia. 3 latki maja zwykle ok. 1metra wysokosci a desce klozetowej zwykle nawet do pol metra daleko.

        Moze poczytaj wiecej o dzieciach zanim rzeczywiscie zostaniesz mama. I moze nie dawaj wiecej rad odnosnie dzieci. Dzieci to zdecydowanie nie jest twoja mocna strona.
        • ichi51e Re: przewijanie dziecka na korytarzu 21.06.14, 19:39
          Przwijasz 3 latke na lezaco? Daje sie? Moje dziecko odkad skonczylo 9 mcy w zyciu jie dalo sie polozyc na zolwia uncertain
          • rikol Re: przewijanie dziecka na korytarzu 25.06.14, 12:42
            3-latka w pampersach? Nieźle. Widzę, ze naprawdę lobby producentów pieluch wyprało ludziom mózgi. Niedługo zlikwidujemy toalety i wszyscy bedziemy chodzić w pieluchach.
            • annajustyna Re: przewijanie dziecka na korytarzu 27.06.14, 22:32
              Panie drogie, stonujcie - 3-latka uczeszcza do osrodka teraupetycznego. Poniali?
    • matylda1001 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 12:40
      A jak i gdzie przewijają dzieci inne matki? Skoro w toalecie nie ma warunków a korytarz jest duży, to może należałoby tam wygospodarować jakiś kącik i zasłonić go parawanem? W ośrodku dla dzieci warto taki problem rozwiązać raz na zawsze. Tym bardziej, jeśli korzystają z niego i starsze dzieci, które z powodu choroby lub upośledzenia nie mogą normalnie korzystać z toalety, a trochę wygody i intymności im się należy. Poza tym sa w sprzedaży specjalne pachnące woreczki na zużyte pieluszki. Inwestycja niewielka a już nikt by się nie mógł przyczepić.
      www.mall.pl/kosze-pieluchy/babyono-1052-pachnace-woreczki-na-zuzyte-pieluszki-100-sztuk?gclid=CKbggNqZ_r4CFeyWtAodYDIAAQ
      • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 14:21
        "> A jak i gdzie przewijają dzieci inne matki?"

        Nie mam pojecia, jakos nigdy sie nad tym nie zastanawialam.

        "Skoro w toalecie nie ma warunków a
        > korytarz jest duży, to może należałoby tam wygospodarować jakiś kącik i zasłoni
        > ć go parawanem?"
        Zgadza sie, i choc to narod zmyslny, to nikt do tej pory na to nie wpadl. Moze dlatego, ze tych dzieci do przewijania w porownaniu z ogolna liczba dzieci nie jest duzo i jakos sobie radza - pewnie tez na korytarzu, jak ja, albo moze wchodza nielegalnie do pustych salek.

        "Poza tym sa w sprzedaży specjalne pachnące woreczki na
        > zużyte pieluszki. Inwestycja niewielka a już nikt by się nie mógł przyczepić. "
        Prawde mowiac, zupelnie nie sa potrzebne. Patent przedszkolny w postaci zawiniecia pieluszki w papier gazetowy (co wazne bardzo czesto w poczekalniach obecny) jest wystarczajacy. Zaden zapach sie nie wydostaje. A i ekologicznie.

        Wiesz co do tego przyczepiania sie, to jak chodzi o ta terapeutke, to zaczynam miec wrazenie, ze co bym nie zrobila to znajdzie sie powod do zaczepki. Jak to ladnie przyslowie mowi: jak sie chce psa uderzyc, to sie i kij znajdzie.
        • roseanne Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 15:12
          nie chce, bys mnie zle zrozumiala
          mam syna autyste i corke z adhd, juz doroslych
          swoja droge po instytucjach przeszlam wlasna, w trzech roznych krajach, ba, nadal przechodze

          zawsze sie znajdzie ktos, konu cos nie pasuje
          sytuacja, bedaca powodem konfliktu

          rozmaiaj ze swoja terapeutka, dowiedz sie nazwiska osoby, ktora ciagle zwraca uwage
          dopytaj o regulamin instutucji, spisz swoje spostrzezenia i problemy i spotkaj sie z osoba odpowiedzialna- menadzer, kierownik, opowiedz o co chodzi i wrecz pismo


          nie jest to donos, tylko skuteczbiejsza droga, czasami trzeba wejsc szczebel wyzej w drabince hierarchii, by vyc potraktowanym serio
          • rikol Re: przewijanie dziecka na korytarzu 25.06.14, 12:44
            Ja raczej myślę, że wszyscy mają tej pacjentki dość i pewnie komentują w gabinetach, tylko tej jednej terapeutce chce się zwracać uwagę. Jeśli dziecko przez wiele miesięcy biegało i hałasowało, to uważasz, że to nie przeszkadza w pracy?
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: przewijanie dziecka na korytarzu 25.06.14, 22:35
              rikol napisała:
              Jeśli dziecko przez wiele miesięcy biegało i hałasowało, to uważasz, że to nie przeszkadza w pracy?

              Przez "wiele miesiecy" tak biegalo i halasowalo, i nikt nie odwazyl sie zwrocic uwagi?
              dziwne, jakas trwozliwa placowka.

              Jak moje dziecko zapisalam do przedszkola, to juz pierwszego dnia,
              chyba nawet w pierwszych 15 minutach pani zlapala
              je jak bieglo i powiedziala ze nie wolno - na moich oczach.

              Nie macie zadnych podstaw aby podejrzewac cokolwiek wiecej niz to,
              co zostalo przez Kinge opisane,
              ale tworzycie coraz fantastyczniejsze historie...

              Minnie
    • mozambique Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 15:20
      w powyzszym przypadku ( osrodek leczniczy dla dzieci ) glosno bym powiedziala tej pani ze dopoki nie zainwestują w pomieszcenie do pzrrzewijania i zamykany kosz na pieluszki to będzie im śmierdzeć.
      i szeroki zębisty uśmiech
      • iskram Re: przewijanie dziecka na korytarzu 02.07.14, 13:00
        Mozesz też wrzucić te pieluche terapeutce na stolik - tylko to bedzie uznane za napaść ,tak jak miało to miejsce na ciebie ,bowiem powinna wskazać miejsce gdzie można wyrzucic zuzyta pieluche ! Widocznie ta osoba jest bardzo przeterepautyzowana ,taki robocik !

    • mamcia2014 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.06.14, 15:28
      kingusia1974- nie doczytałam, ze dziecko ma 3 latka. No jeżeli nie było innego wyjścia to trudno. Możesz udać się z zapytaniem do dyrektora ośrodka, gdzie masz przewinąć dziecko skoro nie ma warunków. Może jest jakiś pokój i nie zauważyłas ?

      Dziwne mi się wydaje, ze w ośrodku terapeutycznym nie ma takiego miejsca szczególnie że są dzieci z róznymi zaburzeniami i starsze od twojego.
    • znana.jako.ggigus skoro pieluszka w gazecie jest bezpieczna 16.06.14, 21:51
      dlaczego jej nie bierzesz ze sobą i wyrzucasz np. na dworze?
      Kolejna, źle nastawiona do Ciebie teapeutka - hm. Jeśli ktoś się tak zachował - mowa do pleców i to była druga opisywana osoba, może wina leży też po Twojej stronie? Czy inne matki też przewijają dzieci na korytatzu i pozwalają starszym dzieciom na bieganie po korytarzu?
      • ines.de Re: skoro pieluszka w gazecie jest bezpieczna 16.06.14, 22:15
        taaa do torebki zabrac....
        • znana.jako.ggigus no skoro nie czuć niczego? 16.06.14, 22:19
          w czym problem? Wrzucić zaraz po wyjściu do pojemnika na ulicy, którego zawartość nikomu nie pachnie.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: no skoro nie czuć niczego? 17.06.14, 00:13
            Problem w tym, ze wina lezy po stronie placowki nie osob ktore uzywaja toalety.

            teoretycznie brudna pieluche mozna zabrac ze soba, korona nikomu z glowy nie spadnie,
            oczywscie,
            tylko tam gdzie placowka nie jest zbytnio w zgodzie z przepisami
            - gdzie sa male dzieci , powinno sie dostarczyc chociaz KUBLA na PIELUCHY-
            nie mowiac o tym ze toaleta w pierwszym rzedzie
            powinna byla byc dostosowana na warunki placowki,
            klienta nalezy zapytac grzecznie "czy mozna poprosic o zabranie zuzytej pieluszki
            ze soba ze wzgledu na male, nieszczelne pomieszczenie"

            a nie wladowac mu sie do przeciez intymnego! pomieszczenia, wyjac juz wyrzucony smiec (bardzo niehigienicznie i obrzydliwie, przeciez to smietnik!)
            nakazac zabrac i niegrzecznie pokazac plecy gdy ta osoba jeszcze nie skonczyla mowic.
            to troche przegiecie, nie uwazasz?

            co innego, gdy ktos np wrzuca grube reczniki papierowe albo podpaski do ubikacji
            - to co innego,
            uwage mozna, a nawet nalezy zwrocic bo to grozi zepsuciem urzadzenia.

            Minnie
      • matylda1001 Re: skoro pieluszka w gazecie jest bezpieczna 17.06.14, 00:04
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Kolejna, źle nastawiona do Ciebie teapeutka - hm.<

        Nie kolejna tylko ta sama.
        • znana.jako.ggigus no to jest konflikt z terapeutką 17.06.14, 16:48
          trzeba też się zastanowić, dlaczego dorosła osoba, w dodatku mająca do czynienia z niełatwymi sytuacjami, tak reaguje na autorkę postu.
      • 1za Re: skoro pieluszka w gazecie jest bezpieczna 26.06.14, 22:08
        Błagam, a cóż tak nadzwyczajnego w biegającym 3-latku? Powinna usiąść i czytać gazetę? Moje dziecko jest zdrowe i bieganie jest jednym z jej nieodzownych 'dziwactw'. Zresztą z tego co obserwuję, raczej jest to przypadłość większości dzieci w tym wieku. W takim ośrodku powinno być chyba pomieszczenie dla dzieci, które oczekują na wizytę, gdzie mogłyby się czymś zająć. Nauczyli się tego nawet w przychodni, do której chodzę. Wtedy nie ma problemu, dzieciak siedzi w kącie z zabawkami i nikomu nie przeszkadza.
      • 1za Re: skoro pieluszka w gazecie jest bezpieczna 26.06.14, 22:38
        poważnie? sama też zabierasz, za przeproszeniem, zużyte artykuły higieniczne ze sobą zamiast wyrzucać je do kosza na śmieci w toalecie?
        • znana.jako.ggigus powaznie! w koncu kingusia pisala, 27.06.14, 09:47
          ze pieluszka trzyma zapach. Wiec gdzie problem?
          Jesli nie ma kosza, to sie zawija w papier i wynosi. W tym przypadku byl kosz, ale nie przeznaczony na pieluszki z zawartoscia.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: powaznie! w koncu kingusia pisala, 27.06.14, 22:32
            znana.jako.ggigus napisała:
            W tym przypadku byl kosz, ale nie przeznaczony na pieluszki z zawartoscia.

            zartujesz, prawda?
            czyli jak, co maja robic ci rodzice ktorym dziecko narobi w pieluche zaraz
            na poczatku terapii? kosz w ubikacji jest, ale nie przeznaczony na akurat pieluchy?
            a wyniesiony i trzymany w wozku albo worku plastikowym w reku
            to przez pare lub wiecej godzin smierdziec nie bedzie
            bo wyniesiony z ubikacji?
            tam w dokladnie takich samych warunkach bedzie, poza toaleta - nie bedzie.
            magia jakas, doprawdy.

            Minnie
            • znana.jako.ggigus nnie żartuję. O skuteczności metody i 27.06.14, 22:41
              aspekcie ekoligicznym (zresztą niezgodnie z prawdą) pisała sama kingusia. Oczywiście te toalety powinny być lepiej wyposażone, być może córka autorki wątku jest wyjątakiem chodzącym w pielusze, nie wiem. Jak już wspomniałam, po wyniesieniu na dwór wyrzucasz do kosza/kontenera pieluchę i nikomu to nie przeszkadza.
              • mamatin Re: nnie żartuję. O skuteczności metody i 01.07.14, 01:12
                Jak już wspomniałam, po wyniesien
                > iu na dwór wyrzucasz do kosza/kontenera pieluchę i nikomu to nie przeszkadza.

                od razu ma isc do szatni po kurtke dla siebie i dziecka, ubrac siebie i dziecko i leciec z ta pielucha na podworko? czy ponosic ja 2 godz. w torebce?

                co za brednie. placowka terapeutyczna dla dzieci i nie ma gdzie zafajdanego pampa wyrzucic? ma z nim latac po miescie?
                bylo jej oddac te pieluche i powiedziec zeby wyrzucila we wlasciwe miejsce, bo na pewno wie gdzie takie jest.
    • claratrueba Re: przewijanie dziecka na korytarzu 17.06.14, 10:32
      W tej sytuacji nic nie mogłaś zrobić skoro pani odwróciła się plecami, i jak mniemam, wyszła.
      Jest drugi przypadek, który pokazuje, że jedna z osób mających pracować z dziećmi o szczególnych potrzebach, nie rozumie tych potrzeb. Myślę, że stwarza problemy nie tylko Tobie.
      Moim zdaniem obie sytuacje- czyli bieganie po korytarzu i przewijanie należy zgłosić kierownictwu ośrodka bezpośrednio lub informując o nich tę terapeutkę, która zajmuje się Twoim dzieckiem. Nie wprost jako zastrzeżenia do konkretnej terapeutki a jako zastrzeżenia do funkcjonowania ośrodka. Dopiero kiedy ten komu zgłosisz powie "no ale przecież jest kosz na pieluchy" powiedz o reakcji tej pani.
      • wioskowy_glupek Re: przewijanie dziecka na korytarzu 18.06.14, 00:53
        Zużytą pieluchę należało wyrzucić tam gdzie jej miejsce, czyli do kosza. Jak rozumiem tak zrobiłaś a jak się panci nie podoba to niech postawi inny kosz.
        Inną sprawą że dziecko przewija się w toalecie a nie na korytarzu i na to powinna była ta kobieta zwrócić ci uwagę. Skoro ten przewijak tam jest znaczy, że da się go rozłożyć
        • 1za Re: przewijanie dziecka na korytarzu 26.06.14, 22:16
          Skoro ten przewijak tam jest znaczy, że da
          > się go rozłożyć

          A ja szczerze wierzę, że może się nie dać, widziałam już takie cuda. W razie kontroli - pytanie o przewijak odhaczone - bo przewijak jest. Często dalej nikt już nie drąży.
          A tak na marginesie - nie chciałabym klęczeć na podłodze w toalecie, dlaczego sam sobie odpowiedz. I podpowiem, są genialne patenty, można zamontować przewijak składany na ścianie, który wtedy nie zajmuje prawie miejsca.
      • znana.jako.ggigus poinformować kierownictwo, że 21.06.14, 20:49
        terapeutka zwraca uwagę na biegające po koryrarzu dziecko?
        Dobre.
        • beata_ Re: poinformować kierownictwo, że 22.06.14, 00:08
          znana.jako.ggigus napisała:

          > terapeutka zwraca uwagę na biegające po koryrarzu dziecko?
          > Dobre.

          A w tym wątku nie chodzi przypadkiem o "przewijanie" owego dziecka?

          Inna rzecz, że biegająca po korytarzu 3-latka nie wymaga chyba przewijania "na leżąco" i przewijaka...
          Ale mogę się mylić
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: poinformować kierownictwo, że 22.06.14, 00:43
            beata_ napisała:
            Inna rzecz, że biegająca po korytarzu 3-latka nie wymaga chyba przewijania "na leżąco" i przewijaka...

            nie rozumiem o co ci chodzi - napisz prosze jasno.

            Minnie
            • beata_ Nie napisałam jasno??? 22.06.14, 01:59
              No to powtórzę w takim razie...

              Biegające (obojętne gdzie) 3-letnie dziecko, zwykle nie wymaga przewijania na przewijaku, czyli na leżąco. Przewijak jest raczej dla niemowląt i dzieci, które się nie poruszają "na nogach" - tak się to przynajmniej kojarzy, prawda? A skoro dziecko nie tylko chodzi, ale i biega (o czym wiemy z innego wątku), to...

              Rozumiem, że 3-letnie dziecko może potrzebować pieluszki i jej zmiany (skoro nie załatwia się w tym wieku
              w toalecie), ale nie rozumiem, dlaczego (skoro chodzi, a nawet biega) potrzebny jest do tego przewijak
              i jakieś dodatkowe (oprócz toalety) ustronne miejsce.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Nie napisałam jasno??? 22.06.14, 08:25
                beata_ napisała:
                Rozumiem, że 3-letnie dziecko może potrzebować pieluszki i jej zmiany (skoro nie załatwia się w tym wieku w toalecie), ale nie rozumiem, dlaczego (skoro chodzi, a nawet biega) potrzebny jest do tego przewijak i jakieś dodatkowe (oprócz toalety) ustronne miejsce

                acha smile
                no a gdzie w toalecie przewinac takie ruchliwe dziecko, na golej podlodze nie polozysz,
                a bez wzgledu na wiek i 'ruchomosc' (tu -nad-ruchomosc)
                wygodniej jednak na lezaco.
                ustronne miejsce- no przeciez ze wzgledu na intymnosc sytuacji - gola pupka itd.
                a nawet powiedzialabym im starsze dziecko tym bardziej wymaga
                aby je odizolowac przed zbyt ciekawskimi oczami
                (perwertow nie brakuje, niestety, i nigdy nie wiadomo kto nim jest).

                Minnie
      • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 21.06.14, 23:31
        claratrueba napisała:

        "Myślę, że stwarza probl
        > emy nie tylko Tobie."
        Tez mam takie wrazenie, juz przy tym "bieganiu" reakcj mojej terapuetki nie pozostawiala watpliwosci, ze nie jest zdziwiona, ze chodzi wlasnie o ta terapeutke.

        "> Moim zdaniem obie sytuacje- czyli bieganie po korytarzu i przewijanie należy zg
        > łosić kierownictwu ośrodka bezpośrednio lub informując o nich tę terapeutkę, kt
        > óra zajmuje się Twoim dzieckiem. Nie wprost jako zastrzeżenia do konkretnej ter
        > apeutki a jako zastrzeżenia do funkcjonowania ośrodka. >

        Na pewno musze cos zrobic, bo ostatnio, znowu owa pani terapuetka miala kolejna uwage. Nie bede pisac juz o szczegolach, bo zaraz sie ktos wyzyje, ale najwyrazniej terapuetka rozkreca sie i raczej nie wyglada na to zeby zamierzala przystopowac.
        Wiec nie mam wyboru, musze sprawe rozwiazac, bo za niedlugo bede musiala na palcach wchodzic do budynku a dziecko przewijac w krzakach.
        Pani ma po prostu chyba taki styl wyszukiwania kozla ofiarnego.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: przewijanie dziecka na korytarzu 21.06.14, 23:41
          kingusia1974 napisała:
          Na pewno musze cos zrobic, bo ostatnio, znowu owa pani terapuetka miala kolejna uwage. Nie bede pisac juz o szczegolach, bo zaraz sie ktos wyzyje, ale najwyrazniej terapuetka rozkreca sie i raczej nie wyglada na to zeby zamierzala przystopowac.

          nieno, nie badz taka : ) juz mnie skreca co to moglo byc smile

          Minnie
          • znana.jako.ggigus konflikt z terapeutką 21.06.14, 23:45
            powtarzam się, ale ja bym się zastanowiła, dlaczego komuś dorosłemu i z racji zawodu przyzwyczajonemu do trudnych sytuacji zalazłam za skórę. I to tak bardzo że dorosła osoba, która nie ma ze mną do czynienia zbyt wiele i na jakiś określony czas, reaguje na mnie alergicznie.
            Takie zastanawianie się jest być może mniej przyjemne niż pisanie na forum, ale na dłuższą metę może więcej dać. Obu stronom.
        • beata_ Re: przewijanie dziecka na korytarzu 22.06.14, 00:31
          kingusia1974 napisała:

          > Na pewno musze cos zrobic, bo ostatnio, znowu owa pani terapuetka miala kolejna
          > uwage. Nie bede pisac juz o szczegolach, bo zaraz sie ktos wyzyje, ale najwyrazniej
          > terapuetka rozkreca sie i raczej nie wyglada na to zeby zamierzala przystopowac.

          Może jednak napisz o co tym razem chodzi?

          > Wiec nie mam wyboru, musze sprawe rozwiazac, bo za niedlugo bede musiala na palcach
          > wchodzic do budynku a dziecko przewijac w krzakach.
          > Pani ma po prostu chyba taki styl wyszukiwania kozla ofiarnego.

          Moim zdaniem - przesadzasz i wymagasz Bóg_wie_czego.
        • robeenek Re: przewijanie dziecka na korytarzu 22.06.14, 13:55
          Przyłączam się do prośbysmile O co znowu się czepiała ta już słynna terapeutka?
    • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 23.06.14, 01:29
      No dobrze, powiem co sie ostatnio stalo. Otoz mala nagle wbiegla do pustej, otwartej salki gimnastycznej, a ja za nia oczywiscie. Podczas wyprowadzania malej z tej salki, nasza "nikczemnosc" dojrzala przechodzaca przez korytarz owa pani terapeutka i jak bywa w jej ostatnim zwyczaju nie omieszkala mnie zbesztac. Powiedzialam jej, ze przeciez widzi, ze wychodzimy z salki, ale pani nie wygladala na zainteresowana tym co mam do powiedzenia.
      W kazdym razie wyglada na to, ze pani zasmakowala w besztaniu.
      Dlatego zamierzam oficjalnie u wladzy ustalic zasady.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: przewijanie dziecka na korytarzu 23.06.14, 02:20
        kingusia1974 napisała:
        Dlatego zamierzam oficjalnie u wladzy ustalic zasady.

        Tak, na twoim miejscu zbieralabym dokumentacje kiedy i co sie stalo - moze jakis swiadek,
        moze zaraz po zdarzeniu zglos to do kogos -
        i teraz koniecznie wyjasnij sprawe tej pani "u wladz".
        Wyglada na to ze inaczej zatruje wam zycie, a w ogole to wyjdzie na to ze rzeczywscie wina
        lezy po waszej stronie - lamiecie przepisy osrodka.

        Minnie
        • matylda1001 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 23.06.14, 10:20
          A ja bym się tym wcale nie przejmowała, szkoda zdrowia. Jakaś głupia baba i tyle. Jak już koniecznie zależy Ci na wyjaśnieniu jej zachowania, to po prostu odstaw s-v do kąta, skróć dystans wink złap ją za rękaw, gdyby znowu chciała uciekać i zapytaj wprost o co jej chodzi. Jak takie Twoje zachowanie jej się nie spodoba, to będzie Cię unikała, a Ty będziesz miała święty spokój.
          • robeenek Re: przewijanie dziecka na korytarzu 23.06.14, 11:36
            Oj, chyba znam ten typ. Frustratka, która wypatruje okazji żeby się na kimś wyżyć i przez to poczuć lepiej. Zgadzam się, savoir-vivre tu raczej nie pomoże (możecie mnie za to zbesztać). Z doświadczenia wiem, że osoby kulturalne i wrażliwsze stają się właśnie ofiarami takich osobniczek. Wszelkie kulturalne wyjaśnienia (a co gorsze i czasami przeprosiny) ze strony upatrzonych ofiar tylko prowokują takich ludzi do dalszego bezpardonowego zaczepiania, bo atakowani są postrzegani jako słabsze dogodne obiekty. Musisz być twardsza, agresywniejsza i reagować szybko, a nawet starać się reagować nim jeszcze atak nastąpi. Wchodzi za Tobą do toalety, Ty z oburzeniem "Jak pani śmie zakłócać moją intymność! Wyjść stąd natychmiast!" itd, mała gdzieś tam wbiega i widzisz że pani terapeutka już się zbliża - atakujesz pierwsza odpowiednimi tekstami, że pewnie tylko was obserwuje i czeka kiedy zaatakować jakby nie miała innych zajęć, dosadnie współczujesz jej pacjentom, itp. Wiem, wiem, to nie jest savoir vivre, ale jest to obrona koniecznasmile Tylko nie przeholuj ze słownictwemwink
            • robeenek Re: przewijanie dziecka na korytarzu 23.06.14, 11:42
              A powiadomienie wyższej instancji o niestosownym zachowaniu owej pani terapeutki jest też wskazane i to jak najszybciej. Tylko, licz się z tym że ta pani wezwana do wyjaśnień najprawdopodobniej będzie mijała się z prawdą, Ciebie odmalowując w jak najgorszych barwach. Musisz więc do tego się dobrze przygotować.
              • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 30.06.14, 16:39
                robeenek napisała:
                "Tylko, licz się z tym że ta pani wezw
                > ana do wyjaśnień najprawdopodobniej będzie mijała się z prawdą, Ciebie odmalowu
                > jąc w jak najgorszych barwach. Musisz więc do tego się dobrze przygotować. "
                Zdaje sobie z tego sprawe, takze na kazde ewentualnie nowe uwagi bede reagowac z wieksza czujnoscia zbierajac dowody. Za dwa dni beda zajecia wspolne, pozegnalne przed wakacjami, totez owa terapeutka bedzie obecna, ciekawa jestem czy bedzie miala jakies uwagi wobec mnie publicznie. Troche na to licze, bo wtedy bedziemy mogly sprawe zalatwic od reki.
        • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 30.06.14, 16:36
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          " > Tak, na twoim miejscu zbieralabym dokumentacje kiedy i co sie stalo - moze jaki
          > s swiadek,
          > moze zaraz po zdarzeniu zglos to do kogos -"

          Na pewno teraz bede reagowac zaraz po ewentualnym kolejnym zdarzeniu.

          " > Wyglada na to ze inaczej zatruje wam zycie, a w ogole to wyjdzie na to ze rzecz
          > ywscie wina
          > lezy po waszej stronie - lamiecie przepisy osrodka."
          Zaczelam to tez tak odbierac. Po prostu od wrzesnia zachowujemy sie co tydzien w ten sa sposob i nigdy nei bylo problemow, a tu nagle cala seria tydzien w tydzien uwag co do naszego standartowego zachowania. Nie sadze zeby sie okazalo, ze lamiemy jakies przepisy. Zreszta jakby byly jakies przepisy to bysmy o tym cos wiedzialy. Tutaj dba sie raczej o przejrzystosc i konkretnosc. Ja z tego osrodka jestem naprawde zadowolona, moja corka uwielbia zajecia, czeka na nie caly tydzien. Wiekszosc tych ludzi jest po prostu ok.
          Jednej nagle zaczyna odbijac. Zaczyna to roche wygladac jak a la mobbing.
          Nie ma wyjscia trza to przerwac.
      • znana.jako.ggigus pobyt w salce gimnastycznej może wiązać się 23.06.14, 16:45
        z utratą zdrowia i zranieniem, że przypomnę. Bez nadzoru Twoja córka może sobie zrobić krzywdę.
        • robeenek Re: pobyt w salce gimnastycznej może wiązać się 23.06.14, 20:00
          Wydaje mi się, że potrafię czytać ze zrozumieniem. Ale nie wiem, może się jednak mylęwink Z tego co napisała Kingusia zrozumiałam, że córeczka wpadła do pustej i (nie wiedzieć czemu) otwartej salki, z której została zaraz przez mamę wyprowadzona. Czujna pani terapeutka ruszyła do boju, i nie sądzę żeby jej zbesztanie miało formę Twojej uwagi. Gdyby zostało wygłoszone w formie kulturalnej i owa pani wysłuchała ze zrozumieniem wyjaśnienia Kingusi, to nie sądzę żeby założycielka wątku miała tak negatywne odczucia wobec pani terapeutkiwink Ale może ja się mylę, wierzę w słowo pisane, bo chyba o to na tym forum chodzi... Nie widzę w relacjach Kingusi jakichś dużych niedopowiedzeń czy przeczenia temu co napisało się wcześniej, a tak bywa tu czasami z innymi wątkami.
          • robeenek Re: pobyt w salce gimnastycznej może wiązać się 23.06.14, 20:06
            I zapomniałam. Na jakiej podstawie uważasz, że Kingusia jest nieświadoma zagrożeń czyhających na jej córkę w salce gimnastycznej? Przecież to był przypadek, że się tam znalazła, i została stamtąd wyprowadzona.
            • znana.jako.ggigus w innym wątku było o bieganiu po korytarzu 23.06.14, 20:34
              Kiingusi nie przyszło do głowy, że ktoś się może z dzieckiem zderzyć czy dziecko uderzyć drzwiami. Stąd moje śmiałe przypuszczenie, że Kingusia jest nieświadoma.
              Co do sali gimn.- chodzi o to, że córka nie może się tam znaleźć sama, nawet przez przypadek.
              • matylda1001 Re: w innym wątku było o bieganiu po korytarzu 24.06.14, 00:51
                znana.jako.ggigus napisała:

                > Co do sali gimn.- chodzi o to, że córka nie może się tam znaleźć sama, nawet przez przypadek.<

                Przecież mała sama tych drzwi nie otworzyła, matka też nie. Pewnie ktoś z personelu nie zamknął, może nawet ta terapeutka. Poza tym nie sadzę, żeby dziewczynka chociaż przez chwilę przebywała tam sama bo naturalnym jest, że matka w takiej sytuacji od razu biegnie za dzieckiem.
              • mamatin Re: w innym wątku było o bieganiu po korytarzu 01.07.14, 01:18
                > Co do sali gimn.- chodzi o to, że córka nie może się tam znaleźć sama, nawet
                > przez przypadek.

                bez przesady, toz to tylko salka gimnastyczna, nie autostrada.
          • pluton232 Re: pobyt w salce gimnastycznej może wiązać się 23.06.14, 20:23
            Zastanawia mnie tylko jedno. Czy terapeutka jest "czepialska" tylko w stosunku do naszej bohaterki? Czy inne matki też przez nią są pouczane, krytykowane.

            To ma zasadnicze znaczenie co do tego, kto przekracza granice. Tego oczywiście nie dowiemy się bo jesteśmy skazani na relację wydarzeń tylko jednej strony.
            • znana.jako.ggigus ano, a Kingusia przedstawia siebie 23.06.14, 20:35
              jako kozła ofiarnego. Tak na logikę - czy jakakolwiek terapeuetka jest zainteresowana kwasami w placówce? Robeniem z kogokolwiek kozła ofiarnego?
              • pluton232 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 23.06.14, 21:04
                Nie miałam zamiaru wyrokować, ale od początku miałam swój pogląd na opisaną sytuację. Może się mylę i jestem niesprawiedliwa, ale na podstawie wypowiedzi naszej bohaterki sądzę, że jest roszczeniowa i opisuje rzeczywistość tylko na swoją korzyść.
                • felinecaline Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 23.06.14, 21:20
                  Ja tez czekalam dosc dlugo na dodatkowe szczegoly i mam pewne pytanie: czy corka Kingussi odroznia pojecia wolno - nie wolno? Normalnie w wieku 3 lat dzieci nawet nadpobudliwe nie maja z tym problemu, z dostosowaniem sie moze bardziej, ale dlatego nalezy na to klasc nacisk.Tymczasem Kingusia wydaje mi sie nader poblazliwa, niestety, ze szkoda dla dziecka i siebie przy okazji.
                  • matylda1001 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 00:54
                    A mnie się wydaje, że Kingusia jest przewrażliwiona na punkcie swoim albo dziecka. Normalnie człowiek nie bierze sobie tak bardzo do serca takich uwag.
                    • robeenek Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 01:20
                      matylda1001 napisała:

                      > A mnie się wydaje, że Kingusia jest przewrażliwiona na punkcie swoim albo dziec
                      > ka. Normalnie człowiek nie bierze sobie tak bardzo do serca takich uwag.

                      Bierze sobie, bierze. Jeśli uwagi powtarzają się uporczywie, są złośliwe i nieprzyjemne w tonie, i nie mają podstaw, a przynajmniej podstaw adekwatnych do sytuacji. Oraz kiedy osoba udzielająca tych uwag nie pozwala nam na dialog. Wtedy, niestety, zaczynamy mieć przeświadczenie że jakaś niezrównoważona jednostka ludzka obrała nas sobie za cel wyładowania swoich frustracji.
                      • matylda1001 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 01:54
                        robeenek napisała:

                        >Bierze sobie, bierze.<

                        A ja uważam, że nie warto wypalać się z powodu takich drobiazgów. Zakwalifikowałabym tę panią do gatunku upierdliwych i po krzyku. Gada sobie? widocznie musi sobie ulżyć. No, chyba że weszłaby za mną do toalety, wtedy to ja bym nie pozwoliła na dialog wink
                    • kingusia1974 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 30.06.14, 16:44
                      matylda1001 napisała:

                      > A mnie się wydaje, że Kingusia jest przewrażliwiona na punkcie swoim albo dziec
                      > ka. Normalnie człowiek nie bierze sobie tak bardzo do serca takich uwag.

                      Wolalabym miec gruba skore i tak jak mowilas capnac ja za rekaw i paroma "cieplymi"slowkami sprawe rozwiazac raz na zawsze. I nie wykluczone, ze w koncu nawet tak malo asertywna osoba jak ja tez nie wytrzyma i ja wreszcie capnie.
                      • matylda1001 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 30.06.14, 18:56
                        kingusia1974 napisała:

                        >Wolalabym miec gruba skore i tak jak mowilas capnac ja za rekaw i paroma "cieplymi"slowkami sprawe rozwiazac raz na zawsze. I nie wykluczone, ze w koncu nawet tak malo asertywna osoba jak ja tez nie wytrzyma i ja wreszcie capnie.<

                        Tylko z wyczuciem capnij... z wyczuciem, bo jak nie to będziemy mieli tu wątek o treści "Dzień dobry, jestem terapeutką. Ostatnio napadła mnie na korytarzu mama małej pacjentki i musiałam uciekać tak szybko, że aż fotoradar zdjęcie mi zrobił" smile
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 01:02
                    felinecaline napisała:
                    Ja tez czekalam dosc dlugo na dodatkowe szczegoly i mam pewne pytanie: czy corka Kingussi odroznia pojecia wolno - nie wolno? Normalnie w wieku 3 lat dzieci nawet nadpobudliwe nie maja z tym problemu, z dostosowaniem sie moze bardziej, ale dlatego nalezy na to klasc nacisk.Tymczasem Kingusia wydaje mi sie nader poblazliwa, niestety, ze szkoda dla dziecka i siebie przy okazji.

                    jestes wprawdzie lekarzem, ale nie specjalista od dzieci z ADHD i innymi wymagajacymi
                    pomocy specjalistycznej.
                    nawet i 5- i 10-letnie dziecko z ADHD ADD moze miec problem z dyscyplina
                    a zwlascza z ODD i CD,
                    matka nie musi byc "poblazliwa" - wrecz przeciwnie, moze ciezko pracowac nad dzieckiem
                    ale to nie takie latwe..

                    Poza tym, kogo ty oceniasz- 3-letnie dziecko z ADD, ktore ucieklo do sali gimnastycznej
                    bo zobaczylo otwarte drzwi.
                    dla takiego dziecka pokusa jest zbyt wielka, nawet przy wbijaniu mu do glowki
                    "nie wolno, nie wolno!" -ono moze tam wbiegac majac jednoczesnie
                    w mysli "nie wolno mi tego robic".

                    Minnie
                    • felinecaline Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 11:27
                      Minnie, czy ty rozumiesz to co czytasz, bo naprawde mam powazne watpliwosci. Czy ja oceniam dziecko czy moze jednak raczej mame tego dziecka?
                      Poza tym -jakie ty, moja droga masz pojecie o roznorodnosci pacjentow z ktorymi ja moge miec do czynienia? Na jakiej podstawie? Paru obejrzanych seriali, ktore do rzeczywistosci maja sie jak piesc do nosa? Zapewniam cie, ze w programie naszych studiow i specjalizacji jest tez postepowanie z pacjentem z ADHD i jego odpowiednikami u osob doroslych. Bardzo bym nie chciala, zeby dziecko Kingusi czy jakiekolwiek inne zdobywalo wiedze zyciowa empirycznie, na podstawie doswiadczen z rozbita glowka czy zlamana noga albo i gorzej po nierozwaznych igraszkach w sali gimnastycznej bez nadzoru osoby kompetentnej, juz znacznie lepiej, ze jakas zolzowata terapeutka czy inna niedouczona lekarzyna "wbija do glowki" jej mamusi, ze regul nalezy przestrzegac, mamusia zas niewatpliwie kochajaca swoje dziecie powinna nie "goraczkujac sie, nie buntujac wyciagnac wnioski i choc to moze przykre nalegac na dziecie, by ostrzezen i zakazow przestrzegalo; coz - juz nieletni starozytni wiedzieli, ze "dura lex sed lex".
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 12:09
                        felinecaline napisała:

                        Czy ja oceniam dziecko czy moze jednak raczej mame tego dziecka?

                        to w koncu matka ma rozumiec co to znaczy nie wolno- czy dziecko?
                        bo matka moze je tego uczyc, a jakze, ale tylko od dziecka zalezy
                        czy to pojmie i przyjmie. zechce wykonywac polecenie.


                        Poza tym -jakie ty, moja droga masz pojecie o roznorodnosci pacjentow z ktorymi ja moge miec do czynienia? Na jakiej podstawie?

                        jaka masz roznorodnosc pacjentow to nie wiem, ale jakie pojecie
                        o dzieciach z nadpobudliwoscia to widac na podstawie twojej wypowiedzi.

                        Bardzo bym nie chciala, zeby dziecko Kingusi czy jakiekolwiek inne zdobywalo wiedze zyciowa empirycznie, na podstawie doswiadczen z rozbita glowka czy zlamana noga albo i gorzej po nierozwaznych igraszkach w sali gimnastycznej bez nadzoru osoby kompetentnej,

                        a ktos rozbil? zlamal noge?, a zwlaszcza bawil sie bez nadzoru??
                        bo ja nie zauwazylam tego, tak samo o ile wciaz umiem czytac, mala tylko wbiegla
                        do sali gimnastycznej a matka zaraz ja stamtad wyprowadzila.

                        Minnie
                        • felinecaline Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 12:26
                          No coz, jesli matka uznaje, ze jej dziecku wszystko wolno to i dziecko jest o tym przekonane - ADHD czy nie big_grin
                          I jeszcze raz powtarzam: nie chcialabym, zeby dziecko Kingusi, cz czyjekolwiek, z ADHD czy bez uczylo sie zasad bezpieczenstwa empirycznie - na kolekcjonowanych guzach lub gorzej.
                          Uwazasz, ze takie dziecko nie jest w stanie zrozumiec inaczej? Moze i nie, jesli mama nie ma za grosz autorytetu.
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 14:08
                            felinecaline napisała:
                            No coz, jesli matka uznaje, ze jej dziecku wszystko wolno to i dziecko jest o tym przekonane

                            hmm, nie znalazlam miejsca w ktorym Kinga napisala ze pozwala dziecku na wszystko
                            i mala jest w zwiazku z tym przekonana ze jej "wszystko wolno".
                            wrecz przeciwnie, gdzies cos bylo o zapisaniu dziecka do placowki terapeutycznej wlasnie po to, aby pracowac nad jej nadpobudliwoscia, nauczyc ja panowac
                            nad swoimi impulsami, ale to pewnie snilo mi sie tylko.

                            Uwazasz, ze takie dziecko nie jest w stanie zrozumiec inaczej?

                            Uwazam ze trzyletnie dziecko nadpobudliwe jest stanie zrozumiec
                            co powinno a co nie powinno,
                            ale nie jest w stanie bez przerwy opanowywac swoich pokus,
                            zwlaszcza gdy jest juz z matka ktorej autorytet nigdy nie bedzie na takim samym
                            poziomie jak autorytet terapeutki - tak jest z kazda matka i kazdym dzieckiem.

                            Minnie


                            • felinecaline Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 25.06.14, 14:15
                              Mamusia - Kingusia zapisala corusie do placowki terapeutycznej, by tamtejszy personel pracowal nad jej nadpobudliwoscia i impulsami. Tymczasem sama mamusia okazuje sie nader permisywna i pozwala dziecieciu na beztroskie i niekoniecznie bezpieczne igraszki a to w korytarzu, a to w kaciku relaksacyjnym a to na odwiedziny w sali gim torpedujac prace wykwalifikowanego, jak smiem przypuszczac personelu a przynajmniej tej jednej zlosliwej, zawzietej i nietolerancyjnej terapeutki. Ja natomiast to druga zolza na niczym sie nie znajaca i bezpodstawnie odsadzajaca Kingusie od wszelkiej czci i wiary.
                              Tymczasem ja naprawde widzialam "kilka" przykladow skutkow nadmiernej rodzicielskiej poblazliwosci a nawet zwyklej chwilowej nieuwagi, tak w odniesieniu do dzieci z ADHA jak i ...zupelnie "normalnych" a nawet uwazanych przez otoczenie za "wyjatkowo spokojne"i nie zycze Kingusi i jej coreczce podobnego niemilego doswiadczenia - tak wg starej zasady, ze lepiej zapobiegac niz leczyc.

                              • ankac23 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 25.06.14, 14:45
                                rikol napisała:

                                > 3-latka w pampersach? Nieźle. Widzę, ze naprawdę lobby producentów pieluch wypr
                                > ało ludziom mózgi. Niedługo zlikwidujemy toalety i wszyscy bedziemy chodzić w p
                                > ieluchach.

                                10|10!...smile
                              • ach_dama_byc_z_kanady Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 27.06.14, 22:42
                                felinecaline napisała:
                                Tymczasem sama mamusia okazuje sie nader permisywna i pozwala dziecieciu na beztroskie i niekoniecznie bezpieczne igraszki a to w korytarzu, a to w kaciku relaksacyjnym a to na odwiedziny w sali gim torpedujac prace wykwalifikowanego, jak smiem przypuszczac personelu a przynajmniej tej jednej zlosliwej, zawzietej i nietolerancyjnej terapeutki. Ja natomiast to druga zolza na niczym sie nie znajaca i bezpodstawnie odsadzajaca Kingusie od wszelkiej czci i wiary.

                                Jako lekarz powinnas wiedziec ze nie stawia sie diagnozy na odleglosc, to po pierwsze.
                                a po drugie, zwlaszcza nie stawia sie diagnozy nie majacych wszystkich danych,
                                a ty nie masz, masz tylko relacje Kingi ktorej przeciez nie znasz,
                                okolicznosci tak naprawde tez nie wiesz jakie w koncu naprawde byly,
                                tylko przypuszczenia i dywagacje forumowiczow
                                z ktorych 99% nie ma pojecia o dzieciach z ADHD.

                                ot, chocby taki przyklad- przesmiewka, ze 3-latka jeszcze moze nosic pieluche.

                                Minnie
                                • felinecaline Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 27.06.14, 23:18
                                  Chyba mamy diametralnie rozne pojecia o tym, czym jest diagnoza w medycynie. Nie ja diagnozowalam ADHD coreczki Kingi, nie ja stawialam tu jakokolwiek "diagnoze". wypowiadam sie na podstawie tego, co pisze sama Kinga oraz podzielam zdanie tych dyskutantow, ktorzy smieja przypuszczac, ze kiepsko ona sobie radzi w sytuacji matki dziecka "nadaktywnego". Natomiast co do "pampersow" - to roznie bywa, zdarzaja sie dzieci, ktore maja jeszcze w wieku 3 lat problemy z kontrola nad zwieraczami (mam nadzieje, ze zdiagnozowal to kto trzeba i jak trzeba) big_grin. Czasami tez dziecko jest "nosicielem" pampersow ze wzgledu na okazjonalna wygode opiekuna (i nie jest to bynajmniej rozwiazanie idealne).
                                  • ebro888 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 27.06.14, 23:24
                                    Brawo.
                                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 27.06.14, 23:49
                                    felinecaline napisała:
                                    Nie ja diagnozowalam ADHD coreczki Kingi, nie ja stawialam tu jakokolwiek "diagnoze".

                                    a czy ja pisalam ze diagnozowalas ADHD u Kingi coreczki?

                                    wypowiadam sie na podstawie tego, co pisze sama Kinga oraz podzielam zdanie tych dyskutantow, ktorzy smieja przypuszczac, ze kiepsko ona sobie radzi
                                    w sytuacji matki dziecka "nadaktywnego".


                                    podzielasz zdanie dyskutantow ktorzy na oczy nie widzieli ani osrodka, ani terapeutek
                                    ktore tam pracuja, lacznie z owa profesjonalistka "co zawsze ma racje",
                                    ani Kingi, ani jej coreczki.
                                    sama tez nie masz pojecia jak jest naprawde,
                                    ale zdanie ludzi ktorzy pojecia nie maja o ADHD - podzielasz.

                                    Natomiast co do "pampersow" - to roznie bywa, zdarzaja sie dzieci, ktore maja jeszcze w wieku 3 lat problemy z kontrola nad zwieraczami (mam nadzieje, ze zdiagnozowal to kto trzeba i jak trzeba) big_grin.

                                    Tak, to bardzo wesoly temat. btw, podziwiam twoje wspaniale maniery jako lekarza.
                                    roznie bywa, prawda? a moze Kingi coreczka ma kontrole nad zwieraczami, ale jako dziecko
                                    z ADHD jej problem z korzystaniem z toalety lezy zupelnie gdzie indziej, co jak myslisz
                                    Feline, jestes w koncu lekarzem i podobno orientujesz sie jakie moga byc przyczyny
                                    w opoznieniu z korzystania z toalety u dzieci z ADHD (chociaz coraz bardziej watpie czy wiesz cokolwiek, im dluzej czytam twoje odpowiedzi)
                                    jak rowniez do jakiego wieku ten problem moze sie utrzymywac? do 5-ciu lat? do 7-miu? do 10-ciu?
                                    jak myslisz, Feline, jak dlugo i dlaczego?

                                    Czasami tez dziecko jest "nosicielem" pampersow ze wzgledu na okazjonalna
                                    wygode opiekuna (i nie jest to bynajmniej rozwiazanie idealne).


                                    Chcesz powiedziec ze tak wlasnie jest w przypadku Kingi i jej coreczki?
                                    powiedz otwarcie, po prostu ze podejrzewasz ja o "wygode" - jak juz "niweczy wysilki
                                    terapeutow", to idz na calego

                                    Minnie
                                    • felinecaline Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 28.06.14, 00:11
                                      Moja droga, wszyscy wypowiadamy sie w tym watku na podstawie tego, co napisala Kinga i jest to absolutnie normalne. Jak i to, ze kazdy ma swoj punktg widzenia a ja osmielam sie rowniez big_grin Jedyna osoba w tej dyskusji, ktora ma racje (pomijajac Kinge, oczywiscie) jestes Ty sama , znasz sytuacje na wylot, znasz arcydokladnie stan corki Kingi i oczywiscie samej Kingi, niewatpkiwie absolutnie obiektywnej i prawdomownej. No i oczywiscie sposrod nas wsystkich to ty jestes ekspertem i wyrocznia w zakresie ADHD - wybacz, musze, bo sie udusze big_grin big_grin big_grin
                                      Co maja, moze mi wyjasnisz moje "wspaniale maniery jako lekarza" z faktem, ze dziecko ma tendencje do "zapominania" o swoich zwieraczach - bo czy w przeciwnym wypadku matka by mu je wciaz jeszce zakladala, co zlego jest w fakcie ze smiem przypuszczac, ze problem jesli istnieje zostal zdiagnozowany? Slusznie przypuszczasz, ze przyczyny moga byc rozne i nie tylko organiczne ale i psychiczne - np strach przed innym niz w domu typem sanitariatu? Jak dlugo problem moze sie utrzymywac? A jak myslisz? W sielkiej tajemnicy ci powiem, tylko pssst! nikomu nie powtarzaj: zdarzylo mi sie zsikac w 4 klasie podstawowki, kiedy wychowawczyni z jakiegos powodu przetrzymala nas "po dzwonku" - bo nie odwazylam sie poprosic o zgode na opuszczenie klasy. Znam i osoby wiele starsze, majace zwieracze w absolutnym porzadku, ktorym zdarzylo sie posikac w wyniku zaznanego stressu czy bolu fizycznego.
                                      Czy Kinga zaklada corce pampersy dla ulatwiania sobie zycia? Nie, nie zakladam , ze jest tak na pewno, ale twierdze, ze moze tak byc.
                                      Czy Kinga niszczy wysilki terapeutow? Z calego serca mam nadzieje, ze nie.
                                      • ebro888 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 28.06.14, 00:23
                                        Z dużą klasą. Merci.
                                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 28.06.14, 22:44
                                        felinecaline napisała:
                                        Moja droga, wszyscy wypowiadamy sie w tym watku na podstawie tego, co napisala
                                        Kinga i jest to absolutnie normalne. Jak i to, ze kazdy ma swoj punktg widzeni
                                        a a ja osmielam sie rowniez big_grin


                                        Oczywscie. z tym ze, ty jestes lekarzem, a napisalas wyraznie - "podzielam zdanie....".
                                        Lekarz podziela zdanie ignorantow w sprawie ADHD? no i rzecz dzieje sie w placowce terapeutycznej dla dzieci z potrzebami specjalnymi.
                                        naprawde nie widzisz roznicy pomiedzy tym a dziecmi 'normalnymi' i matkami dzieci
                                        'normalnych'?

                                        i, jak wspomnialam, diagnozy sie na odlegosc nie stawia, a ty "diagnozujesz"
                                        ze "(Kingusia) kiepsko ona sobie radzi w sytuacji matki dziecka "nadaktywnego".
                                        Na jakiej podstawie tak wyrokujesz?
                                        widzialas "pacjentki", rozmawialas z nimi, bylas w tym osrodku?
                                        widzialas interakcje matki z dzieckiem?
                                        dlaczego masz 100% zaufania do tego co tu wypisuja ludzie nie rozeznani w temacie?
                                        jako lekarz, powinnas wiedziec lepiej.

                                        Jedyna osoba w tej dyskusji, ktora ma racje (pomijajac Kinge, oczywiscie) jestes Ty sama , znasz sytuacje na wylot, znasz arcydokladnie stan corki Kingi i oczywiscie samej Kingi, niewatpkiwie absolutnie obiektywnej i prawdomownej.

                                        Nie, ja po prostu zdaje sobie sprawe z tego ze jak naprawde bylo, to nie wie nikt tylko sama Kinga i osrodek. Zdaje sobie tez sprawe z tego, ze mamy do czynienia z dzieckiem nadruchliwym, nadpobudliwym - w/g wszelkich danych z ADHD.
                                        jak niektorzy tutaj slusznie zwracaja uwage, zdrowe dziecko potrafi sie nagle wyrwac
                                        i pobiec do czegos, a co dopiero dziecko z ADHD.
                                        na jakiej wiec podstawie oczernia sie Kinge ze jest poblazliwa matka, bo sie dziecko wyrwalo
                                        i pobieglo do salki?, do kacika z zabawkami? przeciez ono ma ADHD.
                                        czy to nie jest przypadkiem typowe zachowanie trzylatki z ADHD? nawet podczas terapii?
                                        dalej, czy nie zdarzaja sie przypadki trafienia na wyjatkowo zlosliwa osobe wsrod personelu?
                                        skad ta pewnosc ze cos takiego nie przytrafilo sie tej matce?
                                        dlaczego nikt nie zaadresuje faktu iz przez 8 miesiecy nie bylo problemu z bieganiem dziecka po korytarzu i nagle jest?
                                        czy nie mozna byc przeswiadczonym, wobec tego, iz po korytarzu dziecku wolno biegac skoro
                                        przez ponad pol roku nikt nie zwraca uwagi ze nie wolno?
                                        i czy naprawde caly personel tak okropnie bal sie zwrocic uwage, tylko ta jedna bohaterka przerwala Kingi terror w placowce? no prosze cie.
                                        Ale opinia jest jednoznaczna, to Kinga jest "niefrasobliwa, bezradna matka
                                        co niweczy wysilki terapetow", btw do ktorej ty sie niefrasobliwe, bardzo wesolo przylaczasz.

                                        Jak dlugo problem moze sie utrzymywac? A jak myslisz? W sielkiej tajemnicy ci powiem, tylko pssst! nikomu nie powtarzaj: zdarzylo mi sie zsikac w 4 klasie podstawowki, kiedy wychowawczyni z jakiegos powodu przetrzymala nas "po dzwonku" - bo nie odwazylam sie poprosic o zgode na opuszczenie klasy. Znam i osoby wiele starsze, majace zwieracze w absolutnym porzadku, ktorym zdarzylo sie posikac w wyniku zaznanego stressu czy bolu fizycznego.

                                        krotko mowiac, dalej nie odpowiedzialas mi na pytanie. to wiesz czy nie?

                                        Co maja, moze mi wyjasnisz moje "wspaniale maniery jako lekarza" z faktem, ze dziecko ma tendencje do "zapominania" o swoich zwieraczach

                                        wlasnie. big_grin

                                        Minnie
                                        • felinecaline Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 29.06.14, 11:26
                                          Co ja napisalam to wiem, pamiec mi jeszcze dopisuje a w raie, gdyby mnie przypadkiem sromotnie zawiosla jestem w stanie przesunac sobie tekst na monitorze, wiec mozesz ssmialo oszczedzic sobie trudu cytowania, bom ani ewangelistka ani noblistka.
                                          Alez odpowiedzialam Ci - tyle, ze widac przecenilam twoja zdolnosc asymilacji, kiedy odpowiedz nie jest dana jak b-a-ba czy mowiac prosciej "kawa na lawe" tylko aluzyjnie czy tez opisowo.Jesli wiec nie zrozumialas to powody moga byc 2 (slownie :dwa)
                                          - wybitna ciasnota albo ociezalosc umyslowa wysokiego stopnia
                                          albo:
                                          -zdecydowana i uparta niechec do przyjecia moich argumentow spowodowana malostkowoscia i wczesniejsza uraza, ktora podsycasz, zamiast sie jej pozbyc.
                                          Alisci mniejsza o powody, nie bede sobie nimi lamac glowy ani meczyc forumowej publicznosci wiecznymi sporami z toba.
                                          Mam jeszcze tylko pare slow do Kingi - nie "kingusi", bo chce rozmawiac z osoba dojrzala.
                                          A mianowicie: puscilas w cyberprzestrzen temat i zniklas a nalezalo by sie moze kilka dodatkowych informacji na temat owego osrodka.
                                          Na podstawie tego co napisalas jawi mi sie on jako tajemnicze, puste gmaszysko z dluuuugim korytarzem, jakimis tajemniczymi gabinetami terapeutycznymi, w kazdym razie jednym, gdzie powierzasz terapeutce swoja latorosl, pusta sala gimnastyczna, malenkim wc-cikiem i jakims symbolicznym "kacikiem relaksacyjnym", miejscem pozadania Twojego dzieciecia. doczytalam sie o maksymalnie 3 osobach oprocz oczywiscie ciebie i corki zaludniajacych ow przybytek. nie przypuszczam, zeby nie bylo innych dzieci przechodzacych tam terapie w podobnej co Wy porze, towarzysza im chyba rodzice. I co? Zamienilas z kims chocby pare slow, zeby poznac opinie i porownac ja z Twoja wlasna? Czy ktos z owychy rodzicow spotkam sie z podobnymi reakcjami kogos z personelu? Czy inni rodzice zauwazyli, ze jestes traktowana tendencyjnie? Nie powiem, zebym "marla z ciekawosci", ale do wyrobienia sobie ostatecznej opinii chcialabym znac odpowiedzi na te pytania.
                                          I jeszcze jedna sugestia (rada?) - wprawdzie zdaniem czolowej ekspertki tego forum ja nie znam sie na niczym, ale jednak pozwole sobie ci jej udzielic: W wiekszosci placowek terapeutycznych istnieja rodzicielskie "grupy wsparcia", ktorych rola jest bezcenna we wszelkiej terapii i w tej dotyczacej ADHD moze szczegolnie. Kazdy rodzic niewatpliwie bardzo przezywa chorobe czy niepowodzenia swojego dziecka, co czesto prowadzi do do obnizki formy psychicznej, zwatpienia, przewrazliwienia itp itd. Wymiana zdan z innymi rodzicami moze znakomicie pomoc pokonac te problemy, dodac otuchy czy uniknac popelnienia roznych bledow. Radzilabym szczerze uczestnictwo w takiej grupie rodzicielskiej, poza tym grupie zawsze latwiej jest wplynac na kierownictwo, jesli wynikaja jakies problemy niz pojedynczemu rodzicielowi usilujacemu jak "samotny bialy zagiel" borykac sie z zagrazajacymimu balwanami.

                                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 30.06.14, 00:03
                                            felinecaline napisała:
                                            Alez odpowiedzialam Ci - tyle, ze widac przecenilam twoja zdolnosc asymilacji,
                                            kiedy odpowiedz nie jest dana jak b-a-ba czy mowiac prosciej "kawa na lawe" tylko aluzyjnie czy tez opisowo.Jesli wiec nie zrozumialas to powody moga byc 2
                                            (slownie :dwa)


                                            Nie odpowiedzialas mi.
                                            Pytalam sie ciebie konkretnie: - do jakiego wieku moga zalatwiac sie w pieluchy dzieci z ADHD, i dlaczego. od biedy wydukalas ze oprocz problemow ze zwieraczami przyczyny moga psychiczne:
                                            Slusznie przypuszczasz, ze przyczyny moga byc rozne i nie tylko organiczne ale i psychiczne - np strach przed innym niz w domu typem sanitariatu?

                                            - i to wszystko ??
                                            a ja nie przypuszczam, ja wiem.
                                            najczesciej przyczyna w ADHD jest u dziecka brak samokontroli,
                                            niechec do przerywania sobie ciekawszych zajec do udania sie do toalety,
                                            "strach przed sanitariatem" tez moze byc,
                                            a zmuszanie takiego dziecka do uzywania toalety czyni proces dluzszy i trudniejszy.
                                            Zdarzaja sie ADHD dzieci co maja 8 lat (!) i jeszcze sa w pieluchach.
                                            Tym bardziej nie rozumiem jak mozesz, bedac lekarzem,
                                            i rzekomo wiedzac (??) takie rzeczy, podejrzewac Kinge za uzywanie pieluch "z wygody".

                                            Ty w odpowiedzi Feline, "do jakiego wieku" to napisalas jakas metna, nieciekawa historyjke
                                            jak to zsikalas sie w majtki w podstawowce .
                                            ?????
                                            mozna wiedziec co mnie to obchodzi? KOGO to obchodzi?
                                            chyba ze, chcialas przez to powiedziec iz jako dziecko bylas zdiagnozowana na ADHD,
                                            czy tez moze podzielic sie tajemnica jak to twoj/e zwieracz/e w 4-tej klasie nie trzymaly.

                                            pomine fakt, iz to zupelnie nieprofesjonalna zarowno odpowiedz jak i informacja.

                                            Ja, przypominam, pytalam sie ciebie zupelnie klarownie:
                                            - do jakiego wieku ten problem moze sie utrzymywac? do 5-ciu lat? do 7-miu? do 10-ciu?


                                            Prosilabym cie poza tym, abys byla laskawa nie wyjezdzac z uwagami ad personam gdy brakuje ci argumentow.

                                            Minnie
                        • asia.sthm Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 12:33
                          Toz tu jest istny koncert maglowania.
                          Ta sala gimnastyczna wedlug niektorych najwyrazniej rzuca sie na dziecko z zebami - no wprost horror.

                          Kingusiu trzymaj sie jakos, a czepialskiemu babsztylowi nastepnym razem
                          powiedz dobitnie ze to koniec jej natarczywych przesladowan, ze wniesiesz oficjalna skarge do kierownictwa placowki. Uzyj mocnych slow. Nie zaszkodzi troche przesadzic.
                          Gdyby znow pokazala plecy, to przytrzymujac niechcacy wyrwij jej rekaw .
                          Masz tu spora grupe kibicow.
                          Powodzenia.
                          • kingusia1974 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 30.06.14, 16:51
                            asia.sthm napisała:
                            > Toz tu jest istny koncert maglowania.
                            Zenada prawda. Niektorzy to juz plota takie dyrdymaly, ze nie wiadomo czy sie smiac czy plakac. Na szczescie mnie wiecej wiem co moge sie spodziewac wiec sobie odpuszczam.

                            "> Ta sala gimnastyczna wedlug niektorych najwyrazniej rzuca sie na dziecko z zeb
                            > ami - no wprost horror."
                            Dziecko do sali wlecialo i nic wiecej nie zdarzylo w niej zrobic, bo pobieglam za nia. Wiec faktycznie jedynie co jej zagrazalo to te wielkie zeby.

                            "> Kingusiu trzymaj sie jakos, a czepialskiemu babsztylowi nastepnym razem
                            > powiedz dobitnie ze to koniec jej natarczywych przesladowan, ze wniesiesz oficj
                            > alna skarge do kierownictwa placowki. Uzyj mocnych slow. Nie zaszkodzi troche
                            > przesadzic.
                            > Gdyby znow pokazala plecy, to przytrzymujac niechcacy wyrwij jej rekaw ."

                            dzieki za dobre slowo. Na prawde dzieki tym sugestiom coraz bardziej dopuszczam rozwiazanie nader nie savoir-vivre'owe i pani terapeutka jeszcze sie dowie sie ile sily ma w reku mala wysportowana kobieta.

                            > Masz tu spora grupe kibicow.
                            > Powodzenia.
                            Dzieki wielkie i tez pozdrawiam
                            • znana.jako.ggigus grożenie, kingusiu, jest oznaką 30.06.14, 16:57
                              słabości i frustracji. Ale już pisałam o konflikcie z terapeutką i jego bezsensowności.
                              Nie stosujesz polskich znaków, stąd moje pytanie - czy rzecz dzieje się za granicą? Jeśli tak, to czy władasz dobrze tym językiem?
                              Pytam szczerze, bo sama mieszkam za granicą iwiem, że niektórzy ludzie żyjący w obcym sobie kraju, taką bojowością, albo nastawieniem - ci ludzie chcą mnie zniszczyć regaują.
                              Niestety z uwagi na Twoje dotychczasow posty nie sądzę, żebyś - czy mam rację w kwestii językowej czy też nie - chciała wziąć na siebie część odpowiedzialności za konflikt.
                              Pozostaje Ci grożenie i wypisywanie żalów tutaj. Też jakaś metoda.
                            • ebro888 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 30.06.14, 17:00
                              Ona się dowie, a Tobie wymówią świadczenie dalszych usług.
                              • znana.jako.ggigus albo rozpocznie się jeszcze jedna terapia 30.06.14, 17:05
                                smile
                                niestety, mój post z pytaniem o sens tego, że terapeutka kogoś chce dręczyć, pozostał bez odp. A szkoda. W takich przypadkach działa jedna z zasad Olivii Jones: nikt nie myśli o tobie, każdy myśli wyłącznie o sobie, jak i ty.
                                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                                • ebro888 Re: albo rozpocznie się jeszcze jedna terapia 30.06.14, 17:08
                                  smile))
                      • matylda1001 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 12:26
                        felinecaline napisała:

                        >po nierozwaznych igraszkach w sali gimnastycznej bez nadzoru osoby kompetentnej,<

                        Teraz to już Ty puściłaś wodze fantazji smile
                        Kingusia napisała:
                        "No dobrze, powiem co sie ostatnio stalo. Otoz mala nagle wbiegla do pustej, otwartej salki gimnastycznej, a ja za nia oczywiscie. Podczas wyprowadzania malej z tej salki...(itd)<

                        Czy sądzisz, że dziewczynka miała czas na nierozważne igraszki bez nadzoru? Nie potrzeba ADHD żeby dziecko w tym wieku stwarzało podobne problemy, dzieci z natury są ruchliwe a matki wyczulone na każdy przejaw ich aktywności.
                        • felinecaline Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 24.06.14, 12:28
                          Nie "puscilam wodzy fantazji" tylko antycypowalam. Albo prosciej - przewidywalam - tym razem Kingusia zdazyla w pore, nie zycze ani mamie ani corce, zeby kiedys niezdazyla.
                  • 1za Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 26.06.14, 22:27
                    Mówimy o trzylatku a nie tresowanym zwierzaku! Nromalne dla trzylatka jest właśnie to, że wszędzie go pełno wszystko chce zobaczyć i wszystkiego spróbować. To, że dzieciak wpada do pomieszczenia, które wydaje mu się ciekawe to jest włąśnie normalna rzecz. Moja zdrowa 3 latka zrobiłaby tak na 100%. Rzecz chyba raczej w tym, żeby po wyprowadzeniu z salki nie zaczęła tam dalej uciekać. Ale jest na to sposób - można trzymać dzieci na smyczy, tylko gdzie się mają uczyć i zdobywać doświadczenia. I żeby nie było - nie wychowuje dzieci bezstresowo. Dzieci powinny wiedzieć, co wolno a czego nie. Ale w tym konkretnym przypadku wymagasz trochę zbyt wiele od 3 letniego dziecka.
                    • droch Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 29.06.14, 22:42
                      Ale rodzic ma chyba więcej niż 3 lata? A zatem - można wymagać.
                      • ebro888 Re: ano, a Kingusia przedstawia siebie 29.06.14, 22:59
                        smile
    • 1za Re: przewijanie dziecka na korytarzu 26.06.14, 21:54
      Powinnaś zgłosić skargę, najlepiej do dyrektora administracyjnego ośrodka. Może to by im uzmysłowiło podstawowe braki w wyposażeniu nie wspominając o brakach w profesjonalnej kadrze.
      Moja rada: toalety dla niepełnosprawnych są zazwyczaj duże, można się tam nawet z wózkiem wpakować.
    • matylda1001 Minnie, Feline... 30.06.14, 03:02
      Skąd Wy właściwie wiecie, że córka Kingusi ma ADHD? Czy w ogóle gdzieś napisała co zdiagnozowano u Jej dziecka? bo ja patrzę, patrzę i nie widzę...
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 06:21
        matylda1001 napisała:
        Skąd Wy właściwie wiecie, że córka Kingusi ma ADHD? Czy w ogóle gdzieś napisała co zdiagnozowano u Jej dziecka? bo ja patrzę, patrzę i nie widzę..

        Kinga wiele razy podkreslala ze jej dziecko jest nadruchliwe i nadpobudliwe,
        a to by wskazywalo na ADHD albo ADD.
        W kazdy razie, pierwszy raz tego skrotu uzyla Kora w watku o Bieganiu,
        potem bylo wielokrotnie uzywane w okresleniu do Kingi dziecka
        a ona nigdy nie zaprzeczyla ze tak nie jest.
        Oczywscie, 100% pewnosci ze to jest to dokladnie to nie ma,
        ale przeczytaj sobie to:
        Npblw/ADHD

        Minnie
        • felinecaline Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 13:06
          Alez oczywiscie, minnie - ty wiesz.
          Wiec skoro wiesz - jak uwazasz, to zapewne wiesz tez, ze zaden przytomny specjalista - czy to " zwykly" pediatra, czy pedo-psycholog czy pedo - psychiatra czy tez urolog dbajacy o swoje dobre imie nigdy nie powie z gory: "to sie skonczy w wieku X lat". Bo "to" jest osobniczo zmienne i zbyt uzaleznione od wielu czynnikow, zeby mozna bylo z cala pewnoscia okreslic moment konca zaburzen trzymania moczu czy stolca. Kazdy blad w postepowaniu z dzieckiem moze doprowadzic do regresu i wydluzyc okres inkontynencji.
          Nic tu nie pomoze Twoje szyderstwo, ten, kto utrzymuje, ze wie wszystko w gruncie rzeczy nie wie nic, jest pospolitym oszustem lub szarlatanem.Dosc juz dawno temu, kiedy nauka nie stala jeszcze na dzisiejszym poziomie pewien pan nie nalezacy do najgorzej na swoje czasy wyksztalcony i nie najglupszy wykrzyknal pewnego dnia: "Wiem, ze nic nie wiem".To powiedzenie nic do dzisiaj nie stracilo na swojej aktualnosci.
          Jesli chodzi o podany wczoraj "nieciekawy" przyklad o tym, jak sie osobiscie posikalam to wyprowadze cie z bledu: nie, nie bylam dzieckiem z ADHD, wrecz przeciwnie - raczej nazbyt spokojnym, potulnym, wrecz slamazarnym i niesmialym (w przeciwnym wypadku pewnie odwazylabym sie poprosic "pania" o pozwolenie wyjscia do wc.
          Poza tym w owych zamierzchlych czasach nie bylo jeszcze w nauce czegos takiego, jak ADHD, co najwyzej bymy dzieci klasyfikowane jako "nieznosne", "rozwydrzone", "zle wychowane" czy tez okreslane jeszcze innymi roznymi rownie uroczymi epitetami.
          Zmienily sie tez - na szczescie sposoby postepowania z takimi dziecmi. Zamiast owczesnej "dyscypliny" (mowa o narzedziu do aplikowania kar cielesnych) i innych sposobow "poskramiania" dzis nacisk kladzie sie na wspolprace terapeuty z rodzicami, wrecz obowiazuje zasada, ze rodzice powinni aktywnie uczestniczyc w terapii dziecka, ale i sami takowa przechodzic .Zadnej wzmianki o czyms takim w relacji Kingi sie nie dopatrzylam , co napawa mnie niepokojem (m.in dlatego wspominalam o "grupie wsparcia").
          Nie zamierzam wiecej usilowac cie przekonywac , kto chcial mial do tej pory dosc okazji do wyciagniecia wnioskow o mojej niewiedzy i twojej oczywistej wszechwiedzy, moze Kinga zdecyduje sie dorzucic cos do watku, wtedy ewentualnie wlacze sie ponownie, narazie na same "przepychanki" z toba szkoda mi czasu, wole sie czegos pouczyc big_grin
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Minnie, Feline... 01.07.14, 02:35
            felinecaline napisała:
            Nie zamierzam wiecej usilowac cie przekonywac , kto chcial mial do tej pory dosc okazji do wyciagniecia wnioskow o mojej niewiedzy i twojej oczywistej wszechwiedzy, moze Kinga zdecyduje sie dorzucic cos do watku, wtedy ewentualnie wlacze sie ponownie, narazie na same "przepychanki" z toba szkoda mi czasu, wole sie czegos pouczyc

            Strasznie dlugi tekst z ktorego NIC nie wynika.

            I znowu zadnej informacji jak dlugo moga trwac zaburzenia w odzwyczajaniu od pieluch,
            zamiast tego - jakis metny wykret ze zaden lekarz ... (tu litania specjalistow)

            Minnie
      • kornel-1 Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 07:43
        W tym wątku to ach_dama_byc_z_kanady jako pierwsza użyła określenia ADHD w stosunku do dziecka wątkodawczyni (22.06.14, 22:31). Jest to o tyle godne odnotowania, że sama zarzuca innym diagnozowanie na odległość.

        Kornel
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 08:42
          kornel-1 napisał:
          W tym wątku to ach_dama_byc_z_kanady jako pierwsza użyła określenia ADHD w stosunku do dziecka wątkodawczyni (22.06.14, 22:31). Jest to o tyle godne odnotowania, że sama zarzuca innym diagnozowanie na odległość.

          Niemniej jednak, "ADHD" to tylko kontynuacja terminu uzytego
          nie raz w poprzednim watku.
          Niczego tez nie diagnozuje - o nadruchliwosci i nadpobudliwosci
          swego dziecka pisala Kinga.
          ktora, nawiasem mowiac jeszcze ani razu nie zaprzeczyla terminowi ADHD.
          ani w poprzednim, ani w tym watku.
          zaprzeczy, to przestaniemy uzywac.
          co zasadniczo nie zmieni nic.

          Minnie
      • annthonka Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 10:21
        Matyldo, w wątku o bieganiu Kingusia pisała, że dziecko jest w trakcie diagnozy w kierunku ADHD. Oprócz tego, wiemy, że dziecko jest nadpobudliwe. Dlatego pewnie "roboczo" przyjęło się określenie ADHD.
        • kornel-1 Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 11:03
          annthonka napisała:

          > Matyldo, w wątku o bieganiu Kingusia pisała, że dziecko jest w trakcie diagnozy
          > w kierunku ADHD.


          W kierunku?

          Napisała:
          U mojej jeszcze nie ma diagnozy, jest nawet nadzieja, ze wszystko sie unormuje i zostanie tzw. duzy temperament, zwlaszcza, ze robi wielkie postepy.


          Tu nie ma mowy o "kierunku".

          Swoją drogą... 10-miesięczna terapia bez diagnozy... ewenement wink

          Kornel
      • felinecaline Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 14:49
        Drobiazg taki: Ja nic nie wiem, moze ma ADHD, moze jest tylko jako "oczko w glowie" mamusi i wykorzystuje to do wykonywania tysiaca i 1 figielka dziennie. Kinga bardzo oszczednie udziela informacji na ten temat, znacznie obficiej i chetniej na temat braku zyczliwosci jednej z terapeutek.
        • ebro888 Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 15:09
          " Kingusia", " kwadransik" - Kinga, proszę, dorośnij! Nie zazdrość córce dziecięctwa lub nie staraj się dla niej do niego, utopijnie, wrócić. Wtedy świat dorosłych, być może, nabierze dla Ciebie powabu, o który byś go nawet nie podejrzewała.
          • felinecaline Re: Minnie, Feline... 30.06.14, 16:28
            Do wszystkich wspoldyskutantow: jak Was niezmiernie cenie i lubie tak prosze zrobcie mi przyjemnosc nie zwracajac sie jednym tchem do nas obu jak powyzej:Re: Minnie, Feline...
            Ebro, to tylko przypadek, ze wpisuje sie akurat pod Twoim postem, bo mi sie "przelalo". smile
            • matylda1001 Re: Feline... 30.06.14, 18:48
              felinecaline napisała:

              >Do wszystkich wspoldyskutantow: jak Was niezmiernie cenie i lubie tak prosze zrobcie mi przyjemnosc nie zwracajac sie jednym tchem do nas obu jak powyzej:Re: Minnie, Feline... <

              smile Do wszystkich w ogólności, a do mnie w szczególności? wink no ale prosisz i masz smile
              Myślę, że "umieszczona" w innym towarzystwie nawet nie zwróciłabyś na to uwagi, bo to częsta forma zwracania się do dyskutantów. Jeśli ma się tę samą sprawę do kilku osób, nie ma sensu zwracać się do każdej osoby oddzielnie. Odpowiedziałyście obie, dziękuję.
    • kingusia1974 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 30.06.14, 17:03
      Dziekuje za madre i rozsadne wpisy. Po prostu postanowilam jak radzicie w przyszlosci na chwile zrezygnowac z sv i sprawe zalatwic od reki. W kazdym razie nie pozostawac bierna, bo to tylko pania wzmacnia do kolejnych zaczepek.
      Pozdrawiam
      ps. co do reszty, to prosze uprzejmie, oficjalnie udostepniam watek, bajdurzcie sobie dalej na zdrowie. Jak sie kto ma udusic to nich sie lepiej na forum anonimowo bohatersko wyzyje.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: przewijanie dziecka na korytarzu 01.07.14, 09:20
        kingusia1974 napisała:
        Po prostu postanowilam jak radzicie w przyszlosci na chwile zrezygnowac z sv i sprawe zalatwic od reki. W kazdym razie nie pozostawac bierna, bo to tylko pania wzmacnia do kolejnych zaczepek.

        Nie, nie, mysle ze doszlo do nieporozumienia.
        Nie "rezygnowac z sv", a rezygnowac z biernosci, czyli pilnie zbierac dowody na "czepianie sie"
        ze strony niezadowolonej pani terapeutki. staraj sie, o ile to mozliwe, miec zawsze jakiegos
        swiadka kiedy ona zwraca ci uwage lub chociaz wszelkie nieporozumienia zglaszaj
        natychmiast komu trzeba.
        np. w przypadku "pieluchy", idz i zapytaj sie w biurze czy tam 'swojej' terapuetki
        gdzie wlasciwie wyrzuca sie te pieluchy. itd itp.
        Ale w zadnym wypadku nie "kasaj w odwecie", bo jak juz ostrzegalam jeszcze
        ty wyjdziesz na te co nie umie sie zachowac i robi zamieszanie.


        W ogole powinnas poprosic o jakis regulamin placowki,
        w recepcji czy administracji - ty juz wiesz gdzie, przestudiowac go porzadnie
        i w razie potrzeby ewentualnie grzecznie wyjechac ze stosownym paragrafem.


        Minnie
        • droch Re: przewijanie dziecka na korytarzu 05.07.14, 10:09
          > np. w przypadku "pieluchy", idz i zapytaj sie w biurze czy tam 'swojej'
          > terapuetki gdzie wlasciwie wyrzuca sie te pieluchy. itd itp.

          Sądzę, że można było od tego zacząć, wydaje się, że co najmniej nie wypada śmiecić czym popadnie i gdzie popadnie.
    • alama_ferka Re: przewijanie dziecka na korytarzu 30.06.14, 23:16
      Przewijałam moje pociechy już naprawdę gdzie popadnie. Staram się oczywiście w miejscach odpowiednich, ale jak się nie da, to się nie da. A w domu się nie zamknięty, szczególnie z pierwszą pociechą dużo wędrowaliśmy (z dwójką jest trudniej).

      _ZAWSZE_ staram się być nieuciążliwa dla innych, ale matki natury się nie oszuka, Jeśli kogoś obrzydza widok zmienianej pieluszki w miejscu publicznym, to niech się zamknie w domu. Mnie obrzydza widok obrzydzonych ludzi smile


      Zawsze używaliśmy materacyka z jakimś takim silikonem w środku, który chroni powierzchnię pod przed ubrudzeniem, a dziecko chroni przed twardym podłożem.

      A więc na podłodze toalet w kafejkach i restauracjach (jeśli akurat nie było żadnego wyższego miejsca), na stole (za przyzwoleniem właścicieli, w tym raz w barze..., ich toaleta była za mała, żeby cokolwiek tam na podłodze zrobić, a byliśmy ostatnimi klientami), w parku na trawie, na siedzeniu w samochodzie, na chodniku. Najlepszy chyba moment był w czasie wizyty w zoo. W trakcie pokazu mycia słoni okazało się, że pociecha zrobiła kupę tysiąclecia. Więc czmychnęliśmy na tyły, chodnik, materacyk, garść chusteczek. Pokaz akurat się skończył, i okazało się, że parada czterech słoni oraz cały tłum ich ślędzący przemaszerowali nam dosłownie pod nosem. Przynajmniej zapach się nie rzucał w "nos" smile
      • gps7 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 02.07.14, 14:06
        Moim zdaniem terapeutka tylko "pokazała Ci" że jesteś chwiejną i niepewną matką, matką, która nie ma pazura, żeby podrapać nim tych, którzy chcą Tobie czy dziecku dopalić.
        Naprawdę dziecku pomożesz jeśli staniesz się bardziej pewna siebie i nie będziesz się przejmowała takimi sprawami jak ta. Masz wiele innych problemów niż jakiś babsztyl, nawet jeśli jest terapeutą, szefem czy jakimś tam autorytetem!
        Dziewczyno nie daj się, trochę agresji w świecie nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie, Tobie wskazana smile Pozdrawiam ciepło i serdecznie smile
        • znana.jako.ggigus idealna rada na forum sv 03.07.14, 10:56

    • szczawnicka Re: przewijanie dziecka na korytarzu 04.07.14, 12:46
      Co za głupi babsztyl...
    • ryfkaa Re: przewijanie dziecka na korytarzu 12.07.14, 22:28
      W ośrodku powinien być specjalny kosz na pieluchy. Skoro nie ma, terapeutka nie powinna mieć do Ciebie pretensji, że pielucha ląduje w :nieodpowiednim miejscu: Tak jest w cywilizowanym świecie.......
      • droch Re: przewijanie dziecka na korytarzu 13.07.14, 22:53
        W cywilizowanym świecie śmiecisz bez opamiętania jak nie widzisz kosza na śmieci? Ciekawe...
    • martynkaa1231 Re: przewijanie dziecka na korytarzu 14.07.14, 13:11
      Powinno być osobę pomieszczenie do przebierania dzieciaczków. W innym przypadku nikt nie powinien sie czepiać.
    • gregvong Re: przewijanie dziecka na korytarzu 16.07.14, 23:10
      Czy duzo dzieci, robiacych jeszcze w pieluchy, jest pacjentami tego osrodka?

      gvg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka