Dodaj do ulubionych

Opłata za nocleg

28.08.14, 00:46
Jestem w radzie rodziców, szkoła do której uczęszcza moje dziecko organizuje w ramach uniwersytetu dziecięcego spotkania z naukowcami. Naukowcy ci prowadzą zajęcia wolontaryjnie, dojeżdżają własnymi samochodami, my do tej pory zapewnialiśmy im z grzeczności nocleg w hotelu (gdy przyjeżdżali z daleka) i ewentualnie wyżywienie (jak np. byli u nas długo i o to poprosili). Dodam, że pieniądze te pochodziły ze składek dzieci. Niestety w tym roku jest inaczej, okazało się że nie mamy funduszy na noclegi ani obiady, a większość rodziców wcale nie chce się na to składać, mimo, że zajęcia były bardzo ciekawe i dzieci słuchały z zainteresowaniem. Najbliższy wykład mamy w przyszłym tygodniu, będzie go prowadził młody sympatyczny doktor z fantastycznym podejściem do dzieci, już raz u nas był. Poprosił o zarezerwowanie mu noclegu, bo będzie wracał z daleka samochodem i do nas wstąpi po drodze. Problem jest taki, jak powiedzieć prowadzącemu że nie jesteśmy mu w stanie niczego opłacić? Jak w takiej sytuacji rozwiązać choćby zaproszenie go na obiad - np. pokazać gdzie jest restauracja (wówczas sytuacja jest jasna), czy też iść z nim razem i poinformować że "każdy płaci za siebie"? Proszę tylko nie pisać żeby w ogóle nie organizować tego spotkania, bo to nie wchodzi w grę.
Obserwuj wątek
    • madry11 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 01:15
      Każda uczelnia ma pieniądze na delegacje, konferencje itp. Może istnieje możliwość sfinansowania noclegu przez uczelnią, na której wykładowca pracuje? Co do obiadu. Jeśli wykład trwa 2 godziny, można sobie ten obiad w ogóle odpuścić. Jeśli pół dnia, to można np. zaproponować przerwę, a jak on sobie ją zagospodaruje, to już nie problem szkoły.
    • horpyna4 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 07:46
      Myślę, że najlepiej powiedzieć mu wprost, że w tym roku nie macie funduszy. Oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem.

      Dobrze byłoby załatwić jednak wcześniej dla niego nocleg gościnnie w rodzinie któregoś z uczestników, tak samo obiad może zjeść u kogoś w domu - koszty wtedy będą naprawdę niewielkie. I coś takiego zaproponować mu właśnie w tej rozmowie - wtedy albo na to przystanie, albo powie, że zapłaci za hotel i obiad. Jak będzie miał taki wybór, to powinien wybrać którąś z tych opcji i możliwe, że zapłaci sam za hotel; jak mu powiecie tylko o konieczności płacenia, to może zrezygnować z przyjazdu.
      • e-matka.polka Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 09:12
        > Dobrze byłoby załatwić jednak wcześniej dla niego nocleg gościnnie w rodzinie k
        > tóregoś z uczestników, tak samo obiad może zjeść u kogoś w domu - koszty wtedy
        > będą naprawdę niewielkie.

        To nie wchodzi w grę, raczej nikt nie ma na to warunków z tego co wiem a poza tym byłaby to niezręczna sytuacja dla obu stron.
        • mamasiasiulki Ha, ha, ha. 03.09.14, 12:12
          Jako doktorantka bywałam na gościnnych wykładach, bywałam zapraszana do rodzin - korzystałam z zaproszenia, spędzałam popołudnie z dzieckiem/dziećmi rodziny robiąc z nimi cuda na kiju, niekoniecznie stricte z dziedziny wykładu - zajmuję się różnymi dziedzinami. Było fajnie. Dużo fajniej niż w hotelu ;-p

          Tak, tak - byłam na tyle perfidna, że po darmowym wykładzie z dojazdem na mój koszt zjadałam talerz pomidorówki i kotleta tudzież naleśniki z serem.
    • aqua48 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 08:23
      e-matka.polka napisał(a):

      > okazało się że nie mamy funduszy na noclegi ani obiady,
      > Najbliższy wykład mamy w przyszłym tygodniu, będzie go prowadził m
      > łody sympatyczny doktor. Poprosił o zarezerwowanie mu noclegu,
      > jak powiedzieć prowadzącemu że nie jesteśmy mu w stanie niczego opłacić?

      Wprost i jak najszybciej napisać czy powiedzieć, że niestety w tym roku nie będziecie mogli refundować noclegów ani posiłków zaproszonym gościom.
      Byłoby miło gdyby np. dyrektor szkoły zaprosił gościa na obiad - dyrektorzy maja zwykle niewielkie fundusze na podobne cele. Jeśli nie, to na jeden obiad chyba Rada wyskrobie pieniądze?
      • e-matka.polka Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 09:39
        > Byłoby miło gdyby np. dyrektor szkoły zaprosił gościa na obiad - dyrektorzy maj
        > a zwykle niewielkie fundusze na podobne cele. Jeśli nie, to na jeden obiad chyb
        > a Rada wyskrobie pieniądze?

        Dyrektor to starszy wiekiem pan już prawie na emeryturze, pani vice zresztą też. Nikt z nich jakoś się specjalnie nie pali do tego, aby pójść z gościem na obiad, sama zaproponowałam że tak wypada, na co usłyszałam "a o czym ja taki stary będe z nim gadał"... no ręce mi opadły. Oczywiście jak gość przyjeżdża to dyrektor uśmiecha się i dziękuje, jest bardzo miły i wylewny. A gość prowadzi naprawdę bardzo fajnie ten wykład, opowiada o swoich doświadczeniach np. z pracy za granicą - w CERNIE, potem przebiera się w fartuch i pokazuje dzieciom różne doświadczenia (przywiózł ze sobą cały sprzęt), dzieci uwielbiają te zajęcia, jest to coś innego od tego co mają na co dzień. Moja była absolutnie zachwycona, zaczęła nawet czytać książki o tematyce wykładu smile no ale znaleźli się rodzice którym nic nigdy nie pasuje, którzy uważają, że takie zajęcia są zbędne, że nie będą się składać itp no i mamy problem, bo dlaczego część dzieci ma się składać, a część nie? I co zrobić z tymi, co się nie złożyły - zabronić im przyjść na wykład? A jeśli chodzi o zaproszenie na obiad, stołówka w szkole będzie czynna dopiero od połowy września (bo to by była najlepsza opcja), spotkanie jest natomiast już w przyszłym tygodniu, a w restauracji ceny z nóg zwalają, niestety, obiad kosztuje co najmniej 50 zł - i to razy dwa, jeśli ktoś by mu towarzyszył. Aha, dodam ze wykład będzie trwał jedynie cztery godziny, największym problemem jest tak naprawdę nocleg, ceny w hotelach w naszym mieście to co najmniej 150 zł/dobe.
        • vitadea Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 09:54
          > ad, sama zaproponowałam że tak wypada, na co usłyszałam "a o czym ja taki stary
          > będe z nim gadał"

          Co za nieokrzesany prostak... kolejny raz potwierdza sie, niestety, że wiek i wykształcenie nie pociągają za sobą kultury i obycia.

          > wdę bardzo fajnie ten wykład, opowiada o swoich doświadczeniach np. z pracy za
          > granicą - w CERNIE, potem przebiera się w fartuch i pokazuje dzieciom różne doś
          > wiadczenia (przywiózł ze sobą cały sprzęt), dzieci uwielbiają te zajęcia, jest
          > to coś innego od tego co mają na co dzień.

          To macie naprawdę szczęście, bo naukowcy różni są i nie każdy ma podejście nawet do studentów, a co dopiero do dzieci...

          > ast już w przyszłym tygodniu, a w restauracji ceny z nóg zwalają, niestety, obi
          > ad kosztuje co najmniej 50 zł - i to razy dwa, jeśli ktoś by mu towarzyszył. Ah
          > a, dodam ze wykład będzie trwał jedynie cztery godziny, największym problemem j
          > est tak naprawdę nocleg, ceny w hotelach w naszym mieście to co najmniej 150 zł
          > /dobe.

          Hehe, dobry obiad za 100 zł dla dwóch osób? Gdzie ta restauracja? Nocleg za 150 zł? To pewnie hotel 3*** w małym mieście albo 1* w dużym. Tak czy inaczej, razem to daje ok. 250 zł. Naprawdę nie stać nikogo, żeby za to zapłacić? Prosta kalkulacja - jeśli 100 dzieci przyjdzie na wykład, to każdy zapłaci 2,50 - tyle nawet bułka nie kosztuje! A pomyśleliście, że ten człowiek poświęca cały dzień, żeby prowadzić wykład dla waszych dzieci - za darmo, jak twierdzisz, i za paliwo musi zapłacić zapewne więcej niż te 250 zł? Aaaaaa co za ludzie...

          Ah
          > a, dodam ze wykład będzie trwał jedynie cztery godziny,

          To znaczy, że gościowi się już poczęstunek nie należy? smile
          • e-matka.polka Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 10:23
            > Co za nieokrzesany prostak... kolejny raz potwierdza sie, niestety, że wiek i w
            > ykształcenie nie pociągają za sobą kultury i obycia.

            Nie obrażaj, jak kogoś nie znasz.

            Prosta ka
            > lkulacja - jeśli 100 dzieci przyjdzie na wykład, to każdy zapłaci 2,50 - tyle n
            > awet bułka nie kosztuje!

            To sobie wyobraź, że są ludzie, dla których 2,50 to dużo, bardzo dużo. Że to jest być może wyżywienie na jeden dzień dla rodziny.

            > To znaczy, że gościowi się już poczęstunek nie należy? smile

            Nie, to znaczy, że wykład trwa na tyle krótko, że można po prostu nie robić przerwy obiadowej, i wówczas zręczniej jest się "wymigać" od zapraszania gościa na obiad.
          • koronka2012 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 19:47
            vitadea napisał(a):

            > Hehe, dobry obiad za 100 zł dla dwóch osób? Gdzie ta restauracja? Nocleg za 150
            > zł? To pewnie hotel 3*** w małym mieście albo 1* w dużym.

            hmm, nie przesadzajmy - IBIS Warszawa, cena ze śniadaniem 165 zł.
            • vitadea Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 19:52
              > hmm, nie przesadzajmy - IBIS Warszawa, cena ze śniadaniem 165 zł.

              No właśnie, IBIS Warszawa o którym mówisz, to hotel 1*.
        • milamala Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 10:03
          Na przyszlosc musicie jakos ta sprawe rozwiazac, bo ciagle bedziecie miec taki problem.
          Chocby i rozwiazaniem byly wyklady tylko dla tych dzieci, ktorych rodzice sa tymi wykladami zainteresowani. Dyrektor moglby udostepnic sale zainteresowanym a reszcie opieke na ten czas. Trudno, glupi rodzic jednak odpowiada za swoje dziecko.Mysle, ze wiekszosci towarzyszy taka mysl, ze nie zaplace bo dziecka przeciez z wykladu i tak nei wyrzuca. Moze jednak trzba pokazac, ze jak nie zaplaca to dziecko w wykladzie ucestniczyc nie bedzie. Reszta zainteresowana sklada sie na posilek i nocleg i problem rozwiazany.

          Co do obecnej sytuacji. Musicie wprost powiedziec, ze brakuje funduszy na posilek i nocleg. Musiecie sie jednak przygoowac, ze gosc moze zrezygnowac, choc osobiscie nie sadze. jesli ktos wolontaryjnie robi ciekawe wyklady dla dzieciakow to raczej jest czlowiekiem z klasa. Dobrz by bylo zeby trafil tez na takich ludzi przy okazji swojej dzielalnosci.
          Bardzo to niestety niezreczne i raczej sie nie powinno zdarzyc w przyszlosci.

          Trudno uwierzyc, ze na prawde nikt z zainteresowanych nie ma mozliwosci przenocowania goscia (jako opcja do wyboru przez prelegenta: nocleg platny we wlasnym zakresie lub nocleg bezplatny u kogos).
          Na prawde jest az tak zle? Wiem, ze sytaucja moglaby byc niezreczna, bo gosc nieznany, no, ale skoro gosc sie poswieca i wolontaryjnie sprawia mila niespodzianke naszym dzieciom to moze warto sie poswiecic i gosciowi uzyczyc troche z naszego obiadu oraz kawalek lozka.

          Zreszta pare najbardziej zainteresowanych osob mogloby sie zebrac; jedna ugotuje cos tam, druga cos innego, trzeci cos upiecze na deser i zoraganizowac taki uroczysty obiadek dla paru rodzin z udzialem prelegenta w czyims wiekszym domku z jadalnia.
          To chyba jest realne. Dyrektora tez moza zaprosic, byloby bardziej oficjalnie , a pan dyrektor nie martwilby sie, ze nie ma o czym rozmawiac z mlodym prelegentem.

          Jakbyscie rozganizowali mu taki uroczysty obiad domowy, to moze bylo by mu latwiej i milej przelknac koniecznosc oplacenia sobie hotelu.
          • e-matka.polka Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 10:17
            > Trudno uwierzyc, ze na prawde nikt z zainteresowanych nie ma mozliwosci przenoc
            > owania goscia (jako opcja do wyboru przez prelegenta: nocleg platny we wlasnym
            > zakresie lub nocleg bezplatny u kogos).
            > Na prawde jest az tak zle?

            Niestety, jest. Nikt z rodziców, których pytałam, nie ma na to warunków. A może tylko tak mówią, nie wiem, w każdym razie siłą nikogo nie zmuszę. Sama też nie mam warunków - mieszkamy w bloku w mieszkaniu które ma dwa małe pokoje.
            • minniemouse Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 10:33
              Dla mnie ta sytuacja jest niezrozumiala od poczatku do konca.

              Szkola organizuje spotkanie z naukowcem. czyli - szkola zaprasza.
              Rozumiem ze naukowcy same zajecia prowadza woluntaryjnie,
              nawet dojezdzaja wlasnymi samochodami ale nic ponadto.
              To szkola zglasza chec zaproszenia owego naukowca - wolontariusza - goscia,
              i wobec tego to szkola powinna zadbac o reszte,
              czyli co on zje i gdzie bedzie spal, jesli zajdzie taka potrzeba.
              albo komitet rodzicielski.
              I sprawa powinna jednak postawiona byc jasno - albo rodzice skladaja sie na jakis hotel
              albo wolontariusz nie przyjezdza. kropka.
              Ewwentualnie ktos znajdzie sie kto jednak ma darmowy pokoj z lozkiem na jedna noc wink

              No sorry, ale oczekiwanie zeby wolontariusz jeszcze za was zaplacil (hotel, obiad)
              to moim zdaniem lekka przesada.
              Tu nalezy oczekiwac kompromisu 50- 50.

              jezeli was - szkoly, rodzicow,
              nie stac na jakies minimum dobrej woli to w ogole zrezygnujcie z wolontariuszy
              ktorzy wiele z siebie daja a w zamian co dostaja?

              Minnie
              • e-matka.polka Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:00
                > Rozumiem ze naukowcy same zajecia prowadza woluntaryjnie,
                > nawet dojezdzaja wlasnymi samochodami ale nic ponadto.
                > To szkola zglasza chec zaproszenia owego naukowca - wolontariusza [u]- goscia[/
                > u],
                > i wobec tego to szkola powinna zadbac o reszte,

                Zgadzam sie z tobą, ale szkoła go zaprosiła "dawno temu", poza tym, zeszłym razem on przyjechał i wrócił w tym samym dniu (to ok. 300km w jedną stronę), tym razem jest inaczej bo wraca z konferencji zagranicznej, jak nam tłumaczył, i nie da rady już po wykładzie wracać samochodem do domu w tym samym dniu. Więc tak do końca nikt nie wiedział o tym noclegu.

                > I sprawa powinna jednak postawiona byc jasno - albo rodzice skladaja sie na jak
                > is hotel
                > albo wolontariusz nie przyjezdza. kropka.

                Nie, to odpada. Dzieciaki były by bardzo zawiedzione. No i tak poza tym, co mamy gościowi powiedziec - nie przyjeżdżaj, bo ci nie zapłacimy za żarcie? Nie no to jeszcze gorzej...

                > No sorry, ale oczekiwanie zeby wolontariusz jeszcze za was zaplacil (hotel, ob
                > iad)

                Za nas? Przecież to on będzie jadł obiad, czy osobiście korzystał z pokoju. To już przesadziłaś. Przecież w domu też by musiał sobie kupić jedzenie. Nie oczekuję, żeby jeszcze zapłacił za osobę towarzyszącą mu podczas obiadu...
                • minniemouse Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:14
                  e-matka.polka napisał(a):
                  Za nas? Przecież to on będzie jadł obiad, czy osobiście korzystał z pokoju.

                  za was, za was, bo gdyby nie wy to by nie przyjezdzal do was, nie musialby u was nocowac,
                  u was kupowac obiadu - prawda??

                  bardzo cos wszyscy cwani jestescie, "nie musial przyjezdzac"
                  bardzo wygodna polityka,
                  - a pewnie ze nie musial,

                  i gdyby slyszal jak milo mu dziekujecie za jego poswiecenie dla dzieci
                  to pewnie rzeczywiscie doszedlby do wniosku ze nie tylko nie musi, ale i ze nie warto.
                  dzieki takim przemilym rodzicom jak wy tylko dzieci cierpia. moga.

                  Minnie
                  • elisanet Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:44
                    > za was, za was, bo gdyby nie wy to by nie przyjezdzal do was, nie musialby u wa
                    > s nocowac,
                    > u was kupowac obiadu - prawda??

                    Zawsze może się przekimać w samochodzie, a zjeść kanapki. Po co od razu ktoś ma płacić mu 200 zł za luksusowy hotel? To może jeszcze panienkę na noc mu opłacić...
                    • kora3 To jakiś żart? 29.08.14, 09:46
                      Gość ma się "przekimać" w samochodzie? A w imię czego? Dlaczego?
                      To nie jest jego interes jechać do tej szkoły i prowadzić te zajęcia - ani mu za to nie płaci nikt, ani nie musi tego robić w ramach tego, co mu placą, ani nie liczy mu się to do dorobku naukowego, wiec w imię czego miałby znosić taką niewygodę, jak spanie w samochodzie?
                      • elisanet Re: To jakiś żart? 29.08.14, 10:10
                        Tak, napisałam trochę półżartem. Niemniej jednak to też jest jakaś opcja. Panu by korona z głowy nie spadła, jakby ten raz jedyny przespał się w samochodzie w imię tzw. "wyższego dobra" jakim jest edukacja dzieci - gdyby oczywiście nie było stać go (albo jego uczeni) na hotel. Na obiad zakładam że go stać - w końcu w domu też chyba musi coś tam jeść (chyba).
                        Dodam, że nieraz mi się zdarzało spać w samochodzie jak robiliśmy jakieś wycieczki na studiach, i jakoś się dało...
                        • azm2 Re: To jakiś żart? 29.08.14, 10:42
                          elisanet napisał(a):
                          "Panu by korona z głowy nie spadła, jakby ten raz jedyny przespał się w samochodzie w imię tzw. "wyższego dobra" jakim jest edukacja dzieci - gdyby oczywiście nie było stać go (albo jego uczeni) na hotel. Na obiad zakładam że go stać - w końcu w domu też chyba musi coś tam jeść (chyba). Dodam, że nieraz mi się zdarzało spać w samochodzie jak robiliśmy jakieś wycieczki na studiach, i jakoś się dało...".

                          Mam wrażenie, że żartujesz. Przyjeżdża naukowiec, w wieku (zgaduję) między 40 a 60 lat, żeby zrobić kilkugodzinny wykład z pokazami chemicznymi czy fizycznymi, a ty mu mówisz: "Niech się pan prześpi w samochodzie, bo nas nie stać na hotel dla pana".
                          Zastanów się, jak ty byś się czuła, gdybyś dostała taką propozycję. Zgodziłabyś się?

                          Chociaż możliwe, że jeszcze jesteś w studenckim wieku i masz z kim spać w samochodzie, wtedy nawet bez koców może być ciepło smile.
                          • pavvka Re: To jakiś żart? 29.08.14, 10:51
                            > Przyjeżdża naukowiec, w wieku (zgaduję) między 40 a
                            > 60 lat

                            W otwierającym poście było napisane, że to "młody sympatyczny doktor", więc raczej jednak nie smile Chociaż co do meritum zgoda.
                        • kora3 Re: To jakiś żart? 29.08.14, 10:52
                          Ale co to ma do rzeczy, że Ty na studiach nie miałaś problemu nocować w samochodzie? Ten gośc nie jest na wycieczce, jest na zajęciach prowadzonych z dobrego serca! Równie dobrze jego uczelnia mogłaby mu nie płacić za hotel kiedy wykonuje obowiązki związane z pracą, bo przecież korona mu z głowy nie spadnie. Równie dobrze Tobie pracodawca może nie wypłacać diety, czy nie przeznaczać kasy na Twoje posiłki w delegacji, bo przecież w domu też być jadla ...
                          Naprawdę nie dostrzegasz, że postawa jaką proponujesz w tej sytuacji jest nie tylko mega roszczeniowa, ale wręcz chamska?
                        • pavvka Re: To jakiś żart? 29.08.14, 10:53
                          elisanet napisał(a):

                          > Dodam, że nieraz mi się zdarzało spać w samochodzie jak robiliśmy jakieś wyciec
                          > zki na studiach, i jakoś się dało...

                          Ale serio nie widzisz różnicy między wycieczką, na którą sama się wybierasz dla przyjemności, a byciem zaproszonym w związku z wykonaniem konkretnej pracy?
                          • elisanet Spanie i jedzenie 29.08.14, 18:11
                            1. Co do noclegu: jasne, że nie należy do tego dopuścić, ale ludzie nie użalajcie się za bardzo. Co by się facetowi stało gdyby tę jedną noc spędził we własnym samochodzie? No co? Zawsze też może w ogóle nie spać wink mi się w trakcie sesji zdarzało dzień-noc-dzień być na chodzie, o kilku kawach, i żyję smile

                            2. Co do lunchu: cztery godziny to zapewne "lekcyjne", a nie zegarowe, czyli de facto trzy godziny. 3 godziny bez jedzenia! Tragedia po prostu! No idzie umrzeć z głodu... hehe na studiach miałam dużo zajęć w tzw. blokach sześciogodzinnych. Jak chcieliśmy wcześniej skończyć, prosiliśmy wykładowców żeby nie robili przerw, tylko kto będzie chciał to wyjdzie. Możecie wierzyć lub nie, ale wykładowcy (większość!) była w stanie poprowadzić zajęcia przez 6 (nie 4!) godzin bez najmniejszej przerwy. W tym jedna pani doktor w dość zaawansowanej ciąży (jedynie ona zrobiła dwie przerwy 10-minutowe, ale na pewno nie miała czasu na lunch). Więc widocznie nie jest to aż taki wysiłek.
                            • robeenek Re: Spanie i jedzenie 29.08.14, 20:15
                              Czytam, czytam i nie wierzę... shock Że ktoś może takie brednie wypisywać porównując ustępstwa wykładowców wobec słuchaczy w ich stałym miejscu pracy a oczekiwania wobec: człowieka zaproszonego by BEZ WYNAGRODZENIA poprowadzić tak pożądane i atrakcyjne zajęcia dla słodkich dziatek, przebywającego w tym celu we własnym zakresie kawał drogi, poświęcającego SWÓJ CZAS/TRUD/WYSIŁEK itd itp. I to w imię szlachetnych celów na które niewiele osób obecnie stać. A śpij pan w samochodzie, z zrób sobie jakieś tam kanapki na zapas i wszamaj z zachwytem, świadom że dostąpiłeś zaszczytu kontaktu z naszymi dziećmi. big_grin big_grin big_grin
                            • melinda.123 Naukowiec - robot czy człowiek? 29.08.14, 21:43
                              elisanet napisał(a):

                              > Zawsze też może w ogóle nie spać wink

                              Rozwaliło mnie to, że pan doktor (przed kilkugodzinnym wykładem) ma w ogóle nie spać, no a jak już to w samochodzie. No jak on śmie - prosić o hotel? Kto ma za te luksusy płacić? A po tym wykładzie - obiadku mu się zachciewa? Toż to bezczelność, dzieci głodują w szkole, a przyjdzie taki i oczekuje że wszyscy zrzucą się dla niego na obiad w wypasionej restauracji...
                            • crises Re: Spanie i jedzenie 31.08.14, 17:36
                              Puknij się w czoło. Spanie w samochodzie - ani wygodne, ani bezpieczne. Zdarzyło mi się parę razu za młodu w kontekście jakiegoś powrotu z wakacji (2:00 nad ranem, do domu jeszcze ze 4 h jazdy, wszyscy kierowcy mają dość), nigdy więcej.
                              • elisanet Re: Spanie i jedzenie 31.08.14, 23:16
                                Mnie też się zdarzało. Jak jest się samemu, to jest nawet wygodnie. A niebezpiecznie tylko wtedy jakbyś nocował na jakimś odludziu, a więc nie ten przypadek.
                        • jolunia01 Re: To jakiś żart? 03.09.14, 15:35
                          elisanet napisał(a):

                          > .... Na obiad zakładam że go stać - w końcu w domu też chyba musi coś tam jeść (chyba).

                          No, może sobie ugotować np. ziemniaki i zrobić jajo sadzone. Na przyszkolnym parkingu raczej trudno to zrobić.
                          "Państwo" rodzice i "pan" dyrektor to chamy jakich mało.

                          > Dodam, że nieraz mi się zdarzało spać w samochodzie jak robiliśmy jakieś wyciec
                          > zki na studiach, i jakoś się dało...

                          Pan nie robi wycieczki, tylko wraca z zagranicznej konferencji, ma prawo być zmęczony po długiej drodze, ale poświęca swój czas "dla wyższego dobra" - jak to zauważyłaś - i może chyba oczekiwać odrobiny wdzięczności, a nie propozycji spania w samochodzie.
                • ortolann Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 12:35
                  OJP!
                  Nie macie kasy = nie macie usługi. Zastanów się nad dwiema sprawami:
                  1/ Postaw się na miejscu tego wolontariusza. Jak byś się czuła, gdyby się okazało, że dotychczasowe ustalenia się zmieniły i za coś, co do tej pory dostawałaś gratis, teraz będziesz musiała zapłacić?
                  2/ Czego uczycie w ten sposób dzieci? Że jakoś to będzie, że jak się nie płaci za coś, to w sumie nie trzeba się aż tak bardzo starać?
                  Podstawową sprawą jest tutaj jak najszybsze ustalenie warunków odbywania się tych zajęć, a potem NIEZWŁOCZNE poinformowanie wolontariuszy o tym. Inaczej wyjdziecie w ich oczach na niesłownych niewdzięczników. Tu nie można mówić tak, że dzieciom sprawiłoby przykrość, gdyby się te zajęcia nie odbywały. Postawienie sprawy jasno, również wobec dzieci, będzie nauką również dla nich. A poza tym, może warto poszukać sposobu na sfinansowanie tych zajęć? Może jakaś fundacja zechce pomóc, może jacyś lokalni przedsiębiorcy?
                • onmytoes Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 15:04
                  e-matka.polka napisał(a):

                  > Proszę tylko nie pisać żeby w ogóle nie organizować tego spotkania, bo to nie wc
                  > hodzi w grę.

                  e-matka.polka napisał(a):

                  > Nie, to odpada. Dzieciaki były by bardzo zawiedzione.
                  >


                  Muszę przyznać, że Twoja postawa jest tutaj conajmniej dziwna i mocno roszczeniowa. Najważniejsze by dzieci nie były zawiedzione. A to, że ktoś będzie jechał 300 km w jedną stronę i prowadził 4 godzinne zajęcia za darmo to już jest zupełnie nieistotne.

                  Kategorycznie odrzucasz możliwość odwołania spotkania, mimo iz nie masz możliwości zapewnienia gościowi absolutnego minimum w tej sytuacji? Niestety, ale jeśli nie jesteście w stanie zapewnić gościowi noclegu i obiadu to trzeba się liczyć z tym, że zajęcia się nie odbędą. Upieranie się w tej sytuacji, że wykład MUSI się odbyć jest nieco infantylne. No chyba, że zamierzasz gościowi dopiero na miejscu i po wykładzie powiedzieć, żeby za nocleg zapłacił sobie sam.
                  Zdajesz się nie dostrzegać faktu, że wykładowca i tak już wyświadcza Wam ogromną przysługę prowadząc te zajęcia za darmo, dojeżdżając na własny koszt.
                  Minimum przyzwoitości nakazywałoby poinformowanie go jak najszybciej, że nie płacicie za nocleg i obiad. ZANIM do Was przyjedzie.
                  • e-matka.polka Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 17:23
                    Bardzo Wam dziękuję za wszystkie propozycje, niestety na te dotyczące pozyskania środków z zewnątrz to cokolwiek za późno, bo wykład jest już 1 września po rozpoczęciu roku. Tak więc nie ma na to czasu. Ale oczywiście są to dobre sugestie na przyszłość, chociaż ja się już nie będę tą sprawą zajmować, za dużo mnie kosztuje użeranie się z niektórymi rodzicami. Ta sytuacja jest tego przykładem - bo niby coś chcą, ale żeby się złożyć to już nie.

                    Słuchajcie, ale najważniejsze: sprawa się dziś rozwiązała, napisaliśmy rano maila do wykładowcy, że niestety są problemy formalne z opłatą za hotel i posiłki. Odpowiedział, że nie ma najmniejszego problemu bo on sobie to wszystko rozliczy z delegacji. Po prostu powie, że musiał się zatrzymać na spotkanie w drodze z konferencji, i nikt mu nie będzie robił problemu. Tym bardziej, że ma jak twierdzi, dużo grantów, i z nich finansuje wszelkie wyjazdy. Przyznam, że kamień spadł mi z serca, tak się ucieszyłam, że nie będziemy musieli rezygnować z tego wykładu.

                    Tak się zastanawiam, czy w takiej sytuacji możemy się czuć zwolnieni z zaproszenia go na obiad? Czy mimo wszystko coś kombinować...?
                    • agulha Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 18:59
                      W ogóle powinniście się czuć zwolnieni nawet z powiedzenia "dziękuję", bo Wy jesteście rodzice z ambicjami naukowymi dla swoich pociech, ale 2,50 to wyżywienie dla całych Waszych rodzin oraz nikt nie ma możliwości przekimać się u teściów i wygospodarować pokoik z łóżkiem. Ciasteczek ani wody też nie musicie na stole stawiać, niech się DZIECI uczą - one są najważniejsze - że obcy ludzie nie mają innych celów w życiu, tylko je obsługiwać. Miły człowiek z tego wykładowcy, aż szkoda go. A właściwie po co wszystkim dzieciom z Waszej szkoły fizyka - kogo z tych ubożuchnych rodziców będzie stać na utrzymanie dziecka na studiach wyższych - z Twoich słów wynika, że dzieci zaraz po gimnazjum trzeba będzie do pracy posłać, bo rodziny głodem przymierają. Ja rozumiem, że być może to nie Ty taką postawę prezentujesz, tylko inni rodzice, ale ja bym nie walczyła z wiatrakami. Nie chcą, niech nie mają, zawieź SWOJE dzieci do Centrum Nauki Kopernik, wyślij na ciekawe obozy, a miejscowe buraki niech swoje dzieci przygotowują do zawodu sprzątacza.
                      • e-matka.polka Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 20:08
                        > W ogóle powinniście się czuć zwolnieni nawet z powiedzenia "dziękuję", bo Wy je
                        > steście rodzice z ambicjami naukowymi dla swoich pociech, ale 2,50 to wyżywieni
                        > e dla całych Waszych rodzin oraz nikt nie ma możliwości przekimać się u teściów
                        > i wygospodarować pokoik z łóżkiem. Ciasteczek ani wody też nie musicie na stol
                        > e stawiać, niech się DZIECI uczą - one są najważniejsze - że obcy ludzie nie ma
                        > ją innych celów w życiu, tylko je obsługiwać.

                        Teraz to już jesteś złośliwa. Oczywiście, że jesteśmy mu wdzięczni i podziękujemy, natomiast mój post wyrażał bardziej frustrację. Też uważam, że dyrekcja powinna zaprosić gościa na obiad, i to nie dlatego, że jego samego na to nie stać, ale z grzeczności, bo są gospodarzami. Mówiłam dzisiaj dyrektorowi, że gość robi wykład za darmo, przyjeżdża - za darmo, i jeszcze za hotel sobie płaci, to znaczy jego uczelnia. Tak więc wypadało by go czymś poczęstować. Na co dyrektor - to postawcie jakieś ciasteczka i wodę. No ręce mi opadły.
                        • minniemouse Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 22:15
                          e-matka.polka napisał(a):

                          Też uważam, że dyrekcja powinna zaprosić gościa na obiad, i to nie dlatego, że jego samego na to nie stać, ale z grzeczności, bo są gospodarzami. Mówiłam dzisiaj dyrektorowi, że gość robi wykład za darmo, przyjeżdża - za darmo, i jeszcze za hotel sobie płaci, to znaczy jego uczelnia. Tak więc wypadało by go czymś poczęstować. Na co dyrektor - to postawcie jakieś ciasteczka i wodę. No ręce mi opadły.


                          Dokladnie nie wiem jakie u was sa uklady, moze czesciowo masz racje.
                          moze zawalila dyrekcja. to mzoe powinniscie sie gdzies indziej zwrocic? do nauczycieli?
                          ale po co w takim razie wczesniej pisalas ze "rodzice nie chca sie skladac"?
                          to sprawia wrazenie ze mogliby, powinni, tylko nie chca.
                          i po co ten komitet rodzicielski? od czego?

                          jedno w tym pewne, oczekujecie ze "zjecie ciacho i bedziecie miec ciacho".
                          Ktos musi wyjsc z inicjatywa - jesli teraz za pozno, to na przyszlosc- ustalenia
                          jak zorganizowac takie wizyty w przyszlosci.
                          Kto podejmuje goscia, lub skad ida na to pieniadze, i gdzie/co gosc bedzie jadl.
                          BTW o Cernie to nawet w zeszlym tygodniu pytanie bylo w naszym lokalnym prestizowym programie JEOPARDY! (typu Teleturniej) - potrafcie to docenic smile

                          W koncu to dla dobra waszych wlasnych dzieci.

                          Minnie
                          • e-matka.polka Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 22:27
                            > Dokladnie nie wiem jakie u was sa uklady, moze czesciowo masz racje.
                            > moze zawalila dyrekcja. to mzoe powinniscie sie gdzies indziej zwrocic? do nauc
                            > zycieli?
                            > ale po co w takim razie wczesniej pisalas ze "rodzice nie chca sie skladac"?
                            > to sprawia wrazenie ze mogliby, powinni, tylko nie chca.
                            > i po co ten komitet rodzicielski? od czego?

                            Wcześniej pisałam, że mieli się składać na nocleg i posiłek. Niektórzy byli przeciw - a bo po co taki wykład, a bo ciągle na coś składki, a bo mnie nie stać itd - to nie było tak, że wszyscy mogą, ale nie chcą. Część pewnie tak, do portfela nikomu nie zaglądałam , jedna z mam mnie rozwaliła mówiąc że "a może nie będzie głodny przez 4 godziny"...smile Tak czy inaczej, jak sprawa się rozwiązała i okazało się ze gość jest w stanie pokryć koszty hotelu w ramach jakiegoś tam projektu, to pozostała tylko kwestia zaproszenia go (bądź nie) na obiad, i z tym poszłam bezpośrednio do dyrektora jako gospodarza szkoły.

                            Do czego komitet? A no u nas poprzedni komitet rozpoczął tę inicjatywę, obecny wcale się do tego nie kwapi, ale jakoś się to ciągnie.
                            • edw-ina Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 22:31
                              Do czego komitet? A no u nas poprzedni komitet rozpoczął tę inicjatywę, obecny
                              > wcale się do tego nie kwapi, ale jakoś się to ciągnie.

                              - nie pojmuję, doprawdy nie pojmuję. Ktoś coś fajnego wymyślił. Działo się i jak rozumiem było dobrze przyjmowane. Przyszli nowi ludzie, którzy kręcą nosem, bo im się nie chce. Ile osób przychodzi na taki wykład? Średnio? Może warto je zorganizować dla kilku szkół jednocześnie? Tylko trzeba się postarać. Ja wiem, że kiedy ludzie nie chcą współpracować to jest trudniej, ale chyba warto?
                            • minniemouse Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 22:57
                              e-matka.polka napisał(a):
                              Do czego komitet? A no u nas poprzedni komitet rozpoczął tę inicjatywę, obecny wcale się do tego nie kwapi, ale jakoś się to ciągnie.

                              jasno z tego wynika ze odpowiedzialni za to jestecie wy.
                              naprawde malo wazne ze dzisiaj "nikt sie do tego nie kwapi".
                              jako komitet, na was spoczywa obowiazek organizacji tych spraw,
                              w sklad czego wchodzi zabezpiecznie funduszy.

                              Ciarki po mnie przechodza na mysl co pomyslal o was ow naukowiec- wolontariusz..

                              Minnie
                              • e-matka.polka Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 23:25
                                > jako komitet, na was spoczywa obowiazek organizacji tych spraw,
                                > w sklad czego wchodzi zabezpiecznie funduszy.

                                Owszem, ale Komitet działa przy szkole, której głównym gospodarzem jest dyrektor, zgadzasz się? BTW, jestem przekonana że pozyskanie funduszy przez nas na nocleg gościa jest dużo bardziej kłopotliwe i czasochłonne niż rozliczenie noclegu przez doktora ze środków uczelni, która od tego nie zbiednieje. Wiem, że to niezgodne z sv, ale taka myśl chodzi mi po głowie...

                                > Ciarki po mnie przechodza na mysl co pomyslal o was ow naukowiec- wolontariusz.

                                Myślę, że on wolontariatu regularnie nie uprawia, to tylko na nasz wykład zgodził się gościnnie przyjechać smile to jest, jak się okazało, dobry znajomy kogoś z członków poprzedniej rady. A do rzeczy: też mi było głupio. Jednak podczas późniejszej krótkiej rozmowy telefonicznej, jaką odbyliśmy, nie odczułam jakiejś specjalnej złości w głosie, raczej był bardzo miły.
                                • minniemouse Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 23:32
                                  e-matka.polka napisał(a):
                                  Owszem, ale Komitet działa przy szkole, której głównym gospodarzem jest dyrektor, zgadzasz się?

                                  powtarzam - wasza rola jest dbac o sprawy organizacyjne.
                                  mnie nie interesuje co latwiej co taniej, co kto, gdzie i jak,
                                  ciebie i komitet to powinno interesowac smile

                                  Jednak podczas późniejszej krótkiej rozmowy telefonicznej, jaką odbyliśmy, nie odczułam jakiejś specjalnej złości w głosie, raczej był bardzo miły.


                                  smile

                                  Minnie
                                • agulha Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 23:54
                                  Ale, jak rozumiem, liczycie się z tym, że to będzie ostatni przyjazd tego pana z wykładem do Was. Sama bowiem piszesz, że możliwość rozliczenia noclegu przez uczelnię wynika tylko z tego, że pan doktor wraca z delegacji zagranicznej. Kolejny raz raczej nie będzie wracał, a krzewienie oświaty na szczeblu podstawowym nie jest chyba zadaniem statutowym uczelni wyższych ani celem przyznawania grantów naukowych.
                                  Wredne jakieś to towarzystwo rodzicielskie. Jeśli są niezamożni, to mogliby pomyśleć o własnoręcznym zrobieniu tacy tartinek albo upieczeniu ciasta. No ileż kosztują składniki na tacę kruchych ciasteczek? Ale nie, po co, lepiej potrzymać gościa o suchym pysku. Ma wstać rano, zjeść śniadanie na koszt swój albo uczelni, iść na 4 godziny wykładu i wracać kilka godzin (jak rozumiem) do domu, co tam. Skoro z uprzejmości powiedział, że relaksuje go praca z dziećmi, to przecież oszczędził i tak w porównaniu z wyjazdem do spa.
                                  • maria.francesca Re: Sprawa się rozwiązała. 29.08.14, 07:56
                                    > Ale, jak rozumiem, liczycie się z tym, że to będzie ostatni przyjazd tego pana
                                    > z wykładem do Was. Sama bowiem piszesz, że możliwość rozliczenia noclegu przez
                                    > uczelnię wynika tylko z tego, że pan doktor wraca z delegacji zagranicznej. Kol
                                    > ejny raz raczej nie będzie wracał, a krzewienie oświaty na szczeblu podstawowym
                                    > nie jest chyba zadaniem statutowym uczelni wyższych ani celem przyznawania gra
                                    > ntów naukowych.

                                    Małe sprostowanie: są granty dla uczelni wyższych których beneficjentem są szkoły podstawowe i średnie. A prowadzenie wykładów w uniwersytetach dziecięcych itp również liczy się do dorobku, aczkolwiek nie w takim stopniu co publikacje i granty naukowe. Niemniej jednak, zgadzam się z Tobą. I dyrektor, i rada rodzicielska to jakieś wyjątkowo prostackie towarzystwo.
                                    BTW. Przygotowanie wykładu dla dzieci do dużo większy wysiłek niż regularny wykład dla studentów. Wbrew pozorom. Że też się chciało temu panu czterogodzinny "show" z doświadczeniami przygotowywać. Mnie by się nie chciało, serio smile no i nie każdy ma naturalny talent mówienia do dzieci.
                                  • e-matka.polka Re: Sprawa się rozwiązała. 29.08.14, 08:28
                                    > Wredne jakieś to towarzystwo rodzicielskie. Jeśli są niezamożni, to mogliby pom
                                    > yśleć o własnoręcznym zrobieniu tacy tartinek albo upieczeniu ciasta. No ileż k
                                    > osztują składniki na tacę kruchych ciasteczek? Ale nie, po co, lepiej potrzymać
                                    > gościa o suchym pysku.

                                    Nie obrażaj. Ciastka i napoje na stole będą. Bez przesady. Mowa była jedynie o obiedzie w restauracji, a to jest spora różnica, nie uważasz?
                                • jolunia01 Re: Sprawa się rozwiązała. 03.09.14, 15:45
                                  e-matka.polka napisał(a):

                                  > ... jestem przekonana że pozyskanie funduszy przez nas na noc
                                  > leg gościa jest dużo bardziej kłopotliwe i czasochłonne niż rozliczenie noclegu
                                  > przez doktora ze środków uczelni, która od tego nie zbiednieje. ...

                                  OJP
                        • tobestudent Re: Sprawa się rozwiązała. 30.08.14, 00:54
                          Mówiłam dzisiaj dyrektorowi, że gość ro
                          > bi wykład za darmo, przyjeżdża - za darmo, i jeszcze za hotel sobie płaci, to z
                          > naczy jego uczelnia. Tak więc wypadało by go czymś poczęstować. Na co dyrektor
                          > - to postawcie jakieś ciasteczka i wodę. No ręce mi opadły.

                          Matko Polko. Co tam, że gość pokryje koszty swojego pobytu u was, jak przecież można na nim zarobić, np. pobrać opłatę za skorzystanie z kibla, a przy ciasteczkach i wodzie postawić cennik. Chce zjeść - niech zapłaci. I niech się uczy, że nie ma nic za darmo - może dzięki tej wiedzy nie będzie już robił darmowych wykładów dla Twoich dzieci. A Wy zarobicie może jakieś 2,50 albo nawet więcej, i przekażecie w darze dla tych biednych rodzin z Waszej szkoły co to za 2,50 zł muszą cały tydzień przeżyć.
                    • realistka2008 Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 19:01
                      e-matka.polka napisał(a):

                      > Tak się zastanawiam, czy w takiej sytuacji możemy się czuć zwolnieni z zaprosze
                      > nia go na obiad? Czy mimo wszystko coś kombinować...?

                      Jasne!
                      Jeszcze powiedzcie mu, ze w zasadzie to on powinien Wam doplacic za zaszczyt porowadzenia wykladu dla Waszych dzieci!
                      Boze, co za ludzie..... Daj palec to cala reke wezma...
                      • robeenek Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 19:38
                        Agulha i Realistka, nic dodać i nic ująć jeśli chodzi o Wasze komentarze. wink
                    • maria.francesca Re: Sprawa się rozwiązała. 28.08.14, 20:36
                      > Tak się zastanawiam, czy w takiej sytuacji możemy się czuć zwolnieni z zaprosze
                      > nia go na obiad? Czy mimo wszystko coś kombinować...?

                      Po przeczytaniu tego ręce mi opadły. I to już nie chodzi o to, że gość robi wykład za darmo (taka działalność liczy mu się do dorobku, z którego jest rozliczany), przyjeżdża własnym samochodem (była mowa o tym, że wraca po drodze z konferencji, tak więc sobie to rozliczy tak czy inaczej), oraz że płaci za nocleg (to też da się rozliczyć z grantów itp). Oczywiście gość dostaje też diety, z których opłacenie obiadu również by nie stanowiło problemu. Nie uwierzę też, że dyrektora nie stać na obiad za 100 zł z jego "dyrektorskiej" pensji, no raz na pół roku naprawdę mógłby się szarpnąć. Tutaj chodzi o to, że komuś zabrakło dobrej woli, chęci i obycia, że WYPADA gościa, kimkolwiek by nie był, zaprosić na posiłek. A gdy jest pora obiadowa, to na obiad (czy tam "lunch"). A tłumaczenie - o czym będę z nim gadał - jest poniżej pasa. Przecież z opisu wynika, że ów wykładowca, to człowiek wykształcony i obyty, może warto by z nim podtrzymać dobre relacje? Może by się przydał taki kontakt na przyszłość? Oczywiście może nie samemu dyrektorowi, ale jego uczniom czy nauczycielom?

                      Wiecie co, sama jeżdżę nieraz na takie gościnne wykłady, jest różnie, czasem płacą mi za hotel, czasem płacę sobie sama np. z grantu albo z funduszy statutowych, a bywało że nawet z własnej kieszeni, ale nigdy, ale to nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś nie zaprosił mnie na obiad. Nawet jak wykład miałam opłacony. Niezależnie od tego, kim był zapraszający, czy starszy wiekiem dyrektor dużej firmy, czy też ktoś młodszy, w moim wieku, zawsze poświęcił mi te dwie godziny podczas posiłku na miłą rozmowę i poznanie się wzajemnie. Dlatego postawę dyrektora odbieram wręcz jako obraźliwą.
                    • jolunia01 Re: Sprawa się rozwiązała. 03.09.14, 15:43
                      e-matka.polka napisał(a):

                      (...)
                      > Tak się zastanawiam, czy w takiej sytuacji możemy się czuć zwolnieni z zaprosze
                      > nia go na obiad? Czy mimo wszystko coś kombinować...?

                      Wolałabym żebrać na ulicy, niż przyjąć taką postawę. Najlepiej jeszcze zamknijcie toalety, żeby naet nie mógł pujść sikać, bo to też was kosztuje. I nie dajcie mu nawet szklanki kranówy, bo drogo.
                      Słów brakuje.
                • jolunia01 Re: Opłata za nocleg 03.09.14, 15:31
                  e-matka.polka napisał(a):

                  > ... Przecież to on będzie jadł obiad, czy osobiście korzystał z pokoju. To
                  > już przesadziłaś. Przecież w domu też by musiał sobie kupić jedzenie. ..

                  Przyznaj, że jesteś trollem. Człowiek nie może być aż tak beznadziejnie głupi. Pan, jadący z długiej trasy, POŚWIĘCA SWÓJ CZAS, żeby waszym bachorom przekazać wiedzę w ciekawej formie, a ty uważasz, że nie należy mu się nawet prawo do odpoczynku i jakiś posiłek. Przecież spokojnie mógłby nie jechać do was, tylko prosto do domu, zjeść co tam ma, albo sobie cokolwiek kupić i odgrzać, umyć się, wyspać jak człowiek i mieć was i wasze bachory w dooopie.
                  • e-matka.polka Wyjaśnienia dla tych co nie przeczytali wątku 03.09.14, 17:11
                    jolunia01 napisała:
                    >
                    > Przyznaj, że jesteś trollem. Człowiek nie może być aż tak beznadziejnie głupi.
                    > Pan, jadący z długiej trasy, POŚWIĘCA SWÓJ CZAS, żeby waszym bachorom przekazać
                    > wiedzę w ciekawej formie, a ty uważasz, że nie należy mu się nawet prawo do od
                    > poczynku i jakiś posiłek. Przecież spokojnie mógłby nie jechać do was, tylko pr
                    > osto do domu, zjeść co tam ma, albo sobie cokolwiek kupić i odgrzać, umyć się,
                    > wyspać jak człowiek i mieć was i wasze bachory w dooopie.

                    Jolunia, nie o to mi chodziło. Tylko ktoś napisał, że my chcemy żeby on ZA NAS płacił - nic takiego nie miało miejsca. Chodziło o to, żeby zapłacił ZA SIEBIE, bo my nie możemy za niego zapłacić, z powodu braku kasy.

                    Aha, i mam wrażenie, że jednak nie doczytałaś tego wątku do końca. W piątek poinformowaliśmy pana (profesora, jak się okazuje już nie dr smile, ale to nieważne), że przepraszamy ale ze względów formalnych, nie jesteśmy w stanie zapłacić za jego nocleg, ani wyżywienie. Oczywiście licząc się z tym, że może odwołać wykład. I co? Powiedział, że NIE MA PROBLEMU, bo on wszystkie koszty jest w stanie pokryć w ramach delegacji z grantu, w tym nocleg. Prosił tylko o dokonanie za niego rezerwacji hotelu 3 lub 4*, i tyle. A woda i ciastka były na stole, to do tych, którzy obraźliwie twierdzą, że zamknęliśmy kibel czy żałowaliśmy kranówy...
                    • mali-nki Re: Wyjaśnienia dla tych co nie przeczytali wątku 03.09.14, 20:18
                      > Jolunia, nie o to mi chodziło. Tylko ktoś napisał, że my chcemy żeby on ZA NAS
                      > płacił - nic takiego nie miało miejsca. Chodziło o to, żeby zapłacił ZA SIEBIE,
                      > bo my nie możemy za niego zapłacić, z powodu braku kasy.

                      ludzie trzymajcie mnie, to musi byc Troll.
                      Panienka z "kasy" ma niezly ubaw tutaj.
                      Prosze "sprzedawczynio" chociaz przyznaj sie do tego bo robisz sobie niezle jaja.
                      • e-matka.polka Re: Wyjaśnienia dla tych co nie przeczytali wątku 04.09.14, 00:12
                        > Prosze "sprzedawczynio" chociaz przyznaj sie do tego bo robisz sobie niezle jaj
                        > a.

                        Wiesz co, jak kogoś nie znasz, to nie osądzaj.
                        Nie chce mi się tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem.
                        Niestety taki jest minus komunikacji internetowej, że pisze się skrótowo, i zawsze są jakieś niedopowiedzenia.
                    • jolunia01 Re: Wyjaśnienia dla tych co nie przeczytali wątku 03.09.14, 22:24
                      e-matka.polka napisał(a):
                      > ...mam wrażenie, że jednak nie doczytałaś tego wątku do końca.

                      Doczytałam. Facet wykazał się klasą.

                      > W piątek poinformowaliśmy pana (profesora, jak się okazuje już nie dr smile, ale to nieważne),
                      > że przepraszamy ale ze względów formalnych, nie jesteśmy w stanie zapłacić za
                      > jego nocleg, ani wyżywienie.

                      Nie ze względów formalnych, tylko bezmyślności i braku pieniędzy.
                      Nie wierzę, że problem powstał nagle. Wszyscy - i rada rodziców, i dyrekcja szkoły, i kto tam jeszcze udawał, że coś organizuje - nie nadajecie się do organizacji czegokolwiek. Bardzo się dziwię, że w ogóle powstał taki problem, bo nie wyobrażam sobie organizacji zajęć uniwersytetu dziecięcego bez zapewnienia sobie środków finansowych. O tym, że nie macie pieniędzy nie dowiedziałaś się chyba 3-4 dni czy tydzień przed zajęciami. To, że nie macie pieniędzy na opłacenie noclegów i obiadu kolejnemu wykładowcy z pewnością było wiadome już po zapłaceniu rachunku za osobę prowadząca poprzednie zajęcia - w maju? czerwcu? Był czas na zwrócenie się do sponsorów, skoro nie chcieli pokryć kosztów rodzice. Odpowiednio wczesna prośba do hotelu spowodowała by choćby obniżenie ceny, o ile nie zrezygnowanie z pobrania opłaty za 1 nocleg.
                      Teraz, we wrześniu, będą na pewno spotkania z rodzicami. Zrezygnuj z "działalności" w radzie rodziców, bo się do tego nie nadajesz.
                      • konsta-is-me Re: Wyjaśnienia dla tych co nie przeczytali wątku 04.09.14, 12:56
                        Ze wszystkim sie zgadzam ale nie rozumiem na jakiej podstawie hotel mialby zrezygnowac z oplaty za nocleg??
                        • jolunia01 Re: Wyjaśnienia dla tych co nie przeczytali wątku 04.09.14, 14:03
                          konsta-is-me napisała:

                          > .. nie rozumiem na jakiej podstawie hotel mialby zrez
                          > ygnowac z oplaty za nocleg??

                          Gdyby ODPOWIEDNIO WCZEŚNIE poprosić o zasponsorowanie tego noclegu, to niewykluczone, że byłoby to możliwe. Kilka razy w różnych trudnych sytuacjach prosiłam o obniżenie ceny, a 2 razy o zrezygnowanie z opłaty i zawsze się to udawało.
    • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 10:35
      e-matka.polka napisał(a):

      > Proszę tylko nie pisać żeby w ogóle nie organizować tego spotkania,
      > bo to nie wchodzi w grę.

      - dobre.
      " z próżnego, to i Salomon nie naleje"
      "nie ma większej nędzy, jak szkoda... pieniędzy"
      "... jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi"

      Zadanie jasne, ale niewykonalne.


      Co na to mówi Przedwieczna, Kościół i s-v?

      Chronologiczne

      "robotnik godzien swej zapłaty"

      Niewypłacenie robotnikowi wypłaty- to jeden z tzw grzechów - "O pomstę do nieba wołających"

      Zapraszając kogokolwiek, jako na gospodarzu ciążą określone obowiązki, których to nie sposób pominąć.

      Ignorując zalecenia, do wyboru - biblijne, kościelne czy ludzkiego konwenansu (s-v), nie musimy już na nic się powoływać i czynić możemy... dowolnie.
      • e-matka.polka Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 10:50
        > Co na to mówi Przedwieczna, Kościół i s-v?
        >
        > Chronologiczne

        yyyyy.... że co? Coś dzisiaj brałeś?

        > "robotnik godzien swej zapłaty"
        >
        > Niewypłacenie robotnikowi wypłaty- to jeden z tzw grzechów - "O pomstę do nieba
        > wołających"

        Porównanie nietrafione.
        Nie doczytałeś, że gość zgodził się zrobić ten wykład wolontaryjnie? Wiesz, co to oznacza? Nikt go do tego nie zmuszał.
        • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:07
          e-matka.polka napisał(a):

          > Porównanie nietrafione.
          > Nie doczytałeś, że gość zgodził się zrobić ten wykład wolontaryjnie? Wiesz, co
          > to oznacza? Nikt go do tego nie zmuszał.

          - wiem co oznacza termin wolontariusz. Zapewniam.
          Właśnie, gdyby ów pan pracował za określoną stawkę, nie byłoby relacji gospodarz/gość.

          Tak jak pracownikowi należy się zapłata, tak gościowi odpowiednie świadczenia.

          Ty chcesz cudu, o czym to wspomniałem.

          Nie można coś zrobić, wręcz po dziadowsku i szukać sposobu aby to wyglądało na coś eleganckiego.
        • kora3 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 15:03
          Ematkopolko smile być może nie znasz jeszcze dygresyjności Buby i stąd nieporozumienie.
          Sądzę, że wie om z 1 postu doskonale, że podjął się on prowadzenia zajęć nieodpłatnie i nie do tego jego tekst o "robotniku godnym swej zapłaty" się odnosiłsmile

          Wg mnie odnosił się do tego, że jak to w pewnym regionie Polski mawiają "wszystko potrzebuje swego"smile W tym przypadku osobę zaproszoną przez Was, która w dodatku robi Wam przysługę (właśnie nieodpłatnie prowadzac zajecia i dojeżdzajac na nie na własny koszt) wypada i trzeba godnie podjać: posiłkiem i o ile to konieczne rzecz jasna noclegiem. wypada na zasadach uwzgledniających relacje. Zatem posiłek w restauracji, nocleg w hotelu.
          Oczywiście na Wasz koszt, bo pan jest Waszym gościem, który w dodatku robi Wam przysługę.
      • tobestudent Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 21:39
        > Ignorując zalecenia, do wyboru - biblijne, kościelne czy ludzkiego konwenansu (
        > s-v), nie musimy już na nic się powoływać i czynić możemy... dowolnie.

        Jakoś sobie nie przypominam, żeby biblia mówiła coś na temat zapłaty za hotel, czy obiad.
    • shmu Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:00
      Jak najszybciej poinformujcie go, ze nie mozecie zaplacic za nocleg. Ten czlowiek robi Wam przysluge, i to duza. Przygotowac 4-ro godzinne zajecia to duzy wklad pracy, nie mowiac juz o samych zajeciach pozniej, dojezdzie (nawet jesli po drodze) itp. To bedzie poprostu nie fair, jesli zmusicie go do zaplacenia noclegu z wlasnej kieszeni. Nie wchodzi w rachube!!!
      Obiad to mniejszy problem, bo mozna mu poprostu przygotowac kanapki domowe i usiasc z nim i pogadac.
      Jesli chcecie kontunuowac te zajecia:
      - przygotujcie puszke na skladki przy wejsciu. Na poczatku spotkania przedstawcie projekt i powiedzcie o problemach finansowych, na co te pieniadze ida, i jesli nie wrzuca nic, poprostu tych zajec nie bedzie
      - zarejestrujcie sie jako stowarzyszenie i postarajcie sie o dofinansowanie z UE, na pewno cos takiego tam jest. Dla starszych ludzi jest, wiec dla mlodszych tez bedzie
      - wprowadzcie skladki, lub oplaty za te zajecia, zaznaczajac na co te oplaty ida, zeby rodzice wiedzieli, ze to nie jest, zeby sciagnac z nich pieniadze i zarobic, ale, zeby sfinansowac nocleg i dojazd.
      Jeszcze raz. Nie mozecie oczekiwac, ze ludzie oplaca to sami i stawiac ich w takiej sytuacji. Pomysl jakbys Ty sie poczula w tej sytuacji, pracujesz dla kogos i jeszcze musisz zaplacic za nocleg i dowiadujesz sie o tym na miejscu.
      Ale gratuluje inicjatywy!! Kontynuujcie!
      • e-matka.polka Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:08
        > - zarejestrujcie sie jako stowarzyszenie i postarajcie sie o dofinansowanie z U
        > E, na pewno cos takiego tam jest. Dla starszych ludzi jest, wiec dla mlodszych
        > tez bedzie

        Wiem, że takie fundusze są, to jest generalnie dobry pomysł tyle że spotkanie jest w następnym tygodniu, o taki projekt to się kilka miesięcy trzeba starać. No i jest też problem, kto ma to zrobić... rodzice niestety bardzo roszczeniowi, ale żeby coś zrobić to się nie palą. A inicjatywa z uniwersytetem to jeszcze za poprzedniej kadencji rady była rozpoczęta, ten młody doktor to był wykładowca któregoś z tych rodziców, studiujących zaocznie. On bardzo lubi takie zajęcia z dziećmi, mówi, że przy tym odpoczywa.
      • madry11 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:14
        > - przygotujcie puszke na skladki przy wejsciu. Na poczatku spotkania przedstawc
        > ie projekt i powiedzcie o problemach finansowych, na co te pieniadze ida, i jes
        > li nie wrzuca nic, poprostu tych zajec nie bedzie

        Człowieku, ty tak na poważnie to napisałeś? Składka przy wejściu na salę wykładową na obiad dla wykładowcy? Nie, to się w głowie nie mieści...
    • kora3 Poszukajcie sponsdora/rów 28.08.14, 11:03
      Nie pogniewaj się, ale Wasze podejście uważam od początku za niewłaściwe.
      tego rodzaju przedsięwzięcia związane z koniecznością zapewnienia wykładowcy absolutnego minimum należy planować uwzględniając kto i z jakich funduszy za to zapłaci. Jeśli nie ma komu i z czego to się trzeba z żalem z takim przedsięwzięciem pożegnać, bo z całym szacunkiem, ale już oczekiwanie, że wykladowca za darmo dojeżdżający do Was i poświęcający swój wolny czas zapłacil sobie jeszcze za hotel i za posiłek! To jest postawa wybitnie roszczeniowa. Byłoby to do przyjęcia, gdyby wykładowca SAM takie coś zaproponowal, ale pokazywanie mu gdzie jest hotel i restauracja ...Mnie się to w głowie nie mieści - sorry.
      Zapraszanie do domu czyjegoś na obiad - mogłoby przejść, gdyby wykladowca bliżej poznał gospodarzy podczas poprzedniej wizyty - np. byli to glowni organizatorzy przedsięwzięcia, na nocleg - nie, to zbyt krepująca sytuacja.

      Nie piszesz jakie są koszty podjęcia wykładowcy obiadem i zapewnienia mu noclegu w Waszym miescie. Ktoś tu chyba orientacyjnie wyliczył je na ok. 250-300 złotych.
      Nie jest to suma trudna do zorganizowania na takie przedsięwzięcie np. raz w miesiącu od sponsorów/sponsora. Tylko tych sponsorów trzeba znaleźć - nie jest to jakieś trudne, bo kwota niewielka, sponsor może sobie ją odpisac od podatku i jeszcze dostać jakiś "medal" pt. "przyjaciel szkoły", więc na pewno się da.
      Zbliżają się wybory samorządowesmile więc może zwróccie się do aktualnych radnych, do tych co zamierzają kandydować, do kandydatów na prezydenta/burmistrza, do aktualnie "panującego" - w przedwyborczym czasie jest spora szansa, że niejeden będzie chętny pokazac się jako ten, kto chętnie wyłoży parę stów na pomoc dzieciom w edukacji.
      Sponsora wypada wymienić, ładnie mu podziękować smile
    • shmu Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:09
      matka_polka, mam kilka pomyslow, jak sie moge z Toba skontaktowac?
      • minniemouse Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:18
        Shmu - a tu na forum nie laska smile,
        po to jest forum aby kazdy sie czegos nauczyl,
        nie uwazasz ze milo byloby z twojej strony napisac o twoich pomyslach - byloby z wiekszym pozytkiem smile

        ja sama jestem ogromnie ciekawa na cos wpadl : )

        Minnie
        • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:25
          minniemouse napisała:

          > Shmu - a tu na forum nie laska smile,
          > po to jest forum aby kazdy sie czegos nauczyl,
          > nie uwazasz ze milo byloby z twojej strony napisac o twoich pomyslach - byloby
          > z wiekszym pozytkiem smile
          >
          > ja sama jestem ogromnie ciekawa na cos wpadl : )

          - popieram.
          • madry11 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:35
            > > ja sama jestem ogromnie ciekawa na cos wpadl : )
            >
            > - popieram.

            Ja też, bo pomysł Shmu ze składką do puszki na obiad dla prelegenta przed wejściem na salę wykładową, ogromnie mnie zaintrygował smile
          • kora3 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:36
            nm.buba011 napisał:
            >
            > - popieram.

            a ja - niesmile

            Owszem, nie byłoby źle gdyby Shmu napisał publicznie jakie ma pomysły na rozwiązanie tej sytuacji (jak np. ja napisałam), ale wcale nie ma takiego obowiązku i nieładnie jest się odeń tego domagać.
            Zasadniczo wszelkie pomysły dotyczące rozwiązania tej sytuacji poprzez opłacenie pobytu wykładowcy z pieniędzy (z zewnątrz) są poza tematem wątku. Jego tematem jest czy i jak wypada wykładowcy powiedzieć, że tym razem nie będzie miał zapewnionego posiłku i noclegu i musi sobie to zorganizować we własnym zakresie.
            Moim zdaniem nie ma nic złego w "podpowiedziach", jak inaczej rozwiązać problem, ale nie sa one obligatoryjne i nie wypada dopominać się ujawniania takich pomysłów. A co jeśli np. Shmuma zamiar zaproponować wyłożenie jakiejś kwoty z własnej kieszeni na ten cel? Ma o tym publicznie napisać? Za ok. 05 h miałby całą skrzynkę zapchaną prośbami o wsparcie.
            • shmu Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 11:52
              haha, jaki odzew. po pierwsze jestem kobieta smile milo mi smile Moje rady nie beda odpowiedzia na temat tego watku, dlatego chcialam to zalatwic na privie. Ale jako, ze takie inicjatywy popieram na 100% i moze ktos sie zarazi, moze rzeczywiscie lepiej jest napisac tutaj.
              Po drugie pomysl z puszka jest na przyszlosc. Rzeczywiscie nie byloby to grzeczne napisac na puszce: zbieramy na obiad dla pana X smile wybralabym ladne pudelko, i napisala na nim, ze to na datki na sfinansowanie przyszlych tego typu spotkan. Wyjasnila rodzicom sytuacje itp. Sama pracuje w tego typu zrzeszeniu i wiem, jak trudno jest zorganizowac czasem pieniadze, zeby zaplacic za czyjs dojazd. Ale generalnie na przyszlosc postaralabym sie na dofinansowanie z UE lub szukanie sponsora, jak to zaproponowala Kora.
              Chcialam podac tez matce_polce adres do stowarzyszenia, ktore byc moze zajmuje sie tego typu dofinansowaniem z UE, nie wiem, czy to nie bedzie kryptoreklama jak tutaj wkleje.
              I chcialam sie tez dowiedziec wiecej o miejscu tej incjatywy.
              Voila! pozdrawiam serdecznie.
              • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 12:05
                shmu napisała:

                > Chcialam podac tez matce_polce adres do stowarzyszenia, ktore byc moze zajmuje
                > sie tego typu dofinansowaniem z UE, nie wiem, czy to nie bedzie kryptoreklama j
                > ak tutaj wkleje.

                - niestosowność dotyczy jedynie wklejania linków komercyjnych.
            • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 12:08
              kora3 napisała:

              > nm.buba011 napisał:
              > >
              > > - popieram.
              >
              > a ja - niesmile


              - ja popieram, co napisała Dama, Ty, Koro jesteś tym razem przeciw?

              Po co to piszę?

              Tak powinno być.

              smile

              >
              • asia.sthm Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 12:20
                Bubo, ty znowu szalejesz - aby odpowiedziec jednym slowem lub nawet kilkoma potrzebujesz najpierw zacytowac pol strony cytatow z cytatow oraz zakonczyc dlugasna, komercyjna sygnaturka. I ty tu chcesz reprezentowac dobre maniery s-v?
                Dziwne, ze ciebie samego to nie razi.
                • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 12:35
                  asia.sthm napisała:

                  > Bubo, ty znowu szalejesz - aby odpowiedziec jednym slowem lub nawet kilkoma pot
                  > rzebujesz najpierw zacytowac pol strony cytatow z cytatow oraz zakonczyc dlugas
                  > na, komercyjna sygnaturka.

                  - rozumiem. Sympatią darzyć mnie nie musisz.
                  Ciekawi mnie jedynie gdzie komercja w mojej sygnaturce, skoro poruszasz temat tak nieporuszalny, niepodlegający jakimkolwiek dyskusjom, jakim są, właśnie, owe sygnaturki.


                  > I ty tu chcesz reprezentowac dobre maniery s-v?

                  - chce o nich jedynie dyskutować.
                  Sama znajomość diet, nie gwarantuje utrzymanie optymalnej wagi. Tyle dygresji.


                  > Dziwne, ze ciebie samego to nie razi.

                  - czasami?
                  Oczywiście. Mam wady.
            • minniemouse Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 22:04
              kora3 napisała:
              A co jeśli np. Shmuma zamiar zaproponować wyłożenie jakiejś kwoty z własnej kieszeni na ten cel? Ma o tym publicznie napisać? Za ok. 05 h miałby całą skrzynkę zapchaną prośbami o wsparcie.

              nie przesadzaj, napisal ze ma KILKA pomyslow, tego jednego akurat nie musi pisac publicznie
              a tak czy siak prywatnie kontaktowac sie z E-mama nikt mu nie zabrania przeciez.

              Minnie
    • azm2 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 12:46
      e-matka.polka napisał(a):
      "Problem jest taki, jak powiedzieć prowadzącemu że nie jesteśmy mu w stanie niczego opłacić?"

      Powiedzieć prosto i jasno, unikać niedopowiedzeń w rodzaju: nie mam pewnośsci, czy będziemy w stanie..., będziemy się starać... itp.. To jest biznes, a nie kwestia puszczenia bąka w towarzystwie. Wykładowca przyjeżdża do was i wykonuje pracę. Jeżeli nie dowie się z wyprzedzeniem (przed wyrażeniem zgody na prelekcję), że sam musi zapłacić za hotel, posiłki, koszty podróży (zależnie od sytuacji), to sami siebie postawicie w głupiej sytuacji. Dostaniecie rachunki do zwrotu wydatków.
    • edw-ina Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 13:20
      Dla mnie w takiej sytuacji sprawa byłaby prosta: skoro nie ma pieniędzy na zapewnienie panu podstawowych wygód, vide: nocleg oraz obiad, to po prostu dzwoni się do pana, dziękuje za jego chęć oraz zaangażowanie, tłumaczy, iż wynikły problemy, które uniemożliwiają zorganizowanie wykładu we wcześniej ustalonym terminie oraz prosi o możliwość skontaktowania się z nim w niedługim czasie, kiedy problemy zostaną rozwiązane.
      I koniec. Żadnych "tylko nie mówcie mi, że", bo to dopiero nie wchodzi w rachubę. Wykładowca nie jest nastoletnim kolegą syna, który przyjechał do miasta ze swoją garażową kapelą i przekima się na materacu. Jest poważnym człowiekiem, który za darmo chce się podzielić swoją wiedzą z dziećmi. Płaci za dojazd i czysty ludzki szacunek wymaga, by w podziękowaniu zapewnić mu przynajmniej godziwy nocleg i ciepły posiłek w lokalu innym niż bar mleczny.
      Każde takie zajęcia powinny być odpłatne. To nie musi być duża suma, dość, by starczyła na opłacenie noclegu i obiadu. Jeśli z zajęć korzysta np. 50 dzieci, to wystarczy, aby każde przyniosło 7 zł, a na nocleg i obiad wystarczy. Jestem przeciwna też puszce przy drzwiach - to nieco żenujące. Po prostu nauczyciel wraz z informacją o uczestnictwie powinien zebrać wcześniej pieniądze i już.
      W Krk działa uniwersytet dla dzieci. Wykładają profesorowie krakowskich uczelni. Zajęcia są płatne, symbolicznie, ale płatne. Uważam, że błędem jest uczenie dzieci (jak widać ich rodziców również), że wszystko powinno być za darmo.
      • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 13:32
        edw-ina napisała:

        > Wykładowca nie jest nastoletnim kolegą syna, który przyjechał do miasta ze s
        > woją garażową kapelą i przekima się na materacu.

        - pod warunkiem, że nie na... zaproszenie.
        Kiedy będziemy uczyć szacunku wszystkich i szacunku dla wszystkich, nie będzie potem takich oczekiwań. Gość jest gościem, nawet ten najmłodszy.
        • edw-ina Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 13:43
          Naprawdę nie rozumiesz różnicy między: mamo, kolega z X będzie grał koncert w domu kultury, czy może zostać u nas na noc, będzie spał w moim pokoju na materacu?; a: zapraszamy naukowca z innego , która za darmo uczy nasze dzieci, więc wypadałoby przynajmniej zapewnić mu godny nocleg i posiłek? Czy może sugerujesz, by zrównać te dwie sytuacje, lub uznajesz, że kolega śpiący u kolegi na materacu to złe potraktowanie gościa?
          • kora3 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 14:23
            Edw-ino - sądzę, że nie zrozumiałaś Buby. Jemu najpewniej nie idzie o to, że przenocowanie kolegi na materacu jest z gruntu niewłaściwe, a o okoliczności takiego noclegu.
            Jeśli kolega syna gra koncert w Waszym miescie i pyta go o możliwość przenocowania, to niczego złego nie ma w odpowiedzi: - Ok, tylko wiesz, u nas nie ma tylu łożek, jeśli nie będzie ci zatem przeszkadzało spanie na materacu ....

            Jeśli ten sam kolega miałby zagrać na urodzinach Twego syna uświetniajac swoim występem imprezę i bedac o to poproszonym, to nie - nie wypadałoby proponować mu noclegu na materacu, wypadałoby mu odstąpić swoje łozko i samemu na materacu spac.

            Dokładnie tak samo jest z tym wykladowcą. Gdyby pojawił się nagle w miescie, gdzie ma wykłady i zepsuł mu się tam samochód np. to nie miałby prawa oczekiwać, że znanu mu rodzice dzieci, dla których robił wykład/pokaz zapewnią mu na swój koszt hotel. Natomiast jako osoba zaproszona w tym celu ma prawo tego oczekiwać.
            To jaki status społeczny ktoś ma nie ma znaczenia - sadze, ze o to chodziło. Honory gościa należą się zaproszonemu niezależnie od niego.
            • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 14:50
              kora3 napisała:

              > Dokładnie tak samo jest z tym wykladowcą. Gdyby pojawił się nagle w miescie, gd
              > zie ma wykłady i zepsuł mu się tam samochód np. to nie miałby prawa oczekiwać,
              > że znanu mu rodzice dzieci, dla których robił wykład/pokaz zapewnią mu na swój
              > koszt hotel. Natomiast jako osoba zaproszona w tym celu ma prawo tego oczekiwać

              - świetnie napisane.

              Dodam jedynie, że niezrozumienie powyższego, może mieć nieraz opłakane konsekwencje.
              Osobę o wysokim statusie spotka odmowa, kiedy zaraz otrzyma pomoc ktoś pomniejszy.

              Dlatego państwa uposażają swych byłych liderów, aby ci nie musieli innych prosić o prostą pracę.

              Podobnie dr hab. może przepić lub zgubić swoją pensje i najzwyczajniej w świecie chciałby dorobić myjąc auto lub odgarniając śnieg.
              ***********************************************************
              https://bi.gazeta.pl/o/a/avatars/7/5/2/752634008A.jpg Nowe forum (50 dni 87 postów), na którym funkcja moderatora jest... zbędna. Pisać może każdy. Nawet wspak. smile Kategoria: Społeczeństwo
              [(OOO)] forum.gazeta.pl/forum/f,250409,Savoir_vivre_i_komunikacja.html [(OOO)]
            • elisanet Przecież on nie wydaje PRYWATNEJ kasy 29.08.14, 08:50
              Wykładowca pracuje na państwowej uczelni, granta ma zapewne też państwowego.
              Jaki więc jest problem, że PAŃSTWO, czyli MY, PODATNICY, zapłacimy za jego wykład w PAŃSTWOWEJ SZKOLE (jak rozumiem, dzieci których nie stać na 2,50 do prywatnej raczej nie chodzą)? Zupełnie nie rozumiem tego litowania się nad gościem, który płaci za swój przyjazd i nocleg z pieniędzy podatnika. Jakby to zrobił z prywatnych - to co innego (prywatne jak prywatne, na państwowej uczelni również ma kasę od państwa). No i ekstra posiłek który dostaje, też z państwowej kasy - ludzie, przecież w domu też by musiał sobie za to zapłacić.
              • kora3 Re: Przecież on nie wydaje PRYWATNEJ kasy 29.08.14, 09:40
                Niespecjalnie chyba orientujesz się w obecnych polskich realiach, ale mniejsza o to.
                Nikt się nad gościem nie lituje, bo in nie wymaga litości. Po prostu niektórzy stwierdzają, ze WYPADA zapraszając go potraktować jak gościa, który robi szkole przysługę i ja do tych osób nalezę.
                Ten pan owszem pracuje na uczelni publicznej, korzysta z pieniędzy z grantów, wie zajęcia w tej szkole nie odbywają się w ramach ani jego pracy na uczelni, ani w ramach konkretnego grantu! On to robi grzecznościowo, bo nie musi wcale. Poświeca swój wolny czas, który mógłby spędzić inaczej, niż na tych zajęciach i za to należałoby mu być wdzięcznym, nie uważasz?
                • elisanet Re: Przecież on nie wydaje PRYWATNEJ kasy 29.08.14, 10:12
                  > Ten pan owszem pracuje na uczelni publicznej, korzysta z pieniędzy z grantów, w
                  > ie zajęcia w tej szkole nie odbywają się w ramach ani jego pracy na uczelni, an
                  > i w ramach konkretnego grantu!

                  Ale hotelik ze śniadankiem to z państwowych płaci, a nie ze swoich, no nie? W zamian za to prowadzi zajęcia dla państwowej szkoły.
                  • kora3 Re: Przecież on nie wydaje PRYWATNEJ kasy 29.08.14, 10:56
                    Nie, żadne w zamian - on nie ma żadnego obowiązku prowadzić tych zajęć, robi to GRZECZNOSCIOWO! Takie "w zamian" miałoby sens wówczas, gdyby prowadzenie tych zajęc było czescią projektu realizowanego z tego grantu. Ale nie jest!
                  • onmytoes Re: Przecież on nie wydaje PRYWATNEJ kasy 29.08.14, 11:05
                    elisanet napisał(a):

                    > Ale hotelik ze śniadankiem to z państwowych płaci, a nie ze swoich, no nie? W z
                    > amian za to prowadzi zajęcia dla państwowej szkoły.


                    Czyli Tobie sie wydaje, ze mozliwosc przenocowania w jakims hoteliku ze sniadankiem jest na tyle atrakcyjna sprawa, zeby przygowac i prowadzic 4 godzinny wyklad za darmo?

                    Obawiam sie, ze wiekszosc ludzi wolalaby sie jednak przespac we wlasnym lozku, spedzac swoj prywatny czas z rodzina i nie zawracac sobie glowy jezdzeniem na wyklady gdzie organizatorzy cwaniacza jak moga i szukaja jelenia do wykorzystania za darmo.
          • nm.buba011 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 14:36
            edw-ina napisała:

            > Naprawdę nie rozumiesz różnicy między: mamo, kolega z X będzie grał koncert w d
            > omu kultury, czy może zostać u nas na noc, będzie spał w moim pokoju na materac
            > u?;

            - doskonale rozumiem. Zaznaczyłem, uściśliłem - 'o ile nie zostanie zaproszony'.
            To co teraz napisałaś nie jest zaproszeniem, a zezwoleniem.
            Może dotyczyć także niezaproszonego naukowca.


            > a: zapraszamy naukowca z innego , która za darmo uczy nasze dzieci, więc wy
            > padałoby przynajmniej zapewnić mu godny nocleg i posiłek?

            - tego nie kwestionowałem, co wcześniej w swoich postach wyraziłem. Jesteśmy identycznego zdania.


            > Czy może sugerujesz,
            > by zrównać te dwie sytuacje, lub uznajesz, że kolega śpiący u kolegi na materac
            > u to złe potraktowanie gościa?

            - absolutnie nie. Gdybyś uważnie przeczytała?
            Ja Twoją wypowiedź uzupełniłem w punkcie niedoprecyzowanym.
            Tym samym w całej rozciągłości zgadzam się z pozostałymi.

            Co do owej nieścisłości.

            Nie rozróżniamy nastolatek a naukowiec, ale między zaproszeniem a zezwoleniem.
            To ostatnie determinuje obowiązki gospodarza względem, zaproszonego gościa, lub kogoś proszącego o schronienie.

            Schroniska?
            Niezaproszony, ale potrzebujący turysta dostaje 2m kw. podłogi, kiedy kierownik obiektu śpi nawet w swoim pokoju (przykład "Betlejemki").
            Powinien ów gospodarz postąpić odwrotnie, kiedy kogokolwiek... zaprosi.

            Uważam, że teraz się ze mną zgodzisz?
            • edw-ina Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 17:57
              Tak, zgadza się. Faktycznie niedoprecyzowałam, że gra ze swoją garażową kapelą gdzieś tam i szuka noclegu u bliższych czy dalszych znajomych.
              Nie miałam na myśli statusu gościa.
      • shmu Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 13:58
        > . Zajęcia są płatne, symbolicznie, ale płatne. Uważam, że błędem jest uczenie d
        > zieci (jak widać ich rodziców również), że wszystko powinno być za darmo.

        Czyli dzieci, ktorych rodzicow nie stac, zeby zaplacic 7 zl za kazdym razem, sa pozbawione mozliwosci nauczenia i dowiedzenia sie czegos nowego i maja od poczatku pod gorke?
        • robeenek Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 14:05
          A ja cały czas mam wrażenie, że autorce wątku chodzi jedynie o uzyskanie na forum usprawiedliwienia dla jej i innych rodziców postępowania. Zajęcia mają się odbyć, a ten jak widać ceniony wykładowca mimo że rezygnuje z wynagrodzenia i poświęca swój czas i trud, to powinien również sam zadbać o posiłek i nocleg. Zwykła ludzka przyzwoitość przynajmniej kazałaby jak najszybciej zawiadomić pana jak sprawy stoją, ale jak widać chęć wykorzystania człowieka jest silniejsza. A nuż by zrezygnował, i trudno byłoby mu się dziwić.
        • edw-ina Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 14:09
          Tak, niestety. Myślę, że symboliczna opłata jest konieczna i tyle. Jeśli nie stać rodziców na 7 pln, to może stać dziadków, wujka czy sąsiada. Poza tym zwykle takie zajęcia odbywają się max 2x w miesiącu, co daje 14 pln. Rozumiem, że jest to suma nie do wygospodarowania dla przeciętnej rodziny? Bo rozumiem też, że za dzieci z rodzin, w których trzeba rozważyć, czy kupić chleb czy mleko, jest w stanie zapłacić szkoła. Ma na to fundusze. Wszystkie znane mi szkoły mają fundusze socjalne.
          • shmu Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 14:17
            rozumiem Twoje argumenty i uwazam, ze masz racje w wiekszosci. Natomiast uwazam, ze nauka, ze za WSZYSTKO trzeba placic jest mniej wazna od nauki, jak wyglada praca naukowca, co to jest kosmos i jak rozmnaza sie komorka. Moze wyrosnie nam dzieki temu noblista smile
            • kora3 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 14:47
              Widzisz Shmu - nie chodzi o to, ze dzieciom z ubogich rodzin należy odcinać dostep do nauki, a o to, żeby nie uczyć wszystkich dzieci cwaniactwa i braku szacunku dla innych.
              Niestety tak jest, ze to co jest darmo, najczęściej nie znajduje poszanowaniasad
              Gdyby była choć symboliczna opłata, którą za dzieci, których rodziców naprawdę na nią nie stać wnosiłaby szkoła(gmina, sponsor itd.) to nie byłoby sytuacji, jak teraz, że każdy się miga przed wyciągnięciem z portfela 10 zeta. Pewnie są ludzie, dla których 10 zeta to sporo, ale wcale nie jest to większość.
              • shmu Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 23:20
                Wiem o czym mowisz. W naszym przypadku na darmowych organizowanych spotkaniach stawia sie okolo 50% ludzi, ktorzy sie zapisali. Czesto wiec wprowadzamy drobna, lub wieksza, oplate za uczestnictwo, szczegolnie, jesli wiaze sie to z kosztami, ktore organizator musi poniesc. Nawet jesli to jest bardzo drobna suma, w wiekszosci mamy wtedy 100% frekwencji, bo po pierwsze ludzie zastanawiaja sie dluzej, czy sie zapisac, po drugie zal im stracic pieniadze.
                Roznica polega na tym, ze wszyscy uczestnicy sa ludzmi doroslymi i decydujacymi o sobie. Mi zal malucha, ktory bedzie zainteresowany, ale mama jego uzna, ze to zbedny wydatek lub poprostu nie moze za niego zaplacic. No ale temat zostal przewalkowany...
                Inna opcja byloby zorganizowanie czegos w rodzaju imprezy np. z wystepami dzieciakow w szkole, gdzie mamy i dzieciaki beda sprzedawaly ciastka domowej roboty i tak zarobia na sfinansowanie tego typu zajec. 'Glosno' mysle
                • maria.francesca Re: Opłata za nocleg 29.08.14, 08:07
                  shmu napisała:

                  > Inna opcja byloby zorganizowanie czegos w rodzaju imprezy np. z wystepami dziec
                  > iakow w szkole, gdzie mamy i dzieciaki beda sprzedawaly ciastka domowej roboty
                  > i tak zarobia na sfinansowanie tego typu zajec. 'Glosno' mysle

                  Shmu, może masz i dobre pomysły, ale spójrz - skoro problemem jest zorganizowanie dla gościa jednego obiadu, który mogli przecież w ostateczności sami rodzice przygotować, jeśli 50 zł /obiad stanowi cenę zaporową i to tak dla rodzicielskiej jak dyrektorskiej kieszeni - to zorganizowanie imprezy ze sprzedażą ciastek domowej roboty jawi się dla społeczności w tej szkole jak co najmniej lot na Marsa.
    • quba Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 17:13
      Znam przypadek, kiedy pewna renomowana uczelnia zaprosiła na wykład uczonego, Polaka, obecnie mieszkającego w Niemczech.
      Profesor za nocleg podziękował, bowiem przy okazji spotkał się z przyjaciółmi i u nich też nocował.
      Uczelnia z "tej radości" nie zapłaciła profesorowi i za wykład, przy okazji dowiedziałam się, że "on mieszka w Niemczech, to przecież jest i tak bogaty".
      • azm2 Re: Opłata za nocleg 01.09.14, 15:27
        quba napisał:
        "Uczelnia z "tej radości" nie zapłaciła profesorowi i za wykład, przy okazji dowiedziałam się, że "on mieszka w Niemczech, to przecież jest i tak bogaty"."


        Kiedyś w takiej sytuacji w Trójce (3 Program P.R.) puszczano dżingiel z tekstem: Ręce i nogi się uginają...
    • koronka2012 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 19:45
      Uczciwe postawienie sprawy wymagałoby jasnego postawienia sprawy i poinformowania pana od razu, że nie możecie mu opłacić ani hotelu ani posiłków.

      Człowiek poświęca swój prywatny czas i środki, nie wyobrażam sobie, żeby zostawic go samemu sobie. W końcu to on wyświadcza wam ogromną przysługę, dlaczego miałby jeszcze do tego dopłacać narażając się na dodatkowe koszty? Opcja z pokazaniem mu restauracji i informacją że każdy płaci za siebie jest wręcz chamska.
      • madry11 Re: Opłata za nocleg 28.08.14, 19:57
        > Uczciwe postawienie sprawy wymagałoby jasnego postawienia sprawy i poinformowan
        > ia pana od razu, że nie możecie mu opłacić ani hotelu ani posiłków.
        >
        > Człowiek poświęca swój prywatny czas i środki, nie wyobrażam sobie, żeby zostaw
        > ic go samemu sobie. W końcu to on wyświadcza wam ogromną przysługę, dlaczego mi
        > ałby jeszcze do tego dopłacać narażając się na dodatkowe koszty?

        Nie doczytałeś chyba, że autorka kontaktowała się z gościem, który powiedział że nie ma problemu bo hotel może opłacić jego uczelnia. O jakich więc dodatkowych kosztach mówisz?
    • claratrueba Porady z doświadczenia 29.08.14, 08:58
      Też mam za sobą podobne problemy "okołoszkolne".
      I powiem Ci z czego wynika taka postawa i rodziców i dyrekcji- z wiary, że te spotkania i tak się odbędą mimo braku zaangażowania finansowego i rodziców i dyrekcji. "Państwo z komitetu jakoś to załatwią" i dzieci i tak skorzystają, a dyrekcja się pochwali jaką to ekstra ofertę edukacyjną ma.
      Zmianę tej biernej postawy może wywołać dopiero postawienie rodziców i dyrekcji przed waszą rezygnacją z organizowania tych spotkań z braku funduszy i możliwości organizacyjnych. Wtedy "nagle wszystkim robi się szkoda, by dzieci straciły" a dyrektorowi robi się szkoda renomy, która szkoła zyskuje bez jego wysiłku, które to jednak splendory i na niego spadają.
      Sprawdzone w praktyce. Dopiero przerzucenie odpowiedzialności za fundusze na dyrektora, który z kolei wywiera nacisk na wychowawców a ci na rodziców spowodowało zmianę postawy wobec atrakcyjnych zajęć w szkołach mojego syna, na które sporo rodziców i dyrekcje mieli ochotę na zasadzie "pasażerów na gapę".
      • mali-nki Skandal 29.08.14, 12:06
        odrzuca mnie tok myslenia tego calego komitetu i matki polki. jeszcze jakos sie trzymalam, jak pisala, ze maja problem z noclegiem ale jak naukowiec powiedzial, ze sam zaplaci (z grantow) na nocleg a matka polka nadal swoje, czy musza nadal mu zaplacic za obiad, bo wyklad trwa tylko 4 godziny, to normalnie rzygac sie chce.
        Takie rozczeniowe podejscie to jest po prostu ponizej pasa i kompletnie prostackie.
        Rece opadaja, jak ludzie mysla. ach po prostu sobie przyjedzie po drodze z konferencji naukowej, popracuje z dzieciakami, nawet dostanie kawe i ciastko i niech potem spada, bo wykonal robote, wiecej nic od niego nie chcemy. Tak wlasnie ludzie nagradzaja idealizm innych - nic tylko dalej wycisnac ostatnie soki. Bys sie wstydzila matko polko jeszcze pytac czy nadal wypada zaplacic za jego obiad! Facet wraca po konferencji, jest zmeczony wykladami, dyskusjami, podroza ale nadal ma tyle jeszcze energii i samozaparcia zeby niesc kaganek oswiaty a tutaj nawet nie ma parudziesieciu zlotych i tez ochoty na to, zeby go zaprosic na posilek.
        SKANDALICZNE PODEJSCIE TWOJE I TEGO TWOJEGO KOMITETU!
        • mali-nki Re: Skandal 29.08.14, 12:15
          a ten pomysl, zeby przenocowac naukowca u kogos prywatnie to tez po prostu karygodny. Ja rozumiem, jakby naukowwiec mial tam znajomego lub przyjaciela u ktorego SAM chcialby przenocowac ale nocowac u obcej osoby, korzystac z lazienki i kuchni to juz jednak wielka pomylka.
          czy Wy jak jezdzicie w delegacje albo na szkolenie tez byscie chcieli nocowac u ludzi, ktorych nie znacie? Korzystac z ich lazienek? Bo ja nie. to nie jest mlodziezowy zjad Taize czy czegos podobnego tylko udzielenie fachowej usllugi i wtedy obowiazuje pewne zasady. czyli zapewnienie noclegu w hotelu, zaplacenie na podroz, zapewenienie normalnych posilkow i ewentualnie towarzystwa.
          • claratrueba zaraz, zaraz 29.08.14, 13:21
            Przecież to, że nie ma pieniędzy na godne przyjęcie owego naukowca nie jest winą autorki wpisu. Co ma zrobić "za pięć dwunasta"? Zapłacić sama?
            To jej wina, że dyrekcja nie chce zadać sobie trudu by pozyskać finansowanie z 1. funduszu, który zapewne jest ale po co go wydawać skoro "jakoś to będzie" 2. od sponsora, którego łatwiej jest znaleźć szkole jako instytucji i dyrektorowi jako osobie ze stanowiskiem niż grupie rodziców, która być może, ma szczere chęci ale takich możliwości nie ma, 3. z umiejętnie przedstawionego rodzicom problemu braku funduszy- to jest problem praktycznie każdej klasy w szkole publicznej i jest do rozwiązania.
            To są pretensje do osoby, która w przeciwieństwie do tych kompletnie biernych, usiłuje uratować sytuację podczas gdy oni nie robią kompletnie nic.
            • mali-nki Re: zaraz, zaraz 29.08.14, 13:40
              Nie nie zgadzam sie. Nieprzyzwoite jest sie nadal zastanawiac czy nadal temu naukowcowi przysluguje zaproszenie na obiad, bo skoro juz sam sobie zalatwil pieniadze, na ICH projekt, to moze nadal trzeba sie tego trzymac, wiec niech sobiez tych pieniedzy kupi obiad. Bardzo rozczeniowe.
              I myslenie na zasadzie -przeciez to tylko 4 godziny wykladu - moze w sumie nie bedzie taki glodny wiec nie musi miec cieplego posilku.
              nie wiem czy ktores z was pracowalo kiedys 4 godziny z duza grupa dzieci? Czlowiek po takim wyczynie jest wypluty i potrzebuje dawki energii. Naukowiec sam moze powiedziec ewentualnie ze dziekuje za zarposzenie bo on o tej porze je i pije to czy tamto, ale oczywiste jest ze w porze "Lunchu" wiekszosc ludzie cos chce zjesc.
              Ta osoba probuje uratowac sytuacje ale na zasadzie, co by tu zrobic, zeby naukowiec przyjechal i wykonal robote ale zeby jeszcze poczuwal sie w obowiazku za wszystko zaplacic. A to nie o to chodzi. Byc moze najlepszym rozwiazaniem byloby - skoro nikt sie nie poczuwa do odpowiedzialnosci - odwolac ten wyklad. Byc moze wtedy dopiero reszta by zrozumiala, ze dopoki nie rusza swoich szanowych 4 liter, to nic sie nie wydarzy. Byc moze, ze ta spolecznosc sie by czegos nauczyla. A jak nie to tez ich strata. Podejrzwam, ze naukowiec nie bylby zbyt rozczarowany taka wiadomoscia, ze po konferencji nie musi gdzies sie wlec na wlasny koszt tylko moze wrocic do swojego ciepelka.
              • elisanet Re: zaraz, zaraz 29.08.14, 18:14
                > oczywiste jest ze w porze "Lunchu" wiekszosc ludzie cos chce zjesc.

                Lunchu? Zakładając, że wykład zacznie się o 9:00 (tak zazwyczaj się tego typu imprezy zaczynają), i będzie trwać 4 godz lekcyjne (czyli 3 zegarowe), to 12 to cokolwiek za wcześnie na lunch... tak mi się wydaje.
                • edw-ina Re: zaraz, zaraz 29.08.14, 18:50
                  Zakładając, że zacznie się o 9. Jakim cudem wiesz o której godzinie się zacznie? A może o 11, może o 13?
                • mali-nki Re: zaraz, zaraz 29.08.14, 19:58
                  elisanet napisał(a):

                  > > oczywiste jest ze w porze "Lunchu" wiekszosc ludzie cos chce zjesc.
                  >
                  > Lunchu? Zakładając, że wykład zacznie się o 9:00 (tak zazwyczaj się tego typu i
                  > mprezy zaczynają), i będzie trwać 4 godz lekcyjne (czyli 3 zegarowe), to 12 to
                  > cokolwiek za wcześnie na lunch... tak mi się wydaje.

                  to zle ci sie wydaje.
                  Lunch jest w godzinach 12-13, no moze do 14. Ludzie, ktorzy np o 7 rano jedza sniadanie czesto sa juz w porze 12-14 glodni. I jak zajecia sie skoncza dla uczniow o 12 godzinie, to zanim oni wyjda z pomieszczenia, naukowiec spakuje swoje materialy i zostanie pozegnany jest ok 12.30. Ja o tej porze chcialabym juz naprawde usiasc i cos zjesc.
                  • elisanet Re: zaraz, zaraz 29.08.14, 20:06
                    > to zle ci sie wydaje.
                    > Lunch jest w godzinach 12-13, no moze do 14. Ludzie, ktorzy np o 7 rano jedza s
                    > niadanie czesto sa juz w porze 12-14 glodni. I jak zajecia sie skoncza dla uczn
                    > iow o 12 godzinie, to zanim oni wyjda z pomieszczenia, naukowiec spakuje swoje
                    > materialy i zostanie pozegnany jest ok 12.30. Ja o tej porze chcialabym juz nap
                    > rawde usiasc i cos zjesc.

                    No i super... jak będzie chciał coś zjeść to akurat skończy zajęcia... jaki problem? Byłby, gdyby zajęcia trwały cały dzień, wtedy konieczna by była przerwa i zapewnienie czegoś ciepłego.
                • jolunia01 Re: zaraz, zaraz 03.09.14, 15:56
                  elisanet napisał(a):

                  > ...Zakładając, że wykład zacznie się o 9:00 (tak zazwyczaj się tego typu i
                  > mprezy zaczynają), i będzie trwać 4 godz lekcyjne (czyli 3 zegarowe), to 12 to
                  > cokolwiek za wcześnie na lunch... tak mi się wydaje

                  Źle ci się wydaje. Przeczytaj post założycielski. Pan przyjedzie "z trasy" wracając z zagranicznej konferencji. Nie wiem skąd wraca i nie wiem gdzie ma ten wykład, ale jeśli miałby zacząć o 9smile) to musi być po nocnej podróży, jeśli wykład będzie później - to i tak będzie miał za sobą kilkusetkilometrową trasę i jeszcze 300 km do domu.
                  • azm2 Re: zaraz, zaraz 03.09.14, 16:05
                    Ale pewnie ma dobry samochód... z klimą... fabrycznie nowy od dilera, nie dziesięcioletni z komisu... więc co to za problem dla "młodego sympatycznego doktora", żeby wstać razem z kogutem, przejechać kilkaset km, wygłosić wykład (3 - 4 godziny, z pokazami fizycznymi czy chemicznymi), przejechać drugie kilkaset km i wreszcie dojechać do domu.

                    Ciekawe, czy chociaż szklankę herbaty dostał do popicia. Chociaż, po co, przecież może łyknąć wody z kranu, albo nawet wody destylowanej w pracowni chemicznej...

                    smile)))
        • e-matka.polka Re: Skandal 30.08.14, 00:02
          mali-nki napisała:

          > odrzuca mnie tok myslenia tego calego komitetu i matki polki. jeszcze jakos sie
          > trzymalam, jak pisala, ze maja problem z noclegiem ale jak naukowiec powiedzia
          > l, ze sam zaplaci (z grantow) na nocleg a matka polka nadal swoje, czy musza na
          > dal mu zaplacic za obiad, bo wyklad trwa tylko 4 godziny, to normalnie rzygac s
          > ie chce.

          Nie przeczytałaś, jak wyjaśniłam, że to zdanie na końcu dodałam jako wyraz mojej złości i frustracji? Może źle to ujęłam, miało być ironicznie. Sama namawiałam dyrektora, żeby zaprosił gościa na obiad.

          > Takie rozczeniowe podejscie to jest po prostu ponizej pasa i kompletnie prostac
          > kie.
          > Rece opadaja, jak ludzie mysla. ach po prostu sobie przyjedzie po drodze z konf
          > erencji naukowej, popracuje z dzieciakami, nawet dostanie kawe i ciastko i niec
          > h potem spada, bo wykonal robote, wiecej nic od niego nie chcemy. Tak wlasnie l
          > udzie nagradzaja idealizm innych - nic tylko dalej wycisnac ostatnie soki. Bys
          > sie wstydzila matko polko jeszcze pytac czy nadal wypada zaplacic za jego obiad
          > ! Facet wraca po konferencji, jest zmeczony wykladami, dyskusjami, podroza ale
          > nadal ma tyle jeszcze energii i samozaparcia zeby niesc kaganek oswiaty a tutaj
          > nawet nie ma parudziesieciu zlotych i tez ochoty na to, zeby go zaprosic na po
          > silek.
          > SKANDALICZNE PODEJSCIE TWOJE I TEGO TWOJEGO KOMITETU!

          Jak wyżej. Żeby było jasne: też jestem za tym, żeby tego doktora zaprosić na dobry obiad. Ale co ja mogę jak sam pan dyrektor twierdzi, że z takim "młodym chłystkiem" (jak się wyraził, zdenerwowany że go naciskamy na ten posiłek) nie będzie miał o czym "gadać przy obiedzie"? Co ja mogę, kiedy słyszę od rodziców - po co komu taki wykład ? Albo kiedy jedna z mam wypomina "wypasioną furę" pana doktora którą ostatnio przyjechał, i w związku z tym "stać go chyba na obiad"?
          • vitadea Re: Skandal 30.08.14, 09:40
            > Ale co ja mogę jak sam pan dyrektor twierdzi, że z takim "młodym chł
            > ystkiem" (jak się wyraził, zdenerwowany że go naciskamy na ten posiłek) nie będ
            > zie miał o czym "gadać przy obiedzie"? Co ja mogę, kiedy słyszę od rodziców - p
            > o co komu taki wykład ? Albo kiedy jedna z mam wypomina "wypasioną furę" pana d
            > oktora którą ostatnio przyjechał, i w związku z tym "stać go chyba na obiad"?

            O ja pitole, jacy ludzie potrafią być zawistni. Młody naukowiec, z tytułem doktora, pracujący w CERNie, w dodatku GOŚĆ robiący dla szkoły za darmo uprzejmość, przyjeżdżający do szkoły na własny koszt i w swoim wolnym czasie, to "chłystek" dla wielce ważnego PANA DYREKTORA SZKOŁY. W dodatku niegodny tego, aby usiąść z tym Panem Dyrektorem przy jednym stole. Niegodny tego, żeby zapewnić mu ciepły posiłek, chociażby z czystej ludzkiej przyzwoitości, wiedząc że może być wyczerpany i głodny po kilkugodzinnym wykładzie dla (zapewne) stu czy więcej dzieciaków. A co tam, niech sobie sam zapłaci, przecież w końcu ma "wypasioną furę", to rodzice, którzy muszą utrzymać dzieci za 2 zł, jeszcze mają mu fundować obiadki? A won od ich portfeli! Żenada. Po prostu ŻENADA.
          • onmytoes Re: Skandal 01.09.14, 22:49
            e-matka.polka napisał(a):

            > Ale co ja mogę jak sam pan dyrektor twierdzi, że z takim "młodym chł
            > ystkiem" (jak się wyraził, zdenerwowany że go naciskamy na ten posiłek) nie będ
            > zie miał o czym "gadać przy obiedzie"? Co ja mogę, kiedy słyszę od rodziców - p
            > o co komu taki wykład ? Albo kiedy jedna z mam wypomina "wypasioną furę" pana d
            > oktora którą ostatnio przyjechał, i w związku z tym "stać go chyba na obiad"?

            Co Ty możesz? To bardzo proste: odwołać wykład. I wyjśc z twarzą z całej sytuacji.
            Może wtedy pan dyrektor zrozumie, że jak chce się mieć w szkole wykład naukowca to trzeba się jednak chociaż troszeczkę wysilić.
            Może wtedy rodzice zrozumieją, że jak chcą wykład dla swoich dzieci to wypada gościa i wolontariusza potraktować z minimum przyzwoitości.
            • e-matka.polka Re: Skandal 01.09.14, 22:56
              > Co Ty możesz? To bardzo proste: odwołać wykład. I wyjśc z twarzą z całej sytuac
              > ji.
              > Może wtedy pan dyrektor zrozumie, że jak chce się mieć w szkole wykład naukowca
              > to trzeba się jednak chociaż troszeczkę wysilić.
              > Może wtedy rodzice zrozumieją, że jak chcą wykład dla swoich dzieci to wypada g
              > ościa i wolontariusza potraktować z minimum przyzwoitości.

              Za późno, wykład odbył się dzisiaj smile
              I tak odwołanie nie wchodziło w grę, nie jestem osobą decyzyjną.
              Już zresztą pisałam, że wykładowca po wykładzie szybko się ulotnił, chciał wracać do domu bo miał do pokonania długą drogę.
            • elisanet Re: Skandal 02.09.14, 23:48
              > Może wtedy rodzice zrozumieją, że jak chcą wykład dla swoich dzieci to wypada g
              > ościa i wolontariusza potraktować z minimum przyzwoitości.

              Minimum przyzwoitości to zapewnienie wody, kawy i herbaty, plus ew. jakieś ciastka.
              Rozumiem, że to miał zapewnione?
              Obiad, czy lunch, tak - ale gdyby był cały dzień. Gdy jest tylko 3 godziny, gospodarz może, ale nie musi zaprosić gościa na lunch.
    • milamala Re: Opłata za nocleg 29.08.14, 13:50
      Ogolnie uwazam, ze Wasza szkola powinna na przyszlosc zaprzestac zapraszania kogokolwiek. Nie ma kasy, nie ma gosci. Zycie jest brutalne.
      Jeszcze mi taka przyszla mysl do glowy, ze rodzice moze nie chca placic, bo ciagle sa jakies skladki (pisalas, ze narzekaja na ilosc skladek) a oni nawet nie wiedza na co. Moze tam u Was te ich pieniadze jakos sie rozchodza.
      Zmierzam do tego, ze moze by komitet bardziej przejrzyscie wobec rodzicow rozliczal sie z wydawanych pieniedzy. Moze gdyby rodzice zobaczyli na co konkretnego ida ich skladki, oraz mieli postawione ultimatum (skladka przed zaproszeniem goscia, ale goscia nie zapraszamy) toby chetniej sie ze swoimi zlotowkami rozstawala. Mozna przeciez na zebrania zrobic rozliczenie finansowe i dac je do wgladu rodzicom. Nich maja swiadomosc, ze ich pieniadze nie sa wyrzacane w bloto.
      Mysle, ze przejrzystosc moze otworzyc ich portfele.
    • mocno.zdziwiona :-((( 29.08.14, 19:07
      Przyznam, że przeczytałam cały wątek z zażenowaniem. Do tego stopnia sytuacja wydaje mi się niesmaczna, że na miejscu autorki wątku zapłaciłabym sama za obiad i towarzyszyła zaproszonemu gościowo. Nie wierzę, że nie ma garstki (kilkorga) rodziców skłonnych wysupłać po 10 zł żeby zapłacić panu za obiad. Nieważny w mojej opinii byłby już teraz sprawiedliwy podział między wszystkich rodziców, usilowałabym po prostu wyjść z twarzą z tej całej żenującej sytuacji i nigdy więcej nie mieć do czynienia z organizacją tego typu wystąpień w tej placówce. Cały ten temat jest po prostu straszny, płakać się chce widząc tak przerażającą niewdzięczność, chamstwo i brak kultury. Nie mam na myśli oczywiście autorki wątku, ale zachowanie rodziców i dyrekcji.
      • elisanet Re: :-((( 29.08.14, 19:49
        > ten temat jest po prostu straszny, płakać się chce widząc tak przerażającą nie
        > wdzięczność, chamstwo i brak kultury. Nie mam na myśli oczywiście autorki wątku
        > , ale zachowanie rodziców i dyrekcji.

        Owszem, ale wyluzuj trochę, autorka napisała, że ów naukowiec jest w stanie pokryć te koszty z grantu... może więc wy robicie z tego większy problem, niż on sam.
      • melinda.123 Re: :-((( 29.08.14, 22:01
        mocno.zdziwiona napisała:

        > Przyznam, że przeczytałam cały wątek z zażenowaniem. Do tego stopnia sytuacja w
        > ydaje mi się niesmaczna, że na miejscu autorki wątku zapłaciłabym sama za obiad
        > i towarzyszyła zaproszonemu gościowo. Nie wierzę, że nie ma garstki (kilkorga)
        > rodziców skłonnych wysupłać po 10 zł żeby zapłacić panu za obiad. Nieważny w m
        > ojej opinii byłby już teraz sprawiedliwy podział między wszystkich rodziców, us
        > ilowałabym po prostu wyjść z twarzą z tej całej żenującej sytuacji i nigdy więc
        > ej nie mieć do czynienia z organizacją tego typu wystąpień w tej placówce. Cały
        > ten temat jest po prostu straszny, płakać się chce widząc tak przerażającą nie
        > wdzięczność, chamstwo i brak kultury. Nie mam na myśli oczywiście autorki wątku
        > , ale zachowanie rodziców i dyrekcji.

        Mocno-zdziwiona, nie dziw się. Taka polska rzeczywistość, nie jesteśmy narodem kolektywnym. A rodzice jak widać coraz głupsi i prostaccy, niestety. Na wartościowy i ciekawy wykład prowadzony przez naukowca z Cernu to 5 zeta im szkoda, ale na najnowszy model "ajfona" dla dziecięcia bez mrugnięcia okiem kasa się znajdzie. Aż strach pomyśleć jakie będą kiedyś te ich dzieci. A tak nawiasem mówiąc, na miejscu tego wykładowcy to wolałabym sobie sama zapłacić za ten obiad, żeby nie musieć wysłuchiwać "jaki to był problem", i jak "rodziny muszą za 2,50 zł przeżyć". Toż to upokarzające, mieć świadomość, jakim to strasznym problemem dla organizatorów był twój obiad, i że najlepiej, abyś nie tylko nie jadł, ale też i nie spał, bo to kolejny kłopot dla gospodarzy. Najlepiej, żebyś przyjechał na własny koszt, zrobił super wykład żeby dziatki się cieszyły, i grzecznie sobie odjechał, bez zawracania organizatorom głowy jakimś obiadem czy hotelem.
        • jolunia01 Re: :-((( 03.09.14, 16:01
          melinda.123 napisał(a):

          > Mocno-zdziwiona, nie dziw się. Taka polska rzeczywistość, nie jesteśmy narodem
          > kolektywnym. A rodzice jak widać coraz głupsi i prostaccy, niestety. Na wartośc
          > iowy i ciekawy wykład prowadzony przez naukowca z Cernu to 5 zeta im szkoda, al
          > e na najnowszy model "ajfona" dla dziecięcia bez mrugnięcia okiem kasa się znaj
          > dzie. ...

          Tudzież na fajki, piwo czy inny alkohol oraz chipsy i jakiś podobny badziew. Nie wierzę, że ci "biedni" rodzice żyją o suchym chlebie i kartoflach.
      • edw-ina Re: :-((( 30.08.14, 12:53
        Miałam bardzo podobne odczucia i również przyszło mi do głowy, że w takiej sytuacji po prostu zaprosiłabym pana na obiad i za ten obiad zapłaciła sama. A resztę spotkań i wykładów po prostu odwołała, skoro nikt się nie kwapi do pomocy w ich organizacji, a tym bardziej do partycypowania w kosztach.
    • akle2 Re: Opłata za nocleg 29.08.14, 19:23
      Trzeba postawić sprawę uczciwie. Jeśli ten pan miał wcześniej fundowany nocleg i obiad, to może spodziewać się tego i tym razem. Proponuję wysmarować do niego pismo lub maila i jasno przedstawić sprawę, że bardzo chcecie żeby przyjechał, ale nie możecie mu zapewnić podstawowych standardów i wtedy niech sam podejmie decyzję, czy w to wchodzi, czy nie.
      Piszesz, że to SZKOŁA organizuje to spotkanie. Więc to szkoła się powinna tym najbardziej przejmować, czy ma czym zwabić faceta czy nie. Tudzież organ założycielski szkoły, czyli jakaś jednostka samorządu terytorialnego. Można spróbować złożyć wniosek w gminie o symboliczne dofinansowanie, ale czasu mało więc to odpada. Dziwne, naprawdę dziwne, że organizator, czyli dyrekcja szkoły do niczego się nie poczuwa i zwala sprawę na rodziców.
      • e-matka.polka Re: Opłata za nocleg 29.08.14, 19:55
        > Trzeba postawić sprawę uczciwie. Jeśli ten pan miał wcześniej fundowany nocleg
        > i obiad, to może spodziewać się tego i tym razem. Proponuję wysmarować do niego
        > pismo lub maila i jasno przedstawić sprawę, że bardzo chcecie żeby przyjechał,
        > ale nie możecie mu zapewnić podstawowych standardów i wtedy niech sam podejmie
        > decyzję, czy w to wchodzi, czy nie.

        Toż napisałam, że już sprawa się rozwiązała - prelegent sam sobie zapłaci za nocleg, rozliczając te koszty z delegacji. Nie powiem, że to idealne rozwiązanie, bo czuję się z tym niekomfortowo, ale niestety nie mamy funduszy na nocleg i wyżywienie...
        • agulha Re: Opłata za nocleg 29.08.14, 20:39
          Tak nawiasem mówiąc, to prelegent zapewne nadstawia za Was karku. Dużo jeżdżę w delegacje. Zapewne sprawa ma się powiedzmy tak: facet wraca np. z Hanoweru do Lublina i może rozliczyć jeden nocleg po drodze. No więc nocleg w Poznaniu czy Łodzi byłby zupełnie naturalny, ale ten biedak zbacza z drogi, żeby dojechać do Was przykładowo do Bydgoszczy albo Radomia. I rozlicza tam nocleg. Jak będzie audyt u nich w księgowości, to się będzie musiał gęsto tłumaczyć, bo będzie widać, że to prywata była.
          Co do jedzenia, to jeśli ma możliwość rozliczenia noclegu, to zazwyczaj udaje się uzyskać śniadanie w cenie - choć nie zawsze. Natomiast na jedzenie przysługuje urzędowa dieta w wysokości bodajże 11 zł 50 gr za czas do 12 godzin i 23 zł powyżej 12 godzin. Pomyślana jest jako wyrównanie między tym, co pracownik wydałby na jedzenie w domu a tym, co musi wydać w delegacji, korzystając z gastronomii - to tak dla tych wszystkich zawistników, co krzyczą, że "i tak by musiał coś zjeść". A teraz spróbujcie zjeść w lokalu godnie i do syta za sumę równą temu, co się wydaje na surowce w domu, plus 11 zł. Uda się w lokalu typu kantyna lub bufet w szpitalu, ale w przydrożnej restauracji pewnie już nie starczy. Aha, niektóre firmy żądają zadeklarowania, czy w cenie noclegu było śniadanie, i jeśli było, to dieta jest proporcjonalnie zmniejszana.
          • maria.francesca Re: Opłata za nocleg 29.08.14, 23:43
            agulha napisała:

            > Tak nawiasem mówiąc, to prelegent zapewne nadstawia za Was karku. Dużo jeżdżę w
            > delegacje. Zapewne sprawa ma się powiedzmy tak: facet wraca np. z Hanoweru do
            > Lublina i może rozliczyć jeden nocleg po drodze. No więc nocleg w Poznaniu czy
            > Łodzi byłby zupełnie naturalny, ale ten biedak zbacza z drogi, żeby dojechać do
            > Was przykładowo do Bydgoszczy albo Radomia. I rozlicza tam nocleg. Jak będzie
            > audyt u nich w księgowości, to się będzie musiał gęsto tłumaczyć, bo będzie wid
            > ać, że to prywata była.

            Na uczelni delegacje nie są aż tak restrykcyjnie rozliczane ani sprawdzane, szczególnie te z grantu. Zawsze można napisać wyjaśnienie, że po drodze wstąpiło się do innego miasta celem odbycia spotkania naukowego lub wykładu popularyzującego wyniki grantu, i nikt nie będzie robił problemu. Zdaję sobie jednak sprawę że w "biznesie" taka wymówka już nie przejdzie (pracuję również poza uczelnią).

            > Co do jedzenia, to jeśli ma możliwość rozliczenia noclegu, to zazwyczaj udaje s
            > ię uzyskać śniadanie w cenie - choć nie zawsze.

            Obecnie raczej zawsze smile też bardzo dużo jeżdżę, i już od wielu lat nie spotkałam hotelu, który by na fakturze śniadanie wyliczał osobno. Powiedzmy tak, zawsze można uprzedzić hotel, żeby śniadanie nie było podliczane osobno, aczkolwiek traktowanie noclegu i śniadania jako jednej usługi jest dzisiaj standardem (B&B).

            Aha,
            > niektóre firmy żądają zadeklarowania, czy w cenie noclegu było śniadanie, i je
            > śli było, to dieta jest proporcjonalnie zmniejszana.

            Taka deklaracja musi być poparta fakturą.
            Na uczelni nikt takiej deklaracji nie wymaga smile
            Tak czy inaczej, wykorzystanie wyjazdu służbowego tego naukowca jako okazję do niezaproszenia go na posiłek, uważam za karygodne.
            • agulha Re: Opłata za nocleg 29.08.14, 23:54
              Jeżeli chodzi o śniadanie nie w cenie: po głębokim namyśle przypomniałam sobie jeden hotel, który żadną miarą nie chciał mi wliczyć śniadania w cenę noclegu. Hotel znajdował się w innym kraju Unii Europejskiej.
              • maria.francesca Re: Opłata za nocleg 30.08.14, 00:08
                agulha napisała:

                > Jeżeli chodzi o śniadanie nie w cenie: po głębokim namyśle przypomniałam sobie
                > jeden hotel, który żadną miarą nie chciał mi wliczyć śniadania w cenę noclegu.
                > Hotel znajdował się w innym kraju Unii Europejskiej.

                Ja też pamiętam takie zdarzenie, ale nie pamiętam, czy to były Niemcy, Holandia czy Włochy. Któryś z tych krajów. Ale to już dawno było, ostatnio z tym się nie spotkałam. Myślę, że to jest raczej wyjątek niż standard.
        • kora3 Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 01.09.14, 07:19
          Czy ktoś z Was policzył na serio te koszty podejmowania kolejnych wykładowców? Tzn. hotel+ posiłek? Pytam, bo twierdzisz, że nie jesteś w stanie teraz, kilka dni przed wykładem zdobyć pieniędzy. Tymczasem wg tego, co ktoś tu wyliczył (a Ty tego nie sprostowałas) koszt ten to kwota do 300 złotych (z hotelem). Hotel już odpadl, zatem zostaje kwota na posiłek 50-70 złotych. Z całym szacunkiem, ale jest to kwota do "skołowania" od sponsora w jakieś pół godziny, no dobra, nie macie może doświadczenia wiec w 3 godziny smile
          Tymczasem Wy (mam na myśli Ciebie i komitet) najwyraźniej uwazacie, że sponsor powinien sam do Was przyjść i poprosić o możliwość finansowania zajec dla Waszych dziecismile
          Noż ludzie! Owi wykładowcy robią Wam grzeczność - za darmo poświecajac swój czas i dojeżdzajac na własny koszt prowadza zajecia dla Waszych dzieci. TEN doktor akurat ma możliwość rozliczyć sobie hotel i delegację z grantu, ale nie zawsze musi tak być Ematkopolko.

          Nie, nie chodzi o to, ze pana doktora nie stać na posiłek. Chodzi o elementarne zasady kultury!
          • e-matka.polka Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 01.09.14, 22:47
            Tak, wiem że chodziło o 50-70 zł, plus drugie 50-70 zł dla osoby towarzyszącej. Raczej w piątek wieczór sponsora nie dało się znaleźć, choćby nie wiem co.
            Tak czy inaczej, już jest po wykładzie, udał się bardzo, a problem z posiłkiem też się rozwiązał, bo pan doktor od razu po wykładzie chciał jechać do domu, nie było mowy o żadnym lunchu.
            • minniemouse Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 02.09.14, 01:26
              e-matka.polka napisał(a):
              Tak czy inaczej, już jest po wykładzie, udał się bardzo, a problem z posiłkiem też się rozwiązał, bo pan doktor od razu po wykładzie chciał jechać do domu, nie było mowy o żadnym lunchu.

              Brawo, matko-polko. widze ze zuch z ciebie, udalo wam sie goscia wykorzystac na cacy.
              teraz wiecie jak maxymalnie wydoic kolejnych wolontariuszy.

              Minnie
              • e-matka.polka Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 02.09.14, 08:27
                > Brawo, matko-polko. widze ze zuch z ciebie, udalo wam sie goscia wykorzystac na
                > cacy.
                > teraz wiecie jak maxymalnie wydoic kolejnych wolontariuszy.

                Wykorzystać? No bez przesady. Co mieliśmy go siłą zatrzymywać? Mówił, że spieszy się do domu. Tym bardziej, że wykład się wydłużył...
          • kora3 Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 02.09.14, 09:52
            Weź mi głupot nie opowiadaj Ematkopolko - taką sumę bardzo łatwo jest od sponsora uzyskać w bardzo krótkim czasie. Wiele razy załatwiałam 10 x większe wiec nie wmówisz mi smile
            • pavvka Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 02.09.14, 10:11
              Ale żeby załatwiać kasę od sponsorów, trzeba jednak wiedzieć jak się do tego zabrać, i mieć jakieś rozeznanie rynku, a najlepiej znajomości. Jeśli ktoś nigdy tego nie robił, to w godzinę sobie nie poradzi.
              • kora3 Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 02.09.14, 11:49
                to zawsze może poprosić kogoś kto się na tym zna smile
                • pavvka Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 02.09.14, 12:10
                  Pod warunkiem, że zna kogoś takiego.
            • e-matka.polka Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie nierealna 02.09.14, 21:10
              > Weź mi głupot nie opowiadaj Ematkopolko - taką sumę bardzo łatwo jest od sponso
              kora3 napisała:

              > ra uzyskać w bardzo krótkim czasie. Wiele razy załatwiałam 10 x większe wiec ni
              > e wmówisz mi smile

              Do tego trzeba mieć odpowiednie znajomości. Może ty je masz, może masz taki zawód który polega na kontaktach z wysoko postawionymi ludźmi. Ja natomiast pracuję w sklepie, jestem zwykłym sprzedawcą. I nie mam takich znajomości, jak ty. I też nie stać mnie, żeby pana zaprosić na obiad z własnej kieszeni, a nawet jakby mnie było stać, to nie wiem, o czym ja, pracownik sklepu, miałabym rozmawiać z naukowcem (ktoś tu sugerował żebym go zaprosiła... no ludzie...).
              • minniemouse Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 02.09.14, 22:57
                e-matka.polka napisał(a):
                . Ja natomiast pracuję w sklepie, jestem zwykłym sprzedawcą. I nie mam takich znajomości, jak ty. I też nie stać mnie, żeby pana zaprosić na obiad z własnej kieszeni, a nawet jakby mnie było stać, to nie wiem, o czym ja, pracownik sklepu, miałabym rozmawiać z naukowcem (ktoś tu sugerował żebym go zaprosiła... no ludzie...).

                To, ze moze faktycznie cie nie stac RAZ na zaproszenie go na obiad do najdrozszej restauracji w miescie to jeszcze zrozumiem, choc do jakiejs przecietnej to trudno mi w to uwierzyc,
                ale o czym ty bedziesz z nim rozmawiac??
                zwykly wykret, taki sam jakiego uzyl twoj dyrektor szkoly, "a o czym on stary dziadek bedzie z mlodym chlystkiem gadal".

                Po prostu prawda bezlitosnie wali tu po oczach kazdego kto czyta ten watek - a ty nie jestes w stanie ani jej ukryc ani sie od niej wykrecic - ze brac to kazdy chce, ale dac - a bron cie boze.

                o czym bys rozmawiala, ? o czymkolwiek, zloto, doktor tez czlowiek a szczegolnie taki zyczliwy ludziom z pewnoscia pomoglby ci znalezc tematy sposbne dla ciebie,
                wystarczyloby abys wyszla mu naprzeciw i zapytala jak mu sie pracuje w Szwajcarii, jak jest w Cernie, jak tam trafil, czy od dziecka mial takie zainteresowania, czy lubi swoja prace,
                mozesz pytac jaka jest Szwajcaria, czy zna duzo Polakow tam, czy ludzie sa tam mili i uprzejmi itd itp a nawet moglabys wykorzystac fakt o ktorym pisalam w tym watku i spytac czy wie ze kanadyjska gra telewizyjna Jeopardy (wym. z grubsza dżiopardi) miala pytanie zwiazane z Cerna.
                rozmawiac z nim, zlotko, mialabys o czym bez problemu gdybys tylko zechciala, bo on juz mialby ci o czym opowiadac nawet gdybys ty miala pustke w glowie, zreszta skad wiesz czy nie znalezlibyscie
                wspolnego tematu np o grze w karty i robotkach na drutach,
                poza tym chyba sama nie zamierzalas z nim isc na obiad, moglas wziac meza, kolezanke do pomocy.

                Z jednego te problemy z nocowaniem i karmieniem goscia wynikly - z kompletnego BRAKU CHECI.

                Bo jak mawiaja, dla chcacego nic trudnego.

                Minnie



                Samotność to czasami jedyny sposób na spędzenie czasu w towarzystwie kogoś inteligentnego.
                • e-matka.polka Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 02.09.14, 23:39
                  > o czym bys rozmawiala, ? o czymkolwiek, zloto, doktor tez czlowiek a szczegolni
                  > e taki zyczliwy ludziom z pewnoscia pomoglby ci znalezc tematy sposbne dla cieb
                  > ie,

                  > rozmawiac z nim, zlotko, mialabys o czym bez problemu gdybys tylko zechciala
                  > ,
                  bo on juz mialby ci o czym opowiadac nawet gdybys ty miala pustke w glowi
                  > e, zreszta skad wiesz czy nie znalezlibyscie

                  "Złoto"? Złotko? To chyba nie do mnie?
                  A co do meritum: może i życzliwy jest, ale gość ma ogromną wiedzę to widać, nawiasem mówiąc został niedawno profesorem, jak nam powiedział. Naprawdę nie wiem, jaki wspólny język moglibyśmy znaleźć, fizykę miałam ostatnio w podstawówce, fizyka kwantowa czy kwarkowa nie wiem co to, to dla mnie czarna magia, a Cern znam co najwyżej z książki Dana Browna...
                  Ciekawe, czy Ty byłabyś taka swobodna w konwersacji z nim. No ciekawe.
                  Jeszcze najbardziej mógłby porozmawiać z nim nasz dyrektor, ale nie ja.
                  • minniemouse Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 03:51
                    e-matka.polka napisał(a):
                    "Złoto"? Złotko? To chyba nie do mnie?

                    Do ciebie zlotko smile tak zyczliwe sie zwrocilam. ale jak nie lubisz to nie.

                    co do pytania o czym mialabys z nim rozmawiac to juz w zywe oczy kpisz - podalam ci bez mala pol wpisu przykladow o czym moglabys z nim rozmawiac.
                    znajmosc fizyki ani Cernu nie jest ci do niczego potrzebna zreszta o Cern to wlasnie TY mialas JEGO
                    zapytac.

                    ze sie po prostu wykrecasz, ze nie chcesz zajac sie gosciem to az na kilometry widac.

                    Minnie
                  • minniemouse Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 03:57
                    e-matka.polka napisał(a):
                    Ciekawe, czy Ty byłabyś taka swobodna w konwersacji z nim. No ciekawe.

                    nie mialabym ZADNEGO problemu swobodnie mu przyznac sie ze to, czym sie zajmuje to dla mnie czarna magia ale chetnie poslucham jesli chce mu sie to tlumaczyc jak dzieciakom w szkole.
                    nie mialabym zadnego problemu opowidac mu o moich psach, kotach, ogrodku, ksiazkach ktore przeczytalam i zamierzam przeczytac, tudziez filmach itp,
                    i tysiacu innych rzeczy - a wiesz daczego??

                    bo nie szukalabym wymowek zeby sie z nim nie spotkac, ot co!

                    Minnie
                  • jolunia01 Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 16:06
                    e-matka.polka napisał(a):

                    >... nie wiem,
                    > jaki wspólny język moglibyśmy znaleźć, f...Cern zn
                    > am co najwyżej z książki Dana Browna...

                    No, i to już jest temat. Mogłabyć zapytać czy czytał tę książkę, czy rzeczywistość pokrywa się z fikcją literacką, jak się prowadzi badania - skoro wytłumaczył dzieciom, to mo i ty byś zrozumiała.
                    • e-matka.polka Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 17:22
                      jolunia01 napisała:

                      > e-matka.polka napisał(a):
                      >
                      > >... nie wiem,
                      > > jaki wspólny język moglibyśmy znaleźć, f...Cern zn
                      > > am co najwyżej z książki Dana Browna...
                      >
                      > No, i to już jest temat. Mogłabyć zapytać czy czytał tę książkę, czy rzeczywist
                      > ość pokrywa się z fikcją literacką, jak się prowadzi badania - skoro wytłumaczy
                      > ł dzieciom, to mo i ty byś zrozumiała.

                      Sorry, ale nie potrafiłabym swobodnie gadać z naukowcem. Może jestem zbyt nieśmiała, może mam kompleksy, ale czułabym się z tym źle. Pomijając to, że naprawdę nie miałam kasy żeby ot tak wydać 150 zł na dwa obiady (tzn. dla mnie i dla siebie). Jakby to wyglądało zresztą - na spotkanie z naukowcem, dyrektor wydelegował zwykłą panią z kasy...
                      Ale namawiałam naszego pana dyrektora, który moim zdaniem powinien być pierwszą osobą do wyjścia z takim gościem. I jako gospodarz, i jako osoba po studiach.
                • agulha Re: rozmowa z naukowcem 03.09.14, 00:00
                  Skąd pomysł, że z naukowcem tzw. zwykły człowiek nie miałby o czym rozmawiać na niwie towarzyskiej? Moja ś.p. przyjaciółka była fizykiem. Poszłam na jej obronę pracy doktorskiej i zrozumiałam mniej więcej tylko spójniki smile. Ale na co dzień gadałyśmy dużo i miałyśmy mnóstwo tematów do rozmowy, zupełnie z fizyką ani wielką nauką niezwiązanych. Też bywała w CERN. Dowiedziałam się na przykład, że w Szwajcarii produkty spożywcze, takie jak jogurty, mają wydrukowane dwie daty: przydatności do sprzedaży (wcześniejsza) i przydatności do spożycia (późniejsza).
                  Jak ktoś jest normalny, kontaktowy, to znajdzie temat do rozmowy z drugą osobą niezależnie od pozycji społecznej i zawodu. W ostateczności można rozmawiać o pogodzie.
                  • elisanet Re: rozmowa z naukowcem 03.09.14, 00:07
                    Ale na co dz
                    > ień gadałyśmy dużo i miałyśmy mnóstwo tematów do rozmowy, zupełnie z fizyką ani
                    > wielką nauką niezwiązanych

                    No ale to przyjaciółka, a nie obca osoba.
                    A ty, aguhla, zapewne wykształcenie wyższe masz.
                    Natomiast autorka postu jest zwykłą sprzedawczynią, byc może po podstawówce. Nie porównuj tych dwóch przypadków.

                    > Jak ktoś jest normalny, kontaktowy, to znajdzie temat do rozmowy z drugą osobą
                    > niezależnie od pozycji społecznej i zawodu. W ostateczności można rozmawiać o p
                    > ogodzie.

                    Nie zgadzam się. Takie spotkanie byłoby zbyt krępujące. A o pogodzie da się porozmawiać najwyżej przez pierwsze trzy minuty.
                    • agulha Re: rozmowa z naukowcem 03.09.14, 00:18
                      Może ja faktycznie jestem socjalistycznego chowu, bo chętnie rozmawiam z każdym, dłużej lub krócej, zależnie od sytuacji i tego, czy rozmówca interesujący. Z panią sprzątającą u nas w biurze (o kosmetykach, o wakacjach), z każdym współpasażerem, który tylko wyrazi taką chęć smile, z taksówkarzami (ci są zwykle rozmowni), kelnerami i recepcjonistami w hotelach (przykłady stąd, że pracę mam delegacyjną), ze sprzedawcami w sklepach. Czasem dużo dłużej niż 3 minuty (zwłaszcza w pociągu, hi hi). Z panią recepcjonistką u dentysty rozmawiałam o kotach, które ona hoduje.
                      Powinnam się chyba oznakować: Uwaga! Wyższe wykształcenie! Bez kija i dyplomu nie podchodzić! Albo nawet sprecyzować, że "Poniżej magisterium nie rozmawiam dłużej niż 3 minuty".
                      Ludzie, co z Wami... Z sąsiadem z wyższym wykształceniem też się boicie zamienić więcej słów niż "dzień dobry"? Kto Wam taką krzywdę zrobił...
              • elisanet Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 00:02
                Jeszcze do tego, o czym rozmawiać. Ktoś tu napisał, że można "o wszystkim".
                Otóż nie można, czasem się po prostu nie da.
                Znałam jednego naukowca, jest to "cyborg" tak zakręcony na punkcie swojej pracy że o niczym innym nie da się z nimi pogadać. Pełen pogardy dla każdego, kto nie ma pojęcia o jego "działce". Jest doktorem, i sam powiedział, że potrafi się tylko z "równymi sobie" dogadać.
                Raz miałam okazje być na weselu, na którym on też był, a nawet siedział przy moim stoliku. Wyglądało, jakby go ktoś zmusił do tego przyjścia na wesele, i był tam za karę. Złosliwie cały czas milczał, z nikim nie rozmawiał, bawił się smartfonem - i uwaga - nie tknął nic, kompletnie nic do jedzenia podczas całej nocy, nawet wody się nie napił. Na pytanie, dlaczego nie je, odpowiedział, że mu się nie chce.
                • agulha Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 00:12
                  Są ludzie, z którymi pogadać się nie da, ale to nie wiąże się z pozycją ani wykształceniem, tylko z kulturą osobistą i poziomem egocentryzmu. Ktoś może być zakręcony na punkcie nauki, a ktoś na punkcie seriali (nie znam żadnego) albo gier komputerowych (pojęcia o nich nie mam), albo chce gadać tylko o kupkach swojego dzidziusia (częste zjawisko). Bywają ludzie, którzy gardzą innymi z powodu ich dochodów - i to może być pan właściciel firmy po szkole zawodowej gardzący frajerem, który uniwersytet skończył, dzieci uczy i biedę klepie. Ludzie, którzy się "pobudowali" (wyprowadzili pod miasto) potrafią gardzić tymi, co mieszkają "w slamsach" (czyli w blokach, zwłaszcza z lat '60-'80). Człowiek, który potrafi znaleźć wspólny język z dziećmi, człowiek, któremu się chce zarwać kawał wolnego czasu, żeby przygotować i wygłosić taki wykład całkiem charytatywnie, raczej nie jest zarozumiałym dupkiem, który nie będzie rozmawiał z osobą pracującą jako sprzedawca. No chyba, że autorka wątku go dobrze zna i facet jest okropny (?).
                  • e-matka.polka Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 01:00
                    > jako sprzedawca. No chyba, że autorka wątku go dobrze zna i facet jest okropny
                    > (?).

                    Nie no, tego nie napisałam, gość jest sympatyczny, uśmiechnięty, i ogólnie ok.
                    Ale co - miałam z nim iść sam na sam? Nikt jakoś chętny nie był. Pomijając to, że głupio bym się czuła (bo z jakiej racji ja, a nie np. dyrektor), to on się spieszył do domu, więc nawet chyba nie wypadało mu proponować obiadu (tak mi się wydaje), skoro chciał jechać.
                    • agulha Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 01:14
                      Sprawa się sama rozwiązała tym razem smile, ale zanim inni rodzice postanowią zaprosić innego gościa (albo tego samego pana innym razem), zapytaj ich trzeźwo, co z kosztami. Jak zebrane pieniądze nie będą potrzebne, znajdziecie dla nich inne przeznaczenie.
                      Na przyszłość nie miej kompleksów co do rozmawiania z naukowcami i innymi takimi ważnymi personami. Piszesz pięknie po polsku, bez błędów gramatycznych ani ortograficznych, z sensem, logicznie. Kiedyś to był wymóg na maturze, teraz wiele osób po studiach pisze tak, że żal serce ściska. Wykształcenie formalne nie jest takie ważne w sytuacjach towarzyskich. Ważniejsze jest poczucie humoru, żywość, trafność obserwacji. Jedyną przeszkodą może być nieśmiałość lub małomówność - to wtedy trzeba dobrać sobie do pary jakąś bardziej ekstrawertyczną przedstawicielkę komitetu rodzicielskiego smile.
                      • maria.francesca Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 07:01
                        agulha napisała:

                        > Sprawa się sama rozwiązała tym razem smile,

                        Nie tak do końca. Sprawa by się rozwiązała gdyby został zaproszony na obiad, ale odmówił.
                        Ale zapraszając, trzeba by się liczyć oczywiście z tym, że zaproszenie zostanie przyjęte, co jest w przypadku obiadu po kilku godzinach wykładu, bardzo prawdopodobne. No ale skoro nie został zaproszony, to pojechał, i na pewno zjadł coś po drodze przed długą podróżą.
                        Co do reszty, to się zgadzam.
                • minniemouse Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 04:39
                  elisanet napisał(a):
                  No ale to przyjaciółka, a nie obca osoba.
                  A ty, aguhla, zapewne wykształcenie wyższe masz.
                  Natomiast autorka postu jest zwykłą sprzedawczynią, byc może po podstawówce. Nie porównuj tych dwóch przypadków.


                  to tez nie ma znaczenia.
                  naprawde oprocz bycia naukowcami, lekarzami, itd tacy ludzie zajmuja sie rowniez tak przyziemnymi rzeczami jak spacery, robotki reczne typu szydelko druty, szycie, paczwork, fotografia,
                  niektorzy maluja obrazki lub lepia z gliny, niektorzy uwielbiaja zbierac grzyby, uprawiac ogrodek i znakomita wiekszosc - w tym panowie- kochaja gotowac.
                  u mnie, na rodzinnych spotkaniach panowie przescigaja sie w przepisach marynowania grzybkow ktore wlasnorecznie uzbierali i przechwalaja sie w ktorym to rejonie Polski najpiekniejsze i najwieksze prawdziwki rosna.
                  no i sport, nie znam faceta co by sie nie pasjonowal sportem!
                  tak ze, spokojna glowa, neutralny temat zawsze sie znajdzie.

                  Znałam jednego naukowca, jest to "cyborg" tak zakręcony na punkcie swojej pracy
                  że o niczym innym nie da się z nimi pogadać. Pełen pogardy dla każdego, kto nie ma pojęcia o jego "działce". Jest doktorem, i sam powiedział, że potrafi się
                  tylko z "równymi sobie" dogadać.


                  ale widzisz, to nie zalezy od wyksztalcenia tylko od kultury czlowieka.
                  jesli brak mu kultury, to nie bedzie z nikim rozmawial czy ma wyksztalcenie podstawowe,
                  czy wyzsze.
                  I tak samo moze uznac ze np interesuja go tylko ciezarowki ktorych jest kierowca na trasach,
                  i o niczym innym gadac nie bedzie jak tylko o markach ciezarowek, wymianie oleju,
                  oponach i nawierzchniach plaskich, itd.

                  Minnie
                  • maria.francesca Re: Kora3, Twoja propozycja jest zupełnie niereal 03.09.14, 07:10
                    Podpisuję się pod Twoim postem, Minnie.
                    Naukowiec to nie jest jakiś stwór z innej planety, tylko normalny człowiek, i naprawdę jest wiele tematów do rozmowy. Co do gotowania i jedzenia - masz tu całkowitą rację, dodatkowo większość naukowców dużo podróżuje z racji konferencji czy współpracy z zagranicznymi ośrodkami, i uwielbia rozmawiać o różnych kuchniach i potrawach. Mogłaś zapytać, np. co się je w Szwajcarii, czy tam w innym kraju gdzie jeszcze był. To jest temat dyżurny, który zawsze się sprawdza smile owszem, znam takich z którymi naprawdę nie da się porozmawiać na inne tematy niż to czym się zajmują, ale litości... tacy na pewno by nie prowadzili zajęć dla dzieci w szkole, i to jeszcze za darmo.
                • kora3 Dyplom nie czyni gbura Elisanet:) 03.09.14, 06:58
                  Ani dyplom, ani żaden tytuł naukowy czy inny nie czyni z człowieka automatycznie gbura, czy bufona, ani też nie powoduje zaniku tychże, jeśli ktoś taki jest.
                  Opisany przez Ciebie typ jest gburem i bufonem. To także na pewno b. zakompleksiona osoba, bo tylko taka podkreśla swoje osiągniecia naukowe, czy zawodowe bez zadnego kontekstu i pogardza innymi. Zwykle takie zachowanie cechuje osoby, którym cos bardzo trudno było osiągnąć, albo pochodzą ze środowiska, gdzie takie coś jest niespotykane.
                  • elisanet Re: Dyplom nie czyni gbura Elisanet:) 03.09.14, 17:29
                    kora3 napisała:

                    > Ani dyplom, ani żaden tytuł naukowy czy inny nie czyni z człowieka automatyczni
                    > e gbura, czy bufona, ani też nie powoduje zaniku tychże, jeśli ktoś taki jest.

                    Nie zgadzam się. Skąd więc powiedzeni "woda sodowa uderzyła do głowy"?
                    Znajomy o którym mówię, kiedyś był ok, zmienił się mniej więcej po obronie doktoratu.
                    • kora3 Re: Dyplom nie czyni gbura Elisanet:) 04.09.14, 13:27
                      A to powiedzenie o uderzającej sodowce odnosi się li tylko do ludzi ze swiata naukowego?
                      Bo o ile ja wiem, to nie smile Tak się określa osobę, której "odbija" w związku z sukcesem - faktycznym, czy wydumanym.
                      Takie osoby zdarzają się wszędzie, w każdym niemal środowisku, czy zawodzie. Ale nie są wcale standardem, na ogól za to są obśmiewane przez innych i to o nie niższym statusie.
                      Miałam takiego kolegę, który w sytuacjach prywatnych przedstawiał się "mgr inż.+ imię i nazwisko" - wszystkich nas to smieszyło, bez względu na to czy reszta była jedynie hehe magistrami, czy też przy okazji także inżynierami (a tychże była w tej grupie większość) ...Zastanawiano się nawet, czy gośc aby na nagrobku sobie nie napisze tego magistra i inżyniera, znaczy - nie każe napisać smile
                      • azm2 Re: Dyplom nie czyni gbura Elisanet:) 05.09.14, 16:19
                        sklep.mleczko.pl/environment/cache/images/360_360_productGfx_df4ac66cd1f106ad35b1d1d9f3639eb5.jpg
                        wink
              • kora3 Nie proponowałam, byś TY zapraszała na swój koszt 03.09.14, 06:45
                Ematkopolko - nie proponowałam, byś Ty zapraszała gościa na swój koszt. od tego trzeba zacząć.
                Co natomiast do sponsora - podałam Ci dokładnie do kogo nie od rzeczy byłoby "uderzyć" - np. do aktualnego włodarza miasta gminy czy dzielnicy oraz jego kontrkandydatów, do aktualnych radnych, ewentualnie kandydatów na tychże -sporo komitetów wyborczych już ujawniło listysmile. Nie musisz Ty, czy inni członkowie komitetu znać osobiście tych ludzi, przecież nie idziesz do nich po jakaś podejrzaną rzecz smile tylko po oficjalne sponsorowanie tych zajęc. Poza tym nie wierzę jakoś, ze nikt z Twoich znajomych nie zna osobiście radnego reprezentującego np. waszą dzielnicę.
                Z tym, że nie potrafilabyś rozmawiać z gościem to już naprawdę przesadasmile Przecież nie chodzi o rozmowy naukowe, tylko zwyczajne, ludzkie.
          • benia-benia Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 02.09.14, 21:19
            kora3 napisała:

            > Czy ktoś z Was policzył na serio te koszty podejmowania kolejnych wykładowców?
            > Tzn. hotel+ posiłek? Pytam, bo twierdzisz, że nie jesteś w stanie teraz, kilka
            > dni przed wykładem zdobyć pieniędzy. Tymczasem wg tego, co ktoś tu wyliczył (a
            > Ty tego nie sprostowałas) koszt ten to kwota do 300 złotych (z hotelem). Hotel
            > już odpadl, zatem zostaje kwota na posiłek 50-70 złotych. Z całym szacunkiem, a
            > le jest to kwota do "skołowania" od sponsora w jakieś pół godziny, no dobra, ni
            > e macie może doświadczenia wiec w 3 godziny smile

            Zaraz, zaraz... nie czytałam uważnie całej dyskusji, więc może się mylę. Pan doktor przyjeżdża w ramach delegacji do szkoły, ma opłacony hotel przez swoją uczelnię, więc o jakim posiłku mowa? Śniadanie jest w cenie hotelu. Ma wykład, potem jedzie do domu - czy tak? Gdzie tu jest problem?
            • jolunia01 Re: Ktoś z Was wyluczył sensownie te koszty? 03.09.14, 16:14
              benia-benia napisał(a):

              > Zaraz, zaraz... nie czytałam uważnie całej dyskusji, więc może się mylę. Pan do
              > ktor przyjeżdża w ramach delegacji do szkoły, ma opłacony hotel przez swoją ucz
              > elnię, więc o jakim posiłku mowa? Śniadanie jest w cenie hotelu. Ma wykład, pot
              > em jedzie do domu - czy tak? Gdzie tu jest problem

              Trzeba było czytać. Pan wraca z zagranicznej konferencji, w trasie od kilku godzin, z grzeczności robi wykład, do domu ma jeszcze 300 km. "Państwo" korzystajacvy z jego uprzejmości prezentuja chamstwo pierwszej wody.
    • jose35 Re: Opłata za nocleg 30.08.14, 09:56
      A ja nie jestem wcale zaskoczony. Znajomy poprosił mnie jakiś czas temu, żebym zrobił jakiś wykład w szkole, do której chodzi jego córka, zaznaczając jednak, że podróży i noclegu nie mogą mi sfinansować. Uśmiechnąłem sie tylko i odmówiłem grzecznie. Jak sobie pomyślałem, że mam kilka dni poświęcić na przygotowanie darmowego wykładu dla dzieci (co jest trudne dla osoby pracującej na co dzień z dorosłymi), i jeszcze dojechać na własny koszt, i z własnej kieszeni zapłacić za hotel, to bardzo dziękuję, ale wolę zrobić szkolenia komercyjne za które nie tylko dostanę pieniądze, ale organizatorzy opłacą mi hotel i ciepłe posiłki, bez zastanawiania się, czy będę a może nie będę jednak głodny. I nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby mi proponować spanie w samochodzie smile

      A swój wolny czas wolę poświęcić swoim własnym dzieciom, a nie obcym, w dodatku mających roszczeniowych rodziców niewdzięczników. Kolejny raz widzę, że nie warto nic robić za darmo i z dobrego serca.
    • croyance Re: Opłata za nocleg 02.09.14, 16:38
      Alez macie podejscie.
      Mnie tez tak kiedys zrobiono - zaproszono mnie, bym miala wyklad, charytatywnie, dla organizacji polonijnej, w niedziele rano. Wiedzialam, ze to przysluga, i ze nikt nie zaplaci mi za moj czas, ale nie spodziewalam sie, ze skasuja mnie za wstep tongue_out Juz nigdy wiecej nic dla nich nie zrobilam.
    • mamasiasiulki ??????????????????????????? 03.09.14, 12:00
      Jeżeli ktoś na własny koszt dojeżdża i robi u Was wykłady ZA DARMO, a szkoły nie stać na zorganizowanie noclegu to co za problem, żeby zaproponować, że ugości go któraś rodzina??? A jeśli nie, to się ODWOŁUJE WYKŁAD!!! Ale wiocha, ja nie mogę... Następnych gości też zaprosicie i kopniecie w tyłek?
      • mali-nki Re: ??????????????????????????? 03.09.14, 13:52
        mamasiasiulki napisał(a):

        > Jeżeli ktoś na własny koszt dojeżdża i robi u Was wykłady ZA DARMO, a szkoły ni
        > e stać na zorganizowanie noclegu to co za problem, żeby zaproponować, że ugości
        > go któraś rodzina??? A jeśli nie, to się ODWOŁUJE WYKŁAD!!! Ale wiocha, ja nie
        > mogę... Następnych gości też zaprosicie i kopniecie w tyłek?

        nie no ludzie co w z tym prywatnym noclegiem? Czy Ty bys chciala jechac gdzies i spac w domu/mieszkaniu u zupelnie obcych ludzi? Czy to jest harcerstwo czy profesjonalne podejscie do tematu?
        • flamengista przecież to byłby gest 04.09.14, 14:03
          miły gest, że im nie jest wszystko jedno. Ja w takiej sytuacji bym grzecznie podziękował i wykupił nocleg, ale mimo wszystko uznałbym to za sygnał że im zależy.
    • profesorant Re: Opłata za nocleg 03.09.14, 13:16
      To niech się wykłady nie odbędą.
      Widocznie nie są potrzebne.
      Albo niech sfinansują je ci, którzy chcą w nich uczestniczyć - a ci co nie zapłacili, to niech mają wstęp tylko wtedy, gdy ci co sfinansowali się na to zgodzą.

      Prawdopodobnie wykłady były fajne i miłe w odbiorze organizatorów i jakiejś grupy. Ale część nie ma takich potrzeb. To dlaczego wymagać od nich aby się dokładali? A jak nie chcą sfinansować - to i tak nie docenią.

      4 godzinne profesjonalne szkolenie / wykład dla 4-6 osobowej grupy, to dla wykładowcy honorarium 3500 zł (trzy tysiące pięćset złotych) netto przy założeniu, że zamawiający pokrywa koszt dojazdu (0,83 zł za każdy km.) oraz koszt noclegu przed szkoleniem / wykładem.
      Tu należałoby do tej kwoty 3500 coś dołożyć, gdyż grupa słuchaczy jest większa niż 6 osób, a do tego ma specyficzne potrzeby.
      Wszystko poniżej jest zwykłym wyzyskiwaniem niewolnika.
    • klownbezueba No dobrze, już wszyscy tutaj wiedzą 03.09.14, 21:36
      że studiowałaś.

      Cel osiągnięty, odmaszerować.
    • flamengista bardzo dziękuję za ten wątek! 04.09.14, 14:01
      szczególne podziękowania dla wszystkich forumowiczów sugerujących noclegi samochodowe i kanapki.

      Wyleczyli mnie Państwo z jakichkolwiek ciągot to działalności pro-bono w szkolnictwie i aktywności upowszechniającej działalność naukową.

      Wszyscy społecznicy czytający ten wątek dostali czytelny sygnał: śmierć frajerom!
    • klamczuchosiedlowy proście dyrektora o informację co robi z dotacją 05.09.14, 10:13
      Do naszej szkoły przyjeżdżają różni wykładowcy: chemicy, fizycy, matematycy, geografowie, astronomowie, biolodzy, wszyscy minimum ze stopniem doktora znani jako świetni specjaliści w ich dziedzinie. I dyrektor szkoły z dotacji - takiej dotacji jaką ma każda szkoła - finansuje im noclegi, pełne wyżywienie, dojazd. Nie komitet rodzicielski ale dyrektor z budżetu szkoły. Na informacje o tym, że mają jakiś grant, dyrektor się cieszy - bo będzie łatwiej zapewnić dzieciom udział. Dzieci zapisują się przez internet. Grupy są do kilkunastu dzieci - bo wtedy praca z nimi ma jakiś sens. Spotkania zajmują 2 lub 3 dni dydaktyczne - wtedy zapisane chętne dzieci uczestniczą tylko w tych warsztatach. Wykładowcy też dostają jakieś honorarium, najczęściej po stawce zbliżonej do nadgodzin w ich macierzystej uczelni. Jest to wolontariat - zajęcia jakości komercyjnej za standardowe niskie uniwersyteckie stawki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka