aqua48
22.01.15, 16:25
Zaciekawił mnie problem pojawiający się coraz częściej w rozmaitych wątkach. I przypomniał dawny współpracownik. Człowiek w kontaktach wydawało się elegancki, nienagannych manier, jednak po pół roku pracy wszyscy mający z nim kontakt bliższy zaczęli się na jego zachowanie skarżyć. Było niegrzeczne, emocjonalne, pan rzucał grubymi słowami i obrażał każdego kto miał inne zdanie. Zwolniono go. Byłam zdziwiona do czasu kiedy nie zobaczyłam go w akcji na jezdni. Kierowca przed nim nie ze swej winy przyhamował gwałtownie, pan wyszedł ze swego auta i w obrzydliwych, potwornych słowach zrugał tamtego kierowcę. Wyglądało to tak, że miałam wrażenie, że się na tamtego wręcz rzuci w furii. Zrozumiałam powody zwolnienia i było mi wstyd, że niegdyś pracowaliśmy w tym samym miejscu...
Jak zatem reagować gdy ktoś zachowuje się wobec nas nietaktownie, źle, niegrzecznie, wyprowadzając nas z równowagi, lub choćby naruszając nasz komfort. Czy mamy w taki sam sposób dobitnie dać mu odpór? Bo moim zdaniem czyjeś złe zachowanie nie usprawiedliwia naszego w podobnym stylu. I mimo, że czasami szybko poskutkuje wyłącznie zdecydowane powiedzenie komuś odp..się ode mnie warto pamiętać, że jest to zachowanie niezgodne z s-v, niepolecane i czyniąc tak stawiamy się POZA zasadami savoir-vivre.