matylda1001
06.03.15, 01:45
Człowiek dobrze wychowany szanuje cudzą prywatność, to oczywiste. O tym, że nie wolno czytać cudzej korespondencji, pamiętników, prywatnych notatek i temu podobnych rzeczy wiedziałam jak tylko nauczyłam się czytać. Nie wolno podsłuchiwać cudzych rozmów, podglądać ich gdy o tym nie wiedzą. Nie należy wypytywać o sprawy prywatne, nie grzebać w cudzym telefonie, komputerze, nie pchać się na śluby nie będąc zaproszonym, itd. Dla mnie to wszystko oczywiste, ale teraz przeczytałam (w sąsiednim wątku), że nawet pójście na pogrzeb, o którym dowiedziałam się z nekrologu, może być uznane za naruszenie prywatności. Ja się z takim podejściem nie zgadzam, a Wy? No i czym wobec tego jest ta prywatność, do której mamy prawo, i jakie granice własnej prywatności wolno nam sobie wyznaczyć, tak, żeby bliźnich nie wpędzić w pułapkę.