narrator7
10.05.15, 22:37
Mam duzy klopot z tym slubem...
Po pierwsze slub bedzie kokordatowy, wiec w kosciele, ktorego nie cierpie, ale coreczke chce zobaczyc na slubnym kobiercu. Marzenie i prawo chyba kazdego kochajacego ojca.
Po drugie wesele odbedzie sie w lokalu gastronimicznym i jak domniemywam w dosc ludycznym nastroju: tance hulank i swawole, itd, gorzala. "A teraz idzemy na jednego" (bo orkiestra musi dpoczac.
Ja nie uzywaml (prawie) alkoholu od kilkunastu lat, no chyba, ze w sytuacjach ekstremanlych, wyjatkowych a na tym ludycznym weselisku, znalezc cos z procentami z gornej polki chyba bedzie dosc trudne.
No i moj ubior. Wspaniale prezentuje sie w surducie, w koszuli z wylogami à la Miczkiewicz/Puszkin i z muszkinem pod szyja.
Czy ja bede tam pasowal, wziawszy moje "oddmiennosci" i awersje do rzeki wodki,,i do "spoconych" wujkow"?