Dodaj do ulubionych

Nie kontynuwałabym znajomości z panem który?

01.06.15, 07:39
Wątek nieco sondażowy smile
Wyobraźmy sobie sytuacje taką: spotykamy się z kims (na zasadach d-m, a nie li tylko towarzyskich) i na załóżmy 4 smile spotkaniu okazuje się, ze pan/pani nie spełnia ważnego dla Was kryterium. Załozmy, e to były spotkania na pewno damsko- meskie ale bez seksu. Co robicie? Po uzyskaniu tej wiadomości na 4 randce od razu mówicie ze dalej nic z tego nie będzie? Mowicie przy pożegnaniu? Nie mówicie tylko schładzacie kontakty? Mówicie ogólnikami, czy konkretnie, czy też zależy od powodu dla jakiego nie chcecie kontynuować znajomości?
Zakładam, ze takie rzeczy jak brak higieny czy obycia na 4 spotkaniu już odpadają, bo przez 3 pierwsze dałoby się to zauważyć smile zatem jakie moglyby to być sprawy. Jak dla mnie np. takie:
- pan ma nieuregulowana sytuację osobistą (w związku- wszystko jedno czy formalnym, czy nie, w separacji, w trakcie rozwodu )
- pan ma małoletnie dzieci
- pan mieszka z rodzicami (poza sytuacjami, gdy jest to niezbędne, niekrepujące albo przejściowe)
- pan nie ma stałego źródla dochodu (poza sytuacjami, gdy jest to zamierzone i przejściowe)
- pan ma za sobą epizod kryminalny
- pan jest alkoholikiem/ narkomanem - także już niepijacym/niebiorącym
- pan oczekuje, ze będę placic za niego, albo siebie na randkach
- pan oczekuje, że będziemy się spotykać tylko na seks
- pan leczy się/leczył psychiatrycznie
- pan ma odmienny ode mnie światopogląd/poglądy polityczne
- pan ma odmienne od mego podejście do seksu

To mi na szybko przyszło do głowy smile
W każdym z tym przypadków byłabym skłonna powiedzieć, że chce zakończyć znajomość na poziomie damsko-meskim (bo niektóre z ww. nie wykluczałyby znajomości towarzyskiej) podczas pożegnania. Wolałabym jednak operować ogólnikami typu "nie pasujemy do siebie", jednak zapytana wprost w każdym przypadku powiedziałabym konkretnie : dlaczego nie.
A Wy? Co Was zniechęcałoby i czy bylibyście w stanie także pod katem SV powiedzieć drugiej stronie pytani wprost - dlaczego?
Obserwuj wątek
    • avvg Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 09:37
      Korciu. Tobie się najwyraźniej nudzi.
      Co ciekawe, nudzi Ci się zazwyczaj wtedy, gdy znaczna większość ludzi pracuje. Z tego wnoszę, że albo łamiesz tak zwane dobre obyczaje i na koszt pracodawcy siedzisz na forum i zajmujesz się glupotami, albo... nie siedzisz w pracy i naprawdę Ci się nudzismile
      • asia.sthm Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 10:08
        Nie wolno tak Korci pisac - ona natychmiast sie obraza, a juz bronboze pisanie scenariuszy do telenoweli zaproponowac.
      • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 10:12
        A Tobie najwyraźniej zal coś sciska smile Oj i to bardzo ...smile
        • baba67 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 11:00
          No pewnie -każda z nas chciałaby byc taka niezwykła istota coz ww tym dziwnego na Jowisza?
          • aqua48 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 11:17
            baba67 napisała:

            > No pewnie -każda z nas chciałaby byc taka niezwykła istota coz ww tym dziwnego
            > na Jowisza?

            Ooo Babo, przepraszam, ja się wyłamię, wystarcza mi w zupełności to kim jestem - czyli istotą zupełnie zwyczajną. Mimo okresowych podejrzeń Kory kim to ja nie jestem smile
            • baba67 :-)nt 01.06.15, 12:26


        • avvg Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 11:14
          No, tyłek mi ściska ten żal. Bo chciałabym w pracy wpisywać sobie w forum hipotetyczne sytuacje, tytułując je "sondażowymi watkami", i rozpisywać się w wątkach założonych przez innych - chociaż procentowo, to Ty jesteś liderką w zakładaniu.
          żal mi tyłek ściska, bo moj pracodawca płaci mi za to, żebym w pracy pracowała i pracuję. Nawet , jesli są przestoje i niby nie ma co robić, zawsze jest coś do zrobienia. Często poniżej moich kwalifikacji. Specyfika małej firmy.
          Od dzisiaj mam dłuzsze wakacje, ktore obiecałam sobie w 1/4 poświecić na marnowanie czasu i wdawanie sie w dyskusje z Tobą to jeden ze sposobów na to. Bo oczywiscie odpowiedź będzie jedna na wszystko: żal mi tyłek ściska i dlatego czepiam się Twojej doskonałej osoby.
      • mallina Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 20:59
        Pewnie trudno zrozmiec, ze mozna miec prace, ktora daje pewien luz i czasem ma sie czas na tworzenie watkow na forum( i to nie na koszt pracodawcy).
        • kora3 :) nt 02.06.15, 07:30

        • asia.sthm Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 02.06.15, 09:58
          mallina napisała:

          > Pewnie trudno zrozmiec, ze mozna miec prace, ktora daje pewien luz i czasem ma
          > sie czas na tworzenie watkow na forum( i to nie na koszt pracodawcy).

          A gdyby zamienic pewien luz na "pelnowymiarowy, calodobowy luz", slowo czasem na kompulsywnie czesto , tworzenie watkow uzupelnic rozwijanem ich na dlugie kilometry goracych dyskusji o dzieleniu wlosa na czworo - to byloby o niebo latwiej rozumiec taką pracę w komplecie z pracodawcą nie wspominając o kosztach, bo to nieelegancko.
          Wszystko gra i trąbi.

          PS. Jak sie kontynuwa? Pokontynuwac by sie chcialo z jakims panem Który...tylko jak?
          Tytul tego watka ciezko zaszyfrowany.
    • beata_ Proponuję odpuścić sobie personalne wycieczki. 01.06.15, 14:18
      Nie prowadzi to do niczego dobrego. Nie chciałabym też wyjaśniać nikomu powodu skasowania jego wpisu.
    • a.nancy Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 18:31
      > - pan ma nieuregulowana sytuację osobistą (w związku- wszystko jedno czy formalnym, czy nie, w separacji, w trakcie rozwodu)

      - w separacji/w trakcie rozwodu ujdzie, choć nie jest to ideał smile
      (w każdym razie nie przekreślam, ale nie spieszyłabym się z pogłębianiem znajomości)

      > - pan ma małoletnie dzieci

      - trudno powiedzieć, dzieci jako takie mi nie przeszkadzają ale zazwyczaj występują w pakiecie z innymi utrudnieniami

      > - pan mieszka z rodzicami (poza sytuacjami, gdy jest to niezbędne, niekrepujące
      > albo przejściowe)

      - zgoda

      > - pan nie ma stałego źródla dochodu (poza sytuacjami, gdy jest to zamierzone i
      > przejściowe)

      - to zależy, może być niezamierzone i przejściowe wink tzn. nie przekreślam, jeśli tydzień przed poznaniem mnie pan stracił pracę ale aktywnie szuka nowej smile

      > - pan ma za sobą epizod kryminalny

      - zgoda

      > - pan jest alkoholikiem/ narkomanem - także już niepijacym/niebiorącym

      - zgoda... no może ewentualnie uwzględniłabym wyjątek, gdyby pan wyjątkowo mi pasował pod wszelkimi innymi względami; ale tak jak w punkcie pierwszym - nie spieszyłabym się z pogłębianiem znajomości, tylko dała sobie na luz i obserwowała

      > - pan oczekuje, ze będę placic za niego, albo siebie na randkach

      - płacę za siebie. ale wolę, gdy propozycja wychodzi ode mnie smile więc pan, który oczekuje i konsekwentnie wymaga - sio.

      > - pan oczekuje, że będziemy się spotykać tylko na seks

      - zgoda, przy czym podkreślę, że nie chodzi mi o to, że ma oczekiwać big true love, ale jest sporo fajnych rzeczy poza seksem które można razem robić

      > - pan leczy się/leczył psychiatrycznie

      - akceptuję.

      > - pan ma odmienny ode mnie światopogląd/poglądy polityczne

      - zgoda

      > - pan ma odmienne od mego podejście do seksu

      - zgoda
      • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 02.06.15, 07:33
        dzieks A. Nancy..smile
        A w którym przypadku odpuszczając znajomości powiedziałabyś o tym w oczy?
    • milamala Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 18:40
      Na wszystko moge odpowiedziec tak. Czy to pytanie do czegos zmierza?
      • pani.mysz Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 01.06.15, 19:58
        Co to znaczy, że na wszystko tak?
        Przecież część pytań jest sprzeczna.
        Choćby te dwa:
        "Mowicie przy pożegnaniu? Nie mówicie tylko schładzacie kontakty?" - na obydwa odpowiesz "tak"?
        • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 02.06.15, 07:34
          No ja tez nie rozumiem wypowiedzi Milamalismile
          • milamala Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 05.06.15, 23:25
            kora3 napisała:

            > No ja tez nie rozumiem wypowiedzi Milamalismile

            Pytanie brzmialo:
            A Wy? Co Was zniechęcałoby i czy bylibyście w stanie także pod katem SV powiedzieć drugiej stronie pytani wprost - dlaczego?

            Odpowiedz brzmiala: "tak"- czyli wszystko co wymienilas to wlasnie to co by mnie zniechecilo, oraz "tak", bylabym w stanie powiedziec drugiej stronie wprost.

            • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 08:52
              A no ok, nie zrozumiałam początkowo - dzięki za odp.
    • sid_15 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 02.06.15, 19:55
      > - pan ma nieuregulowana sytuację osobistą (w związku- wszystko jedno czy formalnym,
      > czy nie, w separacji, w trakcie rozwodu )

      Jeśli w trakcie separacji lub rozwodu, to dałabym radę, ale z rezerwą i bez przesadnie poważnego nastawienia, przynajmniej na początku.

      > - pan oczekuje, ze będę placic za niego, albo siebie na randkach

      Płacenie za siebie mi nie uwłacza. wink

      > - pan oczekuje, że będziemy się spotykać tylko na seks

      Jeśli ja także tego oczekuję, to nie ma problemu.


      Co do reszty to zgoda, najbardziej odpada pan z zasady niepracujący, z epizodem kryminalnym lub używkowym, z poważnymi problemami psychicznymi, z małoletnim dziećmi i odmiennym światopoglądem. Zastanawiałam się nad mieszkaniem z rodzicami, bo różnie się w życiu układa. Ale z obserwacji - kobiety w takich sytuacjach najczęściej prowadzą z tymi rodzicami dom, coś w nim robią, dokładają się. Mężczyźni co najwyżej dokładają się, ewentualnie wykonają jakieś "męskie" prace raz na pół roku. Wiem, że generalizuję, ale takie mam obserwacje, a dosyć standardowa sytuacja, gdzie pan spod opieki mamy przechodzi pod opiekę partnerki, mnie nie kręci. Czyli tutaj tez nie.

      Ponadto: facet przesadnie oszczędny czy też po prostu skąpy - po raz kolejny odwołuję się do słynnego wątku na FK smile, źle mówiący o byłych/byłej (to wszystko jej wina, ja nic złego nie zrobiłem, a to zła kobieta była), mający fioła na punkcie czegoś na granicy nałogu (z własnego doświadczenia - całe popołudnia i wieczory spędzane na graniu w gry komputerowe), mający tendencje do narzucania swojego zdania i nierozumiejący, że na parę składają się dwie osoby i nie musimy się we wszystkim zgadzać i wszystkiego robić razem.
      • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 02.06.15, 20:48
        sid_15 napisała:
        >
        > Jeśli w trakcie separacji lub rozwodu, to dałabym radę, ale z rezerwą i bez prz
        > esadnie poważnego nastawienia, przynajmniej na początku.


        No ja z kolei nie skreślałabym znajomości jako towarzyskiej, ale do czasu rozwiązania sprawy mogłaby ona być tylko taką.

        >
        > Płacenie za siebie mi nie uwłacza. wink

        Mnie też nie uwłacza, ale nie podoba mi się takie podejście u faceta smile

        >
        > Jeśli ja także tego oczekuję, to nie ma problemu.

        Pisałam ze swego punktu widzenia - nie miałam nigdy takiej potrzeby. Uprzedzając - n9ie oceniam takiej potrzeby negatywnie u żadnej z płci. Po prostu ja się nie widziałabym w takiej relacji.

        Zastanawiałam się nad mieszkaniem z rodzicam
        > i, bo różnie się w życiu układa.


        Wszak o ile pamiętam napisałam, ze z wyjątkiem sytuacji, gdy to niezbędne (np. opieka nad tymi rodzicami, przyjęcie ich pod swój dach w trudnej sytuacji itd. ), przejściowe (np. oczekiwanie na oddanie swego mieszkania przez developera i nie ma sensu czegoś na 3 miesiące wynajmować) lub ani jedno, ani drugie, ale niekrepujace ( np. duzy dom z samodzielnym wejściem i soją łazienką, kuchnią)


        >
        > Ponadto: facet przesadnie oszczędny czy też po prostu skąpy - po raz kolejny od
        > wołuję się do słynnego wątku na FK smile, źle mówiący o byłych/byłej (to wszystko
        > jej wina, ja nic złego nie zrobiłem, a to zła kobieta była), mający fioła na pu
        > nkcie czegoś na granicy nałogu (z własnego doświadczenia - całe popołudnia i wi
        > eczory spędzane na graniu w gry komputerowe), mający tendencje do narzucania sw
        > ojego zdania i nierozumiejący, że na parę składają się dwie osoby i nie musimy
        > się we wszystkim zgadzać i wszystkiego robić razem.

        zgoda smile

        a co do mego pytania: jak wolałabyś? Wyciszac kontakty z nadziejąze panowie "odstawieni" się domyślą powiedziała wprost, ze nie, ale bez konkretów, czy z konkretem ?
        • sid_15 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 02.06.15, 21:02
          Już kiedyś pisałam, że lubię wprost. smile Tylko szczerze mówiąc nie wiem, czy rzuciłabym "nic z tego nie będzie, nie pasujemy do siebie", czy tak totalnie wprost "Zygfrydzie, pijesz jak smok/jesteś niezrównoważony emocjonalnie/jesteś od trzech lat na bezrobociu, no soooorry stary, ale sam rozumiesz". Myślę, że zaczęłabym od pierwszego, a gdyby pan dopytywał, to powiedziałabym, co co chodzi. Raz przestałam się spotykać z facetem, kiedy okazało się, ze to rozwodnik (co mi nie przeszkadza) z dwójką małych dzieci (to już tak) i po prostu powiedziałam, że nie wyobrażam sobie związku z mężczyzną, który ma dzieci, to nie dla mnie. Trochę strzelił focha, ale co mnie to. wink
          • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 02.06.15, 21:08
            Dzięki za odp. smile - mam tak samo - wołałabym ogólnikami, ale skoro ktoś naciska ...
            Z tym, że zaczęłabym od sygnałów niewerbalnych smile
    • pani.mysz Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 02.06.15, 23:28
      Tak sobie myślę od wczoraj nad tym wątkiem...
      Nie dlatego, że nie umiem wybrać, które z wymienionych przez Ciebie sytuacji są dla mnie do zaakceptowania, które nie, które pod warunkiem. Umiem. Spokojnie też mogę dopisać kilka więcej opcji dla mnie nie do przyjęcia.
      Gdzie więc problem?
      Otóż, nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, że spotykam się z facetem już ewidentnie w relacji damsko-męskiej i którejś z tych rzeczy nie wiem.
      Chyba, że facet celowo coś z tego przede mną ukrywa długo i starannie, wtedy faktycznie problem jest i bynajmniej nie jest nim dana sprawa, ale jej ukrywanie, brak szczerości, otwartości, uczciwości - tak, to kończy związek.

      Ale tak normalnie, gdy facet nie ukrywa, to ja to wszystko wiem ZANIM wejdziemy w relację inną niż kolega z pracy, kumpel, przyjaciel...
      A to dlatego, że ja nie wyobrażam sobie sytuacji, że idę na "randkę" z facetem, którego nie znam lub znam z widzenia (kumpel szwagra brata mojej byłej żony).
      Dla mnie relacja damsko męska powinna się rozwijać na bazie znajomości a potem przyjaźni, tylko wtedy można coś zbudować.
      Oczywiście to wyłącznie mój pogląd a nie żadna definicja, więc rozumiem ludzi, którzy mają inaczej.
      Ja mam akurat tak.
      A jak się z kimś przyjaźnię to te rzeczy wiem wcześniej.
      I jeśli nie są przeszkodą w przyjaźni a były w związku to w ten związek nie wchodzę. Jasno daję do zrozumienia, że nie chcę zmiany relacji - gdyby druga strona do tej zmiany dążyła.

      Jest jeden wyjątek: seks.
      I nie chodzi mi o stosunek do seksu, bo o tym się rozmawia z bliskimi ludźmi tak ogólnie.
      Tylko o to, że już nie poglądy na seks a sam seks może nie zagrać w relacji, która na innych poziomach była bardzo ok.
      Ale na to nie ma siły, tego się nie omówi i nie ustali, po prostu zagra albo nie.

      I dlatego trudno mi się ustosunkować do kwestii czy ja bym mówiła, wyciszała czy uciekała po angielsku czy kawę na ławę.
      Bo po prostu kolejność mi sie wydaje inna.
      • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 03.06.15, 08:16
        Pani Mysz - rozumiem Twoją postawę. Jednak choć nie jest ona jakaś szczególnie unikatowa, nie jest tez bardzo powszechna.
        Dziś zdarza się, że ludzie poznają się za pomocą Internetu, portali randkowych np. i nie wiedza o sobie niczego poza podstawowymi jakimiś informacjami. I spotykają się na zasadzie damsko- męskiej. Nie, że zaraz wielka miłośćsmile, ale chodzi o to, ze określają tak cel znajomości: szukam związku, kobiety zycia, mężczyzny na stale itd.

        Pomijając już taki dość popularny w dzisiejszych czasach sposób poszukiwania drugiej połowy, nierzadko ludzie poznają się przez znajomych, w pracy, czy przy okazji hobby.
        I choć może dla Ciebie to egzotyczne - owszem umawiaja się na RANDKE - w zaadzie nic o sobie nie wiedzac poza tym, ze mają wspólnych znajomych, gdzie pracują, albo czym się interesują.
        Pewnie, że nikt z mózgiem nie traktuje tego zaraz poważnie i z nadziejami smile, ale na ogół wiadomo, ze pani, której randkę pan zaproponował zwyczajnie mu się PODOBA, a skoro przyjęła zaproszenie to pan jej zapewne - także.

        Ja poznałam swego obecnego partnera w pracy. Spotkałam go wówczas pierwszy raz w życiu. Dowiedziałam się przy tej okazji jak się nazywa i czym zajmuje - tyle. Poza tym mieliśmy wspólnych znajomych - ludzi z jego "firmy" - tyle. I owszem po paru dniach zaproponował mi prywatne spotkanie i jasne było, że to ma być randka właśnie. To było po prostu oczywiste - nijakich zawodowych spraw nie mielismy wówczas wspólnych na bieżąco, spotkać się mogliśmy przy jakiejś innej okazji "pracowej" za tydzień, albo miesiąc, ale pan się chciał spotkać na gruncie prywatnym, w 4 oczy, teraz. To co innego mogłoby to być?smile Gdyby to miała być jakaś sprawa "w interesach" zapraszałby inaczej. Np. "Mam do pani wazną sprawę, ale nie na telefon, czy mail. Znajdzie pani czas?"

        Tak więc nie wiedziałam o człowieku prawie nic. Fakt, ze mogłam się dowiedzieć od znajomych z jego "firmy" smile. Po jednym spotkaniu zawodowym trudno tu mówić o tym, że byliśmy kolegami, a tym bardziej przyjaciółmi smile

        Moje doświadczenia mowią mi też co innego niż Twoje Tobie w temacie rozmów o seksie - w sensie podejścia do niego...Z bliskimi znajomymi wlasnie się na takie tematy ROZMAWIA. Nie ze namiętnie jakos,bo zaraz znając to forum bedzie, ze tylko ten seks i sekssmile, ale normalnie. W gronie bliskich znajomych po prostu nie jest tabu, jakie kto ma podejście do tematu. Wynika to przy okazji np. zwierzeń sobie wzajemnie, w 4 oczy, ale także rozmów na temat na poziomie ogólnym.
        • pani.mysz Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 03.06.15, 16:21
          Przecież ja właśnie to napisałam, że o seksie się rozmawia. Gdzie widzisz coś innego?
          Ale rozmowy nie zmieniają tego, że jak się przejdzie od słów do czynów to coś może nie pasować.

          Co do reszty: pisałam o swoich doświadczeniach, bo o to pytałaś.
          Nie rozumiem tej obrony.

          I znam też kilka par, które poznały się przez internet.
          Zanim się spotkały wiedziały o sobie mnóstwo, bo namiętnie korespondowały.
          • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 05.06.15, 23:13
            No masz rację Pani Mysz - z tym seksem przeczytałam nie tak, jak napisałaś ...
            Co do reszty, jasne - bywa tak, ze ludzie nim się zaczna spotykać na gruncie damsko-męskim znaja się już dobrze - z korespondencji, z bycia znajomymi itd. Ja wszelako pytałam hipotetycznie o sytuacje, kiedy się włąsnie nie znają
        • sid_15 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 03.06.15, 20:37
          Zgadzam się, zdarzało mi się chodzić na randki z mężczyznami, o których wiedziałam niewiele. Na zasadzie - spotkałam kupla z kolegą, pogadaliśmy 15 minut, a na drugi dzień kumpel dzwoni, że ten kolega pytał o mój numer telefonu, bo chciałby się umówić. Tudzież dwie rozmowy na czacie i umawiamy się na kawę.
          Moja koleżanka kiedyś intensywnie szukała męża (z sukcesem i nawet dobrze się dobralismile i miała taki zwyczaj, że poznawała na czacie czy tam gadu, kilka rozmów i randka.smile
        • pani.mysz Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 03.06.15, 23:26
          "Pani Mysz - rozumiem Twoją postawę. Jednak choć nie jest ona jakaś szczególnie unikatowa, nie jest tez bardzo powszechna."

          Większość par, które znam, z mojego szeroko pojętego pokolenia, tak właśnie budowało swój związek.
          Więc być może nie jest to postawa powszechna w Twoim otoczeniu, w innych bywa.
          • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 05.06.15, 23:17
            Pani Mysz - jeszcze raz - BYWA po prostu różnie. Zarówno w relacjach damsko-męskich, jak i towarzyskich ....Niemal każdy, kto nie wszedł w powazny związek ze swoim pierwszym chłopakiem/dziewczyną i nie trwa w takim związku może to potwierdzić. Nie ma tu reguły
            • pani.mysz Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 05.06.15, 23:48
              Tak. RÓŻNIE.
              A nie tak, jak u Ciebie.
              Nie znam chyba (myślę właśnie intensywnie) dorosłej pary, małżeństwa, które było dla siebie pierwszą miłością. Więc to też nie reguła.
              • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 00:09
                No a ja znam kilkanaście, ale nie jest to właśnie reguła. To, jak się ludzie poznają wynika z przypadku, ale też z wieku. Moja b. dobra koleżanka z podstawówki za miesiąc ma 25 rocznicę slubusmile Za mąz wyszła majac lat 17 smile - za mojego kolegę klasy a swego kolegę i sąsiada ...Jak się pobierali, a była to decyzja nie ukrywajmy podyktowana "wpadką" to znali się ja łyse konie. E. i A. bawili się w tej samej piaskownicy, chodzili do tego samego przedszkola. tej samej podstawówki, mieszkali w jednym bloku, mieli tych samych znajomych, koleżanki i kolegów itd. Jedno miało 15 a drugie 14 lat gdy zostali parą smile w 3 lata póżniej zostali małżeństwem, a niedługo potem - rodzicami 1 dziecka. Sami się smieją, ze sa parą ...kazirodczą smile Bo oni prawie jak brat z siostrą się znali NIM zostali parą, a zostali przecież jako osoby b. młode.
                Pary z wieku późniejszego poznają się już na ogoł inaczej ...
                • pani.mysz Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 00:29
                  A nie, pary, które się pobrały a były parami ze szkoły to ja też znam, sporo nawet.
                  Tylko żadne z tych małżeństw nie przetrwało próby czasu.

                  Wiadomo, że w różnym wieku ludzie różnie się poznają.
                  Większość znajomych mi par naszego pokolenia poznało się w swoich latach dwudziestych, czasem na początku, czasem po koniec. Poznało, ale nie od razu zostali parą, najpierw się znali, czasem byli przyjaciółmi.
                  Znam też pary, które się poznały wcześniej, mając te 17-18 lat, ale parami zostawali parę lat później.
                  • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 00:36
                    Nie, no z moich znajomych kilka par "od zawsze" jest nadal razem ...

                    Co do reszty - widzisz to zależy pewnie od wlasnie czasu, kiedy się ludzie poznają. W sensie wieku. Nastolatkowie - wiadomo - szkoła, podwórko, obóz. Ok. 20-stki - studia, grono kolegów. Ok 30. praca, hobby grono znajomych i tak dalej wiekowo...
                    Oczywiście mówimy teraz statystycznie, boi zawsze sa sytuacje inne..
                    Ale generalnie w szkole, czy na studiach najpierw się ludzie po prostu znaja , sa w jednej paczce, grupie, a potem zostają parą. Przy okazji pracy już inaczej. Nie, ze od 1 spotkania zostają parą, ale od 1 wspólnie umówionego wiadomo, że to randka.
                    • pani.mysz Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 01:00
                      Nieprawda.
                      Poznałam mojego męża w pracy.
                      Prawie trzy lata wcześniej niż coś pomiędzy nami zaiskrzyło.
                      Wcześniej spotykaliśmy się wielokrotnie, wcale to nie były żadne randki, więc nie wiem czemu uważasz, że od pierwszego spotkania wiadomo, że to randka.
                      Gdy nasza relacja się zmieniła oboje nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że tak jest i potrafimy powiedzieć kiedy to się stało.
                      Wcześniej byliśmy kolegami, nic damsko-męskiego nas nie łączyło.
                      • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 01:12
                        Matko ...Pani Mysz ...
                        Przecież pisałam, ze STATYSTYCZNIE ... Takich przykładów, jak Twój mogę z własnego zycia podac parę i także z własnego na zupełnie inną relację.

                        Nasze własne doświadczenia, nawet jeśli w naszym zyciu sa podobne wciąż nie są wyznacznikiem dla całego swiata. Bywa róznie ...Prosty przykład: ludzie poznają się na imprezie u znajomych np. Pani się panu podoba, pan - pani. Tańczą, gadają, pan pania odwozi do domu, umawiają się na spotkanie. co to jest? No randka. Tyle o sobie wiedzą wzajemnie, co pogadali na imprezie i w drodze z niej. Nie, to nic poważnego - jeszcze może być bardzo wiele rzeczy, które okazą się wzajemnie nie do przejścia. Na razie wiadomo jedno: podobają się sobie. No i tyle.
                        Mnóstwo jest związków, które tak się zaczęły i mnówstwo, które inaczej, np. tak jak Twój
                        • pani.mysz Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 01:19
                          Nie, cały akapit wygląda jak w cytacie poniżej i jest podany jako fakt.
                          O statystyce jest wyżej, w końcówce wypowiedzi wcześniejszej.

                          "Ale generalnie w szkole, czy na studiach najpierw się ludzie po prostu znaja , sa w jednej paczce, grupie, a potem zostają parą. Przy okazji pracy już inaczej. Nie, ze od 1 spotkania zostają parą, ale od 1 wspólnie umówionego wiadomo, że to randka."

                          Nie ma tak, że "przy okazji pracy jest inaczej" i "pierwsze umówione spotkanie to pierwsza randka".
                          Tak bywa.
                          Ale wcale nie zawsze, znam raczej odwrotne historie.

                          Historyjka o poznaniu na imprezie nie ma nic wspólnego z dyskusją o poznawaniu się w pracy.

                          Ty po prostu piszesz na ogół o swoim środowisku, swoim doświadczeniu, swoich normach, swoich poglądach.... tak jakby to były prawdy objawione.
                          A tak nie jest.
                          I tylko tak, już nie pierwszy raz, próbuję pokazać.
                          Trochę mi ręce opadają.
                          • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 08:08
                            No wiesz, mnie też trochę opadają ...
                            Sama przyznajesz, ze BYWA różne i nie ma tu reguły. Bo nie ma. Można się z kimś znac kilka lat nim miedzy ludźmi nagle zaiskrzy, można się tyle co poznać - oczywiste.

                            Nie opisuje żadnego "mojego środowiska" - bo które to miałoby w tym przypadku być? Wiekowe? Zawodowe? Towarzyskie?
                            No właśnie ...
                          • kora3 Znajomośc z pracy - Pani Mysz 06.06.15, 08:49
                            Jak w tytule - znajomość z pracy niejedno ma imię miła Pani Mysz.
                            Wspomnij wątek Liponii - opisała mniej więcej jak wygląda firma i praca w niej u niej i owego pana. Dużo ludzi, często się zmieniających, rodzaj pracy wręcz UNIEMOZLIWIAJĄCY poznanie się w trakcie pracy w sensie wymiany poglądów! Żeby móc porozmawiać trzeba się spotkać POZA pracą. I ktoś to spotkanie musi zaproponować, prawda? W tym przypadku pan. Jesli proponuje spotkanie solowe - to jest to na 99,9 proc. randkasmile I to jest randka ludzi, którzy się niby "znają" z pracy, ale faktycznie się nie znają i właśnie po to się spotykają by się POZNAĆ.

                            Trudno taką "znajomość z pracy" porównać do takiej znajomości, w której ludzie mają sporo okazji do poznania się faktycznie w trakcie wspólnej pracy. Ja np. mam takiego fotografa - współpracownika, którego po 2 miechach współpracy b. dobrze już znałam. I nic dziwnego, bo czasem spędzaliśmy z sobą całe dnie - razem jechalibyśmy gdzieś, pracowali, jedli i wracali. Przy takim charakterze wspólnej pracy po prostu trudno się NIE poznać wręcz! Bo siłą rzeczy rozmawia się nie tylko w temacie jakie ja obrazki chcę do tekstu i jak on je "widzi". Rozmawia się o wszystkim - od tematu materiału, poprzez prywatne sprawy, firmowe i tematy ogólne w końcu.
                            No i miałam okazję mnóstwo wiedzieć o koledze po tych 2 miechach: z tym, że ma np. niespecjalne relacje z ojcem, nie lubi rapu, kibicuje Realowi i cały szereg różnych info ważnych i mniej ...Z oczywistych przyczyn smile żadna relacja damsko-meska miedzy nami zaistnieć nie mogłasmile, ale zaistniała towarzyska: tak fajnie nam się gadało w pracy, że zaczęliśmy się spotykać także PO pracy: pogadać, pośmiać się, poradzić. Mimo sporej różnicy wieku (15 l.) bardzo dobrze się rozumiemy. Ale NIM taka relacja zaistniała musieliśmy się POZNAĆ, żeby się zwyczajnie polubić.
                            Teraz wyobraźmy sobie, że pracowalibyśmy w jednej firmie owszem, ale tak jak Liponia - bez szans na poznanie się przy jej okazji. Raczej marne szanse, byśmy się w ogóle poznali bliżej niż "czesć, cześc".
                            Tymczasem Ty piszesz tak, jakby możliwość poznania się dobrze pracując razem była oczywistością. Wcale nie jest. Podobnie jak wcale nie jest oczywistoscia, ani b. powszechne, że ludzie znaja się dłuższy czas na stopie koleżeńskiej nim staną się parą - tak bywa, a nie JEST.

                            I żeby znów nie było "wycieczki" w temacie "mego środowiska" smile mój były mąż nim został moim chłopakiem wcześniej przez 3 lata był moim kolegą z roku smile, przez te 3 lata ja miałam innych chłopaków, a jego po prostu tylko znałam i lubiłam smile
                            Mój ekspartner nim stał się partnerem także był wcześniej moim kolegą ze studiów (tyle, że innych) - i TYLKO kolegą, ale bliskim, z naszej ówczesnej "paczki" na tamtych studiach. Skończyliśmy te studia i w zasadzie przez dobrych kilka lat się nie spotykaliśmy - mieszkaliśmy wówczas w różnych częściach kraju. Tyle, że gadaliśmy za pomocą komunikatora - ale bez zadnych podtekstów damsko -męskich. No i jakoś tak wyszło, że po rozstaniu z mezem on bardzo szybko pojawił się w moim mieście przypadkiem i zaiskrzyło smile
                            Tak wiec ja z własnego doświadczenia wiem, że takie sytuacje się ZDARZAJĄ, być może nie sa nawet rzadkie (no chyba nie, skoro mnie się zdarzyły 2 razy z rzędu smile), ALE nie sa regułą. Tyle
    • yoma Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 03.06.15, 12:00
      ...pyta, czy może się do mnie wprowadzić smile
      • sid_15 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 03.06.15, 20:37
        O, u mnie jeszcze - zaczyna gadkę o dzieciach i założeniu rodziny.smile
        • kora3 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 05.06.15, 23:18
          No faktycznie przerazający typ
          • yoma Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 10:23
            Z ciekawości - jakie twoje niezaspokojone potrzeby zaspokoiło w tej chwili wygłoszenie sarkastycznej uwagi w stosunku do kogoś, kto w dobrej wierze odpowiada na twoją ankietę?
            • kora3 ??? Yoma 06.06.15, 10:28
              Ale , że co przepraszam?
              Wszak ja się z Sid ZGADZAM smile wg mnie osoba, które takie hmmm oczekiwania ma na początku znajomości jest tyleż przerażająca, co niebezpieczna, bo to jakiś desperat!
              • yoma Re: ??? Yoma 06.06.15, 13:05
                A to przepraszam, źle odczytałam.
                • kora3 Re: ??? Yoma 06.06.15, 13:30
                  spox smile
    • gazeta_mi_placi Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 19:14
      - jest ciotą
      - jest ubogi
      - jest mało męski
      - śmierdzi mu z gęby
      - jest alkoholikiem/hazardzistą/osobą chorą psychicznie
      - jest niski
      - ma wąsy i brodę
      - nie płaci na swoje dzieci
      - jest pedofilem
      - jest Pis-owcem/głosował na Dudę
    • lena36 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 06.06.15, 20:56
      Śmierdzi.

    • vivi86 Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 07.06.15, 13:43
      To wychodzi na nieco co pozniejszym etapie-nie liczy się z realiami finansowymi. Coś w stylu niw mamy mieszkania, zarabiamy po 1500 to strzelmy sobie 3 dzieci lub stosujmy npr. Jakoś to będzie. byt wiele się nasłuchałam jak to wygląda po 10-15 latach. Never ever.
    • baba67 Sorki nie mogłam sie powstrzymać 03.07.15, 13:54
      ...panem który
      -ma w skarpetach dziury
      -lubi macać kury
      -nie zbiera makulatury( w sensie recykling)
      -nie ma nawet matury
      -unika wysokiej kultury
      -wstydzi się swojej postury(w sensie garbi się)
      -nie wylewa spalonej frytury
      -lansuje się za pomocą fury
      Taki to na pewno nie.
    • kwiat_w_kratke Re: Nie kontynuwałabym znajomości z panem który? 04.07.15, 20:38
      Nie kontynuowałabym znajomości z panem, który pisze na forum dyskusyjnym, udając kobietę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka