Co sądzicie o takiej sytuacji?
Na ślub i wesele zaprosiła mnie para, która szczególnie bliska mi nie jest, ale zaproszenie było miłe i wiem, że szczere. Zaproszona zostałam z os. tow. oczywiście, ale para mego partnera nie zna. Niestety uroczystość wypadła w terminie, w którym mój partner miał już zaplanowany wyjazd służbowy, którego nie dało się w żaden sposób przełożyć, ani z niego zrezygnować. Ustaliliśmy, że pójde sama, albo z kolegą (kolega się rzecz jasna zgodził). Niestety okazało się, że z przyczyn zawodowych - moich - ja także nie dam rady pojawić się na ślubie i weselu. Szczęśliwie "wyszło" to jeszcze przed terminem potwierdzenia bytności.
Przeprosiłam młodą parę, spotkałam się ze zrozumieniem.
No i byłoby na tyle

Tylko, że chcielibyśmy te młodą parę obdarować prezentem gotówkowym (standardowym w naszym wykonaniu). Na ślub i wesele idą znajomi, więc myśleliśmy o przekazaniu karty z życzeniami i zawartości koperty przez nich. Ewentualnie o wysłaniu tego pocztą (no, ale kasa pocztą to już nieco ryzykowne - byłaby to wszak kasa w kopercie, a nie przekaz).
Bliska mi osoba uważa, ż raz- nie wypada fatygować znajomych (bliscy, nie widzą problemu w przekazaniu koperty od nas), dwa - nie wypada dawać prezentu nie przyjmując zaproszenia na wesele szczególnie ludziom niespecjalnie bliskim.
O ile w pierwszym przypadku ogólnie mogę się zgodzić - choć tu znajomi są bliscy, a prezent nie jest kłopotliwy w przekazaniu i problemu nie widzą, o tyle w drugim nie zgadzam się zupełnie. Fakt, nie powinno się dawać prezentu, który nie pozwala na rewanż (np. zbyt kosztownego), ale tylko wówczas, gdy rewanż wchodzi w grę. Tu nie wchodzi i w przypadku akurat ślubu/wesela/komunii taka sytuacja jest nierzadka. Poza tym swoje pieniądze możemy dać komu chcemy i w kwocie w jakiej chcemy.
A Wam jak się wydaje?