Dodaj do ulubionych

Koty sąsiadów

02.09.15, 10:59
Mam problem z kotami sąsiadów, które notorycznie wchodzą mi do mieszkania (połączone balkony). Lubię koty i nie miałabym nic przeciwko "ich wizytom", ale kocur pcha mi się do szafy z ubraniami i barku (jest silny i umie otworzyć dosyć ciężkie drzwi szafek). Kotka robi sobie z mojej kanapy drapak i raz zrzuciła mi telefon (na szczęście nic się nie stało). Niestety sąsiedzi są bardzo problematyczni (ciągłe awantury - z tego powodu koty szukają spokoju w moim mieszkaniu) i nie wchodzi w grę rozmowa o niewypuszczaniu kotów. Jak rozwiązać ten problem?
Obserwuj wątek
    • nevada_r Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 11:11
      Skoro rozmowa z sąsiadami nie wchodzi w grę, to czemu piszesz na tym forum? Chcesz wiedzieć, jak wyprosić koty na tyle delikatnie, aby nie czuły się urażone? tongue_out

      A z praktyczniejszych rad: załóż siatkę na drzwi balkonowe i masz problem z głowy.
    • morgen_stern Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 12:29
      Niestety sąsiedzi są bardzo problematy
      > czni (ciągłe awantury - z tego powodu koty szukają spokoju w moim mieszkaniu)

      Koty obchodzą swoje terytorium i uwielbiają takie wycieczki, zwłaszcza "na wysokościach". Taka jest ich natura, nie szukają u ciebie "spokoju" w obronie przed awanturami wink Raczej zasugerowałabym sąsiadom założenie siatki na balkonie, ale jak znam życie to tego nie zrobią "bo to kot, co mu się może stać". Spróbować warto.
    • anastazyl Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 13:07
      > Jak rozwiązać ten problem?

      Takie problemy generowane są przez "komunę", czyli "wspólne" (w tym wypadku: połączone) balkony, kuchnie, ogródki, narzędzia itp. Rozwiązaniem problemu jest wyjście z tej komuny, czyli solidne zabezpieczenie swojej części balkonu tak, aby koty, psy, chomiki i sąsiedzi nie mogli na nią się dostać. Podejrzewam, że to koszt rzedu 2-3 tysięcy, ale taki wydatek zdecydowanie warto ponieść dla świętego spokoju. A przy okazji rozwiązanie jak najbardziej zgodne z uniwersalnymi zasadami sv, które prywatność stawiają bardzo wysoko.
      • b-b1 Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 13:11
        Wystarczy osiatkować swój balkon-jeśli sąsiedzi niechętni koszt +/- 100zł
        • anastazyl Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 13:48
          b-b1 napisała:

          > Wystarczy osiatkować swój balkon-jeśli sąsiedzi niechętni koszt +/- 100zł

          Osiatkowanie jest półśrodkiem. Zabezpieczy przed wizytami kotków, ale nie zabezpieczy przed wścibstwem, paleniem tytoniu, hałasem itp. problemowych sąsiadów. Dlatego lepiej zainwestować albo w zabudowę swojej części balkonu albo w odgrodzenie się jakąś wysoką i solidną zaporą.
          • horpyna4 Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 07:55
            Osiatkowanie w opisanym przypadku jest jak najbardziej słuszne. Bo jeżeli sprawi się jakimś innym sposobem, że koty przestaną przychodzić, to natychmiast pojawią się gołębie. A one bywają bardzo uciążliwe.

            Osiatkowanie załatwia od razu sprawę zarówno kotów, jak i gołębi.
            • engine8 Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 02:13
              Znaczy sie taka siatke ogrodzeniowa zalozyc od gory do dolu?
              • horpyna4 Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 12:14
                Nie ogrodzeniową, są takie cienkie i mało widoczne siatki specjalnie do balkonów. Od dołu do góry, żeby nic nie wlazło, ani nie wefrunęło. A jak się ma kota w domu, to też lepiej, jak nie wydostanie się z balkonu na zewnątrz. Wyguglaj sobie "siatki balkonowe".

                Gołębie na balkonie potrafią być naprawdę nie do zniesienia... i chyba tylko koty mogą zapobiegać wizytom tych brudasów i założeniu gniazda na nieosiatkowanym balkonie.
              • b-b1 Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 12:21
                engine8 napisał(a):

                > Znaczy sie taka siatke ogrodzeniowa zalozyc od gory do dolu?

                Taką:
                www.google.pl/search?q=siatka+dla+kota&biw=1467&bih=702&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CFwQsARqFQoTCO6X8vqT3ccCFcJUFAodrxUAYw
      • matylda1001 Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 14:10
        anastazyl napisała:

        >Takie problemy generowane są przez "komunę", czyli "wspólne" (w tym wypadku: połączone) balkony<

        Jak to łatwo zrzucić wszystko na komunę smile Za tzw. komuny może i nie zwracano uwagi na potrzebę prywatności, budowano bloki, gdzie balkony często były usytuowane blisko siebie, ale każde mieszkanie miało balkon osobny.

        https://www.bieniaszogrodzenia.pl/upload/balkony_02_-_bieniasz.jpg

        Teraz dużo mówi się o prawie do prywatności, ale niestety tylko się mówi. W ramach oszczędności budują tak, że z jednego balkonu, podzielonego na kawałeczki, korzystają dwie, a często i trzy rodziny.

        https://www.wido.com.pl/foto/133_balustrady_przegrody_025.jpg

        >Podejrzewam, że to koszt rzedu 2-3 tysięcy, ale taki wydatek zdecydowanie warto ponieść dla świętego spokoju.<

        Nic nie wydaje się tak łatwo, jak cudze pieniądze smile
        • anastazyl Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 14:30
          matylda1001 napisała:

          > anastazyl napisała:
          >
          > >Takie problemy generowane są przez "komunę", czyli "wspólne" (w tym wypadk
          > u: połączone) balkony<
          >
          > Jak to łatwo zrzucić wszystko na komunę smile

          Jak widać niektórzy nie rozumieją co oznacza użycie cudzysłowu w zdaniu. Pisząc "komuna" nie miałem na myśli PRL tylko ogólnie podejście do "uwspólniania" wszystkiego, np. pomieszczeń, przedmiotów itp. Tak trudno to zrozumieć?

          > >Podejrzewam, że to koszt rzedu 2-3 tysięcy, ale taki wydatek zdecydowanie
          > warto ponieść dla świętego spokoju.<
          >
          > Nic nie wydaje się tak łatwo, jak cudze pieniądze smile

          Jeśli nie rozumiesz, że jeśli ktoś pyta o radę to w odpowiedzi ją otrzymuje wraz z oszacowaną kwotą i jest to jak najbardziej na miejscu, to może zamiast pisać swoje mało błyskotliwe komentarze skupisz się na meritum problemu. A do pogaduszek służą fora typu Pudelek, gdzie wiele osób na pewno rozbawisz swoimi tekstami...
          • matylda1001 Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 20:04
            anastazyl napisała:

            >> Jak widać niektórzy nie rozumieją co oznacza użycie cudzysłowu w zdaniu. Pisząc "komuna" nie miałem na myśli PRL tylko ogólnie podejście do "uwspólniania" wszystkiego, np. pomieszczeń, przedmiotów itp. Tak trudno to zrozumieć?<

            Wręcz przeciwnie, bardzo łatwo zrozumieć. Właśnie miniony ustrój propagował takie pomysły. Teraz obowiązuje moda na prawo do prywatności, a co z tego wynika można zobaczyć na załączonych obrazkach. A jak należy rozumieć "uwspólniania" ? ten cudzysłów coś oznacza, czy to tylko taki ozdobnik?

            >Jeśli nie rozumiesz, że jeśli ktoś pyta o radę to w odpowiedzi ją otrzymuje wraz z oszacowaną kwotą i jest to jak najbardziej na miejscu, to może zamiast pisać swoje mało błyskotliwe komentarze skupisz się na meritum problemu. A do pogaduszek służą fora typu Pudelek, gdzie wiele osób na pewno rozbawisz swoimi tekstami...<

            Moim zdaniem nie warto komentować złośliwych wypowiedzi, więc sobie daruję.
    • matylda1001 Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 13:19
      Takie wizyty wynikają z kociej natury. Koty wychodzące z domu urządzają sobie długie wycieczki, mają swój teren, który regularnie odwiedzają. Te "Twoje" koty robią to samo, tyle, że na takim terenie, jaki jest im dostępny. Moja kotka też przechodziła na balkon sąsiadów. Do ich mieszkania się nie pchała, ale zaczęła mi przynosić spinacze do prania, które sąsiadka trzymała w koszyczku na balkonowym stoliku. Nie chciałam czekać na to, co jeszcze wymyśli i na ewentualne wymówki sąsiadki, więc zamontowałam na boku balustrady taką kratownicę (jak przy pergoli), która skutecznie odgradza balkony. Kocie wycieczki się skończyły, a kratownica nawet ładnie wygląda, latem pną się po niej rośliny. Możesz rozważyć zamontowanie czegoś takiego na swoim balkonie. Kosztuje niewiele a problem rozwiązuje raz na zawsze.
      • allegra1002 Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 14:31
        matylda, jemu chyba chodzi nie o ustrój "komuna" a o komunę-jako wspólnotę.Tak ja to zrozumiałam.A co do kotów, koty głupie nie są i jak się je kilka razy z rzędu pogoni to przyłazić przestaną tam gdzie ich nie chcą. Ale z tego co czytam to te koty są goszczone , bo to i do szafy włażą i na kanapie się moszczą.Wypłoszyć za każdym razem jak tylko na balkon wlezą i konsekwentnie je "wypraszać".
        ps.Twoja sygnaturka mnie powaliła ze śmiechu na ziemię.Boskie! wink
        • asia.sthm Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 15:00
          Sygnaturka Matyldy tez ma u mnie "lubie to" big_grin

          Co do kotow, to juz sa zagoszczone wiec moze byc trudniej. Psikawka do kwiatow z woda dziala na wiekszosc kotow. Psikac prosto po oczach az sie obraza.
          Ja kiedys w ogrodzie cala grzadke mezowska woda po goleniu spryskalam aby kot sasiadow nie robil tam sobie kibla wygrzebujac przy tym cebulki. Kot sie na mnie smiertelnie obrazil i dlugo po tym przechodzac obok mojej posiadlosci jeszcze prychal, jeszcze mu sie przypominalo. Ale kuwety w rabatce juz nie bylo. Moze poperfumuj balkon jakimis zjadliwymi perfumami, ktorych nie uzywaz, niech sie do czegos przydadza.
          • allegra1002 Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 15:09
            Ja też już dość dawno temu miałam problem z sąsiedzkim kotem, który też do nas do ogrodu przyłaził i walił kupsko w dziecięcą piaskownicę.Za każdym razem jak go przy tym zdybałam dostawał ścierką w dupsko, potem już wystarczyło że zobaczył ścierkę z daleka i już zawracał.
        • matylda1001 Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 19:48
          allegra1002 napisała:

          > matylda, jemu chyba chodzi nie o ustrój "komuna" a o komunę-jako wspólnotę<

          Owszem, ale kiedy to niby mieliśmy być zmuszani do tej wspólnoty tak skutecznie, że aż nam w krew weszła i niby nie umiemy się wyzwolić? przecież nie za sanacji ani w średniowieczu, a w ustroju zwanym "komuna". A że w cudzysłowie? no cóż, prawdziwej komuny to u nas nigdy nie było. Wspomniał o wspólnych kuchniach, a to tzw. komunałka - wymysł minionego ustroju. Na szczęście też już miniony.
          Co do kotów, masz rację, można je wyprosić. Potrzeba tylko stanowczości i konsekwentnego postepowania.
          Ps. sygnaturka... cieszę się, że Wam się podoba, ale to zasługa Skazanej. To Jej złota myśl, ja tylko wyeksponowałam ku wspólnej uciesze smile
    • aspirex Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 16:07
      Mój kumpel zainstalował kawał sztywnej siatki ogrodzeniowej z odzysku. Przymocował ją do poręczy balkonu i do ściany tak, że sięga do sufitu i wychodzi w poziomie poza poręcz na ok. 30 cm. Kot sąsiada nie zdecydował się na wspinaczkę prawie 2 m w górę po siatce.

      Dobrym rozwiązaniem jest też szkło organiczne (plexi, lexan), chociaż trochę kosztuje i buja się na wietrze. Kot na pewno nie przejdzie.

      SV nie obowiązuje w stosunku do kotów, a sąsiadami nie musisz się przejmować.
    • engine8 Re: Koty sąsiadów 02.09.15, 17:39
      Postaw pare doniczek z liliami na balkonie..
      • agulha Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 00:52
        Dlaczego lilie? Ten zapach? Pytam, bo moi rodzice mają problem z kotem sąsiadki wypuszczanym na korytarz (na całe godziny!!).
        Co do odgrodzenia balkonu: odgrodzenie trwałe typu ścianka może wymagać zgody spółdzielni lub wspólnoty. Lepiej sprawdzić. Jeśli dom nowy, to bywa tak, że dostawienie czegoś takiego eliminuje gwarancję czy tam rękojmię firmy, która zbudowała dom, i w razie np. zalania balkonu piętro niżej albo co tam jest, możemy być ciągani, że to przez nasze naruszenie posadzki - tak mi powiedziała pani z adm., kiedy chciałam zabudować balkon. Ale wiele osób zabudowuje.
        Normalni ludzie, jak mają kota wędrownika, to ogradzają cały balkon siatką, także dla bezpieczeństwa kota. Ładny czarno-biały kot sąsiadów przyszedł na mój taras i do domu dwa razy. Teraz widzę z dworu, że mają siatkę pod sufit, koty (dwa) siedzą sobie często na samej barierce chyba, przy tej siatce.
        • nevada_r Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 06:44
          Lilie nie, one są dla kotów trujące! Ktoś chciał być złośliwy.

          O kocie trzeba porozmawiać najpierw z sąsiadką, później z administratorem budynku, a na końcu ja bym zadzwoniła albo do schroniska, albo na straż miejską. Swoją drogą, biedny kot.
          • matylda1001 Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 13:52
            nevada_r napisała:

            > O kocie trzeba porozmawiać najpierw z sąsiadką, później z administratorem budynku, a na końcu ja bym zadzwoniła albo do schroniska, albo na straż miejską. Swoją drogą, biedny kot.<

            A jaka to krzywda dzieje się tej biednej kocinie, żeby w obronie poruszać niebo i ziemię?
            • nevada_r Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 15:14
              >A jaka to krzywda dzieje się tej biednej kocinie, żeby w obronie poruszać niebo i ziemię?

              Siedzi na klatce przez wiele godzin - bez wody, jedzenia, bez kuwety, zabawek, bez towarzystwa ludzkiego, nie mając co robić. I przeszkadza innym mieszkańcom. Dla mnie jest ewidentnie zaniedbywany.
              • asia.sthm Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 16:39
                Nevada big_grin Jak tys dala rade wszystko to sobie dospiewac?

                --
                • nevada_r Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 16:46
                  Z posta Agulhi:

                  >Pytam, bo moi rodzice mają problem z kotem sąsiadki wypuszczanym na korytarz (na całe godziny!!).

                  Gdyby kot łaził po korytarzu okazjonalnie [bo zwiał z mieszkania i nikt tego nie zauważył], to Agulha by nie pisała, że jest z nim problem i że łazi po korytarzu przez wiele godzin. Reszta to moje przypuszczenia, ale czy naprawdę myślisz, że właścicielka wystawia kotu na korytarz żarcie, wodę, kuwetę i zabawki? I że kot łażący bez celu po korytarzu bez kontaktu z ludźmi jest kotem zadbanym? Bo dla mnie nie.

                  Co innego gdyby był wypuszczany na zewnątrz, ale mógł wracać na swoje życzenie, tutaj po prostu go wystawiają za drzwi jak niepotrzebny grat i niech sobie sam radzi. Mnie go szkoda, mimo że pewnie nie głoduje.
                  • asia.sthm Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 17:06
                    Aaaa, to przepraszam. Do jednego zdania Agulhi sie odnioslac - ja myslalam, ze nad tym kotem z balkonu tak sie nauzalalas.
                    • nevada_r Re: Koty sąsiadów 03.09.15, 17:06
                      A, może się źle podpięłam smile
                      • matylda1001 Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 04:02
                        Ja też myślałam, że chodzi o koty, które wylegują się na kanapie Autorki smile Ten od Agulhy rzeczywiście ma gorzej, ale jeszcze nie najgorzej. Myślę, że interwencja na tak "wysokich szczeblach" nie jest potrzebna.
                        • nevada_r Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 08:33
                          No nie ma najgorzej, ale ja lubię koty i uważam, że żaden na taki los nie zasługuje. wink A tak poza tym, to jest niebezpieczne dla kota, bo ktoś może niechcący go wypuścić na zewnątrz, wchodząc do klatki, i kot zaginie. Albo ktoś się ostatecznie wkurzy, że mu kot lata po klatce i biedaka struje albo jeszcze coś mu zrobi innego. Ja bym zgłaszała.
            • felisdomestica Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 11:07
              Kot latajacy między balkonami narażony jest na upadek z wysokości. Jakaś przegroda między balkonami na pewno jest, kot przechodzi po barierce. Nie wiemy które to piętro, Jeśli niskie, kot ma szanse przeżycia, ale ucieknie. Jeśli wysokie... weźmie się następnego kota, na rynku ich nie brakuje.
          • engine8 Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 02:16
            No zgoda ze lilie sa trujace i zadnej zlosliwosci tam nie bylo - jedynie rada jak sie pozbyc kotow.
            Mozna wyrzucic ale to sie moze nie podobac sasiadom.
    • mozambique Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 12:57
      no i co z tego ze trująće?

      czy koty żywią sie liliami ?
      albo jakimkolwiek innym zielskiem?
      • nevada_r Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 13:28
        Widać, że nie masz kota. wink Owszem, koty się żywią zielskiem, jeżeli mają możliwość, to zjadają trawę. Uzupełnia im to składniki odżywcze i pomaga odkrztuszać kłaczki.

        Ale te domowe koty bardzo często podgryzają rośliny doniczkowe lub wręcz zjadają ich części. Wiele roślin jest dla kotów trujących, tak jak te lilie. Zrozumiałam propozycję "postaw lilie" jako złośliwą propozycję otrucia przeszkadzającego kota.
        • robeenek Re: Koty sąsiadów 04.09.15, 14:00
          nevada_r napisała:
          Zrozumiałam propozycję "postaw lilie" jako złośliwą propozycję otrucia przeszkadzająceg
          > o kota
          .

          I prawidłowo tak to zrozumiałaś (i nie tylko Ty). Szkoda słów, naprawdę... sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka