kora3
11.12.15, 11:33
Pewna pani na portalu ogłoszeniowym znalazła anons dotyczący sprzedazy rzeczy, która ja interesowała. Napisała pod podany mali. Ogłoszeniodawca odpisał, że łatwiej bedzie mu sie kontaktowac telefonicznie i podal swoj numer, nie widziała przeszkód. Dwa razy dzwoniła do oglaszającego się, raz nie odebrał, za drugim razem owszem, telefonicznie dogadali szczegóły. To było przedwczoraj, a dziś zadzwoniła do nie jakaś pani i pyta co ja łaczy z jej mezem. Kobita zbaraniała. Pyta o kogo chodzi, pada imie i nazwisko ogłoszeniodawcy. No to mówi prawdę, ze ogłoszenie, że chce kupić itd. Pani na to, ze mąż niczego nie sprzedaje, a pani jest ....
Kobieta sie rozłaczyla i dobrze, ale mam pytanie: jak Wy zachowalibyście sie w podobnej sytuacji? I co gdyby nie szło o anonimowego sprzedawce z innego miasta, którego na oczy nie widzieliście, ale np. o nowo poznaną kolezankę/kolegę?