Dodaj do ulubionych

"Co panią łączy z moim mężem?"

11.12.15, 11:33
Pewna pani na portalu ogłoszeniowym znalazła anons dotyczący sprzedazy rzeczy, która ja interesowała. Napisała pod podany mali. Ogłoszeniodawca odpisał, że łatwiej bedzie mu sie kontaktowac telefonicznie i podal swoj numer, nie widziała przeszkód. Dwa razy dzwoniła do oglaszającego się, raz nie odebrał, za drugim razem owszem, telefonicznie dogadali szczegóły. To było przedwczoraj, a dziś zadzwoniła do nie jakaś pani i pyta co ja łaczy z jej mezem. Kobita zbaraniała. Pyta o kogo chodzi, pada imie i nazwisko ogłoszeniodawcy. No to mówi prawdę, ze ogłoszenie, że chce kupić itd. Pani na to, ze mąż niczego nie sprzedaje, a pani jest ....
Kobieta sie rozłaczyla i dobrze, ale mam pytanie: jak Wy zachowalibyście sie w podobnej sytuacji? I co gdyby nie szło o anonimowego sprzedawce z innego miasta, którego na oczy nie widzieliście, ale np. o nowo poznaną kolezankę/kolegę?
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 11:48
      no cóż, zebrałaś przypadkiem od zazdrosnej żony, zdarza sie

      ciesz sie , ze ne dostałaś parasolką smile
      • kora3 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 11:54
        mozambique napisała:

        > no cóż, zebrałaś przypadkiem od zazdrosnej żony, zdarza sie
        >
        > ciesz sie , ze ne dostałaś parasolką smile


        A skąd masz podejrzenie, że chodzi o mnie? Mylisz się , gdyby chodziło, napisałabym. W końcu to żaden wstyd dla kobiety, że coś kupuje z ogłoszenia.
        >
    • vivi86 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 12:00
      powiem tak: miałam podobną sytuację. Dwa telefony z numeru zastrzeżonego; nie zdążyłam odebrać. Telefon dzwoni po raz kolejny i pani startuje z impetem:
      - "skąd ma pani numer mojego męża!?"
      -??????? tzn?
      -czy pani jest z miast A?
      - nie, jestem z miasta B (dość odległego nawiasem mówiąc)
      - (dużo spokojniej) a to przepraszam
      -czy to pani dzwoniła z numeru zastrzeżonego?
      tak, przepraszam

      Pani chyba źle wpisała jedną z cyfr smile
      Co bym zrobiła, gdyby dała mi szansę?
      Powiedziałabym, że nawet nie znam, zatem nic nie łączy i dodała, że jak się komuś nie ufa to nie ma sensu z nim być, a latanie, szpiegowanie, węszenie po gg i innych facebookach czy bogdanek/bogdanka przypadkiem nie przyprawia nam rogów to żenada 7 stopnia. Pomijajć już fakt, że i tak nic nie osiągnie, bo jak druga połowa zechce puścić ją w trąbę to zrobi to i tak.

      I tak, jest to zgodne z sv, bo to nie ja mieszam się w czyjeś sprawy tylko ktoś mnie do nich wepchnął smile
      • vivi86 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 12:00
        a telefony niemal o 1:00 w nocy big_grin
    • annthonka Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 13:12
      W podobnej sytuacji zakończyłabym połączenie i zapomniała o sprawie - szarpanie się z patologicznie zazdrosną żoną ogłoszeniodawcy to raczej marna rozrywka.

      Nie bardzo za to rozumiem pytanie o nowo poznaną koleżankę/kolegę.
      • kora3 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 13:49
        Ws. kolezanko/kolegi Anthonko: no np. poznajesz kogoś, wymieniacie się numerami, kontaktujecie w jakiejś błahej sprawie i za chwilę dzwoni zazdrosna połowka. O ile w przypadku sprzedawcy na oczy niewidzianego kontaktu raczej juz nie bedzie, o tyle tu pewnie bedzie.
        • annthonka Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 16:34
          W takim przypadku też bym taki kontakt odpuściła. Co innego gdyby chodzilo o przyjaciela, lecz tu mówimy o ledwie co poznanym luźnym znajomym, więc strata niewielka, a święty spokój nie ma ceny wink
          • kora3 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 16:37
            Uwazam wielce podobnie smile
      • lati7 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 16:48
        annthonka napisała:

        > W podobnej sytuacji zakończyłabym połączenie i zapomniała o sprawie - szarpanie
        > się z patologicznie zazdrosną żoną ogłoszeniodawcy to raczej marna rozrywka.
        >
        > Nie bardzo za to rozumiem pytanie o nowo poznaną koleżankę/kolegę.

        Dokładnie annthonka, tak samo myślę. A problem i temat jakiś taki z piaskownicy .. ;p Zazdrosne żonki zawsze były i będą... i co z tego ? Udzielić informacji i nie ekscytować się zbytnio.
        • kora3 Lati 11.12.15, 18:14
          No tu sprawa jest raczej dośc oczywista, bo wszak chodzi o przypadkowego gościa z ogłoszenia i jednorazowy z nim kontakt biznesowy.
          Schody zwykle zaczynają się, gdy z daną osobą ktoś kontaktować się musi, np. zawodowo.
          Nie miałam takiej sytuacji, acz pare takich widzialam. Ja bym sobie nic nie robiła z jazd takiej żony, tylko normalnie pracowała i kontaktowała się z gosciem w razie potrzeby.
    • kadfael Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 13:23
      To Ci opowiem, co spotkało moją znajomą. Pewna firma zatrudniła ja jako doradce wizerunkowego. Miała ona doradzać, obserwować np. wystąpienia medialne pracowników - i komentować, doradzać, poprawiać. Pewnego razu po występie jednego z pracowników napisała mu na służbową komórkę, że ogólnie było OK, ale ma parę uwag i je omówią. Wyobraź sobie jej osłupienie, kiedy po chwili dostała maila o treści mocno nieparlamentarnej - "Odp... się s...". Okazało się, że do telefonu dorwała się zazdrosna żona. Moja przyjaciółka - jeszcze nie wiedząc kto był adresatem po prostu poszła z tym do szefa. Kolega miał szczęście, bo i szef, i koleżanka byli dosyć wyrozumiali.
      • kora3 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 13:46
        Wiesz Kad, mnie zawsze w takich sytuacjach zastanawia, czy taka osoba nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo może zaszkodzić swemu mezowi/partnerowi/partnerce/zonie takim wariackim zachowaniem. Tu powiadasz szef o kolezanka byli wyrozumiali, ALE przecież nie zawsze tak musi być. Za taki tekst na uwagi od doradcy wizerunkowego gośc normalnie mogł wylecieć z pracy.
    • chris1970 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 13:33
      W przypadku jednorazowego telefonu zrobiłbym nic. Jeden telefon to jeszcze nie nękanie ani też nie powód aby od w sumie to nieszczęśliwej z zazdrości małżonki żądać satysfakcji. Kobitka ulżyła sobie i tyle, więcej dzwonić zapewne nie będzie, bo jak rozumiem, powodu mnieć nie będzie. Numer telefonu nie pojawi się na liście połączeń w komórce męża.
    • baba67 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 13:40
      Jeśli nowo poznany kolega tkwiłby w patologicznym związku bo na przykład kocha dzieci na pewno spotkałby się ze współczuciem i wyrozumiałością. Kolega z zazdrosna partnerką któremu to najwyrazniej odpowiada raczej byłby kolega z baaardzo daleka bo jego profil osobowości jest niekompatybilny z moim.
      • kora3 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 14:03
        Wiesz, szczerze, to mnie by kompletnie nie interesowało dlaczego ktos ma zazdrosną żonę/partnerkę i dlaczego nadal z nią jest. Chyba, ze chodziłoby o bardzo bliskiego kolegę, albo przyjaciela. A tak to unikam takich ludzi, bo nie mam, zamiaru naciągać się z jakąś wariatką - wszystko jedno dlaczego sfiksowana
        • baba67 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 15:01
          Dla mnie ma.
          • kora3 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 15:17
            A dla mnie - nie. Dla mnie znaczenie miałoby tylko to,czy chodzo o osobe mi bliską. Gdyby tak było starałabym się pomóc, albo przekonac do rozstania. W przypadku dalszej znajomosci po prostu bym unikała takiego typa. Chodzi rzecz jasna o kontakty prywatne, bo zawodowo latałoby mi to już całkiemsmile
    • cetherena Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 11.12.15, 20:57
      Zapewne zachowałabym się z chłodnym dystansem mówiąc, że z omawianym mężem nie łączy mnie nic co mogłoby zaszkodzić ich cudownemu małżeństwu.
      Gdyby szło o nowo poznanego kolegę, po prostu zakończyłabym znajomość. Nie życzę sobie być narażoną na tego rodzaju nieprzyjemności.
    • sweet_pink Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 12.12.15, 00:00
      Tonem możliwie spokojnym i neutralnym "Przepraszam Panią, ale nie mam zwyczaju opowiadać nieznajomym na takie pytania. Proszę mnie więcej nie niepokoić. Miłego dnia/wieczoru" i rozłączenie rozmowy. Przy kolejnej probie kontaktu to samo plus blokada numeru.
      Drugiej stronie nic bym nie mówiła, na zasadzie nie moje małpy nie mój cyrk. W dalszych relacjach, niż bardzo bliska przyjaźń, nie ma jak oceniać, komu taki donos pomoże, a komu zaszkodzi. Raz może uratować niewinnego przed problemami społecznymi, a innym skutecznie utrudnić zdradzanej żonie zdobycie dowodów rozwodowych (przez pomyłkę podejrzanych). Lepiej nie dotykać.
      W relacjach bliskiej przyjaźni ten temat już imho wychodzi poza reguły S-V.
      • kora3 Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 12.12.15, 00:39
        Wiesz, pamiętam taka sytuację z jednym pracownikiem samorządu. Mnie osobiscie nie dotyczyła, ale dotyczyła paru kolezanek z branży. Otóż pan miał taka własnie dziwną żonę. Najprawdopodobniej przegladała mu komórkę i potem wydzwaniała pod numery odebrane, albo "wydzwaniane" przez niego. Byla przy tym agresywna, nie pytała tak jak ta pani z wątku, tylko od razu atakowała, że dlaczego pani wydzwania do mojego meza, po co mój maz się z panią kontaktuje itd. Sadzę, że wiedziała czym się mąz zajmuje i ze jego praca polega na kontaktach z ludźmi, także w godzinach innych niż standardowe "firmowe". Raz, drugi, trzeci i się rozniosło, że jak się do pana zadzwoni, to potem zona tak cyrkuje. No, ale jak ktos jusiał zadzwonić na komórkę, bo np. po godzinach urzędowania było, albo stacjonara nie odbierał w pracy, to musiał i czesc. Pan dodam był naprawdę bardzo przecietny wizualnie- widziałam na focie smile, z tego co słyszalam sympatyczny, ale nie jakiś bawidamek czy cos takiego. Tak czy owak sytuacja się powtarzała, nikt chłopinie nic nie gadal jednak.
        Sprawa się jednak rypła, bo kiedyś do tego pana, gdy był na wolnym zadzwoniła sekretarka włodarza miasta z jakimś zapytaniem. slad po połaczeniu pozostał i pani żona ją bluzgała, choc tamta tlumaczyła, ze dzwoniła służbowo, a nie prywatnie, jak pani sugerowała. Dziewczyna chyba w ciąży wówczas byla, hormony jej szalały, nerwy pusciły i poskarżyła się swemu szefowi, który widzac ją zapłakaną zapytał co się stało. Nim chłop z wolnego wrócił, włodarz miasta juz zrobił "wywiad" i dowiedział sie, ze jego sekretarka bynajmniej nie jest jedyną zbluzganą, a sytuacja trwa juz dośc dlugo. No i pan przestał być naczelnikiem wydziału. Oficjalnie wskutek planowanych zmian blizej nieskonkretyzowanych. Moze jakby wiedział co zona wyprawia, to by jakos zadziałał...
        W jakis czas później okazało się, że pan miał ongis ognisty romans, którego owocem było dziecko. Żona mu jednak "wybaczyła", ale byla delikatnie mowiąc nieufna ...
    • vi_san Re: "Co panią łączy z moim mężem?" 14.12.15, 09:14
      Staram się sfinalizować jak najszybciej transakcję [czemu niby miałabym zrezygnować?] i staram się na przyszłość unikać sprzedawcy ze stuknięta żoną. W przypadku nowo poznanego znajomego - postępuje podobnie [tylko bez finalizowania transakcji]. Zapytana o powód - odpowiadam zgodnie z prawdą!
      • kora3 10/10 Vi -san nt 14.12.15, 10:13

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka