kora3
17.12.15, 15:27
Zainspirował mnie watek o alkoholu na Wigilii, ale chcialabym poznac Wasze zdanie w szerszej perspektywie.
Uprzedzając - tak, kazdy ma prawo hołdować, albo nie danej tradycji i jesli się jest jego gosciem, wypada to uszanować.
Ale jak wspomniałam, chciałabym - szerzej.
Pisałam tu kiedyś o mojej antyalkoholowej koleżace, ktorej niechęć do alkoholu bynajmniej z tradycji nijakiej nie wynikała, a z czego innego i parę osób uznało, ze zachowuje się niegrzecznie, bo "stawia mnie pd ścianą". Nie tak to było, ale - owszem - gdyby impreza urodzinowa była w domu, to stawiałaby. Kolezanka jednak ma problem z sobą, więc nie jest tu tematem do rozwazań.
Co jednak z osobami, które problemu z sobą nie mają, tylko właśnie hołdują jakiejś tradycji?
Odwrócmy sytuację z watku Oli. Założmy, że Wigilie organizuje jakaś siostra i zamierza podać i pić na niej wino - symbolicznie. Tradycja rodzinnego domu jest taka, że na Wigilii zero alkoholu, ale rzecz nie dzieje się w rodzinnym domu. Załozmy, ze dla matki i dziadka oczywiste jest, że zero alkoholu. Organizująca Wigilię o tym wie, ale uwaza, że ta tradycja nie jest warta hołdowania, a że nie ma umocowania w żadnych koscielnych przepisach, to jest zdania, że osoby hołdujace mogą oczywiscie lampki wina nie wypić, ale oczekiwać, ze go nie będzie nie powinny. A tu matka i dziadek w zwiazku z zaistniałą sytuacją odmawiają udziału. Czy tak byłoby grzecznie?
PS. Pomińmy to, że mogą odmówic udziału i nie podać prawdziwej przyczyny. Załozmy, że rzecz dzieje się wśród bliskich i szczerze mowią w czym rzecz