vi_san
11.01.16, 11:58
Poznałam dziś na gruncie zawodowym równocześnie dwie panie około pięćdziesięcioletnie, które przedstawiły się "Kaśka Iksińska" i "Myszka Igrekowska". Kontakt zawodowy będzie kontynuowany drogą mailową. O ile mail pierwszej pani brzmi Katarzynaiksińska@wp.pl, o tyle drugiej myszkasłodka@całuski.pl [nie dokładnie, ale o sens mi chodzi]. Czy tylko mi się wydaje to niestosowne? O ile przedstawianie się osobie poznawanej służbowo zdrobnieniem [typu Kaśka, Gośka, Fela] jeszcze "ujdzie" [acz też jest niezbyt na miejscu], rozumiem, że ktoś może nie używać pełnej formy imienia z różnych przyczyn, ba, są "pomysłowi" rodzice, którzy nadają dziecku imię w wersji zdrobniałej [znam Magdę a nie Magdalenę, Kubę a nie Jakuba itp]... Z tym, że też przedstawienie [moim zdaniem] powinno brzmieć wówczas "Kuba Iksiński" a nie np. Kubuś, Magda, a nie Madzia. Jednak największą moją dezaprobatę wywołała pani Myszka. I to zarówno infantylnym przezwiskiem, jak i infantylnym mailem. Ale kiedy [po wyjściu pań] wyraziłam na głos moje odczucia usłyszałam od współpracowników, że nie mam racji, że właśnie tak jest fajnie, że się czepiam, że jestem sztywniarą itd. Czy tylko mi się wydaje, że "Myszką" to się można mienić w gronie dobrze zaprzyjaźnionym i kontaktach prywatnych? I że do kontaktów zawodowych słuszniej jest założyć skrzynkę mailową o nieco innym adresie?