agnieszka81weks
06.03.16, 11:59
Temat nie dotyczy samego faktu czyjegoś romansu, ale wiedzy o nim. Razem z mężem jesteśmy osobami nieco po czterdziestce. Mamy przyjaciół od prawie dwudziestu lat - podobnie jak my małżeństwo. W praktyce wygląda to tak, że ja jestem najlepszą przyjaciółką jej, a mąż jego, chociaż relacje całej naszej czwórki są a raczej były bardzo bliskie. Na początku tego roku oni się rozstali po prawie 15 latach małżeństwa. Wyszło, że on miał liczne romanse, ostatni trwa do tej pory, z o ponad połowę młodszą kobietą - studentką pierwszego roku, której wynajął mieszkanie i którą utrzymuje. Jego żona się o tym dowiedziała przypadkiem, była wielka awantura, on się wyprowadził, złożył pozew o rozwód, jak to dalej będzie można się tylko domyślać. Ona kilka razy nocowała u nas, ja ją pocieszałam, opiekowałam się nią, nawet parę razy wzięłam dzień urlopu, żeby z nią zostać, była naprawdę w fatalnym stanie.
Tymczasem mój mąż cały czas utrzymuje przyjacielskie stosunki z nim i jak mi zapowiedział, cała ta sytuacja i rozwód nie zmieniają nic w jego z nim relacjach. Zapytałam jak długo wiedział o jego romansach, w tym o tym ostatnim. Powiedział mi, że od samego początku. Byłam zszokowana. Zapytałam czemu mnie nie poinformował. Na co odpowiedział, że w przyjaźni męskiej najważniejsze jest dotrzymywanie słowa i sekretów i za nic w świecie nie zdradziłby swojego przyjaciela. Powiedział też, że ma do mnie zaufanie, ale to kwestia męskich zasad i nie mam nawet prawa oczekiwać, że będzie mi podawał jakiekolwiek "tajne" informacje z życia swoich męskich przyjaciół (innych zresztą nie ma).
Czuję, że to nie jest w porządku. Co na ten temat mówi dobre wychowanie? Czy naprawdę trzymamy sekrety naszych przyjaciół w absolutnej tajemnicy nawet przed najbliższymi? I druga sprawa, czy on przyjaźniąc się i wspierając nadal (póki co jeszcze) męża mojej przyjaciółki zachowuje się w porządku, mimo że ten mąż postąpił moim zdaniem jednoznacznie negatywnie? Jak to widzicie? Czy zasady SV w ogóle tu mają zastosowanie?