demodee
03.04.16, 10:46
Od miesiąca mam nową pracę. Pracuję w pokoju z jedną koleżanką, ale mam wrażenie, że z całym działem.
Otóż do naszego pokoju swobodnie wchodzą inni pracownicy w celu pozwierzania się. Że pies zachorował, że córka nie radzi sobie z angielskim, że teściowa w święta była nie do wytrzymania. Zwierzają się niby koleżance, ale na cały głos. Potem następuje narada, co zrobić, trwa to czasem i pół godziny, ja nie wiem, ci ludzie nie mają nic do roboty, czy tacy wydajni są, że tyle czasu marnotrawią? Ja się w te dyskusje nie mieszam, ignoruję i próbuję pracować.
Ja jestem nowa, mnóstwo nowych rzeczy do nauczenia, każdą rzecz sprawdzam po zrobieniu, żeby nie było błędów. Potrzebuję skupienia. Opowieści o teściowych wytrącają mnie z równowagi, muszę od nowa wszystko sprawdzać, trwa to parę razy dłużej niżbym chciała. Boję się, że będę oceniona jako pracownica powolna, a co będzie, jak jeszcze będę robiła błędy? Zależy mi na pracy, w moim zawodzie o pracę trudno.
Co mam zrobić?
Czy mam z miłym uśmiechem proponować, żeby koledzy wyszli na korytarz porozmawiać? Czy włączać się do dyskusji, żeby się przypodobać koleżankom? Włączać się, a po paru zadaniach mówić: "no pogadaliśmy sobie, a teraz czas trochę popracować"?
Każde z tych rozwiązań jest złe. Nie mogę dorosłym ludziom mówić, co mają robić w pracy i czy na korytarzu, czy gdzieś indziej. Ignorowanie może być odczytane jako jako braki w komunikacji międzyludzkiej i ogładzie. Ględzenie z nimi o psach i planach urlopowych spowoduje, że będę miała mniej czasu na pracę i szefostwo może mi nie przedłużyć umowy, bo kto by chciał zatrudnić powolnego pracownika?
Wszystkie te pomysły wydają mi się złe, może szanowne forum coś podrzuci?