ptolemeusz28
09.11.17, 16:27
Witam,
Co myslicie o tej sytuacji, ktorej bylam swiadkiem?
Rzecz sie dzieje w malej kawiarni: w tej kawiarni jest jeden duzy wygodny fotel, taka dluga sofa na ktorej moze siedziec kilka osob, kilka zwyklych stolikow i wysokie krzesla przy oknie...
Wszystkie miejsca zajete, oprocz wysokich krzesel.
Na najwygodniejszym fotelu siedzi dziewczyna z komputerem (tam jest wi-fi).
W pewnym momencie wchodzi babka z malym dzieckiem na reku (jakis roczek, poltora), szuka miejsca zanim cos zamowi, rozglada sie...
Za chwile facet pracujacy w tej kawiarni podchodzi do tej dziewczyny na najwygodniejszym fotelu i mowi "przepraszam, ale ta pani jest z dzieckiem i bedzie jej niewygodnie na wysokich krzeslach, czy moze sie pani tam przesiasc i zwolnic jej fotel?"
Dziewczyna sie wkurzyla i wyszla z kawiarni, a babka z dzieckiem zadowwolona zajela jej miejsce.
Co o tym sadzicie? Mnie to troche wkurzylo, bo o ile ustepowac matce z dzieckiem w autobusie, albo w kolejce do lekarza, po zakupy; ktore musi zrobic, zeby przezyc i jesc, tp normalne dla mnie. Ale kawiarnia? Czy jest obowiazek chodzenia do kawiarni??
Czy naprawde jej sie to miejsce nalezalo, bo ona z dzieckiem?
Kto tu byl niegrzeczny: dziewczyna, ktora wyszla obrazona, a niby powinna byla ustapic z usmiechem najwygodniejsze miejsce, czy matka, ktora widziala, ze nie ma wolnych miejsc, zamiast sobie odpusic lub szukac innej kawiarni to wymusila na kelnerze, aby przesadzil kogos, czy ten kelner?