Dodaj do ulubionych

2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV

04.05.19, 09:26
W nawiązaniu do wątku króliczo-wegańskiego, dostrzegłam dwie syntetyczne postawy, które (jak mi się wydaje) są przyczyną braku możliwości zgody co do uniwersalnego zakresu SV. Umownie nazwę je "tradycyjną" ("reakcyjną") - reprezentowaną np. przeze mnie i "rewolucyjną" ("lewacką") - reprezentowaną np. przez minniemouse, która zresztą doskonale i krótko ją scharakteryzowała. Cytuję:

jak się kogoś zaprasza w dzisiejszych czasach to niestety wypada zapytać czy ma jakieś preferencje żywieniowe. i wziąć je pod uwagę. inaczej nie jesteś dobrze wychowana ani życzliwą gościom gospodynią.

Oto kwintesencja sposobu rewolucyjnego. Tradycyjny mówi zaś (cytat mój):

Jak się kogoś zaprasza, to zaproszony ma się dostosować i albo przyjąć zaproszenie z dobrodziejstwem inwentarza, albo nie przychodzić. Gospodarz w żadnym razie nie ma obowiązku interesowania się preferencjami żywieniowymi gości.

Oczywiście w tych dwóch sposobach nie chodzi tylko (a nawet przede wszystkim) o żywienie. To jest cały światopogląd i postawy, które wykluczają się i nigdy między nimi zgody nie będzie. Stąd się bierze, jak mniemam, jakieś 95% konfliktów na tym forum, na innych oraz w życiu prywatnym. Każdy konflikt na tym tle rozwiązywałabym pytaniem "jaki światopogląd wyznajesz"? I w zależności od odpowiedzi od razu wiadomo, czy dane osoby się dogadają czy nie.

Wyznawcy wyżej wspomnianych orientacji nie porozumieją się nigdy na gruncie życia towarzyskiego. (Co oczywiście nie gwarantuje i z tego nie wynika, że wyznawcy tej samej orientacji, w razie konfliktu między sobą, zawsze się porozumieją). Jestem też zdania, że w związki małżeńskie i konkubenckie powinny wchodzić wyłącznie osoby tej samej relacji światopoglądowej. Gwarantuję mniej konfliktów smile

Nie zgadzam się również z tym, co minnie napisała i co również jest wyrazem, wg mnie, naiwnego optymizmu i chciejstwa rewolucjonistów:

cale szczęście ze, miejmy nadzieje, jest takich niekumatych gospodarzy coraz mniej.

Całe szczęście, że miejmy nadzieję, jest takich tradycyjnych gospodarzy coraz więcej, a młode pokolenie powoli acz systematycznie odrzuca rewolucyjną i lewacką ideologię pseudo-otwartości, staje się bardziej asertywne i nie pozwoli sobie wejść na głowę rozmaitym weganom, feminazistkom, wyznawcom multi-kulti i całemu szeregowi innych psycholi, których z czasem pogoni na dobre.

Do z jakiej frakcji jesteście, kochani forumianie? smile Reakcjoniści czy lewacy?
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 04.05.19, 10:27
      Jestem z frakcji, która pamięta, że prowokowanie rozmów o polityce jest niestosowne.
    • mim_maior Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 04.05.19, 11:25
      Androny aśćka pleciesz, jakem konserwa.
    • 10iwonka10 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 04.05.19, 13:49
      To nie do konca tak wyglada. Dobre maniery,dobre wychowanie I pewna klasa nie ma nic wspolnego z pogladami politycznymi.
      Ja nie widze niczego niestosownego w zapytaniu czy np ktos z gosci ma na cos uczulenie lub jakiejs potrawy zdecydowanie nie lubi ( mam na mysli osoby ktorych nie zna sie dobrze). Tak naprawde mozna tej osobie podac cos innego - swiat sie nie zawali a wszyscy beda zadowoleni I zjedza z apetytem podane potrawy. Mam na mysli juz konkretne potrawy nie np czy ktos lubi kawe z ekspresu czy rozpuszczalna... herbate z torebki czy z fusow….to juz mozna naprawde wypic cokolwiek sie dostanie.

    • angazetka Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 04.05.19, 15:38
      Przedostatnim akapitem pokazujesz, że ty jesteś z opcji dalekiej od s-v.
    • snajper55 3 sposób 04.05.19, 17:01
      Nie pytam zapraszając o dietę, natomiast w trakcie staram się spełniać życzenia gości. Tak więc nie przygotowuję się na różne przypadki i nie mam koszernej wołowiny ani "jajek" z tofu. Mam za to normalnie zaopatrzoną lodówkę w której każdy zapewne znajdzie coś dla siebie.

      S.
      • verdana Re: 3 sposób 04.05.19, 17:18
        Człowiek dobrze wychowany stara się dososować do innych osób, tak, aby przebywanie z nim, czy wizyta u niego (ew. gdy idzie z wizytą) nie sprawiało nikomu kłpotów i przykrości. A wiec gospodarz, który podaje to, co uwaza za stosowne i absolutnie nie interesują go preferencje gosci nie jest po prostu osoba dobrze wychowaną. Ani nie jest dobrym gospodarzem. Gość, który nie może czegos jeść i gania gospodarza, aby przyrzadził co innego (poza najbliższą rodziną) jest także źle wychowany. Ale nie jest źle wychowany czegoś nie jedząc. Zmuszanie do jedzenia, picia i wymóg zgadzania się z poglądami politycznymi gospodarza jest fundamentalną nieznajomoscią dobrych manier. I dobrze wychowanie gospodarze jak świat światem dawali gosciom tzw "osóbki", jesli było wiadomo, ze citoka Tekla wołowiny do ust nie bierze, a wucjcio Eustachy bz koniaczku kotleta nie przełknie.
    • heniek.8 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 04.05.19, 20:19
      ale po co się zaprasza ludzi?
      żeby podtrzymywać relacje, jednym zdaniem
      a co to za relacja jeżeli powiesz "jak chcesz to przyjdz ale nie spodziewaj się że chcę się czegoś dowiedzieć o tobie"
      inna sprawa że robi się luźniej bo bardziej dostępne jest wszelkiego rodzaju kupowanie, zamawianie, wyjście na miasto
      • zmija_w_niebieskim Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 10:59
        heniek.8 napisał:

        > ale po co się zaprasza ludzi?
        > żeby podtrzymywać relacje, jednym zdaniem
        > a co to za relacja jeżeli powiesz "jak chcesz to przyjdz ale nie spodziewaj się
        > że chcę się czegoś dowiedzieć o tobie"
        > inna sprawa że robi się luźniej bo bardziej dostępne jest wszelkiego rodzaju ku
        > powanie, zamawianie, wyjście na miasto
    • zmija_w_niebieskim Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 04.05.19, 21:49
      Nigdy bym nie przypuszczała, że staropolska gościnność i zasada "Gość w dom, Bóg w dom" to wymysły lewaków...Ale widać - człowiek się uczy całe życie...
    • engine8 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 05.05.19, 02:10
      Ja jestem powoedzialbym nie tylko nie lewacki ale wrecz anty-lewacki...
      Ale Ty ciagle zyjesz w swiecie gdzie wszyscy jedza wieprzowine i kartofle oraz chodza do kosciola.... minmouse zyje w swiecie gdzie ludzi maja tak rozne diety i preferencje ze mozna zaprosic gosci majac njlepsze zamiary i to wszytko zepsuc jedzeniem np postawec na stole najlepsze dania ktorych gosc nawet nie dotknie bo jest absolutnym weganem a dani maj w sobi eskladniki niejadalne dla nich....
      Bo czyzbys Ty byla gotowa zjesc np mieso ludzkie kiedy bylabys zaproszona do domu kanibali nie zdajc sobie z tego sprawy?
      O wiele prosciej i bezpieczniej zapytac.... Jesli ktos ma zdecydowanwe NIE to powe a jesli nie to wtedy mozesz rozwinac swoje skrzydla.... i ugotowac rosol z kury z makaronem.
      Cos podejrzewam ze masz nikel pojecie na temat lewactwa i okreslasz tym kazdego kto sie z Toba nie zgadza.
      • zmija_w_niebieskim Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 11:07
        A ja mam pogądy lewicowe, a jednak zgadzam się z tym, co tu napisałeś. Już samo to pokazuje, że poglądy polityczne i gościnność to dwie różne dziedziny życia, które nawet o siebie nie zahaczają.

        Więcej, moje poglądy polityczne nie przeszkadzają mi cenić tradycji, prowadzić życia religijnego...w sumie szkoda, że na tym forum w zasadzie o polityce dyskutować nie wypada, bo mogłyby być to naprawdę fajne dyskusje (ale to tak na marginesie)
        • engine8 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 19:59
          O wlasnie, ja mam sasiadow skrajnie lewicowych i spotykamy sie - oczywiscie dyskusji politycznych unikamy,,,, ale mamy wiele wspolnego - np lubimy takie samo wino i piwo smile
          N o i jakby zaczeli mi tu wyrazac swoje poglady polityczne to natychmiast wszytkie zasady SV bylby zawieszone a sasiedzi na ulicy z rekami na posladkach..
          • snajper55 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 20:33
            engine8 napisał(a):

            > O wlasnie, ja mam sasiadow skrajnie lewicowych i spotykamy sie - oczywiscie dys
            > kusji politycznych unikamy,,,, ale mamy wiele wspolnego - np lubimy takie samo
            > wino i piwo smile
            > N o i jakby zaczeli mi tu wyrazac swoje poglady polityczne to natychmiast wszyt
            > kie zasady SV bylby zawieszone a sasiedzi na ulicy z rekami na posladkach..

            A poglądy na politykę są jakoś gorsze od poglądów na malarstwo? Dlaczego chcesz zawieszać zasady SV z powodu wyrażania poglądów na politykę? Nie rozumiem.

            S.
          • zmija_w_niebieskim Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 07.05.19, 21:03
            engine8 napisał(a):

            > N o i jakby zaczeli mi tu wyrazac swoje poglady polityczne to natychmiast wszyt
            > kie zasady SV bylby zawieszone a sasiedzi na ulicy z rekami na posladkach..

            Znaczy, kopniak w cztery litery to najlepszy argument, jakim dysponujesz?
    • minniemouse Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 05.05.19, 02:46
      3psybezkota napisała:
      Całe szczęście, że miejmy nadzieję, jest takich tradycyjnych gospodarzy coraz więcej, a młode pokolenie powoli acz systematycznie odrzuca rewolucyjną i lewacką ideologię pseudo-otwartości, staje się bardziej asertywne i nie pozwoli sobie wejść na głowę rozmaitym weganom, feminazistkom, wyznawcom multi-kulti i całemu szeregowi innych psycholi, których z czasem pogoni na dobre.


      Czy wyznając swoja zasadę bierzesz wszakże pod uwagę iż zasady SV zmieniają się, nieoczekiwanie i zadziwiająco, wraz z duchem czasu, a to oznacza - z postępem zwyczajnie nauki i całego dobrodziejstwa i inwentarza jakie ze sobą niesie ? ze pewne zwyczaje i zasady umierają, a rodzą się nowe?
      ze tak np 100 lat temu po prostu nie wiedziano tyle o na przykład: alergiach, wykrycie co uczula nie było tak łatwe i możliwe jak dzisiaj, w związku z czym unikanie alergenów nie było tak możliwe?
      Lub, nie znano wielu chorób np takiej celiaki, nie łączono wielu dolegliwości z nietolerancjami na mleko, owoce, warzywa, gluten,
      lub ze świadomość społeczna była na tak niskim poziomie iż nikogo nie obchodziło dobro zwierząt czy dzieci zmuszanych do pracy w krajach trzeciego świata. etc etc etc
      A przede wszystkim dostęp do informacji był bez porównania bardziej utrudniony, niekiedy wręcz niemożliwy bo zwyczajnie nie było komputerów i Internetu.
      Teraz, kiedy mozna dowiedzieć sie praktycznie wszystkiego o wszystkim o każdej porze dnia i nocy....
      Co stoi na przeszkodzie podwyższać poprzeczkę własnej ambicji i reprezentować coraz to wyższy poziom?
      John Kehoe powiedział tak:
      „W XXI wieku najsilniejsi będą Ci, którzy mogą dostosować się i zmieniać, Ci którzy mogą uzyskać informacje, których potrzebują i uczyć się umiejętności szybko, w miarę potrzeb”.

      Brian Tracy:
      ,,Twoje życie staje się lepsze tylko, kiedy Ty stajesz się lepszym.”

      Johnny Depp:
      "Myślę, że każdy jest dziwny. Powinniśmy wszyscy celebrować naszą indywidualność i nie wstydzić się jej."

      ale najciekawsze i najbardziej odkrywcze są te dwa:

      Sidney J. Harris:
      "Zaskakujące jest jak wiele ludzi idzie przez życie nie uświadamiając sobie, że ich uczucia względem innych ludzi są w dużej mierze determinowane przez uczucia wobec samego siebie, a jeśli nie czujesz się komfortowo ze sobą, nie możesz czuć się komfortowo z innymi."

      Carl Jung
      "Wszystko, co irytuje nas w innych może nas zaprowadzić do zrozumienia samego siebie."

      Zatem - Savoir Vivre ewoluuje wraz rozwojem nauki, techniki.
      Dostosowuje się do wynikających z ducha czasu potrzeb.
      Dzisiaj, wiedząc ze ktoś np moze mieć alergie na orzechy (najbardziej pospolita) lecz wychodząc z założenia "mamtogdzieś" czy smażyłabyś jak zwykle potrawy na oliwie z orzechów arachidowych, sałatkę polałabyś winagretem i posypała orzeszkami,
      - "bo nie będzie ci psychol dyktował warunków"?
      To jak sie poczujesz w swej roli "doskonalej gospodyni" gdy do tegoż "serdecznie goszczonego gościa" trzeba będzie wezwać karetkę i modlić się aby dożył zanim przyjedzie?

      Nie rozumiem tez problemu z przyjmowaniem wegetarian, wegan.
      masz tak kiepskie umiejętności w kuchni ze nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie nic poza miska zielonej salaty z oliwka i paroma kroplami cytryny?
      nieśmiało przypominam o Internecie, w nim pełno przepisów, a ostatecznie, mozna coś zamówić z wegańskiej knajpy - koszt mniej więcej ten sam.

      Ja wcale nie twierdze aby zapraszając gości robić sobie z tego powodu piekło na ziemi.
      Absolutnie nie, ale uważam, iż skoro zapraszam kogoś kogo lubię i wiem ze jest wege to jak mogę nie wziąć pod uwagę jego preferencji? jeśli nie mam zamiaru podać mu minimum jednej smacznej, sytej potrawy - to po nomen omen grzyba zapraszam?
      - aby się patrzył jak inni jedzą?
      Przyrządzenie czegoś warzywnego nawet z tego co mam w tej chwili w domu - różne fasole, ziemniaki, marchewki (malutka i zwykła), seler łodygowy, pomidory, ogórki, różne oleje i przyprawy, makarony, kasze, ryże - spokojnie da się. a jeszcze jak wyskoczę do sklepu ...!

      Jeszcze raz pytam - w czym problem?

      Minnie
      • zmija_w_niebieskim Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 11:10
        ale uważam, iż skoro zapraszam kogoś kogo lubię i wiem ze jest wege to jak mogę nie wziąć pod uwagę jego preferencji?

        Pod warunkiem, że nie poprosi o sól...wink
      • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 21:03
        Minnie, ale rzecz cała rozbija się o to, że NIE było w starym SV takiej zasady, iż gospodarz ma nie zważać na preferencje żywieniowe gości! A także takiej, ze gośc ma zjeść co mu podadzą nawet jesli tego nie znosi, nie jada ze względów ideowych czy zdrowotnych. Nie wiem skąd watkodawczyni taki hmm pomysł wzięła, ale to jest zupełnie nieprawda smile
    • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 05.05.19, 09:07
      Wiesz, zacząć należy od tego, że ja bym - z całym szacunkiem dla Ciebie - nie nazwała Twej postawy w temacie tradycyjną.
      A nie nazwałabym, b wbrew temu co napisałaś "stary" np. przedwojenny SV jak najbardziej (!!!) nakazywał zainteresowanie się preferencjami np. kulinarnymi gości. smile Wcale też nie nakazywał, żeby idąc w gości jeść wszystko co zaserwują gospodarze, choćby miało to komuś zaszkodzić, albo być sprzeczne z zasadami np. religijnymi goscia.

      Fakt, ze w tamtym czasie najpewniej w Pl niewielu było ideologicznych wegetarian, niewiele też wiedziano o uczuleniach na rózne pokarmy lub ich składniki, ALE gospodarze na poziomie podejmując np. gościa z innego kraju starali się dowiedzieć jakie potrawy preferuje, albo czego absolutnie nie jada. Nie tylko zresztą dotyczyło to kogoś z egzotycznego kraju, ale także osoby, którą chciano zaprosić, a nie była gospodarzom wczesniej znana.
      Być moze Twoje przekonanie ze tradycyjnie było - jak piszesz wynika z tego, że chyba dośc pobieżnie znasz zasady "starego" SV. Po pierwsze - przed II wojną swiatową w PL - bo nie ma co cofać się w odleglejszą przeszłosc chyba - nie odwiedzały się wzajemnie osoby całkowicie sobie nieznane. Zapoznawszy kogoś na gruncie towarzyskim wypadało go cheć na to mając zaprosić, ale pierwsza wizyta jak i rewizyta po niej nie była połączona z żadnym posiłkiem smile A to dlatego, ze trwała dłużej niż ...kwadrans. Po wymianie tych uprzejmości pani domu wypadało zaprosić panią, pana lub parę na tzw. herbatkę. Był to rodzaj niezobowiązującej wizyty w określonych dniach od jakiejś godziny do jakiejś wypadało zaproszonym będąc pojawic sie przynajmniej raz i przy tym pilnować rewanżu smile Podczas takich "przyjątek" serwowano kawę, herbatę i np. ciasta, ale w szanującym się domu poza słodyczami musiało być też coś "wytrawnego" na przegryzkę dla osób, które nie jadały słodyczy czy to z racji gustów czy zdrowia. Nim się zaprosiło kogoś do swego domu na konkretny posiłek smile to sie juz z grubsza wiedziało o preferencjach takiej osoby - więc na serio - nie było tak, jak Ci sie wydaje.

      I nic sie nie zmieniło od tamtych czasów - gospodarz na poziomie stara sie serwować to, co goscie zjedzą. Jesli się nie wie o czyichś [prefrencjach żywieniowych nie od rzeczy jest sie tego zwyczajnie DOWIEDZIEĆ
      • kora3 Errata 05.05.19, 09:09
        Pierwsza wizyta NIE trwała dłużej niż kwadrans - oczywiscie
      • znana.jako.ggigus Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 13:35
        skad to wzielas?


        kora3 napisała:
        > chyba dośc pobieżnie znasz zasady "starego" SV. Po pierwsze - przed II wojną
        > swiatową w PL - bo nie ma co cofać się w odleglejszą przeszłosc chyba - nie odw
        > iedzały się wzajemnie osoby całkowicie sobie nieznane. Zapoznawszy kogoś na gru
        > ncie towarzyskim wypadało go cheć na to mając zaprosić, ale pierwsza wizyta jak
        > i rewizyta po niej nie była połączona z żadnym posiłkiem smile A to dlatego, ze
        > trwała dłużej niż ...kwadrans.
        • verdana Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 17:16
          Z powieści Austen. Na pewno nie dotyczyło to międzywojennej Polski, tylko XIX wiecznych wyższych sfer w Anglii.
          • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 17:55
            Mylisz się Verdano - akurat to zapamiętałm z dawno dawno przeczytanej ksiązki (którą ma zresztą gdzieś w domu) pt. Kodeks Towarzyski autorstwa pani Konstancji Hojnackiej. Chyba ostatnie przedwojenne wydanie tego kodeksu pochodzi z 39 roku zeszłego wieku, a zatem dotyczyło to Polski i okresu międzywojennego.
            O ile pamiętam książka miała charakter nieco rewolucyjnysmile, bo przeznaczona była bynajmniej nie dla "konserw", a dla głownie tzw. inteligencji pracującej. Owszem, dośc mnie zdziwiła ta pierwsza wizyta nie trwająca dłużej niż kwadrans, bo tak na serio, to na takowa no szkoda iść smile - niemniej pani Konstancja, choć "rewolucjonistka" tak zaleczała w tamtym czasie smile
            • verdana Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 18:50
              Znam ksiązkę Konstancji Hojnackiej. To trochę tak, jakby wnioskować o zachowaniu się ludzi w Polsce w wieku XXI z tego forum i napisać "W roku 2019 największym nietaktem towarzyskim było dosolenie zupy w gościach". Hojnacka pisze o obyczajach , które uwaza za stosowne, a nie takich, które były rzeczywiście obecne w przestrzeni publicznej. Inteligencja pracująca zachowywała się naprawde inaczej.
              • 10iwonka10 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 19:07
                Mnie sie wydaje ze to jest chyba troche inna interpretacja 'pierwszej wizyty' np.jesli ktos sie wlasnie wprowadzil to taka wizyta byla raczej zeby zapukac do drzwi I sie przedstawic. Np W Anglii czasem sasiad wrzuca karte w stylu ' Witamy nowego sasiada' W USA sasiad puka przedstawia sie przynosi jakies ciasto.
                • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 19:40
                  Nie, tam chodziło o autentyczną "wizytę" w sensie odwiedzenie kogoś w domu smile Nie spotkałam się z tym kwadransem jako ja np. w domu moich dziadków, ale generalnie żyjąc już w PRL-u hołdowali zasadom przedwojennym w kwestii wizyt w domach. Np. dla mojej babci było nie do pomyślenia, że mogłaby pójść do sąsiadki na kawę ot tak - musiała zostać ZAPROSZONA - oczywiście niekoniecznie z jakimś ceremoniałem, że zaproszenie na czerpanym papierze dostać smile, ale no po prosyu musiało to być tak, że ta sąsiadka mówiła "Niechże pani przyjdzie do mnie jutro o 12" np. oczywiście. Teraz też jakoś tak nie "wpada sie" do ludzi bez zaproszenia, czy zapowiedzi (o ile ma sie z nimi takie układy), ale wtedy jak pamiętam było to dość popularne np. w sąsiedztwie szczególnie wśród pań niepracujących. Dla moich dziadków był to kosmos smile
                  • verdana Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 21:23
                    Z tym kwadransem to raczej nikt się nie spotkał. Czytałam dziesiątki pamietników z II RP + setki gazet codziennych. To jest jednak przeciwwaga dla jednej pani, która wymyśliła sobie idealne, acz nie istniejace zasady.
                    • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 21:51
                      Mozliwe Verdano, ale jednak czesc z tych zasad miałam okazję obserwować nie wiedzac o istnieniu pani Hojnackiej, a raczej jej kodeksu. smile Np. taką, ze się nie zapraszało do domu ludzi ledwie sobie znanych...
                      • verdana Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 22:38
                        A teraz się zaprasza? Poz tym oczywiście, ze na przyjęcia się zapraszało, o ile osoba nieznana była parą do osoby znanej.
                        • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 07.05.19, 08:16
                          Verdano, ja nie wiem czy TERAZ się zaprasza - pisałam ci czego dotyczyla dyskusja na temnat w innym watku
                          • kora3 Verdano link 07.05.19, 10:42
                            Podsyłam link do tamtej dyskusji - forum.gazeta.pl/forum/w,10226,157988157,157988157,Zaproszenie_do_domu_po_2_spotkaniach_standard_.html#p157995249
                    • aqua48 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 07.05.19, 07:25
                      verdana napisała:

                      > Z tym kwadransem to raczej nikt się nie spotkał.

                      Z kwadransem nie, ale była taka zasada, że pierwsza wizyta (na zaproszenie) nie powinna trwać długo - pół godziny do godziny max. Gdy ktoś się za pierwszym razem zasiedział oznaczało to, że nie był bardzo grzeczny.
                      • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 07.05.19, 08:16
                        Prawda smile
              • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 19:18
                No wiesz, sądząc z klimatu tego kodeksu, a także ze wspomnień moich krewnych mających doświadczenie w życiu w tamtych czasach bywało to zapewne różnie.
                Natomiast owszem, ja pamiętam jeszcze z domu moich dziadków, że zapraszali ludzi - nowo poznanych np. na kawę i taka wizyta nie była zbyt długa, nie kwadrans na pewno, ale nie kilka bitych godzin. Pamiętam też to, ze poza czymś słodkim babcia zawsze dbała o to, by podać na stół coś "wytrawnego" , w moim rodzinnym domu też był taki system.

                Była tu kiedyś dyskusja o rewanżowaniu się przez dziewczyny - w czasach mej młodości, podobno - za płacenie za nie na randkach chłopakom np. zapraszaniem ich do domu po 2-3 spotkaniach. Nie spotkałam się za czasów mej młodości z takim zwyczajem - a już zaproszenie do domu kogoś widzianego 2-3 razy w życiu wydało mi się no po prostu kosmiczne...Oczywiscie dowiedziałam się wink z forum, ze byłam odludkiem a moi rodzice niegościnni smile
                Było przeciwnie, bo moi rodzice czesto podejmowali gości, a mnie często odwiedzali koleżanki i koledzy. ALE w tamtym wątku mowa była o sytuacji, gdzie poznajemy chłopaka, zaprasza nas na randke i na niej płaci, zaprasza na drugą i płaci i wówczas rzekomo wypadało za trzecim razem zaprosić go do domu, na obiad czy domowy wypiek. Mowa nie o chłopaku , który stał się z nim z kolegi z klasy, czy podwórka a o nowo poznanym...
                Pomijajac już fakt, ze na serio nie spotkałam sie z takimi rewanzami ani oczekiwaniem ich przez chłopków, a jak chłopak był już dłuzej, to normalnie sie go zapraszało do domu, jak kolegę i u niego bywało, to własnie zapraszanie do domu osoby praktycznie NIEZNAJOMEJ było dla mnie mocno dziwne. Bo nie takie zwyczaje panowały w moim rodzinnym domu, czy domu dziadków. Zaproszenie do domu w wykonaniu moich krewnych było znaczącym zacieśnieniem kontaktów i nie było wcale oczywiste, że należy to czynic z każdym, z kim się człek spotyka.
              • znana.jako.ggigus Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 21:55
                verdana napisała:
                To trochę tak, jakby wnioskować o zachowan
                > iu się ludzi w Polsce w wieku XXI z tego forum i napisać "W roku 2019 największ
                > ym nietaktem towarzyskim było dosolenie zupy w gościach".

                Z wnioskami poczekajmy do grudnia. Sytuacja jest dynamiczna.

                verdana napisała:
                Hojnacka pisze o obyczajach , które uwaza za stosowne, a nie takich, które były rzeczywiście obecne w przestrzeni publicznej. Inteligencja pracująca zachowywała się naprawde inaczej.

                Kwadrans na wizyte to da się z trudem, jak ma się służbę i wszystko naszykowane pod ręką. A właściwie nie, bo odliczając czas na przywitanie się, zdjęcie okrycia, pójście do pomiesczenia, gdzie odbywa się konwersacja, ubranie się i pożegnanie, to byłby to raczej speed visiting.
                • kora3 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 22:07
                  Mnie ten kwadrans mocno zastanowił nawet nie ze względów logistycznych - bo wszak biorąc pod uwagę słabą jeszcze znajomosc gosci i gospodarzy oczywiste było raczej, ze nie bedzie to wielogodzinna biesiada przy suto zastawionych stołach, a raczej kawa/herbata i tyle. Zastanowił mnie ów czas ze względu na to, ze na licho komu taka "wizyta" - poznać się jakoś blizej w takim czasie nie ma szans. A poza tym - no na logikę - jaki to sens jechac np. godzinę - a przypomnijmy, ze mowa o czasach kiedy transporter nie był taki jak teraz, ani po prostu drogi smile, żeby się z kimś w zasadzie w przelocie zobaczyć.
                  Niemniej - nadal nie zmieniam zdania - wątkodawczyni zupełnie nie ma racji, ze kiedyś szanujący się gospodarz nie zwracał uwagi na preferencje gosci, a ci jedli wszystko co im podano bez względu na gusta czy dolegliwoosci - to jest zupełna bzdura
                  • znana.jako.ggigus Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 22:21
                    Nie pisałam o wielogodzinnej biesiadzie. Powtarzam - biorąc pod uwagę czas na przywitanie, zdjęcie okrycia, zaprowadzenie do pomieszczenia, wyjście z pomieszczenia, gdzie odbywa się ta konwersacja, nałożenie okrycia i pożegnanie, to zostaje tak około 10 minut. speed dating trwa 7 min.

                    kora3 napisała:

                    - bo wszak biorąc pod uwagę słabą jeszcze znajomosc gosci i gospodarzy oczywiste było
                    > raczej, ze nie bedzie to wielogodzinna biesiada przy suto zastawionych stołach,
                    > a raczej kawa/herbata i tyle. Zastanowił mnie ów czas ze względu na to, ze na
                    > licho komu taka "wizyta" - poznać się jakoś blizej w takim czasie nie ma szans
                    >
                    • verdana Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 06.05.19, 22:40
                      15 minut to czas na przedstawienie się i rzucenie wizytowki. Było ok, kiedy nowy właściciel dworku objeżdżał sąsiadów w obrębie paru kilometrów. A nie w miescie.
                      • aqua48 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 07.05.19, 07:26
                        verdana napisała:

                        > 15 minut to czas na przedstawienie się i rzucenie wizytowki. Było ok, kiedy now
                        > y właściciel dworku objeżdżał sąsiadów w obrębie paru kilometrów. A nie w miesc
                        > ie.

                        Oj Verdano, i w mieście rzucano wizytówki.
                        • verdana Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 07.05.19, 13:11
                          W dudziestoleciu owszem, czasem zostawiano wizytówki, ale nie na zasadzie "Odwiedzam wszystkich sąsiadów , zostaję się przywitać i daję wizytówkę"., tylko "Nikogo nie było w domu, zostawiam służącej bilecik".
                          • aqua48 Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 07.05.19, 16:01
                            verdana napisała:

                            > W dudziestoleciu owszem, czasem zostawiano wizytówki, ale nie na zasadzie "Odwi
                            > edzam wszystkich sąsiadów , zostaję się przywitać i daję wizytówkę"., tylko "Ni
                            > kogo nie było w domu, zostawiam służącej bilecik".

                            Nie tylko w dwudziestoleciu, miałam kolekcję takich wizytówek z rozmaitymi zabawnymi dopiskami zostawianych w drzwiach mojego rodzinnego domu, pod nieobecność moich Rodziców jeszcze w latach 60 i 70. Ponieważ czekali na podłączenie telefonu 24 lata (tak, dokładnie tyle się na ten luksus czekało w Krakowie, gdzie nie planowano rozbudowy central telefonicznych) nie można się było łatwo z nimi umówić czy skontaktować.
    • tt-tka Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 05.05.19, 09:21
      Przedostatni akapit i mamy jasnosc. Nie zaprosze kogos takiego jak watkodajka, nie przyjme jej zaproszenia. Dalsza dyskusja zbedna.
    • bene_gesserit Absolutnie poza s-v 05.05.19, 12:17
      Naprawdę nie rozumiem, czemu wpis otwierający wątek pozostał. Wpis ewidentnie poza s-v, chamski, brutalny i z mową nienawiści. Z czym tu się wdawać w dyskusję? Nikogo z nielicznych dyskutantów nie razi, ze autor nazwał innych 'psycholami'?

      Wiem, wiem - jak mi się coś nie podoba w działaniach moderatorki, mogę o tym napisać do moderatorki.
      • minniemouse Re: Absolutnie poza s-v 05.05.19, 22:41
        Owszem mnie razi. ale watek sam z siebie jest warty zostawienia ponieważ porusza postawę która niestety występuje w społeczeństwie, wiec dobrze aby wszyscy wypowiedzieli co o niej myślą.
        Natomiast niewiele lepiej niż autorka zachowujesz się ty Bene, bo zamiast wypowiedzieć się merytorycznie, strzelasz focha, świadomie (i po raz drugi) łamiąc przy tym regulamin.

        Minnie
        • tt-tka Re: Absolutnie poza s-v 05.05.19, 22:49
          Minnie, pokaz, jak wypowiedziec sie merytorycznie w odniesieniu do przedostatniego akapitu watkodajki. I przy okazji wyjasnij, po co.
          • minniemouse Re: Absolutnie poza s-v 05.05.19, 23:05
            To jest ta sama osoba co wstawiła watek o królikach. chyba liczyła na glosy w stylu "oczywiście nie zapraszać" bądź "zaprosić i nakazać milczenie" - jak się później okazało.
            Teraz wyszło szydło z worka. uważam ze takie postawy powinno się publicznie piętnować i tępić - powiedzieć otwarcie co się o tym myśli.
            Ty Ttko tez wypowiedziałaś się aż nadto jasno i dobrze, chociaz okrężnie.

            Minnie
        • znana.jako.ggigus Re: Absolutnie poza s-v 06.05.19, 07:53
          czyli zwrocic uwage na fakt, ze ktos obraza innych , to strzelanie focha?
          dobrze zrozumialam?


          minniemouse napisała:

          >
          > Natomiast niewiele lepiej niż autorka zachowujesz się ty Bene, bo zamiast wy
          > powiedzieć się merytorycznie, strzelasz focha, świadomie (i po raz drugi) łamią
          > c przy tym regulamin.
          >
          > Minnie
          >
          • minniemouse Re: Absolutnie poza s-v 06.05.19, 09:20
            nie, strzelanie focha to jest wypowiadanie sie w sposob raczej arogancki przy tym celowo lamiac regulamin. zwlaszcza konsekwentnie lamiac.

            Minnie
            • znana.jako.ggigus Re: Absolutnie poza s-v 06.05.19, 09:32
              czyli niezgoda na to, ze ktos uzywa jezyka nienawisci to foch? czyli niezgoda na to obrazanie innych to celowe i konsekwentne lamanie regulaminu?


              minniemouse napisała:

              > nie, strzelanie focha to jest wypowiadanie sie w sposob raczej arogancki przy
              > tym celowo lamiac regulamin. zwlaszcza konsekwentnie lamiac.
              >
              > Minnie
              >
      • zmija_w_niebieskim Re: Absolutnie poza s-v 06.05.19, 11:19
        bene_gesserit napisała:

        > Naprawdę nie rozumiem, czemu wpis otwierający wątek pozostał. Wpis ewidentnie p
        > oza s-v, chamski, brutalny i z mową nienawiści. Z czym tu się wdawać w dyskusję
        > ? Nikogo z nielicznych dyskutantów nie razi, ze autor nazwał innych 'psycholami
        > '?
        >
        Owszem, razi, ale to mnie tylko utwierdza w moich poglądach, politycznych i nie tylko.
        Poza tym, czasami nawet jak coś razi, to chyba lepiej to przedystkutować niż wykasować i udawać, że nie było.

        • znana.jako.ggigus Re: Absolutnie poza s-v 06.05.19, 11:31
          chcesz przedyskutowac, czy i dlaczego jakas grupa ludiz to psychole?

          zmija_w_niebieskim napisała:

          > czasami nawet jak coś razi, to chyba lepiej to przedystkutować niż wy
          > kasować i udawać, że nie było.
          >
        • tt-tka Re: Absolutnie poza s-v 06.05.19, 11:49
          zmija_w_niebieskim napisała:



          > Owszem, razi, ale to mnie tylko utwierdza w moich poglądach, politycznych i nie
          > tylko.
          > Poza tym, czasami nawet jak coś razi, to chyba lepiej to przedystkutować niż wy
          > kasować i udawać, że nie było.
          >

          "rozmaici weganie, feminazistki i szereg innych psycholi" - wybacz, ale nie widze powodu ani celowosci dyskutowania z osoba zachowujaca sie w ten sposob jak watkodajka. Ani prywatnie, ani w przestrzeni publicznej.
          • zmija_w_niebieskim Ggigus i tt-tka 06.05.19, 13:24
            Nie, nie mam ochoty dystkutować z założycielką wątku, czy i dlaczego jestem psycholem. Natomiast z bardziej kulturalnymi uczestnikami forum możnaby podyskutować o tym założycielskim poście, skąd się ludziom biorą takie pomysły, czy naprawdę istnieje zależność między poglądami politycznymi a poglądami na gościnność...itd.
            Poza tym podoba mi się wpis Kory w tym wątku - szkoda byłoby usuwać.
            • znana.jako.ggigus Re: Ggigus i tt-tka 06.05.19, 13:37
              ciekawa mysl. Moj, jak sie okazalo, b konserwatywny spolecznie i genderowo krewny (typ czlowieka, ktory na serio uwata - mezczyzni myslo tak, a kobiety tak), jest b goscinny.


              zmija_w_niebieskim napisała:

              >, czy naprawdę istnieje zależność między poglądami politycznymi a poglądami na gościnność.
              > ..itd.
            • minniemouse Re: Ggigus i tt-tka 06.05.19, 23:06
              zmija_w_niebieskim napisała:
              Nie, nie mam ochoty dystkutować z założycielką wątku, czy i dlaczego jestem psycholem. Natomiast z bardziej kulturalnymi uczestnikami forum możnaby podyskutować o tym założycielskim poście, skąd się ludziom biorą takie pomysły, czy naprawdę istnieje zależność między poglądami politycznymi a poglądami na gościnność. ..itd.
              > Poza tym podoba mi się wpis Kory w tym wątku - szkoda byłoby usuwać.


              dokładnie tak.
              poza tym np ja swoim głosem w dyskusji chce aktywnie pokazac ze w/g mnie w społeczeństwie nie ma tolerancji na obrażanie inności i dlaczego. a na pewno ja nie mam.
              milczenie w tym przypadku może być opacznie poczytane jako przyzwolenie albo zgoda.

              Minnie
    • mgla_jedwabna Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 22.05.19, 09:21
      Nawet w najbardziej konserwatywnych środowiskach uważano by za ciężki nietakt podanie muzułmaninowi wieprzowiny albo katolikowi kurczaka w piątek. Zasada "gość ma się dostosować" dotyczy wyłącznie upodobań, nie zaś kwestii światopoglądowych. A i to z ograniczeniem, bo za nielubiane jedzenie można podziękować, żadna zasada SV nie zmusza do konsumpcji.
      • zmija_w_niebieskim Re: 2 absolutnie odmienne sposoby pojmowania SV 22.05.19, 13:38
        Zasada, że gość powinien się dostosować (nie cierpię w tym kontekście słowa "ma" - "powinien" jest mniej zamordystyczne) dotyczy zasad panujących w domu gospodarza. Czyli nie powinien palić papierosów w domu, jesli gospodarze tego nie robią, nie powinien przeganiać psa gospodarzy z kanapy (jesli cierpi na silną alergię, może grzecznie poprosić o odizolowanie zwierzęcia), nie powinien hałasować w czasie, kiedy gospodarze zachowują ciszę...itd. Słyszałam nawet o ludziach, którzy nie pozwalają gościom spuszczać wody w sedesie w czasie, kiedy ich dziecko śpi lub zasypia - i chociaż według mnie to absurdalne i obrzydliwe, to jednak gość nie powinien tych reguł łamać.

        Natomiast jesli chodzi o jedzenie, to moim zdaniem gospodarz powinien się postarać, żeby dobrze goscia "ufetować". Tzn. jesli chce zasłużyć na opinię dobrego gospodarza. To właśnie takie drobne ukłony w stronę poszczególnych gości - jak choćby ten przedyskutowany tu do bólu wegański majonez - zapadają w pamięć i świadczą o klasie, gościnności i życzliwości.
        Generalnie, obie strony powinny wyjść sobie naprzeciw i się trochę dostosować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka