Cześć
Taka oto sytuacja. Jest sobie firma z branży X, nie potentat, ale daje radę. Prezes firmy postanawia wybudować własną siedzibę. Budynek powstaje, miejscowy oddział się przeprowadza (około 20 osób - firma ma kilka oddziałów na terenie Polski). Przychodzi mail od asystentki prezesa, że szef zaprasza na parapetówkę w formie grilla na terenie firmy wtedy-a-wtedy (godziny popołudniowe, ale są to godziny pracy). Szef udostępnia sprzęt grillowy, natomiast pracownicy mają się złożyć po 50 zł na aprowizację (alkohol we własnym zakresie dodatkowo) lub po 20, ale wtedy mają zrobić sałatkę lub ciasto.
Po wysłuchaniu opisu sytuacji poczułam się zażenowana. Szef jest osobą dobrze sytuowaną, jeździ luksusowymi markami, dobrej jakości garderoba, dom - generalnie owszem, czerpie zyski, ale takie jego prawo i o to nikt nie ma pretensji - zarabia, to ma. A raczej: inni na niego zarabiają, to ma. Produkty na grilla wszakże spokojnie mógłby wrzucić w koszty funkcjonowania spółki, skoro nie ma z tym problemów przy innych, daleko mniej związanych z firmą okazjach. Natomiast chciałabym Was spytać o odczucia dotyczące tej sytuacji: czy żądanie od pracowników, by składali się na imprezę typu grill w godzinach pracy jest OK? I to nie tylko z punktu widzenia prawa (tu wiadomo, że nie), ale przede wszystkim SV. Bo, szczerze mówiąc, zostałam poproszona, by wymyślić, co odpisać na tego maila, i nie wiem