Dodaj do ulubionych

Do rodziców

03.06.20, 18:35
Rozmawiajcie ze swoimi pociechami, tłumaczcie, co wypada, a co nie. Wczoraj uczestniczyłam w pogrzebie, gdy wnuczek niósł krzyż przed trumną dziadka i nawet w kościele żuł gumę. Wnuczka szła za trumną dziadka i cały czas coś czytała na komórce, nawet się porządnie potknęła. Takie rzeczy dzieją się na wsi, na Podkarpaciu. Młodzież- osoby dorosłe, po 20 parę lat. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Do rodziców 04.06.20, 08:02
      No powiało zgroząsad Cóż powiedzieć - jak pwoiem - a gdzie byli rodzice, choc chodzi o dorosłych ludzi. Bo gdzie byli, kiedy nalezało uczyć dzieci zachowań zgodnych z normami społecznymi? Być może to dorosłe dzieci wychowywane w modelu "dziecko ma zawsze rację"smile.
      Ostatnio nie pokazują się na forum orędowniczki tej zasady, ale jest ich czy było parę. Gdyby były, to zaraz byłoby, ze tak, najlepiej wychowywać dzieci bijąc je - ironicznie rzecz jasna oraz - juz nie ironicznie, że dziecko w dzisiejszych czasach CZŁOWIEKIEM, nie to co kiedyś smile Ano człowiekiem jest i dlatego powinno być uczone, zeby sie jak człowiek zachowywać - proste.smile Nie trzeba do tego nikogo bić - trzeba mieć autorytet i potrafić bez bicia, czy krzyków przekonać dziecko do właściwego zachowania - poprzez m. in. konsekwencję oraz stosując bardzo prostą i bardzo skuteczną metodę pt. "lepszy przykład niźli wykład" smile

      Zachowanie młodych żałobników było poniżej krytyki i nie ma znaczenia kim byli dla zmarłego, ani gdzie - poza tym, ze na pogrzebie - rzecz się działa. Nie miałam okazji - na szczescie - widzieć takich "występów" na pogrzebach, ale wierzę, że takie sytuacje sie zdarzają i wg mnie są pokłosiem braku wychowania przez rodziców.
      I nie, nie chodzi o to, że dziecko, czy dorosły młody człowiek ma udawać wielki żal po śmierci krewnego, gdy go nie czuje. Ma się zachowywać stosownie do miejsca i okoliczności - tyko tyle. Tego mądrzy i dobrze wychowani rodzice ucza swoje dzieci od najmłodszych lat!
        • kora3 Re: Do rodziców 04.06.20, 14:11
          Heh Verdano "swietny" argument. Sąd: - A więc swiadek widział, jak oskarżony kradł w sklepie? Obrona: - Sprzeciw! |Świadek nie jest wiarygodny, bo zamiast robić zakupy patrzył co inni robią w sklepie!
          "Uwielbiam" takie "argumenty". smile

          Nawet jesli nie jest zbyt ładnie widzieć na pogrzebie takie rzeczy, to trudno sobie wydłubać na czas pogrzebu czy innej sytuacji oczy. ) Nie wszyscy są na każdym pogrzebie tak pogrążeni w rozpaczy, że niczego nie widzą, niczego nie słyszą - można się o to pieklić, ale taki fakt smile Zastanowmy się czy fakt, iż ktoś moze nie powinien zwracać na to uwagi powoduje, iż takie zachowanie jakie opisał wątkodawca jest na miejscu?
          • verdana Re: Do rodziców 04.06.20, 14:31
            Nie wiedziałam, że pogrzeb jest miejscem zbrodni, a uczestnicy świadkami. I że każdy powinien czujnie rozgladać się na boki. Rozumiem, ze na pogrzebie widzi się wiele rzeczy, ale niekoniecznie się je potem komentuje, no cyba, ze to pogrzeb mafioza, trzy trupy padły w kondukcie i wszyscy stają przed sądem.
            • kora3 Re: Do rodziców 04.06.20, 15:05
              Verdano - odwracasz kota ogonem - jak cos ze tak powiem jest, to ktoś moze to zobaczyć, nawet gdy nie powinien smile, a jak zobaczy to moze skomentwoać, nawet gdy nie powinien. Rownie dobrze mozemy np. nieładnie jeśc w restauracji - bo przecież inni nie powinni sie gapić, jak jemy, tylko w swój talerz smile
          • kora3 Re: Do rodziców 05.06.20, 09:43
            Wiesz, ja myslę, ze całe życie to nie, choć faktycznie niektórzy rodzice przedorosłych dzieci chyba mają taką potrzebęsmile, ale w dzisiejszych czasach mało który 20- latek jest człowiekiem niezależnym od rodziców. Mam na mysli to, że mieszka juz całkiem osobno i jest całkowicie samowystarczalny materialnie. Zapewne więc te wielce hehe dorosłe 20- latki z pogrzebu, to tak naprawdę dzieciaki przy rodzicach.

            Nie tylko jednak o 20- latki chodzi Minnie. Opowiadał mi mój kolega o pewnej sytuacji. Otóż kilka lat temu była komunia jego wnuczki. Na ową komunie naturalnie zaproszono także dziadków dziewczynki z obu ze tak powiem stron. Ci dziadkowie znają się dośc słabo z racji znacznej odległości ich dzielącej.

            Organizacja była bardzo podobna jak na komunii mego siostrzeńca - zatem 1,5 godziny przed I komunią sesja zdjęciowa dla "komunistów" i ich bliskich pod kościołem. No ok. Babcia dziewczynki od strony taty, kobieta bynajmniej nie jakaś sędziwa, bo 50+ jako i pewnie reszta była znużona tą sesją no i tym, że odwaliwszy swoją trzeba było czekać. Tylko, że reszta umiała się zachowac, a owa babcia - nie. Siadła sobie na ławeczce na dziedzińcu koscioła i zapaliła papierosa. Na uwagę synowej, że przykro, ale tu nie wolno palić, stwierdzila, że ona musi sobie zapalić, bo pali już blisko 40 lat smile Mój kolega, czyli dziadek dziewczynki od strony taty też pali, więc zaproponował pani swatowej, żeby razem wyszli poza dziedziniec koscioła na papierosa. Nie, bo tam nie ma ławek, a panią swatowa bolą nogi. No to może przeszłaby do swojego samochody, tam usiadła i zapaliła. Nie, bo ona w samochodzie nie pali. Pani to wszystko wygłaszała ostentacyjnie paląc papierosa z udawanym niewinnym wyrazem twarzy. Maż pani swatowej usiłował nieśmiało jej wyperswadować takie zachowanie, ale powiedziała, żeby dał jej spokój. I wtedy wkroczył ojciec "komunistki" czyli syn tej pani. Stanowczo złapał ją pod ramię i WYPROWADZIŁ z dziedzińca kościoła. Wrócili po jakichś 10 min. do incydentu nikt nie powracał, pani na ceremonii i na imprezie pokomunijnej zachowywała się zupełnie normalnie. Owszem, paliła, ale wychodziła na zewnatrz, tak jak wszyscy inni palący.

            Może ktoś uznac, ze oto wyrodny syn tak potraktował sa mamusię, która szmat drogi przyjechała na komunię jego córeczkismile, ale tak na serio to ta matka ojca dziecka zachowywała sie skandalicznie! I bardzo dobrze, że ukrócił to zachowanie jej syn. Jak widac zatem także rodziców mozna "wychować", gdy zachodzi potrzeba. smile
    • heniek.8 Re: Do rodziców 04.06.20, 16:13
      dziadkowi to nie zaszkodzi, nawet pewnie się o tym incydencie nie dowie
      problem jest w zasadzie po stronie starszych żałobników
      i ten problem będzie wygasał, bo ci którym to przeszkadza pójdą w ślady dziadka,
      a ci 20-latkowie dzisiejszy staną się przyszłymi 50-latkami i już nie będą narzekać na komórki na pogrzebie bo przecież sami w młodości z nich korzystali

      stanie się coś innego - w przyszłości 20-latkowie będą robili coś czego dzisiaj nie wynaleziono i na co dzisiejsi 20-latkowie nie są przygotowani
      • minniemouse Re: Do rodziców 05.06.20, 00:23
        no może, ale.
        na przykład dawno temu, zamoichczasow, modne były walkmany, ale na pogrzebie jednak nie wypadało mieć ich w uszach nawet cichutko, no po prostu nie.
        jakiekolwiek urządzenie czy to elektroniczne czy technologiczne by to nie było w pewnych okolicznościach nie liczy sie co tylko jak lub gdzie. i tak np "co" czyli czy to walkman czy komórka nie wypada tego używać "gdzie" na pogrzebie. gumy, idąc za trumna, tez nie.

        Minnie
        • heniek.8 Re: Do rodziców 05.06.20, 06:44
          wartościowanie że coś "wypada" robić zawsze mi się wydawało takie "babciowe"- nigdy z taką babcią nie da się odkryć głębszej wartwy takich zasad bo "nie wypada i już"

          idzie się na pogrzeb żeby symbolicznie pożegnać bliską osobę
          raczej każdy jest cichy i skupiony, stara się nie przeszkadzać innym

          i teraz powstaje pytanie, czy i dlaczego żucie gumy przez kogoś zupełnie z boku miałoby być dla mnie problemem?
          rozumiem że gdyby grupka młodzieży na pogrzebie głośno rozmawiała - można ich upomnieć bo tak - przeszkadzają innym
          ale żucie gumy? jest jakiś argument że komuś to przeszkadza? - to się nawet nie nadaje do upominania, tylko do babciowego "syczenia"
          • 10iwonka10 Re: Do rodziców 05.06.20, 07:46
            Nie do konca. Ty masz na mysli sytuacje gdy babcia sie krzywi i mowi do wnuczki ' ah to nie wypada'.....'i żaden kawaler cie nie zechce' smile. Takie zucie gumy w dodatku jak jeszcze dochodzi jakieś mlaskanie jest takie sobie.... W pewnych sytuacjach pewnych rzeczy sie nie robi- a niestety takie sprawdzanie komorki to objaw co ja tu robie, nie interesuje mnie cala ta uroczystoś z nudow komórkę sobie sprawdze. A gdybys byle na spotkaniu zespołu w pracy - omawia sie jakis projekt a ciebie to nie interesuje wiec sobie komorkę sprawdzasz. Szefowi by to nie przeszkadzało.....????
            • heniek.8 Re: Do rodziców 05.06.20, 09:25
              10iwonka10 napisała:

              > Takie zucie gu
              > my w dodatku jak jeszcze dochodzi jakieś mlaskanie jest takie sobie....

              dodajesz mlaskanie, a to już nie fair w stosunku do pierwotnych założeń
              pytanie jest - co ci przeszkadza że osoba obok żuje gumę?

              > a niestety takie sprawdzanie komorki
              > to objaw co ja tu robie, nie interesuje mnie cala ta uroczystoś z nudow komórk
              > ę sobie sprawdze.

              to jest nowe pokolenie którego pół życia toczy się online - nie interpretowałbym tego tak że oni demonstracyjnie wyjmują komórki żeby coś komuś pokazać, w szczególności jakiejś babci - nie brałbym tego do siebie

              > A gdybys byle na spotkaniu zespołu w pracy - omawia sie jaki
              > s projekt a ciebie to nie interesuje wiec sobie komorkę sprawdzasz. Szefowi by
              > to nie przeszkadzało.....????

              fałszywa analogia: tutaj znowu tworzysz inne okoliczności żeby atakować zjawisko które nie było omawiane
              czy na tym pogrzebie był jakiś szef który omawiał scenariusz z tym komórkowcem?

              ci młodzi po prostu nie skorzystali w pełni z pogrzebu, ale żeby się na to obrażać to trzeba mieć pewną dozę urojeń ksobnych
              • 10iwonka10 Re: Do rodziców 05.06.20, 10:07
                Alez to nie jest fałszywa analogia...w pracy to brak szacunku dla szefa i kolegów na pogrzebie brak szacunku dla pozostałych uczestników i zmarłej osoby ( co dla ciebie jet ok bo juz nie żyje to nie widzi tego ....).

                Teraz sprawdzanie komorki kiedyś może słuchanie walkmana albo wyciągnięcie książki lub gazety bo mnie to nie interesuje....

                A mlaskanie...to posluchaj odgłosów żucia gumy deski jest cicho wokoło....zawsze jest mlaskanie.
                    • heniek.8 Re: Do rodziców 05.06.20, 12:39
                      10iwonka10 napisała:

                      > Umknelo mi to smile ......I zacmilo mnie dokumentnie- jak sie korzysta w pełni z
                      > pogrzebu??? To chyba pytanie dnia za 100 punktów.

                      nie zastanawiałem się nad tym długo, tak głośno myślę, a wy możecie rozwijać dalej teorię smile
                      udział w pogrzebie oferuje nam pewnego rodzaju doświadczenie, user experience, w skrócie UX
                      wyróżniłbym co najmniej dwa składniki tego doświadczenia:
                      1 osobiste - w myślach "odprowadzasz" znajomego i symbolicznie godzisz się z myślą że go nie ma i nie zobaczycie się więcej
                      2 społeczne - idziesz tam zrobić frekwencję żeby zostać zauważonym że należysz do "towarzystwa" - po to żeby jeżeli zdarzy ci się upuścić ten świat wcześniej to żeby u ciebie frekwencja też dopisała

                      mam na myśli sens 1 - jeżeli była to osoba szczególnie bliska no to wiadomo że przeżywa się ból rozstania na zawsze i tutaj nawet nie będę śmieszkować, ale nawet jak był to jakiś tam daleki znajomy to też można ten czas poświęcić na refleksję nad przemijaniem, "memento mori" - jeżeli ktoś w tym czasie ogląda zdjęcia ze śmiesznymi kotkami to pozbawia się tego UX

                      nie mówiąc o tym że 20-latek jest wieczny, nieśmiertelny i ani mu w głowie zdobywać "kredyty pogrzebowe" o których wspomniałem w punkcie 2.
              • kora3 Heniu 05.06.20, 11:53
                Ja wcale nie odbieram tego tak, że ci młodzi ludzie tak się zachowali, żeby coś komuś pokazać. Nie przyszłoby mi o nawet do głowy. Tak się zachowali, bop ...nie umieją się poprawnie zachować.
                I nie,. nie przekonuje mnie, że "pół życia są on line". A nie przekonuje, bo wszak ...ja też pół swojego zycia jestem on linesmile Nie tylko dlatego, że z racji pracy muszę, ale przede wszystkim dlatego, że CHCĘ. I to wcale nie przeszkadza mi w sytuacjach do tego niestosownych zrezygnować z bycia on line. Jak widzę inni też nie mają z tym problemu smile
                • heniek.8 Re: Heniu 05.06.20, 12:47
                  > Tak się zachowali, bop ...nie umieją się poprawnie zachować.

                  jestem przyzwyczajony do tego że każdy człowiek wie jak się "poprawnie zachować"
                  a zakresy tych zachowań u różnych ludzi mogą być całkowicie rozłączne
                  i na dodatek każdy jest przekonany że on ma rację a inni nie mają

                  zatem np. ty uważasz że w danej sytuacji poprawnie jest np. od E do G, inny uczestnik forum uzna że od F do J - więc z jednej strony macie wspólne literki i cieszycie się z tego że stoicie na straży tego co znaczy "poprawnie" a z drugiej strony są te marginesy dzięki którym możesz pisać długie posty z przykładami smile i osobom z którymi się zgadzasz w punktach F i G dowodzić że nie mają racji w H

                  ja staram się na to patrzeć jak na literki i o ile to nikogo nie krzywdzi to nie mam potrzeby oceniania ż G jest poprawne a K niepoprawne
                    • heniek.8 Re: Heniu 05.06.20, 14:33
                      kora3 napisała:

                      > Heniu, jeslu wszystko jest poprwne i dopuszczalne, to o czym jest to forum?smile

                      o tym że pani X się nie podoba to , a pani Y tamto
                      i o tym jak się zachować żeby nie było problemów większych niż to potrzebne

                      ja bym np. nie żuł gumy na pogrzebie, ale jeżeli ktoś inny żuje to dla mnie nie problem i dzięki temu jestem spokojniejszy smile
                      ale gdyby ktoś przyniósł boom boxa na pogrzeb i puszczał polskie reggae to już by należało piętnować smile

                      https://www.blasty.pl/upload/images/large/2016/04/kiedy-ktos-slucha-polskiego-reggae.jpg
                      • kora3 Re: Heniu 05.06.20, 15:13
                        Podejrzewam Heniu ze jesteś osobą, której mało przeszkadza, a jeszcze mniej Cię szokuję. Tak wnoszę z wypowiedzi i przyznaję, ze sama też taką jestem. Ale swiat Kochanysmile, nie kręci sie tylko wokół nas.

                        Przykładowo - na mnie zupełnie nie działa tak zwany dress code pracowniczy. Równo mi tito czy urzedniczka, która zajmuje się moją sprawą miałaby głeboki dekolt, ostry makijaż i długie sztuczne szpony smile, czy byłaby ubrana w mający czynić ją "niewidzialną" mundurek oraz miała stonowany, czy zaden makijaż i niewidoczne paznokciesmile Cudzy wygląd nie absorbuje mnie na tyle, żeby mnie rozpraszać (poniekąd z tego forum wiem, że niektórych rozprasza tak, że sprawy nie mogą załatwić), nie oceniam kompetencji po ubraniu, a takie "mundurowanie" ludzi w związku z profesją wg mnie ma charakter represyjny sad

                        Jednak dress code nie wziął się znikąd Heniu. Wziął się stąd, ze po pierwsze niektórych ludzi bardziej oryginalny wygląd innych na tyle absorbuje, że ich rozpraszasmile, a po drugie - bardzo wiele osób kojarzy wyglad innych z ich kompetencjami. Od powiedzmy urzędnika oczekujemy, by był skupiony na naszej sprawie, uważny i systematyczny. Niektórym taka własnie osoba jawi się jako ubrana "na niewidzialną" - kojarzą taki strój z pożądanymi cechami urzędnika. "Umundurowanie" urzędników jest ukłonem ich pracodawców w strone własnie takich osób, których jest więcej niż takich jak np. ja.

                        Podibnie - wierzę, że Tobie by nie przeszkazdało, gdyby na pogrzebie bliskiej Ci osoby, ktoż żuł gumę, czy klikał w komórke. Więcej jest jednak takich, którym by to nie tylko przeszkadzało, co odbieraliby to jako przejaw braku szacunku, lekceważenia itd. Stąd Z ZASADY sie tak nie robi, by nie ranić uczuć bliskich zmarłego
                        • heniek.8 Re: Heniu 05.06.20, 15:26
                          od pilnowania dress code'u jest pracodawca
                          dzisiaj może im kazać zakładać to a jutro tamto, a mnie obchodzi żebym dostał to po co przyszedłem do instytucji
                          nie wiem czy łapiesz o co mi chodzi
                          - co innego kiedy ja wchodzę do banku i oceniam że ktoś jest źle ubrany i albo mu o tym mówię albo piszę na forum że tak nie wypada
                          - a co innego kiedy mówi mu o tym jego szef bo mają jakieś swoje regulaminy jak się ubrać

                          a co do pogrzebu, to skąd koleś miał wiedzieć że komuś się to nie podoba, skoro nikt mu o tym nie powiedział?
                          piszesz że z zasady tak się nie robi i masz rację, więcej osób nie korzystało z telefonów i gum do żucia, niż korzystało
                          • kora3 Re: Heniu 06.06.20, 07:41
                            Heniu - nie zrozumialeś sad Dress code powstały,bo czesc ludzi naprawdę kojarzy ubiór z kompetencjami. To, ze np. ja i Ty do nich nie należymy nie ma nic do rzeczy. Większosc kojarzy, więc pod wiekszosc stworzono dress codesmile
                            Tak samo, co słusznie zauważasz, większosc ludzi nie żuje gumy i klika na komórce na pogrzebach, większosc to razu, więc przyjęło sie, ze tego się nie robi.

                            Skąd ktoś ma wiedzieć, ze się nie robi? Z norm Heniu, z norm,. Są pewne normy ogólnie przyjęte w dane kulturze. Są one zwykle także ogólnie znane.
          • minniemouse Re: Do rodziców 05.06.20, 08:08
            wiesz Heniu, nie mowie tego złośliwie tylko po prostu stwierdzam "faktowy" fakt.
            otóż ludzie maja różne poziomy wymagań (wymogów?) estetycznych.
            np, dawno temu kiedyś poznałam takiego pana, który uważał iż na co dzień będzie swym dzieciom podawał posiłki w recyklowanych miskach po margarynie (po prostu umytych po zjedzeniu tego produktu). wg niego było to bardzo praktyczne, bo miski były dobrego rozmiaru, stabilne, no i nie stłukłyby się w razie upuszczenia. nawet uzbierał z takich z serduszkiem na wierzchu komplet, ku uciesze pociech.
            nie żeby nie miał również przyzwoitego 'codziennego' zestawu naczyń - bo miał. ale nie wiem czemu wolał dzieci karmić z tych obskurnych, nieestetycznych, wyginających się misek. zamiast posadzić je przy stole ładnie nakrytym serweta czy chociaż podkładkami dla każdego, dzieci jadły byle jak z byle czego siedząc gdzie i jak popadnie - na podłodze, lub na kanapie, na fotelu, itp przeważnie przed TV.
            Myślą przewodnia kolegi było: "najważniejsze aby zjadły i najlepiej wszystko". a jak, z czego to już mniejsza z tym. nie widział różnicy pomiędzy nakrytym a gołym stołem, czy jakieś talerze są ładne lub czy widelec pozłacany wygląda piękniej od tego bez pozłotki- było mu to doskonale obojętne.
            cóż, można i tak. ja jednak uważam iż przyjemniej się posila przy stole nakrytym ładnym obrusem, z porządnego talerza choćby z Ikei, a jeśli widelec jest gustownie pozłacany to tez nim się o niebo przyjemniej macha.
            ale o tym trzeba uczyć dzieci od - jak to się mówi - małego, zatem nigdy nie jest za wcześnie na wdrażanie zasad kultury i, tak, tak, taaak, właśnie estetyki. kosztuje to, owszem, więcej kasy, wysiłku i starań niż byle miski po margarynie z których dzieci jedzą jak chcą i gdzie chcą, ale za to później zawsze będą umiały, jak to się popularnie mówi, zachować w towarzystwie.
            a co najważniejsze, przyjdzie im to naturalnie.

            Podobnie Heniu z żuciem gumy w kościele, czy gdziekolwiek, i ponownie stwierdzam fakt tylko. jednemu nie przeszkadza ze osoba tak ważna jak niosący krzyż żuje podczas tej czynności gumę, drugą to razi.
            z kolei ze strony żującego gumę jest to zwyczajnie brak respektu i dla zmarłego dziadka, i dla obecnych na pogrzebie. jak również dla siebie samego. no i tyle z mojej strony smile

            Minnie
            • heniek.8 Re: Do rodziców 05.06.20, 09:45
              doceniam sprytne lokowanie produktu smile
              jednak uważam że jeżeli jakiś facet swoim dzieciom podaje jedzenie w jakichś tam dziwnych pudełeczkach to nadal jest mniejsze faux pas niż gdyby jakaś external granny miała mieć z tym problem i chodzić z tym po ludziach smile
      • kora3 Heniek 05.06.20, 08:39
        heniek.8 napisał:

        > dziadkowi to nie zaszkodzi, nawet pewnie się o tym incydencie nie dowie


        Heh to też świetny "argument" ...na tej samej zasadzie można by urządzić imprezę na grobie dziadka, bo wszak też się już nie dowie, albo - przepraszam zeszczecić jego zwłoki, bo też sie nie dowie.


        > problem jest w zasadzie po stronie starszych żałobników
        > i ten problem będzie wygasał, bo ci którym to przeszkadza pójdą w ślady dziadka
        > ,
        > a ci 20-latkowie dzisiejszy staną się przyszłymi 50-latkami i już nie będą narz
        > ekać na komórki na pogrzebie bo przecież sami w młodości z nich korzystali


        Przyznam się, że zainteresował mnie Twój tok myślenia Heniu. W tym sensie, że nie przeszkadza nam niby to, z czego w młodości korzystaliśmysmile A jak sie korzysta później to już przeszkadza?
        >
        > stanie się coś innego - w przyszłości 20-latkowie będą robili coś czego dzisiaj
        > nie wynaleziono i na co dzisiejsi 20-latkowie nie są przygotowani


        Wodzisz Heniu, fajnie, ze Minnie o tym wspomniała, ale za czasów Minnie młodości, a mego to nawet późniejszego dzieciństwa modne były walkmany - prawie każdy miał i prawie każdy słuchał namiętniesmile Jednak nie przypominam sobie, by ktokolwiek przyszedł z walkmanem na pogrzeb, czy ślub czyjś i słuchał. Dziś walkmanów już nie ma, ale nadal sporo ludzi, także z mego pokolenia słucha muzy, czy radia, czy też audiobooków z komórki. I fajnie, tylko nikt nie robi tego na pogrzebach, ślubach itd.

        Nie wiem ile Ty masz lat, sądziłam, ze wiecej niż 30 - z wypowiedzi, ale ja mam niecałe 50. Komórka i komputer to nie tylko me narzędzia pracy, ale i także rozrywki i komunikacji w sferze prywatnejsmile Wspominam o tym, bo tak piszesz, jakby 50 lat to już matuzalem, co to nie pojmuje, ze ktoś lubi posiedziec na Fejsie np.smile Moja mama wkrótce skończy 41 lat i też wyobraź sobie korzysta z netu, także w telefonie smile Tylko nie tam, gdzie generalnie tak - NIE WYPADA - zajmować się czymś takim. Ludzie na pogrzebach - np. na pogrzebach - nie czytają książek, nie grają w okręty, nie klikają w komórki nie dlatego, że nie potrafią czytać, grać i klikać, bo za ich młodości się nie czytało, nie grało i nie klikałosmile tylko dlatego, ze to okazywanie braku szacunku zmarłemu i jego bliskim oraz nie licuje to z powagą miejsca i sytuacji. I to jest główna sprawa.

        Wielu ludzi nudzi się podczas wielu uroczystości. Ja od dzieciństwa nie znosze akademii, gali ku czci, parad wojskowych itd. Jednak musząc uczestniczyć - na szczescie obecnie rzadko smile - po prostu trwam, a nie wyciagam komórę czy tablet i zajmuję się czyms innym. Niemożebnie też nudzę sie na ślubach koscielnych - religijna nie jestem, sam ślub nie jest dla mnie czyms ważnym, do tego zawsze jest to samo i dłuuuugo. smile Chętnie bym w tym czasie np. posłuchała fajnej muzy, fajnej ksiązki z audiobooka, popatrzyła co tam na Fejsie, albo i z Wami poklikała na forumsmile - ale nie wypada Heniu. Bo mnie to nudzi, ale dla kogoś to ważna chwila w życiu, zaprosił mnie, przyszłam, to wypada przetrwać te mszę slubną Z GODNOŚCIĄ.
        • heniek.8 Re: Heniek 05.06.20, 09:51
          wypada nie wypada
          jak idziesz na pogrzeb to po to żeby w jakiś sposób "skorzystać" smile
          czy przeszkadza ci że ktoś aż tak bardzo nie "korzysta" i nie czerpie garściami?

          mnie to nie przeszkadza że ktoś tam sobie w swoim mniemaniu uważa że coś "wypada" a czegoś "nie wypada" - po prostu analizuję takie kategoryzowanie spraw, poza tym to się zmienia w czasie, coś co kiedyś nie wypada to dzisiaj jak najbardziej i vice versa

          gdybyś poszła do filharmonii a koleś obok by sobie włożył słuchawki i słuchał walkmana (niesłyszalnie dla innych) - to jak to by było - wypada? nie wypada? przeszkadza ci? interweniujesz?
          • kora3 Re: Heniek 05.06.20, 10:44
            Heniu, co do interwencji, to jestem zdania, że najbardziej uprawnieni do tego są ludzie bliscy źle sie zachowującemu - vide mój post do Minnie - o dla odmiany - skandalicznie zachowującej się babci.

            W filharmonii w opisanej sytuacji zapewne by mi nie przeszkadzało Heniu. Może bym sie zdziwiła - o ile zauważyłabym coś takiego w ogóle. Ale już np. gdy prowadzę zajęcia to owszem, "przeszkadzałoby mi", że student zamiast tego, co mówię słucha muzyki. Dobrowolnie poszedł na studia i dobrowolnie przebywa na zajęciach - jesli mu nie odpowiadają, wystarczy, ze nie będzie chodziłsmile Ale skoro już chodzi to ma uczestniczyć w zajęciach. Nie zdarzyła mi sie taka sytuacja, ale gdyby to tak bym ja odbierała zapewne.
            I nie, nie dlaytego, ze uwazam, iz ja jestem taka ważna i w ogóle, ale dlatego, że tak zachowująca się osoba- zachowująca się za moim przyzwoleniem byłaby złym przykładem dla innych - poza tym, że zachowywałaby się niegrzecznie.

            Tak mi się teraz przypomniało. Na stuidiach dziennikarskich miałam zajęcia z edycji tekstu. To było bagatela smile ponad 20 lat lat temu i te zajecia obejmowały zakres umiejętności, które teraz ma przecietny uczeń klasy IV szkoły podstawowej smile Chodzilo po prostu o umiejętność pisania w wordzie smile
            Ja w tamntym czasie już dośc szybko pisałam, nie miałam też problemu z edycją. A to dlatego, że od dawna, bo od średniej szkoły miałam zajęcia zwiazane z kompami i miałam też od dawna komp w domu. Ze mną studiowali wówczas już czynni dziennikarze i ci też nie mieli z tym problemu. Ale były i takie osoby, które nie znały podstaw. I w sumie dla nich były te zajęcia. nas, obeznanych z tematem trochę one śmieszyły, a przede wszystkim nudziły. Ale nie, nie wypadało nam tego okazywać, tak samo, jak okazywać wyższości wobec kolegów i kolezanek nieobeznanych z tematem. Prowadzacy zajęcia szybko się zorientwoał, że jest paru takich, co sami by te zajęcia mogli prowadzić. Zrobił nam zatem po kilku zajęciach test zaliczeniowy i zwyczajnie nam pozaliczał - na te zajęcia już nie musielismy chodzić i słusznie, bo niczego nowego byśmy sie nie nauczyli, a tylko nudzili i też moze deprymowali tych mniej oblatanych. Ale - jak pisze - nie wypadało nam okazywać znudzenia, czy wyzszości.

            Piszesz, że e tam niewazne, wypada nie wypada. Dla Ciebie nieważne, dla innych - ważne. W sumie, tak podchodzac jak Ty mozna przyjąć, że wypada przyjśc na pogrzeb w kąpielówkach czy stroku kąpielowym, gdy gorąco. Umarłemu to wszak zwisa smile Mozna nieladnie jeść, można być niechlujnym itd.
            \
            • heniek.8 Re: Heniek 05.06.20, 11:02
              kora3 napisała:

              > Ale już np. gdy prow
              > adzę zajęcia to owszem, "przeszkadzałoby mi", że student zamiast tego, co mówi
              > ę słucha muzyki.

              gdyby tylko miał słuchawki i nie gibał się w rytm tej muzyki to skąd wiesz czego on tam słucha, może nagrywa wykład, albo jakaś apka mu to tłumaczy w locie na inny język albo coś tam jeszcze innego

              rozliczasz go z tego czego się nauczył
              • kora3 Re: Heniek 05.06.20, 11:58
                Nie prowadzę wykładów, a zajęcia ze mną to zajęcia praktyczne, które wymagają interakcji. Można sobie nagrywać, można sobie nagrane tłumaczyć nawet na japoński, ale podczas zajeć mamy mieć nieutrudniony słuchaniem, nagrywaniem i tłumaczeniem kontakt. Jesli ktoś nie chce chodzić na te zajęcia - choć jak widzę studenci chętnie chodzą- to ja przecież nie zmuszam. Nie będzie chodzić, to ja mu nie zaliczę i to nie będzie mój problem smile
                • x94x Re: Heniek 05.06.20, 13:59
                  Witam, przeczytałam wszystkie komentarze i nadal uważam, że niosąc krzyż przed trumną swojego dziadka nie powinno się żuć gumy. Szłam za osobami, które przeglądały komórkę, więc specjalnie nie musiałam się przyglądać. To moi byli uczniowie, zdolni, mądrzy, nigdy nie sprawiali problemów w szkole. Nie osądzam ich, mam dzieci w ich wieku, ale jak jesteśmy np. u rodziców, to nie przeglądają komórek, tylko rozmawiają o kurkach, zasianym zbożu, zdrowiu dziadków itp. Jestem tolerancyjnym człowiekiem, moje dzieci też ( niestety) uczestniczą w pogrzebach bliskich osób, ale nie zdarzyły im się takie zachowania. Trzeba rozmawiać nawet z dorosłymi dziećmi na temat dobrego zachowania. Nikt nie wspomniał o szacunku do krzyża, to byli katolicy. Wiem, żałobę nosi się w sercu. Ostatnio na innym pogrzebie na cmentarzu ktoś z rodziny zmarłego głośno zwrócił uwagę dwóm starszym paniom, by nie rozmawiały, albo wyszły za bramę cmentarną, jak chcą poplotkować. Mnie denerwuje, gdy ktoś ze mną rozmawia i jednocześnie przegląda komórkę. Byliśmy na przejażdżce rowerowej 2 godziny. W sumie 4 osoby, nikt z nas nie miał komórki, dało się? Dało się! Miałam 3 nieodebrane połączenia. Oddzwaniałam i wszyscy mieli pretensje, że nie wzięłam komórki. Czy ja mam prawo mieć tylko dwie godziny dla siebie i relaksu bez odbierania komórki w trakcie jazdy? Pozdrawiam i dziękuję za dyskusjęsmile Korciło mnie, by zwrócić uwagę tej dziewczynie, ale nie zrobiłam tego, nie chciałam jej zawstydzać, czy postąpiłam słusznie?
                  • aqua48 Re: Heniek 05.06.20, 14:53
                    x94x napisała:

                    > Witam, przeczytałam wszystkie komentarze i nadal uważam, że niosąc krzyż przed
                    > trumną swojego dziadka nie powinno się żuć gumy.

                    Moim zdaniem nawet gdyby to był cudzy dziadek, albo równolatek, to też niosący krzyż przed jego trumną nie powinien nic żuć.
                    Problem polega na tym, że mało kto z młodych wie jak zachowywać się na cmentarzu podczas pogrzebu, jak się nań ubrać lub tylko czego nie wkładać.. To nie są uroczystości w których często uczestniczą ludzie młodzi zatem mają po prostu mało okazji by się tego dowiedzieć. A przekazanie tej wiedzy to rola rodziców i wychowawców.

                    > Korciło mnie, by zwrócić uwagę tej dziewczynie, a
                    > le nie zrobiłam tego, nie chciałam jej zawstydzać, czy postąpiłam słusznie?

                    Słusznie, dorosłych ludzi się nie wychowuje.
                    • lumeria Re: Heniek 05.06.20, 20:40
                      > Korciło mnie, by zwrócić uwagę tej dziewczynie, a
                      > le nie zrobiłam tego, nie chciałam jej zawstydzać, czy postąpiłam słusznie?

                      >Słusznie, dorosłych ludzi się nie wychowuje.

                      Ale to byli młodzi, niedoświadczeni ludzie. Wydaje mi sie, ze jako wychowawczyni (obecna lub była) mogłaś podejść do osoby i dyskretnie powiedzieć: Kasiu odłóż teraz telefon, Tomku, odłóż gumę na później.


                      • x94x Re: Heniek 05.06.20, 21:15
                        Mogłam, ale tego nie zrobiłam. Musiałabym na środku kościoła mu zwrócić uwagę, przy wszystkich, by wyjął gumę z buzi. Z telefonem byłoby prościej, bo szłam tuż za nią.
                        • minniemouse Re: Heniek 06.06.20, 01:46
                          I w tej sytuacji zachowałaś się jak mogłaś najlepiej bo innego wyjścia nie było.
                          natomiast gdybyś miała okazje dyskretnie szepnąć im na ucho "Tomku może lepiej żebyś teraz nie żul gumy, Kasiu może powinnaś na razie odłożyć komórkę" - to w naturalny, miękki sposób zasugerowałabyś bardziej kulturalne zachowanie, nie urazajac ich dumy.
                          i jeszcze, aby nie było niejasności - podkreśliłam "może" na potrzeby dyskusji jako słówko zmiękczające w wypowiedzi.

                          Minnie
                          • x94x Re: Heniek 06.06.20, 06:15
                            Masz racjęsmile Córa mi kiedyś zrobiła wykład na ten temat, jakich słów używa w pracy, zwracając innym uwagę typu: czy nie uważasz, że, czy mogłabyś zerknąć itp To jest ważne w kontaktach międzyludzkich, forma prośby czy nawet poleceniasmile Tryb rozkazujący odpadasmile Trzeba odpowiednio ubrać w słowa nawet krytykę, zwłaszcza , gdy wykonuje się pracę, gdzie trzeba szkolić inne osoby, starsze od siebiesmile
    • bene_gesserit Re: Do rodziców 05.06.20, 14:06
      Po pierwsze - pogrzeby są dla żywych. Nawet, jeśli założymy, że zmarły w nich uczestniczy, w sensie jest obecny i wszystko widzi i słyszy, to - choćby za życia był ultrakonserwatywny i mega-zachowawczy - ma już raczej inną perspektywę. Spory, jak mi się wydaje, dystans. Inny kontekst, nie spętany normami dla żywych.

      Po drugie - zachowanie podczas pogrzebu może być dziwne i wykraczać poza normy. Ludzie - zwłaszcza w świeżej żałobie - mogą się zachowywać bardzo różnie. W tym niezgodnie z normami, uznanymi za 'właściwe'. Ktoś będzie wył z rozpaczy, ktoś - byłam tego świadką - nerwowo chichotał. MA DO TEGO PRAWO I NIKOMU NIC DO TEGO.

      Po trzecie - pokolenie 15+ jest, według norm 60+ zdziczałe, czyli tłumacząc to na język mniej wartościujący - ma o wiele mniejsze doświadczenie społeczne w sensie kontaktu bezpośredniego. Może nawykną do zastanych norm, może nie. Te dzieciaki po prostu mnóstwa rzeczy nie wiedzą. I o ile fakt, że jeśli dwumetrowy gościu, nadepnąwszy mi na nogę nie powie 'przepraszam' mnie owszem, irytuje, o tyle żucie gumy albo sprawdzanie telefonu na pogrzebie już nie, bo patrz 'po drugie'.
    • lumeria Re: Do rodziców 05.06.20, 14:19
      Chyba zabrakło kogoś, który podszedłby do delikwentów i kazał wypluć gumę i odłożyć telefon.

      Zauważyłam, ze na imprezach gdzie jest jakiś zaganiacz lub starszy 'wujek' który pilnuje porządku jest bardziej kulturalnie - telefony odłożone, źle zachowujący się (np. natrętnie robiący zdjęcia) czy podpici - wyproszeni.
      • bene_gesserit Re: Do rodziców 05.06.20, 14:31
        Oczywiście, że zabrakło. Nie zabrakło natomiast tych, którzy się zżymali po cichu i oburzali potem na forach.
        Jeśli kogoś takie zachowanie obrażało czy raziło albo uważał, że należy zadbać o uczucia najbliższych zmarłego, którzy odczytywali je jako lekceważenie, więc dokładało im bólu, to ktoś powinien zainterweniować. Dyskretnie i z szacunkiem.

        A zachowanie 'swoje święte oburzenie zużyję na forum' jest tu IMO najgorsze.
            • bene_gesserit Re: Do rodziców 05.06.20, 23:12
              Być może tak było i właśnie o tym napisałam. Być może odwołanie się do normalnej czynności, czyli grzebanie w komórce, miało pomóc psychicznie tej dziewczynie. Tego nie wiemy.
              • minniemouse Re: Do rodziców 06.06.20, 01:28
                weźcie proszę przestańcie.
                znowuż ktoś inny na przykład ze zdenerwowania dostaje rozstroju żołądka i bardzo mu pomaga jak porządnie pie*dnie. ma sobie popuszczać na pogrzebie co rusz głośnym brrrrrrr bo inaczej jest w stresie?
                idąc tym tokiem myślenia należy usprawiedliwić tez wszystkich rzucających mięsem, no bo przecież oni tylko tak się psychicznie uspakajają.

                Zycie jest ciężkie, niestety. często są w nim sytuacje kiedy nie możemy robić tego na co bardzo mielibyśmy ochotę albo wręcz potrzebowaliśmy. cóż.

                Minnie
                • kora3 Minnie 06.06.20, 08:27
                  W zupełności sie z Tobą zgadzam smile Mnie już rozwala to usprawiedliwianie wszystkiego - dowolnego zachowania - "argumentacją" typu : bo ktoś tak reaguje na stres, bo ktoś ma PSM, bo hormony, bo horoskop miał zły itd.
                  A rozwala, bo to jest przede wszystkim NIEPRAWDA. smile Wiekszosc ludzi smile np. w pracy czy załatwiając SWOJĄ ważną sprawę jakoś magicznie umie hehe "zapomnieć" o stresie, PSM-ie, hormonach i horoskopie i zachowywać się przyzwoiciesmile Dlaczego? Ano dlatego, że zachowanie "zgodne" ze stresem, PSM-em, hormonami i horoskopem smile nie leży w ich interesie. Jesli ktoś NAPRAWDE nad sobą nie panuje, to powinien poszukać pomocy specjalisty.
                  A że moze nie panować rozumiem, bo kilka razy widziałam. Np. moja koleżanka w okresie menopauzy zaczęła mieć takie schizy z nastrojem, że szok. Albo była płaczliwa bez powodu, albo drażliwa sad Sama to widziała i czym predzej skorzystała z pomocy - pomógł jej banalny lek.
                • bene_gesserit Re: Do rodziców 06.06.20, 11:06
                  Oczywiście, wszystko można wyśmiać i sprowadzić do absurdu.
                  Sęk w tym, że aby ten śmiech i absurd uznać za, użyję dużej litery, Prawdę, trzeba być bogiem. Bez obrazy, w twoim przypadku to niemożliwe. Tzn taką mam nadzieję.
              • x94x Re: Do rodziców 06.06.20, 06:07
                Bardzo przeżyłam śmierć dziadka, a byłam już na pierwszym roku studiów. Teraz mi się nawet łezka zakręciła (no popłakałam się). Dziadek zmarł w 1986 roku. Niemniej nie wyglądało to dobrze, bo nie zerknęła na chwilę, tylko ze dwie minuty w nią patrzyła. Niemniej nie jest to tradycja na polskich, katolickich pogrzebach. Było śpiewane "Wieczne odpoczywanie racz dać tej duszy panie..." To nie chodzi tylko o ten pogrzeb, ale ogólnie o zasady dobrego wychowania. Na to chciałam rodzicom zwrócić uwagę zakładając ten wątek. Ostatnio w Wadowicach uczennica wyciągnęła komórkę w kościele i przeglądała, miałam zareagować, ale jej koleżanka mnie uprzedziła i kazała jej schować ( 8 klasa podstawówki) Trzeba o tym z dziećmi rozmawiać. Niektórzy dorośli też nie świecą przykładem, pozdrawiam.
                  • verdana Re: Do rodziców 06.06.20, 11:56
                    Ocenianie zachowania najbliższej rodziny zmarłego na pogrzebie jest niesmaczne. Co innego znajomi, ci powinni zachowywać sie tak, jak to jest przyjęte. Rodzina ma prawo robić co chce, bo ich zachowanie w takiej sytuacji ocenie nie podlega. Przede wszystkim dlatego, ze przynajmniej część rodziny jest w szoku czy głębokiej żałobie i nie do końca się kontroluje. Po drugie dlatego, ze nie wiemy dlaczego robią pewne rzeczy. Mój syn na uroczystości żałobnej po śmierci dziadka cały czas fotografował. Moja szwagierka systematycznie wyciągała komórkę i sprawdzała wiadomości. Moja córka nie przyszła. Oburzające, prawda? Syn fotografował, aby moja matka, która nie mogła uczestniczyć w pogrzebie mogła jednak zobaczyć, jak wyglądał. Moja szwagierka sprawdzała, czy ciężko chory teść nie wysłał jakiejś wiadomości. Córka leżała w szpitalu z ciążą pozamaciczną. Wszyscy zachowali się dla postronnych oburzająco.
                    • 10iwonka10 Re: Do rodziców 06.06.20, 13:04
                      Wiesz nie bardzo mnie ten przykład przekonuje- mozna zrobić kilka zdjęć ale cały czas fotografował???? A sprawdzanie wiadomości od teścia czy córki ?- gdyby sie cos działo to albo by zadzwonili albo wysłali tekst i wtedy ciche 'bip' słychać mając telefon w kieszeni. Pogrzeb to dla mnie tez chwila wyciszenia a nie obsesyjnego sprawdzania telefonu czy robienie sesji zdjęciowej.
                      • bene_gesserit Re: Do rodziców 07.06.20, 11:32
                        10iwonka10 napisała:

                        > Wiesz nie bardzo mnie ten przykład przekonuje- mozna zrobić kilka zdjęć ale cał
                        > y czas fotografował???? A sprawdzanie wiadomości od teścia czy córki ?- gdyby
                        > sie cos działo to albo by zadzwonili albo wysłali tekst i wtedy ciche 'bip' sły
                        > chać mając telefon w kieszeni.

                        Jak słusznie powyżej pisze verdana i jak - być może niejasno - powyżej sugeruję ja, każdy ma prawo do przeżywania rozpaczy po swojemu. Wyobrażam sobie, że sprawdzanie komórki może kogoś uspokajać.


                        Pogrzeb to dla mnie tez chwila wyciszenia a nie
                        > obsesyjnego sprawdzania telefonu czy robienie sesji zdjęciowej.

                        Pogrzeb nie jest dla ciebie - chyba, że to ty straciłaś kochanego rodzica, współmałżonka czy dziecko. Jeśli czujesz ból, który jest nie do ogarnięcia, normy społeczne to może być coś za małego na sytuację, a 'co ludzie powiedzą' możesz mieć centralnie głęboko.
                        • 10iwonka10 Re: Do rodziców 07.06.20, 16:06
                          Alez masz racje każdy inaczej przezywa smierć bliskiej osoby - co nie zmienia faktu ze w jakis sposób będzie to oceniane przez pozostałych zalobnikow. Taka jest natura ludzka. Natomiast z opisu Verdany ja odnoszę wrażenie za każdy tam byl tak zajęty robieniem 100 innych rzeczy ze ten pogrzeb byl prawie ze niedogodnoscia.
                      • verdana Re: Do rodziców 07.06.20, 13:52
                        Rozumiem, że najważniejsze sa pozory, a nie życzenie matki, która prosiła o jak najwięcej zjęć z pogrzebu. Przecież to, aby się pogrzeb dobrze prezentował w oczach postronych jest wazniesze, niż to, co tam sobi świeża wdowa wymyśliła. Po drugie ciche "bip" w telefonie słychać, jak dzwoni ktokolwiek, niekoniecznie teść - za każdym raem trzeba jednak to sprawdzić, prawda? Albo uznać, ze ważniejsza jest opinia widów, niż ewentualna prośba o pomoc, bo to jakoś nieładnie wygłada, a w życiu najistotniejsze jest "co ludzie powiedzą".
                        • lumeria Re: Do rodziców 07.06.20, 14:29
                          >Rozumiem, że najważniejsze sa pozory, a nie życzenie matki, która prosiła o jak najwięcej zjęć z pogrzebu. Przecież to, aby się pogrzeb dobrze prezentował w oczach postronnych jest wazniesze, niż to, co tam sobi świeża wdowa wymyśliła.

                          Wydaje mi sie, ze jeśli na pogrzeb (albo jakakolwiek imprezę) zaprasza się 'postronnych' / gości, to należy tez brać pod uwagę ich uczucia i wrażliwości.

                          Nikt nie zabrania zrobienia prywatnego pogrzebu w gronie najbliższej rodziny (czy odpowiednio wybranym). Wtedy można wdrożyć jakiekolwiek niestandardowe zachowania.

                          Jak ci postronni maja przeszkadzać w prywatnej żałobie, to nie należny ich zapraszać, by potem nie narzekać na ich sztywniackie czy nieodpowiednie zachowania.
                        • 10iwonka10 Re: Do rodziców 07.06.20, 15:59
                          Jak najwiecej zdjęć z pogrzebu....100-200 tych zdjęć? Oddzielne zdjęcie każdego zalobnika ??? Jak byla ubrana ciotka Ziutka i wujek Wladek? JA mysle jeśli ktoś w ciagu 30 minut do godziny otrzymuje az tyle wiadomości/telefonow to może wypadałoby na ten czas zatrudnić jakas osobista sekretarke do odbierania wiadomości. Lumeria ma całkowitą racje - jeśli nie chce sie być ocenianym to organizuje sie pogrzeb w gronie rodzinnym.
                          • lumeria Re: Do rodziców 07.06.20, 16:27
                            Dla mnie sprawdzanie telefonu co 5 minut w czasie pogrzebu jest jednak nie na miejscu.

                            Jesli inna sprawa jest tak wazna, ze uwaga zalobnika jest niemalze calkowicie pochłonięta kims innym, to po co przeszkadzać sobie pogrzebem?

                            I jaki jest cel sprawdzania tych wiadomości? Zeby wiedzieć ze teścia właśnie zabrali na sale operacyjna? Zeby moc wyjsc w czasie ceremonii by kogoś ratować? To w takim razie po co jechać na pogrzeb, a nie byc z zagrożoną osobą?

                            Zdjęcia z pogrzebu mogą być dostępne dla wszystkich, którzy maja inne ważniejsze sprawy na głowie.

                            Naprawdę obecność na pogrzebie nie jest obowiązkowa - komu jest to potrzebne? Kto tu lansuje sie 'pod publikę'?
                            • verdana Re: Do rodziców 08.06.20, 13:06
                              Żeby dowiedzieć sie, czy ojcu się nie pogorszyło i nie powinno się wrócić. Czasem niestety, jest tak, że co by sie nie zrobiło, komentarze będą - jak to, najbliższa rodzina nie przyszła na pogrzeb? Są ludzie, którzy chcą być na pogrzebie, po prostu - nie dla lansowania się, ale aby pomóc, podtrzymać na duchu itd
                              • aqua48 Re: Do rodziców 08.06.20, 13:16
                                verdana napisała:

                                > Żeby dowiedzieć sie, czy ojcu się nie pogorszyło i nie powinno się wrócić.
                                >Są ludzie, którzy chcą być na pogrzebie

                                Verdano nie zgadzam się z Tobą. Mam w rodzinie starsze schorowane osoby wymagające opieki i pomocy i jakoś zawsze jest ktoś kto się po prostu poświęca by z taką osobą zostać, nie idzie na pogrzeb, a po uroczystości przychodzi na cmentarz pomodlić się i zapalić znicz. Podobnie z malutkimi dziećmi - jasne że na pogrzeby ich się nie zabiera i ktoś musi z nimi zostać. Sama też niegdyś zostałam poproszona przez koleżankę żeby zostać na chwilę z jej półroczną córeczką by ona mogła uczestniczyć w pogrzebie ukochanego dziadka. Moja teściowa też nie uczestniczyła w pogrzebie mego Taty - była wówczas z moimi małymi dziećmi. Dla mnie to oczywiste rozwiązanie.

                                > po prostu - nie dla lansowania się, ale aby pomóc, podtrzymać na duchu

                                Jak można podtrzymywać kogoś na duchu na pogrzebie, sprawdzając co chwilę komórkę?
                                • verdana Re: Do rodziców 09.06.20, 09:24
                                  I znowu ktoś wie lepiej, niż rodzina. Jakby trzeba było zostać, to ktoś by został - z chorą osobą była opiekunka. Trucno, aby przez cały czas choroby nikt nie ruszał sie z domu, ale pod telefonem trzeba być.
                                  • kocynder Re: Do rodziców 14.06.20, 14:07
                                    I serio ta opiekunka non-stop wysyłała do osoby będącej na pogrzebie (o czym, zakładam, wiedziała) jakieś debilne info, że teść przewrócił się na drugi bok, albo coś takiego? Bo serio - jeśli nie umówiły się "Jeśli się pogorszy to proszę zadzwonić" to każde inne umówienie jest "wdupiemaniem" innych żałobników i samej osoby zmarłe, a pójście na pogrzeb z nochalem w komóreczce jest kretyńskim lansem. Albo tez pani WOLAŁA śledzić sobie fb a na ów pogrzeb poszła z racji, że "tak wypada"...
                                    Skoro przez cały czas pogrzebu MUSIAŁA co chwila sprawdzać komórkę... Wystarczyło ustawić sobie "wibrację" zamiast telefonu na sms, wyłączyć kretyńskie powiadomienia z fb - i voila - od skupienia na smutnej uroczystości oderwałby ją tylko sms - a nie musiałaby kwitnąć cały czas, żeby innym pokazać nowego smartfona...
                        • kora3 Verdano 12.06.20, 07:40
                          Doskonale rozumiem że tak powiem ideę jaką chcesz przekazać...Niemniej no stety czy niestety żyjemy w społeczeństwie i musimy liczyć się z tum, jak jestemy w zwiazku z naszym zachowaniem odbierani. Może nam to kompletnie wisieć i nierzadko tak jest właśnie, ale NIE zmienimy tego, że inni nas widza, słysza i wyrabiają sobie zdanie.

                          A propos zdjęć na pogrzebach ...W regionie gdzie obecnie mieszkam jest może nie powszechny, ale bardzo czesty zwyczaj uwieczniania scen z pogrzebu. Przyznam się, że mnie się poczatkowo kojarzyło dośc makabrycznie, ale już przywykłam. A o zwyczaju dowiedziałąm sie w dośc niecodziennych okolicznosciach - kolega poprosił mnie o "zrobiene" pogrzebu jego matki - bardzo sedziwej zmarłej, której nie miałam okazji poznać. Było to ponad 15 lat temu i wówczas nie było tak, ze pierwsza lepszą komórką się zdjęcia zrobi. Dlatego kolega poprosił mnie, bo dysponowałam aparatem niezłej klasy no i jakims tam doświadczeniem w robieniu fotek.
                          Rzecz w tym, że kolega - operator TV wówczas dysponował nie gorszym sprzętem także miał doświadczenie - większe niż ja. Poza tym miał 2 dprosłych dzieci, które też mogły porobić fotki. Jednak - poniekąd słusznie - znał, że NIE WYPADA, by "robił za fotografa" ma pogrzebie własnej matki czy jego dzieci na pogrzebie babci. Dlatego poprosił o robienie zdjęć osobę zupełnie postronną, w dodatku taką, która nie znając zmarłej nie miała do całej sytuacji stosunku emocjonalnego.
                          Uprzedzając - tak, jasne, w opisanym przez Ciebie przypadku najbliżsi zmarłego także mogli sobie zorganizować to, jak chcieli. Niemniej - choć nie powinno to mieć miejsca - fakt, że wnuk zmarłego "robił za fotografa" został dostrzeżonysad

                          Co do kogoś tam sprawdzającego cały czas komórkę, bo chory teść. Zrozumiałe, że w takiej sytuacji żywy tesć jest równie ważny, a moze i ważniejszy niż zmarły ojciec. Niemniej no wypadałoby tak umóić się z kimś, kto miał pieczę nad teściem na czas pogrzebu, by kontaktował się przez czas tegoz pogrzebu w sytuacji NAPRAWDE koniecznej, a nie co 5 min. przysyłał info "wszystko w porządku". Pogrzeb w końcu nie trwa cały dzień, a po nim wszak można i wypada porozmawiać telefonicznie np. podczas konsolacji wychodzac z sali, gdzie sie odbywa.
                          Jesli to inne osoby tak namiętnie dzwoniły i pisały do załobniczki, to przyznam, że wydaje mi sie to dość no dziwne. A wydaje się, bo ludzie w naszej kulturze raczej nie dzwonią do kogoś o kim wiedzą, ze wybiera sie na pogrzeb w czasie, gdy moze na nim być. Rodzina, także ta której na pogrzebie nie ma, przyjaciele, bliscy znajomi, czy współpracownicy to wiedzą. Jasne, może akurat dzwonić ktoś dalszy, niezorientowany, ale tyle razy, żeby non stop trzeba było zerkać na komórkę? Jasne, nie powinno to nikogo obchodzić, ale jak pokazuje Twój post, jednak zostało dostrzeżone.

                          tak czy siak - wg mnie są jednak pewne normy i oczywiście mozna je przekraczać w SWOJEJ prywatnej sferze. Niemniej - czy nam sie to podoba czy nie - trzeba liczyć się z tym, że zostanie to dostrzeżone, być może także negatywnie skomentowane. No takie życie ...
                    • bene_gesserit Re: Do rodziców 07.06.20, 11:35
                      verdana napisała:
                      > Wszyscy zach
                      > owali się dla postronnych oburzająco.

                      Noi właśnie tacy postronni, sól tej ziemi jak czasem po forumowych wpisach mi się wydaje, powinni się nad sobą i swoją gotowością do oceniania i oburzonych reakcji zastanowić i - na litość boską, to pogrzeb - uruchomić empatię.
                      • lumeria Re: Do rodziców 07.06.20, 15:01
                        Kiedy organizuje sie pogrzeb, to trzeba sie zastanowić co sie chce osiągnąć.

                        Albo kameralne pożegnanie w gronie najbliższych, gdzie wszyscy wiedza co jest grane - ze fotograf będzie fotografował, ze Zosia będzie 'pod telefonem' i go użytkowała, ze Genowefa rzuci się na trumnę, ze Ziutek zapije się w sztok z żałoby, ze Tomek będzie się cały czas chichotał. Jeśli najbliżsi potrzebują prywatności by przezywać swoja żałobę, to jednak oni muszą sobie to zapewnić.

                        Albo ogłoszony nekrologiem zbiorowy/spoleczny happening, na który przyjdą rożni ludzie - czasami dosyć pokaźny tłum. Wtedy jest to wydarzenie publiczne, wiec należy się odpowiednio zachowywać. I tu jednak osobista rozpacz czy specjalne potrzeby najbliższej rodziny nie są najważniejsze i nie powinny uzurpować uwagi reszty żałobników. I vice versa.
                        • aqua48 Re: Do rodziców 07.06.20, 16:17
                          lumeria napisała:

                          > Albo kameralne pożegnanie w gronie najbliższych, gdzie wszyscy wiedza co jest g
                          > rane
                          > Albo ogłoszony nekrologiem zbiorowy/spoleczny happening, na który przyjdą rożni
                          > ludzie, wiec należy się odpowiednio zachowywać.

                          Jestem tego samego zdania.
                          • lumeria Re: Do rodziców 07.06.20, 21:35
                            Tak bene_gesserit - najbliższa rodzina powinna uruchomić empatie wobec wszystkich żałobników, których zaprosiła na pogrzeb. Empatia działa we wszystkie strony. smile

                            Właściwie to nie tyle empatia co poszanowanie dla osób, które również przyszły z szacunku i żałoby po zmarłym. Czyli wykazanie minimum kultury przez najbliższą rodzinę zmarłego wobec innych ludzi, których zaprosili na pogrzeb.

                            A jeśli sami najbliżsi zmarłego robią cyrk z pogrzebu - no to ich małpy i ich szoł. I wtedy trudno się zdziwić, ze ludzie skomentują negatywnie.
                            • bene_gesserit Re: Do rodziców 07.06.20, 21:59
                              Mam wrażenie, że rozmawiam z kimś, kto nigdy nie uczestniczył w naprawdę bolesnym pożegnaniu.
                              Jeśli o mnie chodzi, uważaj sobie, co chcesz, bylebyś nie dołączała do jadowitych pleciuchów, obgadujących oburzające zachowania pogrążonych w rozpaczy.
                              • lumeria Re: Do rodziców 07.06.20, 22:49
                                Nie wiem jak bardzo pogrążona w rozpaczy jest osoba, która sprawdza telefon co 5 minut, by monitorować co się dzieje gdzieś indziej. Bardzo ewidentnie ta inna sprawa jest ważniejsza niz na 100% uczestniczenie w naprawdę bolesnym pożegnaniu.

                                Wiec nie kupuje takiego argumentu.

                                Rozumiem emocje, rozumiem reakcje - ale wiszenie na telefonie, zucie gumy, głośne komentarze, szalejące dzieci, robienie sobie selfie ze zmarłym - jakoś mnie nie przekonują jako "głęboka żałoba".
                              • lumeria Re: Do rodziców 08.06.20, 18:03
                                Ktos te instytucje zawiadomił o czasie i miejscu pogrzebu, nie?

                                Jesli ceremonia jest prywatna (i nie ogłaszana) - to można zaznaczyć by dom pogrzebowy nie wpuszczał na sale niezaproszonych osób kiedy odbywa sie ceremonia rodzinna.
                                • bene_gesserit Re: Do rodziców 08.06.20, 18:58
                                  lumeria napisała:

                                  > Ktos te instytucje zawiadomił o czasie i miejscu pogrzebu, nie?
                                  >
                                  > Jesli ceremonia jest prywatna (i nie ogłaszana) - to można zaznaczyć by dom pog
                                  > rzebowy nie wpuszczał na sale niezaproszonych osób kiedy odbywa sie ceremonia r
                                  > odzinna.

                                  Moim zdaniem ta dyskusja jest nietaktowna. Takie 'wiem lepiej, co schrzaniłaś podczas pogrzebu ojca' bez rzeczywistego wglądu w sytuację i bez empatii. I bez proszenia o rady, oceny i w ogóle zaangażowanie w sprawę, to przede wszystkim. Wstyd to czytać.
                                  • lumeria Re: Do rodziców 08.06.20, 19:13
                                    Nie miałam zamiaru dyskutować na temat pogrzebu twojego ojca. Ani o pogrzebie w rodzinie Verdany. Myślałam, ze to były przykłady do generalnej dyskusji.

                                    Przepraszam, jeśli odebrałaś to osobiście, to nie był mój zamiar.
                                  • aqua48 Re: Do rodziców 08.06.20, 19:41
                                    bene_gesserit napisała:

                                    > Moim zdaniem ta dyskusja jest nietaktowna. Takie 'wiem lepiej, co schrzaniłaś p
                                    > odczas pogrzebu ojca'

                                    Ja odbieram to jako dyskusję co można zrobić INACZEJ w podobnej sytuacji (pogrzeb bliskiej osoby) by było zgodnie z s-v oraz by uczestnicy nie czuli się niekomfortowo.
                                    Jeśli ktoś nie chce poddawać organizacji pogrzebu w rodzinie pod dyskusję na otwartym forum, to po prostu o nim nie wspomina?
                                    • heniek.8 Re: Do rodziców 08.06.20, 20:06
                                      czyli na czym właściwie stanęło?

                                      jest sobie znany w środowisku człowiek (samorządowiec, nauczyciel - ktoś taki)
                                      to rodzina powinna zadbać o to żeby dom pogrzebowy odganiał ludzi spoza rodziny, bo oni mają się przejmować że jakiś daleki znajomy robi zdjęcia?
                      • x94x Re: Do rodziców 07.06.20, 22:14
                        Sprzątam często kościół ( za siebie, za mamusię, za wujka) skrobię gumy do żucia spod ładnych, lakierowanych ławek, zapraszam do pomocy, skoro nie razi Cię żucie gumy w kościele. Jechałam kiedyś z dziećmi na konkurs, miałam nowe auto i w ramach "wdzięczności" dzieciaki zostawiły gumy do żucia przyklejone do welurowej, jasnej tapicerki na tylnych siedzeniach. Nie uprzedziłam ich wcześniej, widziałam, że żują gumy, nie przewidziałam tego, że tak zrobią. Myślisz, że mi brak empatii? Mylisz się, pozdrawiam.
                    • kocynder Re: Do rodziców 14.06.20, 14:20
                      Nieobecność na pogrzebie z konkretnych, logicznych powodów nie jest oburzająca. Chyba, że dla idiotów. Oczywistym jest, że osoba będąca w szpitalu bądź np mieszkająca na drugiej półkuli nie będzie mogła wziąć udziału w pogrzebie - bo nie, i już. Mój kolega nie był na pogrzebie swojej mamy - pracuje i mieszka w Nowej Zelandii, matka zmarła w czasie kiedy z powodu pożarów w3strzymano loty - po prostu nie miał jak przybyć na czas. Czy to znaczy, że matki nie kochał?
                      Co do syna calutki pogrzeb latającego z aparatem - już nie tak jednoznacznie. Serio - skoro cykał focie i bawił się kadrowaniem - de facto nie przeżywał żałoby. Bo nie da się pogodzić ustawienia do fotki z żalem i skupieniem w ostatniej drodze. Ale być może po prostu nie był z dziadkiem zżyty - ani to coś złego ani grzech, bywa. Gdyby te zdjęcia robił (poproszony) ktoś z dalszej rodziny bądź zamówiony fotograf - inna kwestia. Gdyby nawet ów syn zrobił kilka - kilkanaście zdjęć dla babci - ok. Ale CAŁY czas pogrzebu dygać z aparatem, wujek Tadzio z ciocią Ziutką? "Cyk". "Kuzynka Halinka? "Cyk". Kuzyn Pawełek klepiący w pupę swoją żonę? "Cyk". "Cyk". "Cyk". Żałoby w tym tyle, co w owym klepnięciu w pupę...
                      Co do szwagierki to albo jest głupia, nie umie ustawić swojego telefonu tylko na wibracje i umówić się z opiekunką na telefon gdyby się pogorszyło (gdyby to uczyniła nie mu7siałaby siedzieć na pogrzebie z nosem w komórce i zmarłym w... poważaniu), albo po prostu w pogrzebie brała udział "bo wypada", a chory teść stanowił dla niej wygodny pretekst by móc surfować po fb...
                      • verdana Re: Do rodziców 14.06.20, 18:25
                        Żałobę przezywała moja matka i zrobenie tego, co chciała wydaje się ważniejsze, niż to, czy w czasie pogrzebu wnuk przeżywa żałobę. Żałoba to nie jest coś, co jest, albo jej nie ma w zalezności od tego, co w danej chwili robimy. Syn jest fotografem, a wiec zamawianie obcego fotografa byłoby absurdalne. Syn robił zdjęcia tak, aby mama wiedziała, kto był na pogrzebie i jak pogrzeb wyglądał, bo była zrozpaczona, ze nie moze na nim być. Nik tnie powiedział, ze szwagierka siedziała cały czas z nosem w omórce. Jesli jednak nadchodziła wiadomość, to ją sprawdzała. Współczucie i dbanie o żywych jest wazniejsze od zasad sv.
                        Szwagierka pomogła nam, posiedziała z moim mężem i dziećmi po pogrzebie, bo ja musiałam jechać do mamy. To się liczy, a nie to, czy sprawdzała informacje na komórce. Chyba, ze pozosry są wazniejsze od rzeczywistości

                        • aqua48 Re: Do rodziców 15.06.20, 08:26
                          verdana napisała:

                          > Żałobę przezywała moja matka i zrobenie tego, co chciała wydaje się ważniejsze,
                          > niż to, czy w czasie pogrzebu wnuk przeżywa żałobę.

                          Tego że należało spełnić prośbę matki nikt nie neguje Verdano, natomiast są zdania, że można to było zrobić inaczej - choćby przez poproszenie kogoś z boku (kolegę syna) o robienie tych zdjęć. Jeśli syn jest fotografem to chyba ma jakieś grono znających się na rzeczy znajomych?

                          > Współczucie i dbanie o żywych jest wazniejsze od zasad sv.

                          Ja uważam, że to co piszesz to wyraz egoizmu, można pogodzić jedno i drugie bez niepotrzebnego szokowania bliźnich. A do żywych zaliczam również obecnych na pogrzebie o odczucia których nie zadbaliście...

                          Uczestniczyłam kiedyś w pogrzebie przed którym namawialiśmy najbliższych zmarłej osoby, na zorganizowanie odpowiedniej oprawy uroczystości, założenie stonowanych ciemnych ubrań zamiast pstrokatych codziennych wdzianek oraz zorganizowanie skromnego choćby poczęstunku dla kilkorga przybyłych. Argumenty na nie były - ale nam na tym nie zależy, my do tego nie przywiązujemy wagi. Ale zależało innym którzy zrobili jakiś wysiłek by uczcić zmarłą osobę, wystawili poczty sztandarowe, wygłosili przemowy, zamieścili nekrologi. zatem ze zwykłej grzeczności należało ich odczucia i oczekiwania też wzięć pod uwagę...



            • bene_gesserit Re: Do rodziców 07.06.20, 11:36
              minniemouse napisała:

              > x94x napisała:
              > > Chciałam tylko poznać waszą opinię, po to jest chyba ten wątek, co?
              >

              > Bene zawsze tak sofistykuje, nie zwracaj na to uwagi smile

              Co to znaczy 'sofistykować'?
              Czemu moja opinia powinna być tą, na którą autorka wątku nie powinna zwracać uwagi?
              Czemu _moderatorka_ forum traktuje kogoś lekceważąco?

              ...mam jeszcze parę pytań, ale oszczędzę ci wstydu.
        • minniemouse Re: Do rodziców 06.06.20, 02:10
          bene_gesserit napisała:
          Oczywiście, że zabrakło. Nie zabrakło natomiast tych, którzy się zżymali po cichu i oburzali potem na forach.

          może zacznijmy wiec dyskutować wyłącznie za pomocą wymownych emoji, gifow i memes?
          tak by było najbezpieczniej...
          https://66.media.tumblr.com/36b076d9149498796650d5e07802259a/tumblr_mr2cvgqgcm1szkbkbo1_500.gifv


          Minnie
                • kocynder Re: Do rodziców 14.06.20, 14:27
                  A jak nie?! TYLKO dla NIEGO oglądałam jako smarkula... wink Potem mi przeszło, zakochanie, nie oglądanie, oczywiście. Do dziś mam komplet odcinków... wink I nadal uważam, że jako smarkula miałam niezły gust! big_grin
                • minniemouse Re: Do rodziców 09.06.20, 03:15
                  a teraz w kim jesteśmy zadurzone? wink
                  przyznam się iż niekiedy oglądam filmy lub seriale bo można oko zawiesić na przystojnym ciałku. i tak np z tego powodu obejrzałam wszystkie 7 sezonów Mad Men żeby podziwiać John Hamm a także jego żonę January Jones, chociaż sam serial tez mi sie podobał. niekiedy twarze aktorów czy aktorek są po prostu ciekawe, wtedy tez oglądam, lol
                  kiedys tez ogladnelam Helix, bo mnie ten aktor po prostu hipnotyzował 🥰😍
                  fascynują mnie również np Willem Dafoe i Steve Buscemi...
    • x94x Re: Do rodziców 07.06.20, 18:04
      Chciałam wam powiedzieć o ogromnym uzależnieniu od komórek. Pary przychodzą do restauracji, czekają na zamówienie, nie rozmawiają, potrafią pół godziny patrzeć w ekran telefonu i nie zamienić ze sobą ani słowa. Kilka lat temu byłam z księdzem i młodzieżą w górach. Obawiałam się problemów z utrzymaniem dyscypliny ( 2 i 3 gimnazjum) Gdy autobus ruszył, zapadła cisza i tak aż do Bieszczad. Patrzyli w komórki, nie rozmawiali ze sobą , nie chodzili po autobusie. Na miejscu byli poinformowani o godzinach posiłku. Zeszłam na kolację myśląc : co tak cicho? Wszyscy siedzą grzecznie przy stołach, gapią się w komórki. Zdobyliśmy tego dnia Tarnicę. Poprosiłam ich, by schowali komórki i porozmawiali ze sobą. Schowali i za chwilę wyciągnęli. To samo było rankiem. To jest uzależnienie, dlatego założyłam ten wątek, by rodzice odciągali swoje pociechy od dóbr, jakie nam daje cywilizacja, zagrali w monopol, inne gry planszowe, czy poszli na spacer bez komórek. To jest problem społeczny i nie chodzi tylko o ten pogrzeb, pozdrawiam.