No właśnie, tak mi się nasunęło po pewnym spotkaniu w kontekście naszego forum ...Otóż czesto mozna na nim spotkać sie z opinią, że kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na nieprawidłowe zachowanie innych, ba - nawet nie powinien go dostrzec, bo - przykładowo - na pogrzebie powinien skupić sie na zmarłym/uroczystosci, a nie na tym, jak się ktoś zachowuje. Jeśli wszelako już popełni taką gafę i zauważy, to nie wolno tego komentować, także na forum...
No cóż ...jakiś czas temu byliśmy zaproszeni do znajomych na ich jubileusz. Poza gospodarzami znaliśmy jeszcze z 10 osób, w tym moją przyjaciółkę, która od 1,5 roku jest wdową i choć zaproszona z os. tow. przyszła bez tejże. Tak, to jest istotna info dla całokształtu.
Na tej imprezie był też solowy facet ok. 50, gospodarze przedstawili go jako dobrego kolegę z dawnych lat, który niedawno powróci do rodzinnego miasta z zagranicy. Wiem, że powinnam być slepa i głucha na wszystko co pana dotyczyło, ale no nie umiałabym

Pan przyszedł ubrany - rzecz działa sie w godzinach popołudniowych, jak na grill, albo biwak. T-hirt, bojówki i sandały. Impreza jubileuszowa była poprzedzona mszą i odbywała się w dośc eleganckiej restauracji. W kościele, jak pech to pech, pan siedział obok mego partnera - ja z drugiej strony tegoż. Pan sobie ciął w gierkę na telefonie, specjalnie sie z tym nie ukrywając przy czym usiłował swoimi wynikami zainteresować mego partnera.

Nie jesteśmy osobami religijnymi - przyznaję. Podczas wydarzeń kościelnych, w których biernie uczestniczymy - czasami - nie przezywamy nic szczególnego, ani też nie jesteśmy skupieni na nabożeństwie. Stąd pewnie więcej widzimy co sie dzieje wokół, tym bardziej, gdy ktoś nas zachęca wręcz do dosrzezenia

niz ludzie pogrązeni w modlitwie. Mimo to nie wydawało sie nam stosowne odnosic sie do uzyskanych przez pana w gierce wyników, czego wyraz dał mój partner zupełnie ignorując pana.
Po kościele poszliśny do restauracji na imprezę. Grono niezbyt liczne, ze 20 osób, pan usiadł niedaleko nas. Nie powinniśmy tego dostrzec, ale pan no jadł i pił tzw. bardzo brzydko, mówił z pełnymi ustami i nie przeszkadzało mu, że ma ubabrane jadłem usta. Konwersacja z panem przypomina przesłuchanie i to w charakterze podejrzanego

"A gdzie pracujesz? A dlaczego tam? itp."
W pewnym momencie pan zapytał mojej przyjaciółki dlaczego przyszła bez pary. Odpowiedziała, że tak chciała- wg mnie poprawnie. "Ale jak? Męza nie masz? Rozwódka pewnie hehe" Kolezanka normalnie powiedziała, że akurat nie rozwódka, a wdowa - wiem, wg Was niektórych - bardzo nietaktownie

, na co pan z radośnie "A to fajnie, u wdowy chleb gotowy" - jasne, można uznac, że całkiem dobra odpowiedź, wszak sama sobie winna, bo nietaktownie wspomniała, że jest wdową
Domyślam się, że szacowne grono nasze, w większosci znakomitej nie zwracałoby żadnej uwagi na zachowanie pana, bo przecież się nie zwraca

- ja i mój partner - zwrocilismy, jestesmy bowiem skrajnie źle wychowani. Do tego stopnia, że nawet między sobą na osobnosci wymienilismy na ten temat uwagi

- wiem, że to wręcz chamskie miedzy najblizszymi osobami, ale trudno

Postanowiliśmy ignorować pana, jak dało się zauważyć, moja przyjaciółka, nie umawiając tego z nami, podjęła taką samą decyzję. Niestety pan się nią bardzo zainteresował i był bardzo niemile zdziwiony, że pani np. nie chce z nim tańczyć, bo "przecież też sama przyszła".
Generalnie - wg mnie trudno było zachowania pana nie zauważyć. Gospodarze probowali nad nim panowac, ale bezskutecznie raczej - na odchodne przepraszali za niego w stylu "to stary znajomy, zrobił się z niego straszny dziwak" . Ja co prawda uwazam, że zrobił się zeń - o ile wczesniej taki nie był- po prostu cham.
I owszem, choć to straszne nie tylko zauważylusmy zachowanie pana, a takze skomentowaliśmy je po do gospodarzy, którzy nazajutrz jeszcze dzwonili z przeprosinami za swego znajomego. Powiedziałam, ze nie ma sprawy i tak bywa, że się człowiek zmieni i zaskoczy złym zachowaniem, ale dodałam, że jesli kiedyś jeszcze zechcą jego zaprosic to nas - prosimy bardzo - niech pominą w takim zaproszeniu. Tak, pozwoliłam sobie "podyktować" gospodarzom, kogo mają zapraszac hehe.
A mozna było zwyczajnie nie zracać na pana uwagi, jak kazdy kulturalny człowiek, ewentualnie "wstac i wyjść" :_)