Dodaj do ulubionych

Resztki na talerzu

17.01.06, 15:48
Jakie jest Wasze zdanie na temat resztek pozostawionych na talerzu np. po
obiedzie ? Wg mnie wygląda to nieładnie, jak po talerzu "walają się" resztki
sałatki, ziemniaczków czy mięsa, takie niedojedzone malutkie kawałeczki (nie
mam na myśli pozostawionej części porcji np. jak są dwie łyżki ziemniaków, a
ktoś zostawia jedną nietkniętą - to osobna sprawa).
Czy należy zostawiać talerz wyczyszczony do końca (oczywiście
nie "wylizany"wink czy dopuszczalne jest pozostawienie resztek ?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Resztki na talerzu 17.01.06, 22:02
      U kogoś w gościnie prosimy o nałożenie porcji, którą damy radę zjeść.
      W restauracji nie ma obowiązku oczyszczania talerza.wink Jesli porcja jest duża
      (przeszacowaliśmy siły) to można poprosić o zapakowanie, jeśli zostawiliśmy z
      innego powodu (np. niesmaczne) to po odłożeniu przez nas sztućców kelner
      powinien sprzatnąc nakrycie.
      • lisabette Re: Resztki na talerzu 17.01.06, 23:38
        Tu nie chodzi o pozostawienie części obiadu/porcji, mi chodzi o taki
        swoisty "śmietniczek": kawałeczek ziemniaczka, dwa groszki czy dwie kukurydzki
        z sałatki itp.
        • p-iotr Re: Resztki na talerzu 18.01.06, 08:52
          Chyba kreujesz problem na sile.

          pzdr

          -
          • lisabette Re: Resztki na talerzu 18.01.06, 13:26
            p-iotr napisał:

            > Chyba kreujesz problem na sile.
            Takie jest Twoje zdanie i masz do tego prawo.
            Jednak spotkałam się z opinią, że jest to bardzo nieeleganckie i fakt jest
            taki, że rzeczywiście wygląda to nieelegancko.
            Jest jeszcze drugi aspekt sprawy - w dobie zmywarek taki talerz trzeba najpierw
            oczyścić, może to więc przysporzyć godpadarzom przyjęcia dodatkowej pracy wink.
            • p-iotr Re: Resztki na talerzu 18.01.06, 14:29
              OK. Ja jestem zdania ze duzo gorzej wyglada "ganianie" dwoch groszkow po
              talerzu. Ale wszystko zalezy od tego jakie to przyjecie i u kogo.

              pzdr
              • lisabette Re: Resztki na talerzu 18.01.06, 17:04
                Nie trzeba go "ganiać" wink), bo prawidłowo groszek się nabiera na widelec a nie
                nadziewa.
    • kora3 piotr ma rację ... 19.01.06, 09:01
      problem troszkę kreujesz. Na przyjeciu powinno sie brać tyle jedzenia, ile da
      się rade zjeść, ale znów bez przesady smile Trudno by ktoś bedą na granicy
      przejezdenia jednak zjadał to co zostało, bo "nie wypada". Myśle, ze barzdiej
      ważki jest tu problem, o którym też wspomniałaś, czyli nie czy zostawia, ale jak
      zostawia. Jeśli czegos juz zjeść nie dajemy rady, czy nam po [prostu nie smakuje
      nie należy w tym wszak gmerać z niecierpliwością widelcem rozmazując sos po
      calym talerzu, czy tworzac kompozycję z sałatki, a po prostu zostawić. Jakoś
      sobie nie wyobrażam, ze ktoś normalnie kulturalnie jezdą wcześniej resztki ma
      tak rozbabrane. Kulturalne jedzenie nie oznacza wszak nieprzyjemnoścismile Trudno
      by ktos napychał się na silę, tym bardziej, ze ludzie sa rózni. Ja i mój ojciec
      mamy tak, że nawet ostatni mały kawalezcek już nie wejdzie i już sad Wtedy mamy
      dylemacik : okazać się chamem i zostawić, czy nie zostawiać, ale zaraz popedzić
      do toaletysad Mama i siostra zjadają do końca i im nie pzreszkadza, co organizm
      to inny ...
      • lisabette Re: piotr ma rację ... 19.01.06, 09:23
        Ależ jesteście okropni wink - napisałam, że "spotkałam się z opinią" a nie
        wymyśliłam sobie problem resztek na talerzu - czytajcie ze zrozumieniem !!!
        Również nie pisałam o pozostawianiu części porcji, a Wy wciąż o tym
        nakładaniu "tyle ile można zjeść".
        Dobra, zakończmy temat, bo widzę, że nie można się dogadać uncertain.
        • p-iotr Re: piotr ma rację ... 19.01.06, 10:13
          Alez ja Cie doskonale rozumiem, Lisabette.. I wyrazilem tylko swoje zdanie..

          A wracajac do widelcow - jestes pewna ze zasady "ą-ę" pozwalaja uzywac go
          jako "podnosnika nasiębiernego" i trzymac jak łyżkę? Bo ja nie jestem taki 100%
          sure...

          pzdr
          • lisabette Re: piotr ma rację ... 19.01.06, 13:15
            p-iotr napisał:
            > A wracajac do widelcow - jestes pewna ze zasady "ą-ę" pozwalaja uzywac go
            > jako "podnosnika nasiębiernego" i trzymac jak łyżkę?

            smile) Widelec służy nie tylko do nadziewania porcji potrawy, a także do
            przenoszenia "nabranego" jedzenia do ust . To nabieranie odbywa się przy pomocą
            noża, a więc nie trzymamy tu widelca tak samo jak łyżkę (no bo w innej ręce wink.
            Aczkolwiek są takie miejsca na świecie, gdzie używa się samego widelca i wtedy
            trzyma się go w prawej ręce.
            • p-iotr Re: piotr ma rację ... 19.01.06, 15:29
              >To nabieranie odbywa się przy pomocą
              >noża, a więc nie trzymamy tu widelca
              >tak samo jak łyżkę (no bo w innej ręce wink.

              OK, a jak niesiesz widelec do ust? Wglębieniem do gory czy do dolu?

              pzdr

              P.S. Jak ktos z zewnatrz przeczyta ten wpis to na bank pomysli "omatko jakie
              popieprzone snoby" wink))
              • lisabette Re: piotr ma rację ... 19.01.06, 17:25
                p-iotr napisał:

                > OK, a jak niesiesz widelec do ust? Wglębieniem do gory czy do dolu?
                No coś Ty, jak wgłębieniem do dołu, przecież wszystko by Ci spadło smile))
                Żartujesz oczywiście ??
                p-iotr napisał:
                > P.S. Jak ktos z zewnatrz przeczyta ten wpis to na bank pomysli "omatko jakie
                > popieprzone snoby" wink))
                A mnie to zaczyna bawić wink
                • p-iotr Re: piotr ma rację ... 20.01.06, 08:25
                  > No coś Ty, jak wgłębieniem do dołu, przecież wszystko by Ci spadło smile))

                  A no wlasnie - a "wydaje-mnie-sie" ze prawidlowo powinno byc wgłębieniem do
                  góry.. I nie zartuje bynajmniej..

                  pzdr

                  -
            • piani Re: piotr ma rację ... 23.01.06, 00:44
              Mhmmmmmm... zgodnie z zasadami zachowania przy stole nie nadziewamy potraw na
              widelec, lecz przytrzymujemy nim np. mieso w czasie krojenia i porcje nalozona
              na widelec - a nie nabita - przenosimy do ust. To bardzo klasyczne zasady i
              malo kto je w Polsce stosuje.
              • wojtek33 Re: piotr ma rację ... 24.01.06, 13:32
                piani napisała:

                > Mhmmmmmm... zgodnie z zasadami zachowania przy stole nie nadziewamy potraw na
                > widelec, lecz przytrzymujemy nim np. mieso w czasie krojenia i porcje nalozona
                > na widelec - a nie nabita - przenosimy do ust. To bardzo klasyczne zasady i
                > malo kto je w Polsce stosuje.

                Mhmmmmm... czy ja dobrze rozumiem, że wg tych zasad posługujesz się widelcem jak
                łyżką, tyle że lewą ręką i manewrujesz nim z kopą np. ziemniaków do ust? Jeśli
                tak, to IMO większość w Polsce je stosuje. Czy jednak wypukłą stroną do góry?
                Był tu dawno temu wątek na ten temat, w wolnej chwili poszukam.
        • kora3 eee nie przesadzaj :) 20.01.06, 14:39
          I też czytaj ze zrozumieniem smilePrzeciem napisała, ze W ZASADZIE zakłada się tyle
          ile można zjeść, ale BEZ PRZESADYsmile I zwrócilam uwagę na to, ze poruszyłas ważki
          problem: nie czy zostawiać, tylko JAK smile Nie denerwuj sie zaraz ...wink
    • piani Re: Resztki na talerzu 23.01.06, 00:53
      Zgadzam sie z autorka watku: resztki na talerzu sa nieapetyczne i staramy sie
      ich nie zostawiac. Takie zreszta postepowanie proponuje "savoir vivre". Czyli:
      w gosciach sami nakladamy z polmiska tyle, ile zjemy (albo lepiej nieco mniej,
      pani domu bedzie przyjemnie, jesli troche dolozymy, "bo to takie pyszne").
      Jesli danie jest serwowanie prosto z gara przez gospodynie, to powinna bardzo
      dokladnie respektowac, ile i o co poprosiliśmy. Przynajmniej tak sie dzieje we
      Francji, gdzie nakladanie gosciowi - z bardzo goracego polmiska (talerze sie
      podgrzewa) - przez pania domu jest milym gestem. Ale gospodyni scisle wykonuje
      prosby goscia (nic ponad to, o co prosimy). A zostawienie czegos na talerzu
      jest nietaktem.
      • piani Re: Resztki na talerzu 23.01.06, 01:02
        I jako ciekawostke dodam, ze w bardzo dobrych restauracjach (ale naprawde
        baaaaaaardzo dobrych, takich, ktorych na calym swiecie jest najwyzej setka)
        szef kuchni analizuje (!) jakie resztki wracaja. Resztki wracaja bardzo rzadko
        (bo to nietakt), porcje sa malekie (ale dan jest od minimum pieciu do pietnastu-
        siedemnastu), wiec skoro cos wraca to znaczy ze NAPRAWDE NIE SMAKOWALO. A to
        jest cios dla kuchni.
        • kora3 Hmmmm 23.01.06, 01:15
          piani napisała:

          > I jako ciekawostke dodam, ze w bardzo dobrych restauracjach (ale naprawde
          > baaaaaaardzo dobrych, takich, ktorych na calym swiecie jest najwyzej setka)
          > szef kuchni analizuje (!) jakie resztki wracaja. Resztki wracaja bardzo rzadko
          > (bo to nietakt), porcje sa malekie (ale dan jest od minimum pieciu do pietnastu
          > -
          > siedemnastu), wiec skoro cos wraca to znaczy ze NAPRAWDE NIE SMAKOWALO. A to
          > jest cios dla kuchni.

          No mozliwe, niemniej to tez analiza niezbyt ścisła. Człowiek np. w obcym kraju
          zamawia danie danej kuchni, jako polecane i w celu po prostu spróbowania. Moze
          sie zdarzyc, ze najsmakowitsza potrawa danej kuchni będzioe dlań niespożywalna
          smile z dowolnego powodu i nawet najmniejszej porcji nie przełknie.
          Szczerze mówiąc uważam, ze jedzenie powinno być przyjemnościa, a nie katorgą.
          stąd oczywiscie należy unikac nakładania na talerz za dużych porcji zwłaszcza na
          przyjęciu, gdzie istnieje perspektywa dłuższego biesiadowania i mnogosc poraw do
          spróbowania oraz potraw nieznanych o niewiadomym składzie i smaku, ale nie
          przesadzać z wmuszaniem w siebie na sile paskudztwa tylko dlatego, by sie ktos
          nie obraził. SV to wszak sztuka WSPÓŁZYCIa z innymi, a nie życia dla innychsmile
          bez włąsnego gustu, smaku, czy upodobań podniebienia smile
          • piani Re: Hmmmm 23.01.06, 22:42
            Jesli jakiejs potrawy nie znamy, najlepiej nalozyc sobie odrobie, tak na dwa-
            trzy razy do ust (za to innych, znanych, rzeczy - chocby ryzu - nakladamy
            wiecej i w ten sposob unikamy podejrzanej pustki na talerzu). Nawet jesli sie
            okaze, ze nowosc jest naszym zdaniem niejadalna - jakos calosc przelkniemy:
            pierwszy kes, zeby skosztowac; drugi, by sie upewnic, ze nie damy rady wink.
            Jesli nam posmakuje - dolozymy sobie nawet dwa razy, ku radosci gospodarzy.

            Zauwazylam, ze dobrze wychowani ludzie nigdy nie krytykuja tego co jedza, nawet
            jesli jedza... z trudem. Zjadaja, mowia, ze bylo "interesujace" i... nie prosza
            o dokladke.

            W restauracji po prostu zostawiamy napoczete danie -lub jego czesc- a nie
            niedojedzone resztki.
            • kora3 No, oczywiście, ze ... 24.01.06, 10:38
              nie krytykujemy tego co jemy, nawet jeśli jest obrzydliwe.. Ale kto mówi, ze
              jest inaczej ??
      • kora3 Re: Resztki na talerzu 23.01.06, 01:09
        piani napisała:

        > Zgadzam sie z autorka watku: resztki na talerzu sa nieapetyczne i staramy sie
        > ich nie zostawiac. Takie zreszta postepowanie proponuje "savoir vivre". Czyli:
        > w gosciach sami nakladamy z polmiska tyle, ile zjemy

        To oczywiste i nikt tu emu nie zparzeczył , przeciwnie. Sazde, ze mówimy razcej
        o sytuacji, kiedy naparwde ie mozemy czegos zjeśc, a musimy zostawic. smile


        (albo lepiej nieco mniej,
        > pani domu bedzie przyjemnie, jesli troche dolozymy, "bo to takie pyszne").

        To zalezy od kraju smile W niektórych krajach nietaktem jest dokladne "sprzątanie"
        talerza w gosciach, czy reastauracji (a już zwlaszcza, gdy porcje sa nakładane
        jeszcze w kuchni, czyli w mare jednakie), bo "posprzatanie" oznacza, ze
        dostaliśmy za mało smile W innych dokladanie najpyszniejszych dań jest uznawane za
        nietakt i przejaw obżarstwasmile . w Polsce przed II wojną swiatową nietaktem była
        prośba o dołożenie czegokolwiek po raz trzeci (to znaczy druga repeta) smile
        • piani Re: Resztki na talerzu 23.01.06, 22:51
          Wydawalo mi sie, ze rozmawiamy o regulach panujacych w Polsce i w Europie, a
          nie o "niektorych krajach". Zle zrozumialam temat watku?
          • kora3 Oj Piani ... 24.01.06, 10:47
            czepasz się smile Rozmawiamy chyba ogólnie smile Zresztą w Polsce też zdarza sie
            ludziom być w towarzystwie obcokrajowców, gościć takowych, byc goszczonym przez
            takowych...Mozemy tak sobie rozgraniczać dalej az do absurdu. U swojej
            przyjaciółki mogę smiało powiedzieć, ze czegoś nie lubięsmile i nie obrazi się. W
            domu moich Rodziców nie podaje się mnie np. karpia, bo wiedzą, ze mnie mdli na
            jego widok, moja ciotka na wiecznej diecie unika słodyczy i jej sie ich nie
            proponuje smile Każdy tak ma Piani w luźnym własnym towarzystwie smile I nie chodzi
            bynajmniej o to, ze wśród swoich można "chamić" tylko o stopień zażyłości,
            wielkośc przyjecia ...itepe.
            Nadal zostane przy swoim zdaniu: jeśli wiem , ze czegoś nie lubię nie daje sobie
            tego nałożyć oraz, rzecz jasna nie zamawiam, ani sama nie nakładam. Jeśli mam
            porcję, która mi nie smakuje to jej nie jem na siłę, ale też nie krytykuję, nie
            obsmiewam i nie rozgrzebuję. Wcale też się nie obrazam, jesli u mnie "w
            gościach" ktoś nie chce takiej czy innej sałatki, bo nie pasuje jego gustom
            kulinarnym, tego, czy tamtego bo w końcu nie o to biega, by moi goście się
            mordowali nad tym czego nie lubią ze sztucznym uśmiechem i śmiercią w oczachsmile
            • piani Re: Oj Piani ... 25.01.06, 00:19
              Mamy, Koro3, wspolna ceche - nie lubimy karpia smile Jednak jesli jestem u kogos
              na Wigilii i jest karp - jem (nie budzi obrzydzenia, najwyzej nie smakuje...).
              A przy okazji naprawde uwazasz, Koro3, ze pytanie czy dobrze zrozumialam temat
              watku, to "czepianie sie"?!

              Po drugie: mowilam o resztkach na talerzu a nie o gustach i o tym co sobie na
              talerz nakladamy a czego nie.

              Moze tez w ramach ciekawostki - w zadnym razie nie bierz tego do siebie (!) -
              dodam, ze zauwazylam, ze w towarzystwie ludzie zjadaja to co im sie poda, nawet
              jesli tego nie lubia. Mowie tu o obiadach z dyplomatami, wysokimi urzednikami,
              itp. Oczywiscie, gospodarze zawsze robia wszysko, by nie zlamac zasad gosci
              (wolowina, wieprzowina, itp.). Kiedy ktos przy stole czegos nie je - widac to
              niestety bardzo... Dlatego ci ludzie jedza. Tego sie od nich nauczylam i
              staram zjesc wszystko, co mi podaja. Takze - a moze tym bardziej - u cioci na
              imieniach.
              Oczywiscie, kazdy z nas sam decyduje, jak chce postepowac.

              I jeszcze w sprawie restauracji: zauwazylam, ze niemal zawsze zamawiajac danie
              mozna poprosic o wymiane czegos i np. zamiast buraczkow (ktorych nie jadamy)
              dostac marchewke. W wyjatkowo nieprzychylnych lokalach bez trudu mozna
              zrezygnowac z czesci swojego dania. Czyli poprosic o wymarzona kaczke z
              pieczonymi ziemiakami, ale np. bez ..... I tak problem resztek znika przed
              pojawieniem sie dania na stole smile
              • kora3 Re: Oj Piani ... 25.01.06, 09:07
                piani napisała:

                > Mamy, Koro3, wspolna ceche - nie lubimy karpia smile

                Racja, racja - szukanie podobieństw to pierwszy krok do porozumienia ...

                Jednak jesli jestem u kogos
                > na Wigilii i jest karp - jem (nie budzi obrzydzenia, najwyzej nie smakuje...).

                We mnie budzi odruch wymiotny - seriosad Nie wiadomo jak doprawiony mnie bedzie
                zawsze śmoerdział mułem - po prostu takie podświadome odczuwanie sad

                > A przy okazji naprawde uwazasz, Koro3, ze pytanie czy dobrze zrozumialam temat
                > watku, to "czepianie sie"?!

                Troche to tak odebrałam, kiedy sarkastycznie stwierdziłas,z e mówimy o Polsce i
                Europie smile A w temacie wątku w sumie nie było o jakim miejscu mówimy.

                >
                > Po drugie: mowilam o resztkach na talerzu a nie o gustach i o tym co sobie na
                > talerz nakladamy a czego nie.

                No, ale to co nakładamy determinuje potem ewentualne pozostawienie resztek...

                >
                > Moze tez w ramach ciekawostki - w zadnym razie nie bierz tego do siebie (!) -
                > dodam, ze zauwazylam, ze w towarzystwie ludzie zjadaja to co im sie poda, nawet
                >
                > jesli tego nie lubia.

                Niekonieczniesmile

                Mowie tu o obiadach z dyplomatami, wysokimi urzednikami,
                > itp. Oczywiscie, gospodarze zawsze robia wszysko, by nie zlamac zasad gosci
                > (wolowina, wieprzowina, itp.). Kiedy ktos przy stole czegos nie je - widac to
                > niestety bardzo... Dlatego ci ludzie jedza. Tego sie od nich nauczylam i
                > staram zjesc wszystko, co mi podaja.

                Z baaaardzo wysokimi urzednikami to jadłąm raz, z ambasadorem przy jednym stole
                to jeszcze nie smile Mozem nie swiatowa smile Ale zdarza mi sie i zdarzało bywać dośc
                często na przyjęciach z ludźmi rządzącymi "małymi ojczyznami" npsmile i
                podejmującymi zagraniczne ekipy. Z reguły jest do wyboru wiele dań, kelnera
                nakłada gościom wg ich uznania, a nie przynosi z kuchni gotowe porcje, w związku
                z tym ludzie jedzą to co lubią (w miare) oraz to co mogą (względy religijne,
                diety itepe). Nie wiem jak dobrze wychowany muzułmanin nie bedzie jadł
                wieprzowiny przecież w imię sv, to samo dotyczy Hindusów i wołowiny, wegetarian
                i w ogóle mięsa itede. Z tego co widzę na takich przyjeciach organizator jest
                przygotowany na to, że moga być u gości różne gusta i obwarowania dot. jedzenia.

                Takze - a moze tym bardziej - u cioci na
                > imieniach.
                > Oczywiscie, kazdy z nas sam decyduje, jak chce postepowac.

                Nie mów mi, że jadłabyś coś smażonego mając np. niestrawnośc z grzeczności ...
                Wybacz, ale takie podejscie do sv wydaje mi sie trochę absurdalne, bo ma on
                pomagać żyć w zgodzie z sobą i innymi, a nie życie utrudniac. ale każdy robi jak
                chce, a moim zdaniem dobry organizator, nawet zwykłego balu sylwestrowego bierze
                pod uwage np. wegetarian i na stole poza półmiskami z wedliną pojawiają sie
                deseczki serów, bezmięsne sałatki itepe. Wtedy nie trza udawać chetnego na
                jedzenie.

                >
                > I jeszcze w sprawie restauracji: zauwazylam, ze niemal zawsze zamawiajac danie
                > mozna poprosic o wymiane czegos i np. zamiast buraczkow (ktorych nie jadamy)
                > dostac marchewke. W wyjatkowo nieprzychylnych lokalach bez trudu mozna
                > zrezygnowac z czesci swojego dania. Czyli poprosic o wymarzona kaczke z
                > pieczonymi ziemiakami, ale np. bez ..... I tak problem resztek znika przed
                > pojawieniem sie dania na stole smile

                Ok Piani, tu masz racjęsmile
                Jednak są sytuacje, kiedy resztki zostają, bo porcja jest za duża, albo nie
                smakuje. Nie mam ochoty napychać sie ponad miarę czymś co w dodatku mi nie
                pasuje i jeszcze za to płacić smile Autorka wątku napisała ogólnie "resztki", a
                potem doprecyzowała, ze chodzi o 2 kukurydzki, i jeden groszek smile No to moze się
                i zmieściłoby smile. Faktycznie obrzydliwe sa niektóre niedojedzone talerze, ale
                nie dlatego, ze sa niedojedzone tylko dlatego, ze delkwent tak jadł, jakby sie
                bawił z malowanie talerza jedzeniem ..
                • lisabette Re: Oj Piani ... 26.01.06, 00:16
                  kora3 napisała:

                  Autorka wątku napisała ogólnie "resztki", a
                  > potem doprecyzowała, ze chodzi o 2 kukurydzki, i jeden groszek smile No to moze
                  si
                  > ę
                  > i zmieściłoby smile. Faktycznie obrzydliwe sa niektóre niedojedzone talerze, ale
                  > nie dlatego, ze sa niedojedzone tylko dlatego, ze delkwent tak jadł, jakby sie
                  > bawił z malowanie talerza jedzeniem ..
                  >
                  O to właśnie mi chodziło, o takie resztki, które na pewno zmieściłyby się,
                  czyli te "dwa gorszki, kukurydzkę", a jednak zostają na talerzu porozrzucane.

                  Dziewczyny, ja też nie cierpię karpia i po prostu go nie tknę, choćby nie wiem
                  co ! wink)
                • piani Re: Oj, Kora3 26.01.06, 01:32
                  Zeby zamkac te dyskusje, powiem jeszcze raz: kazdy decyduje za siebie.
                  Masz ochote zostawic resztki - zostaw. Nie bedziesz jadla karpia w gosciach -
                  nie jedz. Decyzja nalezy wylacznie do ciebie. Ja tylko napisalam jak zachowuja
                  sie pewni ludzie. Ty (i kazdy) postapisz jak chcesz.
                  • lisabette piani :) 26.01.06, 14:31
                    piani, reagujesz zbyt nerwowo, po co się zaraz tak denerwować ? Przecież
                    rozmawiamy sobie tutaj swobodnie.
                    Ja mam podobne zdanie do Twojego, ale wszystko zależy od sytuacji, miejsca i
                    współbiesiadników. U teścia nikt mi nie wtyka karpia ani flaków, których nie
                    lubię, a na obiady z amabasadorami nie chodzę wink) Zdarzyło mi się u
                    zagranicznych znajomych jeść coś po praz pierwszy i niekoniecznie mi to
                    smakowało, ale poprosiłam o małą porcję i zjadałam całą.
                    • kora3 ciekawostka nieco poza tematem :) ale nie do końca 26.01.06, 14:52
                      Otóż mam znajomego weganina. Faktycznie nie je nawet mleka, jaj, sera, kefiru -
                      no nic miesnego, ani mlecznego, także np. masła. Wydawałoby się, ze taki dopiero
                      ma życie sad W dodatku nie używa soli smile ani pieprzu a ziół ...W domu to może być
                      proste, ale ciekawostką jestb to, ze facet jest typem globtrotera smile Jeździ np.
                      rowerem po Europie, Afryce Pólnocnej itepe. Jest sympatyczny i chocia chetnie
                      czestuje swoją kuchnią nie narzuca niku swych pogladów na temat. Ale najcześciej
                      zadawanym mu pytaniem jest "Jak pan sobie radzi z tą dietą na tych wojażach?" -
                      noi trudno się dziwić temu pytaniu, zważywszy, że weganizm nie jest tak
                      popularny jak wegetarianizm i czasem na przyjęciu, czy w knajpie cięzko
                      "ustrzelić" w karcie coś co nie zawiera już nie tylko mięs, czy ryby, ale nawey
                      jajka, masła czy mleka w składzie. A gośc , przy skromnej kasie na tych wojażavh
                      jednak sobie radzi smile I jakos musi uzuopełniac kalorie, bo taka jazda na rowerku
                      to troche spala. Mało tego, chodzi na imprezy, bale smile Pewnie na wiekszej imprze
                      nic specjalnie dlań nie szykuja, a zatem najada sie chyba w domu, albo po prostu
                      wyszukuje coś dla siebie na stole i je cały wieczór tylko to ...
                    • piani Re: Do Lisabette :) 27.01.06, 18:19
                      Przepraszam jesli zabrzmialo jak zdenerwowanie smile Uzywam krotkich dobitnych
                      zdan, bo... od kilku ladnych lat placa mi za to, zeby tekst byl krotki i
                      maksymalnie zrozumialy. Skrzywienie zawodowe wyszlo...
                      • utalia Re: Do Lisabette :) 28.01.06, 00:48
                        Skrupulatne dojadanie dwoch groszkow jest wlasnie nieeleganckie.
                        Natomist zainteresowal mnie watek poboczny dotyczacy widelca. Niezbyt sobie
                        wyobrazam jak mozna najpierw przytrzymywac krojony kawalek miesa widelcem
                        (przez przytrzymanie rozumiem wbicie owego widelca w mieso)po czym nalezaloby
                        ow widelec wyciagnac z owego miesa, odwrocic do dolu wygieciem i zrobic z
                        widelca lyzke....a tego to ja juz nie cierpie a faktem jest, ze 99procent
                        naszego spoleczenstwa tak wlasnie zjada. Bo to przeciez tak wygodniej mawiaja.
                        absolutnie wgieciem do gory, nigdy bym nie posluzyla sie widelcem w odwrotny
                        sposob. Boleje, ze moj maz nie widzi w tym niczego zdroznego.
                        I jeszcze jedno zdanie mnie zastanowilo. Ktos napisal, ze sa takie kraje gdzie
                        uzywa sie widelca samego (czyli bez noza)...nie wiedzialam ze w Polsce nie
                        uzywamy widelca bez noza. Bo jedzenie miekkich potraw jak np. kotlet mielony,
                        klops itp. nie wypada traktowac nozem
                        • lisabette Re: Do Lisabette :) 28.01.06, 16:10
                          utalia napisała:

                          > Skrupulatne dojadanie dwoch groszkow jest wlasnie nieeleganckie.
                          Uhm, wg Ciebie ładniej wygląda taki mały bałaganik pozostawiony na talerzu ?
                          Pozdrawiam smile
                          • utalia Re: Do Lisabette :) 29.01.06, 14:04
                            to proponuje wylizywac jesli tak Cie trapi wyglad talerza juz po posilku.
                            Ludzie, przeciez te talerze trafiaja po posilku do zmywarek a nie na wystawe
                            talerzy. I do gospodarzy, kelnerow nalezy aby szybko i sprawnie zabrac taki
                            talerz zaraz po skonczeniu jedzenia przed dana osobe.
                            • lisabette Re: Do utalii 29.01.06, 15:12
                              utalia napisała:
                              > to proponuje wylizywac jesli tak Cie trapi wyglad talerza juz po posilku.

                              Masz to przećwiczone ? Bo ja psem nie jestem i nie wylizuję talerzy i misek.
                              Sorki, ale jesteś złośliwa i tak samo Ci odpowiadam.

                              utalia napisała:
                              > Ludzie, przeciez te talerze trafiaja po posilku do zmywarek

                              Otóż to, ale zanim trafią do zmywarki muszą zostać opróżnione z resztek. No ale
                              jak ktoś nie ma zmywarki to się nie dziwię, że nie wie o tym.
                        • turtusia Re: Do Lisabette :) 02.02.06, 19:59
                          Własnie mam pytanie jak to jest z tym widelcem bo kiedys ktos mi powiedzial czy
                          przeczytalam juz nie pamietam ze nie nakladamy jedzenia na widelec " metoda
                          szufli" tylko nakladamy jedzenie na grzebiet widelca.. i zaczelam tak jesc coraz
                          czesciej i mam taki nawyk ze zawsze tak nkaldam jedzenie ale malo kto to
                          praktrykuje i nie wiem czy to jest niekulturalne ??? NApiszcie jak to jest i na
                          ktora strone bardziej wypada nakladac to jedzonko smile pozdrawiam
                          • utalia Re: Do Lisabette :) 03.02.06, 11:21
                            "na grzbiet" jak piszesz czyli wygieciem do gory jak my tu napisalismy. Ja
                            zostalam wychowana, ze absolutnie do gory i inaczej nie nakladam, inaczej wrecz
                            nie potrafie, jest mi niewygodnie. Ale faktem jest, ze niestety niewieleosob
                            tak uzywa widelca
                            • turtusia Re: Do Lisabette :) 03.02.06, 14:42
                              NO własnie i przez to w koncu zaczelam sie zastanawiac czy abym to robila
                              zagodnie z tym całym kanonemsmileTak to prawda ze tak jest wygodnie i nie potrafie
                              nawet jesc juz inaczejsmile Uff no to juz jestem spokojna w tej kwestii pozdrawiam
                              serdecznie smile
                  • kora3 :) 29.01.06, 15:58
                    piani napisała:

                    > Zeby zamkac te dyskusje, powiem jeszcze raz: kazdy decyduje za siebie.
                    > Masz ochote zostawic resztki - zostaw. Nie bedziesz jadla karpia w gosciach -
                    > nie jedz. Decyzja nalezy wylacznie do ciebie. Ja tylko napisalam jak zachowuja
                    > sie pewni ludzie. Ty (i kazdy) postapisz jak chcesz.

                    Piani, Piani .. "pewni ludzie" ?
                    Daj spokój ... Dobre wychowanie nie onazcazca: katorgi, koneicznosci zmainy
                    swoich zasad w tym takze religijnych, czy przekonań, zcy zniewolenia.
                    Ok , tak masz rację smile Mam calkiem zdrowe podejscie do SV i ze snobizmu, ani z
                    tego powodu, zeby ktos nie uznal mnie przypadkiem za kogoś sposza kregu "pewnych
                    ludzi" nie mam zamiaru sie katować. Wdzięk, bezpretensjonalnosc i elastycznośc
                    moga człowiekowi bardzo pocóc w sytuacjach, gdy sztywne zasady "rób tak" zawodza
                    - wierz mi. Uwazam, ze lepiej zostawić coś na talerzu niż wyjśc w biegu do
                    toalety wymiotować , mieć sztuczną "zachwyconą mine", o której kazdy wie co
                    myśleć, albo wygladać pękato z psodu wzdęcia. Najważniwejsze bowiem Piani to nie
                    zwracać na siebie uwagi cudazcnym, zcy zbyt nieoczekiwanym zachowaniem , a
                    lepiej zwracać pieknym strojem, milym uśmiechem , dowcipem smile
                    Takie sa moje zadasy SV, które w moim życiu i oim swiecie (moze nie tak
                    światowym , jak Twojsmile nie przeczę) sparwdzaja się nienajgorzej. A
                    najważniejsze, ze nie czuję się ich niewolnicą, a raczej dobrze się z nimi czuje smile
                    • utalia Re: :) 29.01.06, 18:34
                      lisasabet napisala"... ale jak ktoś nie ma zmywarki to się nie dziwię, że nie
                      wie o tym"... Jak ktos nie ma zmywarki odpowiedniej klasy to moze nie wiedziec,
                      ze mozna wkladac tam talerze z kilkoma groszkami i jedna kukurydza!
                      • kora3 Re: :) 29.01.06, 19:33
                        utalia napisała:

                        > lisasabet napisala"... ale jak ktoś nie ma zmywarki to się nie dziwię, że nie
                        > wie o tym"... Jak ktos nie ma zmywarki odpowiedniej klasy to moze nie wiedziec,
                        >
                        > ze mozna wkladac tam talerze z kilkoma groszkami i jedna kukurydza!
                        >
                        Możliwe ..n ie mam zmywarki zadnej klasy smile bo mi nie potrzebna, ale rozumiem,
                        ze Twój post stał sie komentarzem do mojej wypowiedzi pzrypadkowo, tak ? Bo jako
                        zywo nie pisałam (tak mi sie zdaje) nic o zmywarkach i grochu w nich ...
                        • utalia Re: :) 29.01.06, 20:38
                          odpowiadalam na kasliwa uwage lissabet, ze pewnie nie mam zmywarki skoro
                          uwazam, ze mozna wlozyc talerze z groszkami....
                          • kora3 Re: :) 29.01.06, 22:53
                            aaaa to ja nie doczytałam smile
                    • piani Re: :) 29.01.06, 21:52
                      Niestety, Koro, nie rozumiem Twojego maila. Sama idealem nie jestem, bo robie
                      literowki, ale niesposob przeczytac tego, co napisalas. Przykro mi. Pozdrawiam.
                      • kora3 Re: :) 29.01.06, 22:55
                        piani napisała:

                        > Niestety, Koro, nie rozumiem Twojego maila.
                        Nie posylalam Ci maila piani , serio ...

                        Sama idealem nie jestem, bo robie
                        > literowki, ale niesposob przeczytac tego, co napisalas. Przykro mi.

                        Mnie też i to nie końca dlatego, ze nie odczytałas mojego posta (rozumiem
                        teraz, ze o post chodziło), ale dlatego, ze cosik mi się znów porobiło i zeżera
                        mi litery sad

                        Pozdrawiam.
                        • piani Re: :) 30.01.06, 22:36
                          Oj, dokladnosc masz aptekarska... Twojego p o s ta nie umiem przeczytac! Ciesze
                          sie ze jednak mnie zrozumialas, mimo przejezycznenia.

                          A swoja droga: czy SV popiera lub sugeruje lapanie za slowka jako... najlepsza
                          forme kontaktu miedzyludzkiego lub chocby jako forme sprzyjajaca
                          dobrej/kulturalnej wymianie mysli? ... Pytanie niech pozostanie retoryczne...

                          Pozdrawiam wszystkich zostawiajacych resztki na talerzu oraz tych, ktorzy
                          resztek nie pozostawiaja smile
                          • wojtek33 Re: do piani 31.01.06, 09:41
                            Szanowna piani,
                            widzę, że nie potrafisz czytać drzewka wątku, więc pozwalam sobie, niezgodnie z
                            netykietą, poprosić tu o odpowiedź na postawione przeze mnie i powtórzone przez
                            utalię pytanie o sposób używania przez Ciebie widelca.
                            • utalia Re: do piani 31.01.06, 11:45
                              A to ja jeszcze dolaczajac do wojtka prosilabym lissabet o odpowiedzenie na
                              pytanie czy nie jest przesada uwazeanie dwoch groszkow za balagan na talerzu.
                              Przypominam, ze wlasnie o dwoch groszkach caly czas rozprawiamy
                            • piani Re: do piani 01.02.06, 01:23
                              Szanowny Wojtku33,
                              Potrafie czytac drzewko, ale czy naprawde uwazasz, ze jestem zobowiazana
                              sledzic wszystkie wypowiedzi?! Ciesze sie jednak, ze tak bardzo zalezy ci na
                              mojej odpowiedzi, ze az postanowiles dla mnie zlamac zasady netykiety i w tak
                              mily sposob zwrocic mi uwage, ze przeoczylam twoja pierwsza wypowiedz.

                              Jesli chodzi o trzymanie widelca, o ktore tak pytales, to -po pierwsze-
                              chcialabym nadmienic, ze manewrowanie "nim z kopą np. ziemniaków do ust" (jak
                              byles uprzejmy to ujac) w ogole nie wchodzi w rachube. Dlaczego? Z tej prostej
                              przyczyny, ze "kopa" nijak sie ma do SV. Po prostu, do ust (a wiec i na
                              widelec!) wklada sie niewiele, tyle, by moc szybko przelknac i ROZMAWIAC,
                              czyli: w kazdej chwili odpowiedziec. Wlozenie duzej ilosci pokarmu do ust
                              uniemozliwia nam "konwersacje", wiec wyklucza podstawowy aspekt spotkan przy
                              stole. A zatem "kopa" nie wchodzi w rachube, tak jak i wielkie kawaly miecha,
                              ktore nie mieszcza sie na widelcu. Zgadzam sie natomiast, ze takie jedzenie
                              wymaga pewnej wprawy i wielu osobom moze byc latwiej "nabijac", niz ryzykowac,
                              ze kawalki spadajace z widelca rozbryzgaja im -z talerza- sos na krawacie.

                              Po drugie: nawet, jesli cie poruszyl sposob jedzenia polegajacy na nienabijaniu
                              miesa na widelec, nie zamierzam sie wdawac w dyskusje o "wyzszosci nabijania",
                              zwlaszcza ze jak twierdzisz taki watek juz byl i zapewne wszystko na ten tema
                              zostalo w nim powiedziane. Mozesz wszystko nabijac lub jesc tylko lyzka.
                              Powodzenia. Podalam pewne zasady SV i -co od razu podkreslilam- bardzo
                              klasyczne, ktore tobie -i setkom innych osob- moga sie wydac smieszne i
                              nieergonomiczne.
                              • utalia Re: do piani 01.02.06, 20:17
                                Piani, jednak nie odpowiedzialas na pytanie!!! Czy wygieciem do dolu czy do
                                gory???
                                • piani Re: do piani 01.02.06, 23:48
                                  Do dolu.

                                  ...
                                  (po chwili) Pod wplywem Twojego pytania zaczelam sie zastanawiac, jak mozna
                                  jesc "wygieciem do gory"... To musi fajnie wygladac...
                                  • utalia Re: do piani 02.02.06, 01:18
                                    tak myślałam...
                                  • wojtek33 Re: do piani 02.02.06, 09:47
                                    piani napisała:

                                    > Do dolu.
                                    Dziękuję, do piani nie mam więcej pytań.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka