Dodaj do ulubionych

tata sie napije...

31.01.06, 23:52
Zainteresowana watkiem o debiutującym teściu zaczęłam się zastanawiać skąd
właściwie pochodzi forma "Czego sę tata napije?" użyta w trzeciej formie? Nie
cierpię tego sformuuowania wydaje mi się on mało elegancki ale zauważyłam, że
niektórzy uważaja ten zwrot za pełen szacunku. Ponieważ jakoby "nie mająą
śmiałości" zwrócić się bezpośrednio w formie "Czego sie tato napijesz?".
Dlatego jeszcze raz prosze o wyjaśnienie genezy tego sformuowania. Utalia
Obserwuj wątek
    • garraretka ...co kraj to obyczaj...? 01.02.06, 09:30
      W rejonie skąd pochodzę (północny zachód) jest to często spotykane wyrażenie -
      nie mam pojęcia skąd się wzięło, ale z mniejszym czy większym sukcesem funkcjonuje.
      Mi ono nie przechodzi przez gardło ale zauważyłam, że w stosunkach rodzinnych,
      powiedziałabym chłodnych i raczej o "konserwatywnych" poglądach, dość często
      jest używane.
      Czy jest to nieeleganckie? Nie wiem - pewnie duże znaczenie ma sposób, w jaki
      się to mówi - gdyż faktycznie można powiedzieć to tonem, który będzie wskazywał
      na zerowy szacunek.
      Z jednym się zgodzę - na pewno jest passe - jak już napisał wcześniej buba.
      Pozdrawiam smile
    • p-iotr Re: tata sie napije... 01.02.06, 10:27
      Czego sie tata/tatus napije? - to zwrot na pewno bardziej grzecznosciowy, niz
      drugoosobowe "czego sie tato napijesz?". Wszystko jednak zalezy od stosunkow
      panujacych w rodzinie.

      pzdr

      • baba67 Re: tata sie napije... 01.02.06, 10:47
        Tescia stracilam wczesnie, ale Tesciowa mialam kilkanascie lat(zaluje ze nie
        dluzej).Tak sie zlozylo, ze byla bardziej z pokolenia mojej babci niz rodzicow
        (pozno miala dziecko, moj maz pare lat starszy ode mnie)moze mniej wiekowo niz
        obyczajowo-mentalnosc przedwojenna.Nigdy nie zwrocilam sie do Niej na ty tylko
        mamo czy mama.Jakos tak badziej pasowalo, ale nie oznaczalo chlodnych stosunkow.
        • utalia Re: tata sie napije... 01.02.06, 12:15
          Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Ale czy ktoś może jednka wie skąd się wziął
          ten zwyczaj.
      • kasikgr Re: tata sie napije... 01.02.06, 13:18
        P-iotr ma rację. Zwrot ten wywodzi się z czasów międzywojnia, kiedy
        niewyobrażalnym było mówić do rodziców na "ty". Do końca XIX wieku jedynym
        kulturalnym i dopuszczalnym zwrotem do rodziców było "Pani Matko". Z początkiem
        XX wieku pozwalano sobie w szlacheckich domach "nowoczesnych" na odstawienie
        roli mamki (miało to związek również z zubożeniem szlachty). Przyszło za tym
        społeczne pozwolenie na skrócenie dystansu do rodziców i skrócenie formy
        zwracenia się do rodziców. Stąd forma "niech Mama spocznie", "Tatko się napije".
        Moi rodzice nadal tak mówią do swoich rodziców.
        • utalia Re: tata sie napije... 01.02.06, 20:13
          No tak...ale jak mowiono "Pani Matko..." to co dalej? Pani Matko spocznij
          sobie? Czy Pani Matko niech sobie Matka spocznie??? Chyba jednak to pierwsze
        • karolina_29 Re: tata sie napije... 01.02.06, 20:56
          Moja znajoma również tak mówi do swoich rodziców. Moja bratowa tak mówi do
          swoich teściów (czyli moich rodziców). Nie widzę w tej formie niczego
          dziwacznego, ot większy dystans. Nie wyklucza to ciepłych stosunków - w obu
          przypadkach stosunki są serdeczne.
          • utalia Re: tata sie napije... 02.02.06, 01:17
            Mnie ten zwyczaj kojarzy się jedynie z wiejskimi zwrotami w stylu "niech
            mamusia siadzie, niech mamusia poda itp.....
            • p-iotr Re: tata sie napije... 02.02.06, 10:38
              Utalio, to nie jest "zwyczaj", ale gramatycznie prawidłowy sposób tworzenia
              grzecznościowej formy trybu rozkazującego w języku polskim.

              Stosujemy wtedy tzw. formę opisową trybu rozkazującego - czyli:
              a/ używamy trzeciej (a nie drugiej) osoby liczby pojedynczej,
              b/ dodajemy partykułę "niech", oraz
              c/ tytuł osoby, do której się zwracamy (Pani, Pan, Mama, Tata, Ciocia, Wujek,
              Pan Minister, Pani Mecenas itp.)

              pzdr


              P.S. Co to są "wiejskie zwroty"? Może JWPani uprzejmie raczy wyjaśnić
              pospólstwu? uncertain
              • kora3 Piotr ma rację ... 02.02.06, 14:06
                Zwrot typu "Czego się tata/mama napije"" Ma taką samą konstrukcje jak takie samo
                zdanie tworzone ze słowami pan/pani i tyle. Nic w tym wiejskiego Utaliosmile
                Przyznam się, że o ile z rodzicami to bywa różnie mnie razi jednak zwracanie sie
                do reściów, dziadków w formie "per Ty" ..Znam jednego goscia, który do wsoich
                teściów tak mówi "Daj mi łyżkę", "Weź to ze sobą" - mnie to razi, ale moze nie
                powinno, choć wiem, ze ci teściowie nie sa tym zachwyceni ...Inna sprawa, ze
                kładą to właśnie na karb wychowania owego pana smile w określonym srodowisku ...
                Do swojego śp. Dziadka dojego smierci mówiłam "Kiedy Dzizdzius nas odwiedzi?",
                "Jak sie Dzizdzio czuje?, "Czego Dziadzio potrzebuje?" zmarł kiedy miałam prawie
                30 lat i bardzo, bardzo nasze wzajemne relacje były ciepłe, niemniej tam skąd
                pochodzę (Górny Śląsk, wieś Katowice) szacunek i pełna go forma zwracania sie do
                starszych była i nadal gdzieniegdzie jest normą ...
                • utalia Re: Piotr ma rację ... 03.02.06, 11:18
                  P-iotrze, nie rozumiem dlaczego zaraz 'wejskie zwroty" bierzesz do siebie i
                  prosisz o wyjasnienie pospolstwu.... Widocznie za duzo sie naogladalam filmow,
                  gdzie wiejski chlopak wpada do izby, siada do stolu a obok stara kobieta w
                  chustce na glowie niesie zupe....a chlopak do niej np. 'co sie mamusia tak
                  grzebie " albo "Co za zupe mamusia ugotowala"???? To mam na mysli!
                  A tak poza tym nie uwazacie, ze mowienie w ten sposob do tesciow, rodzicow jest
                  niezrozumialy. Bo o ile jestesmy dziecmi, nastolatkami rodzice sa w porownaniu
                  z nami doroslymi osobami, oczywiscie roznica wieku nie zmienia sie nigdy a i
                  szacunek pozostaje to oczywiste ale dzieci w koncu wyrastaja na doroslych ludzi
                  i chyba niedobrze jesli obie strony tego nie chca zauwazyc. Stad byc moze ta
                  forma tez mnie razi. Utrzymuje dystans pomiedzy ludzmi, bliskimi ludzmi, ktorzy
                  na tym etapie zycia powinni byc szanujacymi sie wzajemnie partnerami. A
                  wchodzacy do rodziny ziec i synowa od razu sa doroslymi ludzmi, wiec uzywanie
                  tej formy jest niezrozumiale dla mnie. Juz pomijam jego archaicznosc.
                  • p-iotr Re: Piotr ma rację ... 03.02.06, 12:42
                    Utalio - uwazam ze absolutnie nie masz racji. Nie zgadzam sie z Toba w zadnym
                    punkcie. Zadaje sobie wrecz pytanie - o czym Ty, na Boga, mowisz? Jak wyrażasz
                    szacunek? Ale moze to ja jestem jakis niedzisiejszy..

                    pzdr
                  • karolina_29 Och 03.02.06, 15:50
                    Skoro znasz te zwroty tylko z filmów o wsi, to nic dziwnego, że Ci się kojarzą
                    z wsią. Trochę mnie jednak dziwi, że się z tą formą nie zetknęłaś w innym
                    kontekście - mnóstwo ludzi tak mówi! Jest to cecha kultury polskiej, w
                    odróżnieniu np. od Stanów, gdzie ludzie częściej mówią sobie przez "ty", czy
                    np. od Szwecji, gdzie przez "ty" zwraca się nawet do VIPów.

                    Ja do swoich starszych krewnych - wujków, ciotek, mówię właśnie w trzeciej
                    osobie np. "zadzwonię do cioci wieczorem", "czego się wujek napije". Nie mam 75
                    lat i nie mieszkam na wsi.

                    A jak chciałabyś zwracać się np. do księdza? Ja mówię "proszę, niech ksiądz
                    wejdzie", "czy ksiądz może mi powiedzieć...?" Innej formy za bardzo sobie nie
                    wyobrażam.

                  • kora3 Re: Piotr ma rację ... 04.02.06, 16:31
                    utalia napisała:

                    > P-iotrze, nie rozumiem dlaczego zaraz 'wejskie zwroty" bierzesz do siebie i
                    > prosisz o wyjasnienie pospolstwu.... Widocznie za duzo sie naogladalam filmow,
                    > gdzie wiejski chlopak wpada do izby, siada do stolu a obok stara kobieta w
                    > chustce na glowie niesie zupe....a chlopak do niej np. 'co sie mamusia tak
                    > grzebie " albo "Co za zupe mamusia ugotowala"???? To mam na mysli!

                    Widocznie lubisz takie filmy to i się naogladałas smile

                    . Utrzymuje dystans pomiedzy ludzmi, bliskimi ludzmi, ktorzy
                    >
                    > na tym etapie zycia powinni byc szanujacymi sie wzajemnie partnerami. A
                    > wchodzacy do rodziny ziec i synowa od razu sa doroslymi ludzmi, wiec uzywanie
                    > tej formy jest niezrozumiale dla mnie. Juz pomijam jego archaicznosc.

                    Utalio ... ty chyba nie bardzo zdajesz sobie sprawę z tego, o co wypowiadającym
                    się chodzi smile
                    Forma w jakiej rodzice, dzieci ludzie w rodzinie zwracają sie do siebie zależy
                    od tych ludzi. Przykłądowo: do mojego parnera dzieci jego siostry, 20 lat
                    młodsze, mówią "Ty" a nie "wujku" tak chcial i tak jest, do mnie też móiwą po
                    imieniu - taka forma mnie i im odpowiada. Ale byloby rażące, gdyby te dzieci do
                    swego wujka albo jego parnerki mówily tak BEZ zachety z mojej, czy jego strony.
                    Czy teraz widzisz różnicę? Forma w jakiej synowa, czy zięc zwracają sie do
                    swoich teściów zależy od teściów Utalio, bo sa na ogół starsi! I obowiazuje tu
                    zasada "starszy proponuje formę młodszemu" ...Znam ludzi, którzy do swoich
                    rodziców, teściów mówia PO IMIENIU i też to uchodzi, bo propozycja padła ze
                    strony teściów ! Moim zdaniem, jak w każdej relacji miedzy młodszymi i starszymi
                    inicjatywe jak sie powinno mówic, czy jaka forma mówienia odpowiada starszym
                    pozostawia sie starszym i już ...To chyba jedyny kanon w rodzinie. Mam
                    znajomego, który zwraca sie do swojej 30 lat starszej ciotki "Ciotka , daj mi
                    coś tam" i Jego cioci to odpowiada - odpowiada jej coś, co kto inny uznałby moze
                    za lekceważenie, ale w ICH rodzinie taki zwyzcaj jest przyjęty. Jednak jeślibym
                    weszła w te rodzine mówiłąbym "prosze pani" dopóki owa "ciotka" nie
                    powiedzialąby mi, ze chciałąby innej formy, czy teraz to zrozumiałe? Do swoich
                    tesció moze sz mówić: pan, pani, tato, mamo, Franku, Zosiu, zdiadek, babcia
                    (takie "cuś" też słyzsałąm) ale uprzednio upewniwszy się, ze IM to odpowiada!
                    Znam jednego starszego pana, którego irytuje, ze jego córka i zieć mówią doń
                    "dziadek' "Nie jestem dziadkiem mojej córki tylko ojcem oraz teściem jej meza, a
                    nie jego dziadkiem ! Dziadkiem jestem dla ich dzieci i skąd ta forma - nie wiem
                    " - podkreśla.
                    • to-wlasnie-ja Re: Piotr ma rację ... 07.02.06, 16:55
                      smile) A ja rozumiem obie strony. Mysle, ze Utalii chodzi o pewna uciazliwosc, ktora przyznam, mnie tez czasem dokucza. Chodzi mniej wiecej o to: Mamo, czy moglaby mama podac mi sol? zamiast- Mamo, podaj mi sol, prosze.
                      czy w drugim przypadku zapytalam bez szacunku? Ale rzeczywiscie zgodze sie, ze pierwszy sposob narzuca wiekszy dystans. A mowienie do rodzicow lub tesciow w sposob bezposredni ( po imieniu uwazam juz za lekka przesade), wcale nie oznacza braku szacunku. Szacunek nie wynika ze sposobu , w jaki sie do kogos zwracamy, tylko albo kogos szanuje albo nie. Czesto mowienie do kogos w trzeciej osobie jest sztuczne i wymuszone.
                      • smieszka.sniezka Re: Piotr ma rację ... 07.02.06, 19:49
                        proponuję: 'Mamo, czy mogłabyś podać mi sól, prosze?
                        • to-wlasnie-ja Re: Piotr ma rację ... 07.02.06, 21:39

                          smile To jednak pozostanie zwrotem bezposrednim .
                      • kora3 Re: Piotr ma rację ... 08.02.06, 10:01
                        To czy coś uchodzi w kontaktach rodzinnych, czy też jest wymuszone zalezy
                        naprawdę od podejscia do sprawy obu stron. Teściowie mogą zaproponować mówienie
                        po imieniu, czy dowolnie i nie jest to przesada, tylko ustalenie
                        wewnątrzrodzinne, tak samo, jak mówienie "mamo, czy mama mogłaby itepe"
                        • utalia Re: Piotr ma rację ... 08.02.06, 23:25
                          Tak wlasnie uwazam (jak napisała to-ja), ze mowienie do rodzicow czy tesciow w
                          trzeciej osobie ustanawia dystans, ktory nie powinien miec miejsc w rodzinie.
                          Zwlaszcza kiedy "dziecmi" sa ludzie dorosli. Uwazam, ze takie zwyczaje sa
                          czeste w rodzinach, gdzie uważa się, że szacunek można wymusić przez sposob
                          zwracania sie. Strony zachowuja poczucie spelnienia w tej kwestii, wystarczy ze
                          nie maja smialosci zwrocic sie do rodzicow w bezposredni sposob.
                          Z ta forma sie spotkalam i nie moge sie nadziwic, ze to funkcjonuje. Stad moj
                          watek.
                          Przepraszam, ze nie odpowiadalam przez kilka dni, wyjechalam. Utalia
                          • kora3 Re: Piotr ma rację ... 09.02.06, 09:20
                            utalia napisała:

                            > Tak wlasnie uwazam (jak napisała to-ja), ze mowienie do rodzicow czy tesciow w
                            > trzeciej osobie ustanawia dystans, ktory nie powinien miec miejsc w rodzinie.

                            Utalio .. to co powinno miec miejsce w rodzinie w tej kwestii ustala sobie TA
                            RODZINA. I tyle...Moze sie Tobie nie podobać tak, czy siak i wtedy TY w SWOICH
                            relacjach rodzinnych tak nie robisz ..Natomiast szufladkowanie, ze ten kto mówi
                            w os. trzeciej jest z wiochy wydaje mi sie mocno przesadzone...Jak wspomniałam,
                            mam znajomego, który w formie 'ty" mówi do wszystkich w tym do teściów i wiem z
                            rozmów, ze ta forma jego teściów nieco razi. Facet naprawde jest z małej wioski
                            i chyba kładą to na karb tego smile tym bardziej, ze poza tym jest sympatyczny, ale
                            faktycznie, jak się słyszy kiedy mówi do prawie 30 lat starszej teściowej "A
                            pospieszże się" to z kolei mnie jakos razi. iemniej uważam Utalio, ze to sa
                            sprawy wewnatrzrodzinne i naprawdę od rodziny zalezy jak sobie je ustalą. Znam
                            dziewczyne, która ma ojczyma, który pojawil się w jej życiu gdy była już
                            dorosła, mówi doń "Tato", anm kolege, którego ojczym wychowywał od małego, a
                            mówi doń "Andrzeju" , sa ludzie, którzy nie z braku szacunku, ale z zasady do
                            esció nie chcą mówić "mamo", "tato" uwazając, ze to nie sa rodzice to po co tak
                            mówić. Do każdej z tych postaw ludzie maja prawo i jeśli wyrazaja szczerze i
                            grzecznie swe checi i poglady w tej sparwie to ok. A stosunki miedzyludzkie i
                            ich stopień serdeczności niekoniecznie yrazają sie w formie jakiej się zwracają
                            do siebie luzdie smile Kiedyś przecodzenie na "ty" w pracy nie było az tak
                            popularne jak dziś i moja Mama np. ma klika serdecznych kolezanek, z którymi na
                            "pani" była jeszzce dłuuuugo, dłuuugo nim przeszły na "ty" mimo naprawde sporej
                            sympatii i serdecznych, takze pozazawodowych kontaktówsmile Albo inny przykład:
                            sasiedzi moich rodzicówsmile Mamę znaja od dziecjka , a róznica wieku będzie z 15
                            lat miezdy p. X a moja Mamą i co? Pomagają sobie, ba... noszą sobie smakołyki,
                            robia zakupy, wpadają do siebie niemal codziennie i sasiadka do mojej Mamy mówi
                            po imieniu jak przed laty, a Mama do Niej "pani" a naprawdę się lubia smile

                            > Zwlaszcza kiedy "dziecmi" sa ludzie dorosli. Uwazam, ze takie zwyczaje sa
                            > czeste w rodzinach, gdzie uważa się, że szacunek można wymusić przez sposob
                            > zwracania sie. Strony zachowuja poczucie spelnienia w tej kwestii, wystarczy ze
                            >
                            > nie maja smialosci zwrocic sie do rodzicow w bezposredni sposob.
                            > Z ta forma sie spotkalam i nie moge sie nadziwic, ze to funkcjonuje. Stad moj
                            > watek.
                            > Przepraszam, ze nie odpowiadalam przez kilka dni, wyjechalam. Utalia
                            • utalia Re: Piotr ma rację ... 09.02.06, 10:37
                              Korciu, sama napisalas ze te zwyczaje ustala sobie rodzina. Ale wlasnie co
                              robic kiedy ziec albo synowa mieli inne zwyczaje niz rodzina malzonka i rodza
                              sie niesympatyczne sytuacje. Jesli spotkaja sie osoby skrajne pod tym wzgledem
                              i dany sposob przeszkadza im bardzo to wtedy juz nie jest to takie proste -
                              ustalamy, ze tak ma byc, poniewaz tak nam sie podoba.
                              • kora3 Re: Piotr ma rację ... 09.02.06, 19:23
                                No dokladnie tak Utalio, tylko nie wiem dlaczego tp polemika do moich wypowiedzi
                                niby, skoro ja nie uwazam nic innego ..smile
                                Wiesz powiem Ci tak prostosmile W relacjach z ludźmi, z którymi naprawdę lepiej
                                mieć dobre układy niż złe, a takze z tymi których darzymy z powodu wieku, czy
                                czego innego, szacunkie, autorytetem czy też po prostu sympatia, już nie z
                                powodu dobrego wychowania, a z powodu komfortu psychicznego i dobrych stosunków,
                                lepiej być "zbyt grzecznym", niz zbyt swobodnym smile Myślę, ze teściowe naleza
                                właśnie do tej grupy, nie ukrywajmy, przynajmniej na początku OBCYCH niemal
                                ludzi. Tak, tak - własnie obcych, a wiec takich w których rodzinie panują być
                                moze inne zwyczaje niż w naszej .. Nasz partner/ka wchodzi do naszej rodziny, a
                                my do jego/jej, ale ślub nie czyni wzajemnej bliskości, która moze nadejśc
                                wkrótce, po zcasie, albo też nigdy, i to calkiem niezaleznie od formy w jakiej
                                bedziemy się do teściów zwracać, czy oni do nas.
                                Jestem po prostu zdania, ze lepiej poczekac na gest ze strony teściów, na ich
                                sugestię w kwestii zwracania się przyjmując zasadę im mniej swobodnie, tym
                                lepiej, niż z punktu narazić się na opinię osoby źle wychowanej, lub co gorsza
                                nie darzącej ich szacunkiem.
                                W opozycji do tego co pisałaś jestem z dwóch powodówsmile Pierwszy to fałszywy i
                                nieprawdziwy poglad, jakoby takie zwracanie sie w osobie trzeciej było objawem
                                braku obycia zcy to ze strony synowej, czy zięcia, czy też teściów, którzy nie
                                protestują (Ty nazwałaś ten niby brak obycia mniej delikatniesmile. Drugi to
                                przeswiadczenie, ze takie zwracanie sie twozry rzezcywisty dystans między
                                ludźmi, co z mojego doswiadzcenia - prawdą nie jest...
                                Ty robisz naturalnie jak chcesz, ale ja jednak uważam, ze inicjatywa zmiany
                                zwracania sie z bardziej "oficjalnej" na mniej należy do straszych, a tymi sa na
                                ogół teściowie.
                                Pozdrawiam
                                • utalia Re: Piotr ma rację ... 09.02.06, 19:39
                                  Ja jednak nie porownywalabym tej sytuacji do mowienia pre Pan. To zupelnie inna
                                  sytuacja. Oczywiscie, ze nigdy bym sie nie osmielila do starszej osoby np.
                                  sasiadki zaczac mowic Wandziu tylko dlatego, ze tak mi sie zachcialo. Byloby to
                                  dziwne. Czekalabym na taka propozycje z jej strony. Jednak forma w trzeciej
                                  osobie zwarcania sie do tesciow rodzicow nie do konca jest odpowiednikiem per
                                  pana/pani. Poniewaz mowimy Mamo?Tato. Jak powiedzialas jest to raczej zwyczaj i
                                  nie nalezy byc niezadowolonym, ze ziec odnosi sie nazby swobodnie. Bo byc moze
                                  nie uznaje takiego sposobu zwracania sie, ba! moze wogole nie przyjdzie mu do
                                  glowy aby sie tak zwracac. Skoro zostall zieciem i zwyczaj nakazuje mowic mamo
                                  to tak mowi. Do swojej mamy nie zwracam sie "Czego sie mamam napije?" Jest on
                                  wrecz nie godny, w koncu to moja matka a nie sluzbowe spotkanie .
                                  • baba67 Re: Piotr ma rację ... 09.02.06, 21:31
                                    Nie wyobrazam sobie mowienia "czy Mama" do wlasnej Mamy czy cioci starszej
                                    mniej niz 20 pare lat ode mnie.Niemniej ciocie bywaja starsze i nie wypada mowic ty.
                                    Podobnie do mojej znacznie starszej od mojej Mamy Tesciowej.
                                    Gdyby jednak byla z pokolenia powojennego prawdopodobnie nie zwracalabym sie
                                    tak.Na Mazowszu dominuje forma "ty " w stosunku do tesciow.Trzecia osba brzmi
                                    staroswiecko, ale czasami po prostu pasuje.
                                    Nigdy nie czulam wielkiego dystansu do Tesciowej z powodu tej formy-stosuki
                                    byly serdeczne.Nic wiejskiego w tym nie widze, wrecz przeciwnie- kojarzy sie z
                                    przedwojennymi filmami z arystokracja smile
                                    • kora3 Słowem .. 09.02.06, 22:03
                                      w tym wzgledzie smile co kraj to obyczaj, nawet an terenie naszej małej olski i co
                                      dom to obyczajsmile
                                  • kora3 Droga Utalio :) 09.02.06, 22:01
                                    My sie chyba nie rozumiemy smile Ja do moich Rodzicow tez mówie bezpośrednio np.
                                    "Co tam u Ciebie Mamuś?", "Gdzie jesteś Tato" itede. Poniekad wydaje mi się, ze
                                    wazna jest nie tylko treśc wypowiedzi (dobór slów), ale forma. Ten mój znajomy
                                    po prostu tak się zwraca do teściowej, jak do koleżanki "Pośpieszze sie",
                                    "Gdzies Ty to dala?" "Wychodzisz już?"- to raczej stwarza niemile wrazenie braku
                                    szacunku, o którym skadinad wiem, ze nie występuje. Po prostu gosć ma taką gadkę
                                    smile Na luzie takim jest ...smile
                                    Powiem Ci, że ja z kolei bedąc żoną miałam lekki opór przed mówieniem mamo,
                                    tato, Teściom smile. Ledwo ich znałam wychodząc za mąż i o lie mój eksmaz zaarz
                                    mamusiowal i tatusiował to mnie jakoś było niezrecznie mimo, ze to
                                    zaproponowali. Matke mam jedną i ojca też i mówienie tak do obcych calkiem ludzi
                                    mnie wydawało sie sztuczne i nieuzasadnione. Początkowo trzymalam się takich
                                    ogólnych form , o ile się dalo , ale potem mimo wewnętrznych oporów tak mówilam
                                    smile, choć takie obligo w polskiej kulturze uważam w sumie za większa sztucznosc
                                    niz trzecia osoba smile
                                    Wszystko zalezy od naszego i otoczenia podejscia -masz rację. Ja miałam na myśli
                                    to, żebyś nie oceniała a priori zaraz tych co tak mówią, jako wieśniaków i jakiś
                                    gburow zamknietych w sobie tylko zrozumiała, ze różnie to jest w różnych
                                    rodzinach, zależy od ludzi i ich standardów w tej mierze i bynajmniej nie
                                    świadzcy o braku obycia, a jedynie o odmiennych w tym względzie przekonaniach ...
                                    • utalia Re: Droga Utalio :) 09.02.06, 23:12
                                      Koro, bardzo ladnie piszesz ale wlasnie nadal nie jest to takie proste,
                                      poniewaz jedni takiej formy nie akceptuja a inni moejej, ba moze im sie wydac
                                      ze jestesm niegrzeczna wrecz. A dla mnie jesli mowimy Mamo, to Ty a jesli czego
                                      sie napije to tylko Pan/Pani.
                                      Babo, mnie natomist z filmow o arystokracji kojarzy sie zwrot "Pani Matko, czy
                                      zechcesz ze mna propzmawiac" Cos w takim stylu, z pewnoscia nie Pani Matko czy
                                      sie Pani Matka napije albo raczy mnie wysluchac...
                                      Zreszta zagmatwalismy sie juz w tej dyskusji. Zgodze sie jednak z Korcia, ze
                                      sam zwyczaj mowienia do tesciow per mamo i Tato jest szalenie nie na miejscu i
                                      sztuczny, faktycznie Matke ma sie jedna. Trudno z drugiej strony mowic po
                                      imieniu (choc chyba byloby to juz lepsze rozwiazanie) a jeszcze trudniej mowic
                                      Pan/Pani (jest obecnie watek na ten temat zatytulowany ..w roli tescia debiut?
                                      Wiec jak? A wlasciwie dlaczego nie zwracac sie Drogi Tesciu i po prostu
                                      Tesciowo? Oczywiscie sa to takie rozwazania juz prawie filozoficzne, bo nie
                                      wyobrazam sobie, ze w tej chwili zrewolucjonizujemy swiat. Utalia
                                      • utalia Re: Droga Utalio :) 09.02.06, 23:58
                                        Zaglebiajac sie w temat znalazlam taki tekst na stronie internetowej Poradnika
                                        jezykowego "Opisany problem etykiety językowej bardzo często wywołuje
                                        kontrowersje w rodzinie. Tymczasem zarówno formy 3. osoby liczby pojedynczej
                                        typu „Niech mama powie”, jak i formy 2. osoby liczby pojedynczej typu „Powiedz,
                                        mamo” są formami dopuszczalnymi i z poprawnościowego, i z grzecznościowego
                                        punktu widzenia. Formy pierwszego typu świadczą o dystansie, co zgodnie z
                                        zasadami polskiej etykiety oznacza większy szacunek. Formy typu drugiego
                                        informują zaś o partnerstwie.
                                        Powyższe formy (zwane fachowo formami adresatywnymi) są odbiciem stosunków
                                        panujących w rodzinie. Przedstawiciele młodego pokolenia, zwłaszcza mieszkający
                                        w miastach, preferują na ogół formy adresatywne 2. osoby. Przedstawiciele
                                        starszego pokolenia, mieszkający głównie na wsiach, gdzie obowiązuje bardziej
                                        tradycyjny model rodziny – choć nie jest to regułą – stosują formy 3. osoby.
                                        Bywają jeszcze wsie, np. na Kielecczyźnie, gdzie do tej pory używane są wobec
                                        osób starszych formy 2. osoby liczby mnogiej: „Mamo, powiedzcie, co wam kupić”.
                                        Oprócz przynależności do danego pokolenia oraz miejsca zamieszkania czynnikiem
                                        różnicującym oba typy form jest zwyczaj panujący w danej rodzinie. Osobom
                                        wchodzącym do danej rodziny, np. synowej, wypada się do niego po prostu
                                        dostosować. A w relacjach z własnymi dziećmi stosować formy, które dla osoby
                                        mówiącej są bardziej naturalne.
                                        Dodam jeszcze, że wypowiedzi skierowane do dzieci, zawierające czasownik proszę
                                        i rozkaźnik, np. „Aniu, proszę zawiązać bucik”, są nienaturalne w tego rodzaju
                                        kontaktach. Świadczą o małej kompetencji komunikacyjnej mówiącego. "
                                        — Małgorzata Marcjanik, prof., Uniwersytet Warszawski
                                        • kora3 Utalio ... 10.02.06, 09:39
                                          W sumie profesor napisał to co my, w pierwszej części smile Że OBIE formy sa
                                          poprawne smile Co do tej wsiowosci smile To sie nie zgadzam nadal - zależy od regionu
                                          smile Oczywiscie teraz w ogóle pomiedzy teściami i "nabytymi" dziećmi jest
                                          luźniejsza, ale np. na ŚĄlasku taka forma , a nawet forma "WY" jest dośc
                                          popularna wśród starszego pokolenia, a mało kto mieszka tam na wsi , z przyczyn
                                          obiektywnych smile Tu, gdzie teraz mieszkam (podkarpackie) często bywam na wsiach i
                                          to takich prawdziwych i ludzie mówią całkiem różnie, a wie reguła sie nie
                                          sprawdza, chyba,z e idzie profesorowi wyłącznie o dane procentowo - przybliżone smile
                                          • utalia Re: Utalio ... 10.02.06, 11:25
                                            Pewnie juz ten problem przed nami "zwazyli" "wyliczyli" i wyszlo, ze wioecej na
                                            wsiach czy malych miejscowosciach i wsrod starszego pokolenia. W koncu trudno
                                            mowic na podstawie wlasnych doswiadczen w tej kwestii, poniewaz nie bedzie to
                                            reprezentatywna grupa. Pozdrawiam utalia
                                            • kora3 Re: Utalio ... 10.02.06, 21:31
                                              W skali kraju pewnie tak smile W skali Ślaska trudno tak mówić, bo tu w zasadzie
                                              mało jest małych miast smile
                                      • bronislaw Re: Droga Utalio :) 10.02.06, 18:13
                                        > Babo, mnie natomist z filmow o arystokracji kojarzy sie zwrot
                                        > "Pani Matko, czy zechcesz ze mna propzmawiac"

                                        A jaki film o arystokracji ogladalas w tym tygodniu?

                                        W rozmowie na temat wyrazenia "Pani Matko" stwierdzilas:

                                        > Mnie ten zwyczaj kojarzy się jedynie z wiejskimi zwrotami w stylu
                                        > "niech mamusia siadzie, niech mamusia poda itp.....

                                        (...)
                                        > faktycznie Matke ma sie jedna.

                                        Siedzi matka z synem w kuchni i pija wodke.
                                        Matka mowi do syna:
                                        - Synu, a pojdz no do kredensu i przynies jeszcze dwie flaszki.
                                        Syn otwiera kredens i mowi:
                                        - Matka, jest tylko jedna.
                                        • bilala Re: Droga Utalio :) 21.03.06, 18:20
                                          Z formami zwracania się do starszych osób w rodzinie bywa czasem nawet
                                          śmiesznie. Moja rodzina od zawsze używała formy TY: mamo zjedz, Tato, czy
                                          pójdziesz? Babciu, chodź i popatrz! Tylko w stosunku do dziadka ze strony ojca
                                          używałyśmy jako dzieci trzeciej osoby: Czy dziadek widział? Niech dziadek
                                          usiądzie itp. Dlaczego? Nie wiadomo. W rodzinie mojego pierwszego męża też się
                                          używało tej formy: Proszę, niech mama napije się herbaty; Tato, czy tato o tym
                                          wiedział? Wkrótce się rozwiodłam i kontakty z teściami były dość sporadyczne
                                          (drugi koniec Polski). Syn stosował formę TY: Mamo usiądź. Ale kiedy miał około
                                          siedmiu lat wreszcie teściowie zaprosili mnie z nim, bo widocznie sobie
                                          przypomnieli, że mają wnuka. No i co? Zaczął do "tutejszych" babi i prababci
                                          mówić: Niech babcia posłucha", ale jakoś w końcu mu to przeszło. Natomiast
                                          najdziwniejszy jest przypadek młodszego syna, a drugiego małżeństwa. W rodzinie
                                          drugiego męża wszyscy mówili sobie TY, w mojej - jak już wspomniałAM - też, a
                                          dziecko od małego, właściwie nie wiem, jak to się stało, mówiło do wszystkich
                                          starszych i mówi do dziś (jest już dorosły) w trzeciej osobie.
                                          A czy ktoś spotkał jerszcze inną formę, kiedyś spotykaną na wsi, mówienie do
                                          starszych w trzeciej osobie liczby mnogiej? Na przykład: Niech mama usiądą; czy
                                          tata będą zaprzęgać? czy babcia już zjedli? niech ONI się nie martwią (ONI tu
                                          nie oznacza dwóch osób, lecz tylko jedną).
    • zuzia.zet niech Mama..., niech Tato... - to nie problem 22.03.06, 14:15
      ta trzecia osoba bywa natomiast niewygodna, gdy chcemy się zwrócić do dwóch
      osób:
      - Niech Mama z Tatą nas odwiedzą - moim zdaniem źle brzmi;
      - Niech Rodzice nas odwiedzą - też wydaje mi się niefajne, takie jakieś
      oficjalne;
      - Czego się Wujostwo napiją?
      - Czego się Ciocia i Wujek napiją? (nie wujostwo, bo każde z innej bajki, nie
      małżeństwo)

      ... a druga osoba tak znakomicie uprościłaby sprawę: "Czego się napijecie?"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka