Na wstępie chciałabym się przywitać

Należę do tych osób, które zaglądają, czytają i wyciągają wnioski...ze swego
zachowania
Przyszedł czas na prośbę o radę:
1. Jestem dzieciatą mężatką, co nie jest bez znaczenia. Mój mąż ma znajomego,
z którym czasem spotyka się po pracy. Kolegę i jego żonę znam "ze słyszenia".
Panowie spotykają się z reguły gdzieś w miejscu publicznym: kawiarnia, pub...,
spotykają się w typowo męskim gronie, czyli "bez żon".
Ostatnio, gdy dogadywali szczegóły spotkania okazało się, że znajomy
postanowił przenieść spotkanie do swojego domu. Ja nie zostałam zaproszona
jako ta, która miała zostać w domu z dziećmi "bo tak było umówione".
Mąż nie widzi nic złego w takim spotkaniu. Ja uważam jednak, że skoro
postanowili zorganizować spotkanie "mieszane" to powinnam również zostać
zaproszona. Dodam, że nie wchodzą tu w grę żadne uprzedzenia, gniewanie się...
O takiej zmianie mąż dowiedział się w ostatnim momencie, nie mieliśmy
opiekunki...co i tak nie ma znaczenia, ponieważ zaproszony został tylko mąż.
Dodam, że do tej pory nie mieliśmy takich "schodów" z innymi osobami

.
Spotkania są albo "tematyczne" (koleżanki, znajomi z pracy) albo wspólne, z
dziećmi, mężami, żonami...
Zostałam uznana za osobę, która nie wie co wypada.
2. Niedługo organizujemy przyjęcie, skromne, rodzinne, dla kilkunastu osób.
Rodziny są mniej lub bardziej liczne. Jaki jest "pułap" wiekowy, powyżej
którego nie muszę zapraszać dzieci? Mówię tu o "dzieciach" w wieku 18, 19 lat.
Pytam, ponieważ niektórzy mają w zwyczaju takie "dzieci" ciągnąć ze sobą na
wszelkie spotkania.
Czy wypada zaproszenie wypisać jedynie dla rodziców? Przyjęcie będzie w
lokalu, obowiązuje rezerwacja miejsc. Czy w takim razie mam zapytać wprost,
czy będą z "dzieckiem" czy sami? Takich osób jest kilka, "dzieci" drugie tyle.
Ostatnio sytuacja stała się niezręczna, gdy zamiast 20 osób pojawiło się
blisko 30.
Dziękuję za Wasze rady

)