Dodaj do ulubionych

Zaproszenie

01.02.06, 10:53
Na wstępie chciałabym się przywitaćsmile
Należę do tych osób, które zaglądają, czytają i wyciągają wnioski...ze swego
zachowaniasmile

Przyszedł czas na prośbę o radę:

1. Jestem dzieciatą mężatką, co nie jest bez znaczenia. Mój mąż ma znajomego,
z którym czasem spotyka się po pracy. Kolegę i jego żonę znam "ze słyszenia".
Panowie spotykają się z reguły gdzieś w miejscu publicznym: kawiarnia, pub...,
spotykają się w typowo męskim gronie, czyli "bez żon".
Ostatnio, gdy dogadywali szczegóły spotkania okazało się, że znajomy
postanowił przenieść spotkanie do swojego domu. Ja nie zostałam zaproszona
jako ta, która miała zostać w domu z dziećmi "bo tak było umówione".
Mąż nie widzi nic złego w takim spotkaniu. Ja uważam jednak, że skoro
postanowili zorganizować spotkanie "mieszane" to powinnam również zostać
zaproszona. Dodam, że nie wchodzą tu w grę żadne uprzedzenia, gniewanie się...
O takiej zmianie mąż dowiedział się w ostatnim momencie, nie mieliśmy
opiekunki...co i tak nie ma znaczenia, ponieważ zaproszony został tylko mąż.
Dodam, że do tej pory nie mieliśmy takich "schodów" z innymi osobamismile.
Spotkania są albo "tematyczne" (koleżanki, znajomi z pracy) albo wspólne, z
dziećmi, mężami, żonami...

Zostałam uznana za osobę, która nie wie co wypada.

2. Niedługo organizujemy przyjęcie, skromne, rodzinne, dla kilkunastu osób.
Rodziny są mniej lub bardziej liczne. Jaki jest "pułap" wiekowy, powyżej
którego nie muszę zapraszać dzieci? Mówię tu o "dzieciach" w wieku 18, 19 lat.
Pytam, ponieważ niektórzy mają w zwyczaju takie "dzieci" ciągnąć ze sobą na
wszelkie spotkania.
Czy wypada zaproszenie wypisać jedynie dla rodziców? Przyjęcie będzie w
lokalu, obowiązuje rezerwacja miejsc. Czy w takim razie mam zapytać wprost,
czy będą z "dzieckiem" czy sami? Takich osób jest kilka, "dzieci" drugie tyle.
Ostatnio sytuacja stała się niezręczna, gdy zamiast 20 osób pojawiło się
blisko 30.

Dziękuję za Wasze radysmile)
Obserwuj wątek
    • piani Re: Zaproszenie 01.02.06, 11:43
      ad. 1 Teoretycznie znajomi Twojego meza nie musieli Cie zapraszac. Ale tylko
      teoretycznie, bo jednak wydaje mi sie, ze byl to nietakt. Niestety, takze ze
      strony Twojego meza, ze zgodzil sie na takie rozwiazanie. Opiekunke zawsze
      mozna znalezc, nawet na godzine przed, jesli nam zalezy.

      ad. 2 Zeby uniknac nieprzewidzianych gosci, warto przygotowac zaproszenia z
      karnetem na odpowiedz, w ktorym wpisuje sie wszystkie osoby, ktore przyjely
      nasze zaproszenie.
      Normalnie wystraczy na dole zaproszenia napisac "R.S.V.P." i podac forme
      (telefon czy list). Poniewaz w Polsce ludzie... dosc luzno traktuja prosbe o
      odpowiedz, trzeba bedzie wyraznie, ale bardzo grzecznie, zaznaczyc, ze zalezy
      nam na odpowiedzi przed taka i taka data oraz ze brak odpowiedzi jest
      traktowany jako rezygnacja z zaproszenia. Zdecyduj czy wolisz to KROTKO i
      grzecznie napisac czy lepiej o to wyraznie POPROSIC przy wreczaniu zaproszenia
      (lub kilka dni po wyslaniu - telefonicznie). Na karnecie zaznaczasz tylko do
      kiedy oczekujesz na odpowiedz.

      Dosc niezrecznie bedzie Ci natomiast nie zapraszac dzici, zwlaszcza w tych
      rodzinach, ktore "zawsze ciagna je ze soba". Lepiej miec zadowolona rodzine w
      komplecie niz kwasy, ze ukochana corka nie zostala zaproszona. Ja bym sie
      skupila na dokladnym policzeniu gosci.
      • pitahaya1 Re: Zaproszenie 01.02.06, 13:09
        ad.2 - zgadzam się, choć i tu liczba "dzieci" może wzrosnąć. Na wspomniane
        spotkanie przyszła siostra cioteczna męża wraz z ...kolegą (kolegi nie znam,
        siostra przyszła "bo akurat była przejazdem w moim mieście")

        ad.1 -zapomniałam dodać, że mój mąż żony kolegi nie znał, znali się tylko oni
        jako koledzy z pracy.
        Moim zdaniem panowie powinni spotkać się tak, jak to było ustalone od dawna
        czyli sami. Wspólnie mogliśmy spotkać się a tym samym poznać w innym terminie.
        • piani Re: Zaproszenie 01.02.06, 15:00
          ad. 2 Tego nie przeskoczysz. Jak ktos nie ma taktu, to nie ma. Albo go
          akceptujesz takim jaki jest, albo ograniczasz kontakty. Jesli wsrod Twoich
          znajomych jest wiele takich osob, moze warto przewidziec przyjecie na 10% gosci
          wiecej? To straszne, ale co innego mozna w takim wypadku zrobic?

          ad 1. Ta informacja troche zmienia sytuacje. W takim razie nie bylo nietaktu -
          po prostu maz poszedl sam. Jesli masz ochote ich poznac - zaproscie ich z
          rewizyta.
          • pitahaya1 Re: Zaproszenie 01.02.06, 15:38
            Rewizyta może miałaby sens, gdyby oni zaprosili mnie razem z mężem. Zapraszając
            tylko jego dają do zrozumienia, że mnie poznawać nie chcą.


            Ale szczerze mówiąc pogubiłam się w tym co tu wypada a co nie.


            • bronislaw Re: Zaproszenie 01.02.06, 21:52
              1. jak wygladala ta wizyta meza? Czy zona kolegi aktywnie uczestniczyla w
              posiedzeniu czy tez panowie ogladali sobie sami mecz? Moze zony kolegi nawet
              nie bylo? Co nie zmiania faktu ze pierwsze zaproszenie tego typu powinno byc
              wystosowane do malzenstwa ale poniekad pomniejsza wymiar "zniewagi".
              Jezeli zostal popelniony nietakt ze strony znajomego (jego zona nic nie musiala
              nawet na ten temat wiedziec) nie nalezy odplacac sie tym samym. Nienaganne
              byloby zaproszenie malzonki z kolega.

              2. Zaprosic na swoje przyjecie mozemy kogo chcemy, nie ma jakiegos pulapu
              wiekowego. Mozna wyraznie zaznaczyc ze male dzieci nie beda mile widziane, albo
              indywidualnie albo ogolnie na zaproszeniach. Wiele osob nie wie co oznacza
              RSVP, wiec moze lepiej po polsku zaznaczyc ze prosimy o potwierdzenie przybycia
              poniewaz rezerwacje sa wymagane, i "w jakiej ilosci" co dodatkowo podkresli
              kwestie dzieci jak i ewentualnie nieprzybycie jednego z malzonkow. Jezeli ktos
              z zaproszonych poczuje nieuzasadniona obraze ze z dziecmi nie jest proszony to
              trudno. Kuzynce ktora przyszla z ogonem nalezy grzecznie zaznaczyc ze
              zaproszenie jest skierowane tylko do niej.

              3. Moze zaprosic znajomego z malzonka na to zgrupowanie z #2?
              • pitahaya1 Re: Zaproszenie 01.02.06, 23:28
                1. Wizyta męża wyglądała w ten sposób, że siedzieli razem, w trójkę...dziś
                dowiedziałam się, że planują kolejne spotkanie w tym samym gronie. Problem
                polega na tym, że: oni do nas nie zajrzą (prestiż okolicy zbyt niski),nas razem
                nie zapraszają (przeszkodą są dzieci i ewentualne zniszczenia w ich mieszkaniu,
                choć zakładałam, że dzieci pozostaną w domu, są już za duże na spacery z namismile.
                Takie dość zabawne tłumaczenie.
                Dowiedziałam się, że ja nie jestem jakimś celem ataku z ich strony, nie jestem
                pierwszą osobą, której nie zaprosili. Niemniej jednak drugi kolega z pracy
                obraził się i podziękował za zaproszenie, mój mąż nie widzi nic złego w
                spotkaniach w trójkę.

                2. Zaś co do tego spotkania, jest to typowo rodzinna uroczystość, nasza rocznica
                ślubu. Lata lecą i teraz zamiast chrzestnej z dwójką małych dzieciaczków mam w
                perspektywie dorosłego syna, drugiego syna, jego żonę i maluszka. Zamiast
                planowanej jednej osoby mam więc pięć. Itd...
                Chciałam ograniczyć ilość osób do najbliższej rodziny, ponieważ niektórych osób
                nie widziałam od lat a i my nie byliśmy zapraszani na niektóre ich uroczystości.
                Gdy policzyłam osoby, które prawdopodobnie przyjdą, liczba gości zwiększy się
                ponad dwukrotnie.
                Nie chcę robić drugiego weselasmile)
                • piani Re: Zaproszenie 01.02.06, 23:56
                  ad. 1 Pitahaya, najpierw zrozumialam, ze to byl nietakt, potem, ze raczej
                  pomylka - male zamieszanie (zdarza sie), ale skoro historia ma sie powtorzyc,
                  to ja bym swojemu malzonkowi jasno powiedziala, jak sie czuje w takiej
                  sytuacji. Kolega i jego zona nie musza byc najlepiej wychowani, ale maz
                  powinien przedkladac Twoje dobro i samopoczucie nad ich zaproszenie...

                  PS. W ramach kompromisu moze mozecie wyjsc gdzies w czworke (restauracja,
                  kawiarnia)? Jesli w ogole masz ochote z nimi gdzies wychodzic...

                  Powodzenia!
                • piani Re: Zaproszenie 02.02.06, 00:02
                  Aha, jesli maz przemyli sprawe i zrezygnuje z ich towarzystwa, wymyslilabym na
                  ten termin (lub zblizony) jakies wspolne wyjscie, ktore sprawiloby mu
                  przyjemnosc.
                • buba011 Re: Zaproszenie 02.02.06, 00:03
                  Pitahaya!
                  Bardzo ciekawy wątek.
                  1.Małżeństwo to dwie osoby. Koniec. Kropka. Aż mnie korci żeby coś skomentować.
                  2.Dzieci Chrzestnej, nie powinny przyjść, chyba, że je, specjalnie zaprosisz.
                  To przeciesz, druga rodzina.
                  -Odmienne mam zdanie, co do kuzynki, uważam że Ona, jako osoba dorosła, powinna
                  być zapraszana, ze swoją sympatią( narzeczony - osoba towarzysząca, nie podoba
                  mnie się, wspomniane, trochę inne określenie ). Na jej miejscu, bym to wyjaśnił
                  i samotnie nie przyjął zaproszenia, oczywiście nie ciąnąłbym....sympatii. Jako
                  sympatia Twojej kuzynki, zapytałbym się czy jestem, i w jakim charakterze
                  zaproszony.
                  buba
                  • pitahaya1 Re: Zaproszenie 02.02.06, 10:02
                    1. Masz rację, małżeństwo do dwie osoby.
                    Poproszę jednak o komentarz.
                    Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy moja znajoma organizuje spotkanie w swoim
                    domu, mojego męża nie zna ale od razu uprzedza "ale ty z mężem nie przychodź".
                    Rozumiem, gdyby się znali, nie przypadli sobie do gustu, byli zwaśnieni...ale
                    tak bez powodu? To moim zdaniem takie uprzedzenie "kim by twoja żona nie była,
                    ja jej widzieć u siebie nie chcę". Nie tak dawno zaprosiliśmy do siebie kolegów
                    z pracy męża, wraz z osobami towarzyszącymi. Jedna z kobiet podziękowała za
                    zaproszenie, przyszedł tylko mąż. Niemniej jednak zaproszeni zostali wszyscy.

                    2. Również uważam, że dorosłe dzieci, mające rodzinę, której ja nawet nie miałam
                    okazji poznać, powinny przyjść po uprzednim zaproszeniu.
                    Co do kuzynki...przyszła ze swoim kolegą, nie sympatiąsmile)) To była bardzo
                    rodzinna uroczystość (Komunia Św. mojego dziecka). Goście poczuli się urażeni tą
                    sytuacją. Nikt tej osoby nie znał, nie widział wcześniej, nie zapraszał. Ot,
                    "wdepnęli" do nas przy okzaji, idąc na spotkanie ze znajomymi.

                    Wracając jednak do sprawy zaproszenia, czy trzeba zapraszać wszystkich członków
                    rodziny? Bardzo często zdarza się, że te same osoby nas nie zapraszają
                    organizując zamiast wystawnego przyjęcia skromną kolację dla najbliższych.
                    Nie pytam oczywiście o sytuację, gdy zapraszam ciocię a pomijam wujka.

                    Polacy słyną z gościnności. Często zwykła uroczystość przeradza się w przyjęcie
                    na 100 osób.
                    Dlatego my chcieliśmy zaprosić jedynie te osoby, z którymi mamy stały kontakt, z
                    którymi się spotykamy i które nas zapraszają.
                    • buba011 Re: Zaproszenie 03.02.06, 00:17
                      Pitahaya!
                      Pozwolisz na cytaty Twoich przemyśleń, dostrzegam sporo ambiwalencji:

                      > 1. Masz rację, małżeństwo do dwie osoby.
                      > Poproszę jednak o komentarz

                      > Nie pytam oczywiście o sytuację, gdy zapraszam ciocię a pomijam wujka.

                      Czy mówisz o sobie?


                      > To moim zdaniem takie uprzedzenie "kim by twoja żona nie była,
                      > ja jej widzieć u siebie nie chcę".

                      Ja jestem singlem, ale gdyby ktoś tak powiedział, do mnie o mojej sympatii
                      (przypominam -JEDNOŚĆ) to by znaczyło: że ja sam nie mam szacunku: ani do
                      SIEBIE, ani do NIEJ, skoro takie rzeczy wysłuchuję.
                      Do plotek potrzebni są: Informujący i Ucho, inaczej byłoby nie logiczne.
                      Uwaga: potwierdziłaś, że małżeństwo to jedno, ...co Bóg złączył... i tak dalej.

                      > Co do kuzynki...przyszła ze swoim kolegą, nie sympatiąsmile)) To była bardzo
                      > rodzinna uroczystość (Komunia Św. mojego dziecka). Goście poczuli się urażeni
                      t
                      > ą
                      > sytuacją. Nikt tej osoby nie znał, nie widział wcześniej, nie zapraszał. Ot,
                      > "wdepnęli" do nas przy okzaji, idąc na spotkanie ze znajomymi

                    • buba011 Re: Zaproszenie 03.02.06, 00:56
                      Pitahaya!
                      Pozwolisz na cytaty Twoich przemyśleń, dostrzegam sporo ambiwalencji:

                      > 1. Masz rację, małżeństwo do dwie osoby.
                      > Poproszę jednak o komentarz

                      > Nie pytam oczywiście o sytuację, gdy zapraszam ciocię a pomijam wujka.

                      Czy mówisz o sobie?


                      > To moim zdaniem takie uprzedzenie "kim by twoja żona nie była,
                      > ja jej widzieć u siebie nie chcę".

                      Ja jestem singlem, ale gdyby ktoś tak powiedział, do mnie o mojej sympatii
                      (przypominam -JEDNOŚĆ) to by znaczyło: że ja sam nie mam szacunku: ani do
                      SIEBIE, ani do NIEJ, skoro takie rzeczy wysłuchuję.
                      Do plotek potrzebni są: Informujący i Ucho, inaczej byłoby nie logiczne.
                      Uwaga: potwierdziłaś, że małżeństwo to jedno, ...co Bóg złączył... i tak dalej.

                      > Co do kuzynki...przyszła ze swoim kolegą, nie sympatiąsmile)) To była bardzo
                      > rodzinna uroczystość (Komunia Św. mojego dziecka). Goście poczuli się urażeni
                      t
                      > ą
                      > sytuacją. Nikt tej osoby nie znał, nie widział wcześniej, nie zapraszał. Ot,
                      > "wdepnęli" do nas przy okzaji, idąc na spotkanie ze znajomymi

                      Czy była zaproszona? Ale singla, zapraszmy z osobą towarzyszącą.

                      Zapraszamy oczywiście kogo chcemy, ale to nie to samo, kogo wypada. Warto
                      jednak pamiętać, że nie ma sensu się zmuszać i zapraszać na siłę. Przyjęcie
                      powinno być miłe i radosne dla wszyskich. Sztuka asertywności.
                      buba
                      przepraszam za, nie ten co trzeba klawisz i tego efekt.
                      • pitahaya1 Re: Zaproszenie 03.02.06, 12:55
                        Źle sie wyraziłamsad(

                        Dla mnie małżeństwo to jakby jedna osoba. Zawsze zapraszam obydwie osoby. To,
                        czy przyjmą zaproszenie, zależy już od nich.

                        Nie wyobrazam sobie sytuacji, gdy zapraszam ciocię a pomijam wujkasmile)) Tak miało
                        byćsmile

                        A co do kuzynki, nie została zaproszona.
    • kora3 hmm 03.02.06, 00:31
      Z tego co piszesz to dosc dziwna sytuacja. Jeśli biega o spotkania męża z kolegą
      (a teraz w trojke). Inna sprawa byłaby,, gdyby po prostu było to wynikle z
      zamieszania, zmiany planow, czy po prostu tego, ze spokanie jest w mieszkaniu
      tych ludzi, ale czysto męskie, albo czysto damskie. Niektorzy ludzie robia sobie
      takie "męskie" wieczory, czy "baskie" bez meżów, czy zon zaproszonych, a
      mąż/żona/partner/partnerka gospodarza w nich zynnie nie uczestniczy tylko robi
      cos swojego, zamiast udwac, ze bardzo interesuja go nowe trendy w modzie, albo
      ją wedkarstwo smile Tearz zcesciej takie spotkania odbywaja sie w kawiarniach, czy
      pubac, co jest zrozumiale mniej krepujące ...
      Jesli jednak zostało zaznaczone, ze Ciebie ma obligatoryjnie nie być oraz także
      , ze oni Was nie odwiedza, bo jakas nie taka dzielnica to Twój maz ma jakies
      chamidła za znajomych sorry. Powiedz mu jasno i wprost, ze ta sytuacja jest
      dziwazcna, nieztreczna, nie odpowiada Ci i uwazasz,ze jestes lekcewważona i
      traktowana jako persona non grata. Kwestia dzieci to inna bajka. Nie każdy jest
      zachwycony wizytą z nimi w swoim domu z pzryczyn różnych, dlatego zamierzając
      odwiedzac kogoś (zwlaszcza znajomego tak sobie) z dziecmi nalezy zapytać, zcy to
      mozliwe. Ludzie nie mają obowiazku lubić małych dzieci, a rodzice nie
      mająobowiązku odwiedzac takich co nie lubią. Z maluchami nie chodzi sie z
      załozenia: do ludzi chorych, bardzo sedziwych (chyba,ze wyraźnie prosza o wizytę
      dzieci), posiadjących zwierzaki, na które dzieci sa uczulone, majacych
      niemowlaka w domu (chyba,z e zapraszają z dziećmi). To wszystko dotyczy
      oczywiscie znajomych i dalszej rodziny, w najbliższej takie rzezcy sa wiadome na
      beizaco. Jesli z dziećmi sie wybieramy pilnujemy ich zachowania a nie puszczamy
      samopas, by demolowaly dom. Ale to pewnie wieszsmile
      Co do drugiego pytania: Nie masz obowiazku zapraszania doroslych dzieci
      krwenych, tym bardziej, jeśli nie utrzymujesz z nimi kontaktu na tyle by chciec
      ich zapraszać. Zaproszenie piszesz na konkretnych luzdi z prośbą o potwierdzenie
      przybycia.
      Przyznam, ze za nietakt i niemąde zachowanie uwazam zabeiranie malych zdieci
      (np. 3 - latkow) na zabawy typowo dla doroslych typu wesele. Dziecko się
      morduje, absorbuje soba rozdiców i gości. Najlepiej na takich imprach, o ile są
      pzrewidziane na liscie gosci bawia sie yakie dzieci, które sa już w miarę
      samozdielne, siedzą przy dziecięcym stoliku i zajmuja sie zabawa miedzy sobą.
      • pitahaya1 Re: hmm 03.02.06, 13:07
        Dziękuję za wypowiedźsmile)

        Jak wspomniałam wcześniej, zarówno ja, jak i mąż często uczestniczymy w
        spotkaniach "tylko dla panów", "tylko dla pań", "tylko dla kolegów z
        pracy"...jak również "dla par/małżeństw". Jest to nomalne. Oprócz wspólnego
        grona znajomych mamy również swoje własne.

        Wczoraj zebrałam się na rozmowę, w której jasno powiedziałam, że jest mi
        przykro, czuję się lekceważona.
        Mąż na początku powiedział, że "przesadzam". W takim razie odwróciłam nieco kota
        ogonem i zapytałam, jakby się czuł, gdyby taka sytuacja miała miejsce w
        przypadku moich znajomych. Przyznał mi rację choć bez entuzjazmu.


        Nasze dzieci mają "naście" i prawie "naście" lat (stąd potrzeba opieki do
        młodszego dziecka). Nie w głowie im wypady z rodzicami. Nieporozumieniem dla
        mnie jest stwierdzenie, że pomalują kredkami ściany czy też zniszczą im nową
        kanapę. Rozumiem, że ktoś może nie lubić dzieci, nikogo do tego nie zmuszam ani
        nie oczekuję euforii na ich widok. Niemniej jednak ja od samego początku
        informuję każdego, że dzieci zostają w domu.

        Pozdrawiamsmile
        • kora3 Re: hmm 04.02.06, 20:05
          Nie wszystko zaraz musi budzić entuzjazm smile Faktem jest, ze ci ludzie postępują
          nieładnie i tyle.
          Co do dzieci, nie miałam na myśli Waszych, tylko pozwolilam sobie na ogólne
          stwierdzenie.
          Pozdrawiam serdecznie i nie daj się dziwnym znajomym męza smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka