Dodaj do ulubionych

single, a .... wizyty, rewizyty?

15.02.06, 08:54
Jak zapraszać osoby samotne?
-czy rozróżniamy: singli pierwotnych i wtórnych
-ze względu na płeć, wiek
-ze względu na rangę imprezy, wesele a na kawę
-czy prosić: samotnie czy z osobami towarzyszącymi (a jeżeli tak, to z osobą
tej samej płci też, lub ze znaczną różnią wieku...nasza ocena)
Poza niechęcią ze względu na zagrożenie, ze strony singla, dla ziązku
(wypierane), brak rozbicia, na rozmowy tematyczne(np: panowie -piłka, panie -
kosmetyki, inne niezręczności),czy dostrzegamy bardziej prozaiczny, aspekt
finansowy, tzn.
Jeżli przyjmiemy już zaproszenie osoby samotnej, odwiedzając Ją, całą rodziną
(małżeństwo+ troje dzieci), czy zrewanżujemy się ....zapraszając w relacji,
1:1 czy 1:5?
Może też, pominełem jakąś kwestie?
SV a praktyka?
buba
Obserwuj wątek
    • kora3 Bubo, problem troche dziwny ... 15.02.06, 12:49
      buba011 napisał:

      > Jak zapraszać osoby samotne?

      Normalnie, jak wszystkie inne. Z wyłączeniem osób pozostajacych w żałobie po
      osamotnieniu, czyli wdów i wdowców tuż po smierci współmałzonka ...przyyczyny są
      oczywiste

      > -czy rozróżniamy: singli pierwotnych i wtórnych

      w zasadzie - nie, bo i czemu. Należy tylko unikac zapraszanie singłow - byłej
      pary w celu pogodzenia ichsmile oraz skłóconych par byłych małżonków w maleńkie
      grono. Niezależnie od tego, czy są tearz singlami, czy nie. Jeśli nieuniknione
      jest zaproszenie na wieksze przyjęcie, zadbać, by nie musieli sie wzajemnie
      znosić ...

      > -ze względu na płeć, wiek

      Nie, dlaczego?

      > -ze względu na rangę imprezy, wesele a na kawę

      Na wesele w zasadzie nalezy zapraszać z osobą towarzyszącą (za wył,ączeniem
      starszych dzieci - oczywiście). To, czy owa osoba towarzysząca sie pojawi, a
      takze kto nią bedzie pozostawiamy zapraszanemu. Oczywiscie wyłączamy tu sytuacje
      z bliskiej rodziny, kiedy wiemy np. że nasza ciocia 70 - letnia wdowa przyjdzie
      sama, ale nawet wówzcas wypada zaproponować osobę towarzyszacą. Na kae ??
      zalezy, jeśli zapraszasz kolegę na piwo do pubu to normalne, ze bez zonysmile Jeśli
      na obiadek, którym podejmujecie go z partnerka w domu - wypada dać do
      zrozumienia, ze MOZE przyjśc z kimś, nie czynim,y jednak z tego obligo, tak samo
      zresztą jak na wesele.

      > -czy prosić: samotnie czy z osobami towarzyszącymi (a jeżeli tak, to z osobą
      > tej samej płci też, lub ze znaczną różnią wieku...nasza ocena)

      To z kim przyjdzie zaproszony z osobą towarzyszacą powinno zalezeć od niego.
      Takze od jego taktu, wyczucia itepe.

      > Poza niechęcią ze względu na zagrożenie, ze strony singla, dla ziązku
      > (wypierane), brak rozbicia, na rozmowy tematyczne(np: panowie -piłka, panie -
      > kosmetyki, inne niezręczności),czy dostrzegamy bardziej prozaiczny, aspekt
      > finansowy, tzn.

      Wydumanie, ze single są jakimś "zagrożeniem" dla zwiazków jest głupawe , sorry i
      swiadczy o niepewnej pozycji w zwiazku tego kto tak myśli big_grin co niewiele ma
      wspólnego z simglem, za to niestety wiele z partnerem pozornie, albo faktycznie
      "zagrożonego" smile
      Na imprezę każdy kupuje to, na co go stać na prezent i podejmuje gości, jak go
      stać ...

      > Jeżli przyjmiemy już zaproszenie osoby samotnej, odwiedzając Ją, całą rodziną
      > (małżeństwo+ troje dzieci), czy zrewanżujemy się ....zapraszając w relacji,
      > 1:1 czy 1:5?

      W zasadzie rewanżuje sie wówczas rodzina, a nie pojedyncza osoba.
      • buba011 Re: Bubo, problem troche dziwny ... 15.02.06, 21:06
        kora3 napisała:

        > > Jeżli przyjmiemy już zaproszenie osoby samotnej, odwiedzając Ją, całą rod
        > ziną
        > > (małżeństwo+ troje dzieci), czy zrewanżujemy się ....zapraszając w relacj
        > i,
        > > 1:1 czy 1:5?
        >
        > W zasadzie rewanżuje sie wówczas rodzina, a nie pojedyncza osoba.
        >
        Witaj Korcia,
        spróbuj odpowiedzieć: czy 1:1, czy 1:5?
        To ja zaraz, Ci odpisze.
        buba
        • kora3 Re: Bubo, problem troche dziwny ... 15.02.06, 21:51
          buba011 napisał:

          > kora3 napisała:
          >
          > > > Jeżli przyjmiemy już zaproszenie osoby samotnej, odwiedzając Ją, ca
          > łą rod
          > > ziną
          > > > (małżeństwo+ troje dzieci), czy zrewanżujemy się ....zapraszając w
          > relacj
          > > i,
          > > > 1:1 czy 1:5?
          > >
          > > W zasadzie rewanżuje sie wówczas rodzina, a nie pojedyncza osoba.
          > >
          > Witaj Korcia,
          > spróbuj odpowiedzieć: czy 1:1, czy 1:5?
          > To ja zaraz, Ci odpisze.

          Witaj Bubo smile
          Serio nie wyczuwam gdzie jest "pułapka"smile
          Moim zdaniem singiel moze tak, jak kazdy zaprosić kogos, kto ma rodzine solo.
          Kobieta, kobietę na damskie klachy, facet faceta na męski wieczór. Może także
          zainstnieć (moze sie zdziwisz) konfiguracja damsko - męska (singla z
          niesinglem), ale w barzdo okreśonych okolicznościach, za wiedzą i zgodą
          małzonka, czy partnera niesingla i bez podtekstów. Takie sytuacje maja miejsce,
          gddy singiel autentycznie przyjaźni się z niesiglem (w dowolnej konfiguracji
          plci - oczywiscie) i np. potrzebuje rozmowy z przyjacielem. To samo dotyczy
          zreszta ludzi niesinglowych i różnych płci przyjaźniących się. Sama mam kilku
          pzryjaciół fav\cetów (nawet wiecej mam przyjaciół facetów) od wielu lat i są oni
          poza jednym niesinglowi. Ich żony i partnerki znam, ale nie sa to , z racji
          krótszej znajomości i mniej intensywnej, moje pzryjaciółki, i zrozumiałe, ze np.
          nie chcialabym pzred nimi wywlekac moich osobistych sparw, co chce omówić TYLKO
          z pzryjacielem. Uważam poniekąd, że niesinglowy zclowiek, nie musi i nawet nie
          powinien o osobistych sparwach swoich przyjaciół opowiadać współmałzonkowi, czy
          partnerowi. Nie ma to nic wspólnego z brakiem lojalności w zwiazku, o ile sprawy
          te nie dotyczą ani niesigla, ani jego partnera. Oczywiście Bubo, w takich
          sytuacjach wymagane jest, by współmalżonek, zcy parnter każdego z przyjaciół
          wiedział o istnieniu przyjaciela swej połówki innej płci oraz zeby to była
          autentycznie przyujaźń z OBU stron. Po 15, zcy 20 latach przyjaźni na ogół się
          to już wie i nie ma problemu. smile
          Poza takimi spotkaniami (nie moga mieć charakteru nagminnego, mimo wszystko)
          jednak jestem za zapraszaniem całej rodziny pzrez singla i rewizytą singla U
          RODZINY.
          Jeślizapraszani niesingle maja dzieci, wypada zapytać, czy są one przewidziane w
          zaproszeniu, jeśli tak, wszystko ok. A wiec 1:5, 5:1, chyba, ze zaparswzxamy na
          impreze wiekszą to oczywiascie z osobą towarzyszącą ...
          Czekam na rozwiazanie, bo mnie nurtuje smile
          • buba011 Re: Bubo, problem troche dziwny ... 15.02.06, 22:12
            Korcia,
            powtórzę.
            Singiel zaprosił rodzinę(5 osób), czy oni:
            zaproszą Go 1 raz czy 5 razy?
            buba
            • kora3 Re: Bubo, problem troche dziwny ... 15.02.06, 23:40
              buba011 napisał:

              > Korcia,
              > powtórzę.
              > Singiel zaprosił rodzinę(5 osób), czy oni:
              > zaproszą Go 1 raz czy 5 razy?


              Ufff teraz rozumiem smile Bubo przedrogi i przeszlachetny bubo, pzrepraszam , serio
              nie pojełam na początku pytania.
              Rozumiem, ze chodzi Ci o to, ze singiel bedzie stratny, go on gościł czerede
              ludzi, a oni mają do goszczenia tylko jego? smile
              Odpowiadam smile Choć w obecnych zcasach zasady wuzyt i rewizyt są znazcnie
              luźniejsze niż kiedyś należy się zrewanżować zaproszeniem do siebie. Ile razy to
              zależy od LUDZI BUbo, byc moze z przyczyn obiektywnych łatwiej singlowi iśc na
              kawkę do rodzinki, niż odwronie, a być moze wrecz przeciwnie smile i to sa takie
              pzryczyny. Obowiązkowo raz nalezy zaprosić! I jeśli wydaje Ci się to nieuczciwe
              to popatrz na to z tej strony, że tak samo "stratna" jest bezdietna para, zcy z
              jednym dzieckiem, kiedy jest zapraszana i zaprasza rodzine załóżmy 6 - osobową
              smile Nie wiem, zcy dobrze zrozumialam tu intencje (zdiś mmam jakies zakrecenie),
              ale jesli idzie o koszty zainwestowane w zapraszanie kogoś to pop pierwsze
              singiel zaparszający dużą rodzine WIE, ze ona jest duiża, a po drugie wybiera
              taka formę kulinarno - kulturalną, którą wytrzyma jego kieszeń. Wśród tak
              dobrych znajomych, jak ludzie odwiedzający sie w domach(bo obecnie zycie
              towazryskie dalszych znajomych pzreniosło się do lokali publicznych) ludzie sa
              silą faktu w miare zorientowani w sytuacji finansowej znajomego, zcy jego
              zwyczajach i NIE oczekują wiecej niż oferuje zapraszający. Ozcywiscie, jeśli
              zcvują sie zobowiązani, także kosztami, jakie poniósl singiel (zcy mniej liczna
              rodzina) podejmujac ich na przykład wyjatkowo wspanmiałym podwiezcorkiem, moga
              pójśc o krok dalej i zaprosić w rewanżu na coś "grubszego" np. obiad, czy
              kolacje, oczywiście nie mówiąc, ze to rewanż + wyrównanko smile Ale nie muszą smile
              Oczekiwanie "rewanżu" w postaciu 5 zaproszeń jest dla mnie dziwne, a razcej
              byłoby ze strony singla, czy mniej licznej rozdiny. "zwrot kosztów" w takiej
              formie wydaje mi sie niemądrysmile Popatrz na taka sytuację : zapraszany na wesele
              jako gosć (nie dotyczy osoby tow. gościa, chyba ,ze podzcas wesela zawiązała się
              jakas bliższa i kontynuowana znajomośc z zapraszającymi, albo jesli zostanie
              druga połówką goscia) w zasadzie powinien zrewanżowac sie zaproszeniem na swoje
              wesele, o ile takowe bedzie urzadzać po ślubie. Ale zaprasza sie mnóstwo ludzi,
              ktorzy już na wesele obecnej młodej pary NIE ZAPROSZA własne: ciotki, wujków,
              dalszych krewnychjuż dawno "zaobrączkowanych", pary małżeńskie znajomych poznane
              już jako małżeństwa itepe. Czy w zwiazku z ewidentnym widmem braku rewanżu, a
              nawet pewnoscią , ze nie nastąpi tenże , należy pominąć w zaproszeniu te osoby?
              Czy należy wymagać, by koszt prezent od nich, albo kwota jaką nam dadzą powinny
              być powiększone o ich wesele, któtre nam "odpadlo" ? smile
              Reasumujac Bubo smile Liczba i forma odwiedzin wzajemnych nie ejst już sztywno
              ustawiona wizyta - rewizyta i zalezy od ludzi, jednak w rewanżu w sytuacji o
              ktorej piszesz singla powinna rodzina zaprosic raz. Jesli singiel jest ytakim
              sknerą, albo go nie stac na podejmowanie tak licznej rodziny, zamiast liczyć na
              rewanż 5 - krotny po prostu nie powinien zapraszać , albo zminimaliowac lizcbe
              zaproszonych.
              • buba011 Re: Bubo, problem troche dziwny ... 16.02.06, 01:04
                Korciu,
                pozwolisz, że zacytuję i skomentuję podsumowanie Twojej wypowiedzi.

                kora3 napisała:
                > Reasumujac Bubo smile Liczba i forma odwiedzin wzajemnych nie ejst już sztywno
                > ustawiona wizyta - rewizyta i zalezy od ludzi, jednak w rewanżu w sytuacji o
                > ktorej piszesz singla powinna rodzina zaprosic raz. Jesli singiel jest ytakim
                > sknerą, albo go nie stac na podejmowanie tak licznej rodziny, zamiast liczyć
                na
                > rewanż 5 - krotny po prostu nie powinien zapraszać , albo zminimaliowac lizcbe
                > zaproszonych.

                A gdy singiel zaprosi te 5 osób do restaurasji, zapłaci 6 razy 50zł, czyli
                300zł.
                Rodzina rewanżując się też zapłaci tyle samo. OK! Myślę że również, z tych
                powodów singel-sknera(gdy kończą się argumenty....?) dojdzie do wniosku że,
                przyjaźń i akceptacja mają swoją, wymierną cenę.
                A jak wyobrażasz sobie Korciu, zredukowanie liczby, dotychczasowych, nieraz
                wieloletnich przyjaciół?
                buba
                • kora3 Pzryjaciele, czy "przyjaciele' ? 16.02.06, 01:21
                  buba011 napisał:

                  > Korciu,
                  > pozwolisz, że zacytuję i skomentuję podsumowanie Twojej wypowiedzi.

                  Jassne ...

                  >
                  Buba napisał:
                  >
                  > A gdy singiel zaprosi te 5 osób do restaurasji, zapłaci 6 razy 50zł, czyli
                  > 300zł.

                  Człowiek powinien rozsądnie gospodarować swoimi pieniędzmi i zaparszać w takie
                  miejsca i an takie posiłki (ewentualnie), by wytrzymał to jego budżet. Jeśli
                  mamy swiadość, ze nie bedziemy z jakiejś przyczyny (np. finansowej) w stanie
                  zrewanzować się za wczesniejsze zaproszenie dokladnie w takiej samej formie,
                  odmawiamy zaproszenia ("Ok , pójdziemy, ale pozwólcie, ze zaplące za siebie"),
                  albo dokonujemy rewanżu w takiej formie na jaka nas stać np. zamiast iśc do
                  knajpy i wydać 300 zeta robimy na ogródku grilla, wyjeżdzamy na ognicho za miasto.

                  > Rodzina rewanżując się też zapłaci tyle samo. OK! Myślę że również, z tych
                  > powodów singel-sknera(gdy kończą się argumenty....?)

                  Nie brak mi argumentów Bubo ...Uwazam po prostu, ze problem jest nieco wydumany,
                  tym bardziej, ze wspominasz coś o PZRYJACIOŁACH!!!! Kiedy ludzie sa pzryjaciółmi
                  nie podliczają sie co do grosza, liczą sie z tym, że singiel placi dużo wiecej
                  niż oni.

                  dojdzie do wniosku że,
                  > przyjaźń i akceptacja mają swoją, wymierną cenę.

                  Mylisz się, przybajmniej tak wnoszę ze swoich doswiadczeń Bubo. Jeśli nazywamy
                  kogos pzryjacielem dopradwdy nie oczekuje, ze bedziemy non stop zapraszac jego i
                  cala jego rodzinę na obiadki do restauracji, ani oczekiwac rewanżu w takiej
                  formie ! Tym bardziej,ze PRZYJACIELE to ludzie, którzy nie ukrywają przed sobą
                  swojego stanu portfela i powiedzieć przyjacielowi "Qrde, nie mam kasy, cienko
                  przedę, mam klopoty finansowe" to żaden obciach ani wstyd ..

                  > A jak wyobrażasz sobie Korciu, zredukowanie liczby, dotychczasowych, nieraz
                  > wieloletnich przyjaciół?
                  Po pierwsze mialam na myśli ogranizcenie liczby zapraszanych o dzieci, w
                  konkretnej opisywanej przez Ciebie sytuacji.
                  Liczby starych, dobrych przyjaciół Bubo, ze jeszcze arz to powtórze, nie trzenba
                  ograniczac ze wzgledu na to, ze przestaje nans być stac na zapraszanie ich tu i
                  tam. Przyjaciele to ROZUMIEJĄ, ze singiel ponosi większe koszty i zwyczajnie NIE
                  POZWALAJA NA TO by splukal sie na nich zachcianki (wraz z rozdiną).
                  zreszta proponowany przez Ciebie wariant zaproszenia w rewanzu 5 x singla też
                  jest "swietny". Taka rodzinka co prawda do grosza zrewanżuje sie singlowi, ale
                  za to ładnie sama spłucze smile 300 zeta razy 5 to bagatela 1500 zł. smile nooo
                  chyba,z e bedą karmic tylko singla sami siedząc i oblizując ustasmile albo rzuca
                  sie an resztki. smile
                  Nie wiem czy problem jest rzezcywisty (znaczy, czy jest ktos realny w Twoim
                  otoczenou, kogo dotyczy problem), zcy tez czysto teoretyczny, ale jesli realny
                  to na miejscu singla z takimi "pzryjaiółmi", któzry sobie iodą, bo nie moze
                  podejmowac ih i ich rodzin obiadkami za 300 zł dałabym sobie zdecydowanie i bez
                  zalu spokój, gdyż to nie są przyjaciele, Wiem co mówię ...
                  • kora3 Przeczytałam to wszystko jeszcze raz i ... 16.02.06, 01:41
                    coraz bardziej dochodze do wniosku, ze problem jest wydumany.Idąc Twoim tropem
                    myślenia, nie tylko singiel, ale i kazde stadlo, które liczy mniej sztuk do
                    zaproszenia, bedzie stratne w stosunku do tej rodziny, której czlonków jest
                    więcej. A co z sytuacją 2+1 i 2+2?smile Licząc po 50 zł bedzie 350 zł chyba -
                    zapłacą ci z modelu 2+1, teraz kolej na tych drugich też tyle samo zaplacą, ale
                    ich jadlo o 1 osobę więcej! 50 zeta wiszą tamtym smile Co teraz tym bardziej, ze
                    dług bedzie z kazdym zaproszeniem i rewanzem narastal ?smile Trzeba odwalić kolejke
                    7 x i wtedy ci 2+2 powinni poza kolejnoącia zaprosic 2+1smile Nieźle ...
                    Zastanawia mnie, czy to problem realny ...I po co tak kombinowac, skoro
                    rozwiazanie jest BANALNE! Pzrestać sie wzajemnie zapraszać do knajp, podliczać
                    kto ile zainwestował i po prostu płacić za SIEBIE. Czy to nie zdrowsze w
                    ukladach ze znajomymi? A jeśli chozdi już o imprezy typu urodziny, zcy imieniny
                    to po prostu zrobic takie, na jakie nas stać i wtedy sie pzrekonać, jak
                    zareagują ci "przyjaciele", albo przyjaciele smile Jesli ktos faktycznie ma taki
                    problem z wopich znajomków Bubio to poradź mu, zeby na zaproszenia na kolacje do
                    knajpy z udzialem pary znajomych i ich dzieci płacil za siebie. Jesli to mili
                    ludzie, miło spedzi czas i nie bezdie sie czuł zobowiazany do zapraszania calej
                    rodziny na swój koszt.
                    • buba011 Re: Przeczytałam to wszystko jeszcze raz i ... 16.02.06, 17:15
                      Korciu,
                      właśnie z tych zawiłości wynika, że nie po drodze parze z singlem. Nawet w
                      pewnym stopniu, to mezalians.
                      Nie przypadkiem w znanym szlagierze, Miłość w Portofino, zwrotka
                      idzie....dziewczynom, będę śmiać się w nos. Coś w tym jest.
                      Bo jak każdy za siebie ma płacić? Chociaż w związkach małżeńskich, wspólne
                      konto, to też, zdecydowanie wyższe osiągnięcie, niż wspólne łóżko.
                      buba
                      • kora3 :) 16.02.06, 22:47
                        Bubo.. moze masz takie doświadczenia, nie neguję ..albo ktosik w Twoim otoczeniu
                        - też nie neguje. Pzryanam się,z e z takim problemem po prostu się nie
                        zetknełam, ani w otioczeniu, ani jako naprawdę w trudnej sytuacji finasowej
                        singiel swego zcasu, ani jako niesingiel wmarnej, ani jako niesingiel - dobrej i
                        lepiej niż dobrej. Stad, moze dlatego problem zdal mi się wydumany i juz,
                        pzrepraszam. W zasadzie na kazdym etapie życia, choć róznie bywało z moim
                        "singlowaniem", a jeszcze różniej z kasa NIGDY takiego problemu, ani nie miałam,
                        ani nie odczułam ...Po prostu problem dla mnie nie istniejei uwazam, ze skoro
                        się pojawia to cos nie tak z tymi "pzryjaciółmi". Kwestia kasy, zapraszań - bywa
                        burzy relacje między ludźmi (mam an myśli raczej, w moim odczuciu, dalszych
                        znajomych), choć mnie sie nie przytariło to chyba nigdy. Nigdy też nie uwazałam,
                        ze "singlowi z parą nie po drodze", czym singlem byla, czy nie singlem w
                        stosunku do singlowych i nie znajomych, ani nigdy tego nie odczułam. Nie weim
                        też, zcemu uwazasz płącenie za siebie w knajpie za zawilośc smile To w sumie
                        zwyczajne rzezcy. Jedni sa mniej zasodni, inni bardziej i trudno wymagać, by w
                        koło się zapraszać, zreszta PO CO? Jak wykazałam, nawet u niesingli taka
                        procedura powoduję, ze ktos jest stratny, czuje sie wykorzystany itepe. Czy
                        trzeba zaraz zapraszać się na cokoliek za takei sumy, które czy dla singla, zcy
                        dla rozdiny moga tak, zcy owak stanowić obciążenie? Pzryznam Ci sie, ze choć mam
                        y razem i osobno wielu znajomków, singli, niesingli, dzieciatych i nie nie
                        hołdujemy kolejnemu zapraszaniu sie na kolacje po 50 zł za danie, bo po prostu,
                        przyznaję mnie na to nie stać smile Zamaist tego, bywa, ze umawiamy się np. na
                        kawe, piwko i wówczas nie wylizcamy do groszasmile to nie są sumy, które rujnują smile
                        ...Czy to nie lepsze? nie rozsądniejsze i niebudzące wzajemnych dzikich
                        zobowiazań? I nie czarujmy się, mniej obciazajace budzet?
                        *****
                        Korcia
                        "Nie zdechniemy tak szybko, jak sobie roi śmierć"
                        • buba011 Re: :) 17.02.06, 00:02
                          Korcia,
                          nie poczułem się dotknięty, ale miło, chodzi o Twoje przepraszam.
                          Moją pasją jest obserwowanie życia, pozawerbalnych zachowań, czytania między
                          wierszami. Prowokowania swoim zachwaniem, pytaniem...opinii. Dbając o swój
                          wizerunek, nie wybieramy frontalnych ataków, niestety wpadamy na drobiazgach,
                          szczególikach. Często osoby bardzo współczujące, np: regularnie topią koty.
                          Jak osoba się ustawi, w rozmowie z Tobą, dużo Ci powie, najwięcej moment
                          powitania, itd.
                          Poobserwój singli na przyjęciach, zdobądź nieposelekcjonowany materiał
                          video.
                          Innaczej spostrzegamy. Mój kąt widzenia nie jest obowiązujący.
                          50zł to, jedynie uwypuklenie "dramaturgi" zdarzenia, zamiast posłużenia się
                          dropsami.
                          buba
                          • kora3 Re: :) 17.02.06, 19:10
                            buba011 napisał:

                            > Korcia,
                            > nie poczułem się dotknięty, ale miło, chodzi o Twoje przepraszam.

                            smile

                            > Moją pasją jest obserwowanie życia, pozawerbalnych zachowań, czytania między
                            > wierszami.

                            To chyba dobrze.. Pozwolę sobie jenak zauważyć, ze taka postawa, przerysowana
                            moze prowadzic do szukania takze podtekstów, "drugiego dna", również tam, gdzie
                            go nie ma ...

                            . Często osoby bardzo współczujące, np: regularnie topią koty.

                            Cos okropnego ... A 'propos wiesz, że dziś jest Światowy Dzień Kota ? smile Poważnie !
                            Wiem, jak ludzie lubią i umieją sie maskować, kreować, fałszować ....i rozumeim
                            Twoją postawę i spostrzezenia.

                            > Jak osoba się ustawi, w rozmowie z Tobą, dużo Ci powie, najwięcej moment
                            > powitania, itd.

                            Bubo, o zachowaniach niewerbalnych tyyle się naczytalam, nasysłuchałam itepe, ze
                            cosik tam wiem ...

                            > Poobserwój singli na przyjęciach, zdobądź nieposelekcjonowany materiał
                            > video.

                            Bubo .. to jak sie zachowuje na przyjeciu singiel, moim zdaniem, zalezy od
                            postawy singla wobec swego singlostwa (w tym momencie, albo w ogóle), natomiast
                            to jak zachowuje sie wobec niego otoczenie zalezy dokładnie od malostwosci,
                            nieobycia i powiem wprost smile śmiesznosci i chamstwa otoczenia.
                            Jeśli mogę to dam Ci przykład z ostatniego pzryjecia na którym mialam okazję
                            bawić smile A było tam dwoje singli, a dokładniej singli "słomianych". Ciekawe mam
                            własnie spostrzezenia smile Mianowicie był sobie slomiany singiel - facet, żonaty i
                            dzieciaty a żona zwyczajnie się pochorowala i już. Drugim słomianym singlem była
                            kobieta, która chciala iśc na te imprę, a jej mąz na stałe pracuje poza Polską.
                            Dodam, że impreza choc duża składała sie w lwiej czesci z ludzi pracujących w
                            jednej branży oarz znajacych sie bardzo dobrze, dobrze albo przynajmniej z
                            widzenia. Dodam, zwe facet słomiany singiel nie olał żony chorej obłożnie, zeby
                            sie zabawiać, a nawet gdyby nie chciał iśc na te impre popełnił by duży nietakt
                            oraz ze żona rzeczonwego wypychała go za drzwi, zeby szedł i nie robil obciachu
                            przez jej niedomagania. No i fajnie. Wszyscy, jak mi sie wydawqała BEZ wyjątków
                            sytuację przyjeli normalnie. Znaczy ponieważ żone kolegio znamy kilka
                            nioezorientowanych osób zagadało. "Ej, a gdzie jest Basia? . Chora sad Ojojoj, na
                            sama imprezę, pozdrów ją" i tyle. Kolega i koleżanka słóomiani bawili sie z
                            wszystkimi, z soba też, zartowali itepe. Pojawila się jednak "czarna owca:, bo
                            jak wiesć gminna niesie, jedna z "pań" notabene hehe dośc bliska koleżanka tej
                            słomianej singielki komentowała PRZED i po imprezie wyjście przez nia "na
                            singla": "jak ona bedzie wygladać sama, z kim tańczyć, chyba nie liczy na mojego
                            meża, zreszta jak to wyglada, iśc na bal, kiedy maż w pracy zagranicą"...Dodam
                            Bubo, iz znam tę "panią" i cudzysłó nie ejst tu pzrypadkowy, bo "pani" jest po
                            pierwsze osobą bardzo niesympatyczną, acz fakltycznie starającą sie poakzywac w
                            innym świetle hehe, a w dodatku doprawdy nie mog.aca pochwalić sie dobrą
                            opinia, godnościa, ani właściwym zachowaniem, gdyż gdybyś dowiedzial sie co
                            wyrabia upadłbyś nie tylko na duchu, ale na podłogę, zaś jej małzonek hehe
                            mało,z e nie jest pzrez nią szanowany, to jeszcze jest podobną persona do
                            "szanownej pani" a w dodatku delikatnie mówiąc, podobnie jak do niej
                            niekoniecznie ustawilaby sie koleja do podrywusmile chyba, ze płaciliby ludziom za
                            to ... Tak czy owak usłyszawszy te opinie - zamarłam ..KOLEZANKA !! BLISKA!!!!
                            Komentuje takie niewinne zdazrenie jak singlowe wyjście kobiety dobrze po 30 z
                            20 letnim chyba stazem małzeńśkim na bal z grupa dobrych znajomych, w dodatku w
                            sytuacji, kiedy ani ta kobieta nie poluje na nikogo za plecami męzxa, ani z
                            mezem iśc nie moze ...To ajkiś koszmar Bubo był. Tak, ze masz rację .. sa
                            istotnie tacie indywidua, które same bywa nie będące jakims wzorcem hehe
                            osmielają sie komentować innych.. Zastanawiam sie co by nabluzgała ta baba,
                            gdyby kobiecvina o której pisze, była singlem prawdziwym, nie slomianym - pewnie
                            by ją zeżarła ... Ale nie uwazam tej baby za wyznacznik, to prosta, oderwana od
                            pluga baba, której WYDAJE się, ze jest kulturalna i łobyta hehe . Wiele innych
                            rzeczy też jej sie zresztą wydaje smile
                            Dodam, ze faceta słomianego nikt nie komentował, a i on i koleżanka słomiana
                            bawili sie PRZESETNIE i o to chodziło ...
                            A propos Twoich wcześniejszych wynurzeń, to powiem Ci, ze ja mam takei coś, co
                            zdarza mis ie bardzo zradko w życiu, ale jak sie zdarzy, to już sie zdarzy smile
                            Mianowicie dosłowne odrzucanei mnie od kogoś, kto sparwia wrazenie miłego,
                            serdecznego a mnie po prostu odwala odeń, czuje coś na ksztalt obrzydzenia i
                            chęci ucieczki. Zdzrayło mi się z 5 razy w zyciusmile Raz tylko nie sparwdziło, ale
                            za mało moze znalam te osobe , z jktórą sie nie sparwdziło. Tak samo miałam
                            właśnie z tą babą komentującą kolezanke słomianą... Odrzucało mnie od pozcątku i
                            z duża siłą , sparwdziło sie tym razem też - osoba okazała sie okropna, choc
                            starałam się zwalzcać to irracjonalne uczucie niecheci . Tearz juz wiem, ze to
                            rodzaj szóstego zmysłu i chyba ... bedę czmychać, zamiast starac się polubić
                            takiego zclowieka ...
                      • kora3 Odpowiedzi konkretnie na Twoje Bubo, sugestie ... 16.02.06, 23:01
                        buba011 napisał:

                        > Korciu,
                        > właśnie z tych zawiłości wynika, że nie po drodze parze z singlem. Nawet w
                        > pewnym stopniu, to mezalians.

                        Tu nie ma zadnych zawiłości smile

                        > Nie przypadkiem w znanym szlagierze, Miłość w Portofino, zwrotka
                        > idzie....dziewczynom, będę śmiać się w nos. Coś w tym jest.

                        Nie znam tego, to i nie wiem z zcego się ma smac narrator ? Z tego, ze nie płaci
                        za siebie, ze mniej zaplącił ?big_grin Żartuje, ale serio nie znam, przybliż problem
                        owej piesni smile

                        > Bo jak każdy za siebie ma płacić? Chociaż w związkach małżeńskich, wspólne
                        > konto, to też, zdecydowanie wyższe osiągnięcie, niż wspólne łóżko.
                        > buba

                        To jak, zaplaci za siebie para, rodzina, małżeńśtwo, konkubinat, narzezceni,
                        brat i siostra itepe nie powinno CIE kompletnie w tym ukladzie obchodzić smile
                        Pisząc 'każdy płaci za siebie" mialam na mysli "każdy' w układzie singiel-
                        reszta. Doprawdy nie wiem dlaczego singla mialoby zajmowac jak rachun za swoje
                        rzezcy ureguluja siedzący z nim przy stole np. partnerzy, czy kazdy wyjmie swoją
                        kasę, czy on, czy ona zapalci za oboje - to juz całkiem wydumane - serio ...
                        • buba011 Re: Odpowiedzi konkretnie na Twoje Bubo, sugestie 17.02.06, 23:13
                          Witaj Korcia,
                          ściągnełem netowy tekst, napewno sobie przypomniesz,
                          zaznaczając istotne, z mojego punktu widzenia miejsca.

                          Dalida - Love In Portofino /1959
                          Jest długie lato w Portofino
                          i dużo gości z wszystkich stron
                          i strumieniami płynie wino
                          tu w Portofino przez cala noc.

                          Dla wszystkich dziewczyn z Portofino <<<
                          wystarczy w samochodach miejsc <<<
                          i każda będzie mieć na kino <<<
                          tu w Portofino, gdy lato jest. <<<

                          Tamtego roku w Portofino
                          skończyłam dziewiętnaście lat
                          a nie wiedziałam że jest miłość
                          tu w Portofino - no bo jak?

                          Jest tyle dziewczyn w Portofino
                          a zobaczyłeś właśnie mnie
                          Pomarańczowy księżyc płynął
                          gdy w Portofino mówiłam... nie.

                          We mgle zginęło Portofino
                          w zaroślach ostro krzyknął ptak
                          W zatoce księżyc się rozpłynął
                          Gdy w Portofino szeptałam tak...tak.

                          Ty miałeś zostać w Portofino
                          do miasta już wysłałeś list
                          z moimi w morze miąłeś płynąć
                          Tu z Portofino i wrócić dziś.

                          Wiedzieli ludzie w Portofino
                          ze do wesela dzień czy dwa
                          Gadali z jaka dumna miną
                          przez Portofino bede szła.

                          Lecz wyjechałeś z Portofino
                          na drodze został żółty kurz
                          nie moge śmiać sie w nos dziewczynom <<<<<<<<<
                          a w Portofino jest jesień już.

                          ...chyba Kicior, przez palce spojży w dniu Kociego Święta, na tak
                          szerokotematyczne, interpretowanie, Jego strony /SV/
                          na tej stronie znajdziesz melodie
                          buba
                          jesienny-pan.w.interia.pl/moje/piosenki/portofino.htm
                          • kora3 Re: Odpowiedzi konkretnie na Twoje Bubo, sugestie 18.02.06, 12:58
                            hehehehe
                            Wiesz co Bubciu ? Nie znałam tego smile zewno - głupawe na mój gust, ale z tym
                            smianiem się w nos dziewczynom, juz rozumiem smile hehe musiano to napisac pod
                            inspiracja takiej "pani" jak ta, którą opisuje wyżej sorry, ale wioskowej
                            biedaczki (gdzie "wioskowy" oznacza stan myślenia, a nie pochodzenie), dla ktrej
                            szczytem mazreń jest wyrwanie jakiegos chłopiny choćby na siłę, by awansować
                            społecznie choćby o "oczko" wyżej i śmaić sie w nos "kuleżankom" - załosne smile
                            Najgorsze, że to nic nie pomoże ....bowiem "Chamem zrodzony, chamem przemija,
                            chocby słoma w butach szezrozłota była " - pzrepraszam ale taki sposób myślenia,
                            jak prezentuje owa kobiecina w tej pieśni i niestety owa "pani", która mam
                            naieprzyjemnośc znac mnie rozwala smile
                            • buba011 Re: Odpowiedzi konkretnie na Twoje Bubo, sugestie 18.02.06, 15:56
                              Korciu,
                              staram się spostrzegać zdarzenia, pod kątem społecznego zjawiska, nie
                              personalnie. Wydaje mi się, że Ty Korciu odwrotnie, mocno się angażujesz,
                              bardzo chętnie oceniasz.
                              Aspiracje przynależności do grup ekskluzywnych, nie są jednostkowymi dążeniami.
                              buba
                              • kora3 Re: Odpowiedzi konkretnie na Twoje Bubo, sugestie 18.02.06, 18:19
                                buba011 napisał:

                                > Korciu,
                                > staram się spostrzegać zdarzenia, pod kątem społecznego zjawiska, nie
                                > personalnie. Wydaje mi się, że Ty Korciu odwrotnie, mocno się angażujesz,
                                > bardzo chętnie oceniasz.

                                Hehe Buboooo smile Tę pania oceniam, fakt, bo znam i wiem, ze to wredne, głupie i
                                podłe babsko smile Natomiast w zasazdie obserwowanych zdarzeń, zjawisk czy ludzi
                                niejednoznacznych nie oceniam , m.in dlatego, że dystansu doń wymaga mój zawód
                                smile A Ty wydaje mi się Bubo zbyt łatwo "ferujesz wyroki" : kto jaki jest, kto ma
                                jakie spojrzenie na świat, kto ma jakie problemy. Chętnie Cię czytam i przyznaje
                                - lubię czytac smile, ale Twoja tendencja do oceniania innych w sweitle jakiś
                                takich pseudopsyhologicznych założeń czasem bardzo rzuca sie w oczy ...

                                > Aspiracje przynależności do grup ekskluzywnych, nie są jednostkowymi dążeniami
                                Możliwe, ale moim zdaneim przynalezności o "grypy ekskluzywnej" hehe nie zdobywa
                                się wyrywając faceta, zcy babke ... smile
                                • buba011 Re: Odpowiedzi konkretnie na Twoje Bubo, sugestie 18.02.06, 22:40
                                  Korciu,
                                  dzięki w szczególności, za pochwałę mojego "pióra", próżność nie jest cnotą ale
                                  świadomie lubię doznawać, tego uczucia.
                                  Napisałem że >staram się spostrzegać<,ale obiektywnym w stosunku do siebie,
                                  być nie mogę.
                                  Co do oceny Twojej osoby, to pozwoliłem sobie na sformułowanie, że >wydaje
                                  mi się, że Ty Korciu odwrotnie, mocno się angażujesz <, przepraszam, mogłem się
                                  mylić. Dziękuję za uwagę i krytyczne spostrzeżenia, o mnie, coś musi w tym być,
                                  jeśli tak, odbierasz. Postaram się nad sobą popracować.
                                  Jeżli chodzi o postępowanie, dla osiągniecia zamierzonego efektu, to chyba
                                  przewodzi zasada: cel uświęca środki. Mimo rozmijania się z etyką, jest
                                  stosowana.
                                  buba
                                  • kora3 Re: Odpowiedzi konkretnie na Twoje Bubo, sugestie 19.02.06, 17:48
                                    buba011 napisał:

                                    > Korciu,
                                    > dzięki w szczególności, za pochwałę mojego "pióra", próżność nie jest cnotą ale
                                    >
                                    > świadomie lubię doznawać, tego uczucia.

                                    ;D To ma chyba niewiele wspólnego z próznością Bubo smile Nie jestem pochlebca i
                                    jeśli pisze, ze lubię Cię zcytać, to tak jest smile Fałszywa skromność, jest w mym
                                    pojeciu gorsza od umiarkowanej prózności, bo jest ... no wlasnie .. fałszywa smile

                                    > Napisałem że >staram się spostrzegać<,ale obiektywnym w stosunku do
                                    > siebie,
                                    > być nie mogę.

                                    Jak wiekszosć z ans w wiekszosci przypadków smile

                                    > Co do oceny Twojej osoby, to pozwoliłem sobie na sformułowanie, że >wyd
                                    > aje
                                    > mi się, że Ty Korciu odwrotnie, mocno się angażujesz <, przepraszam, mogłem
                                    > się
                                    > mylić.

                                    Nie masz za co przepraszać, Twoje stwierdzenie raczej mnie ubawiło, niż
                                    wprowazdiło w zły humor smile Nawiasem mówic, poniekąd przynajmniej w jednek
                                    kwestii masz racje - angażuje sie w rozmowe, a jakże smile Poniekąd uwazam, ze
                                    dyskusja "niezaangazowana" nie ma sensu smile toteż, tam, gdzie nie mam nic do
                                    powiedzenia niwe podejmuje dysputy smile Niemniej fakt, iż mam jakies zdanie oraz
                                    wyrazam je, być moze w Twoim pojeciu ekspresyjnie, nie oznacza, ze mam do tematu
                                    stosunek jakiś szczególnie osobistysmile A "podsumowania" na podstawie paru postów
                                    zwyczajnie wydają mi się mocno na wyrost smile


                                    Dziękuję za uwagę i krytyczne spostrzeżenia, o mnie, coś musi w tym być,
                                    >
                                    > jeśli tak, odbierasz. Postaram się nad sobą popracować.


                                    smile Bubo ... daj spokój smile

                                    > Jeżli chodzi o postępowanie, dla osiągniecia zamierzonego efektu, to chyba
                                    > przewodzi zasada: cel uświęca środki. Mimo rozmijania się z etyką, jest
                                    > stosowana.

                                    Czy ta uwaga tyczy się jakoś mojej osoby, czy też przedmiotu naszej rozmowy ?
                                    • buba011 Re: Odpowiedzi konkretnie na Twoje Bubo, sugestie 19.02.06, 21:45
                                      Korciu,
                                      z treści Twojego postu, wywnioskowałem że przeprosiny, będą adekwatne.
                                      Ale przepraszam, że przepraszałem.
                                      Muszę jednak zaprotestować stanowczo, jestem próżny.
                                      Cienka jest granica, między fałszem a taktem, ironią a poczuciem humoru,
                                      itp.
                                      Końcowa uwaga z mojego poprzedniego postu, oczywiście że nie dotyczy Twojej
                                      osoby, jak zaznaczam chcę mówić o problemach, bez personalizacji.
                                      Większość poczynań ludzkich, rozmija się ze szlachetnością.
                                      Czy prezenter prognozy pogody, jest zły jeśli trafnie ją przewiduje.
                                      buba
                                      • kora3 Drogi Bubo .. 19.02.06, 22:04
                                        Prezenter prognozy, chyba jej wcale nie przewiduje, a jedynie przedstawia, jako
                                        na prezentera przystało smile prezentuje smile

                                        A co do Twej uwagi .. Bo ja wiem ????
                                        Czasem to, co wydaje się mało szlachetnym posunięciem wynika z wysokich pobudek,
                                        czasem cos co wyglada na heroizm wynika z ...przypadku smile
                                        W moim odczuciu na potepienie zsługują zachowania świadomie obłudne, fałszywe,
                                        intryganckie, pieniacze i mało finezyjne oraz wtracanie sie w nie swoje sprawy.
                                        Cel w mym pojeciu nie uświeca srodków. Choc i tu jest dylemat, zależny od celu
                                        smile...Bo jeśli cel szlachetny ... to srodek , choc moze nieszlachetnym sie
                                        wydawać, na szlachetności zyskuje. To cos jak sytuacja, kiedy swiadomie kłamiemy
                                        chorego na raka, by nie odbierac mu nadziei, ale to też zależy od zcłowieka...
                                        Niemniej nieszlachetne srodki na ogół służa osiąganiu celów niemniej
                                        nieszlachetnych smile
                                        • buba011 Re: Drogi Bubo .. 19.02.06, 22:54
                                          Korcia,
                                          nawet, nie przewiduje(jak słusznie, zauważyłaś), tak jak i ja stwierdziłem, że
                                          tak jest, a nie że tak powinno być.
                                          buba
    • karolina_29 ???? 15.02.06, 17:33
      Bubo, przepraszam, ale mam wrażenie, że robisz z singli jakieś ufoludki.
      Zaproszenie singla na kawę do domu nie grozi automatycznie rozbiciem związku.
      Ludzie pozostający w związku również rozbijają cudze małżeństwa.

      Jeśli chodzi o zapraszanie na większe imprezy, można z uśmiechem zapowiedzieć,
      że MOŻE przyjść z osobą towarzyszącą, ale bez nacisku, chyba jeśli nie ma z kim
      przyjść, nie wykluczysz go z towarzystwa?

      Oj, aż mi się dziwnie zrobiło, sorry.
      • buba011 Re: ???? 15.02.06, 20:57
        Karolina,
        nie napisałem, że singiel rozbija związki, ale że jest tak odbierany.
        Opieram się o: rozmowy, literature, przekazy pozawerbalne, zaznaczyłem że jest
        to ...wypierane.
        Sama napisałaś że singiel: MOŻE przyjść z osobą towarzyszącą, na większą
        imprezę.
        Nie będzie dziwne jeżeli tak zaproszony, nie przyjdzie w ogóle.
        A jeśli będzie zapytany: czy jest z kimś lub czy ma z kim przyjść.... to nie
        przyjdzie na pewno.
        Dlaczego napisałaś że ...nie wykluczasz go z towarzystwa?(po co zapewnienie?)
        Dlaczego, aż Ci, się dziwnie robi?
        buba
        • kora3 Re: ???? 15.02.06, 21:36
          buba011 15.02.06, 20:57 napisał smile
          Sama napisałaś że singiel: MOŻE przyjść z osobą towarzyszącą, na większą
          imprezę.
          Nie będzie dziwne jeżeli tak zaproszony, nie przyjdzie w ogóle.
          A jeśli będzie zapytany: czy jest z kimś lub czy ma z kim przyjść.... to nie
          przyjdzie na pewno.

          No, owszem masz racje, bo któż by tak zapraszał ?????? Zaprasza się i koniec bez
          żadnego "można" - to oczywiste, tym bardziej, że singiel (cywilno - prawny) nie
          zawsze oznaxcza singla faktycznego, poza tym single mają kolezanki, kolegów i
          moga sobie z nimi przyjśc, albo sami, jak wolą...Absolutnie nietaktowne jest
          dopytywanie, albo mówienie singlowi samoistnie , ze będa też inne single (co
          sugeruje, ze musi przyjśc solo). jedynie jeśli sam singiel otrzymawszy
          zaproszenie mówi : "nie przyjde, bo nuie mamn z kim" mówimy, że towarzystwo jest
          spore , znajome, przweciwnie - nieznajome (czy jak tam jest faktycznie) i na
          pewno nie bedzie się czul skrepowany, ani nudził/a.
        • karolina_29 Hej 16.02.06, 21:23
          Chyba się nie rozumiemy, niestety. Nie pisałam, że *ja* nie wykluczam singli z
          towarzystwa, tylko pytałam, czy *Ty* uzależniasz zaproszenie kumpla od tego,
          czy ma z kim przyjść. Pewnie nie zrozumiałam intencji Twojej wypowiedzi.
          A dziwnie mi się robi, kiedy słyszę, że ktoś traktuje singli jak inny gatunek
          człowieka, trochę podejrzliwie, a przy tym sugeruje, że tak naprawdę wszyscy
          tak myślą, ale to wypierają.
          No ale przecież nie o tym był Twój wątek, więc chyba nie ma sensu dalej
          rozwijać tego tematu. Miłego dnia.
          • buba011 Re: Hej 16.02.06, 22:25
            Hej Karolina,
            tak zrozumiałem, jak Ty. Ani ja, ani Ty, nie wykluczmy.
            Będzie mnie przyjemnie, napisz proszę. Za niejasości przepraszam.
            Ja napisałem co ja widzę, spostrzegam, ale nie uogólniam, że wszyscy i zawsze.
            Tak mnie się, przynajmiej wydaje. Prowokacjia też jest, chodzi o wciągnięcie
            innych, do pisania.
            Dyskusje forumowe, są wymianą myśli a książki nie. Nie wszystkie kwestie,
            podręczniki omawiają.
            buba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka