Dodaj do ulubionych

smrodki w PKP

22.05.09, 17:25
Gorąco, duszno. nawet w przedziałach I klasy delikatny ścisk. Okno delikatnie
uchylone zżeby ani nikogo nie zawiało ale żeby dało się oddychać. I w tym
momencie sympatycznie wyglądający pan pod krawatem zdejmuje swoje buty i
wyciąga nogi w skarpetkach. Smrodek powala chyba wszystkich ( ten popłoch
nosowo-oczny.
No chyba tak nie wypada?
Obserwuj wątek
    • soffia75 Re: smrodki w PKP 24.05.09, 10:38
      Gdzie swe nóżki wyciągnął ów miły pan? Przed siebie tylko, czy aż na siedzenie naprzeciwko, pod nos innego pasażera?... wink Pytam tylko pro forma. wink
      Jeśli do tego po chwili wyciągnął z papierka kiełbachę, pomidorka i jajko na twardo, to... wink
      No, cóż, nie krawat świadczy o kulturze człowieka. Niektórzy mogą mieć krawat z najwyższej półki, a i tak słoma z butów wylezie.
      P.S. Między innymi dlatego nie lubię zdejmowania butów w gościach.
      • ktosiowa.waw Re: smrodki w PKP 25.05.09, 18:41
        O rany.
        szkoda, że jeszcze nie położył głowy na kolanach współpasażera.

        Trzeba zwracać uwagę, no kurcze, przecież nie można się poświęcać i umierać w
        smrodzie wink Jesteście aniołami cierpliwości, mając tyle 'taktu' by nic nie
        powiedzieć.
        • ktosiowa.waw Re: smrodki w PKP 25.05.09, 18:41
          Chociaż właściwie to nie napisałas, że NIE zwróciłaś uwagi... Jakoś tak źle
          zrozumiałam wink
          • agpagp Re: smrodki w PKP 25.05.09, 21:59
            Nikt nie zwrócił.
            Wyciągnął przed siebie. Wszystkie miejsca zajęte więc nie bardzo miał gdzie. Co
            prawda jak wyszedł na chwile do toalety to jedna pani powiedziała że fuj na co
            inny pan powiedział że to jeden z aktorów grających w pradawnym serialu "dom" i
            jakoś chyba nikomu już nie przyszło do głowy powiedzieć że nie wypada.
            • ktosiowa.waw Re: smrodki w PKP 26.05.09, 09:10
              Well,
              to poczuł się jak w "Domu" wink
              A temat założyłaś, żeby zaapelować, poradzić się czy jak? ;]
              • agpagp Re: smrodki w PKP 26.05.09, 10:42
                Chyba wyżalić po prostu smile Bo taka tradycja z wyciąganiem nóg jest
                nagminna i przeszkadza mi tak samo jak jedzenie rzeczy których
                zapach roznosi się po całym przedziale i od razu wiadomo ze student
                z pasztetową albo wedzonym kurczakiem z Kauflanda big_grin
                • dominikjandomin Re: smrodki w PKP 26.05.09, 15:35
                  agpagp napisała:

                  > od razu wiadomo ze student
                  > z pasztetową albo wedzonym kurczakiem z Kauflanda big_grin

                  Wiesz, ja tam widze różnicę między pasztetowa a smierdzącymi skarpetkami...
                  • agpagp Re: smrodki w PKP 27.05.09, 10:44
                    Wiesz a ja nie widzę.
                    Bo jestem również przeciwniczką jedzenia w przedziałach. A jeżdzę
                    codziennie i dużo i patrzę i nadziwić się nie mogę.
                    • mallard Re: smrodki w PKP 27.05.09, 11:00
                      agpagp napisała:

                      > Wiesz a ja nie widzę.
                      > Bo jestem również przeciwniczką jedzenia w przedziałach.

                      Napisz z grubsza jak wyglądasz, to w razie jak się spotkamy wyjdę z
                      termosem na korytarz wink
                      • agpagp Re: smrodki w PKP 27.05.09, 21:00
                        A może juz się spotkaliśmy smile jechałam kiedyś z facetem który sobie nalewał
                        kawkę z termosu smile I nie przeszkadzało mi to! wink
                        • mallard Re: smrodki w PKP 27.05.09, 23:06
                          agpagp napisała:

                          > A może juz się spotkaliśmy smile jechałam kiedyś z facetem który
                          > sobie nalewał kawkę z termosu smile I nie przeszkadzało mi to! wink

                          To nie byłem ja, ja piję herbatę (kanapki też miewam niestety, ale
                          bezwonne!) wink
                    • dominikjandomin Re: smrodki w PKP 27.05.09, 15:36
                      A ja nie. Zwłaszcza, ze większośc pociągów, którymi jeżdżę, nie ma WARSa.
                      Normalny cżłowiek je w przedziale. A w interCity pani jeździ i sprzedaje kawę.
                      Gdzie ją wypić? A to przecież też "aromatyczne"...
                      • pavvka Re: smrodki w PKP 27.05.09, 17:08
                        To kwestia wyczucia. Nie znam ludzi, którzy by źle reagowali na
                        zapach kawy, dlatego picie jej w przedziale to IMO nie problem. Ale
                        jedzenia śledzi bym nie radził.
                        • dominikjandomin Re: smrodki w PKP 27.05.09, 17:44
                          Poza tym wątkiem i jednym nickiem nie znam ludzi, którzy źle reagują na
                          pasztetówkę. Co to dowodzi?

                          Naprawdę, nie stawiam równości między smrodem skarpet a zapachem jedzenia.
                          Nawet, gdy to jedzenie śmierdzi, jak zapiekanka czy popkorn.
                        • phlora Re: smrodki w PKP 28.05.09, 17:56
                          Pavvka napisał:
                          'Nie znam ludzi, którzy by źle reagowali na
                          > zapach kawy"
                          Ja źle reaguję na zapach kawy. Nie lubię, nie piję jej i od samego zapachu robi
                          mi się niedobrze.
                          To już znasz jedną osobę.
                      • agpagp Re: smrodki w PKP 27.05.09, 21:06
                        Dominik ale ja nie mam nic przeciwko piciu. Nigdzie nie napisałam że mi to
                        przeszkadza. Sama ratuje się w ten sposób kiedy jadę 8-9 godzin. Do pracy
                        dojeżdżam codziennie pociągiem. Godzina w jedną i drugą stronę , do tego 4-8
                        razy w miesiącu trasa ponad 400km ( ok 8 godzin) i nie jem w tym czasie. A może
                        się zrobić niedobrze kiedy ktoś wpada na ostatnią chwilę z całym zestawem z Mc-a
                        czy KFC. Nie każdemu taki zapach odpowiada. nie mówiąc już o tym że nie ma po
                        prostu warunków w przedziale by to porządnie zjeść.
                        I mozna sobie o mnie mówić że jestem dziwna bo nie zjem nawet kanapki bojąc się
                        że może to komuś przeszkadzać, nakruszę czy upaćkam fotel. Wyznaję zasadę że
                        skoro ja nie chciałabym aby ktoś tak się zachowywał sama się tak nie zachowuję.
                        • dominikjandomin Re: smrodki w PKP 28.05.09, 17:03
                          Wiesz, ale ja uznaję, że może być ktoś po podróży, pracy, i dopiero w pociągu
                          powrotnym ma czas na zjedzenie śniadania (wieczorem). I to zestawu z McD, bo tam
                          dają na wynos gwarancję, ze nie spleśniałe. Ot, ja na przykład, regularnie w
                          poniedziałki...
    • kora3 Ludze, no przecież zasady 31.05.09, 12:14
      zacjowani sie w podrózy, takze koleją są jasne i klarowne i nie ma o
      czym dyskutować.
      Po pierwsze - nalezy się tak ubrac, by było nam wygodnie BEZ
      neglizowania się przy współpasazerach, w tym BEZ dejmowania obuwia,
      co jest niedopuszczalne pd zadnym pozorem, nawet jesli komus sie
      zdaje, ze nie poca mu sie stopy, albo, ze spocone pachną fiołkami.
      Po drugie w inny sposób nie należy się takze naprzykrzac
      współpodróznym, a wiec: jesli jemy, bo bez presady, ze nie wolno
      jest w kilkunastogodzinnej podrózy, a tym brdziej napić sie czegos,
      to przygotowując prowiant na podróz nalezy zadbac, by było to takie
      rzeczy, które nie wydzielają ostrego zapachu (kiełbasa z czosnkiem,
      slezie, sery itp.) oraz take, które da się w przdziale jst
      kulturalnie i w miare "bezsmieciowo" zatem unikac nalezy np. drobiu,
      bo trudno w przedziale jesc go sztuccami, a widfok kogos
      ogruyzającego kurzą nogę trzymaną w otłuszczonych palcach nie jest
      przyjemny. Ukochane jaja na twardo lepiej dać do kanapki, jesli już
      ktos tak je uwielbia, bo skorupki smiecą. Koniecznie rzeba też
      pamietać o starannym i estetycznym zapakowaniu jezenia na drogę i o
      serwetkac, chusteczkach, by nie tylko nie miec sladów posiłku na
      twarzy i relach po nim, ale i na ubraniu. Z tej samej przyczyny
      nalezy unikać sosów, majonezu itd.
      W przedziale nie prowadzi się głosnych rozmów telefoniczny,ch, czy
      na Skypie, ale uzywanie laptopa o ile nie wyaje dzikich dxwieków
      jest ok. Tak samo, jak w zatłoczonym przedziale odebranie telefonu,
      by powiedziec tylko "Tak, juz jade, ok, o 21". Lepirj zrobic tak,
      niż przepychac sie na korytarz, by po kilku sekundach zaraz wracać.
      Ale na dłuzsza pogawedke należy juz wyjsc.
      Nie jest w dobrym tonie nagabywanie współpasażerów, wypytywanie
      natarczywe co czytają,jesli czytają, ani dokąd jadą, ale jesli jakas
      osoba nie wyglada na zajetą , mozna do niej zagadac neutralnie i
      jesli wyrazi ochote uciąc miła pogawedke. Nie porusza się tematów
      drazliwych, kontrowersyjnych i nie dakje wciągac w takie dyskusje
      innym.
      Nie nalezy zajmowac miejsc w przedziałach dla niepalących jesli się
      ma swiadomsc, ze w zcasie podrózy zechcemy zapalic, ani w
      przedziałach dla palących, jesli nie pali się samemu, a dym
      przeszkadza. Nie zajmuje sie miejsc do siedzenia swym bagazem.
      Podrózując w towarzstwie dba się o to, zeby rozmowa nie
      przeszkadzała innym współpsazerom. Podrózujac z dzieckiem dba sie,
      by nie naprzykrzało się innym podróznym, a nade wszystko nie
      wykonuje sie przy nim czynnosci u innych mogacych wzbudzic
      obrzydzenie typu przewijanie, czy wysadzanie, chyba, ze jedzie sie w
      przedziale dla podróznych z dziećmi. Jeśli sie nie ma takiej
      mozliwosci nalezy podróznych przeprosic, poprosic o wyrozumiałosc i
      ewentualne opuszczenie przedziału na czas tych czynnosci.
      To sa podstawowe zasady i az dziw bierze, ze tylu ludzi ich nie zna
      i osmielaja się zdejmowac buty w przedziale. Ja bym zwróciła uwagę.
      • nm.buba011 Re: Ludze, no przecież zasady 31.05.09, 23:31
        - jak zwykle, Korciu, same ogólniki, a o przewożeniu... piesków, to
        nic nie wspomniałaś?
        • kora3 Re: Ludze, no przecież zasady 01.06.09, 07:33
          nm.buba011 napisał:

          > - jak zwykle, Korciu, same ogólniki, a o przewożeniu... piesków,
          to
          > nic nie wspomniałaś?
          >
          Piesków?
          Ano mozna, mozna - mnie pies w przedziale nie przeszkadzałaby,
          aczkolwiek ie jestm za wozeniem psów koleją, z oczywistych przyczynsmile

          To co napiałam to sa ogólne zasady, a nie ogólniki Bubo
          )
          • agpagp Re: Ludze, no przecież zasady 01.06.09, 20:02
            A ja dziś własnie jechałam w towarzystwie psa. Bez kagańca. Którego włosie było
            wszedzie. Ale pies był tak ułożony że byłam pełna podziwu. Zastanawiało mnie
            tylko gdzie i jak ma taki pies się wysikać nie mówiąc o misce wody.
    • agulha Re: smrodki w PKP 02.06.09, 14:36
      Ten pan powinien był się powstrzymać, chociaż formalnie był w porządku (sic!).
      Pretensje natomiast kierowałabym w głównej mierze do PKP, za niezapewnienie
      klimatyzacji.
      Co do jedzenia, to co za idiota spowodował wycofanie WARSów z pociągów
      pośpiesznych?! Nie można teraz oczekiwać, że ludzie będą jedli w wagonie
      barowym. Osobiście dużo jeżdżę służbowo, szczęśliwie firma hojna, więc nie muszę
      pokonywać długich tras koleją i posilać się po drodze. Zwykle kupuję na dworcu
      jakiś napój, czasami coś do zjedzenia typu kanapka (ale nie taka na gorąco,
      aromatyczna, tylko normalna zawinięta w folię) albo pasztecik czy ciastko.
      Jeżeli jednak mówimy o średniej krajowej, to wyobrażam sobie, że niezamożna
      osoba podróżująca pociągiem pośpiesznym przez pół kraju przez 8 godzin z
      przesiadką nie będzie fundowała wysokiej marży sprzedawcom i zabierze jedzenie z
      domu. Istotnie są to zwykle kanapki. Co do kiełbasy bez czosnku, mnie czosnek
      szkodzi i właśnie ze smutkiem odkryłam, że to g** jest w każdej kiełbasie poza
      parówkami. Mnie na szynkę i polędwicę stać, ale chyba nie każdego. A niektórych
      stać tylko na pasztetową, a może to być np. pracujący fizycznie facet 1,90 m
      wzrostu, który nie będzie żywił się kiełkami i korzonkami po to tylko, żeby nie
      trafić na współpasażerkę, która nie lubi zapachu pasztetowej.
      Generalnie nasza reakcja na zapachy jedzenia zależy też od poziomu głodu i
      sytości wink. To, co nam pięknie pachnie, kiedyśmy głodni, obrzydliwie cuchnie,
      kiedy się już najemy - szczególnie zapachy różnych smażenin (np. z fast-foodu),
      nieprawdaż?
      • dominikjandomin Re: smrodki w PKP 02.06.09, 14:46
        W sumie ta sama niezamożna rodzina tak czy inaczej do WARSu nie pójdzie, bo to
        nie ten poziom dochodów... aby wydawać kupę szmalu na byłe ochłapy w WARSie.

        Kiedyś ludzie podróżowali z wałówką, z termosami, i było OK. A teraz? Jakieś ĄĘ
        się porobiło...
        • remez2 Re: smrodki w PKP 02.06.09, 21:14
          > Kiedyś ludzie podróżowali z wałówką, z termosami, i było OK. A teraz? Jakieś ĄĘ
          > się porobiło...
          Właśnie. "Za potrzebą" chodzili za stodołę, buty zakładali dopiero przed
          wejściem do kościoła. Mięso jadali raczej rzadko. A teraz w głowach im się
          poprzewracało.
      • kora3 Re: smrodki w PKP 02.06.09, 19:07
        agulha napisała:

        > Ten pan powinien był się powstrzymać, chociaż formalnie był w
        porządku (sic!).
        > Pretensje natomiast kierowałabym w głównej mierze do PKP, za
        niezapewnienie
        > klimatyzacji.

        Bzdura - brak klimatyzacji nie ma nic do rzeczy- zgodnie z zasadami
        SV i zdrowym rozsadniekiem jego zachowanie jest gorzej niz
        niedopuszczalne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka