26.06.09, 15:10
Witam na forum smile

Mam pytanie, jak sobie elegancko poradzić z 21-letnią córką mojego męża z pierwszego małżeństwa. Nie mieszka ona z nami, natomiast odwiedza przy okazji różnych uroczystości. Otóż wystąpiły dwie sytuacje, które tak mnie zamurowaly, że nie umiałam nic na poczekaniu wymyśleć.

1. Urodziny mojego męża, szykuję stół do podania deseru, na stole leży tort dla męża (nieotwarty). Dziewczyna podchodzi, uśmiecha się do mnie szelmowsko i zjada element dekoracji tortu (jakąś różyczkę).

2. Kilka dni temu w ramach niespodzianki przywiozłam mężowi dzieci (ma jescze kilkunastoletniego syna) i tort jako mały poczęstunek. Niedaleko domu "zakopałam" samochód, tak więc mąż musiał iść go odkopać, ja z pasierbicą poszłam do domu, aby zająć się moim niemowlęciem. W momencie gdy karmiłam w sypialni córeczkę, pasierbica otworzyła tort i się poczęstowała.

Moje pytanie polega na tym, że uważam, że to niekulturalne otwierać bez pytania pani domu o zdanie tort i częstować się. Czy przesadzam? Jak mam elegancko zakomunikować to pannicy? Dodam, że ona lubi takie "zakulisowe" dzialania. Jak gdzieś wspólnie jedziemy, to "waruje" przy drzwiach samochodu, żeby koniecznie siedzieć z przodu (a nie ja), lubi wszystkich podsiadac, gdy na chwilę opuszczą miejsce przy stole itp. Ale ten tort to już totalna przesada. Ale może jestem uprzedzona? Poza tym całkiem dobrze się dogadujemy, dlatego nie chcę sobie psuć stosunków. Proszę, pomóżcie.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mampy-tanie Re: Tort 26.06.09, 15:12
      Aha, mąż nie wie, o co mi właściwie chodzi smile
      • nm.buba011 Re: Tort 26.06.09, 18:19
        - chyba każdy się domyśli, że to oznaki dominacji, wystarczy
        popatrzeć na zachowania zwierząd, one jeszcze obsikują, znaczą
        terytorium.
        Spokojnie a stanowczo przywrócić właściwą hierachię. Macho, to Twój
        mąż... nie jest. Masz ułatwione zadanie, wystarczy przełamać...
        siebie.
      • quba Re: Tort 27.06.09, 09:55
        tak faceci tego po prostu nie rozumieja -
        ja mam podobne wykopy ale za to z siostra meza, ktora sie uwaza za
        pania domu u mnie w domu
    • kol.3 Re: Tort 26.06.09, 18:41
      Nie wiem czy to jest pytanie na forum sv, bo sprawa dotyczy nie tylko manier,
      ale stosunków z pasierbicą. Czy gdyby to Twoje dziecko pożarło tę dekorację lub
      poczęstowało się tortem przed ojcem, oceniałabyś je tak samo surowo, czy
      cieszyłabyś się, że potomek ma dobry apetyt?
      Sprawa dotyczy stosunków w bliskiej rodzinie, a więc określenie "otwierać bez
      pytania pani domu" dla mnie jest nieadekwatne do sytuacji. Wg mnie pasierbica
      czuje się z Tobą na luzie, jak w domu, ale nie odwrotnie. Czepiasz się.
      • mampy-tanie Re: Tort 26.06.09, 19:49
        Moje dziecko jest niemowlęciem, pasierbica ma lat 21. Chciałabym sie dowiedzieć, czy faktyczniezłym zachowaniem dużego czy małego kalibru jest rozkrojenie tortu przed rozpoczęciem poczęstunku, gdy nikogo jeszcze nie ma na stole i gdy tort powinien teoretycznie czekać na beneficjenta (czyli na ojca- jako że był Dzień Ojca) w lodówce. Ojca nie było jeszcze przez ok. 2 godz., bo odkopywał samochód.
        Jeśli chodzi o pożarcie dekoracji- to naprawdę nikomu nie przeszkadza fakt, że ktoś go wcześniej podotyka palcami?

        Ja tego tutaj staram się nie oceniać, pozostawiam to Forumowiczom, przychylę się do porady większości. Oczekuję porady, jak wytłumaczyć, że to, co robi, jest może na porządku dziennym w jej domu, ale wolałabym, aby nie przenosiła tych zwyczajów do mojego.

        Mężowi to nie przeszkadza, ma prawo, bo chodziło o jego torty. Jak mam zapobiec jednak sytuacjom np. aby dziewczyna nie rozkroiła rano tortu pierwszokomunijnego dzień przed uroczystością itp.?
        Pozdrawiam i bardzo dziękuję za zabieranie głosu smile

        • nm.buba011 Re: Tort 26.06.09, 20:45

          > przychylę się do porady większości.

          - niezwyle... rozsądnie, konformizm w czystej postaci.
        • kol.3 Re: Tort 27.06.09, 07:38
          Doczytałam się, że masz małe dziecko. Pytam przykładowo, gdyby na miejscu
          pasierbicy było Twoje dziecko, czy w opisywanej sytuacji robiłabyś takie
          problemy? Odpowiedz sobie sama na to pytanie.

          Jeśli Twoje dziecko jest niemowlęciem, a pasierbica ma 21 lat, kto wybiera się
          do komunii że martwisz się z góry o losy toru pierwszokomunijnego?



          • mampy-tanie Re: Tort 27.06.09, 11:33
            Witam,
            na chwilę obecną cieszy mnie wszystko, co robi moje kilkumiesięczne dziecko. Jednak gdyby sięgało łapkami do nienapoczętego tortu w celu konsumpcji dekoracji, po prostu bym je odciągnęła. Za kilka lat również nie będzie do pomyślenia, aby samo wyciągało tort z lodówki oczekujący na rozpoczęcie przyjęcia i aby samo go napoczynało i żebym późnij musiała podawać do stołu napoczęty tort, albo tort pozbawiony dekoracji.
            Zresztą będę wiedziała, co powiedzieć dziecku, i jak mu wytłumaczyć że to jest niewłaściwe zachowanie. Problem mam z tym, jak w grzeczny sposób wyjaśnić dorosłej kobiecie (a dorosłych się przecież już nie wychowuje), że nie można przyjść do kogoś na przyjęcie i napoczynać potraw czekających na podanie, że nie wolno gmerlać paluchami w sałatce i wyjmować pieczeni z piekarnika, aby ją posypać żółtym serem bez konsultacji z panią domu (a takie sytuacje też miały miejsce).

            Nie darzę tej dziewczyny wielką sympatią, w wielu sytuacjach działa mi na nerwy, dlatego też staram się upewnić, czy nie interpretuję tych zachowań przesadnie. Nie chcę robić jej awantury, chcę być grzeczna i zachować tę cieniutką nić sympatii, jaka jeszcze nas łączy.
            Dlatego też proszę o eleganckie sposoby zgodne z sv, ponieważ zrobić karczemną awanturę, po której dziewczyna przestanie się u nas pojawiać, to umiem zrobić znakomicie i z przytupem smile
            Pozdrawiam
            • quba Re: Tort 27.06.09, 11:40
              Wobec tego powiedz jej grzecznie czego sobie nie zyczysz. To chyba
              tez umiesz, prawda?
              Masz do tego pełne prawo upomniec ja, przeciez jestes u siebie w
              domu, a ona widocznie nie zostala wychowana.
              Musisz jej w takim razie powiedziec, ze to czy inne zachowanie Ci
              nie odpowiada i sobie go nie zyczysz, prosisz aby tego nie robila,
              bowiem...
              Swoja droga niekonioecznie to poskutkuje, ale sprobowac zawsze warto.
              • mampy-tanie Re: Tort 27.06.09, 12:51
                Qba, bardzo Ci dziękuję, porozmawiam chyba z nią na spokojnie. Ona oczywiście nie zrozumie, o co chodzi i pomyśli sobie, że przesadzam. Czy wprost jej powiedzieć, że uważam ją zaosobę niekulturalną i niewychowaną i że normy społeczne nie tolerują takich zachowań? Przecież to ja wyjdę wtedy na osobę niekulturalną...
                • deszcz.ryb Re: Tort 27.06.09, 17:55
                  Nie, po prostu nawiąż do tej sytuacji i powiedz, że to niekulturalne napoczynać ciasto solenizanta przed nim samym i że oczywiście może się poczęstować tortem, ale dopiero, jak będzie na stole. I tyle. A następnym razem pilnuj lepiej tego tortu i bij od razu po łapach. wink

                  Tak jak ktoś napisał - albo dziewczyna pokazuje "kto tu rządzi", albo słusznie uznała, że ojciec nie będzie się po niej brzydził i nie będzie miał do niej pretensji.
                • drie Re: Tort 27.06.09, 19:11
                  Porozmawiaj na spokojnie. Powiedz, ze kazde inne jedzenie jest jak
                  najbardziej ok do poczestunku, ale tort to cos bardziej specjalnego i
                  z tym czeka sie na osobe, ktorej jest przeznaczony. Podaj przyklad,
                  jak ona by sie czula gdyby na urodziny ktos postawil jej 3/4 tortu ze
                  swieczkami, bo mial ochote na kawalek do porannej kawy.


                  • mampy-tanie Re: Tort 27.06.09, 21:52
                    Drie, o takie właśnie "kawa na ławę" mi chodziło smile Bardzo Ci dziękuję za ten przykład, powinna zrozumieć smile Ona jest strasznym łakomczuchem i z reguły mnie to cieszy, że pałaszuje wszystko, co jej podam, no ale z tym tortem to faktycznie takie podjadanie stoi w sprzeczności z zasadami, które wyniosłam z domu smile
                    Pozdrawiam
            • kol.3 Re: Tort 27.06.09, 19:37
              Z tego co pisałaś wcześniej wyczytałam, że w przypadku Nr 2 tort przywiozłaś
              mężowi w ramach niespodzianki, czekał on na męża, który miał wrócić po
              zaparkowaniu auta. Wynikałoby z tego, że sprawa rozgrywała się w wąskim gronie
              rodzinnym i zjedzenie kawałka tortu przez potomkinię przed tatusiem zostanie
              spisane na karb niepohamowanego młodzieńczego apetytu.
              W przypadku Nr 1 panna drapnęła różyczkę z toru ale mniemam, że go nie
              zrujnowała, i nie stracił on zbyt wielu walorów.
              Oba "incydenty" w normalnej rodzinie zostałyby potraktowane jako młodzieńczy psikus.
              Jak już pisałam u podłoża sprawy leżą stosunki na linii pasierbica-macocha.
              Trudno je ocenić, nie nasza to zresztą sprawa.
              • mampy-tanie Re: Tort 27.06.09, 21:58
                W obu przypadkach słowa złego nie uslyszała ode mnie, gdyż, jak wspomniałam, nie umiałam na poczekaniu nic sensownego wymyślić no i nie chciałam psuć atmosfery. Podałam przypadek nr jeden, żeby pokazać, że to recydywistka smile
                Mała różyczka- mały grzech, każdemu może się zdarzyć.
                Poza tym, my tworzymy jak najbardziej _normalną_ rodzinę. Niemniej jednak już z samych wypowiedzi w tym wątku widać, że większość osób jednak uznaje za niewłaściwe rozkrojenie tortu przed rozpoczęciem poczęstunku.

                Zresztą mleko się rozlało dwa razy, chcę uniknąć następnych no i przyspieszonego tętna za każdym razem, jak będę zaglądać w czyjeś urodziny do lodówki aby wyjąć tort. Czy była mysza i zeżarła, czy tym razem tylko "drapnęła" różyczki?
                PS. Do kiedy uchodzą "młodzieńcze" psikusy? Do czterdziestki, czy też pora spasować dopiero w drugim półwieczu życia? smile

                Z pozdrowieniami i prośbą o choćby nutkę sympatii smile
              • croyance Re: Tort 21.08.09, 13:28
                No alez wlasnie o to chodzi, ze swojej corce mampy-tanie dala by po
                lapach i dwa razy nie myslala, a pasierbicy boi sie - ze wzgledu na
                to, ze jest pasierbica - urazic, i prosta sprawa urasta do wielkich
                rozmiarow. IMHO typowe, sama mam pasierba, i wewnetrzny przymus 'nie
                traktowania-go-niesprawiedliwie' potrafi czasem doprowadzic do
                absurdalnych sytuacji, gdy toleruje sie rzeczy, ktorych normalnie u
                nikogo bym nie tolerowala.
                • mampy-tanie Re: Tort 29.08.09, 01:04
                  Trafiłas w samo sedno smile Pozdrawiam smile
            • kol.3 Re: Tort 27.06.09, 19:42
              Ten post bardzo dużo o Tobie mówi, współczuję tej dziewczynie.
            • kol.3 Re: Tort 27.06.09, 19:47
              Chcesz poprawiać maniery córki męża, a sama nie potrafisz z nią normalnie
              kulturalnie porozmawiać, pytasz o sposoby (?), natomiast umiesz robić karczemne
              awantury z przytupem. Naprawdę uważasz, że nadajesz się na wychowawczynię dzieci?.
              • mampy-tanie Re: Tort 27.06.09, 21:46
                Kto pyta, nie błądzi, po to jest to forum, nieprawdaż? BTW- Ty nie umiesz zrobić nikomu awantury?

                Poza tym nie rozumiem ostatniego zdania. Jeśli chodzi o wychowywanie dorosłej kobiety, to nie- nie zamierzam tego robić, co zresztą napisałam kilka postów wcześniej. Jeśli zaś chodzi o wychowywanie mojego dziecka to rozumiem, że polecasz mi oddanie go pod opiekę do jakiejś placówki oraz wysterylizowanie się?
            • baba67 Re: Tort 01.07.09, 12:01
              Czy maz odszedl od tamtej rodziny przez Ciebie? Bo jesli tak to masz
              problem-dziewczyna zawsze znajdzie pole do popisu zeby Cie zdenerwowac,dla niej
              bedziesz wrednym babskiem ktore rozwalilo jej rodzine.Nic na to nie
              poradzisz.Zalatwisz z tortem zacznie pluc do kawy.
              Jesli tak nie bylo panna jest po prostu niestarannie wychowana i zazdrosna o
              ojca. Przed kazda uroczystoscia z tortem chowac powyzszy bardzo
              starannie-wybierac modele ktorym nie szkodzi przebywanie poza lodowka.
      • quba Re: Tort 27.06.09, 11:06
        kol.3 napisała:

        gdyby to Twoje dziecko pożarło tę dekorację lu
        > b
        > poczęstowało się tortem przed ojcem, oceniałabyś je tak samo
        surowo, czy
        > cieszyłabyś się, że potomek ma dobry apetyt?



        hm ja nie wiem czy nalezy sie cieszyc z tego ze dziewucha jest
        wstretna lakomczucha
        i co jeszcze dziwne ?
        to juz dorosla kobieta , ma 21 lat, a nie dziecko, ktore mozna by
        rozgrzeszyc

        Wyraznie prowokuje pania domu i macoche do reakcji - nie zdziw sie
        kiedy bedzie robila gorsze rzeczy, po to by pokazac, ze sie boisz
        narazic jej ojcu, a Twemu mezowi.

        Postaw sprawe jasno - to wolno, tego nie -
        moje terytorium jest stad dotad a towje - najlepiej za plotem w
        kierunku smietnika

        zrob tej krowie awanture, bo inaczej zmarnujesz sobie zycie przez
        ustepowanie g...niarze z drogi
        pozdrawiam
    • bene_gesserit Re: Tort 27.06.09, 23:15

      Nie chodzi o tort smile ani o brak oglady tej kobiety, ale imho o
      probe sil. Wg mnie to nie jest tak, ze 'ona sie czuje przy tobie
      swobodnie i nalezy sie z tego tylko cieszyc, jak ktos u gory
      napisal' - przeciwnie. Jej dzialania skupiaja sie na tym, aby ci
      pokazac, kto tu sobie i na jak wiele moze pozwolic, i to bezkarnie.
      Bez doprowadzenia do konfrontacji, ktora bys ty pewnie miala szanse
      wygrac.

      Nie zalezy jej, mysle, o walke o wladze domowa, ale o twojego meza -
      to on jest obiektem zazdrosci. Dziewczyna - wlasciwie kobieta -
      podkresla tymi opisanymi przez ciebie gestami, jak szczegolne
      miejsce zajmuje w jego zyciu. Tak szczegolne, ze to ty - zona, pani
      domu i matka jego dziecka masz w samochodzie siedziec z tylu. Watek
      troche freudowski smile

      To jest bardzo zawiklana i delikatna sytuacja, tym bardziej, ze
      walka, ktora ci ona narzuca, odbywa sie poza swiadomoscia twojego
      meza. Prawdopodobnie jego corka jest inteligentna, dobrze go zna i
      wie, za ktore sznurki pociagac, a twoj maz moze celowo przymykac na
      pewne zachowania oko, zeby unikac konfrontacji i trudnej sytuacji
      wyboru, ktorej z was wlasciwie przyznac racje. Wcale sie mu nie
      dziwie.

      Imho sa trzy drogi postepowania: albo dyplomatyczne i bez uleglosci
      godzenie sie na rozne jej wyskoki - z czyms w rodzaju uprzejmej
      obojetnosci i przy jednoczesnym wysylaniu sygnalow, ze ja
      akceptujesz, wiesz jaka jest wazna dla twojego meza itd. Jej
      zachowanie moze byc dyktowane lękiem, i o rozproszenie tego lęku
      chodzi w takim postepowaniu z nia.

      Druga to doprowadzenie do obnazenia jej dzialan przed twoim mezem -
      tzn doprowadzenie do sytuacji, w ktorej skutki jej 'swobody' nie
      dotkna tylko jego, ale - no nie wiem - zepsuja spęd rodzinny czy
      cos w tym stylu. Chodzi o konfrontacje jej samej ze skutkami jej
      dzialan (bo do tej pory to ty bylas konfrontowana z tymi skutkami,
      ona miala dobra zabawe). Tylko ze moze byc dosc dramatycznie.

      Jest jeszcze trzecia sciezka - dac sobie na wstrzymanie.
      Dziewczyna za pare lat bedzie miala swoje zycie, zaangazuje sie w
      budowanie wlasnej przyszlosci i zwiazku i nie bedzie juz tak
      uporczywie walczyc o to, zeby byc jedyna kobieta tatusia. Jednym
      slowem - zmadrzeje. A w miedzyczasie moze pocwiczyc instynkty
      maciezynskie na przyrodnim braciszku, co ja moze do ciebie
      dodatkowo przekonac. Jednoczesnie znajac jej 'sposoby' na
      zaznaczenie swojej waznosci mozesz troche ja w tym ograniczac, tzn
      chowac te nieszczesne torty, albo wnoszac je uprzedzic ja, ze
      chcesz, aby go na razie nie jadla (i to najlepiej przy twoim mezu),
      albo w chwili wsiadania do samochodu otwarcie (i milo) zapytac ja,
      czemu tak bardzo zalezy jej na siedzeniu z przodu i ustalic, ze
      bedziecie siedzialy na zmiane, albo ze tobie z tylu robi sie
      niedobrze, wiec musisz z przodu czy cos w tym stylu itd itd itd.
      • mampy-tanie Re: Tort 28.06.09, 08:10
        Bene, takie właśnie podłoże psychologiczne (nieuświadomione przez nią) tych zachowań właśnie od jakiegoś czasu podejrzewałam. To byla zawsze córeczka tatusia i ustalała podobną dominację jeszcze gdy jej rodzice mieszkali ze sobą (podsiadanie w aucie matki, nieliczenie się z jej zdaniem, buntowanie ojca na matkę i np. dzwonienie o północy, że ją matka z domu wyrzuciła i mamy ją odebrać spod jakiegoś pubu, a tu się okazuje - kazałam mężowi zadzwonić do 1. zony i wyjaśnić - on nie chciał, bo nie będzie gadał z zołzą, co mu tak dziecko krzywdzi - i co się okazuje - żona powiedziała, że jak znowu dziewczyna wyjdzie z domu na imprezę to już może nie wracać).
        Podobnie traktuje brata; wyznała mi kiedyś, że nie znosi jego dziewczyny (bardzo miłej skądinądwink no i po jakimś czasie okazało się, że z nią zerwał (a to była jedyna jak na razie dziewczyna, jaką miał), a jego siostra mi wyznała, że uważa, że on jest nieprzeciętnie inteligentny i musi mieć kogoś na swoją miarę (dodam, że dziewczyna jest przyszłym informatykiemwink. No jeśli taki jad mu sączyla do ucha, to nic dziwnego, że z nią w końcu zerwał.

        Strasznie się rozpisałam i nie na temat chyba... szczerze mówiąc nie boję się konfrontacji z nią, już takowa miała miejsce i przez jakiś czas dziewczyna nie bywała u nas. Niemniej jednak żal mi jej no i wiem, że mąż cierpi, gdy jego "kobiety" są w niezgodzie. Zwłaszcza, że ta dziewczyna jest siostrą mojej córki i choćby z tego powodu chciałabym mieć z nią serdeczne relacje. Chociaż czasami wymyśli taki "wyskok", że jestem na nią zła.
        Super jest Twój post, ubralaś w słowa to, co podskórnie czułam smile
        Pozdrawiam
        • nm.buba011 Re: Tort 28.06.09, 11:36
          mampy-tanie napisała:

          > Bene, takie właśnie podłoże psychologiczne (nieuświadomione przez
          > nią) tych zachowań właśnie od jakiegoś czasu podejrzewałam.
          > To byla zawsze córeczka tatusia i ustalała podobną dominację
          > jeszcze gdy jej rodzice mieszkali ze sobą (podsiadanie w aucie
          > matki, nieliczenie się z jej zdaniem, buntowanie ojca na matkę i
          > np. dzwonienie o północy, że ją matka z domu wyrzuciła i mamy ją
          > odebrać spod jakiegoś pubu, a tu się okazuje - kazałam mężowi
          > zadzwonić do 1. zony i wyjaśnić - on nie chciał, bo nie będzie
          > gadał z zołzą, co mu tak dziecko krzywdzi - i co się okazuje -
          > żona powiedziała, że jak znowu dziewczyna wyjdzie z domu na
          > imprezę to już może nie wracać).
          > Podobnie traktuje brata; wyznała mi kiedyś, że nie znosi jego
          > dziewczyny (bardzo miłej skądinądwink no i po jakimś czasie
          > okazało się, że z nią zerwał (a to była jedyna jak na razie
          > dziewczyna, jaką miał), a jego siostra mi wyznała, że uw
          > aża, że on jest nieprzeciętnie inteligentny i musi mieć kogoś
          > na swoją miarę (dodam, że dziewczyna jest przyszłym
          > informatykiemwink. No jeśli taki jad mu sączyla do ucha, to
          > nic dziwnego, że z nią w końcu zerwał.
          >
          > Strasznie się rozpisałam i nie na temat chyba... szczerze mówiąc


          - szczerze to Ty mówisz, jak się... pomylisz.
          Skoro wcześniej napsałaś:

          ... cyt.
          Re: Tort
          mampy-tanie 26.06.09, 15:12 Odpowiedz
          Aha, mąż nie wie, o co mi właściwie chodzi smile

          ... kon. cyt.

          - najtrudniej oszukiwać kogoś, kto sam unika oszukiwania.
          Ty cały czas próbujesz oszukać nas, a uwielbiasz oszukiwać... siebie.
          Dziewczyna to sprytnie wykorzstuje.

          Nie pochlebiaj sobie, wcale nie musi być do tego co robi, aż taka...
          inteligentna.
          • mampy-tanie Re: Tort 28.06.09, 11:51
            Buba, królu złoty, jaśniej, błagam... nie poniałam nic a nic z Twojej wypowiedzi...
            • nm.buba011 Re: Tort 01.07.09, 16:24
              mampy-tanie napisała:

              > Buba, królu złoty, jaśniej, błagam... nie poniałam nic a nic z
              > Twojej wypowiedzi...

              - wcale mnie to nie dziwi, prostych a jenocześnie... niepasujących nam opinii,
              nie chcemy... pojąć. smile
              • baba67 Re: Tort 01.07.09, 21:03
                Ja tez nie zrozumialam choc nie jestem zaangazowana emocjonalnie.
              • pretensjaa Re: Tort 18.07.09, 17:14
                Ja rowniez nie zrozmialam nic z Twojej wypowiedzi :]
          • mampy-tanie Re: Tort 28.06.09, 11:57
            Ja również strasznie niejasno napisalam, informatykiem nie będzie pasierbica, a była pasierba.
      • kol.3 Re: Tort 28.06.09, 08:21
        To, że stosunki macocha-pasierbica są "skomplikowane" widać na pierwszy rzut
        oka. Nie mamy relacji drugiej strony, czyli córki.
        Pewne jest jedno, jak się wychodzi za mąż za człowieka, który już wcześniej miał
        dzieci, to trzeba sobie z tymi dziećmi stosunki ułożyć. Nie można powiedzieć "to
        jest teraz tylko mój mąż i tylko mój dom i ja tu rządzę". Mąż jest nadal ojcem
        swojej pierwszej córki.Ten dom powinien trochę pozostać także domem pasierbicy,
        która jest i zawsze pozostanie córką swojego ojca i nadal chciałaby u ojca czuć
        się jak u siebie w domu.Jest to zupełnie naturalne. Macocha jako teoretycznie
        bardziej doświadczona powinna sprawę umieć dyplomatycznie załatwić, porozmawiać,
        załagodzić a nawet uprzedzić konflikty, a nie robić afery o drobiazgi i
        doprowadzać do konfrontacji z powodu różyczki na torcie.Tymczasem widać, że
        pasierbica jest traktowana jako osoba nie tylko obca, ale nawet jako niemile
        widziana, co będzie powodować eskalację psikusów.
        • nm.buba011 Re: Tort 28.06.09, 10:15
          > a nie robić afery o drobiazgi i doprowadzać do konfrontacji z
          > powodu różyczki na torcie.

          - taki "drobiazg"(zjedzenie różyczki) to symboliczne oplucie
          sztandaru(uczuć), za to można być zlinczowanym.
        • mampy-tanie Re: Tort 28.06.09, 10:37
          Kol.3, ja naprawdę nie wiem, czy to ja nie piszę wyraźle (możliwe, możliwe), czy też Ty nie czytasz dość dokładnie, czy też powodowana osobistymi doświadczeniami każdą moją wypowiedź interpretujesz opacznie. Piszę jak Abel krowie na miedzy: dziewczyna ani słowa ani nawet złego spojrzenia nie otrzymała po obu "zniszczeniach" tortu. Nic mądrego na poczekaniu i z wielkiego zaskoczenia nie wymyśliłam. Nie chcę wyciągać konsekwencji z _tamtych_ tortów. Ale chcę również umieć we własnym domu (żeby rozwiać wątpliwości- sama na niego zarabiam w połowie z mężem) kulturalnie i bez konfrontacji poradzić sobie w tych sytuacjach, zanim do końca jej nie znienawidzę, co będzie konsekwencją nicnierobienia w sprawach drażliwych. Niestety, nie należę do osób, które potrafią się zobojętnić na wszystko, czasem tego żałuję.
          Ponieważ nie darzę dziewczyny miłością (a lekką sympatią), wolałam się upewnić na tym forum, że zeżarcie tortu wink jest "grzechem", a nie li i jedynie moim macoszanym przewrażliwieniem i czepialstwem. I- absurdalnie- pomimo jawnej niechęci do mnie, także Ty, droga Kol.3, pomogłaś mi zrozumieć fakt popełnienia "przestępstwa" tej ziewczyny. Nie, nie pozwoliłabym swojemu dziecku objeść różyczek. I jej też- implikując - nie powinnam.
          Po prostu jak u nas będzie zrobię kawę i z nią porozmawiam o torcie jak kobita z kobitą smile
          Poza tym jak następnym razem będę kupowała tort, kupię łakomczuchowi też jakieś ciastko, żeby jej jęzor nie uciekał smile Żałuję, że tego nie zrobiłam wtedy, bo trucie o otwarciu tortu dziewczyna zaczęła już w momencie jak się zepsuło auto i czekał nas spacerek do domu. No ale wtedy powiedziałam "nie, w domu" i w życiu bym nie wpadła na to, że sobie sama go otworzy bez świadków smile

          Są we mnie jakby dwie połówki, jedna chce się śmiać z tej "aferki" i żałuje obżartusa, ale druga połowa doskonale pamięta jej granie pierwszych skrzypiec - w aucie, w sklepie, doradzanie bez uwzględniania mojej osoby dot. kolorów w kuchni, planowanie za moimi plecami zmian remontowych z ekipą remontową (kazała im postawić dodatkową ścianę za moimi plecami!), i już ta wesoło mi nie jest. Ona jest- moim zdaniem- całkowicie niewychowana. W jej domu to mój mąż był głową rodziny, a ona szyją, która kręciła głową. U mnie też taki model próbowała wprowadzić (nawet mieszkala z nami parę miesięcy, bo nakłamała nam, że matka się nad nią wraz z bratem znęca), no ale się nie dało...
          Strasznie się znowu rozpisałam, faktycznie nie chodzi o sam tort... no ale to już problem nie na to forum smile Po prostu wiem, że to nie ja przesadzam, tylko naprawdę jest coś na rzeczy smile
          Pozdrawiam wszystich serdecznie i dziękuję za czas poświęcony na odpowiedzi smile
          • kol.3 Re: Tort 28.06.09, 12:01
            Sama widzisz, że jest to dziecko z problemami emocjonalnymi, z rodziny najpierw
            dysfunkcyjnej a potem rozbitej. Całe jej zachowanie ma źródło w przeszłości, jej
            rodzice popełnili najpierw masę błędów wychowawczych, a później się rozwiedli,
            co pogłębiło jeszcze bardziej problemy ich córki. Z tego co piszesz matka
            ewidentnie sobie nie radzi, a ojciec ma Ciebie, nową zonę, co zwiększyło
            poczucie córki że została odsunięta. Usiłuje Ci udowodnić że nadal się liczy i
            ma coś do powiedzenia. Rozmowy trzeba i to niejednej z mężem i pasierbicą.
            Na marginesie - jestem pełna zrozumienia dla łakomych potomków, ponieważ sama
            posiadam taki wiecznie głodny, nienażarty egzemplarz.
            • mampy-tanie Re: Tort 28.06.09, 12:50
              Tak właśnie jest, ma problemy psychologiczne (depresja), ale na szczęście już z tego wyszła (chociaz nadal trzeba jak z jajkiem). Nie zgodzę się z określeniem pierwszej rodziny męża mianem dysfunkcyjnej (duża niesprawiedliwość); panował w niej po prostu umiarkowany patriarchat (żona uleglejsza), na co nałożyła się całkiem już "równouprawniona" córeczka-tatusia. Tamta żona jest osobą poważną, zrównoważoną, sympatyczną i godną szacunku. Jej "znęcanie się" nad córką to było zabranianie codziennego imprezowania do 4. rano, a znęcanie brata polegało na trzymaniu strony matki smile
              Chcę, zeby wiedziała, że się liczy- dlatego też ich do nas "porwałam", zaznaczyłam, że sprawi ich wizyta-niespodzianka ogromną radość tacie (no, może pomijając zepsuty przeze mnie samochód, bo się z pannicą zagadałam o pierdołachwink. Ale też nie chcę poświecać całej siebie, bo ta spolegliwość wszystkim w końcu wyjdzie bokiem smile
              PS. Już się "nie mogę doczekać", jak moja pociecha zacznie szabrować ze starszym rodzeństwem, bo zapowiada się z niej taki sam kulinarny zbój jak siostra i brat wink)
              • baba67 Re: Tort 01.07.09, 12:12
                Musiala byc dysfunkcyjna skoro sie rozpadla. Jesli byla zona meza jest taka OK
                to ciekawe dlaczego od niej odszedl.Jesli ona od niego odeszla to nie byla OK A
                jesli rzeczywiscie byla w porzadku to z Twoim mezem jest cos nie halo skoro ja i
                dzieci opuscil.
                Te puzzelki nie pasuja do obrazka.
                • mampy-tanie Re: Tort 01.07.09, 18:33
                  Babo, z całym szacunkiem, to takie rozumowanie "każdy złodziej to pijak, a każdy pijak to złodziej" smile Poczytaj, proszę, jeśli znajdziesz chwilę, jak definiuje się rodzinę dysfunkcyjną: www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=100
                  Tak więc Twoje słowa są niesprawiedliwe i bardzo przykre. Zresztą trochę za daleko brniemy w rozważania dotyczące sytuacji rodzinnej, dlatego to chciałabym już zakończyć, gdyż nie jest to sala rozpraw rozwodowych smile a forum savoir-vivre. Meritum sprawy było: czy zjedzenie tortu przed przyjęciem to faux pas czy tez nie; i na takowe pytanie odpowiedzi uzyskałam (również Tobie za to dziękujęsmile. Pozdrawiam serdecznie smile
                  • baba67 Re: Tort 01.07.09, 21:01
                    Bardzo Cie przepraszam, po prostu uczepilam sie terminologii, a nie jakichs
                    osobistych spraw. Dziekuje za link-warto przeczytac. Tak sie jednak sklada ze
                    spotkalam sie z inna definicja, ktora mowi, ze dysfunkcyjna rodzina to taka
                    ktora nie zaspokaja potrzeb dzieci-materialnych i psychicznych. Zachowanie
                    Twojej pasierbicy wskazuje na to bardzo wyraznie, a fakt odejscia faceta od
                    rodziny jest ostatecznym dowodem. Zwiazek dwojga odpowiedzialnych ludzi ktory
                    jest oparty na dobrych podstawach i dobrze funkcjonuje po prostu sie nie
                    rozpada, facet moze sobie w chwili slabsci nawet bzyknac jakies cialko ale od
                    rodzin nie odchodzi.
                    Fakt brutalny jest taki ze jesli bylas katalizatorem rozpadu , a z twojego
                    posta wynika ze tak sie stalorodziny panienki Wasze stosunki nigdy nie beda
                    dobre-zostaja Ci polsrodki-to chcialam poradzic.
                    Ciesz sie ze Ci do kawy nie siusia.
                    • mampy-tanie Re: Tort 01.07.09, 21:59
                      Babo, nie wiem, z którego posta takie rewelacje wyczytałaś. Sądzę, że za daleko posuwasz się w domniemaniach, (notabene błędnie i to na kilku już płaszczyznach), pomimo że wyraźnie prosiłam o zamknięcie tematu. Twoje wpodziedzi w tym wątku bardzo kontrastują z kulturą prezentowaną przez Ciebie w innych wątkach,czuję się zaskoczona...
                      A do pasierbicy wyślę list dziękczynny wychwalający jej ogromną kuturę, jako ze ani nie siusia mi do kawy, ani nie kupka do herbaty smile
                      • baba67 Re: Tort 02.07.09, 09:38
                        Mam ciotke ktora w przeszlosci byla w podobnej sytuacji-miala pasierbice. Ciotka
                        wyszla za rozwodnika-temat rozwodu nie byl dla niej bolesny bo niby dlaczego,
                        skoro rozwod nastapil 2 lata przed ich poznaniem?
                        Nie rozumiem co maja moje dywagacje na temat terminologii z kultura jakakolwiek
                        i jak moge Cie obrazac skoro w zaden sposob nie mialas nic z rozwodem
                        wspolnego? Tu ja sie czuje zaskoczona.Reagujesz jak kobieta ktora rozbila
                        rodzine i zachodzi w glowe dlaczego pasierbica jej nie lubi.
                        Napisalas ze rodzina ktora wychowala taka pannice i ktora sie rozpadla nie
                        byla dysfunkcyjna. IMHO musiala byc-brak logiki w Twoim twierdzeniu zmusil mnie
                        do reakcji, z kultura osobista moja nie ma do nic wspolnego-raczej z
                        czepliwoscia intelektualna, do ktorej sie przyznaje i nic na to nie poradze.

                        • baba67 Chcialabym jednak przeprosic bo 02.07.09, 10:58
                          Zajelam sie definicyjnymi dociekaniami a temat i ludzie dla mnie abstrakcyjni
                          dla Autorki nie sa. Oczywiscie nie przepraszam za zdanie w kwestii dysfuncji lub
                          jej braku, ale o brak wrazliwosci. Chcialm dobrze a wyszlo jak zwyklesad
          • kol.3 Re: Tort 28.06.09, 12:30
            Nie wiem czy Ci pomogłam cokolwiek zrozumieć, z tego jednak co piszesz dalej
            wynika, że takie a nie inne zachowanie córki jest rezultatem. Przyczyną jest
            Twój mąż i nieumiejętność ustawienia prawidłowych relacji w rodzinie. smile
          • croyance Re: Tort 21.08.09, 13:36
            Niestety, z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jak sie nie reaguje od
            razu, to potem sprawa urasta do olbrzymich rozmiarow.

            A wystarczylo powiedziec: o rany, Anka, i jak my teraz taki tort
            podamy na stol? Dziewczyno, wez no sie powstrzymaj nastepnym razem,
            bo wyglada, jakby myszy go obgryzly.

            A nastepnym razem: Anka, jak bog kocham, nie dotykaj tego ciasta! Sio
            z kuchni.

            Powiedziane naturalnym, zartobliwym tonem powinno trafic smile Ja tez
            sie certolilam z synem meza, bojac sie zwrocic mu uwage, zeby nie
            wyjsc na zla macoche, a potem sie okazalo, ze jak sie normalnie
            powie, to w ogole nie ma zadnego problemu i mlody kuma i chetny jest
            do wspolpracy big_grin
    • gazetowy.mail Re: Tort 04.07.09, 11:49
      Sprawa tortu:

      Tort - kupiony lub robiony - trzyma się w pudełku lub lodówce lub
      zimą na balkonie.
      Gdy zbliża się godzina podania tort kładzie się na paterę, wbija
      świeczki.
      Zanosi sie go z kuchni do pokoju na stół. Obok kładzie nóż,
      szpatułkę do tortu.
      Tort stoi, czasem goście juz siedzą przy stole ale czekamy jeszcze
      na jakiegos spóźnialskiego.
      Gdy są wszyscy, odpala sie świeczki, śpiewa STO LAT jubilatowi,
      jubilat zdmuchuje świeczki i kroi tort lub jak nie lubi lub nie umie
      prosi kogoś o pokrojenie.
      Żadne z dzieci nie rusza torta wcześniej ani ozdób ani nie wycina
      sobie kawałka.
      Gdy któreś próbowało (palcem wziąść troche kremu lub coś z dekoracji
      zabrać) zawsze dorosły (obojętnie kim jest dla dziecka) zwracał mu
      uwage że trzeba poczekać .

      Myśle że 21 kobieta (!) potrafi to zrozumieć.

      Sprawa auta;
      Wg S-V miejsce obok kierowcy wcale nie jest tym najważniejszym i
      honorowym. Nie wiem dlaczego ludzie tak się o nie biją.
      Dodam tylko że w wypadkach najcześciej giną ludzie siedzący na tym
      miejscu bo kierowca napotykając przeszkodę (drzewo, auto) zawsze
      wyknuje gwałtowny skręt w lewo wystawiając osobe siedząca po prawej
      na przeszkodę.
      • mampy-tanie Re: Tort 04.07.09, 20:32
        Dziękuję za post- potwierdzający moje oczekiwania dot. "losów tortu"wink
        No i piątka za brak offu wink))
        Pozdrawiam!!!
        • czarn_e_oczka Re: Tort 08.07.09, 15:08
          To ja jeszcze coś dodam. W jednej z wypowiedzi napisałaś, że Twoje stosunki z
          pasierbicą są dobre, w innym z kolei, że nie najlepsze.. Ktoś dobrze napisał, że
          wiążąc się z mężczyzną, który ma dzieci - nowa żona powinna je zaakceptować. Nie
          znalazłam informacji, czy ta dziewczyna mieszka z Tobą i Twoim mężem, czy nie,
          ale jeśli nie, to przecież odwiedzając Wasz dom ma prawo zachowywać się
          całkowicie swobodnie. Co nie tłumaczy jej zachowania z tortem. Ktoś wyżej
          napisał, że tutaj wcale nie chodzi tylko o ten tort i dekorację. Gdyby tak było,
          nie miałabyś problemu grzecznie zwrócić jej uwagę, żeby tak nie postępowała w
          czasie imprez. Gdyby to była Twoja 21-letnia córka myślę, że tylko raz
          powiedziałabyś tak do niej i na tym by się skończyło. W końcu ludzie z reguły są
          bardziej skłonni usprawiedliwiać swoje dzieci niż obce, z którymi bądź co bądź
          rywalizują poniekąd o uczucia męża. gdyby to była Twoja córka, to też nie
          pisałabyś, że jest wielce niekulturalna itd. Sama widzisz, że mąż problemu nie
          widzi, bo.. to w końcu jego córka i uwierz mi, że są naprawdę większe powody do
          wściekania się na nią. Twoją córką nie jest, więc jako jej macocha powinnaś
          tylko zwrócić jej uwagę, żeby nie podjadała tortów w przyszłości, bo to
          nieładnie. I tyle.
          • mampy-tanie Re: Tort 08.07.09, 22:11
            O, kolejny pożalsieboże psycholog, któremu wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadał, w dodatku bez czytania postów. Temat uważam za wyczerpany, a rodzinne snaski i niesnaski nie są Twoją sprawą ani przedmiotem tego wątku.
            • baba67 Nikt tu nie lubi rozbijaczek rodzin 09.07.09, 10:52
              a wszystkie macochy sa o to podejrzewane. Jak nie chcesz ciagniecia watku to po
              prostu zamilknij a nie ludzi obrazasz. Jakbys miala czyste sumienie tobys sie
              tak nie ciskala.
              • bene_gesserit Re: Nikt tu nie lubi rozbijaczek rodzin 09.07.09, 12:16
                Mi to babcia mowila, ze jak kto ma dobre maniery, to tak brzydko do
                innych nie mowi. sad
                • baba67 Babcia madra byla -nie nalezy 09.07.09, 13:50
                  ludzi wyzywac od bozalsieboze psychologow.Bo mowia nieprzyjemne prawdy.
                  • pretensjaa Re: Babcia madra byla -nie nalezy 18.07.09, 17:31
                    >>>ludzi wyzywac od bozalsieboze psychologow.


                    Tu Cie boli! Uderzyc w stol...
                    • baba67 Re: Babcia madra byla -nie nalezy 18.07.09, 19:26
                      Nie lubie byc obrazana-kto lubi? Na probe moge Ciebie poobrazac jak chcesz, ja
                      uczynna jestem...
            • czarn_e_oczka Re: Tort 28.07.09, 00:58
              Nie obrażaj mnie za to, że piszę prawdę. Ja nie obrażałam Ciebie, więc Ty nie
              obrażaj mnie. Widać, że z Ciebie jest gorszy psycholog skoro nie potrafisz
              zrozumieć, że czasem ludzkie zachowania nie biorą się znikąd tylko są
              spowodowane różnorodnymi czynnikami. Nawet student 1.roku psychologii to wie,
              więc daruj sobie zgryźliwości. Zamiast się burzyć na to, co inni piszą, lepiej
              odpisać i polemizować lub po prostu wyciągnąć wnioski. Do Ciebie po prostu chyba
              nie dociera, że jakby to była Twoja córka, to nie miałabyś problemu z tortem. A
              że jest obca, to masz. I to Twój problem.
              • burza4 Re: Tort 01.09.09, 18:07
                czarn_e_oczka napisała:

                > nie dociera, że jakby to była Twoja córka, to nie miałabyś
                problemu z tortem. A
                > że jest obca, to masz. I to Twój problem.

                nie miałaby - bo osobiście wychowałaby ją w taki sposob, który uważa
                za właściwy. Tutaj dostała "dobrodziejstwo inwentarza" w postaci
                latorośli zachowującej się w nieakceptowalny dla niej sposób.

                Akceptowanie FAKTU, że partner ma dzieci nie oznacza, że trzeba
                akceptować każde zachowanie, wysilać się na szczyty empatii i
                wykazywać daleko idącą tolerancją. Relacje z pasierbami mają to do
                siebie, że na sympatię obie strony muszą sobie zasłużyć. Tym
                bardziej że mowa nie o dziecku, a o dorosłej dziewczynie, która nie
                jest domownikiem, a gościem. U własnych rodziców nie kotłuję po
                kuchni bez pytania, mimo że oboje są "moi", tym bardziej nie
                wyobrażam sobie tego jeśli mój ojciec nie mieszkałby sam.
      • nm.buba011 Re: Tort 25.07.09, 13:20
        gazetowy.mail napisała:

        > Sprawa auta;
        > Wg S-V miejsce obok kierowcy wcale nie jest tym najważniejszym i
        > honorowym.

        - w autach prywatnych, a o takich w tym wątku mowa, to miejsce... NR 1.

        > Nie wiem dlaczego ludzie tak się o nie biją.

        - rzeczy najprostrze, czasami najtrudniej pojąć. smile
        Paradoksalnie, tego miejsca, "walczące" panie powinny unikać, bo to miejce
        dla gościa, a nie dla gospodyni auta.
        S-v "nakazuje" gospodarzowi oferować je gościowi, a temu drugiemu, nie
        zajmować go bez wyraźnego... zaproszenia.
      • katriel Re: Tort 20.12.09, 23:08
        > Wg S-V miejsce obok kierowcy wcale nie jest tym najważniejszym i
        > honorowym. Nie wiem dlaczego ludzie tak się o nie biją.

        Bo to jedyne miejsce, na którym nie dostają mdłości?
    • sparxx Re: Tort 09.07.09, 16:37
      >Czy wprost jej powiedzieć, że uważam ją za osobę niekulturalną i >niewychowaną
      i że normy społeczne nie tolerują takich zachowań? >Przecież to ja wyjdę wtedy
      na osobę niekulturalną...

      A pewnie że wyjdziesz, słusznie zresztą. Bo krytykuje się zachowanie, a nie
      osobę. Można powiedzieć że nie podoba mi się czyjeś zachowanie i postawienie
      granicy, ale krytyka pt. "bo ty jesteś niewychowana" to już jest obrażanie i
      prowokuje do odwetu.
      Swoją drogą, pannica nieźle pogrywa i doskonale wie jak to zrobić, żeby mocno
      zabolało smile
      Warto wziąć pod uwagę, że dziecku nie wolno zajmować miejsca rodzica/partnera
      rodzica, bo to się zawsze źle kończy. Córka męża jest dorosła i doskonale zdaje
      sobie sprawę z tego, jakie miejsce zajmuje w rodzinie, jak również że nikt jej
      go nie odbiera. Skąd w takim razie te próby uzurpacji do pozycji żony ojca?
      Wydaje mi się, że powinno jej się przypomnieć kim jest i jaka jest jej rola i
      pozycja w rodzinie, a sytuacja sama się wyklaruje.
      Jeżeli nie postawisz granicy, nastąpi eskalacja takich zachowań i w końcu nie
      dasz sobie z nią rady. Porozmawiaj z nią stanowczo, będzie dobrze smile
      • baba67 Re: Tort 09.07.09, 16:43
        Ja wlasnie chcialam przekazac ze zadna rozmowa nie zmieni wystepow tej panienki,
        ale moje uwagi zostaly skrytykowane jako niekulturalne i pozalsieboze
        psychologiczne.To nie jest zwykly brak kultury tylko odwet panny za rzeczywiscte
        lub urojone(podejrzewam jednak to pierwsze) rozbicie rodziny.
        Forum Macochy byloby lepsze na ten watek
        • sparxx Re: Tort 09.07.09, 17:21
          Daje się zauważyć na forum gazety, że ludzie piszą czasem inne rzeczy, niż
          chcieliby przekazać. A potem się dziwnie tłumaczą że nie to mieli na myśli.
          Generalnie zasada zawsze jest ta sama - nie chcesz zostać obrażony - nie obrażaj.
          Sorry za offa.
      • mampy-tanie Re: Tort 10.07.09, 19:38
        Zgadzam się z Tobą w 100%. Dziękuję za mądrego posta. Pozdrawiam smile
      • kol.3 Re: Tort 23.07.09, 19:04
        Pannica pogrywa, ale pogrywanie zaczęło się jeszcze w pierwszej rodzinie, kiedy
        panna zajmowała miejsce żony ojca za aprobatą taty. Po prostu rozpieszczona
        córeczka tatusia, której tatuś niczego nie odmawiał. Po założeniu drugiej
        rodziny arena do działań się powiększyła. Matce pozbawionej ojcowskiego męskiego
        wsparcia weszła ma głowę, a macosze zatruwa życie podjadając torty i psując
        uroczyste okazje.
        Tylko, że z pierwszego postu autorki to wszystko nie wynikało.
        Zmanipulowany przez dziewczynę tatuś jest tu największym winowajcą i to on musi
        wszystko naprawić.
        Oj te głowy rodziny, żebyż to one jeszcze myślały!
    • culebre Re: Tort 06.09.09, 21:47
      Ona jest bezczelnym suczydłem z zadatkami na niezłą blacharę, a twoje życie
      ewidentnie oscyluje wokół pasji do tortów. Skorzystaj z patentu dobrze znanego z
      pierwszej lepszej telenoweli i, cichaczem za sraczem pod osłoną nocy, przetnij
      jej przewody (c)hamulcowe, koniecznie łopatką do tortów - problem z głowy a jaka
      satysfakcja...
    • bas-122 Re: Tort 10.01.10, 09:05
      Gdy widzisz, że wyciąga po coś smakowitego rękę, zwyczajnie poproś by nie
      ruszała. Gdy już "poczęstowała się" z umiarem, ale jednak opierdz...to jest
      powiedz coś krytycznego . Niech wie, że nie życzysz sobie, nie pochwalasz, nie
      akceptujesz. Tak długo jak milczysz, ona nie zdaje sobie sprawy że źle robi.
      • marguyu Re: Tort 10.01.10, 11:27
        Przy najblizszej okazji spokojnie wytlumacz, ze tak sie nie robi
        To nie jest jej tort, tylko taty, brata itp. A nawet jesli bedzie to
        jej torcik, to istnieja pewne tradycje i zasady zycia spolecznego.
        Do nich nalezy takze celebrowanie krojenia tortu przez osobe dla
        ktorej jest przeznaczony. Dlatego tort, i inne dania, maja w
        niezmienionej postaci dotrwac dhwili podania ich do stolu.
        Dorzucilabym, jeszcze, ze jest juz o wiele za duza na to zeby
        zachowywac sie jak male dziecko.
        To samo dotyczy innych tego samego rodzaju zachowan.
        Ktos pisal o szwagierce wtracajacej sie we wszystko. Ode mnie
        uslyszalaby zartobliwe (na poczatku) stwierdzenie, ze u mnie to ja
        decyduje co, jak i kiedy podam oraz o tym jak to przygotuje.
        Zreszta u mnie panuje wyrazny zakaz wstepu do kuchni przed, podczas
        i w trakcie przyjecia.
        Przez lata cale wywieszalam na drzwiach zartobliwy odpowiednik
        powiedzonka o niedzwiedziej przysludze, zaznaczajac, ze nie jestm
        niedzwiedziem, wiec i niedzwiedzich przyslug nie oczekuje.
        • baba67 Re: Tort 11.01.10, 09:03
          Ona robi jej na zlosc.
          • marguyu Re: Tort 11.01.10, 11:44
            Oczywiscie, ze robi jej na zlosc i wlasnie to nalezy przelamac
            nazywajac rzecz glosno po imieniu.
            Krotkowzrocznemu tacie najwyrazniej nie chcacemu dostrzec tej proby
            sil, systematycznie podawalabym na stol zmasakrowane posilki.
            • baba67 Re: Tort 11.01.10, 14:27
              A tu juz proponujesz inne rozwiazanie...rob dziewcze co chcesz tatus dostanie
              upaprany tort ze wskazaniem sprawczyni...
    • litera_n Re: Tort 15.07.10, 14:18
      rany ludzie.. autorko! wrzuc na luz! co z tego, ze ktos ci jakas
      rozyczke z tortu zjadl? dziewczyna moze i robi drobne zlosliwosci,
      ale czy tak naprawde nie jestes w stanie wzniesc sie ponad to i po
      prostu nie zwracac uwagi?

      no chyba, ze to rywalizacja o chlopa, czyli twojego meza i czujesz,
      ze jego dziecko ci zagraza. Gratuluje wysokiej samooceny tongue_out

      widly z igly


      p.s. zgodnie z sv nie zwracasz uwagi tej kobiecie (21 lat to nie
      jest 10 letnie dziecko, ktore trzeba wychowac), nie robisz awantury,
      usmiechasz sie i nie zwracasz uwagi po prostu..


      • bubster Re: Tort 15.07.10, 15:08
        > rany ludzie.. autorko! wrzuc na luz! co z tego, ze ktos ci jakas
        > rozyczke z tortu zjadl?

        różyczkę zjadła, kolory ścian chciała zmienić, ekipie remontowej za
        plecami kazała ściankę dobudowac

        weź przeczytaj cały wątek zanim zaczniesz pisać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka