Witam na forum
Mam pytanie, jak sobie elegancko poradzić z 21-letnią córką mojego męża z pierwszego małżeństwa. Nie mieszka ona z nami, natomiast odwiedza przy okazji różnych uroczystości. Otóż wystąpiły dwie sytuacje, które tak mnie zamurowaly, że nie umiałam nic na poczekaniu wymyśleć.
1. Urodziny mojego męża, szykuję stół do podania deseru, na stole leży tort dla męża (nieotwarty). Dziewczyna podchodzi, uśmiecha się do mnie szelmowsko i zjada element dekoracji tortu (jakąś różyczkę).
2. Kilka dni temu w ramach niespodzianki przywiozłam mężowi dzieci (ma jescze kilkunastoletniego syna) i tort jako mały poczęstunek. Niedaleko domu "zakopałam" samochód, tak więc mąż musiał iść go odkopać, ja z pasierbicą poszłam do domu, aby zająć się moim niemowlęciem. W momencie gdy karmiłam w sypialni córeczkę, pasierbica otworzyła tort i się poczęstowała.
Moje pytanie polega na tym, że uważam, że to niekulturalne otwierać bez pytania pani domu o zdanie tort i częstować się. Czy przesadzam? Jak mam elegancko zakomunikować to pannicy? Dodam, że ona lubi takie "zakulisowe" dzialania. Jak gdzieś wspólnie jedziemy, to "waruje" przy drzwiach samochodu, żeby koniecznie siedzieć z przodu (a nie ja), lubi wszystkich podsiadac, gdy na chwilę opuszczą miejsce przy stole itp. Ale ten tort to już totalna przesada. Ale może jestem uprzedzona? Poza tym całkiem dobrze się dogadujemy, dlatego nie chcę sobie psuć stosunków. Proszę, pomóżcie.
Pozdrawiam