gamonek
01.07.09, 14:00
Dużo było o tym wątków, ale chciałabym opisać w jakiej sytuacji się
właśnie znalazłam.
Do biura, w którym pracuję przyszła kobieta, znajoma właścicieli
firmy wraz z narzeczonym, który z kolei jest ich przyjacielem. Gdy
wchodzili, ja właśnie na chwilę wychodziłam, minęliśmy się w
drzwiach i powiedziałyśmy sobie cześć.
Kiedy wróciłam, oczekiwałam że ktoś nas sobie przedstawi, tzn. mnie
i "narzeczonego". Pan rozmawiał ze swoimi kolegami, moimi
pracodawcami, ja wróciłam do pracy.
W pewnym momencie towarzystwo podeszło do mojego biurka i mając tego
pana dosłownie przed nosem, podniosłam głowę i powiedziałam dzień
dobry/cześć - ( pan jest cudzoziemcem, rozmowy nie toczyły się po
polsku). W odpowiedzi - cześć, co słychać. I wszystko. Pan wychodząc
nie pożegnał się. Może się mylę, ale wydaje mi się, że to mężczyzna
powinien przedstawić się kobiecie, ewentualnie zostać przedstawiony
przez jedną ze swoich znajomych osób. Przyznam , że niezbyt
komfortowo się z tym czuję i zastanawiam się nawet czy nie wyszłam
na osobę niewychowaną, bo sama się nie przedstawiłam. Muszę
zaznaczyć, że jestem na ty z właścicielami firmy i pracodawcami, nie
ma między nami relacji typu - ważny szef /biedny podwładny i jest
dla mnie naturalne, że gdyby spotkali mnie gdzieś ze znajomą osobą,
to bez wahania przedstawiłabym sobie obie strony.
Co o tym sądzicie?